Dodaj do ulubionych

Iquognito (powiesc w odcinkach)

01.10.04, 16:36

W S T E P


Ale wlasnie co sie pisze we wstepie?
Moze to ze za miet.b pomyslem wpadlam na to by kazdy z Was tutaj cos
dopisywal wtedy jak sie nudzi albo jak ma chandre albo jak mu ktos na forum
dokuczy. Takie charakterystyki jak pisze tutaj M:B. sa doskonale ale moze
puscmy wodze naszej fantazji i piszmy o tym jak sobie wyobrazamy naszych
rozowcow. Oczywiscie na podstawie tego co juz napisali, jak ich spostrzegamy
w krzywym zwierciadle moze wprowadzimy jakis watek milosno albo
detektywistyczny....a moze jakies pikantne scenki?
Tylko zadnego sciece-fiction bo Lem jeszcze zyje;-)

W takim razie na mnie kolej;-)


************


Po nocnych ekapadach na forum i czatowaniu MietekB. obudzil sie z lekkim
bolem glowy.
Przetarl zaczerwienione oczy,rozejrzal sie po loznicy,przeciagnal sie,
ziewnal leniwie.
Nielad panujacy w pokoju swiadczyl, iz jego wczorajsza nocna wedrowka z
Ubotem i koziorozka "w pelni ksiezyca" nie skonczyla sie tylko na jednym
listku chmielowym.
Dookola biurka w promieniach pozno-porannego slonca mienily sie puste
butelki z ozdobnym napisem "Browary Zamojskie"
....hmmmm a moze Zmoyskich?
Jednak wczorajsza noc

Obserwuj wątek
    • miet.b Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 01.10.04, 16:54
      Siedział Mietek smętnie wpatrzony w kremowo-szarą klawiaturę, a gdzieś za oknem
      słychać było spadające z drzewa orzechy. No cóż stwierdził idzie jesień, powoli
      zaczynał się miesiąc październik. Z dala słychać było tylko ujadanie psów,
      szczerzących zęby na przypadkowych nocnych przechodniów. Chwilę się zamyślił,
      kto o tak późnej porze może wracać. Trzecia rano za wczesna była godzina aby
      iść do pracy.
      Tymczasem Koziorozka przygotowywała już swe posłanie, aby udać się na późny
      spoczynek, ale z utęsknieniem też czekała na list, który miał nadejść o każdej
      porze. Coś kazało zostać a jednak organizm dopominał się o przerwę. Kładąc się
      do łóżka jeszcze rozpamiętywała ostatni dzień września.
      • indi_a Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 01.10.04, 17:19
        W drzwiach mieszkania slychac zmagania z zamkiem. Kto to moze byc o tej porze
        mysli MietB? Z przerazeniem jeszcze raz zlustrowal pokoj i ciarki go przeszly
        na mysl ze to moze byc tesciowa. W przedpokoju zapalilo sie swiatlo. Ach to
        zona pomyslal Mietek i odetchnal z ulga. Akilegna (tak ma na imie jego zona)
        zniknela w lazience slychac bylo tylko strumienie wody splywajace po sianach
        brodzika.Mietek chcial wlasnie wstac i skorzystac z lazienki lecz zrezygnowal.
        Pozostal na chwile jeszcze w poscieli,zapalil papierosa zaciagnal sie mocno i
        ziewnal nieprzyzwoicie.
        Z lazienki wyszla wlasnie zona i zdecydowanym krokiem zmierzala w kierunku
        meza. Rozejrzala sie po pokoju...biurko wygladalo jak reklama "czas na EB"!
        Ouscily ja wszystkie sily,zrezygnowana i wsciekla usiadla na skraju
        wersalki.Powoli i cicho zaczela mowic:...Mieciu!Do czego ty sie doprowadziles?
        Popatrz w redakcja nie ma zamowien,burmistrz powiedzial mi dzisiaj,ze nie
        dostaniemy upustow na pomieszczenia redakcji...a ty spisz do poludnia,pijesz.
        /Tutaj Akilegna zaczela coraz bardziej podnosc glos i mowic jak wodospad/.
        Czynsz nie jest zaplacony,bank upomina sie o raty, zaniedbujesz mnie i unikasz,
        zastanow sie kiedy mysmy byli ostatni raz na spacerze lub urlopie?!?
        Ciagle siedzisz w tym internecie albo uciekasz do kina lub kieliszka.
        Jak to dlugo bedzie jeszcze to trwalo i do czego chcesz nas doprowadzic!!!
        Nie czuje sie juz nawet kobieta.
        Krzyczala juz wsciekle
        Nie pamietam juz nawet kiedy mysmy ostatni raz ze soba spali...nie chodzi mi
        nawet o uczucia, milosc czy cos takiego...
        • miet.b Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 01.10.04, 18:05
          Nie mogąc usnąć powrócił do swej lektury: „Wspomnienia Cassanowy”:
          „...i zostałem sam na sam z kobietą, która wskazała mi moje łóżko, czułem się
          wtedy i szczęśliwy i nieszczęśliwy. Nie miałem uczucia strachu, ani nadzieji,
          ani nawet uczucia ciekawości. Jedyną rzeczą, która cieszyła na mnie była twarz
          kochanicy domu. Nie miałem najmniejszego pomysłu. Nie potrafiłem określić jej
          piękna, czy brzydoty, jej twarzy, jej oblicza, jej tonu głosu, jej języka,
          wszystko w tej kobiecie było odpychające mnie, a jednak coś mnie do niej
          przyciągało. Była wysoka i gruba, jak żołnierz, jej cera była żółta jej czarny
          kolor włosów, jej długie brwi i jej podbródek zachwyciły mnie. Aby uzupełnić
          tan obraz półnaga pierś jej połowicznie zwisała, mogła mieć około 50 lat...”.
          Zamyślił się więc to tak wyglądała jego pierwsza kochanka, miał inne
          wyobrażenia wyobrażenia, człowiek światowy podróżował między Padwą, Wenecją,
          Rzymem, Paryżem, zniewolił nawet białogłowy w Warszawie, a taki miał początek.
          Dlaczego więc, jeśli ktoś miał początek lepszy nie kontynuował tak jak on. Czy
          świecidełka jakimi obdarzał białogłowy dawały mu wstęp czasami do królewskich
          łożnic.
          Z tą myślą położył się spać
          • ksfiona Re: Iquognito (powiesc w odcinkach ) *5* 01.10.04, 19:53
            A tymczasem sąsiad ze stojącego nieopodal domu,wrócił z wieczornej
            zmiany.Zastał drzwi dziwnie podparte drewnianym pniaczkiem.O cholera ktoś tu
            był.Właściwie nie miał cennych rzeczy,spod poduszek wszystkie oszczędnosci
            właśnie powywoził do Banku Spółdzielczego,ale kto to mógł włamać się do mojego
            domu?pomyślał.Moze bezpieczniej będzie gdy kogos zawołam.I szybko skierował
            swoje kroki w stronę sąsiada.Mietek napewno pomoże mi w ogarniąciu całej
            sytuacji,a może kogos widział? I nie bacząc na ciemności swiadczące o spiących
            domownikach zastukał do ich domu...
              • januszx Re: Iquognito odc. *7* 02.10.04, 13:36
                koziorozka napisała:


                > - Po ciemaku nie znajdziemy - odkrzyknal do niego Mietek i na drugi bok sie
                > obrocil.

                Zrozpaczony sąsiad chwycił zasypiającego kolegę za ramię i energicznie
                potrząsnął :

                - wstawaj Mieciu - mam świeczkę, ...tylko przypal

                - Ależ Ubott to myszy harcują , Tobie kota dobrego trzeba nie zapałki.

                Rozbudziłeś mnie zupełnie , siadaj wypijemy po Zwierzyńcu , akurat schłodziało
                się w lodówce. Przyjaciele usiedli na taboretach - ich młode , rześkie oblicza
                oświetlał blask wschodzącego za oknem słońca ... dalej prowadzili pogawędkę:

                - Mietku jutro w południe planuje wyjazd na Ukrainę , tylko jest jedna
                przeszkoda... łańcuch mi się urwał ! jak przed dzikiem w lesie - uciekałem ,
                może byś mi swojego Wigry 3 użyczł? .

                Mietek przypomniał sobie niedawną wyprawę zakończoną karkołomnym zjazdem z
                Kozierówki...i rzecz przypominającą numer następnego odcinka powieści;-)
                wiszącą na haku w piwnicy ...po czym odrzekł:

                - Chętnie mój drogi ale mi sie dwie sprychy w przednim kole poluzoały...


                • indi_a Re: Iquognito c.d. 04.10.04, 08:26
                  Zajety zadawaniem sobie pytan przeczytanych na forum Janusz nie zauwazyl
                  wejscia do Padwy dwoch mlodziencow.Gestykulujac przeszli przez parkiet
                  (parkiet,czyzby w czasach swietnosci odbywaly sie tutaj dancingi???) i siedli
                  przy stoliku. Rozgladali sie nerwowo,az wreszcie jeden z nich nie wytrzymal i
                  krzyknal glosno w kierunku bufetu:" Benia dawaj flaszke.Zaraz tu przyjdzie
                  Szczurek,wiec lepiej zeby cos bylo na stole zanim on sie tu pojawi"
                  Benia az talerz z reki wypuscila na te wiadomosc "cos mi sie wydaje ze jak on
                  przyjdzie to awantura bedzie"-pomyslala. Ale glosno odpowiedziala od rana juz
                  na niego czekam.Dwaj mlodziency zarechotali.JanuszX siedzacy przy stoliku
                  spojrzal na mlodych i dopiero teraz zauwazyl,ze byl to Mietek z Haeskiem...
                  • koziorozka Re: Iquognito c.d. 04.10.04, 13:02
                    Na zapleczu knajpy Koziorozka zmywala naczynia. Tarla, pucowala i wycierala
                    wszystko do polysku, bo i z powolania, i z zawodu byla kims w rodzaju praczki.
                    (Jednak zdecydowanie odmawiala czyszczenia plam na honorze, nieczystego
                    sumienia, zaszarganej opinii i im podobnych brudnych mysli.) Teraz wiec z
                    zapalem pogalopowala do bufetu Beni i podala jej blyszczace na tacy kieliszki.
                    - Wez je dla nich, kochaniutka. Postaw obok flaszeczki, to moze sie i Szczurek
                    domysli, ze z gwinta mniej smakuje?
                    • alta11 Re: Iquognito c.d. 04.10.04, 13:48
                      Szczurek jednak z pogarda spojrzal na szklaneczke, tak usluznie podana przez
                      Benie, otworzyl butelke zebami i duszkiem wypil pieniace sie perlist,chlodne
                      piwko, potoczył oczyma dookoła i zobaczył siedzacą w kacie Altę11 ubraną na
                      sportowo, ze pinaczem na nogawce spodni, kiwająca sie rytmicznie nie wiadomo
                      dlaczego. Ale po dokładnych oględzinach Szczurek odkrył kabelek przyczepiony do
                      malego radyjka, acha, słucha muzyki. Alta, krzyknął, ty mela..panko, yyy
                      melo...lalo eeee, melo...no, wiesz co, dawaj glosniej to i my posłuchamy.
                      Troszkę przestraszona Alta11, grzeczna panienka z dobrego domu podkręcila
                      radyjko i buchnęla wspaniala majestatyczna muzyka Bacha...ach cóż to był za
                      koncert... Wszyscy rzucili sie do ucieczki. Benia powiedziala: - Dzięki Alta,
                      teraz będziechila spokoju, wypijemy po malutkim piwku na koszt firmy.

