Dodaj do ulubionych

Zagrożenia i Drogi Wyjścia wg Arcybiskupa Wielgusa

22.01.07, 15:39
Wielki to zaszczyt ,że tak mądrego , rozmiłowanego w Ewangelii i wskazującego
możliwości Wyjścia z niezwykle trudnej współczesnej sytuacji wydała nasza
Zamojszczyzna!! - Wierzchowiska należały do Ordynacji , po za tym to w
Zamościu ksiądz Stanisław na początku lat sześćdziesiątych pełnił posługę
kapłańska w zamojskiej kolegiacie!!
Ten wielki Duchowny wychował się w strzegącej zasad wiary i tradycji rodzinie
katolickiej ,które przyjął całym sercem, zdobył świetne teologiczne
wykształcenie , sprawdził doskonale w roli rektora KULu i Ordynariusza
Płockiego , jak przeczytamy ten artykuł Arcybiskupa Stanisłąwa , o wiele
łatwiej będzie zrozumieć DLACZEGO ??ten wielki duchowny tak bardzo nie podobał
się możnym tego świata...

Kościół katolicki dziś Zagrożenia, ich przyczyny oraz DROGI WYJŚCIA

"Wykład JE księdza arcybiskupa Stanisława Wielgusa wygłoszony
7 września 2002 r. na Jasnej Górze w czasie Dni Modlitw Ruchu Kultury
Chrześcijańskiej "Odrodzenie"

To nie przypadek, że pierwsze przykazanie Dekalogu domaga się od nas wiary w
jedynego Boga i odrzucenia pogaństwa. Jest ono bowiem fundamentem wszystkich
innych przykazań oraz prawd wyznawanej przez nas wiary. Wbrew pozorom
pogaństwo nigdy nie umarło. W ciągu wieków zmieniało tylko swoje oblicze.
Zmieniało bogów i sposoby oddawania im czci. Zaczynało się ongiś i zaczyna
dziś wraz z odrzuceniem planu Bożego objawionego w Jezusie Chrystusie, czyli
wraz z odrzuceniem Jezusa Chrystusa[1]. Obecnie staje się wyjątkowo silne i
wyjątkowo groźne. Ogólnie rzecz biorąc, występuje w dwóch postaciach:

Jako tzw. pogaństwo na zewnątrz Kościoła oraz pogaństwo wewnątrz Kościoła.

Tak zwani ZEWNETRZNI neopoganie to ludzie niewierzący, którzy otwarcie
odrzucają wiarę i moralność chrześcijańską, a w ich miejsce głoszą wartości
pogańskie. Nie mają oni w najmniejszym stopniu świadomości, że człowiek nie
istnieje dla swojej chwały, lecz dla chwały Bożej. Nie dostrzegają różnicy
jakościowej między Bogiem a człowiekiem. Jeśli godzą się na Boga, to tylko
jako na coś, o czym można mówić i czym można dysponować według własnego
uznania, jakby się było Mu równym. Żyją w "nieobecności Boga". Żyją tak, jakby
Bóg nie istniał. Uwolnili się od związku z Nim. Ogłosili się całkowitymi
panami siebie i swojego losu. Weszli na Boży tron jako niezależni od nikogo
twórcy nowej moralności, bezbożnej, nie mającej nic wspólnego z Dekalogiem.
Sami sobie i wszystkim swoim, nawet najbardziej wszetecznym z a ch c i a n
k o m i występkom oddają boski kult. Jest ich dziś bardzo w i e l u. Można
bez żadnej przesady powiedzieć, że niektóre
c a ł e współczesne narody żyją tak, jakby Bóg nie istniał i nie pozostawił
im swojego moralnego prawa.
Odrzuciły ze swojego światopoglądu wertykalny, nadnaturalny wymiar
rzeczywistości i człowieka. Pozbyły się ze swojego życia - indywidualnego i
społecznego - pierwiastka sacrum]. Żyją tylko w wymiarze horyzontalnym:
d o c z e s n y m i materialnym.

Neopogaństwo stało się niestety także problemem w e w n ą t r z k oś c i e l
n y m. Jak powiada kardynał J. Ratzinger: "W z r a s t a o n o bez przerwy
w samym sercu Kościoła i grozi zniszczeniem go od wewnątrz". Kościół katolicki
staje się niestety Kościołem pogan, którzy nazywają się jeszcze katolikami czy
chrześcijanami, ale myślą i postępują po pogańsku. Przejęli poglądy, postawy,
w z o r c e e t y c z n e, wartości i styl życia ludzi kierujących się
duchem tylko tego świata. Odrzucają patrzenie na świat i na ludzki los sub
specie aeternitatis. Czynią to wbrew słowom św. Pawła:
"Nie bierzcie wzoru z tego świata" (Rz 12, 2), oraz św. Piotra:
"Nie stosujcie się do waszych żądz" (1 P 1, 14).
Kwestionują podstawowe prawdy wiary. Doprowadzili samych siebie do osłabienia
poczucia godności osoby ludzkiej, do zaniku poczucia grzechu. Ich życie
przenika k o n s u m p cj o n i z m i erotyzm, prymat "mieć" nad "być".
Godzą się na r o z p a d rodziny, na aborcję, eutanazję i doświadczenia na
ludzkich embrionach. Odrzucają k o śc i e l n ą n a u k ę o pożyciu
seksualnym, wierności małżeńskiej itd.[3] Czy tacy ludzie należą jeszcze
rzeczywiście do Kościoła? W konstytucji Soboru Watykańskiego II "Lumen
gentium" czytamy następujące słowa: "Do społeczności Kościoła wcieleni są w
pełni ci, co mając Ducha Chrystusowego, w całości przyjmują przepisy Kościoła
i wszystkie ustanowione w nim środki zbawienia i w jego widzialnym organizmie
pozostają w łączności z Chrystusem rządzącym Kościołem przez papieża i
biskupów, w łączności mianowicie polegającej na więzach wyznania wiary,
sakramentów i zwierzchnictwa kościelnego oraz wspólnoty. N i e d o s t ę p
u j e jednak Z b a w i e n i a, choćby był wcielony do Kościoła ten, kto nie
trwając w miłości, pozostaje wprawdzie w łonie Kościoła 'ciałem', ale n i e
' s e r c e m'"[4]. Współczesny Kościół musi się więc zmagać nie tylko z
pogaństwem zewnętrznym, lecz także wewnętrznym, istniejącym i rozwijającym się
w jego łonie. Dlatego Jan Paweł II w swoim słynnym wywiadzie udzielonym
Messoriemu przypomina o tym, że "Kościół ciągle na nowo podejmuje z m a g a n
i e z duchem t e g o
ś w i a t a, co nie jest niczym innym jak zmaganiem się o duszę tego świata.
Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z
drugiej strony jest w nim także obecna potężna antyewangelizacja, która ma też
swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się
Ewangelii i ewangelizacji"[5].
Jest u części współczesnych katolickich teologów i publicystów, nawiasem
mówiąc akceptowanych, a nawet wysoko c e n i on y c h przez liberalne media -
jako otwartych na współczesny świat intelektualistów - wyraźna tendencja do
eliminowania z przedstawianego obrazu współczesnego świata, wiary i Kościoła
zjawisk zatrważających czy niepokojących.
Ci, którzy ważą się o nich m ó w i ć, krytykowani są od razu jako
f u n d a m e n t a l i ś c i i nietolerancyjni defetyści, czarno widzący
świat i w p r o w a d z a j ą cy do społecznej świadomości rozterkę i
n i e p o t r z e b n y niepokój.
Obserwuj wątek
    • januszx Zagrożenia wspólczesnego świata wg Arcybiskupa cd. 22.01.07, 15:44
      WARTO przeczytać:))


      "Wzywa się ich do pozytywnych tylko wypowiedzi o moralnej i religijnej kondycji
      współczesnego świata. Zgodnie zresztą z zasadami postmodernistycznej
      "poprawności politycznej", która głosi obowiązek akceptowania wszelkich poglądów
      i wszelkich anomalii moralnych, a jednocześnie wzywa - zgodnie z zasadami
      ateistycznego liberalizmu - do odrzucenia Boga i chrześcijańskiej moralności.
      Jak inaczej bowiem można wytłumaczyć przygotowywanie przyszłej konstytucji
      zjednoczonej Europy bez żadnego odniesienia do Boga i do chrześcijaństwa, które
      zbudowało przecież kulturę europejską? Jak inaczej można zrozumieć ostatnie
      wezwanie, skierowane przez Radę Europy do katolickich krajów, w tym zwłaszcza do
      Polski i Irlandii, by zaakceptowały prawo do mordowania nienarodzonych dzieci na
      życzenie? Odrzucanie ostrzeżeń przed złem, a zwłaszcza odrzucanie krytyki
      czyniących nieprawość, nie jest czymś nowym. T a k d z i a ł o się
      z a w s z e. Mutatis mutandis wystarczy w tym miejscu przywołać los
      starotestamentalnych proroków, których nieporównanie okrutniej traktowano za to,
      że ośmielali się ostrzegać Izraelitów przed grzechem i pogaństwem. NIE można
      jednak CHOWAĆ głowy w piasek. Aby podjąć trud odnowy religijnej i moralnej
      współczesnych społeczeństw, należy sobie uświadomić istniejące zło i wskazać na
      jego korzenie. Ignorowanie negatywnych faktów, bagatelizowanie ich lub
      zaprzeczanie im nie zapobiegnie destrukcji. Przeciwnie, przyspieszy ją tylko i
      wzmocni. Nie chodzi oczywiście o to, by w otaczającym nas świecie dostrzegać
      tylko zło, by ludzi pozbawiać otuchy i nadziei.
      Dobra w otaczającym nas świecie jest z pewnością więcej niż zła.!:-)
      Gdyby było inaczej, ten świat przestałby już istnieć. Jest tymczasem na tym
      świecie dużo bezinteresownej dobroci i życzliwości. Jak mówi Ojciec Święty w
      swojej adhortacji "Pastores dabo vobis", D o b r o jest we współczesnym
      świecie s i l n i e j s z e niż niegdyś pragnienie sprawiedliwości i pokoju
      dla wszystkich. Jest większa w r aż l i w o ś ć współczesnego człowieka na
      nieszczęścia, które dotykają bliźnich, często zupełnie obcych i nieznanych. Jest
      coraz żywsza i coraz powszechniejsza troska współczesnego człowieka o dzieło
      stworzenia, o przyrodę. Jest usilne poszukiwanie sposobów ochrony godności
      człowieka i jego niezbywalnych praw. Widać większą niż w minionych dziesiątkach
      lat tęsknotę za Bogiem. Stawiane są także coraz częściej pytania z dziedziny
      etyki, dotyczące sensu i granic badań naukowych prowadzonych przez współczesnych
      uczonych, pozostających niestety w swojej większości pod wpływem
      pozytywistycznie uprawianej - tj. bez żadnych odniesień do Boga, religii i etyki
      - współczesnej nauki.
      MAJĄĆ TO NA UWADZE uwadze, nie wolno jednak zapominać o tym, że świat nasz
      ogarnia coraz większa, dusząca chrześcijaństwo chmura neopogaństwa wyrażającego
      się w takich zjawiskach, jak: nieliczący się z dobrem wspólnym egoistyczny
      hiperindywidualizm, nawołujące ludzi do życia wyłącznie według reguły
      p r z y j e m n o ś c i HEDONIZM i KONSUMCJONIZM, sekularyzm,
      r e l a t y w i z m m o r a l n y, skrajny racjonalizm - połączony
      paradoksalnie ze współczesnym rozkwitem sekt, irracjonalizmu i magii; następnie
      praktyczny i egzystencjalny ateizm,
      zjawisko coraz szybszego procesu dechrystianizacji chrześcijańskich niegdyś
      społeczeństw, r o z p a d r o d z i n y i instytucji m a ł ż e ń s t w a,
      anarchia s e k s u a l n a, wielka i g no r a n c j a religijna katolików, źle
      rozumiany przez nich pluralizm teologiczny - stawiający znak równania między
      Kościołem katolickim i najbardziej irracjonalnymi, wymyślonymi przez chore
      umysły sektami; wybiórcza, spowodowana nadmierną subiektywizacją wiary postawa
      wielu katolików w odniesieniu do istotnych prawd wiary i zasad moralnych; a w
      końcu częściowa i - jak to Ojciec Święty nazywa - "warunkowa" przynależność
      wielu katolików do Kościoła, która polega na przebieraniu przez nich w prawdach
      wiary i przykazaniach moralnych i na odrzucaniu wszystkiego tego, co wiąże się z
      ofiarą i samoopanowaniem. Nie da się zaprzeczyć, że ogólnie rzecz biorąc, nasza
      cywilizacja ustawia się niestety w swoim rozwoju coraz bardziej przeciw Bogu,
      przeciw godności człowieka jako obrazu Bożego i przeciw przyrodzie jako Bożemu
      dziełu. Boże przykazania nie stanowią już dla niej ani fundamentu, ani też
      jakiegokolwiek odniesienia. Współczesne "a r e o p a g i" - używając tu słów
      Ojca Świętego :- a więc świat m e d i ó w, kultury, r o z r y w k i, nauki,
      biznesu, p o l i t y k i - uległy w znacznej mierze dechrystianizacji i
      n e o p o g a ń s t w u.
      Dla rozgłosu, z chciwości, z nienawiści do Kościoła, areopagi te
      r o z p ow s z e c h n i a j ą zło, banalizują je i
      r e l a t y w i z u j ą.
      Na porządku dziennym w krajach wyrosłych z chrześcijańskiej kultury napotykamy
      na b l uź n i e r s t w a, WYSZYDZANIE WIARY i moralności chrześcijańskiej,
      zachęcanie do przemocy i rozpusty oraz rozpowszechnianie pojęcia wolności
      pojętej jako anarchia moralna, tj. wolności od w s z y s t k i e g o i DO
      w s z y s t k i e g o, jako wolności do popełniania wszelkich, wołających
      wprost o pomstę do nieba grzechów. Tak pojęta wolność, a obok niej obowiązkowa
      tolerancja wobec łamania wszystkich przykazań
      oraz PRZYJEMNOŚĆ - jako jedyna zasada postępowania -
      stały się fundamentalnymi "wartościami", na których buduje się życie jednostek i
      społeczeństw w krajach kierowanych przez liberalny ateizm.
      Promowane przez wspomniane wyżej areopagi pseudowartości czy też antywartości
      przenikają szeroką falą do życia wielu katolików, do życia Kościoła, wywołując w
      nim przedstawione już wyżej zjawiska kryzysowe, które przekładają się na
      zatrważające czyny ludzi, którzy nie rozróżniają dobra od zła, którzy uwierzyli,
      że mogą robić, co im się podoba(...)
        • januszx Poglądy naszego Krajana z katolickiej,trady rodzin 23.01.07, 14:26
          Teraz różne "areopagi" jak TVN, Gazeta Wyborcza , Dziennik inni (nie tylko
          polskie) walczą z konserwatystami, z ludźmi , którzy chcą życ zasadami ewangeli
          a gdy wielki Duchowny , wybitny teolog , który tak pieknie w poniższym
          wykładzie rozpracowuje ich zamierzenia , cele ,środki , działania a nawet
          wskazuje jak wyjść z tej trudnej sytacji .
          Ten wielki człowiek pochodzi z Z a m o j s z c z y z n y ( czy granic
          Lubleszczyzny) , wychował się w p o d o b n e j do naszych tradycyjnej polskiej
          rodzinie ,dzie żyło się piekna polską tradycją gdzie szanowano świete zasady
          jak BÓG HONOR OJCZYZNA . Arcybiskup Stanisław Wielgus opierając się na nauce
          Ewangelii i inni WIELCY ludzie Kościoła przeciwstawił możnym tego świata ja mam
          milczeć jak pewnie wielu czytających te słowa ??,
          wydaje mi się ,że trzeba te piekne rozważania "naszego" Krajana przedstawiać jak
          najszerzej

