januszx
28.12.05, 17:04
To był bardzo mroźny koniec grudnia A.D. 1715 roku , śnieg padał już od 10
dni , własnie minęły święta Bożego Narodzenia , trwała wojna północna ,
przed murami Zamościa stanęła armia saska,zamierzająca zdobyć hetmański gród.
Noce były wyjatkowo mroźne , żołnierze sascy bardzo odczuwali trudy mroźnej i
śnieżnej zimy .
Ordynat Tomasz Józef Zamoyski , człowiek wielkiego serca nie mógł patrzeć na
trudy i znoje wrogiego przecież wojska, miał już dość przemarznietych
czerwonych, saskich nosów ...pozowlił im zatem na ...robienie zakupów
w mieście, odwiedziny karczm a nawet na noclegi w grodzie! a nie w zimnym
zasypanym śniegiem lesie. Sasowie "ładnie" odwdzięczyli się za gościnność
Ordynata i gdy wychodzili z Zamościa po noclegu bramą lubelską zabili jej
strażników a na dany znak do miasta wtargnęli żołnierze wrogiej armii .
Sasi pozostali w hetmańskim
grodzie przez następne pół roku ...