                      alta11
                      • andzia311 Re: Iquognito c.d. 04.10.04, 16:39
                        ...niespodziewanie na horyzoncie ukazala sie "Stalowka".
                        Ubot siedzacy samotnie przy stoliku sojrzal na Benie, ktorej twarz przybrala
                        kolor i drzaca reka zlapala sie za blat bufetu, odstawila szklanke z herbata
                        ktora wlasnie miala podac Januszowi,dzwiek spadajacej lyzeczki spowodowal ze w
                        okienku od zmywaka pojawily sie cztery pary ciekawskich oczu a przez okienko
                        do wydawania posilkow przechylona Kozirozka omal nie wypadla do sali
                        konsumpcyjnej.
                        W drzwiach stanela Stalowka, najpierw rozejrzala sie po sali,dookola bylo pelno
                        wolnych stolikow mimo to Stalowa Betoniarka podeszla do stolika przy ktorym
                        siedzial Ubot i powiedziala szeptem:Niech mnie pan ratuje.Oni na mnie czyhaja.
                        Lacznik ze Starego Zamoscia ktory mial przyjechac Blekitnym Expressem mial mi
                        przekazac haslo.Musze panu zaufac:bedzie mial galazke nawloci w reku.Niech go
                        pan ratuje. Wyjedzcie,czym predzej do Zwierzynca.Tam spotkamy sie przy koscolku
                        nad woda.
                        Teraz juz glosno powiedziala:"Niech sie pan wynosi z naszej knajpy.To lokal dla
                        samych swoich".
                        Mlodziency znowu zarechotali :"Dobrze Stalowka,wygon zajechanego".
                        Ubot wstal i naciagnal kaptur.Kiedy wychodzil mrugnal porozumiewawczo do
                        Stalowki...
                        • szczur1 Re: Iquognito c.d. 04.10.04, 21:01
                          ...i nagle z hukiem rozwarly sie na osciez drzwi speluny na progu stal ledwo
                          trzymajacy sie na nogach smierdzacy gownem szczur w reku trzymal cos co
                          przypominalo kiedys nawloc powiodl smetnym pijanym wzrokiem po calej sali
                          jakby kogos szukal nagle jego oczy pojasnialy o kooogo mmmoje sleeeepia wwiidza
                          wymamrotalo przez wystajace zeby smierdzace szczurzysko jest moja kochana
                          dziwka co pryszczem probowala mnie przetracic i widac bylo ze swoj szczurzy
                          pelen porzadania wzrok wlepil w andzine piersi oczy andzi staly sie okragle
                          jak dwa euro w jednym wyrasnie widac w nich bylo begierowskie kurwiki oj nie
                          jest taki zly przeciez juz gorszych wyrzucalam z lozka przed polnoca a co mi
                          tam pomyslala andzia przeciez to tylko chlop beeniu szklaaaaneczke prooosze a
                          ty alto graj swego bacha wymamrotal szczur ledwo trzymajac sie swych szczyrzych
                          krzywych lapach andziu tu zwrocil sie ku wystarczonej ale i juz podnieconej
                          dziewczynie siedzacej w roku sali cipo stara kwiata zem ci przyniosl...
                          • blotniarka.stawowa Re: Iquognito c.d. 04.10.04, 23:07
                            …kwiata zem ci przyniosl...

                            Andzia wyrwala Szczurowi kwiat z reki z lapczywoscia wielka, nawet nie
                            zauwazajac, ze jest z plastyku.
                            Wtem - powrocil Ubott, nie dokonczywszy swojej misji w Zwierzyncu, bo chcial
                            jeszcze zasiegnac porady Szczura, swego dobrego przyjaciela, czy warto angazowac
                            sie w tak niebezpieczna przygode.
                            Ubott, zobaczywszy Szczura stojacego z obledem w oczach przed Andzia z
                            plastykowym kwiatem najpierw stanal jak wryty, potem podszedl do Przyjaciela.
                            Popatrzyl mu w oczy dlugo, przeciagle, znaczaco... Szczur w jednej chwili
                            zrozumial - i nagle oprzytomnial z pijanego amoku. Jak blyskawica przebiegla
                            mysl - coz ja nieszczesny czynie! Popatrzyl na kwiat (tak, nawet plastyk
                            potrafi zwiednac w jednej chwili!), pomyslal: biada mi!
                            Musze wziac sie w garsc. Jestem przeciez jednym z najinteligentniejszych
                            stworzen, moge miec kazda, ktora zechce, co ja tu robie?!!!

                            Przeciez za bufetem Benia – piekna, czula, wysublimowana, z wdziekiem podajaca
                            szklaneczki...
                            Przeciez w kuchni sliczna Koziorozka, z powolania praczka – czyste kolnierzyki
                            do konca moich dni...
                            Alta, wysportowana rowerzystka i skrzypaczka zarazem w rogu sali – a coz to
                            bylaby za rozkosz sluchac nocami Koncertu Brandenburskiego Trzeciego...
                            Ksfiona i India, pracowicie gryzmolace w notesikach - obie piekne i mlode, z
                            talentem pisarskim, moglyby mi czytac do snu swoje romantyczne powiesci...
                            A i Blotniarka ujdzie w tloku, choc subtelnoscia nigdy Andzi nie dorowna...

                            Zdesperowany, zawrocil na piecie, pozostawiajac cale towarzystwo. Nogi jeszcze
                            sie chwialy, podtrzymywac go musial pod reke Ubott, na ktorego zawsze mozna
                            liczyc - ale umysl byl juz jasny, klarowny. Szczur juz wiedzial czego chce i
                            pod oslona nocy zmierzal w kierunku swego przeznaczenia.

                            A tymaczasem...
                            • pandor Re: Iquognito c.d. 05.10.04, 09:08
                              Tymczasem po oslona nocy podcieniami i po zaulkach przemyka sie tajemnicza
                              postac.Szczupla sylwetke zdradza czarny skorzany plaszcz obwijajacy w powiewach
                              jesiennego wiatru zgrabne uda.
                              Twarz okryta woalka przez ktora przeswituja tylko kontury oprawek ciemnych
                              okularow.Na glowie kapelusz z duzym rondem chroniacy i tak zawoalowana juz
                              twarz przed ciekawskimi spojrzeniami nielicznych o tej porze przechodniow.
                              Kim jest ta kobieta...
                              • haesek dwa typy, czyli mietek i haesek 05.10.04, 10:18
                                rechotliwi młodzieńcy na których spoczął gniewny wzrok Janusza byli mu dziwnie
                                znajomi. Nosił wobec nich dwa skrajne odczucia: niechęci i fascynacji. „Te
                                wschodnie rysy twarzy, te kacze pióra na głowie, te fioletowe dresy – musiałem
                                je gdzieś widzieć...ale gdzie? - na wschodnim w Warszawie a może w zamojskim
                                PKsie....hmmm.....Tak, tak z pewnością już się spotkaliśmy.....a zresztą czy to
                                ważne, co to mnie obchodzi kim oni są....ech.. życie, moje życie jest
                                nowelą.....(i wrócił do swojego wywaru z szałwi, nieświadomy faktu, iż ci dwaj
                                nieznajomi odegrają wkrótce znaczącą rolę w jego szarej i dotąd przewidywalnej
                                biografii).
                                - ty, mietek, ta andzia ma uda, że hej! – walnął jeden z typów
                                - uda to uda, haesku ale.... (wyszeptał) – hahahahahaaaaaaaa buuuu!!!! –
                                ryknęli obaj

                                i na znak przyjaźni wychylili szklaneczki Starki.
                                • haesek dwa typy, czyli mietek i haesek, cz II 05.10.04, 11:26

                                  Część II
                                  Najsampierw przybliżmy czytelnikowi złożoność obu postaci:
                                  Mietek – osoba wykształcona (mgr historii UJotu), obecnie ciułający dziennikarz
                                  lokalnego brukowca, zamężny, zaglądający ostatnio coraz częściej do kufla
                                  Haesek vel Misza - Ukrainiec polskiego pochodzenia, handlarz i przemytnik
                                  (niegdyś przedstawiciel handlowy), gorliwy patriota, opozycjonista kuczmowski.

                                  Kontekst historyczny:
                                  Mietek pilnie potrzebuje kasiory (dużej kasiory) i nie wie co począć, dodatkowo
                                  redakcja brukowca w którym pisze zamierza dokonać „niezbędnych cięć”. Mietek
                                  jest zdesperowany. A w desperacji robi się rzeczy których się nie robi na co
                                  dzień. Mietek zna Miszę (pseudo haesek) gdyż nie raz już pisał o
                                  jego „niejasnych” powiązaniach z „władzą” zamojskiego Ratusza i „ciemnych”
                                  interesach z polsko-ukraińską mafią. Właściwie każdy w tym mieście wie kim
                                  jest haesek i czym się zajmuje, oprócz policji oczywiście. Mietek czuje, iż nie
                                  ma wyjścia – musi mieć tę kasę, i to szybko. Musi spotkać się z haeskiem.
                                  Pierwsze zadanie:
                                  - Właściwie to mały pikuś Mietek – zawożę cię pod granicę, wsiadasz do busa,
                                  jedziesz do Chełma pod wskazany adres, z powrotem wracasz ze mną. Nie musisz
                                  wiedzieć kogo (lub co) wieziesz, nie rozmawiasz z nikim.. Pięć kursów w
                                  tygodniu i masz na czysto 10 tysięcy. Umowa stajać?
                                  - Haraszo

                                  Drugie zadanie:
                                  - Sprawa czysta jak łza – we Lwowie mam dostawcę – telewizory, AGD i komputery.
                                  Zabierasz towar, przekraczasz granicę, odpoczywasz dień w Polszy, wracasz na
                                  Ukrainę. Bez wysiłku, beż nerwów. Papiery legalne, zero ryzyka. Umowa stajać?
                                  - jedziom

                                  Mietka łapią wyrzuty sumienia:
                                  Boże, tyle lat opisywałem ich przekręty, a teraz sam maczam w tym gównie palce.
                                  Jak tylko uzbieram na ten cholerny dom, wypisuje z interesu. Jeszcze tylko
                                  kilka tygodni....muszę dać radę.

                                  Pierwsza wpadka Mietka:
                                  - Był cholerny śnieg i mróz. Samochód zamarzł i nie mogłem k........ odpalić.
                                  Utkwiłem w Brześciu i nie zdążyłem na zmianę „naszego” celnika.
                                  Przepraszam......
                                  - no Mieciu żeby to mi było ostatni raz. Tu nie Caritas

                                  Mietek rekompensuje wpadkę:
                                  - Znam taką fajną jedną dziewczynę – Andzia się nazywa. Mogę cię z nią poznać.
                                  Pogadacie i w ogóle może sobie przypadniecie do gustu. Ona ma niezłe morgi.....
                                  - Mieciu a na co mi baba?

                                  (po namyśle haeska) Chociaż...........nu przyjacielu, dawaj adres
                                  • januszx cd.... 05.10.04, 12:17
                                    Mietek wyruszył na Wschód! granicę pokonał dzięki pomocy ONZ , gdyż na
                                    przejściu spotkał swojego starego przyjaciela - zmierzającego z misją
                                    specjalną - z podstawówki Kofana Anana a ten tylko krzyknął w żylaste ucho
                                    celnika - jechat! Po chwili wóz zaprzęzony w dwa kare konie maści arabskiej ze
                                    stadniny w Janowie przemknął przed zaczytanymi przedostatnim wydaniem kolekcji
                                    Wyborczej "Zniewolonym umysłem " Strażnikami. Dochodziła północ , spod
                                    siana ,zebranego na suchowolskich, podmokłych łąkach wygramolił sie janusz , -
                                    czy to już Chiny ? szepnął chce do wolności!
                                    -jeszcze parę wiorst opowiedział Mietek i przycioł batem nad końskim zadem .
                                    Konie ruszyły galopem , nagle spod kopyt wytrysnęły gwiazdy ,a dokadnie...
                                    Michał Wiśniewski i Martyna Wojciechowska,
                                    ,zabrakło im dobrych manier - ukradli wóz i Mietka pierwsze danie
                                    Mietek z januszem zjedli po schabowymz kapustą ukradzioną z ogrodu Usersa ,
                                    koniom sypneli owsianki , czyżby im się przewidziało? , czy przed żłobem
                                    pojawiła się niejaka Renata B?. nie to tylko bździągwy;) stanęły im w oczach...
                                    W umówionym punkcie oczekiwali na Haeska, który znał dalszą część drogi.
                                    Tymczasem zza pobliskiej góry na dwóch dobrze spasionych mułach podążały w ich
                                    kierunku...
                              • andzia311 Re: Iquognito c.d. 05.10.04, 16:05
                                Andzia zarumienila sie na te "znaki dymne" ze strony Haeska lekko,zaskoczona i
                                i odurzona zapachem plastikowych chabazi rozmarzyla sie...
                                Trzeba przyznac temu Haeskowi racje,ze w zalotach jest bezpardonowy:-)
                                O jej co bedzie,co sie stanie czy nastepnym razem potrafie sie oprzec takiemu
                                szturmowemu atakowi?!?
                                .......
                                Wieczorowa pora i komplementy HE tak podzialaly na A311, ze postanowila zrobic
                                sobie jesienny spacer.
                                Wieczor byl cieply i jakos tak pachnialo wiosna.... pomimo,tego ze noce i
                                poranne temperatury,szron i szadz moglyby wskazywac ze zima tego roku zaskoczy
                                nas wczesniej niz zwykle.
                                Stanela przed drzewem magnolii i ku wielkiemu zaskoczeniu zobaczyla rozowe
                                karlowate paki...co to jest czyzby magnolie chcialy drugi raz tego roku kwitnac?
                                A moze to znak ze bedzie ostra zima i drzewo tegorocznych mrozow nie przetrzyma
                                dlatego chce sie pozegnac...tak robia drzewa owocowe jesli obumieraja - wydaja
                                niesamowita ilosc okazalych owocow ale magnolie???
                                • gitta Re: Iquognito c.d. 05.10.04, 16:55
                                  Hmmm - chyba jestem swiadkiem narodzin nowej Kasi Grocholi...:)a moze sie
                                  okaze,ze to sukces meski na miare Harlema Cobena..:)
                                  Sokoro juz tutaj jestem to tez cos dorzuce do koszyka:)

                                  ..................