          Pisze tu na forum Zamość , bo myślę ,warto także tu mówić o tak ważnych sprawach
          , które teraz dzieją się na naszych oczach , teraz gdy cała Polksa o tym mółwi i
          tym zyje , teraz gdy wciąz trwa atak np Gazety , która ostatnio znowu
          przedstawila artykuł o słuchaczach Radia Maryja , gdzie pomiędzy fragmentami
          prawdy w odpowiuedni dla siebie sposób przedstawiła ten materiał , choćby
          wspominając o odbiorniku z ZSRR , coś tam sugerując ludziom , czy też oskarżając
          ,że mąż nie może juz słuchac Radia Maryja i protestuje a gazeta co zmierza do
          zgody w tym małżeństwie , nie pisze o P . Lewandowskim, jeszcze tekstem
          podburzając, sugerując jaka głupia ma żone , czy warto z nia żyć? czy oni dąrzą
          do zgody tej rodziny?
          najlepszy sposób i jakże często stosowany i w gazetach, na forach , w kabaretach
          sitcomach innych poprostu WYśMIAĆ ,
          o tam nie argumentować , po co??? po co wchodzić w polemiczna treść ? nie lepiej
          śmiać się , kpić? albo uznac ,że te opinie czy mysli , które nie odpoaiadają są
          głupie co tam ,że nie odpoaiadają na argumenty na treść przedstawioną , jakie to
          ma znaczenie dla nich?
          i ważne że ma sie siłe mediów setki tysięcy , miliony! egelarzy , dużą
          oglądalność są inne metody ..
          Warto poświęcić kilka szpalt wyborczej i przedstwić artkuł Arcybiskupa Wielgusa
          , cóż byli katolicy , którzy wierzyli w nawróćenie nawet tak liberalnych mediów
          ...może i tak? choc jeszcze teraz to wydaje się nie realne...
          W Radiu MAryja wystepuje tygodniowo wielu wybitnych , wykształconych świetnie
          profesorów , prezentujących swoje komantarze, myśli , argumenty , o tych
          ludziach się nie mówi a szuka się jak sami nazywają ią "moherów"
          Piszę po znam tu ludzi od lat , i myslę ,że warto przedstawić Wam także druga
          strone medalu , podać idee konserwatywne , przedstawić zagrożenia, fakty,
          argumenty
          a każdy ma wolną wolę i wybierze jak sam będzie uważał za słuszne...
          powiesz ,że pozwalają mi tu pisać moderatorzy z agory a co mają zrobic
          wyrzucić i? i co wyjdzie ,że są nietolerancyjni tacy piewcy tolerancji?
          albo jak niektórzy tutaj ,że ja nie na temat pisze ? a czy to trudno wejśc na
          pierwsze lepsze forum : Chełma, Lublina, Warszawy , ileż tam polityki?
          ileż aktualnych wydarzeń w kraju??? tylko ,że piszą jakby bardziej poprawnie ,
          krytykują wrednych "Kaczorów" ,zaściankowy rząd" a może oni nie wiedzą o
          marginalnym" forum
          Zamość , może ? lecz jak kilku moich kolegów pisało do adminów żeby mnie
          wyrzucić z tego "opiekowania" to jest mniej prawdopodobne...

          Warto zapoznać się z wykładem Profesora Arcybiskupa Stansaława Wielgusa nad
          analiża obecnej sytacji zrobioną przez naszego krajana z Zamojszczyzny i
          zastanowić się nad treścią...

          Pozdrawiam
          J

          „Nie lękajcie się!
          Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”
          Jan Paweł II X 1978r.
          Benedykt XVI IV 2005r.
    • januszx Po przyjęciu przez Benedykta XVI rezygnacji Arcybi 23.01.07, 10:15
      ...Arcybiskupa Stanisłąwa Wielgusa w wyniku ataków na polski Kościół wg
      rzecznika Stolicy Apostolskiej z 8 stycznia 2007(już po wydarzeniach w
      katedrze!) cyt:"obecna fala ataków na Kościół katolicki w Polsce BARDZIEJ niż
      szczerym poszukiwaniem przejrzystości i prawdy pod wieloma aspektami wydaje się
      być dziwnym p r z y m i e r z e m: między ówczesnymi
      o p r a w c a m i i innymi p r z e c i w n i k a m i
      Kościoła, a także z e m s t ą tych, którzy niegdyś go prześladowali, a zostali
      ZWYCIĘŻĘNI w i a r ą i pragnieniem wolności narodu polskiego."

      Dobrze się stało ,że Arcybiskup zachował się tak godnie złozył swą funkcję Ojcu
      Świetemu w obliczu tych wydarzeń . Widziałem osobiście w katedrze ból
      ,cierpienie Arcybiskupa Stanisłąwa , wspaniałą szlachetna postawę Kardynała
      Glempa , który także akceptując odwołanie pieknie bronił kamienowanego
      Arcybiskupa Wielgusa.

      DALSZY CIĄG HOMILII ARCYBISKUPA STANISŁAWA WIELGUSA:

      "Szeroka fala przestępczości, zbrodnie popełniane przez młodych ludzi,
      okrutnych, bezwzględnych i bez sumienia, o czym donoszą codziennie media, to
      także w dużej mierze skutki ateistycznego liberalnego światopoglądu,
      odrzucającego chrześcijańskie wartości i zabijającego przy pomocy swoich
      wszechobecnych medialnych instrumentów sumienie, poczucie grzechu oraz
      świadomość odpowiedzialności każdego człowieka przed Bogiem. T e l e w i zj a i
      i n n e media, przepełnione erotyką i przemocą wraz z wszechobecną reklamą,
      głoszą bez żadnej samokontroli KULT przyjemności, posiadania i nieskrępowanego
      niczym folgowania najdzikszym nawet instynktom. Pełne są wezwań do tak zwanej
      samorealizacji - formułowanych przez pseudopedagogów i pozbawionych zasad
      etycznych publicystów - oraz wszelkiej maści idolów. Samorealizacji dokonywanej
      bynajmniej n i e p r z e z ...p r a c ę, kształcenie charakteru, ofiarę i
      konieczne w y r z e c z e ni e, lecz przez życie zgodne z jedną tylko zasadą, a
      mianowicie zasadą przyjemności, która zastąpiła wszelkie wartości moralne, m.in.
      umiejętność rezygnacji i cnotę samoopanowania. Zasada przyjemności podpowiada
      młodemu człowiekowi, że wszystko, co mu się podoba, co potęguje jego pragnienie
      rozkoszy, to wszystko mu się należy, choćby z największą krzywdą dla innych. -
      Potrzebuję pieniędzy, więc mam prawo rozstrzelać trzy niewinne kobiety i kolegę
      ochroniarza - rozumowali bandyci, którzy dokonali napadu w Kredyt Banku w
      Warszawie. Wymienione wyżej pseudoautorytety wmawiają więc w ludzi, zwłaszcza
      młodych i nieukształtowanych moralnie, że wolno im wszystko, że mają prawo do
      pieniędzy, strojów, samochodów - bez pracy i żadnego wysiłku z ich strony; że
      nikt ani nic nie może im w zdobywaniu tego, co chcą, stawiać jakichkolwiek
      przeszkód. Jeśli jednak postawi, jeśli będzie przeszkadzał w zanarchizowanym
      moralnie życiu - to należy go fizycznie zlikwidować, chociażby to był
      sześcioletni braciszek, który przeszkadzał swojej osiemnastoletniej siostrze w
      prowadzeniu nieskrępowanego erotycznego życia, jak to ostatnio miało miejsce w
      Poznaniu. Tego rodzaju przykładów zdziczenia moralnego, wskazujących na groźną
      dla losu współczesnych społeczeństw i ciągle postępującą degradację etyczną,
      jest wiele. Każdy dzień przynosi nowe. I nie chodzi tu tylko o degradację
      etyczną przeciętnych ludzi. Degradacja ta, której wpływu na całe społeczeństwa
      niepodobna przecenić, dotyka najwyższe elity współczesnych krajów: prezydentów,
      ministrów, decydujący o gospodarce światowej świat biznesu, a nawet ludzi nauki.
      Bywa, że nawet ludzie z elit politycznych, gospodarczych, artystycznych, a nawet
      naukowych - kłamią, oszukują, dokonują olbrzymich malwersacji, popełniają
      plagiaty, fałszują badania naukowe i wyniki kontrolne. Gotowi są na wszystko, by
      się szybko wzbogacić, uzyskać rozgłos i dojść do władzy. Niemal codziennie media
      donoszą o olbrzymich aferach i oszustwach, które wstrząsają opinią publiczną.
      TAKEI SĄ SKUTKI ODEJŚCIA OD fundamentalnych zasad chrześcijańskich. Uczciwi,
      zatroskani o los swoich społeczeństw ludzie zaczynają bić na alarm. Napotykają
      jednak olbrzymie trudności, aby przekonać do z m i a n y m e n t a l n o ś ci l
      i b e r a l n e, zateizowane areopagi, tworzące bezbożne prawa i
      rozpowszechniające h e d o n i s t y c z n y , k o n s u m p c y j n y
      światopogląd, jako jedynie obowiązujący w społeczeństwach nastawionych tylko na
      zysk, przyjemność i zabawę (...)"
        • zamose2 hihihi 23.01.07, 17:06
          żeby sie ten arcykapuś zachowywał jak trzeba a ten co nie potrafił ,
          współpracował z SB i na takie ważne stanowisko kandyduje ludzie to mają tupet
          całe szczęscie ,że papież go usunął a tu takie wywody kto to bedzie
          czytał ?????
    • januszx Re: Zagrożenia i Drogi Wyjścia cd. cz IV. 23.01.07, 14:08
      A OTO DLASZY CIĄG ANALIZY SYTUACJI NAPISANEJ przez Arcybiskupa z Zamojszczyzny
      ", który wychował się w bardzo podobnej do naszej , tradycyjnej polskiej
      rodzinie, szanującej wartości chrześcijańskie ::

      "W tym świecie znajduje się Kościół. Jak mówi soborowa konstytucja "Gaudium et
      spes", kroczy on wspólną drogą z całą ludzkością i wraz z nią przeżywa swój
      doczesny los. Jego zadaniem jest przeciwstawić się bezbożnemu duchowi czasu. Nie
      wolno mu dopuścić do tego, aby "ewangeliczna sól zwietrzała". Nie wolno mu iść
      na zgniłe kompromisy z siłami głoszącymi i realizującymi neopogaństwo. Ciągle
      musi być znakiem sprzeciwu wobec nich. Aby znaleźć drogi wyjścia z trudnej
      ideowo sytuacji, w jakiej Kościół znajduje się w wielu - zwłaszcza zachodnich -
      społeczeństwach, która to sytuacja zagraża zresztą także coraz bardziej
      polskiemu społeczeństwu i polskiemu Kościołowi, należy, oprócz jasnego
      przedstawienia wszelkich trudności, na jakie napotykają dziś wiara i moralność
      chrześcijańska, oraz oprócz wskazania na złowieszcze procesy neopogaństwa i
      dechrystianizacji - spróbować o d k r y ć ich PRZYCZYNY: zwłaszcza przyczyny
      ideologiczne i filozoficzne. Wszystko bowiem w dziejach ludzkości i jej szeroko
      pojętej kulturze - dobre i złe - zaczyna się od jakiejś idei. Najpierw jest i d
      e a , zrodzona w umyśle filozofa, przywódcy religijnego czy społecznego,
      uczonego, polityka, ekonomisty czy kogokolwiek innego. Potem obrasta ona w szatę
      słów - wypowiedzianych lub napisanych. I rozpoczyna własny, bywa, że już
      całkowicie niekontrolowany przez jej twórcę, żywot, stając się pomysłem do
      podjęcia działań na różnych płaszczyznach, działań dobrych moralnie lub złych.
      Nie ma większej siły nad ideę, jeśli trafi na swój, odpowiedni dla siebie czas i
      kiedy pójdą za nią setki, tysiące czy nawet miliony ludzi. Idee zmieniają świat
      - ku dobremu, ale także ku złemu. Mogą nieść dobro, piękno, prawdę i szczęście,
      ale mogą także powodować wojny, zbrodnie, zniewolenie, prześladowania i śmierć
      milionów niewinnych ludzi. Wystarczy wspomnieć na krwawy miniony wiek, w którym
      obłędne bezbożne ideologie - faszyzmu i komunizmu - zrodzone z materializmu i
      heglowskiego ateizmu, doprowadziły do śmierci około 190 milionów ludzi na całym
      świecie. To dlatego tak wielka odpowiedzialność spoczywa na twórcach i
      intelektualistach, na wymienianych ...przez Ojca Świętego "areopagach". Religia
      i wiara religijna były atakowane już w starożytności. Ich poważną krytykę
      przeprowadzali głoszący materialistyczną wizję rzeczywistości i człowieka
      sofiści, którym przeciwstawiali się Sokrates i Platon. W czasach rzymskich, w I
      w. przed Chr., z podobną krytyką religii, jako nieracjonalnej i zniewalającej
      człowieka siły, wystąpił epikurejczyk i materialista Lukrecjusz.

