Dochodzę do wniosku, że nadmiar uprzejmości może szkodzić.
Dziś rano podbiegałem w pracy do windy, jakiś człowiek stojący w
środku przytrzymał mi guzik, żeby drzwi się nie zamknęły - dosłownie
ze dwie sekundy. Podziękowałem i usłyszałem "nie ma za co".
No i tu mnie tknęło. Odczułem to jako nadużycie tego sformułowania.
W tym wypadku chodzi o taką drobnostkę, że rzeczywiście nie ma za co
dziękować... Sformułowanie "nie ma za co" ma sens grzecznościowy
tylko w sytuacji, kiedy ...