                                  W wejsciu do Padwy pojawila sie enigmatyczna postac w ciemnych okularach.
                                  Niestety personel byl akurat na zapleczu i nie zauwazyl wejscia Ksfiony.
                                  Zrezygnowana podeszla do stolika w najlepszym punkcie strategicznym tak by bylo
                                  widac wejscie glowne do lokalu i sale.
                                  Po dluzszej chwili zza bufetu wyjrzala Bufetowa Benia,z lekka irytacja ocenila
                                  odleglosc od baru do stolika i widoczna w oczach rezygnacja udala sie w
                                  kierunku agentki KS.
                                  KS wlasnie wyjela lusterko z torebki i lustrowala w nim okolicznych gosci
                                  zajetych rozmowa. Gdy zobaczyla w lusterku podchodzaca Benie natychmiast
                                  zaczela poprawiac makijaz.
                                  Benia uprzjmie: "co podac"?
                                  KS powoli odwraca glowe patrzy Beni prosto w oczy i w tym momencie Benia czuje
                                  jak jej stopy wrastaja w ziemie.Od momentu gdy ich oczy sie skrzyzowaly Benia
                                  wiedziala ze jest to spojrzenie "pojedynek" dwoch rywalek.
                                  KS patrzyla bezlitosnie ze az wiercilo w mozgu jednoczesnie Bnia miala
                                  wrazenie,iz puste spojrzenie omija ja.
                                  Opamietala sie szybko i rezolutnie tym razem mierzac tak samo zimno KS i
                                  patrzac w kierunku nieokreslonym zapytala:..."co ma byc"?
                                  To bylo jak wezwanie dla KS - z naszalancja wrecytowala,patrzac Barmance prosto
                                  w oczy :..."herbatke z cytrynka".
                                  Benia chciala zapytac jeszcze czy lyzeczke tez? Ale zrezygnowala i odeszla
                                  zalolotnie w kierunku bufetu.
                                  Po chwili z drugiej sali zajrzal Ubot,jego oczy ciekawie zlustrowaly sylwetke
                                  KS - podszedl do bufetu zamowil dwie piecdziesiatki i zajal miejsce vis a vis
                                  Ksfiony.
                                  Gdy Benia postawila ostentacyjnie srebrna tacke z trunkiem na stole Ubota i
                                  odeszla obojetnie.
                                  Ubot prowokacyjnie patrzac Ksfionie w oczy zapytal polglosem:..."napije sie
                                  pani ze mna"?
                                  KS ze stoickim spokojem wyjela torebke i zaczela przeszukiwac jej zawartosc.
                                  Zachowujac sie przy tym tak jak gdyby nie slyszala pytania.
                                  Przyciszone rozmowy w pustawej sali ucichly zupelnie i zapanowala przerazliwa
                                  cisza.
                                  Slychac bylo tylko monotonne warczenie szafy chlodniczej.
                                  UB nie dawal za wygrana.
                                  Wstal ostentacyjnie,podszedl do stolika Ksfiony i bezczelnie zapytal.
                                  Czy moge sie przysiasc?
                                  • szczur1 Re: Iquognito c.d. 05.10.04, 17:32
                                    ...tymczasem... szczur spal na swoim szczurzym poslaniu wokół czuc było zapach
                                    szamba w glowie mial wielkie trzaski a w gardle sahare usta zpalone
                                    nadmiarem wody lekka poruszały w niemym slowie andzia pod zamnietymi powiekami
                                    przelatywaly jak byskawice obrazy ostatniego szczurzego wieczoru a w uszach
                                    ciagle brzmial rytmiczny odglos czerwonych szpilek rozlegajacy się echem po
                                    zamojskich podcieniach w podswiadomosci czul jednak jakies zagrozenie czul
                                    obecnosc kogos obcego w jego poblizu to pewnie kac pomyslal jednak swiadomosc
                                    ta nie dawala mu spokoju nagle otworzyl oczy probujac przeniknac wzrokiem
                                    ciemnosc pokoju rozgladal się wokol czul czyjas obecnosc jednak ciemnosc byla
                                    nie przenikniona wrazenie czejej obecnosci w dalszym ciagu nie dawala mu
                                    spokoju co u licha pomyslal przeciez ubott już dawno sobie poszedl z
                                    niechecia podniosl reke i ze wstretem do swiatla zapalil nocna lampke w niklym
                                    jej swietle ukazal się skromnie ale gustownie urzadzony pokoj fotel komoda
                                    biurko z komputerem wielkie szerokie loze a nad nim wielkie krysztalowe lustro
                                    nie wierzył wlasnym oczom tuz obok niego stala andzia ubrana jedynie w kwiat
                                    magnolii wpiety we wlosy trzymajac w zebach galazke nawloci podarowana przez
                                    niego nagle resztki snu gdzies ulecialy a po wieczornym pijanstwie nie było
                                    już sladu przebiegl wzrokiem po zgrabnej opalonej sylwetce andzi jedynie piersi
                                    i biodra wyraznie były jeśniejsze od calosci no tak opalala się w bikini
                                    pomyslal z przekasem miałem racje to nie cycki a jedynie pryszcze spojrzeli
                                    sobie gleboko w oczy wydawalo się ze chca zobaczyc swoje wnetrze szczur
                                    usmiechajac się cieplo odchylil rog wielkiej skory bialego niedzwiedzia która
                                    był przykryty i rzekl do andzi wskakuj...
                                  • indi_a Re: Iquognito c.d. 06.10.04, 09:33

                                    > ..................
                                    Lekka konsternacja...Andzia teatralnie rozejrzala sie po sali i ze stoickim
                                    spokojem odpowiedziala glosno tak zeby wystcy slyszeli:..."PRZECIEZ JEST TYLE
                                    WOLNYCH MIEJSC!
                                    Ubot nie daje za wygrana i ciagnie dalej:..."ale ja sie chcialem z pania napic".
                                    Andzia:"przykro mi ale jestem umowiona i miejsce przy moim stoliku jest zajete."
                                    Nie wierze odpowada Ubot,pozwoli pani ze usiade i poczekam az przyjdzie ten ktos
                                    lecz Benigna(przytomna bufetowa)podbiegla w oka mgnieniu do stolika i
                                    powiedziala:..." przepraszam pana jest do pana telefon, prosze podjsc do bufetu
                                    bo panska komorka chyba nie ma zasiegu"!Ubot poslusznie podazyl za Benigna lecz
                                    w sluchawce byly tylko trzaski.Sprawdzil swoja komorke i stwiedzil ze jest
                                    rozladowana, no coz ma dzisiaj pecha powiedzial glosno. Na co Benigna:..."
                                    wtakim razie oferuje panu drinak na koszt firmy".
                                    Podala "diabelski coctail" stuknela sie z Ubotem gleboko zajrzala mu w oczy i
                                    zaszczebiotala cos milego acz chyba nieprzyzwoitego bo lica jej sie zarumienily.
                                    Ubot czul jak nie pyszny z jednej strony afront z drugiej wyrazne
                                    zaloty....zatopil wzrok w dnie szklanki i zaczal mowic tak zeby wstcy slyszeli.
                                    Ciekawy jestem na kogo ona czeka?
                                    Dlaczego wlasciwie nie chce sie ze mna napic?
                                    Dlaczego slonce przyciemnia skore a rozjasnia wlosy?
                                    Dlaczego czlowiek ktory inwestuje wasze pieniadze nazywa sie niszczyciel
                                    (broker)?
                                    Gdy tak mowil przed siebie sale na powrot zapelnil przyciszony gwar...
                                    • indi_a Re: Iquognito c.d. 06.10.04, 09:49
                                      Szczurek!Tffffujj!Nie cie kule bija nic tylko andzia i Andzia.
                                      Przez Twoja chuc i erotyczne marzenia spitolilam caly watek bo to mialo byc
                                      KSFIONA a nie andzia.
                                      • haesek dwa typy - mietek, haesek plus trzeci - szczur 06.10.04, 10:44
                                        Część III
                                        Misza poznaje fizjonomię szczura

                                        W restauracji Padwa, której czasy świetności giną w erze realnego socjalizmu
                                        siedzą w rogu sali dwa typy: Mietek i Misza (vel haesek). Siedzą i jedzą
                                        tłuściutki, pachnący boczek. A kęsy zapijają zimną wódką.
                                        - No to jak ci było z andzią?
                                        - Krasnaja dziewaczka ! haraszaja !!!
                                        - Hmm, no tego, hmm ....coś z tego będzie?
                                        - Palubim, zapomnim.....eta takaja żyźń
                                        - A może warto by ją poznać bliżej, co? Widziałem jak na ciebie patrzy.
                                        Wpadłeś jej w oko. Jesteś chłopak kulturalny, majętny i schludny. No i myjesz
                                        się codziennie - nie to co ten....... szczur.
                                        - Szur? Kakaja eto sobaka?
                                        - A taki jeden co to się do andzi przyszpilił.
                                        - Miecia, ja z nim budu gawarić....
                                        - To twardy gościu – ciągle śmierdzi gównem i obraca się w niskich
                                        sferach. Ma niezłe plecy – to żołnierz Jeża – znasz takiego?
                                        - Iżaka? Szto ty gawarisz..... Eto malczyk z Terespola. My uże rabotali
                                        w Sovieckim Sojuzie – vodka, dziewaczki, cygarety, zołoto....Biełaruś, Ukraina,
                                        Mołdowa. Paka Mietek - Iżak maj best frend !
                                        - No to widzę, że ci nikt nie podskoczy. Jakbyś chciał go kropnąć to dam
                                        ci jego zdjęcie.

                                        Tu następuje chwilowa pauzy w dialogu wypełniona szukaniem w mietkowej,
                                        zagraconej teczce gazety z zeszłego tygodnia z artykułem o parachunakch miedzy
                                        gangami. Misza zaś wychodzi „na stronę”. Mietek w końcu odnajduje właściwy
                                        fragment tekstu opatrzony „portretem pamięciowym” podejrzanego o umyślne
                                        podłożenie do domu jednego z zamojskich prokuratorów wystraszonego skunksa w
                                        rui. Podpis w gazecie brzmiał „Oto domniemany sprawca czynu. Lat ok. 20,
                                        wysokiego wzrostu, chudy i zaniedbany. Znaki szczególne – cuchnie kupą na
                                        odległość. Ktokolwiek zna miejsce pobytu....”

                                        - szto tam Miecia – uże nahodił?
                                        - Tak – to on – zobacz
                                        - Drużba andzi?
                                        - Jaka drużba? Przyczepił się do niej – pasożyt jeden. Skarży się, że nie
                                        może go spławić. Zresztą zobacz sam jak szlocha (zerkają w stronę kobiety,
                                        która przykucnęła przy stoliku po drugiej stronie sali) Może mógłbyś coś zrobić
                                        w tej materii?
                                        - Hmm.....andzia dziewaczka rabotnaja i krasiwaja. Dusza Ukraińska. A on
                                        gdzie rabotajet – ty znasz?
                                        - Ponoć szmugluje teraz dla Jeża spiryt i fajki. Nie wiem dokładnie.
                                        Musiałbyś się dowiedzieć.
                                        - Paka morda – no paszli do Iżyka.