      Od tamtego czasu aż do okresu francuskiego oświecenia, a więc do XVIII wieku,
      kwestionowanie światopoglądu religijnego i atakowanie wiary chrześcijańskiej
      zdarzało się tylko sporadycznie. Człowiek niewierzący w Boga traktowany był w
      tych czasach jako ktoś upośledzony intelektualnie, ślepy na wyraźne ślady Bożej
      obecności w świecie. Filozofia, która zapanowała w XVIII w., zwłaszcza
      niechrześcijańska filozofia francuska, stanowi nową jakość. Przede wszystkim,
      dlatego że chciała realizować wyłącznie cele praktyczne. Filozofowie
      oświeceniowi, zafascynowani rozwijającą się od niedawna, ponieważ dopiero od XV
      wieku, nowożytną nauką, która odrzuciła arystotelesowski model wiedzy i zaczęła
      matematycznie wyjaśniać rzeczywistość, postawili sobie w swojej filozoficznej
      refleksji nie cele teoretyczne - poznawać, aby wiedzieć, lecz cele praktyczne -
      poznawać, aby zmieniać ludzkie myślenie i ludzkie życie. Według tych filozofów,
      filozofia powinna służyć oświeceniu umysłów i uwolnieniu ich z przesądów i
      ciemnoty, którymi - ich zdaniem - były przede wszystkim wiara w rzeczy
      nadprzyrodzone i uznawanie istnienia transcendentnego, osobowego, objawiającego
      ludziom swoją wolę Boga. Według niechrześcijńskiej oświeceniowej filozofii,
      światły człowiek to człowiek uznający za prawdę tylko to, co sprawdzi własnymi
      zmysłami i własnym rozumem; człowiek odrzucający przy tym istnienie Opatrzności
      i Boże Objawienie. Filozofię swoją francuscy filozofowie oświeceniowi nazwali
      filozofią wolnomyślicieli. Jak wspomniano wyżej, za swego głównego wroga,
      przeciwko któremu kierowali ostrze swojej krytyki i nienawiści, uważali religię,
      zwłaszcza religię katolicką. Wtedy przede wszystkim ukuto (korzystając tu
      zresztą z zarzutów przeciw religii zawartych już w "De rerum natura"
      Lukrecjusza) najważniejsze zarzuty przeciw Kościołowi katolickiemu, określając
      go jako ostoję ciemnoty i zacofania, ciemnogród, wroga ludzkości petryfikującego
      zniewalający człowieka feudalizm, przeszkodę na drodze człowieka do postępu oraz
      jako siewcę zabobonów. Przez dwa następne wieki wszelkiego rodzaju
      nieprzyjaciele Kościoła z upodobaniem używali tych epitetów. Do dziś czynią to
      rynsztokowe nihilistyczne brukowce i ich gorliwi czytelnicy. Argumenty te
      pojawiają się nawet w polemikach parlamentarnych, zwłaszcza wtedy, kiedy
      określeni parlamentarzyści domagają się tzw. aborcji na życzenie, przedstawianej
      przez nich jako przejaw nowoczesności i postępu, a przeciwstawiający się jej
      ....Kościół określają mianem siejącego ciemnotę i zniewolenie przeżytku
      feudalnego. Niechrześcijańska filozofia oświeceniowa nie była oczywiście
      jednorodna. Wśród jej przedstawicieli znajdowali się zdecydowani ateiści i
      materialiści, lecz także deiści, którzy uznawali istnienie Boga, ale nie
      Opatrzności. Najogólniejsze hasła oświecenia brzmiały: ROZUM - pojmowany jako
      skierowany przeciw Bożemu Objawieniu, sam będący najwyższą instancją prawdy;
      PRZYRODA - rozumiana jako jedyna realnie istniejąca postać rzeczywistości, co
      wykluczało istnienie rzeczywistości nadnaturalnej, oraz LUDZKOŚĆ- ujmowana jako
      najwyższy cel etyczny i rzeczywistość całkowicie zastępująca moralność
      zakorzenioną w objawionej religii. Poprzez swoją krytykę, skierowaną przeciwko
      religii, Kościołowi katolickiemu i zastanym strukturom społecznym oraz
      politycznym, niechrześcijańska filozofia oświecenia francuskiego odegrała ważną
      rolę w wywołaniu rewolucji francuskiej. Stała się ideologią tej rewolucji, która
      pod znanymi hasłami: wolność, równość i braterstwo, dokonała epokowego przewrotu
      w życiu politycznym, społecznym, a także ideowym Europejczyków. W miejsce
      absolutnej suwerenności państwa weszły - przynajmniej teoretycznie - powszechne
      prawa obywateli kraju, pozwalające im na samostanowienie. Suwerenne panowanie
      nad narodem przekształciło się w panowanie narodu, który sam wybiera swój rząd,
      kontroluje go i odwołuje. Zgodnie z filozofią oświeceniową, rewolucjoniści
      zaciekle atakowali Kościół katolicki jako ostoję starego ładu. Głosili nową,
      rewolucyjną, o d r z u c a ją c ą Boga moralność, której fundamentem miał być
      kult ludzkiego rozumu. Wykrzykiwali na ulicach zrewolucjonizowanego Paryża hasła
      domagające się zagłady wszystkiego, co przypominało stary porządek. Wołali:
      precz z królem, precz ze szlachtą, precz z Kościołem, precz z klerem, precz z
      urzędami i urzędnikami itd. To nie były niewinne, niewywołujące praktycznych
      skutków okrzyki. W imię tych haseł wymordowano wówczas we Francji ponad milion
      ludzi, we krwi utopiono wierną Kościołowi Wandeę. Zamordowano we Francji ponad
      milion ludzi wówczas, gdy cała ludzkość liczyła około 500 milionów. Bezbożna
      ideologia, która odrzuciła Boga, wydała swoje krwawe owoce. Rewolucja francuska
      była pierwszą z następnych bezbożnych rewolucji, które co i raz wstrząsały
      światem. Po niej przyszła rewolucja bolszewicka, meksykańska, hiszpańska,
      chińska, kambodżańska i inne. Wszystkie one dokonywały się pod hasłami
      ateistycznej filozofii oświeceniowej i mordowały w ich imię miliony niewinnych
      ludzi. Antychrześcijańska filozofia oświeceniowa wpłynęła znacząco -
      bezpośrednio lub pośrednio - na powstanie w XIX wieku szeregu innych
      antychrześcij
        • ubott.1 Re:heheheheheh 23.01.07, 18:48
          Watpie , sam janusz zapewne tego nie czytał tylko wkleił gotowy tekst. Ja bede
          od dzis szukał wystąpień byłych czlonków PZPR. Oni tez pisali cudne powiesci i
          po slowach co mowili mozna było wpaść w zachwyt.
    • januszx o indywidualiźmie, darwinizmie, marksiżmie czV 23.01.07, 20:15


      Antychrześcijańskie prądy filozoficzne i nurty umysłowe, które głosiły
      amputowaną z wymiaru nadprzyrodzonego wizję rzeczywistości i
      materialistyczną antropologię, sprowadzając wszelki byt do materii, a w
      człowieku widząc
      tylko jedno ze zwierząt. Należały do nich różne rodzaje materializmu,
      idealizm heglowski, pozytywizm, scjentyzm, darwinizm, marksizm, filozofia
      życia Nietzschego, freudyzm i inne.
      Ludzkość otrzymała szereg propozycji wyjaśnienia rzeczywistości oraz
      fenomenu człowieka. Wykształcony człowiek XIX i XX wieku, który pod
      wpływem filozofii oświeceniowej odrzucił religię, miał z jednej strony już
      stosunkowo dużą wiedzę o sobie samym, umożliwioną mu przez dynamiczny
      rozwój różnych nauk, takich zwłaszcza jak: medycyna, biologia, historia,
      socjologia, paleontologia, psychologia eksperymentalna i inne. Z drugiej strony,
      człowiek ten niewiele wiedział o swojej istocie, o tym, skąd przyszedł, po
      co istnieje, dlaczego cierpi i kim tak naprawdę jest. Brakowało mu ciągle
      wizji samego siebie, która wskazywałaby jasno i wyraźnie to, co w jego
      życiu ma znaczenie zasadnicze, centralne, a co jest w nim nieistotne i
      peryferyjne. Brakowało mu jednoznacznej wskazówki, która wytyczałaby mu cel
      życia i środki do jego realizacji.
      Zwrócił się więc o pomoc w rozstrzygnięciu tej fundamentalnej kwestii
      do różnych, zrodzonych w XIX i XX wieku, a wymienionych wyżej filozofii,
      które podejmowały próbę odpowiedzi na nurtujące go pytanie - kim naprawdę
      jest i co jest w nim istotne.


      I tu Moi DRoDzy forumowicze Zamościa będzie WYJATKOWO WAŻNE :

      Odpowiedź na pytanie: Kim naprawdę jest człowiek?,
      ma znaczenie
      kardynalne dla współczesnej cywilizacji.
      Odpowiedź ta zadecyduje bowiem o tym, czy będzie to cywilizacja życia,
      czy też cywilizacja śmierci.
      Jak powiada ks. kardynał Meisner, po najróżniejszych dyskusjach
      prowadzonych przez filozofów w minionych dwóch wiekach skończyła się epoka
      światopoglądów, a zaczęła się epoka debat na temat istoty człowieczeństwa,
      epoka antropologii w ścisłym tego słowa znaczeniu.
      Trudno ks. kardynałowi Meisnerowi odmówić racji. To od rodzaju
      antropologii, od odpowiedzi na pytanie, kim jest człowiek - zależy rodzaj
      humanizmu,
      jaki się rozwinie, a przez to los rodzaju ludzkiego.
      Jednej z prób odpowiedzi na pytanie, kim jest człowiek, dokonał
      występujący w różnych postaciach materializm, odpowiedzialny w dużej mierze za
      totalitarny, praktycystyczny i a te i s t yc z n y sposób myślenia wielu
      współczesnych ludzi. Materializm orzekł, że człowiek jest tylko wyżej niż inne
      byty zorganizowaną materią, efektem jej ewolucyjnego rozwoju i niczym
      więcej.
      Na antypodach w stosunku do materialistycznej koncepcji człowieka stanął
      równie bezbożny jak materializm heglowski idealizm, z którego zrodził
      się zresztą zarówno Marks, jak i Nietzsche - ideowi ojcowie dwóch wielkich
      dwudziestowiecznych totalitaryzmów. W przeciwieństwie do materializmu
      idealizm heglowski głosił, że tym, co pierwotne i co realne w całej
      rzeczywistości, nie jest materia, lecz nieosobowy duch; jest to, co absolutne.
      Ów duch
      rozwija się w procesie samorealizacji w materię i dochodzi w końcu do
      uświadomienia sobie siebie samego w człowieku, który jest więc w swojej
      najgłębszej istocie samorozwojem ducha, a nie stworzeniem osobowego,
      transcendentnego wobec stworzonego przez siebie świata, Boga.
      Z doświadczeń dynamicznie rozwijających się społeczeństw czasów
      nowożytnych zrodził się tzw. socjologizujący obraz człowieka, który wyraża
      pogląd, że jednostka ludzka sama w sobie jest niczym, i że jest jedynie
      czymś, co wyrasta z całości.

      "Ty jesteś niczym. To społeczeństwo jest
      wszystkim", mówią do każdego z nas zwolennicy tej koncepcji.
      Tak pojętemu socjologizmowi z kolei przeciwstawia się skrajny
      indywidualizm, który stwierdza, że w rzeczywistości to nie społeczeństwo, lecz
      tylko
      jednostka, tylko indywiduum, jest wartością, gdyż to, co właściwe,
      zawsze ginie w wielości.
      • januszx a zatem dochodzimy do czasów wspólczesnych...cz VI 23.01.07, 20:37
        Wszystkie powyższe antropologiczne ujęcia w mniejszym lub większym
        stopniu odeszły od chrześcijańskiego obrazu człowieka jako osoby stworzonej
        przez Boga, duchowo-materialnej, rozumnej i wolnej, mającej w swej naturze
        obraz Boży, upadłej wskutek grzechu, ale odkupionej przez Zbawiciela, będącej
        dzieckiem Bożym i chwałą Bożą, znanej Bogu po imieniu, przeznaczonej do
        tego, aby Boga znać, kochać i wraz z Nim cieszyć się szczęściem
        wiekuistym.
        Chrześcijański obraz człowieka jako obrazu Bożego, ukształtowany na
        podstawie Objawienia i w oparciu o realistyczną filozoficzną antropologię,
        był przez wieki fundamentem życia ideowego i moralnego wielu narodów. To ten
        obraz stoi u podstaw elementarnych praw człowieka, takich jak: prawo do
        życia od poczęcia do naturalnej śmierci, prawo do ochrony ludzkiej godności,
        do wolnego wyznawania religii, do wolnego rozwoju osobowości, do
        małżeństwa i rodziny, do własnych przekonań, do wolności zrzeszeń i zgromadzeń
        itd. Te podstawowe prawa pełniły od wieków funkcję obronną w stosunku do
        niesprawiedliwych i nadmiernych interwencji państwa i władzy zewnętrznej
        w życie indywidualnego człowieka.
        Cała kultura euroatlantycka i cała jej historia naznaczone zostały takim
        właśnie zakorzenionym głęboko w naturze człowieka jego obrazem i
        wynikającymi z niego prawami oraz wartościami. To jeszcze trwa. Współczesny
        człowiek żyje jeszcze, chociaż NIESTETY :-(( często już p o w ie r z c h o w n
        i e ,
        dziedzictwem chrześcijańskim. I to nie tylko w sferze zewnętrznego obyczaju.
        Wszystkie jego moralne pojęcia, wszystkie uzasadniające je wartości, liczne
        postawy - zarówno indywidualne, jak i społeczne - nawiązują jeszcze, często
        już nieświadomie, do chrystianizmu.
        Nietykalność ludzkiej osoby, szacunek dla człowieka i poszanowanie jego
        praw, równouprawnienie, szacunek dla słowa, dochowywanie układów i wiele
        innych wartości to pozostałości oddziaływania - wprost lub pośrednio -
        chrześcijaństwa.
        Ten wpływ chrześcijaństwa j e s z c z e ( I TU NASZA NADZIEJA TAKŻE DLA
        ZAMOŚCIA) trwa, lecz związek wielu ludzi z
        chrystianizmem w krajach dawniej chrześcijańskich słabnie. W wielu z tych
        krajów chrześcijański model życia nie ma już żadnego oficjalnego znaczenia.


        Dochodzi do tego, że autentyczni chrześcijanie, którzy publicznie
        przyznają się do wiary i moralności chrześcijańskiej,
        TRAKTOWANI SĄ już jako
        coś obcego, coś,
        co należy usunąć z życia publicznego,
        w najlepszym
        razie zepchnąćNA MARGINES TEGO ŻYCIA. Ich przekonania religijne już się nie
        liczą - ani w prawodawstwie, ani też w kształtowaniu życia społecznego,
        politycznego czy ekonomicznego. Nie są traktowane poważnie. Często są (no
        chyba nie trudno zgadnąć - janusz)
        w y ś m i e w a n e i w y s zyd z a n e przez współczesne areopagi.
        Publicznie
        przyznających się do swojej wiary chrześcijan toleruje się, a nawet wspomaga ich
        działania, ale tylko tam, gdzie spełniają funkcje społeczne i charytatywne;
        tam zwłaszcza, gdzie wspomagają lub zastępują państwo, zajmując się
        chorymi, upośledzonymi, starcami, patologiami itp.

        Zrodzone z filozofii oświeceniowej ateistyczne filozofie, które wpływały
        na świadomość milionów ludzi w XIX i w XX wieku, zakwestionowały
        chrześcijańskie widzenie świata i człowieka.
        Odrzuciły Boga i transcendentny wymiar rzeczywistości. Człowieka
        sprowadziły do jednego ze zwierząt, z wszystkimi tego praktycznymi
        konsekwencjami,
        co widać w wypadku aborcji, eutanazji, doświadczeń na ludzkich embrionach
        itd.
        Owe dechrystianizujące współczesny świat filozofie to przede wszystkim
        stworzony przez tzw. Szkołę Frankfurcką (Adorno, Horkheimer, Pollock), na
        bazie myśli Marksa, Gramsciego i Trockiego, neomarksizm, zwany inaczej
        Nową
        Lewicą,
        oraz rozwijający się od lat sześćdziesiątych XX wieku pod
        dużym wpływem myśli neomarksistowskiej postmodernizm.
        Filozofie te nie tylko odrzucają chrześcijańską wizję rzeczywistości i
        człowieka. One przekreślają dwadzieścia pięć wieków tradycji
        filozoficznej!!! (niesłychane! - janusz), która uznawała pojęcie obiektywnej
        prawdy i obiektywnego dobra. Są
        skierowane przeciwko wszelkim autorytetom. Ustalają apodyktycznie nowy
        stosunek do prawdy. Odrzucają metafizykę, a w konsekwencji transcendentny
        wymiar człowieka.
        Tak zwana Nowa Lewica, która ideowo przygotowała studencką rewoltę
        kulturową - wybuchłą spektakularnie na Zachodzie w 1968 roku, ale wpływającą
        przemożnie na świadomość wielu społeczeństw także dziś - odgrzała
        stare hasła rewolucji francuskiej. Sprowadzały się one do jednego
        głównego manifestu skierowanego do młodzieży europejskiej i amerykańskiej:
        "Niszczcie wszystko, co was niszczy".
        Znaczyło to ni mniej, ni więcej: "Niszczcie
        wszystkie struktury społeczne, polityczne i ekonomiczne obecnego świata.
        Niszczcie istniejące instytucje i autorytety. Niszczcie dotychczasową
        moralność i dotychczasową etykę". Ideowi ojcowie owej kulturowej rewolucji dali
        nowym rewolucjonistom tzw. antyautorytarną ideologię, która głównego
        wroga tzw. postępowej młodzieży, niepozwalającego jej rzekomo na wolność
        i samorealizację, widziała w takich zwłaszcza instytucjach, jak:
        państwo,
        małżeństwo, rodzina, rząd, parlament, policja, armia, szkoła,
        uniwersytet, a w sposób s z c z e g ó l ny r
        eligia i Kościoły. tak tak (niesłychane)

        Stosownie do tej ideologii
        rewolucjoniści z lat 60. i następnych ODRZSUCILI chrześcijańską
        moralność jako moralność dobrą dla obozu koncentracyjnego, a nie dla wolnego
        współczesnego człowieka;
        odrzucili następnie dotychczasowe prawo, cały
        porządek społeczny, system szkolny,
        instytucję małżeństwa i rodzinę. Jako
        alternatywę stworzyli - w różnych miastach niemieckich i gdzie indziej -
        formy życia w tzw. komunach, z kompletną wspólnotą dóbr, żon, mężów,
        dzieci itd.
        Pod hasłem seksualnej emancypacji propagowali wolną miłość
        uprawianą bez żadnej odpowiedzialności. Jeden z ideologów owej "Nowej
        Lewicy", słynny Rudi Duschke, rzucił hasło, że należy niezależnie od
        podjętych w krajach zachodnich przez lewackich terrorystów spod znaku
        neomarksizmu
        (Bader-Meinhoff Bande, Czerwone Brygady itp.) krwawych prób zniszczenia
        porządku społecznego, etycznego i politycznego, podjąć tzw. długi marsz
        przez instytucje, tzn. zajmować stopniowo kluczowe dla życia kraju urzędy i
        stanowiska, aby w ten przede wszystkim sposób zrealizować program
        nakreślony przez neomarksistowską ideologię, aby dokonać rewolucji kulturowej,
        której celem jest zniszczenie starego ładu politycznego i społecznego, w tym
        także, jak wspominano wyżej, instytucji małżeństwa, rodziny, moralności
        chrześcijańskiej, religii itd. Pomysł Rudiego Duschkego udało się
        niestety w dużym stopniu zrealizować. Terroryzm lewacki z lat 70. i 80. został
        wprawdzie zdławiony, ale do władzy w dawniej chrześcijańskich krajach
        wybrani zostali demokratycznie neomarksiści, liberalni ateiści,
        rozpowszechniający kompletny relatywizm moralny i konsumpcjonizm postmoderniści
        itp.

