No własnie, co ja mam właściwie powiedzieć? Idę w piątek.. idę.. idę.. na
dzień dzisiejszy idę, muszę.. ni edla siebie.. dla niego... ech, dobrze - dla
siebie.
Usiade, spojrzę i ?.... "Pani doktor, jakos dziwnie się czuję..." cholera... a
może: "pani doktor, jestem stuknięta, niech mnie Pani odstrzeli dla dobra
ogółu...". Boję się. Ja nigdy niczego się nie boję - to jeden z moich
problemów, ale teraz boję się... ośmieszenia. Zmarnowanego czasu. Braku
realnej pomocy. A nie daję juz rady...