                                        Wychodzą.














                                        • andzia311 Iquognito (powiesci w odcinkach c.d.) 06.10.04, 17:43
                                          Od nadmiaru awansow i powodzenia az mnie glowa rozbolala no ale coz pisac
                                          trzeba :-)

                                          Rozmarzony jesienna pogoda omijajac co wieksze kaluze doszedl Mietek do
                                          dworca PKP.Dyskretnie rozgladnal sie czy przypadkiem nie przyjechala ze Lwowa
                                          juz jakas laczniczka i nie bladzi gdzies po okolicy.
                                          A moze przyjada dwie laczniczki rozmarzyl sie Mietek - to bylaby optymalna
                                          opcja...ale w poczekalni dworcowej poza panienka rozdajaca reklamowki z prazona
                                          kukurydza nie bylo prawie nikogo.Pociag jeszcze nie dojechal ale zawiadowca
                                          stacji zapowiedzial,ze dzisiaj wyjatkowo przyjedzie punktualnie.
                                          Mietek podszedl do panienki rozdajacej reklamowki i kiedy jedna mial juz w reku
                                          zapytal dyskretnie czy w drodze wyjatku otrzyma jeszcze dwie.
                                          Dziewczyna z usmiechem podala torebki i powiedziala:..."prosze tylko nie
                                          przeoczyc napisu na opakowaniu"!
                                          Zaskoczony i lekko zazenowany dopiero teraz zauwazyl napis widniejacy na
                                          opakowaniu "dzisiaj otwarcie amfiteatru w Zamosciu - przyjdz koniecznie"

                                          Na peron powoli wtaczal sie pocig,pasazerowie w oka mgnieniu wysiedli i kazdy
                                          pospieszal w kierunku miasta.
                                          Jedyna tajemnicza osoba ktora zauwazyl to byla postac w czarnej pelerynie
                                          rowniez podazajaca w kierunku centrum.
                                          Mietek pomyslal to pewnie ONA i dyskretnie pospieszal za tajemnicza postacia.
                                          W okolicach amfiteatru niestety stracil ja z pola widzenia.
                                          Po dluzszej chwili zajarzyl - o jej, to wlasnie to, konspiracyjnie poszepnela
                                          mu dziewczyna z prazona kukurydza.
                                          Podszedl do kasy i tutaj zobaczyl olbrzymia
                                          reklame muscalu Sophisticated Ladies.
                                          Kupil bilet i wszedl na widownie,bileterka w pospiechu pokazala mu miejsca
                                          wolne w pierwszy rzedzie i poprosila zeby dyskretnie przeszedl przed widownia
                                          bo spektakl juz dawno sie rozpoczal.
                                          Z glosnikow wydobywaly sie chrypiace dzwieki po ktorych mozna bylo sie domyslec
                                          ze to jest jazz.
                                          Olbrzymia scenografia byla zrobiona na ksztalt fortepianu w kierunku widowni
                                          prowadzily czarno biale schody przypominajace zludnie klawiature.
                                          Kiedy Mieciu usiadl pod wrazeniem dekoracji u szczytu schodow pojawila sie owa
                                          tajemnicza postac w czarnej paryskiej pelerynie.
                                          Twarz byla niewidoczna reflektor punktowy ukazywal tylko dym z papierosa,
                                          wysokie obcasy powodowaly, iz postac ta byla jeszcze bardziej chuda i niz mu
                                          sie wydawalo.Hmmm...ona pewnie cierpi na anoreksje pomyslal Mietek.
                                          Zaskoczenie bylo tak wielkie ze Mietek nawet nie zauwazyl,ze tu spiewaja po
                                          angielsku po chwili jednak dotarlo nawet do niego - MUSCIC IS A WOMANN...

                                          Gdy swiatla reflektorow padly na twarz aktora Mietek zbladl - to byl znany
                                          wszystkim na forum transwestyta.
                                          Podejrzany o niezliczona ilosci nickow a ostatnio
                                          wystepujacy pod ksywa SZCZUREK!
                                          Owa "baba/chlop dziwo" schodzila tanecznym krokiem w kierunku widowni i
                                          zmierzala prosto do miejsca gdzie siedzial Mietk.
                                          Mietka obly w tym momencie wszystkie poty, znieruchomial, wiedzial ze teraz
                                          oczy calej widowni patrza na niego.Staral sie zachowac spokoj lecz krople rosy
                                          ktore pojawily sie poczatkowo tylko na czole zaczely teraz plynac mu po twarzy
                                          strumieniami.Mietek nie lubil takich sytuacji tym bardziej ze
                                          czerwone szpilki i strngi byly calym odzieniem, ktore ukrywala czarna peleryna.
                                          Co sobie ludzie pomysla jesli on naprawde do mnie podejdzie.
                                          A moze w ostatniej chwili Szczurek wybierze sobie kogos innego jako ofiare
                                          myslal w poplochu ....kiedy spojrzenia spotkaly sie Szurek wykrecil zgrabie
                                          pirueta, zafalowala w powietrzu jedwabna peleryna ukazuja nadwyraz zgrabne
                                          posladki a niech miseczki z ktorych mozna nawet pic szampana:-)
                                          Kurdeblaszka pomyslal Maciek ten Szczurek to wbrew pozorom jednak laska!
                                          Nawet nie zdarzyl sie zaczerwienic bo wlasnie rozneglizowany Szczurek powalil
                                          mu sie na kolana i malpim chwytem obejmowal jego szyje...
                                        • szczur1 Re: Iquognito c.d. 06.10.04, 16:30
                                          .....zanim szczur poczul cieplo alabastrowego ciala andzi rozleglo się zrazu
                                          ciche przechodzece w coraz to bardziej natarczywe pukanie do drzwi szczur
                                          zaniepokoil się ktoz tam z nowu czy może ubott wrocil może czegos zapomniel
                                          zaczal szybko mysles otwierac czy nie może jak otworzy i wposci przybysza
                                          straci okazje specenia z andzie reszte nocy wahal się z tym pukanie do drzwi
                                          stawalo się coraz bardziej natarczywe rozmyslania szczura przerwala andzie
                                          dotykajac delikatnie jego ramienia spojrzal na nia z wyrzutem w czach andzia
                                          usmiechnela się cieplo i wzrokiem wskazala mu drzwi nie miał wyboru niechetnie
                                          opuscil cieple loze i powoli udal się w kierunku drzwi katem oka zauwazyl
                                          jednak tajemniczy usmiech andzi gdy stanal przed drzwiami jeszcze wciaz się
                                          wahal nie miał jednak wyjscia otworzyl te cholerne drzwi stanal jak wryty w
                                          jego oczach widac było zdziewienie i jednoczasnie przerazenie strach nie
                                          pozwolil wydobyc glosu na progu stala andzia
                                          dziewczyna rzucila chlodno jestem gitta siostra andzi i nie czekajac na
                                          zaproszenie weszla do srodka szczur stal w otwartych drzwiach szok jakie
                                          doznal nie pozwalal mu się ruszyc z miejsca szczurku szczurku kochanie
                                          dobiegl wreszcie do niego glos andzi gdzie jestes nie boj się choc do nas
                                          szczur zamknal drzwi i zrezygnowany powoli wrocil do swojej sypialni tu na
                                          niego czekala kolejna niespodzianka już na proku sypialni zauwazyl niewielkie
                                          kupki damskiej garderoby przypominajace ze gitta jeszcze przed chwila była w
                                          nia ubrana stanal przed lozkiem nie wierzac wlasnym oczom oto w jego poscieli
                                          lezaly dwie podobne do siebie jak dwie krople wody siostry blizniaczki jak to
                                          myslal tempo w moim wlasnym lozku dwie dziewczyny naraz nie wiedzac co ma
                                          poczac stal i wpatrywal sie bezmyslnie swoimi szczurzymi slepiami w to co było
                                          przed nim z tej szczurzej zadumy wyrwalo go delikatne ale zdecydowane
                                          szarpniecie za reke zanim się spostrzegl lezal w swoim lozku pomiedzy dwiema
                                          pieknymi dziewczynami speszony zaczal zastanawiac się która do cholery to
                                          addzia a która to gitta, dziewczyny chichoczac radosnie nie pozwolily mu na
                                          dalsza zadume.....


                                          • szczur1 Re: Iquognito c.d. 07.10.04, 02:50
                                            ....gdy szczur otworzyl oczy za oknem slonce było już wysoko w pokoju panowal
                                            jednak przyjemny polmrok powodowany przyslonietymi zaluzjami powietrze było
                                            ciezkie przesycone zapachem potu wspomnienie mocy wywolo na szczurzej twarzy
                                            szczery szowinistycznie meski usmiech no no pomyslal kto by sie spodziewal
                                            fizjilogia jednak nie pozwolila szczurowi na dluzsze rozmyslanie andzia i
                                            gitta z usmiechem na twarzach smacznie jeszcze spaly gdy szczur nie chcac ich
                                            obudzic delikatnie zsunal się z lozka i cichutko na palcach udal się do
                                            lazienki zaspakajanie potrzeb fizjologicznych zajelo mu dosc sporo czasu gdy
                                            wracal do swego cieplego jakze jeszcze nie dawno przyjemnego legowiska zauwazyl
                                            ze dziewczyny juz nie spia szepcac sobie do ucha co raz wybuchaja radosnym
                                            smiechem szczur był nagi gdy wszedl do pokoju dziewczyny umilkly i wbily swój
                                            pelen pozadania wzrok w jego muskularne cialo czul jak ich oczy swidrują każdy
                                            szczegol jego sylwetki nagle wzrok tak andzi jak i gitty znieruchomial widac
                                            było ze patrza w to samo miejsce w ten sam punkt ich oczy wielkie jak szafliki
                                            wyrazaly cos co nie dalo się jednolicie okreslic było w nich wiadac na przemian
                                            zdiwienie strach przerazenie i wscieklosc nieoczekiwanie ta napieta sytuacje
                                            przerwal cichy pelem watpliwosci i przerazenia glos andzi gitta czy widzisz to
                                            co ja gitta nie mogac wydobyc z siebie glosu skinela tylko glowa nagle jakby
                                            na komendę obie jednoczesnie wrzasnely przazonym a jednoczesnie wscieklym
                                            glosen on jest obrzezany.........
                                            • blotniarka.stawowa Re: Iquognito c.d. 07.10.04, 21:10
                                              W ogrodzie pod sypialnia, w ktorej zaznawala uciech wszelakich trojka naszych
                                              bohaterow, czaila sie tymczasem samotnie Blotniarka Stawowa. Blotniarka, z
                                              pozoru niepozorna kobiecina z podbilgorajskiej wioski, znana jest jednak w
                                              srodowiskach kryminalnych i dresiarskich jako Betoniarka Stalowa. Ta grozna
                                              nazwa nie pochodzi jednak od betonu partyjnego (o nie!!!), a od jej
                                              nieustraszonej, twardej walki z wszelka dzialalnoscia mafijna i przemytnicza.
                                              Haesek vel Misza oraz Mietek drza juz na sama mysl o jej BETONOWYM bucie, ktorym
                                              rozgniata wszelkie spoleczne pluskwy...