        I DO CZEGO DOPROWADZIŁY TE DZIAŁANIA ( janusz dodał):: waaaażne bardzo
        Mogą
        teraz spokojnie, przy pomocy opanowanych przez siebie:
        parlamentów,
        zajętych instytucji, urzędów, szkół, uniwersytetów i MEDIÓW, a przede
        wszystkim wydawanego prawa, realizować d e m o n t a ż chrześcijaństwa.
        Ustanawiane
        przez nich konstytucje, prawa, karty i manifesty nie odwołują się już ani do
        Boga, ani do Dekalogu, ani do żadnych, niezależnych od woli demokratycznej
        większości, zasad moralnych. Sankcjonują bez przeszkód aborcję,
        eutanazję,
        tzw. małżeństwa homoseksualne (WIDZIMY co dzieje się w ciągu ostatnich miesięcy
        w Wielkiej Brytanii gdzie instytucjjom kościelnym ! rząd nakazuje przekazywac
        dzieci z sierocińców będących pod opieką tyego Kościoła!! Kościól zastanawia
        się czy nie zamknąć swych domów dzicka ) a tych którzy ośmialeaja się to
        krytykowac skreśla z listy oczekujących na dzieckko!!koniec mojegj wstawki

        1, osłabiają instytucję rodziny na
        korzyść wolnych związków, l a n s u j ą
        ma
        • januszx hedonizm, relatywizm, swobody moralne,CZ VII 23.01.07, 20:47

          Wproadzają materialistyczną wizję rzeczywistości,
          a realizowaną przez siebie antychrześcijańską, łamiącą prawo Boże i
          prawo naturalne rewolucję kulturalną starają się usilnie przenieść - tak
          jak to czynili niesławnej pamięci ideologowie komunistyczni - do innych
          krajów, w tym zwłaszcza do tych, w których chrześcijaństwo, chociaż
          osłabione, jest nadal żywe. Tak przecież należy zrozumieć wspomniane
          wcześniej wezwanie Rady Wspólnoty Europejskiej w sprawie uchwalenia w Polsce i
          Irlandii prawa do nieskrępowanej aborcji. Na razie są to apele i monity, które
          z wielkim zapałem podchwytują np. polskie aborcjonistki. Należy się
          jednak być może wkrótce spodziewać gróźb i jednoznacznych inwektyw pod
          adresem Kościoła jako "ciemnogrodu" i "dławiciela wolności", a może i
          szantaży - politycznych i ekonomicznych.

          Nie bez znaczenia dla kryzysowej sytuacji ideowej współczesnego
          chrześcijaństwa jest ideologia postmodernizmu.
          Stała się ona sposobem myślenia wielu współczesnych intelektualistów,
          wielu środowisk uniwersyteckich i wielu ludzi mediów, przez co jej
          oddziaływanie na świadomość milionów osób jest bardzo poważne.
          Postmodernizm głosi całkowity relatywizm poznawczy i moralny, neguje
          bowiem zarówno istnienie obiektywnej prawdy, jak i obiektywnego dobra; promuje
          skrajny egoistyczny indywidualizm, nieliczący się z dobrem wspólnym,
          praktyczny materializm, konsumpcyjny utylitaryzm, k o s m o p o l i t y zm, h
          e d o n i z m itd. W
          myśl ideologii postmodernizmu każdy może czynić, co chce, i zaniedbywać to,
          czego nie chce, ponieważ wszystko jest tyle samo warte, ponieważ nie
          istnieją żadne jednoznaczne zasady czy kryteria - ani poznawcze, ani moralne,
          ani żadne inne. Nadszedł czas niekrępowanej niczym, poza wydawanym
          demokratycznie przez liberalną większość parlamentarną prawem, swobody moralnej.
          Nikt nie ma prawa wzywać kogokolwiek do szacunku wobec prawdy, dobra itp.,
          ponieważ nie ma obiektywnej prawdy i obiektywnego dobra. Domaganie się od
          innych uznania czegoś za prawdę - powiadają postmoderniści - jest
          zwyczajną represją wobec tych, którzy tego poglądu nie uznają za prawdziwy.
          Prawda, według ideologii postmodernizmu, jest systemem władzy, a nie poznawaniem
          rzeczywistości, ponieważ rzeczywistości i tak nie da się poznać.
          Negując możliwość poznania prawdy obiektywnej, postmodernizm przekreśla
          dwa i pół tysiąca lat istnienia i rozwoju filozofii oraz nauki,
          pretendujących do poznania prawdy. Odpowiadając na tak bardzo dziś istotne
          pytanie
          "Kim jest człowiek?", postmodernizm propaguje model kosmopolity, obywatela
          świata, bez ojczyzny, bez domu, bez stałych wartości, bez pracy nad
          charakterem, a także bez jakichkolwiek ideałów, stałych wartości, poczucia
          tożsamości i bez wychowania, ponieważ każde wychowanie ogranicza i wypacza,
          jak mówił jeden z prekursorów tej ideologii - Jan Jakub Rousseau.
          Postmodernizm nie stara się, generalnie biorąc, nawet odpowiedzieć na pytanie,
          kim
          w swojej istocie jest człowiek. Doradza mu tylko, jak powinien żyć, aby
          przeżyć życie jak najprzyjemniej, doznając jak najmocniejszych wrażeń.
          Winien więc przede wszystkim nastawić się na zabawę, żyć według jedynej
          słusznej zasady, tj. zasady przyjemności, korzystając z każdej
          nadarzającej się ku temu okazji.
          Postmodernizm to przykład buntu przeciw prawdzie, przeciw autorytetowi
          rozumu, który stworzył zachodnią cywilizację, oraz przeciw wszelkiej etyce
          kodeksowej, domagającej się stosowania w życiu stałych zasad. Proponowana
          przez tę orientację rezygnacja z prawdy i rozumu prowadzi do irracjonalizmu,
          samowoli moralnej, a w konsekwencji do nowoczesnego, gorszego niż dawne,
          barbarzyństwa, które zresztą przetacza się już przez nasze współczesne
          życie. Ideologia postmodernizmu prowadzi przy tym do całkowitej atomizacji
          ludzi pozbawionych oparcia w stałych wartościach; ludzi wykorzenionych z
          tradycji, religii i kultury; ludzi, których w wielu konsumpcyjnych zachodnich
          społeczeństwach już nic ze sobą nie łączy - poza walką o pieniądze i
          utrzymanie dobrobytu.
          Jednak nawet przekonany wyznawca postmodernizmu, jeśli tylko stać go na
          refleksję, nie potrafi zrelatywizować pewnych faktów. Nie potrafi wykluczyć
          zagrożeń, które czyhają na jego życie i zdrowie. Nie potrafi
          zapomnieć, że z każdym dniem zbliża się nieuchronnie do śmierci. Nie potrafi
          odrzucić pytania, jaki jest sens jego życia i cierpienia, które musi znosić
          on bądź inni ludzie wokół niego, itd.
          Dlatego nawet taki postmodernista, który za swoją przyjął
          nietzscheńską teorię śmierci Boga osobowego, odczuwa potrzebę przezwyciężenia
          lęku
          przed unicestwieniem oraz tęsknotę za jakąś religią. Szuka więc religii
          dla siebie stosownej. Religii wygodnej, odpowiadającej duchowi
          konsumpcjonizmu, tzn. takiej religii, która dawałaby mu komfort poczucia
          bezpieczeństwa w zaświatach, która pełniłaby funkcję terapeutyczną,
          podejmowałaby
          wszechstronną działalność charytatywną oraz dawałaby określone
          przeżycia uczuciowe. Szuka więc religii, która niczego nie wymaga, która nie
          stawia żadnych zobowiązań doktrynalnych czy moralnych, która nie mówi o
          jakichkolwiek przykazaniach, o odpowiedzialności przed nadprzyrodzonym sądem;
          religii bez żadnych religijnych instytucjipraw3 objawionych , aytorytetów
          (...)
          Nie lękajcie się światłości Chrystusa! Jego światłość jest blaskiem prawdy.
          Pozwólcie się Mu oświecić wszystkie narody ziemi, pozwólcie się otoczyć Jego
          miłości, a znajdziecie drogę pokoju. Niech się tak stanie! "
          Bendykt XVI I 2007r.
    • januszx W poszukiwaniu prawdy dobra i piękna..śladami JPII 25.01.07, 18:38
      Przedstawiam Moi Drodzy dalszy ciąg cz VIII wykładu prof. Wielgusa , chciałbym
      podkreślić ,że warto przeczytać jest tu wiele mądrych słów a co z tym zrobicie
      to juz zależy od wolnej woli ciesze sie MAriusz che dyskutiować na temat tego
      artykułu Pozdrawiam


      "Popyt rodzi podaż. Nie dziwmy się więc, że w ostatnich dziesiątkach lat
      odnotowujemy niezwykle dynamiczny rozwój religijnych czy też
      pseudoreligijnych kultów, w których nie ma żadnych wymagań i w których wszystko
      jest
      dozwolone.
      Przy okazji rozwijają się różne kulty zbrodnicze, satanistyczne i inne,
      niszczące osobowość zwabionych wyznawców, zmuszające ich do
      niewiarygodnych praktyk, a nawet do samobójstw.
      Jest to zrozumiałe. Tam, gdzie zamiera prawdziwa religia, natychmiast
      pojawiają się ciemne, irracjonalne kulty, niemające oparcia w niczym poza
      imaginacją, a często zimną kalkulacją sprytnych, samozwańczych mesjaszów.
      Współcześnie pojawiające się w poganiejących społeczeństwach kulty
      ujawniają olbrzymi zamęt moralny i intelektualny naszych czasów. Stanowią one
      najczęściej coś w rodzaju gigantycznej rupieciarni, poskładanej z
      odłamków dawnych religii, ułożonych pod gust współczesnych ludzi, którzy po
      odejściu od prawdziwej religii rozpaczliwie poszukują jej namiastki. Gdy
      człowiek przestaje wierzyć w prawdziwego Boga, wówczas zaczyna wierzyć w
      byle co. Wówczas zostaje wydany na pastwę tego, co chaotyczne, absurdalne,
      irracjonalne, a nawet zbrodnicze; na pastwę tego, co jest karykaturą Boga, a
      więc na pastwę samego szatana.
      Poza prowadzącymi do ateizacji i dechrystianizacji współczesnych
      społeczeństw ideologiami i filozofiami, oddziaływującymi zwłaszcza przy pomocy
      mediów, ale także uniwersytetów, szkół i innych instytucji,
      zrelatywizowanie objawionego przez Boga chrześcijańskiego obrazu świata i
      człowieka
      jest w pewnej mierze także wynikiem ideologicznie interpretowanego rozwoju
      nowożytnej nauki i technologii.
      W dawnych wiekach naukowy i technologiczny postęp przebiegał bardzo wolno,
      wprost niepostrzegalnie. Dlatego świat jawił się ludziom jako niezmienny
      i statyczny. Wszystko miało w nim swoje określone miejsce, w tym także
      Kościół, chrześcijańska wiara i moralność. Znakiem nowych czasów są
      dynamiczne, przełomowe zmiany następujące w nauce, a poprzez nią w życiu
      ludzkim. Te wszystkie, dokonujące się wprost w geometrycznym postępie
      zmiany, wyrzucają z ludzkiej świadomości statyczny obraz rzeczywistości, ze
      stałym w niej miejscem dla Kościoła, powodując przekonanie, że wszystko
      ulega zmianom, i to nie tylko w sferze cywilizacyjnej czy kulturowej, lecz
      także w sferze prawd wiary oraz zasad moralnych. Biblijny obraz świata i
      człowieka jako Bożego stworzenia porzucany jest przez miliony dawnych
      chrześcijan
      na rzecz obrazu darwinistycznego, który pokazuje świat i człowieka
      wyłącznie jako produkty materii rozwijającej się ewolucyjnie, według prawa
      bezwzględnej walki o byt. To, co kilkadziesiąt a nawet kilkanaście lat temu
      było nie do pomyślenia, dziś jest faktem.
      Tak więc stary świat, w którym religia głosząca niezmienne prawdy i
      zasady moralne określała życie indywidualne i społeczne, już zniknął.
      ,NOWA CYWILIZACJA w której ŻYJEMY, z jednej strony stanowi dla ludzkości
      wielkie b ł o g o s ł a w i e ń s tw o (NIE możemy zapominac o POZYTYWACH ,
      KTÓRYCH PRZECIEZ TEŻ JEST DUZO jANUSZ), ułatwiając i przedłużając nam życie,
      ale z
      drugiej strony zagraża człowiekowi na różne sposoby, między innymi przez
      to, że u g r u n t o w a ł a w jego m e n t a l n o ś c i świadomość
      kompletnego rozdziału
      między Stwórcą a stworzeniem, że w y e l i m i n o w a ł a z życia ludzkiego
      boski
      pierwiastek, że następnie PODWAŻYŁA wartość chrześcijańskiej wiary i
      moralności, a przez to zagroziła samemu człowieczeństwu.
      Rozwój nauki i technologii potrzebuje wolności. Kościół to rozumie i
      akceptuje. Przez całą swoją historię rozwijał, wspierał i promował
      naukę. Ale jednocześnie Kościół wzywa dziś ustami Jana Pawła II ludzi
      nauki, twórców i filozofów do tego, aby poszukując prawdy , dobra i piękna,
      kierowali się obiektywnymi z a s a d a m i etycznymi i prawidłowo ukształtowanym
      sumieniem; by zrozumieli, że autonomia nauki kończy się tam, gdzie prawe
      sumienie uczonego rozpoznaje zło.
      • januszx Restytucja chrześcijańskich wartości cz IX 25.01.07, 18:53
        Przedstawiam tu dlaszy ciąg spojrzenia Arcybiskupa Wielgusa na wspólczensy
        świat i osmielam sie wstawić swoje odnieniseie i dlatego wydaje mi sie ,że
        bardziej przejrzyście jest gdy tekst podany jest tutaj w kolejnych odcinkach ,
        poza tym tak jak mówił Mariusz , każdy będzie mógł odniśc się do poszczególnych
        fragmentów , a jeśl Kogoś interesuja inne tematy warto wstapic do innego watku:-
        ) , chociaz myslę ,że warto i tutaj sobie poczytać
        pozdrawiam serdecznie
        J


        "Nauka i technologia same w sobie są dobre. To one pomagają człowiekowi
        rozumnie i dobrze zarządzać daną mu przez Stwórcę w opiekę przyrodą.
        Jednak pozbawione wymiaru moralnego, przekraczającego materię i naturę,
        niosą ludzkości rozczarowanie, zniszczenie i degradację. Do tego prowadzą
        nieliczące się z zasadami jakiejkolwiek etyki prace nad coraz to nowszymi
        środkami zagłady oraz doświadczenia prowadzone na ludzkich embrionach.
        W tej zupełnie nowej ideowo sytuacji Kościoły i wspólnoty religijne
        winny współczesnemu człowiekowi, tak bardzo zawładniętemu przez sekularyzm i
        konsumpcjonizm, wyraźnie uświadamiać to, co czyniły zawsze, a
        mianowicie, że należy on nie tylko do świata materii, lecz także do świata
        ducha,
        że mieszka w nim pierwiastek nieskończony i że nic ani nikt na tym
        świecie nie jest w stanie dać mu pełnego szczęścia, za którym tęskni jego
        serce i które znaleźć może tylko w Bogu.
        Człowiekowi współczesnemu należy uświadamiać, że mimo iż świat,
        nauka, technika, ideologie i całe życie bez przerwy się zmieniają, to jednak
        prawo Boże, Dekalog, Ewangelia, wartości chrześcijańskie są niezmienne,
        ponadczasowe, odpowiednie dla wszystkich ludzi z wszystkich czasów i że
        nigdy nie wolno ich porzucać. Crux stat, dum volvitur orbis - "Mimo że świat
        się stale zmienia, Krzyż stoi w miejscu" - modli się Kościół w swojej
        liturgii.
        Jeśli ludzkość chce się wydobyć ze straszliwego chaosu ideowego i
        moralnego, w którym od lat coraz bardziej TONIE, musi na nowo stanąć na twardym
        fundamencie Bożych przykazań, musi przywrócić biblijny obraz człowieka
        jako Bożego stworzenia i obrazu. Ten ład moralny i taki obraz człowieka
        powinny leżeć u p o d s t a w wydawanych przez parlamenty p r a w oraz u
        podstaw
        programów w y c h o w a wc z y ch, ed u ka c y j n y ch, politycznych i
        społecznych, jeśli mają
        rodzić dobro, a nie zło.

