No i się zaczęła, cała przepychanka. Tak jak myślałam. Muszę zebrać
siły, a mam ich malutko. Mąż, który za kilka dni się wyprowadza
oświadczył, że chce zabrać 1,5 roczne dziecko i jechać nad morze. No
i się nie zgodziłam, bo niby odpowiedzialny i dzieckiem sporo się
zajmuje. Ale cierpliwości nie ma i ostatnio szarpał dzieckiem, bo
jeść nie chciało, dobrze że byłam w domu, dziecko az krztusić się
zaczęło. No więc odmówiłam i zaczęło się na całego- to w takim razie
on nie bedzie w...