zaufanie to coś takiego ulotnego, prawda? Jak to jest z tym zaufaniem. Czy
mozna zaufac komuś bezgraniczne, czy tylko trochę, czy na zaufanie trzeba
zapracować? Ktos powiedział, że zaufanie trzeba mieć do kogś od razu albo
wcale, ktos inny, że cały czas pracujemy na zaufanie, a bezgranicznie się nie
da, ktos napisał, że jeśli z załozenia wychodzimy, że nie ufamy komuś, to
lepiej z tym kimś nie przebywac. Faktem jest, ze jak ktos straci do kogoś
zaufanie trudno mu potem zaufac inny...