        RESTYTUCJA CHRZESCIJAŃSKICH WARTOŚCI we współczesnych pluralistycznych
        społeczeństwach jest trudna, ale m o ż l i w a.
        Religijny, światopoglądowy, narodowościowy, kulturowy pluralizm
        współczesnych, dawniej bardzo jednorodnych społeczeństw, jest faktem. Nie
        powinno
        się go ani gloryfikować, ani demonizować. Pluralizm ludzi różniących
        się przekonaniami, pochodzeniem, religią itd., a jednak żyjących obok
        siebie w pokoju i wzajemnym szacunku, jest konieczny (tutaj POZWOLE SOBIE
        NAWIĄZAĆ DO NASZEGO ZAMOJSKIEGO PODWÓRKA , NA KTÓRYM PRZECIEŻ CZĘSTO BYWAŁ
        aRCYBISKUP sTANISŁAW, xchoc wróće do czasów wczxeśniejszych czyli do okresu
        Jana Zamoyskiego , gdy wielki kanclerz sprowadził do Zamościa ludzi różnych
        NARODOWOŚCI I WYZNAŃ A SAM BYŁ PRZECIEŻ GORLIWYM KATOLIKIEM , SZCZERZE ODDANYM
        Matce Najświętszej , ASL3E WYCHODZĄĆ Z EWANGELICZNYCH ZAAD MIŁOŚCI blzniego i
        zasad etycznych wspólnych wszystkim potrafił zaprowadzić wspaniały porządek ,
        bedacy wzorem dla innych krajów i regionów W TYM MIEJSCU WARTO PORÓWNAC
        SYTUCAJE NASZEGO PODÓRKA Z KRAJAMI NIENIECKIMI GDZIE OBOWIĄZYWAŁZA ZASADA CUIS
        REFIE EIUS RELIGIO i nie było miejsca dla ludzi rózniących się od wyznańaia
        akceptowanego przez Władcę ,- janusz.)
        dc WYKŁADU..., ale nie jest w stanie
        spełnić roli czarodziejskiej formuły, za pomocą której można by rozwiązać
        wszystkie problemy społeczne, jak to ciągle głoszą współczesne a r e o p a gi.

        Pluralizm pojęty jako akceptowanie wszelkich różnic nie jest w stanie
        wywołać impulsów, które mogłyby ludzi ze sobą łączyć. Nie ma on w sobie
        żadnej integrującej siły. Przeciwnie, im wyraźniej wyakcentowywane są
        sprzeczne ze sobą poglądy światopoglądowe i polityczne, tym bardziej
        rozchodzą się siły społeczne. Gdyby ustanowiono absolutny pluralizm - każde
        społeczeństwo rozpadłoby się. Pokojowe współżycie w społeczeństwie
        wymaga jakiejś wspólnej zasady, WSPólnej BAZY, która byłaby ponad
        wszelkimi - ideologicznymi i kulturowymi - różnicami. Taką bazą może być tylko
        wspólna płaszczyzna wartości etycznych. Przez wieki stanowiło ją
        chrześcijaństwo. Obecnie liberalne społeczeństwa całkowicie ją
        zakwestionowały. Co proponują w zamian? Na jakiej wspólnej płaszczyźnie chcą
        zjednoczyć Europę?\
        NIE WYSTARCZY jednoczenie jej na bazie korzyści ekonomicznych.
        Bez bazy zbudowanej z wartości ideowych i duchowych nie da się tak naprawdę
        Europy zjednoczyć i rozwinąć. M ó w i o tym c i ą g l e w swoim nauczaniu
        O j ci e c Ś w i ę ty . Społeczeństwo, w którym zatracony zostanie konsens
        odnośnie
        do elementarnych duchowych wartości, zmierza do anarchii, a następnie -
        wcześniej czy później - do dyktatury, która nikogo nie pytając o zgodę,
        siłą narzuci społeczeństwu swoje, najczęściej okrutne, normy i wartości.
        Przestrzegają przed tym mądrzy mężowie stanu. Mówił już o tym
        dwadzieścia cztery wieki temu Platon.
        Kościół w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat stanął świadomie wobec
        rzeczywistości, przyjmując do wiadomości współczesny pluralizm i
        nowoczesną demokrację. Docenił też proces rozwoju społeczeństw w kierunku
        współczesnego, wolnego od totalitaryzmu, demokratycznego i pluralistycznego
        państwa. W głoszonej przez siebie nauce od lat mocno akcentuje godność
        ludzkiej osoby i jej niezbywalne prawa, do których należy wolność sumienia i
        wolność religijna. Co więcej, Kościół jednoznacznie zaakceptował model
        państwa charakteryzujący się pluralizmem i neutralnością
        światopoglądową nowoczesnej demokracji. Zgodnie z duchem Soboru Watykańskiego
        II poleca
        katolikom przyjazną współpracę z różnymi grupami społecznymi,
        skupiającymi ludzi o chrześcijańskim i niechrześcijańskim światopoglądzie, w
        budowaniu sprawiedliwego, solidarnego w dobru i pokojowego społeczeństwa.
        Demokratyczny system ustrojowy Kościół określa jako moralne zadanie dla
        każdego człowieka i każdego społeczeństwa.
        • januszx CZY można jednoczyc tylko na bazie ekonom.? czX. 25.01.07, 19:05

          jak za Ewangelią uczy Jego Eminencja są wartości stałe jak
          "prawo Boże, Dekalog, Ewangelia, wartości chrześcijańskie są niezmienne"

          dc.

          "Nauka i technologia same w sobie są dobre. To one pomagają człowiekowi
          rozumnie i dobrze zarządzać daną mu przez Stwórcę w opiekę przyrodą.
          Jednak pozbawione wymiaru moralnego, przekraczającego materię i naturę,
          niosą ludzkości rozczarowanie, zniszczenie i degradację. Do tego prowadzą
          nieliczące się z zasadami jakiejkolwiek etyki prace nad coraz to nowszymi
          środkami zagłady oraz doświadczenia prowadzone na ludzkich e m b r i o n a c h.

          W tej zupełnie nowej ideowo sytuacji Kościoły i wspólnoty religijne
          winny współczesnemu człowiekowi, tak bardzo zawładniętemu przez sekularyzm i
          konsumpcjonizm, wyraźnie uświadamiać to, co czyniły zawsze, a
          mianowicie, że należy on nie tylko do świata materii, lecz także do świata
          ducha,
          że mieszka w nim pierwiastek nieskończony i że nic ani nikt na tym
          świecie nie jest w stanie dać mu pełnego szczęścia, za którym tęskni jego
          serce i które znaleźć może tylko w Bogu.
          Człowiekowi współczesnemu należy uświadamiać, że mimo iż świat,
          nauka, technika, ideologie i całe życie bez przerwy się zmieniają, to jednak
          prawo Boże, Dekalog, Ewangelia, wartości chrześcijańskie są niezmienne,
          ponadczasowe, odpowiednie dla wszystkich ludzi z wszystkich czasów i że
          nigdy nie wolno ich porzucać. Crux stat, dum volvitur orbis - "Mimo że świat
          się stale zmienia, Krzyż stoi w miejscu" - modli się Kościół w swojej
          liturgii.
          Jeśli ludzkość chce się wydobyć ze straszliwego chaosu ideowego i
          moralnego, w którym od lat coraz bardziej TONIE, musi na nowo stanąć na twardym
          fundamencie Bożych przykazań, musi przywrócić biblijny obraz człowieka
          jako Bożego stworzenia i obrazu. Ten ład moralny i taki obraz człowieka
          powinny leżeć u p o d s t a w wydawanych przez parlamenty p r a w oraz u
          podstaw
          programów w y c h o w a wc z y ch, ed u ka c y j n y ch, politycznych i
          społecznych, jeśli mają
          rodzić dobro, a nie zło.

          RESTYTUCJA CHRZESCIJAŃSKICH WARTOŚCI we współczesnych pluralistycznych
          społeczeństwach jest trudna, ale m o ż l i w a.
          Religijny, światopoglądowy, narodowościowy, kulturowy pluralizm
          współczesnych, dawniej bardzo jednorodnych społeczeństw, jest faktem. Nie
          powinno
          się go ani gloryfikować, ani demonizować. Pluralizm ludzi różniących
          się przekonaniami, pochodzeniem, religią itd., a jednak żyjących obok
          siebie w pokoju i wzajemnym szacunku, jest konieczny (tutaj POZWOLE SOBIE
          NAWIĄZAĆ DO NASZEGO ZAMOJSKIEGO PODWÓRKA , NA KTÓRYM PRZECIEŻ CZĘSTO BYWAŁ
          aRCYBISKUP sTANISŁAW, xchoc wróće do czasów wczxeśniejszych czyli do okresu
          Jana Zamoyskiego , gdy wielki kanclerz sprowadził do Zamościa ludzi różnych
          NARODOWOŚCI I WYZNAŃ A SAM BYŁ PRZECIEŻ GORLIWYM KATOLIKIEM , SZCZERZE ODDANYM
          Matce Najświętszej , ASL3E WYCHODZĄĆ Z EWANGELICZNYCH ZAAD MIŁOŚCI blzniego i
          zasad etycznych wspólnych wszystkim potrafił zaprowadzić wspaniały porządek ,
          bedacy wzorem dla innych krajów i regionów W TYM MIEJSCU WARTO PORÓWNAC
          SYTUCAJE NASZEGO PODÓRKA Z KRAJAMI NIENIECKIMI GDZIE OBOWIĄZYWAŁZA ZASADA CUIS
          REFIE EIUS RELIGIO i nie było miejsca dla ludzi rózniących się od wyznańaia
          akceptowanego przez Władcę ,- janusz.)
          dc WYKŁADU..., ale nie jest w stanie
          spełnić roli czarodziejskiej formuły, za pomocą której można by rozwiązać
          wszystkie problemy społeczne, jak to ciągle głoszą współczesne a r e o p a gi.

          Pluralizm pojęty jako akceptowanie wszelkich różnic nie jest w stanie
          wywołać impulsów, które mogłyby ludzi ze sobą łączyć. Nie ma on w sobie
          żadnej integrującej siły. Przeciwnie, im wyraźniej wyakcentowywane są
          sprzeczne ze sobą poglądy światopoglądowe i polityczne, tym bardziej
          rozchodzą się siły społeczne. Gdyby ustanowiono absolutny pluralizm - każde
          społeczeństwo rozpadłoby się. Pokojowe współżycie w społeczeństwie
          wymaga jakiejś wspólnej zasady, WSPólnej BAZY, która byłaby ponad
          wszelkimi - ideologicznymi i kulturowymi - różnicami. Taką bazą może być tylko
          wspólna płaszczyzna wartości etycznych. Przez wieki stanowiło ją
          chrześcijaństwo. Obecnie liberalne społeczeństwa całkowicie ją
          zakwestionowały. Co proponują w zamian? Na jakiej wspólnej płaszczyźnie chcą
          zjednoczyć Europę?\
          NIE WYSTARCZY jednoczenie jej na bazie korzyści ekonomicznych.
          Bez bazy zbudowanej z wartości ideowych i duchowych nie da się tak naprawdę
          Europy zjednoczyć i rozwinąć. M ó w i o tym c i ą g l e w swoim nauczaniu
          O j ci e c Ś w i ę ty . Społeczeństwo, w którym zatracony zostanie konsens
          odnośnie
          do elementarnych duchowych wartości, zmierza do anarchii, a następnie -
          wcześniej czy później - do dyktatury, która nikogo nie pytając o zgodę,
          siłą narzuci społeczeństwu swoje, najczęściej okrutne, normy i wartości.
          Przestrzegają przed tym mądrzy mężowie stanu. Mówił już o tym
          dwadzieścia cztery wieki temu Platon.
          Kościół w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat stanął świadomie wobec
          rzeczywistości, przyjmując do wiadomości współczesny pluralizm i
          nowoczesną demokrację. Docenił też proces rozwoju społeczeństw w kierunku
          współczesnego, wolnego od totalitaryzmu, demokratycznego i pluralistycznego
          państwa. W głoszonej przez siebie nauce od lat mocno akcentuje godność
          ludzkiej osoby i jej niezbywalne prawa, do których należy wolność sumienia i
          wolność religijna. Co więcej, Kościół jednoznacznie zaakceptował model
          państwa charakteryzujący się pluralizmem i neutralnością
          światopoglądową nowoczesnej demokracji. Zgodnie z duchem Soboru Watykańskiego
          II poleca
          katolikom przyjazną współpracę z różnymi grupami społecznymi,
          skupiającymi ludzi o chrześcijańskim i niechrześcijańskim światopoglądzie, w
          budowaniu sprawiedliwego, solidarnego w dobru i pokojowego społeczeństwa.
          Demokratyczny system ustrojowy Kościół określa jako moralne zadanie dla
          każdego człowieka i każdego społeczeństwa.
          • januszx JPII o demokracji dąrzącej do totalitaryzmu moraln 25.01.07, 19:20
            Jan PAweł II przestrzehgał nas ,że demokracja może prowadzić do totalitaryzmu
            i anarchii morlanej Pan Jezus wzywa do maksymalizmu...i jakże mądre pouczające
            KAzanie na Górze...


            cd..
            "Czy w tej sytuacji możliwe jest ustalenie wspólnej, trwałej, niezależnej
            od zmiennych ludzkich poglądów podstawy życia społecznego?
            Wydaje się,że nie. Odrzucenie obiektywnych norm moralnych prowadzi
            automatycznie do
            etycznej dowolności i daje możliwość manipulacji społeczną moralnością.
            Jeżeli odrzuci się odpowiedzialność przed Bogiem, to pozostaje tylko
            odpowiedzialność przed ludźmi.
            Rodzi się pytanie: Przed jakimi ludźmi?
            Jedynie przed ciągle zmieniającą się większością parlamentarną, która w
            pewnych warunkach może ustanowić najbardziej barbarzyńskie prawa,

            jeśli nie musi się liczyć z ponadludzkimi normami.
            Jan Paweł II, p r z e m aw i a j ą c
            kilka lat temu w polskim parlamencie, nie bez powodu mocno podkreślał, że
            d e m o k r a c j a sama siebie nie uzasadnia, że także może doprowadzić do
            swego
            rodzaju t o t a li t a r y z m u i anarchii MORALNEJ, jeśli nie będzie chciała
            liczyć
            się z Dekalogiem.