                                              Tego wieczoru jednak Blotniarka z nikogo nie czyni mokrej plamy, czeka
                                              cierpliwie na specjalnego agenta Mosadu, z ktorym wlasnie nawiazala wspolprace,
                                              zywiac nadzieje na udaremnienie planow Haeska i Miszy.
                                              • szczur1 Re: Iquognito c.d. 08.10.04, 16:33
                                                ....szczur jeszcze dlugo stal jak posag nie mogac zrozumiec co się stalo co w
                                                tym dziwnego ze jestem obrzezany myslal od pokolen przeciez wszyscy mezczyzni
                                                musza przejsc ten zabieg to oczywiste to nawet jest higieniczne czy przez to
                                                jestem gorszy od innych usiadł wreszcie po dziewczynach pozostaly tylko
                                                niedomkniete drzwi mieszkania probowal zrozumiec to co jeszcze tak niedawno
                                                wykarzylo się w jego sypialni klebowisko mysli rozsadzalo jego i tak
                                                nadwyrezona wczorajszym pijanstwem glowe szczur czul się bardzo zle nie tylko
                                                psychiczne ciezka i nie przespana noc zrobily swoje fizycznie był czescia
                                                roweru z ktorej uszlo powietrze czul się jak zuzyta prezerwatywa w pokoju w
                                                dalszym ciagu czuc było zapach perfum jakich uzywaja wytworne damy przemieszany
                                                z zapachem ludzkiego potu było duszno szczur ciezkim krokiem zblizyl się do
                                                okna a gdy je odslonil zobaczyl w ogrodzie mloda kobiete na pozor prosta i
                                                chyba skromna wyraznie dalo się zauwazyc ze dziewczyna dyskretnie obserwuje
                                                dom szczura szczur jeszcze nie ubrany z nagim torsem stal w otwartym oknie w
                                                jesiennym sloncu wyraznie było widac jego muskolarna z wyraznym wspomnieniem
                                                minionego lata sylwetke jego wzrok szukal wzroku kobiety trwalo to dobra
                                                chwile az w koncu spojrzeli na siebie dzewczyna widzac szczura usmiechnela się
                                                do niego przyjemnym cieplym usmiechem oczy szczura wyraźnie pojasnialy a kaciki
                                                ust wygiely się w delikatnym by nie powiedziec subtelnym usmiechu trwajace
                                                chwile milczenie przerwal szczur dziekuje ci rzekl miekkim aksamitnym
                                                glosem jestem bardzo zmeczony poloze się i odpoczne proszę cie uwazaj i badz
                                                czujna po czym w dyskretnym gescie uniosl reke i pozdrowil stojaca w ogrodzie
                                                dziewczyne wrocil do lozka i po krotkiej chwili w pokoju dal się slyszec
                                                miarowy oddech spiacego mezczyzny......

                                                • koziorozka Re: Iquognito c.d. 08.10.04, 18:18
                                                  Uśmiechająca sie do niego z ogrodu "przyjemnym cieplym usmiechem" Błotniarka -
                                                  Betoniarka odetchnęła z ulgą, gdy Szczur zniknął w oknie.
                                                  - Jeszcze się zobaczymy. Ciekawe, czy wtedy też humor Ci będzie tak dopisywał -
                                                  pomyślała i zniknęła w krzakach.
                                                  Tam, pod romantycznym baldachimem listowia czekała na nią tajna agentka tajnej
                                                  organizacji Koziorożka, zwana czyścicielką.
                                                  - Cześć Błotko, wiem, że niedawno przyjechałaś. Rozpoznałam już teren, więc cie
                                                  krótko wprowadze.
                                                  Świt już wstawał nad Zamościem, gdy skończyły wymieniać sie informacjami. A
                                                  oto, co w skrócie te dwie przyjezdne ustaliły.
                                                  W tym mieście wszyscy się znają i wiele osób wgląda podejrzanie. Ukrainiec
                                                  Haesek zajmuje sie przemytem. Ubott też często jeździ na Ukrainę. Mietek - niby
                                                  to komputerowiec - nieudolnie pomaga Haeskowi i układa jakieś zagadki. Kryminał
                                                  pisze? Morderstwo planuje? Poza tym przyjaźni się ze Szczurem. Wszyscy
                                                  spotykają się w Padwie przy kielichu.
                                                  - Dla niepoznaki tam się zatrudniłam, bo to najlepszy punkt obserwacyjny -
                                                  syczy Blotniarce do ucha Kozioroźka.
                                                  A taki Janusz na przykład. Też podejrzany, bo do knajpy przychodzi, a nie pije.
                                                  Szpieg jakiś, czy co? Benia też nie lepsza. Niby bufetowa, słodkie oczka, minka
                                                  niewinna, a na Szczura od rana wyczekuje.
                                                  - Szczur i Ubott są niebezpieczni - stwierdziła Błotniarka. - Ubott obiecał mi
                                                  pomóc, a do Zwierzyńca nie pojechał. Niepotrzebnie mu hasło zdradziłam. Szczur
                                                  o tajnej nawłoci wiedział, na szczęście plastikową przyniósł, więc się nie
                                                  nabrałam.
                                                  O poranku obie przyjezdne znalazły pierwszą otwartą kawiarnię i plan dalszych
                                                  tajnych kroków nad dużą czarną ustaliły.
    • ksfiona Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 08.10.04, 17:46
      Szczur siedział w swoim ulubionym fotelu, zamglonym wzrokiem wpatrując się w
      jakiś nieokreślony punkt... Myślami uparcie wracał do wydarzeń poprzedniej
      nocy...Co prawda, uczucie dzikiej namiętności wyparowało, za to teraz
      doskwierał mu niesłabnący ból głowy...Nawet bourbon nie zdołał go uśmierzyć. I
      nie mógł sobie już przypomnieć żadnej twarzy, nie chciał nawet , na myśl
      przychodziła mu tylko twarz .
      tajemniczej kobiety z baru... jej twarz... Miał nieodparte wrażenie, że nie
      była mu obca...
      Ksfiona tymczasem mając nieodpartą ochotę zalać się w trupa, a w mieście
      było tylko jedno miejsce, gdzie mogła to zrobić.....i tak trafiła do baru...
      Fala gorącego powietrza i jazgotliwej muzyki spłynęła na nią, gdy rosły
      ochroniarz sprawdzał jej kieszenie. Ksfiona zawsze zastanawiała się dlaczego
      tak dokładnie sprawdzają wszystkich przybywających. Przecież nie mogło tu
      spotkać ich nic gorszego niż życie, które wiedli.
      Benia za kontuarem odwróciła się w jej stronę i uśmiechnął nieco zdziwiony. -
      Ksfiona? Dawno cię tutaj nie widziałam....Choć pogadamy.... Ubot, z łobuzerskim
      uśmieszkiem mrugnął do Beni...chciał także skorzystać z zaproszenia....
      Gdy tylko Koziorożka zamknęła się okienko do kuchni a jazgot z kuchni umilkł
      do uszu wszystkich dotarły znajome dźwięki Błękitnej rapsodii George'a
      Gershwina...

    • ksfiona Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 08.10.04, 17:56
      Przez ramię zerknęła na klientelę. Musiała przyznać, że zebrała się tu całkiem
      ciekawa mieszanina. Same poważane i znane w półświatku twarze.- To lokal dla
      wybranych, takiej nie-umarłej śmietanki towarzyskiej. - wyjaśnił uprzejmie
      Ubot - Otworzony na wyraźne polecenie Miszy-Haesca Protektora. - ostre zęby
      błysnęły w dumnym uśmiechu. - Tylko dla specjalnych gości...Ksfiona spojrzała
      na mężczyznę jakby nie rozumiała tego, co właśnie do niej powiedział. Przecież
      ona...- Od Protektora dostałem listę nazwisk. Ci, którzy na niej figurują są
      tutaj mile widziani. A ty jesteś tu wymieniona. - szczególny nacisk położył na
      ostatnie zdanie i pytająco uniósł brwi. Ksfionie zakręciło się w głowie, a
      spokojne dotąd spojrzenie zmieniło się we wzrok zaszczutego zwierzęcia. Misza o
      niej nie zapomniał... Jak to możliwe, po tylu latach? Duszkiem opróżniła
      zawartość szklaneczki i poprosiła o dolewkę. Ubot nie zadawał dalszych pytań -
      właśnie to ceniła najbardziej. Gdy zorientował się, że wkroczył na
      niebezpieczny grunt szybko zmienił temat i udawał, że nie pamięta co przed
      chwilą tak poruszyło jego rozmówcę....
      • szczur1 Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 08.10.04, 18:19
        ...tymczasem....
        szczur spał twardo jak czlowiek który jest bardzo zmeczony tylko poruszajace
        się zrenice pod zamknietymi powiekami zdradzaly ze nie jest to sen czlowieka
        sprawiedliwego sen szczura przerwalo nagle mocne i zdecydowane szarpniecie za
        ramie czy wy jestescie obywatel szczur doszlo do swiadomosci wciąż spiecego
        osobnika szczur usiadl na lozku a swoimi zaspanymi slepiami probowal
        rozpoznac od kogo pochodzi glos przed nim stalo dwoch wielkich jak szafa
        facetow ze starzy zarzadcy miasta jeden z nich mierzyl rewolwerem prosto w
        szczurza glowe a drugi bawiac się kajdankami patrzyl na szczura ironicznym
        wzrokiem taka to ja rzekl cicho bez przekonania szczur ubieraj się zboczencu
        rzekl jeden ze straznikow jestes aresztowany za obraze moralnosci uslyszczal w
        odpowiedz popatrz kaziu tu straznik zwrocil sie do swego kolegi nie dosc ze
        zboczeniec to jeszcze i zyd nie baczac na docinki i poszturchiwania
        mundurowych szczur powoli zalozyl na siebie ubranie i wyciadgnal przed siebie
        rece w gescie jakby chcial powiedziec jestem gotowy po chwili dalo się slyszec
        ciche trzasniecia zamykajacych się na szczurzych lapach kajdanek popatrz
        ostatni raz na swoja nore rzekl szyderczo mundurowy zwany wczesniej kaziem nie
        predko tu wrocisz jeśli w ogole wrocisz szczur rozejrzal się po swoim pokoju w
        roku tuz przy lampie zauwazyl szklo malej kamery oko zarzadcy miasta ach to tak
        pomyslal teraz w jednej chwili zdal sobie sprawe ze zarzadza już od dawna go
        obserwuje popchniety brutalnie ruszyl w kierunku drzwi przeciez powinien
        zdawac sobie sprawe myslał ze zyje w miescie idealnym w którym nie wszystkim a
        jedynie wybranym wolno jest mowic i robic to co zadaniem zarzadcy nie jest
        przyzwoite szczur nawet nie zorientowal kiedy ustlyszal zgrzyt zamka w drzwiach
        aresztu.......
              • blotniarka.stawowa Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 08.10.04, 19:13
                Podczas gdy inni mysleli, ze to tylko senne majaki Szczura wywolanie resztami
                pijanego zwidu, ta, ktora czuwala w ogrodzie, widziala czarna wolge zajezdzajaca
                pod dom i dwoch osobnikow w trenczach i kapeluszach przemykajacych sie do drzwi
                ogrodowych. Ukryla sie jeszcze glebiej za krzewem forsycji i czekala...
                • blotniarka.stawowa Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 09.10.04, 17:04
                  Ukryla sie jeszcze glebiej za krzewem forsycji i czekala...

                  W glowie klebily sie mysli. O Szczura i jego bezpieczenstwo byla prawie
                  spokojna, agenci z jego sluzb daja sobie rade z czyms znacznie gorszym niz straz
                  miasta idealnego. Miala nadzieje, ze sobie poradzi, ale jednak jakis niepokoj w
                  niej tkwil... Dlaczego?
                  A moze to nie zwykla straz? Moze narazil sie komus bardzo, bardzo waznemu w tym
                  miescie? Komus, kto za soba miec moze nie tylko straz miejska, ale i konszachty
                  z ukrainska mafia?

                  Moze wiec nie chodzi tylko o lokalnego decydenta zazdrosnego o swoja kochanice
                  (lub dwie), moze w gre wchodza powazne interesy, brudne pieniadze, przemyt
                  narkotykow...? Czyli dziedzina, ktora Blotniarce (w kregach przestepczych
                  Betoniarka zwana) jest znana?

                  Moze w tym wiec tkwi zrodlo niepokoju?

                  A moze w czym innym... moze Blotniarka, nie zwrociwszy nawet uwagi na nagie,
                  muskularne torso Szczura z wyraznym wspomnieniem minionego lata (bo aparycja i
                  bicepsy nie sa dla niej wazne w mezczyznie), dostrzegla cos innego? Moze
                  dostrzegla delikatny, ledwie zarysowujacy sie usmiech skierowany wlasnie do niej
                  przez postac w otwartym oknie?
                  Nieustraszona Betoniarka, przed ktora drzy mafia, dresiarstwo i swiatowy
                  terroryzm, znow stala sie pod wplywem tego (moze tylko wyimaginowanego) usmiechu
                  zwykla Blotniarka, niepozorna kobiecina z podbilgorajskiej wioski...

