januszx
17.06.05, 12:48
Ten zyciorys nie będzie dokładny, chciałem zwrócić jedynie uwagę na kilka jak
mi sie wydaje istotnych faktów z życia tego niezwykłego, człowieka. Adam
Chmielowski urodził się 20 stycznia 2005 roku, w wieku osiemnastu lat brał
udział w walkach powstania styczniowego, gdzie stracił nogę .
Przełom duchowy w Jego zyciu nasąpił w roku 1880 , w 1887 wstapił do zakonu
Frańciszkańskiego i przybrał imię brata Alberta.
Adam Chmielowski był znanym arystą na swoich płótnach przedstawiał piękno
świata, a pracując z ubogimi, odkrywał piękno w ludzkiej brzydocie ,dla
biednych i opuszczonych otwierał przytuliska, domy sierot, kalek, starców,
obłoznie chorych,pomagał bezrobotnym w poszukiwaniu pracy.
Chciałbym zwrócić uwagę na elementy , które mają choć w pośredni sposób
związek z naszym forum a zatem :
Brat Albert był założycielem Zgromadzenia Braci Albertynów i podobnego
Zgromadzenia Sióstr Posługujących Ubogim . Albertynek. Przez pewien czas,
prawdopodobnie ok 14lat! , działał na Roztoczu zakładając pustelnie dla braci
i sióstr zakonnych. Pierwsza powstała w 1891 r. w Monastyrzu koło Werchraty i
tu nasz święty przebywał szczególnie długo, następna dla sióstr w tym samym
roku w Starym Bruśnie, potem przeniesiona do Prusia.
W 1892 r brat Albert przybył do Zakopanego, wcześniej w początkach lat
osiemdziesiątych, otrzymał w darze od hr. Władysława Zamoyskiego (to postać
nam znana :-)) teren pod budowę pustelni na Kalatówkach. Z kilkoma innymi
zakonnikami w 1898 r. wybudował tam drewniany klasztor, według projektu
swojego przyjaciela Stanisława Witkiewicza. Albertyni pracowali fizycznie
przy budowie zakopiańskiej kolei, drogi do Morskiego Oka. Dnia 5 grudnia
1916r. będąc już w ostatnim stadium raka żołądka, pojechał jeszcze do
Zakopanego, aby zapłacić hr. Władysławowi Zamoyskiemu ostatnią ratę pieniężną
za drzewo użyte do budowy pustelni. Zamarł w Boże narodzenie 1916 roku ,
kanonizowany został w jakże znamiennym roku 1989.
Jan Paweł II wspominał naszego bohatera i pytał:
"Czy Ten, który idąc za Chrystusem pomagał ludziom dźwigać się, odzyskiwać
ludzką godność i podmiotowość, stawać się współtwórcami wspólnego dobra
społeczeństwa — nie jest nam dany jako znak i jako patron tego trudnego
przełomu"?
Bardzo ważnym świętym , można powiedzieć ulubionym był Adam Chmielowski dla
Jana Pawła II, podobnie jak nasz ukochany Papież , brat Albert pozostawił
sztukę , którą ukochał by zostać kapłanem
W sztuce Karola Wojtyły "Brat naszego Boga", czytamy piękne słowa o Adamie
Chmielowskim :
Jesteś jednakże straszliwie
niepodobny do Tego,
którym jesteś.
Natrudziłeś się w każdym z nich.
Zmęczyłeś się śmiertelnie.
Wyniszczyli Cię –
To się nazywa Miłosierdzie.
Przy tym pozostałeś piękny.
Najpiękniejszy z synów ludzkich.
Takie piękno
nie powtórzyło się
już nigdy później.
O, jakie trudne piękno, jak trudne.
Takie piękno nazywa się Miłosierdzie.
Czyż tych słów nie możemy odnieść do duchowych i fizycznych zmagań ostatnich
dni i tygodni Jana Pawła II !?.
A dziś Kościół wspomina Brata Alberta i stąd pewnie tych kilka słów...i chyba
warto brać sobie za wzór taką niezwykłą osobowość...
Pozdrawiam
J