            Jak powiedziano wyżej, państwo, chcąc zadowolić moralne przekonania -
            lub ich brak - wszystkich obywateli, a przynajmniej ich zdecydowanej
            większości, ustala minimalny wspólny mianownik moralny, który tak naprawdę
            zezwala
            na wszystko, na wszelką anomalię, której przykładem są ostatnio
            małżeństwa homoseksualne, a nawet na zbrodnicze działanie - jak to jest w
            wypadku aborcji czy eutanazji. Tak zwane prawa człowieka, o których ciągle się
            dziś mówi, przy stosowaniu doktryny pozytywizmu prawnego nie stanowią
            żadnej stałej odwoławczej instancji, skoro ustalane są demokratycznie przez
            większość parlamentarną, względnie w referendum, a przy nowej
            konfiguracji politycznej mogą być wkrótce całkowicie zmienione.
            Co to oznacza d l a na u c z a n i a Kościoła i dla ży c i a chrześcijan?
            Oznacza
            wielki problem.

            Ani Kościół jako taki, ani poszczególny chrześcijanin nie mogą się
            godzić na minimalizm etyczny w swoim życiu, ponieważ Chrystus go nie
            głosił.
            Przeciwnie, Chrystus wzywał do etycznego m a k s y m a l i z m u. Wystarczy w
            tym
            miejscu przywołać treść Kazania na Górze, które nazywane jest
            Konstytucją
            Królestwa Bożego. Pozostaje ono w jawnej sprzeczności z konsumpcyjnym
            światopoglądem, który stał się światopoglądem współczesnych ludzi,
            żyjących - bądź robiących wszystko, aby żyć - w zmaterializowanych,
            nastawionych tylko na dobrobyt i zabawę społeczeństwach.
            Etos Kazania na Górze
            jest wyzwaniem i zakwestionowaniem światopoglądu i sposobu życia
            współczesnych z s e k u l a r y z o w a n y c h społeczeństw. To dlatego Jezus
            z a p o w i e d z i a ł swoim
            uczniom o d r z u c e n i e i prześladowanie ze strony tych społeczeństw. Gdy
            więc
            my, chrześcijanie, napotykamy w życiu publicznym, w mediach i gdzie
            indziej, otwarty atak na Kościół i jego doktrynę moralną, gdy widzimy
            wyszydzanie chrześcijańskiej wiary, bluźnierstwa, świętokradztwa i
            nagłaśnianą przez potężne siły złośliwą radość z powodu moralnych upadków
            przedstawicieli Kościoła, to powinniśmy sobie wówczas uświadomić, że nie
            są to sporadyczne przypadki, lecz zapowiedziana przez Chrystusa reguła,
            według której antychrystusowy świat traktuje i traktował będzie Jego
            wiernych wyznawców.
            Jak współczesnym ludziom głosić naukę o wyrzeczeniu się samego siebie,
            ofierze, konieczności pokuty i dźwiganiu krzyża? Jak w świecie walk,
            kłótni, konfliktów, nienawiści, zazdrości, zemsty - według powszechnie
            stosowanej żydowskiej zasady oko za oko, ząb za ząb - wzywać współczesnego
            człowieka do miłości bliźniego, w tym także nieprzyjaciół? Jak
            wzywać go do kroczenia przez życie wąską, pełną cierni i kamieni ścieżką,
            gdy on chce jechać w luksusowym aucie wygodną autostradą? Chce jechać
            taką wygodną drogą także w życiu religijnym, ponieważ nawet religię i
            Boga traktuje jako dobra konsumpcyjne, które powinny mu służyć. To nie on ma
            służyć Bogu, to Bóg ma służyć jemu, żeby był zdrowy, bogaty, żeby
            żył jak najdłużej i żeby go w życiu nic nie gnębiło. W sytuacji
            systematycznego demontażu chrześcijańskiego depozytu wartości t r u d n o dziś
            ŻYĆ autentycznie PO CHRZESCIJAŃSKU. Trzeba po prostu płynąć p o d PRĄD.
            Trzeba być przygotowanym na to, że będzie się z n i e na w i d zo ny m za
            wierność
            Chrystusowi, za to, że nie idzie się szeroką drogą pogańskiego życia.

            Jak ma spełniać swoją ponadczasową misję głoszenia Ewangelii w
            spoganiałym świecie Kościół, który sam także przeżywa trudności.
            K a t o l i c y
            również ulegają wkraczającym do ich życia szerokim frontem egoizmowi,
            hedonizmowi, sekularyzmowi, konsumcjonizmowi i pluralizmowi teologicznemu,
            wyrażającemu się w subiektywnym, w y b i ó r c z ym traktowaniu prawd wiary
            i zasad
            moralnych; w odchodzeniu od życia sakramentalnego, zwłaszcza od sakramentu
            pokuty; w zaniku modlitwy; w kierowaniu się tylko tak zwanym prywatnym
            sumieniem, ukształtowanym nie w oparciu o doktrynę chrześcijańską, lecz
            ateistyczny liberalizm;
            w nieliczeniu się z nauką Kościoła odnośnie do spraw
            współżycia seksualnego; w antykoncepcji, aborcji itd. Nawet niektórym
            znanym zachodnim teologom chciałoby się dziś postawić pytanie: Czy naprawdę
            wierzysz jeszcze w boskość Jezusa i jedyność Jego zbawczej misji? Czy ty
            naprawdę wierzysz w zmartwychwstanie zmarłych, w Sąd Ostateczny i w życie
            wieczne?
            "Obecna fala ataków na Kościół katolicki w Polsce BARDZIEJ niż
            szczerym poszukiwaniem przejrzystości i prawdy pod wieloma aspektami wydaje się
            być dziwnym p r z y m i e r z e m: między ówczesnymi
            o p r a w c a m i i innymi przeciwnikami
            Kościoła, a także z e m s t ą tych, którzy niegdyś go prześladowali, a zostali
            ZWYCIĘŻĘNI w i a r ą i pragnieniem wolności narodu polskiego."
            Rzecznik Stolicy Apostolskiej 08.01.2007r.
            • januszx "Wy jesteście solą ziemi,wyjesteście światł.cz XII 25.01.07, 19:26
              Utrata jedności w sprawach wiary i moralności jest rzeczą straszną dla
              Kościoła. To na tym tle dochodziło w historii do tragicznych rozłamów
              wśród chrześcijan.
              Nie bez powodu Jezus na krótko przed swoją śmiercią w
              słynnej modlitwie arcykapłańskiej
              tak bardzo prosił swego i naszego Ojca
              o jedność wśród uczniów, wśród nas - chrześcijan.(teRAZ MAMY TYDZIE N O JEDNOŚC
              CHRZŚCIAJAN , ILE KRÓKÓW WYKONALI paN PaWEŁ II i Bendeykt VII na drodze do
              jedności ..czyż to nie piekne...janusz)

              Jedność w wierze i moralności jest podstawowym wyzwaniem, które stoi
              dziś przed każdym z nas.
              Następnym wyzwaniem są słowa, które Chrystus skierował do swoich
              Apostołów i do nas - Jego współczesnych uczniów:
              "Wy jesteście solą ziemi,
              wy jesteście światłością świata

              Nie możemy zwietrzeć w wyznawaniu - słowem i życiem - Chrystusowej
              wiary. Nie wolno nam przygasić ewangelicznego światła, którym ma być nasze
              świadectwo dawane o Chrystusie przed ludźmi.
              NIE w o l n o nam dopasowywać swoich poglądów i swojego życia do publicznej
              opinii, kształtowanej dziś medialnie przez a t e i s t ó w , a g n o s t y k ó
              w,
              l i b e r a ł ó w moralnych i relatywistów.

              Życie każdego z nas powinno być otwartą
              dla każdego człowieka - wierzącego i niewierzącego - żywą Biblią, żywym
              ś w i a d e c t w e m wiary.
              Chrystus n i e może b y ć w naszym życiu
              tradycją,folklorem, zwyczajem, historią i kulturą.
              Chrystus ma być ciągle, tak jak był
              dla swoich uczniów przez dwa tysiące lat - Drogą, PRADWĄ I ŻYCIEM.

              Nie wolno nam także izolować się od świata i tworzyć sobie zamkniętych
              dla innych ludzi bezpiecznych enklaw. Obraz Kościoła to obraz
              pielgrzymującego przez historię Ludu Bożego, pielgrzymującego nie osobno, lecz z
              całą ludzkością, do której został posłany z nakazem misyjnym i ma go
              głosić - w czas i nie w czas, w każdych okolicznościach i każdemu, choćby
              nie wiem jak wrogo się do niego odnosił. Nie jest rzeczą łatwą
              realizowanie przez Kościół, czyli PRZEZ NAS, aggiornamento Kościoła - do czego
              wzywał sobór. N i e jest ł a tw o być w środku świata i nie ulec jego ideologii,
              co więcej - nawrócić go, bo nawracanie ludzkich serc jest głównym ZADANIEM
              KOŚCIOŁA...

              --
              "Obecna fala ataków na Kościół katolicki w Polsce BARDZIEJ niż
              szczerym poszukiwaniem przejrzystości i prawdy pod wieloma aspektami wydaje się
              być dziwnym p r z y m i e r z e m: między ówczesnymi
              o p r a w c a m i i innymi przeciwnikami
              Kościoła, a także z e m s t ą tych, którzy niegdyś go prześladowali, a zostali
              ZWYCIĘŻĘNI w i a r ą i pragnieniem wolności narodu polskiego."

              Rzecznik Stolicy Apostolskiej 08.01.2007r.


              • januszx Trudna ścieżka m ł o d y c h s e r c cz.XIII 25.01.07, 19:40
                Dlaczego wstawiam ten tekst ? gdyż nie potrafie pogodzic się z faktem ,że tak
                wielki ,mądry człowiek jak Arcybiskup Stanisław Wielgus, człowiek wychowany w
                tradycyjnej polskiej , chrześcijańskiej, podzamojskiej rodzinie (jak wielu z
                nas został tak okrutnie potraktowany przed aeropagi medialne finansowe,
                polityczne i gdzie szukac odpowiedzi na pytanie dlaczego tak bardzo obawiały
                się one nowego nie doszłego Arcybiskupa Warszawy ?
                ...teraz oczywiście decyzja zapadała i Ojciec Święty podejmie dalsze kroki
                zgodnie z wezwaniem Ducha ŚWiętego i trzeba mić nadzieję ,że na tym wielkim
                cierpieniu i bólu Arcybiskupa , który osobiście widziłaem w Katedrze ŚWietego
                Jana wrośnie piękno i dobro...

                cd.
                "Jak czytamy w Ewangelii świętego Jana, my uczniowie Chrystusa żyjemy w
                tym świecie, ale n i e j e s t e ś m y z t e g o ś w i a t a. Jesteśmy
                obywatelami dwóch
                światów. Żyjemy w starym świecie, lecz jego stare prawa nie są dla nas
                tym, czym są dla pogan. Nasze prawa to prawa Królestwa Bożego.
                Mimo chaosu moralnego i ideowego, w jaki popada nasz świat. Mimo że od
                dawna bezbożni ideologowie prorokują zmierzch, a nawet kres chrześcijaństwa,
                a zwłaszcza Kościoła katolickiego, ponieważ ich zdaniem ludzie
                przestaną go potrzebować, bo stawia za wysokie wymagania moralne. Okazuje się,
                że
                w ponowożytnym, poindustrialnym społeczeństwie Kościół wierny nauce
                Chrystusa jest jeszcze potrzebniejszy niż kiedyś. Stanowi bowiem jedyną
                gwarancję stałości duchowej współczesnego świata, ukazując mu sens życia i
                rozwijając, ciągle na nowo, fundamentalne dla jego społecznego życia
                wartości. Okazuje się, że nie tylko dawniej, lecz także współcześnie,
                ludzie dręczeni są przez podstawowe egzystencjalne pytania, na które nie
                potrafi odpowiedzieć ani nauka, ani nawet filozofia, ani tym bardziej płytki
                konsumpcyjny światopogląd. Pytania te dotyczą sensu życia, choroby,
                cierpienia i śmierci.

                Poza tym każde społeczeństwo potrzebuje określonej społecznej
                moralności, ugruntowanej na obiektywnych zasadach norm etycznych i wartości. Tak
                więc Kościół ma - także z tej perspektywy patrząc - do spełnienia
                fundamentalną rolę we współczesnym świecie.
                Jesteśmy przekonani, że także ten nasz trudny współczesny świat uczyni
                to, co zrobiły narody przed dwoma tysiącami lat, a mianowicie że odpowie
                pozytywnie na pytanie Chrystusa:

                Czy chcecie żyć inaczej? Czy chcecie żyć
                w miłości, pokoju, poczuciu sensu istnienia i w nadziei na wieczne
                szczęście z Bogiem?
                Wydaje się, że współcześni ludzie, zwłaszcza MŁODE POKOLENIAA na
                świecie, w Europie i w P o l s c e, chcą się wyrwać z sieci totalitaryzmu
                bezideowości i hedonizmu.
                A t e i s t y c z n y liberalizm nie ma im do zaproponowania nic, co
                czyniłoby ich życie sensownym.
                Same hedonistyczne wartości nie
                wystarczają młodemu, myślącemu człowiekowi. On czuje się związany z
                nieskończonością. Boży obraz, który jest w nim, nie pozwala mu zatonąć w
                materii, w
                rzeczach, w zabawie i w seksie. M ł o d e s e r ce pragnie nieskończonego
                szczęścia, po prostu pragnie Boga. To dlatego na spotkania z Papieżem,
                autentycznym świadkiem Ewangelii, przychodzą m i l i o n y m ł o d y c h
                ludzi, aby wsłuchiwać
                się w jego słowa i akceptować je, mimo że wzywa do pójścia wąską,
                niewygodną ścieżką: ścieżką intensywnej pracy nad sobą, ścieżką
                ustawicznego trudnego rozwoju, ścieżką opanowywania instynktów i życia
                według zasad moralności chrześcijańskiej. To dlatego odradzają się w Europie
                i w Ameryce silne ruchy wzywające do powrotu do jednoznacznych
                ponadczasowych wartości chrześcijańskich, o czym piszą bardzo poważni
                intelektualiści, jak np. Bloom w swojej znanej książce "Zamknięty umysł".
                Młodzi
                ludzie odwracają się od totalitaryzmu bezideowości, mimo coraz to bardziej
                zaciekłej ideologicznej ofensywy liberalnych areopagów mających w swoich
                rękach wielkie media, szkoły i uniwersytety, gdzie ex cathedra głosi się
                neomarksizm i postmodernizm. Polska nie jest tu żadnym wyjątkiem. Zmieniający
                się stosunek polskiej młodzieży, odrzucającej w swojej większości
                liberalny światopogląd i akceptującej katolicyzm, rodzi wielki niepokój u
                liberalnych autorytetów. Może o tym zaświadczyć opublikowany kilka miesięcy
                temu w "Gazecie Wyborczej" artykuł pewnej znanej profesor socjologii, w
                którym r o z d z i e r a ona s z a t y i podnosi l a m e n t, że polska
                m ł o d z i e ż wyraźnie
                dystansuje się OD lewicowo-liberalnych ideałów, którym ona poświęciła
                swoje życie.
                Nie lękajmy się. Mimo rozpowszechnianego neopogaństwa Kościół
                Chrystusowy będzie Z A W S Z E zajmował w naszych społeczeństwach trwałe
                miejsce.
                Choć nie ulega wątpliwości, że musi zmieniać swoje sposoby oddziaływania,
                swój język i metody duszpasterzowania, pozostając bezwzględnie wiernym
                nauce i moralności ewangelicznej

                Obecna fala ataków na Kościół katolicki w Polsce BARDZIEJ niż
                > szczerym poszukiwaniem przejrzystości i prawdy pod wieloma aspektami wydaje
                się
                > być dziwnym p r z y m i e r z e m: między ówczesnymi
                > o p r a w c a m i i innymi przeciwnikami
                > Kościoła, a także z e m s t ą tych, którzy niegdyś go prześladowali, a zostali
                > ZWYCIĘŻĘNI w i a r ą i pragnieniem wolności narodu polskiego."
                >
                > Rzecznik Stolicy Apostolskiej 08.01.2007r.