                  • szczur1 Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 12.10.04, 15:14
                    .....leżac na pryczy szczur po glebszym zastanowieni doszedl do wniosku ze
                    napisze list do zarzadcy z prosba o uchylenie aresztu, przeciez siadzial tu
                    bez zadnego wyroku a do tego nie czul się winnym podszedl pod drzwi i poprosil
                    straznika o przybory do pisania konczac swoja petycje do zarzadcy zapytal go
                    dlaczego jest ukarany zlozyl starannie zapisana kartke i bez wiary w
                    otrzymanie odpowiedzi przekazal ja straznikowi jak bardzo szczyrzysko się
                    mylilo w swoich przypuszczeniach w kilka godzin po napisaniu petycji otrzymal
                    od zarzadcy odpowiedz jestes lachudra nie jestes godzien chodzic po ulicach
                    idealnego miasta grzmial zarzadca w swym pismie nie obchodzi mnie co ty
                    smierdzacy szczurze i tobie podobni sobie myslisz ja już cie skazalem już
                    wydalem wyrok na ciebie gnoju jeden nie będziesz mi gorszyl swoim plugastewem
                    mieszkancow tego zacnego grodu i pamietaj co wolno innym nie musi być wolno
                    tobie zydzie już nie raz cie karalem wycinajac kawalki twego zyciorysu z
                    mojego idealnego miasta musisz wiedziec ze jestem nie omylny już postanowilem
                    ze twoje bezecne smierdzace slady znikna z tego swiata w którym nie ma miejsca
                    dla takich smierdziuchow jak ty idz sobie do krainy seksolandu i tam dowoli się
                    wyzywaj szczur usmiechnal się miałem racje pomyslal byłem od dawna obserwowany
                    i nawet nie zdawalem sobie sprawy ze wszelkie slady mojego zywota w miescie
                    idealnym były skrupulatnie przez zarzadce usuwane mijaly godziny szczur coraz
                    bardziej był przekonany ze spolecznosc idealnego miasta nie pozwoli by bez
                    wyroku skazujacego był tu przetrzymywany przez zarzadce po kilku godzinach
                    przekonal się o tym slyszac zgrzyt otwieranego zamka w wieziennych dwiach do
                    celi wszedl straznik i beznamietnym glosem zakomunikowal szczur zbieraj się
                    idziesz do sadu wyznaczono rozprawe gdy przechodzil kolo straznika uslyszal
                    jak ten sciszonym glosem szepnal mu do ucha nie lam się stary wszyscy sa za
                    toba szczur jakby poweselal nei obawial się zemsty zarzadcy bo tak naprawde
                    nie zalezalo mu w jakim miescie będzie zyl i jaka poniesie kare.....
                    • januszx Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 12.10.04, 15:38
                      szczur1 napisał:

                      > .....leżac na pryczy szczur po glebszym zastanowieni doszedl do wniosku ze
                      > napisze list do zarzadcy z prosba o uchylenie aresztu, przeciez siadzial tu
                      > bez zadnego wyroku a do tego nie czul się winnym podszedl pod drzwi i
                      poprosil
                      > straznika o przybory do pisania konczac swoja petycje do zarzadcy zapytal go
                      > dlaczego jest ukarany zlozyl starannie zapisana kartke i bez wiary w
                      > otrzymanie odpowiedzi przekazal ja straznikowi jak bardzo szczyrzysko się
                      > mylilo w swoich przypuszczeniach w kilka godzin po napisaniu petycji otrzymal
                      > od zarzadcy odpowiedz jestes lachudra nie jestes godzien chodzic po ulicach
                      > idealnego miasta grzmial zarzadca w swym pismie nie obchodzi mnie co ty
                      > smierdzacy szczurze i tobie podobni sobie myslisz ja już cie skazalem już
                      > wydalem wyrok na ciebie gnoju jeden nie będziesz mi gorszyl swoim plugastewem
                      > mieszkancow tego zacnego grodu i pamietaj co wolno innym nie musi być wolno
                      > tobie zydzie już nie raz cie karalem wycinajac kawalki twego zyciorysu z
                      > mojego idealnego miasta


                      a dokładnie jeden raz miły Szczurze tak dla przypomnienia faktów!


                      musisz wiedziec ze jestem nie omylny już postanowilem
                      > ze twoje bezecne smierdzace slady znikna z tego swiata w którym nie ma
                      miejsca
                      >
                      > dla takich smierdziuchow jak ty idz sobie do krainy seksolandu i tam dowoli
                      się
                      >
                      > wyzywaj szczur usmiechnal się miałem racje pomyslal byłem od dawna
                      obserwowany
                      > i nawet nie zdawalem sobie sprawy ze wszelkie slady mojego zywota w miescie
                      > idealnym były skrupulatnie przez zarzadce usuwane mijaly godziny szczur
                      coraz
                      >
                      > bardziej był przekonany ze spolecznosc idealnego miasta nie pozwoli by bez
                      > wyroku skazujacego był tu przetrzymywany przez zarzadce po kilku godzinach
                      > przekonal się o tym slyszac zgrzyt otwieranego zamka w wieziennych dwiach
                      do
                      > celi wszedl straznik i beznamietnym glosem zakomunikowal szczur zbieraj się
                      > idziesz do sadu wyznaczono rozprawe gdy przechodzil kolo straznika uslyszal
                      > jak ten sciszonym glosem szepnal mu do ucha nie lam się stary wszyscy sa za
                      > toba szczur jakby poweselal nei obawial się zemsty zarzadcy bo tak naprawde
                      > nie zalezalo mu w jakim miescie będzie zyl i jaka poniesie kare.....

                      Muszę przyznać zemsciłeś się _Stworzenie z krainy wierzb , cóż spodziwałem sie
                      tego.,

                      "Szczur szczęsliwy opuścił mury Nadszańca i udał się na ulice idealnego
                      miasta , wstapił do La Cantiny , okazało sie ,że spotkał tam janusza siedzącego
                      w kącie knajpy, który krzyknął do niego :
                      -Stary choc strzelimy sobie po browarku na zgodę !
                      Szczur wachał się chwile przestepował z nogi na noge , po chwili przysiadł na
                      wysuniętym krześle .
                      - to może po Zwierzyńcu? zaaproponował janusz,
                      Szczur jeszcze nie dowierzał , spodziewając sie jakiegoś podstępu, jednak po
                      chwili stukneli sie szklankami pełnymi złocistego płynu i wypili do dna...
                      Do knajpy weszła pewna miła osóbka w starszym wieku- juz od progu wołając ,
                      - słuchajcie nie zgalibyście co się na tym świecie wyrabia ...los muzułmanów
                      jest w wielkim niebezpieczeństwie
                      Szczur i Janusz spojrzeli po sobie znacząco ...to Gitta!
                      - a może strzelisz z nami browarka?...

                      • szczur1 Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 12.10.04, 15:56
                        ...gdy strażnicy prowadzili szczura ulicami idealnego miasta prawie wszyscy
                        jego mieszkancy przekazywali mu dowody sympatii wyrazajac to na różny sposob
                        jedni w swej smialosci podchodzili szepczac slowa pocieszenia inni wytaznie
                        dawali do zrozumienia ze choc podzielaja zdanie to jednoczesnie nie godza się
                        z jego postepowaniem wobec zarzadcy a nawet podejrzewaja go o wzniecanie
                        rebelii w celu przejecia wladzy jeszcze immi choc starali się nie wyrazac
                        wlasnego zdania to ich oczy posylaly szczurowi cieple pocieszajace spojrzenie
                        w pewnym momencie szczur zauwazyl kryjaca się w mrocznej sieni jednej z
                        kamienic idealnego miasta dziewczyne choc na pozor niczym nie odrozniala się
                        od innych mieszkancow miasta to szczurze slepia dostrzegly w niej cos
                        szczegolnego cos co było niezmiernie trudne do okreslenia ich wzrok spotkal
                        się na chwile mimo ze trwalo to ulamek sekundy szczur zdazyl zauwazyc w jej
                        oczach cos co nie dawalo mu spokoju jej oczy mowily mu jestem z toba ale
                        boje się zarzadcy boje się ze to nie będzie zwykly proces zanim szczur
                        zostal doprowadzony przed trybunal miasta idealnego do zarzadcy dotarly już
                        wiesci co dzieje się w miescie nie mam za wiele czasu myslal za chwile
                        przyprowadza tu szczura co mam robic czy skazac go i mieć elite miasta
                        przeciw sobie czy nie zwazajac na glosy popierajace szczura rzadzic dalej nie
                        zwazajac na dekadencje a tak naprawde za co mam go skazac za obraze moralnosci
                        czy za obraze dostojnych mieszczanek, sam nie wiem choc w pomieszczeniu było
                        dosc chlodno na czole zarzadcy zaczely pojawiac się kropelki potu co mam poczac
                        ta mysl nie dawala mu spokoju rozmyslania zarzadcy przerwal trybun
                        obwieszczajacy ze do procesy szczura wszystko gotowe zarzadca nie miał wyjscia
                        wszedl na sale na ktorej podniosl się gwar sklebionego tlumu w ogolnym
                        tumulcie daly się slyszec pojedyncze glosy uwolnic szczura szczur niewinny
                        nagle tlum umilkl na sali zrobilo się cicho wprowadzono szczura który kroczyl
                        przez srodek sali prosto przed oblicze majestatu wielkiego trybunalu z
                        podniesiona dumnie glowa nagle z tlumu nie zwazajac na powage sali sadowej
                        wyskoczyla andzia zarzucajac na szczurzą glowe biala chuste na sali dalo się
                        slyszec ciche a za razem zdecydowane slowa andzi mój ci on mój, gitta stojac
                        w rogu sali otworzyla ze zdumieniem oczy a z jej ust dalo się wyczytac nieme
                        mój on jest mój tlum oszalal z radosci dalo się slyszec gromkie uwolnic
                        szczura zarzadza z razu nie wiedzial co ma poczac przez jego glowe mysli
                        przelarywaly jak blyskawice eureka tak eureka przemknelo przez jego glowe oczy
                        mu pojasnialy zarzadca wstal i przywolujac wszystkich do porzadku oglosil
                        szczur jest wolny i tu scioszonym gosem zrocil się do szczura masz gnoju
                        szczescie myslalec ze się ciebie przestarsze musisz zrozumiec ze to jest
                        miasto idealne szeptal przez zacisniete zeby prosto w szczurze ucho nie liczy
                        się to co wymienilismy poza trybunalem wazne jest to co ja mowie tu i
                        wszyscy musza mi wierzyc to zarzadca wyprostowal się i już glosno tak by
                        wszyscy slyszeli zwrocil się do szczura szczurze oto moja prawica.....

