Mój szef ciągle dopytuje się, kiedy zrobię prawo jazdy. 6 lat temu
podchodziłem kilka razy, ale oblałem i zająłem się studiami. W ubiegłym roku
też podchodziłem kilka razy, ale oblałem i zająłem się pracą.
Teraz szef robi się coraz bardziej namolnym ze swoim dociekaniem kiedy zrobię
prawko.
Mam już wystarczającą awersję do egzaminatorów, manewrów, rozregulowanych
sprzęgieł, niewchodzących biegów... Czy macie jakiś pomysł na kulturalne danie
do zrozumienia szefowi, że sposób w jak...