    • miet.b I znów ktoś Wielgusa podciąga do góry 25.01.07, 19:44
      A myślałem, że dawno zapomnieliśmy o sprzedawczyku. Jednak jest osoba, która
      pamięta. Może mu ufundowć antenę satelitarną na jedynie słuszną telewizję i
      radio. Jest i inne wyjscie wysłać go pieszo z Warszawy do Częstochowy
      koniecznie przez Toruń aby wcześniej tam padł na kolala Ojca Dyrektora i
      pmodlił się za grzechy Wielgusa. Potem aby poszedł do spowiedzi i wyspowiadał
      się za naruszenie nie tylko regulaminu forum ale też za ciągłe nękanie nas
      Wielgusem i radiem Maryja.
    • januszx Czas ludzi "gorących"Swiat jestgłodny Boga...czXIV 26.01.07, 11:08

      Od wieków głoszone jest hasło Ecclesia semper reformanda - Kościół musi się
      stale reformować.
      Nie chodzi tu jednak o taką reformę, która - jak podpowiadają nam ateiści,
      agnostycy i niekatolicy - polegać powinna na usunięciu prymatu Papieża, na
      odebraniu biskupom i proboszczom posiadanej przez nich kanonicznej władzy, na
      rezygnacji z celibatu księży oraz na uznaniu święceń kapłańskich dla kobiet.
      Wtedy rzekomo Kościół katolicki mógłby przezwyciężyć wszelkie kryzysy. Jest to
      jedno wielkie złudzenie. Kościoły protestanckie dokonały tego wszystkiego już
      dawno, a trudno się zgodzić z tym, że przezwyciężyły dręczący je kryzys wiary.
      Wprost przeciwnie. Przeżywają go jeszcze głębiej. Nieustanna reforma Kościoła,
      która z pewnością na nowo nawróci świat, to reforma serc jego dzieci. Jeśli my
      katolicy, my biskupi, kapłani, zakonnicy i ludzie świeccy, będziemy żyć
      prawdziwie po chrześcijańsku, jeśli każdego dnia, każdej godziny i każdej
      sekundy naszego życia świadczyć będziemy przed światem - słowem i przykładem
      życia - że w ia r a C h r ys t u s o wa j e s t d l a n a s największą
      wartością; jeśli swoją pracą, spełnianiem obowiązków życiowych, chrześcijańskim
      znoszeniem naszych k r z y ż ó w, ofiarnością wobec potrzebujących naszej pomocy
      bliźnich świadczyć będziemy, że Bóg, który jest Miłością, p r o w a d z i nas
      przez życie - to nawrócimy do Niego nasz świat, choćby bardzo spoganiał i
      znikczemniał. Świat jest g ł o d ny Boga i jak powietrza potrzebuje znaku
      Jego istnienia, Jego działania, Jego miłości, którą my katolicy - duchowni i
      świeccy - mamy pokazać swoim życiem.
      Skończył się czas chrześcijan letnich, niezdecydowanych, idących na z g n i ł e
      kompromisy ze złem, żyjących schizofrenicznie, tj. oddających cześć i Bogu, i
      szatanowi. Zastraszonych i b o j ą c y c h się przyznać publicznie do swojej
      wiary. To z powodu takich i tak żyjących chrześcijan, chrześcijan tak chętnie
      ulegających fałszywym filozofiom i ideologiom, chrześcijan, którzy ociągają się
      z wprowadzeniem w życie świata ewangelicznych wartości - chrześcijaństwo
      przeżywa kryzys.
      Dziś przyszedł czas na ludzi GORĄCYCH, na "gwałtowników porywających Królestwo
      Boże", na ludzi bezwzględnie prawych, uczciwych, wiernych Bogu, niepaktujących
      ze złem, ofiarnych i heroicznie okazujących miłość bliźniego.
      TO NIE neomarksiści, lecz my, uczniowie Chrystusa, w i n n i ś m y zacząć
      konsekwentnie realizować "długi marsz" przez wszystkie dziedziny życia naszego
      społeczeństwa. Chrystusową Ewangelię winniśmy p r o m o w a ć w MEDIACH, w
      szkołach, na uniwersytetach. W DUCHU CHRYSTUSOWYM POWINNISMY SPRAWOWAC WLADZĘ ,
      jeśli nas do niej wybrano. Chrystusa powinniśmy nieść w świat k u l t u r y ,
      sztuki, rozrywki, spędzania wolnego czasu i p r a c y.
      N a j p i ęk n i e j sz a idea umrze, jeśli nie poniosą jej w świat oddani
      bez reszty ludzie. Ludzie sami jednak nie poradzą sobie z tym zadaniem, jeśli
      nie będą mieli oparcia w instytucjach życia - społecznego, kulturalnego,
      szkolnego, uniwersyteckiego i gospodarczego. Dlatego, aby przezwyciężyć groźny
      kryzys wiary, winniśmy ZMOBLIZOWAĆ WSZYSTKIE SIŁY, winniśmy zacząć p r z e m i e
      n i a ć otaczający nas świat, tworzyć w nim instytucje, r o z w i j a ć grupy i
      ruchy, wszelkimi sz l a c h e tn y mi sposobami wpływać na życie naszego
      Narodu.
      • januszx Mąż Boży Jan Paweł II: o liberalnych areopag czXV 26.01.07, 11:43
        Dlaczego nie wstawiłem linku do tego artykułu ksi·ędza Arcybiskupa Wielgusa ,
        chyba nie trudno znaleźć odpowiedź , ktoż by przeczytał?
        Natomiast jak udało mi się podzielic ten piękny wykład , który wskazuje nam
        piekną "nowoewangeliczą" drogą wyjścia z trudności na odcinki jest szansa ,że
        jednak ktoś go przeczyta , wierze ,głęboko ,że nie wszyscy bedą bac się tego
        artykułu , będa zamykac oczy...
        wierzę ,że będa tacy którzy je otworzą:-)) ale to już sprawa indywidualna :-)

        Poniżej piękne słowa Jana Pawła II przytoczone przez Arcybiskupa Wielgusa:
        cd.
        "Ojciec Święty Jan Paweł II, wIELKI MĄŻ BOŻY i genialny m y ś l i c i e l,
        lepiej niż ktokolwiek rozeznał znaki czasu i zagrożenia dla Kościoła. To dlatego
        zwrócił się do wszystkich chrześcijan, by podjęli NOWĄ ewangelizację świata,
        swojego świata - w którym żyją. By ją podjęli, zaczynając od siebie, nawracając
        w ł a s n e se r c a i przekazując in n y m l u dz i o m
        Chrystusową Ewangelię: swoim życiem i mądrym, pięknym, przemyślanym słowem.
        Sł o w e m trafiającym do współczesnego dziecka, młodzieńca i dorosłego;
        trafiającym do człowieka wykształconego i niewykształconego, do człowieka bardzo
        n o w o c ze s n e g o i ... t r a d y c y j n e g o; trafiającym do
        wszystkich; trafiającym nawet do liberalnych współczesnych areopagów,
        ponieważ i te areopagi trzeba n a w r ó c i ć.
        Nowa ewangelizacja, prowadzona obok ewangelizacji klasycznej skierowanej do
        naszych wiernych uczęszczających do kościoła i żyjących życiem sakramentalnym,
        ma trafić DO w s z y s t k i c h l u d z i . N i e j e s t ona zadaniem
        łatwym. To zadanie zakrojone na pokolenia. W pracy ewangelicznej nie możemy
        ulegać pokusie niecierpliwości. Młyny Boże mielą powoli. Z maleńkiego ziarnka
        zasiewu ewangelicznego powoli wyrasta wielkie drzewo Kościoła. Zarówno w pracy
        nad sobą, jak i w pracy nad innymi, n i e wolno nam p o p a d a ć w
        zniechęcenie. Pamiętajmy o tym, że konsekwentna, pobłogosławiona przez Boga
        praca przezwycięża wszystko. Nie mówmy: my jesteśmy tak mało znaczący. My nie
        mamy władzy, pieniędzy, znaczenia społecznego. Nie mówmy: Kto się z nami będzie
        liczył? Logika Boża jest inna niż logika ludzka. A po ludzku rozumiany sukces
        nie należy do Bożych imion. To, co Bóg wybiera, bardzo często jest głupstwem w
        oczach świata.

        --
        "My, chrześcijanie tej epoki, budzącej zarazem lęk i zachwyt, choć podzielamy
        obawy, poczucie zagrożenia i wątpliwości współczesnego człowieka, nie mamy
        pesymistycznej wizji przyszłości, gdyż żywimy przekonanie, że Jezus Chrystus
        jest Panem historii, i znajdujemy w Ewangelii światło, które rozjaśnia naszą
        drogę nawet w chwilach trudnych i mrocznych."
        Ojciec Swięty Jan Paweł II
        • januszx k.Ratzinger:ewangeliz. to przemawianie w Chrystusa 26.01.07, 11:53
          imieniu, na mocy misji Kościoła" cz. XVI

          Wyciągając wnioski w swojim wykładzie sprzed pczterech lat Arcybiskup Stanisław
          , nasz wielki krajan z pobliskich Wierzchowisk kilkakrotnie cytuje Kardynała
          Ratzingera! :

          cd.

          Do m i s j i zbawczej nie wybrał On potężnego narodu starożytnego - egipskiego,
          greckiego czy rzymskiego, lecz barbarzyński, półdziki, niczym szczególnym się
          nieodznaczający NARÓD IZRAELSKI. Na A p o s t o ł ó w nie powołał filozofów
          greckich i rzymskich cesarzy, ale prostych rybaków i rolników. I to właśnie oni
          nawrócili potężny, mądry, cyniczny, kulturalny świat starożytny. Nas także Pan
          Bóg wybrał na swoich uczniów i współczesnych apostołów. Nie z powodu naszych
          szczególnych talentów. Wybrał nas, ponieważ chciał nas wybrać, ponieważ zechciał
          nas tu wezwać, do życia w chrześcijańskich rodzinach, do pracy . Zechciał nas
          wezwać, abyśmy podjęli ewangelizację naszego świata; tego świata, w którym
          żyjemy, pracujemy, uczymy się i bawimy.
          Jak mówi kardynał RATZINGER,- ewangelizacja jest zawsze przemawianiem w imieniu
          Chrystusa, na mocy misji Kościoła. Prawdziwy apostoł musi być transparentny.
          Musi być jak czysta szyba. Przez jego słowa i przez jego pracę, i przez jego
          całe życie, tak jak przez szybę, mają ludzie widzieć Chrystusa. Prawdziwy
          apostoł nie prowadzi do siebie, on zawsze prowadzi do Chrystusa.
          Kto przemawia w swoim imieniu, i przemawia tak, aby on sam był znany i chwalony,
          to choćby mówił o sprawach najświętszych, jest sługą antychrysta. Ewangelizacja
          przy tym to nie tylko mówienie o Bogu, to przede wszystkim rozmawianie z Bogiem.
          Ewangelizacja to nie tylko forma nauczania, ale przede wszystkim forma życia. To
          wędrówka ku krzyżowi. Na tym właśnie polega naśladowanie Chrystusa. Jezus nie
          odkupił świata pięknymi i mądrymi słowami, ale swoim cierpieniem i śmiercią.
          • januszx Kard. Ratzinger: Modlitwa... ... cz. XVII 26.01.07, 12:02
            jakże ważna jest modlitwa...

            cd.

            "My również jesteśmy wezwani do dźwigania krzyża i nie nawrócimy świata samymi
            słowami, lecz przede wszystkim cierpieniem, krzyżem, ofiarą, trudem, który może
            być bardzo wielki. We wszystkich okresach dziejów aktualne pozostawały słowa
            Tertuliana, że krew męczenników jest zasiewem, z którego wyrastają nowe
            pokolenia wierzących. Aktualne są także w naszych czasach. Niekoniecznie przy
            tym chodzić w nich musi o męczeństwo krwi. Może być inne męczeństwo; męczeństwo,
            które znosimy przez całe lata - za innych i dla innych, z miłości do nich. Nie
            jest ono mniej ważne niż przelana krew. Ewangelizując świat, nie zapominajmy
            również o tym, że chrześcijaństwa nie można sprowadzić do moralizmu. Wiara bez
            uczynków jest martwa. To prawda. Ale same uczynki, bez wiary, są bez znaczenia.
            Dlatego to takie ważne, by współczesny człowiek nie tylko dobrze postępował, nie
            tylko nie krzywdził innych, ale także by UWIERZYŁ W CHRYSTUSA, który jest M i ł
            o ś c i ą, ponieważ tylko przez Chrystusa Miłosiernego może być zbawionym. Same
            uczynki, najwspanialsze nawet, bez wiary nie wystarczą. Człowiek nie jest w
            sprawie swojego zbawienia samowystarczalny. Jednak sama wiara, pozbawiona
            miłości i przyjaźni z Bogiem, także do zbawienia nie wystarczy.
            Nowa ...ewangelizacja, która ma przełamać kryzys wiary we współczesnym świecie,
            to zakładanie królestwa Bożego na ziemi.
            Według słów ks. kard. R a t z i n g e r a, nie jest ono strukturą
            społeczną lub polityczną, nie jest też żadną utopią. Królestwo Boże oznacza
            silną wiarę i uznanie, że Bóg istnieje, że Bóg żyje, że jest obecny i działa w
            świecie i w naszym życiu. Ten Bóg, o którym mamy mówić ludziom, nie jest
            odległym Pierwszym Motorem, Wielkim Architektem, Pierwszą Przyczyną - jak mówią
            deiści.
            Nasz Bóg - jedyny i prawdziwy - jest rzeczywistością najbardziej obecną w każdej
            sekundzie naszego życia i w każdym momencie dziejów ludzkich. Obecną i
            wpływającą na nie.
            Kryzys chrześcijaństwa nie polega na kryzysie struktur kościelnych, władzy
            kościelnej i tym podobnych sprawach.
            Kryzys ten polega na "n e o b e c n o ś c i BOGA" w życiu chrześcijan. Aby go
            przełamać, my chrześcijanie musimy mieć ostrą ś w i a d o m o ś ć
            t r an s c e n d e n c ji
            i gorącą wiarę w istnienie Boga, od którego
            zależy wszystko. Boga, który jest Stwórcą, Uświęcicielem, Zbawicielem, Sędzią,
            Ojcem i Panem. Boga,
            z którym można i trzeba rozmawiać i być z Nim .
            M O D L I T W A: osobista, wspólna i liturgiczna. Rozmowa o Bogu musi się
            zawsze łączyć z rozmową z Bogiem. Liturgia nie może polegać tylko na
            zrozumiałym, racjonalnym nauczaniu, na nieustannym komentowaniu wszystkiego, co
            dzieje się przy ołtarzu. Liturgia potrzebuje także ciszy, skupienia, osobistej
            głębokiej refleksji, kontemplacji piękna i tajemnicy. N o w a ewangelizacja ma
            pomóc współczesnemu, skołatanemu światu Chrystusa poznać, pokochać i naśladować.
            Nie chodzi o naśladowanie Jezusa jako człowieka.