                        • szczur1 Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 12.10.04, 16:03
                          .... szczur był wolny nie cieszyl się z tego było mu to naprawde wszystko
                          jedno co mysli i robi zarzadca przed jego szczurzymi slepiami ciagle przesuwaly
                          się obrazy dziewczyny która jeszcze kilka godzin temu widzial w mrocznej sieni
                          jednej z kamienic idealnego miasta jej wyraz oczu pozostal w szczurzej
                          pamieci nie dalej tak nie może być przelecialo przez szczurza glowe zarzucil
                          na siebie kurtke jednoczesnie daszek czapki zsunal glebiej na oczy i
                          pospiesznie opuscil swoje mieszkanie udajac się w kierunku rynku musze ja
                          odnalazc kolatalo mu w glowie musze dowiedzec się kim jest ta dziewczyna
                          niestety poszukiwania nie daly rezultatu szczur nie pocieszony stal na
                          podcieniu przygladajac się grupie mieszkancoew miasta stojacych na srodku rynku
                          i sprawiajacych wrazenie jakby na kogoc czekali trwalo to dosc dlugo szczur
                          zastanawial się czy nie podejsc do nich ale mimo zwyciestwa przed trybunalem
                          atak zarzadcy na jego szczurza osobe osmieszal go w oczach mieszkancow
                          idealnego miasta widac było wyraznie ze zgromadzeni na rynku mieszkancy
                          naradzali sie a wynik tej narady był jednoznaczny dla szczura nie zamierzaja
                          dalej przebywac w swoim towarzystwie rynek opuscili w dwoch mniejszych
                          grupkach udajac się w roznych kierunkach szczur stal jeszcze chwile
                          zastanawiajac się co poczac dalej już miał ryszyc do jednego z wyszynkow
                          których było pelno wokół rynku gdy nagle za jednym z filarow podcienia
                          dostrzegl skulona znajoma postac tak to była dziewczyna ktorej szukal
                          domyslal się ze podobnie jak on ona tez obserwowala mieszkancow miasta
                          zebranych jeszcze kilka minut wczesniej na miejskim rynku dziewczyna bedac
                          wpatrzona w odjezdzajaca po mokrych ulicach miasta elegancki samochod we
                          wnetrzu którego skryli się mieszkancy miasta jeszcze nie dawno wiecujacy na
                          rynku tak pojechali na tajne spotkanie myslala dziewczyna to elita tego
                          miasta opluli zarzadce udajac ze bronia tego smierdziela ale ona wie
                          wszystko wie ze na dzisiejszym spotkaniu zamierzaja stworzyc plan wielki
                          plan który zastanie zrealizowany po obaleniu wladzy koniec z dekadencja
                          koniec z dzisiejszymi normami regulujacymi fonkcjonowanie idealnego miasta
                          będzie nowa religia nie ona ma misje ma poslanie musi temu przeszkodzic nie
                          może pozwolic na konserwatyzm i ciemnote szczur stal tuz za nia na tyle blisko
                          ze czul jej zapach obserwujac ja z bliska widzial wyraznie jej czarne wlosy
                          opiete staranne chustka i wyraznie arabskie rysy twarzy nie czekawszy dluzej
                          chwycil ja mocno za ramiona kim jestes szepnal jej zdecydowanym cichym glosem
                          wprost do ucha zaskoczenie było tak wielkie ze dziewczyna bez chwili
                          zastanowienia ja ja jakajac się rzekla wystraszona dziewczyna ja jestem
                          klean...
    • szekla Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 09.10.04, 17:48
      a tymczasem w innym miejscu w innym czasie
      sobota rano, Szekla wyszla przed dom z wielka miotla. Zwyczaj taki a nie inny ,
      Szekla nienawidzi tych zwyczajowych zachowan.Wszyscy wychodza, duzi i mali,
      sasiad za sasiadem, najpierw zakupy, pozniej aut czyszczenie, teraz pora na
      zamiatanie a nawet mycie ulicy, chodnika przed domem.Wyszla bo znowu sie zacznie
      ; telefon z zapytaniem czy dyzur ciezki byl, czy wpadnie na kawe, cholera
      zamiast posiedziec z nogami na biurku,postukac w klawiature idzie z ta
      miotla:-("Po jaka cholere mam to zamiatac, wieczorem jeszcze wiecej lisci
      spadnie" mamrocze pod nosem wsciekla Szekla.Rozpoczela zawziety taniec z
      rozlatujaca sie miotla. Z wielka furia zamachnela sie chcac odmiesc sterte lisci
      sprzed wjazdu do garazu. Nagle uslyszala wrzask, to nie byl taki sobie wrzask to
      bylo wycie, skomlenie.Skamieniala ze strachu.Z dygoczacym sercem odwrocila sie
      na piecie.Za Szekla stala pani listonosz, trzymala sie obiema rekami za twarz i
      wydzierala sie w nieboglosy. "Durna jak zawsze" pomyslala Szekla, "nigdy nie
      potrafi sie cicho artykuowac, zawsze przesadnie glosno komunikuje sie to
      babsko". Nie znosila jej, przynosila tylko wezwania do zaplacenia rachunkow,
      zawiadomienia ze szkoly o opuszczonych lekcjach. Wstretne babsko nadal
      wrzeszczalo, sasiedzi zaczynali sie ku nim odwracac. Szekla przyjzala sie
      uwazniej listonoszce.Kobiecina przytupywala, lzy plynely jej po czerwonej od
      wrzasku twarzy, usilnie zaslaniala jedno oko.Cos wrzeszczala o bolu. Szekla
      popatrzyla jeszcze raz na jeczaca , spojrzala na kij od miotly i...... dotarlo.
      Listonoszka oberwala tym kijem,"kij jej w oko" pomyslala Szekla "Co mi sie
      babsko za plecami skrada".Uprzejmie wykazala troske o organ wzroku
      poszkodowanej, napredce sklecila kilka zdac ze jej bardzo przykro i takie tam, i
      ze ja do kliniki zawiezie jesli zajdzie potrzeba, Kobieta cofala sie przerazona,
      przestala nawet pokrzykiwac."Nie ma zaufania do sluzby zdrowia, jej problem"
      pomyslala Szekla.Pani listonosz pomasowawszy twarz otworzyla przepadzista
      torbe.Wsrod listow i gazet znalazla gruba, mocno sfatygowana przesylke. Byla to
      wielka koperta, ktora musiala przejsc dluga droge zanim trafila do Szekli. Cala
      oklejona znaczkami "kanadyjskie" wyrwalo sie Szelki starej filatelistce. Adresy
      byly poprzekreslane, kilka urzedowych adnotacji robily calosc bardzo
      nieczytelna.Szekla pokwitowala niedbale, rzucila miotle w pobliskie krzewy roz i
      spokojnie poczlapala w kierunku domu.Nie sluchala juz postekiwania starej
      listonoszki.Po drodze z zainteresowaniem ogladala przesylke.Nadszarpniety rog,
      stempel zwrotny z Zamoscia,znaczki z polowy swiata, " kto to mi mogl przyslac?"
      myslala zaciekawiona.
      Weszla do domu, w progu przywital ja zaspany kot "gdzie tak dlugo bylas, ryba
      gdzie?" Przeszla obok kociambra nawet na niego nie popatrzywszy, polozyla
      koperte na kuchennym stole i odwrocila sie, zeby zrobic herbaty.
    • szekla Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 09.10.04, 18:12
      wlewajac wrzatek do kubka z wielorybem myslala juz o chwili gdy zasiadzie przed
      komputeram z aromatyczna czarna angielska.Sciagnela z nog stare, przydeptane
      adidasy.Stukajac pietami po swiezo umytej podlodze poszla do dziennego .Komputer
      wlaczala zawsze poslugujac sie noga. Poreczne to niesamowicie, nie musiala sie
      zupelnie pochylac.W jednej rece trzymala wielorybka parujacego "angielka" ,
      druga dosuwala fotel do biurka.Juz startuje, juz jest na stronie "gazety",
      gdzies w oddali uslyszala odglos otwierajacych sie drzwi.To maloletnia corka
      wpadla do domu, jak zwykle nie sama.Towarzyszyla jej istota tej samej plci,
      wygladem dokladnie przypominajaca te pierwsza. Wlosy wycieniowane na "malpe"
      czarne, od dolu ubrana w spodnie w szkocka kratke, dalej rabek cienkiej czarnej
      sukienki w malutkie kropeczki, na to marynarka w kolorze musztardy, wszystko
      wykonczone apaszka w sllodkim kolorze lila.
      -"Idziemy cos zjesc" zawolala corka, "a pozniej idziemy sie uczyc do Melanii".
      Szekla odwrocila sie polprzytomnie od komputera, wlasnie odpisywala na forum
      _"w lodowce sa pierogi, podgrzej" wrzasnela w glab domu.
      Nie uslyszala juz odpowiedzi tylko klapniecie drzwi upewnilo ja , ze dziewczyny
      maja wazniejsze sprawy.
      Minelo kilka godzin. Jak zwykle bedac w sieci nie zauwazyla jak czas przeplywal
      jej przez rece.Dopiero dzwonek telefonu uprzytomnil jej , ze jest juz tak pozno.
      -"Qrza twarz, a mialam jeszcze przejzec te zdjecia rentgenowskie" mruczala pod
      nosem szukajac telefonu pod stosem sluzbowych dokumentow.
      -" Czesc kochanie, poczta juz byla?" uslyszala w sluchawce niski glos T.Z.-a
      Oprzytomniala natychmiast:
      -"tak Misku, byla.Pare rachunkow i jakis list ..smieszny jakis"
      _"posluchaj skarbie" zamruczalo cieplo z drugiej strony "to bardzo wazna
      przesyllka, otworz ostroznie"
      Szekla sluchajac meza udala sie do kuchni, sluchawka ktora trzymala przy uchu o
      malo jej nie wypadla z rak
      Przesylki nie bylo.
    • szekla Re: Iquognito (powiesc w odcinkach) 09.10.04, 20:14
      na kuchennym stole mozna bylo znalesc wszystko.Co tam sie nie walalo w kaluzy
      rozlanego mleka, garsc platkow kukurydzianych, proso dla kanarka, pusty karton
      po mleku, najnowsza akwarela Latorosli, pomadka do ust w kolorze trupiego fioletu.
      -"Artystka qrza twarz" wymamrotala pod nosem wycierajac najnowsze dzielo
      akwarelystyczne ze sladow mleka.
      _"Malvina! gdzie ta przesylka!!!" wydarla sie az do pokoju Latorosli.
      W odpowiedzi uslyszala "Hmmm, jaka przesylka? ja nic nie wiem"
      -"Super, pozdrowienia od Alzheimera, sama nie wiem gdzie co klade" mamrotala pod
      nosem rozgarniajac balagan na stole.Postanowila wrocic do dziennego, przeciez
      tam wlasnie oddalila sie z herbata po przyjsciu przesylki.Rozejzala sie uwaznie,
      nigdzie jej nie bylo.zza okna dotarlo jakies jekniecie, ktos sie przewrocil,
      upadl, ktos inny sie potknal, zakal po...rusku i nastala cisza.Wyszla
      zaciekawiona przed dom.Sasiad uklonil sie jej uprzejmie, usmiechnal i zapytal
      "Ma pani gosci z Ukrainy?"
      -"Ludzie, jacy ci Niemcy sa ciekawscy, a przede wszystkim jakie oni dziwne
      pytania zadaja" wzruszyla ramionami o wrocila do domu.
      "Gdzie ja polozylam ten list?- myslala, Misiek bedzie zly, gdzie sie podzial
      kot? obrazony wsiakl tak samo jak ten list.Dlaczego ta mloda otwiera wszystkie
      drzwi, wietrzy czy co? Szekla zamknela drzwi do ogrodu, siadla na taborecie i
      probowala sie skoncentrowac:zamiatalam, wspolczulam listonoszce, parzylam
      herbate, bylam w internecie, rozmawailam z mlodzieza, z Miskiem....qrcze, gdzie
      po drodze wsadzilam to cos bardzo waznego? I co to bylo?
      Oprzytomniala uslyszawszy podjezdzajace auto (trudno go bylo nie slyszec, Passat
      piszczal hamulcami jak stado myszy) Do domu wszedl zasapany Misiek.
      -"No, pokaz wreszcie" - powiedzial, nie daj sie prosic, daj mi popatrzec na te
      papiery.
      Szekla wytrzeszczyla na niego oczy :"Co mam ci pokazac, jakie papiery?"
      -Przesylka kochanie, przeciez otrzymalas
      -Aaaa, czekaj gdzies wsadzilam, nie moge sobie przypomniec...
      -nie zartuj sobie ze mnie, przeciez Janusz nie mogl sie do Ciebie dodzwonic,
      zastal mnie w pracy, twierdzil, ze u nas nikt nie podchodzi do telefonu.
      -Jak mam podchodzic jak zamiatac musialam- zripostowala Szekla a wlasciwie to co
      to za przesylka?
      Janusz ma klopoty , ktos chce sie dobrac do jego muzealnych zbiorow, wlasnie
      mial otrzymac niezwykle cenne dokumenty pisane wlasnorecznie przez Kanclerza
      Wielkiego Koronnego, przesylka z Kanady miala sie dostac wreszcie w rece naszego
      kustosza. Janusz byl sledzony, ktos chcial to od niego odkupic, ktos mu grozil....
      _"I ty mi to teraz dopiero mowisz?!" Szekla stala na srodku dziennego z
      otwartymi ustami, recce drzaly jej nerwowo.Strach to byl czy podniecenie na mysl
      o czekajacej ja przygodzie.
      • benia30 Re: Iquognito (rozdział kolejny) 11.10.04, 01:06
        Rozdział kolejny
        POJAWIENIE SIĘ ARWEN, CZUKA I USERSA...

