Pani Aleksandro, biję się w piersi i przepraszam za swoje siepactwo. Do dziś
nie rozumiałam, że tę bezkompromisową walkę o kompromis w interesie Polski
pani prowadziła. I dziennikarzy. I czytelników. I jeszcze raz Polski. I
Agory. Popłakałam się ze wzruszenia przy pani chwytającym za serce
oświadczeniu. Ujęła mnie zwłaszcza końcówka "Jestem głęboko dotknięta tym, że
moja osoba usiłuje być wplątana z tzw. aferę Rywina". Też bym była dotknięta.
Tylko dlaczego ta pani osoba usiłowała...