sec22
25.11.04, 20:08
Kilka lat temu, wiedziony moją wieczną ciekawością poznania
wszystkiego, co tylko możliwe, w pawilonach na Marszałkowskiej zafundowałem
sobie w seks shopie pokaz "szalonej miłości na żywo".
Usiadłem w pomieszczeniu za kotarą. Po chwili weszła, nawet niezła
dziewczyna w fajnej bieliźnie i zaczęła udawać, ze robi striptiz,
bo ile czasu można z siebie zdejmować dwa sznurki, nawet wliczając w to próby
przecięcia się własnymi majtkami na pół? Gdzieś po 5
minutach tych wygibasów, nagle, bez ostrzeżenia walnęła się na
wykładzinę wprost u mych stóp. Wystrzeliła w górę wyprostowanymi
nogami i zastygła tak w bezruchu, trzymając nogi w kształcie litery, której,
jak to mawiał generał Jaruzelski, nie ma w polskim alfabecie. No i tak sobie
oboje milczymy, ja siedzę, a ona leży przede mną.... Muzyka, czyli jakieś Ace
of Basse się skończyła...cisza... Popatrzyłem się trochę, ale ile można się
gapić w jedno miejsce, jak szpak w... ?
Ta leży, widzę, że jej nogi cierpną od tego trzymania w górze. W końcu nie
wytrzymała i ryknęła na cala budę:
- Rysiek, kurwa! Chodź już, bo klient zaczyna się nudzić! Zza kotary doszedł
mnie skrzekliwy męski glos:
- Już, kurwa idę, tylko się odleje!
Artystka, patrząc mi w oczy miedzy swoimi udami, przepraszająco
wyszeptała:
- Pan się nie denerwuje, zaraz będziemy kontynuować szoł....
Zapaliłem sobie, a i artystkę na jej życzenie poczęstowałem.
Palimy,ona, już dla wygody oparła pięty o podłogę, ja sobie siedzę, pale i
uważam, żeby popiół jej na łono nie spadł. Zza przepierzenia, niby kocim
ruchem, wsunął się men... Wzrostu stołka barowego, blady niczym słonina mimo,
ze był to środek lata.Poza tradycyjnym PSM na nadgarstku, jakimiś runicznymi
znakami na łopatkach, miał
jeszcze wytatuowany na brzuchu napis "Tylko dla pań!", ze strzałką niknącą w
jego kąpielówkach w biało-niebieskie prążki. Zaczął pląsać w tym
pomieszczeniu,o wymiarach 2x2 metry. Musiał przeskakiwać przez leżącą na
ziemi artystkę, opierać się rękoma o ściany pawilonu, robił wymachy nóg w
góre i na boki.Nawet próbował dłońmi czynić przed swoją pryszczatą buzią
podobne
gesty, jak Travolta w Pulp Fiction, chcąc być jak on seksowny i tajemniczy.
Cos mi tu nie pasowało... I nagle do tego samego wniosku doszła i artystka
leżąca na ziemi, znów z zawodowo rozłożonymi w gore szeroko nogami. Znudzonym
głosem odezwała się:
- Rysiek, a może byś tak kurwa, muzykę włączył? Rysiek zastygł na moment.
- Jaka pan sobie muzę życzy?
- Puśćcie jakąś pościelówę.
- E, takich tutaj nie mamy! - odrzekł Rysiek, podrapał się przez kąpielówki w
jajko i poleciał na zaplecze.
Cos zacharczało, zastukało i po chwili znów poleciały rytmy "Ace...."
Rysiek wpadł z powrotem, ale już nie chciało mu się Nurejewa odstawiać, tylko
łupnął na kolana z hukiem, jak Oleksy w Częstochowie, nosem wprost w srom
znudzonej z lekka artystki i zaczął ją gwałtownie lizać. Liże, liże....chyba
z piec minut tak to trwało, gdy odchylił głowę w moim kierunku i zapytał:
- Wystarczy?
- Jej się pan spytaj!
- Gościu, my tu kurwa, jesteśmy w robocie, Gośce jest wszystko jedno! Gośka
widocznie była tego samego zdania, bo wypchnęła go z pomiędzy swoich ud i
bezceremonialnie jednym szarpnięciem ściągnęła mu te pasiaste kąpielówki do
kolan. Rychu postanowił zupełnie się z nich wyswobodzić i wstając z
klęczek,zaczął skakać na jednej nodze, by pozwolić gaciom swobodnie opaść.
Był pełen Wersal, bo gdy mało nie wyrżnął na ryj, zaplątując się we własne
majtki i musiał się oprzeć na moim ramieniu, ze dwa razy gorąco mnie za to
przepraszał. No i stanął taki zupełnie goluśki, z kuśką wielkości lanej
kluski. Przykry
to był widok, ale dzielna artystka, zupełnie nie zrażona uklękła, oparła
czoło o napis "Tylko dla pań" i łapczywie chwyciła w usta to, co udało jej
się uchwycić, czyli niewiele. Zaczęła cmokać, siorbać i wydawać inne odgłosy
mające pozorować że cos ssie, a nie gorączkowo próbuje utrzymać toto w
ustach. Rysiek zaczął odstawiać ruchy kopulacyjne, ruszając chudą dupiną do
przodu i do tylu. Wpił paluchy w burzę blond włosów i zaczął posapywać.Gdy
już prawie mnie przekonał, ze to co wpycha w usta partnerki, sięga jej pewnie
do końca przełyku, oderwał gwałtownie jej głowę od swojego podbrzusza i
jednym sprawnym ruchem odwrócił ja do siebie tyłem, popchnął w plecy i zmusił
by przyjęła pozycje bohaterskiej rzymskiej Wilczycy.Wszystko byłoby w
porządku, gdyby naprzeciwko kusząco wypiętych damskich pośladków
sterczało coś, co mogłoby sterczeć. A to nawet berlinki, czy nawet morlinki
nie przypominało. Ot, taki sobie frankfurterek.. Facet dzielnie
chwycił artystkę za biodra, położył jej na brzegu pośladków to "monstrum" i
zwrócił się do mnie z pytaniem:
- Mam ją walić normalnie , czy chce pan zobaczyć anala? Tu już nie
wytrzymałem i ryknąłem śmiechem pytając:
- Czym, synu, czym!
Na to, nie wytrzymała i artystka, wstając z kolan i trzymając się ze
śmiechu za brzuch, powiedziała:
- Rychu, daj spokój, znów trzeba będzie gościowi kasę zwrócić! A Rychu na to :
- A bo to, kurwa, przyjdzie taki okularnik, papierosa kopci, gapi się jak
nan jakimś pokazie, zamiast uczciwie konia walić!