        Tymczasem w innym zakątku świata...
        Tuż przed progiem Padwy, zatrzymał się Mercedes CLS, który porażał klasyczną,
        ostro ściętą tylną częścią nadwozia oraz kolorem dojrzałej mandarynki. Przez
        przyciemnione szyby samochodu zauważyć można było trzy ludzkie sylwetki. Drzwi
        od strony kierowcy otworzyły się i wolno wyłonił się zza nich fragment zgrabnej
        kobiecej nóżki obuty w czerwoną szpilkę na dziesięciocentymetrowym obcasie. Po
        chwili oczom gości i personelu Padwy ukazała się właścicielka owej zgrabnej
        nóżki w czerwonym bucie w całej swej okazałości. Była to elegancko ubrana młoda
        kobieta, świetnie uczesana i umalowana, za którą unosiła się lekka mgiełka
        dobrych perfum i luksusu. Towarzyszyło jej dwóch przystojnych dżentelmenów.
        Jeden z nich trzymał w ręku grubą, sfatygowaną kopertę oklejoną kanadyjskim
        znaczkami. Cała trójka nieśpiesznie skierowała się w stronę wejścia.
        - „Arwen, Czuk i Users!” – wyszeptała przerażona Błotniarka, która do tej pory,
        ukryta za krzewem forsycji, podglądała przez okno nagi tors Szczura.
        - „Będą kłopoty!” – przemknęło przez myśl Koziorożce obserwującej tę scenę
        znad zlewu pełnego brudnych patelni...
        • klean Re: Iquognito (rozdział kolejny) 11.10.04, 18:11
          Koziorozka spojrzala w przelocie na zegarek i w poplochu stwierdzila, ze czas
          najwyzszy by jechac na Ognisko Integracyjne u Mietka.Wytarwszy rece w lekko
          zachlastany pmyjami fartuch,ktory zgubila w drodze biegnac do Usersa ktory
          wlasnie stanal w podwojach Padwy. Chlopaki z nieba zescie mi spadli inaczej nie
          wiem czy dojechalabym na to ognisko mowila w pospiechu.
          No dobra nie gadaj przerwal czuk, zbieraj sie i znikamy.
          Po drodze musimy zabrac jeszcze Klean (niespodzianke imieninowa)jedyna
          internautke ktorej nie wyczail jeszcze MietekB.
          Merc tlukl sie po woboistych drogach starego miasta, zahaczajac od czasu o
          wysokie krawzniki i od czasu do czasu zraszal aerozolem blota przypadkowych
          przechodniow. Cale szczescie, ze przy tej pogodzie straz miejska pochowala sie
          do kantorkow myslal Janusz.
          Quercze ale jak to ognisko sie obedzie skoro z nieba leje jak z cebra, na
          dworze zimnica i wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazuja ze lada chwila
          bedzie padal sniego.Tak zajeci kazdy swoimi myslami dojechali do miejsca
          spotkania.
          Mietek stanal na wysokosci zadania na poczatek zaserwowal grzanca i wykwintne
          kanapki ktore dostarczyl wyslanik z forum Roztocze.Gdy uczestnicy lekko
          rozgrzani goracym winem zaczeli sie blizej poznawac to doszli do wniosku ze
          wlasiwie nie ma form Roztocze ani forum Zamosc bo wszystcy pisza tu i tu i nie
          ma miedzy nimi zadnej roznicy.
          Kazdy rozumuje poprwnie ale tylko z etycznego punktu widzenia.Kazdy z nich
          chcialby zeby swiat stanal w takim miejscu, ze etyka bedzie przynosila same
          korzysci.Kazdemu z nich zalezy zeby przezwyciezyc dekadencje i marazm spoleczny
          w idealnym miescie.W tym miejscu w kieliszek zastukala internautka Andzia i
          poprosila o uwage w zwiazku z dreczaca ja od dluzszego czasu kwestia. Jak
          Zamosc moze wyjsc nawet do Europy?
          Prosta odpowiedz nie budzaca kontrowersji uczestnikow..."z obrazem NMP by
          ukazac swiatu jaki jest prawdziwy polski katolicyzm" grzmiala Andzia w
          wszystkim coraz bardziej opadala warga.Tu delikatnie zaoponowal Janusz
          twierdzac, ze forum nie jest samorzutna organizacja spoleczna a naturalnym
          produktem i ze nie w gestii forum sa tak wzniosle cele to jest poprostu
          sperwizja.
          Tu w dyskusje wlaczyl sie solenizant i gospodarz wieczoru.
          Hm...przestancie sie sprzeczac tu chodzi o cele wyzsze a wy zachowujecie sie
          jak stado baranow rzucono na bezludna wyspe!
          No wlasnie! Poparly go glosno Ksfiona i Betoniarka po czym Benia wskoczyla
          niesmialo i w ogole jak wy sie zachowujecie .Wstydu nie macie przed obcymi
          przeciez to jest spotkanie z forum Roztocze a takze IMIENINY!
          Czuk, ktory do tej pory przysluchiwal sie tej taniej jadce nie wytrzymal i
          palnal:..."tak jest zachowujecie sie na forum jak stado baranow.Kazdy z was
          walczy o przejecie kontroli nad forum. Popatrzcie w jaki sposob zescie zgnoili
          Janusza za to ze usunal "sny erotyczne" Szczura!Nawet jesli sprawiacie wrazenie
          grupy bardzo zgranej i zorganizowanej ale w niektoych momentach nie panujecie
          nad soba i wychodzi z was nic innego jak pieniactwo.
          Tu spojrzal wymownie na solenizanta i powiedzial.Nawet jesli to forum bylo na
          poczatku bardzo demokratyczne to nie da sie ukryc ze niektorzy straja sie
          przejac kontrole na grupa.Wszystko wiec wskazuje,ze w najblzszym czasie
          bedziemy mieli na formu despotyzm pierwszej wody.Zaproponowana zabawa Ranking
          forumowiczek jest niczym innym jak budowa herachii.Nastepnie grupa uzna,ze
          nalezy zastanowic sie nad przydatnoscia poszczegolnych czlonkow oczywiscie w
          imie przetrwania forum.Pozniej doda sie do tego forumowa religie niewazne jaka
          moze byc zaimportowana ze swiata zewnetrznego albo calkiem nowa i oryginalna
          ale religia w tak izolowanej grupie jest pewnikiem.
          Owszem zostanie pare gluptakow ktorzy beda mysleli,ze sa ateistami,ale sa pelni
          uprzedzen,katechizmu i poprawnego myslenia wyczytanego w tygodniku Niedziela...
          • gitta Re: Iquognito (rozdział kolejny) 12.10.04, 09:01
            Na slowo religia z letargu wyrwana zostala Gita.Wprawdzie upojna noc u Szczura
            nie pozwalala jej przyjsc do siebie jednak na takie wezwanie powstrzymac sie
            nie mogla i zaczela glosno:...wszystkie religie wywodzace sie z BW to religie
            zydowskie,ich wyznawcy w szerokim rozumieniu to zydzi.(nie mylic z
            izraelczykami)Judaizm,Chrzescijanstwo,Islam,a nawet ortodoksyjny ateizm sa
            pochodzenia zydowskiego.Mowiac o pochodzeniu zydowskim mam na mysli starozytny
            kosciol na styku Afryki i Azji gdzie te dziwolagi przez tysiaclecia sie wazyly.
            Tylko Agnostycy nie sa zydami!
            Zydzi musza prowadzic wojny pomiedzy soba,zeby sprawdzic ,ktory nurt jest
            prawdziwy.Innego sposobu nie ma na uzyskanie prawdziwej odpowiedzi.Czy jestes
            katolikiem czy muzulmaninem,judaista,noblista literatem czy krawatem i tak
            przed Stworca jestes zydem.I musisz walczyc o jego wzgledy.Modlmy sie za Wielki
            Izrael,w ktorym najlepsi beda panowac na chwale Jedynego.Nadchodzi czas
            Apokalipsy,tylko najsilniejsi przetrwaja i zasluza na miano ZYDOW.
            Wzywam was wszystkich do swietej wojny ze szmatoglowami na chwale Pana.Potem
            sciac co dziesiatego.Judeo-chescijanizm musi zewrzec szeregi i uderzyc z cala
            moca nauki starego testamentu,wszystcy jestesmy zydami i mamy prawo postepowac
            zgodnien z nakazem Boga;Bij i morduj,kto w Boga wierzy!Nie okazujmy litosci
            dopuki nie napelnimy wszystkich naczyn liturgicznych krwia odszczepiencow.Tak
            nam dopomoz Bog.
            Kiedy zwyciezymy ostrza naszych mieczy skierujemy przeciwko sobie.Niech
            zostanie na ziemi tylko najmilszy naszemu Bogu.Amen.
            • gitta Re: Iquognito (rozdział kolejny) 12.10.04, 10:45
              Psalm 123

              Cierpliwie czekajmy az Nasi uderza na Iran,gniazdo islamskiego terroryzmu.Reka
              w reke Amerykanie i Izraelczycy - przyslowiowe zydy.
              Religie zydowskie,to religie walki i dominacji,religie miecza.Ich wojownicy
              musza byc obrzezani,co oznacza z ideologicznego punktu widzenia,stala gotowosc
              do walki,do zadania natychmiastowego pchniecia.Nie potrzeba wielkich dysput od
              jakiego momentu mozna bzyknac malolatke/malolata, w Torze stoi,ze od 12 lat ale
              za zgoda rodzicow i tego powinniscie sie trzymac.Przez swoja gotowosc nagiego
              miecza cieszyly sie zawsze duza popularnoscia wsrod posiadaczek pochwy,i w tym
              niektorzy badacze upatrywali szybkosci,z jaka rozprzestrzenialy sie po
              swiecie.Zydzi nie obrzezani, w tym katolicy sa tylko klasa pomocnicza w boskim
              dziele dazenia do Syjonu.
              Komu Bog da Wiktorie ten zapanuje nad Syjonem?Glosujcie na BushaII.on ma szanse
              zostac pierwszym Imperatorem Syjonu.Nadchodzi czas generalnej rozprawy Kosciol
              Katolicki podjal juz decyzje i podpisal tajny protolol z Bushem II,ze po
              wygranych wyborach udzieli maksymalnego wsparcia Parlamentarnej wojnie z
              Islamem pod przywodztwem nowego Imperatora zachodniej czesci globu. Po
              calkowitym zniszczeniu wszelkiego oporu panstw muzulmanskich w odbudowanej
              Swiatyni Jerozolimskiej Papiez przy udziale Wielkiego Rabina Izraela Namaszcza
              Busha II na Krola Ameryki i Zjednoczonej Europy.Powstanie najpotezniejsza w
              dziejach swiata dynastia,w ktorej dotychczasowi wladcy beda jedynie podnozkami
              u tronu.
                  • gitta Re: Iquognito (rozdział kolejny) 12.10.04, 11:25
                    Psalm 123 cd.

                    Tylko atak na Iran rozwiaze problemy finansowe Ameryki i Izraela.W przeciwnym
                    wypadku zachod pograzy sie w niewyobrazalnym chaosie.Oczywiscie nalezy uzyc
                    taktycznej broni nuklearnej i doprowadzic do bezwzglednej kapitulacji swiata
                    islamskiego.Gdyby konflikt sie przedluzal racjonalnym posunieciem byloby
                    rowniez zniszczenie Pakistanu i Chin. Wtedy wladcy arabscy przywozac wspaniale
                    dary gleboko pokloniliby sie przed obliczem Izraela.
                    Wzywamy walecznych Zydow i Rycerzy Krzyzowych...na smiertelna walke z zaraza
                    muzulmanska!
                    Utwardzajcie swoje dusze, bo juz wkrotce przyjdzie nam rozlac morze krwi
                    naszych odwiecznych wrogow,szmatoglowych islamistow.Jest ich na swiecie caly
                    miliard i musimy ich sprowadzic do poziomu nie zagrazajacego naeszej
                    cywilizacji.Uzyjmy wszelkiej dostepnej broni zalegajacej nasze
                    magazyny.Naciskajmy BushaII zeby juz w nastepnej kadencji przyjal tytul
                    dziedziczny swiatowego Imperatora.
                    Koniec z dupo-kracja!
                    Potrzebujemy Cesarza!!!Na Boga!!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka