Wczoraj ok 20 zaczęła sie u moich sąsiadów z góry imprezka, która trwała do
późnych godzin nocnych. Głupawe śmiechy, podgłaśnianie muzyki, bo leci akurat
fajna piosenka itd. Waliłam w kaloryfer, ale nie skumali. NM wyjechał, wiec
nie mogłam zostawić śpiącego dziecka i iść imprezowiczów uspokajać.
Zadzwoniłam pod 112 i poprosiłam by ktoś przyjechał. Była już 2 w nocy, a
Oskar wczoraj usypiał prawie 2 godziny i wszystko go swędziało, wiec bałam
sie, ze się obudzi i będę musiała znowu m...