            "My, chrześcijanie tej epoki, budzącej zarazem lęk i zachwyt, choć podzielamy
            obawy, poczucie zagrożenia i wątpliwości współczesnego człowieka, nie mamy
            pesymistycznej wizji przyszłości, gdyż żywimy przekonanie, że Jezus Chrystus
            jest Panem historii, i znajdujemy w Ewangelii światło, które rozjaśnia naszą
            drogę nawet w chwilach trudnych i mrocznych."
            Ojciec Swięty Jan Paweł II
            • januszx K.Ratzinger: Kluczowy elem. nowej ewangelizacji... 26.01.07, 12:14

              cz XVIII
              Najpiękniejsze słowa Arcybiskupa Wielgusa , który "proroczo" tak często cytuje
              Obecnego Ojca Swiętego...cóż myslę ,że warto przeczytac sobie ten wykład,
              zastanowić się jęsli tylko oczywiście będzie taka wola ...
              Nowa Ewangelizacja ...

              Pozdrawiam serdecznie
              Janusz

              zakończenie wykłady Arcybiskupa Stanisława Wielgusa:

              Naśladowanie Chrystusa to upodobnianie się do Niego w zjednoczeniu z Bogiem.
              Każdy człowiek pragnie zjednoczenia z Bogiem, z Nieskończonością, pragnie bowiem
              nieskończonego szczęścia i nieskończonej wolności. Czasem próbuje to swoje
              pragnienie realizować w sposób kaleki, tworząc b e z b o ż n e id e o l o g
              i e , według których on sam staje się bogiem decydującym o dobru i złu; czasem
              wywołując rewolucje, które mają pozwolić zbudować raj na ziemi; czasem ulegając
              alkoholowi lub narkotykom, które pozwalają mu przeżywać chwile pozornie boskiej
              wprost wielkości.
              Te drogi do nieskończoności wskazuje człowiekowi, już od początków jego
              historii, szatan, ów "starodawny wąż", który podpowiedział pierwszym rodzicom:
              zerwijcie owoc, a staniecie się równi Bogu. Do istoty naśladowania Chrystusa
              należy także udział w Jego krzyżu. Kto pomija krzyż, powiada św. P a w e ł,
              pomija istotę chrześcijaństwa (1 Kor 2, 2). Jak mówi ks. KARDYNAŁ RATZINGER,:
              KLUCZOWYM ELEMENTEM NOWEJ EWANGELIZACJI, która stanowi drogę wyjścia Kościoła z
              kryzysu, jest ż y c i e w i e cz n e. Musimy publicznie i w codziennym życiu,
              ciągle na nowo, c z y c h c ą tego słuchać czy nie, w c z a s I NIE w c z a
              s , w porę i nie w porę, gGŁOSIĆ z mocą - naszą wiarę w życie wieczne. Głosić
              prawdę o czekającym każdego człowieka s ą d z i e i o odpowiedzialności przed B
              o gi e m z a przeżyte ż y c i e. Głosić centralną w Ewangelii prawdę o
              nieuniknionej dla nikogo BOŻEJ SPRAWIEDLOWOŚCI i o tym, że Chrystus, wisząc na
              krzyżu, wziął na siebie nasze grzechy i że tylko od nas zależy TYLKO OD NAS
              ZALEŻY , czy skorzystamy, czy też nie, z tej przeogromnej s z a n s y na
              zbawienie. Śmierć, sąd, odkupienie, życie wieczne - nie konkurują z naszym
              ziemskim życiem i szczęściem. Przeciwnie, czynią je nieskończenie ważnym,
              ponieważ to, jak je przeżyjemy, zadecyduje o naszej wieczności. Bóg nie jest
              konkurentem dla naszego ziemskiego życia, ale gwarantem jego wielkości. Jak mówi
              cytowany już kilkakrotnie ks. kardynał R a t z in g e r, przełamując NOWĄ
              EWANGELIZACJą współczesny kryzys chrześcijaństwa, wykonajmy coś bardzo prostego.
              M ó w m y o B o gu i io człowieku. W ten sposób powiemy wszystko, co naprawdę
              ważne i potrzebne
              "My, chrześcijanie tej epoki, budzącej zarazem lęk i zachwyt, choć podzielamy
              obawy, poczucie zagrożenia i wątpliwości współczesnego człowieka, nie mamy
              pesymistycznej wizji przyszłości, gdyż żywimy przekonanie, że Jezus Chrystus
              jest Panem historii, i znajdujemy w Ewangelii światło, które rozjaśnia naszą
              drogę nawet w chwilach trudnych i mrocznych."
              Ojciec Swięty Jan Paweł II
                • ubott.1 Re: kto przeczytal wszystko ?? 26.01.07, 18:21
                  Czyli nie wstawil nasz admin linku bo bal sie ze nikt tam nie wejdzie tylko na
                  sile pisze, wkleja sadzac iz ktos to bedzie jednak musial czytac. Na sile widac
                  wkladać nam chce swoj punkt widzenia. Komuna w najczystszej formie bije od
                  janusza. Wtedy tez nas na sile wysylali na akademie, zebrania i pochody
                  pierwszo majowe. Az strach pomyslec co by było gdyby janusz mial wladze.
                  Ale nie ma i tylko załośnie pcha sie z tymi watkami, ktorych coraz mnie
                  forumowiczow czyta.
    • januszx Wyśmiewanie ...czy przemilczanie ... 30.01.07, 14:27

      Ten artykuł pokazuje zagrożenia jakie stoją przed współczesnym światem , wielki
      teolog, intelektualista i myśliciel Brat z naszego regionu przedstawia także
      drogi wyjścia , czyz nie widać wyraźnie na podstawie tego wykładu jak bardzo
      duże zagrożenie dla współczesnych areopagów medialnych , finansowych ...stanowią
      poglądy chrześcijan , katolików? czyz Chrześciajanie wskazujący ,że rozwiązaniem
      jest czystośc serca i nawiązanie bliskiego kontaktu z Panem Bogiem,
      przestrzeganie Bożych Przykazań (choć wiadomo ,że nie zawsze się to udaje ale
      warto mieć do czego dążyć?)... nie spotykają się z odrzuceniem ? czy to przez
      kpinę? , wyśmiewanie , czy tez z a m i l c z e n i e "na śmierć"...? .

      Dlaczego tak bardzo bronię Arcybiskupa Wielgusa , naszego wielkiego Krajana? ?
      napisał wiele pięknych słow widzę ,że nie wszyscy przeczytali , a PO CO czytać ?
      jeszcze trzeba byłoby się odnieść do tekstu ? nie ma przymusu ale w jakim celu w
      tej sytuacji w ogóle się odzywać????
      i wracająć a czyż nie jest tak ,że jeżeli odpuścimy w tej kwestii
      "ukamienowania" tego duchownego to później areopagi ww. te nie będą się
      obawiały zaatakować także innych wielkich , czyż już nie odważono się atakować
      Księdza Prymasa? a ostatnio także Kardynała Dziwisza? , cóż dla tych ośrodków
      nie ma już żadnych świętości? co tam Arcybiskup skazany osądzony , kara wykonana
      i po co do tego wracać ? nie ja widziałem wielki ból , c i e r p i en i e
      naszego Brata , Krajana i nie tak łatwo jest zapomnieć...wierzę ,żę z tego
      cierpienia zrodzi się zwycięstwo , a w tym temacie ... Ojciec Swięty znajdzie
      wspaniałą osobę na stolicę Biskupią w Warszaiwie
      jeśli teraz nie wszyscy przeczytają artykuł , zawsze będzie m o żl i w o ś ć
      ,tekst jest zamieszczony:-)
      Pozdrawiam
      J
    • wiloa Re: Zagrożenia i Drogi Wyjścia wg Arcybiskupa Wie 21.02.07, 10:01
      Nie wiem gdzie sa te Wierzchowiska? a tu tak pieknie Papiez napisał o
      Arcybiskupie czytalam wczoraj te slowa Benedykta i jak tego szczególnego
      Błogosławienstwa udzielil Ekscelencji (jak pisze) Stanisławowi Wielgusowi i
      wezwał Go do pracy dla Kościoła a tymczasem juz gazety i telewizje nie
      roztrzasaja teraz tej sprawy gdzie tylko sie da lepiej jest pomilczec
      • wiloa Szczegolne błogoslawienstwo apostolskie od papieza 22.02.07, 12:15
        ladny ten list dla Biskupa Wielgusa dlaczego tak cicho o nim mowia wczesniej
        krzyczeli od rmf tvn.. do rai nawet
        a teraz lepiej byc cichutko lepiej sie oplaca byc cicho?

        "Przeczytałem z uwagą cenny list Waszej Ekscelencji z 8 stycznia br. i gorąco
        dziękuję za zaufanie, z jakim Ekscelencja otworzył przede mną swoją duszę,
        ukazując bolesne cierpienia swego serca podczas całego życia kapłańskiego i
        biskupiego, aż do zrzeczenia się urzędu biskupa Warszawy.
        W tym ostatnim okresie współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę
        zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu.
        Odnośnie do przeszłości jestem w pełni świadomy wyjątkowych okoliczności, w
        których Ekscelencja wykonywał swoją posługę, kiedy reżim marksistowski w Polsce
        używał wszelkich środków do tłamszenia wolności obywateli, a w sposób szczególny
        duchownych.
        Jako rektor uniwersytetu w Lublinie i jako biskup Płocka Ekscelencja dał dowód
        wielkiej gorliwości i głębokiej miłości do Chrystusa i do Kościoła.
        Kiedy Ekscelencja miesiąc temu złożył rezygnację świadomy, że sytuacja, która
        wówczas się wytworzyła, nie pozwala rozpocząć posługi biskupiej z niezbędnym jej
        autorytetem, wyraźnie widziałem w tym akcie głęboką wrażliwość na dobro Kościoła
        warszawskiego i Kościoła w Polsce, a także pokorę i dystans do zaszczytów.
        Chciałbym przede wszystkim przekazać Ekscelencji słowa zachęty i zaufania,
        zapraszając do kroczenia naprzód pogodnie i z pokojem w sercu. Wyrażam życzenie,
        by Ekscelencja podjął na nowo swoją działalność w służbie Chrystusa w sposób,
        który będzie możliwy, aby zaowocowała rozległa i głęboka kultura oraz gorliwość
        kapłańska dla dobra umiłowanego Kościoła w Polsce.
        Posługa biskupia tak dzisiaj, jak i zawsze naznaczona jest cierpieniem i
        krzyżem. Nasz Pan nie przestanie podtrzymywać Ekscelencji swoją łaską. Pomocą
        będzie również przyjaźń braci biskupów i osób, które poznały Ekscelencję i
        obdarzyły szacunkiem.

        Z żywym uczuciem, pamiętając w nieustannej modlitwie przy Ołtarzu Pańskim i
        przed Najświętszą Dziewicą Maryją, Z SERCA UDZIELAM EKSCELENCJI SZCZEGOLNEGO
        APOSTOLSKIEGO BLOGOSLAWIENSTWA W NADZIEJI NA OBFITE LASKI Z NIEBA."

        Watykan, 12 lutego 2007 r."
    • wiloa Boja sie i Jana Pawła i Bendykta i B. Wielgusa 23.02.07, 10:51
      mam przyjemnosc sluchac teraz audiencji Bendykta XVI i widac jak wielki to jest
      nastepca Jana Pawła II i jak madrze mowi . Wybral do Warszawy jednego z
      najwiekszych biskupow a te wsztskie sily przeciwne Kosciolowi maja teraz wielki
      "niepokoj"ze to co planuja i realizuja wyjdzie na siwatlo dzienne ale o tym co
      pisza ostatni papieze a tez Biskup Wielgus
      o tych zagrozeniach sie nie mowi pozdrowienia wiola

      > Neopogaństwo stało się niestety także problemem w e w n ą t r z
      > k o ś c i e l n y m. Jak powiada kardynał J. Ratzinger:
      W z r a s t a ...o n o
      > bez przerwy
      > w samym sercu Kościoła i grozi zniszczeniem go od wewnątrz".
      > Kościół katolicki"
      > staje się niestety Kościołem pogan, którzy nazywają się jeszcze katolikami czy
      > chrześcijanami, ale myślą i postępują po pogańsku. Przejęli poglądy, postawy,
      > w z o r c e e t y c z n e, wartości i styl życia ludzi kierujących się
      > duchem tylko tego świata.

      > Odrzucają patrzenie na świat i na ludzki los sub
      > specie aeternitatis. Czynią to wbrew słowom św. Pawła:
      > "Nie bierzcie wzoru z tego świata" (Rz 12, 2),
      > oraz św. Piotra:
      > "Nie stosujcie się do waszych żądz" (1 P 1, 14).
      > Kwestionują podstawowe prawdy wiary. Doprowadzili samych siebie do osłabienia
      > poczucia godności osoby ludzkiej, do zaniku poczucia grzechu. Ich życie
      > przenika k o n s u m p cj o n i z m i erotyzm, prymat "mieć" nad "być".


      > Jan Paweł II w swoim słynnym wywiadzie udzielonym
      > Messoriemu przypomina o tym, że "Kościół ciągle na nowo podejmuje
      > z m a g a n i e z duchem t e g o
      > ś w i a t a, co nie jest niczym innym jak zmaganiem się o duszę tego świata".
      > Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z
      > drugiej strony jest w nim także obecna potężna antyewangelizacja, która ma też
      > swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się
      > Ewangelii i ewangelizacji"[5].
      > Jest u części współczesnych katolickich teologów i publicystów, nawiasem
      > mówiąc akceptowanych, a nawet wysoko c e n i o n y c h przez liberalne media -
      > jako otwartych na współczesny świat intelektualistów - wyraźna tendencja do
      > eliminowania z przedstawianego obrazu współczesnego świata, wiary i Kościoła
      > zjawisk zatrważających czy niepokojących.
      > Ci, którzy ważą się o nich m ó w i ć, krytykowani są od razu jako
      > f u n d a m e n t a l i ś c i i nietolerancyjni defetyści, czarno widzący
      > świat i w p r o w a d z a j ą cy do społecznej świadomości rozterkę i
      > n i e p o t r z e b n y niepokój."


      a
      • ubott.1 Re: Boja sie i Jana Pawła i Bendykta i B. Wielgu 23.02.07, 11:47
        Ja nie rozumiem o czym Ty tu piszesz ? Odwracasz chyba kota ogonem bo mowa byla
        zupełnie o czym innym. Zobacz co Wielgus wyrabia. Raz zaprzecza potem przyznaje
        sie przeprasza a teraz znowu zaprzecza. Jak ufac takiemu czlowiekowi ? Kiedy
        mowi prawde a kiedy kłamie ? A tak pieknie było jak przeprosił, wielu ludzi mu
        wybaczyło i dalej mogł robic dobro, zmazac swą wine a teraz ? Ja nie wiem juz
        co myslec o takich ludziach.
        • wiloa Re: Boja sie i Jana Pawła i Bendykta i B. Wielgu 23.02.07, 12:24
          To nie ja pisalam tylko byly papież i obecny i biskup Wielgus

          to poczytaj sobie co napisal biskupowi papiez jest to jeden post wyzej

          poczytaj wogule co pisze papiez albo jeszcze jako kardynal Ratzinger np tu w
          tekscie co Janusz napisal jest o tym -czytales ten tekst biskupa ? zrozumiales ?
          nie zgadzasz sie , zgadzasz sie ? a wtedy moze pojmiesz troche pozdrowienia wiola
          • ubott.1 Re: Boja sie i Jana Pawła i Bendykta i B. Wielgu 23.02.07, 12:58
            A czy nie jest to proba wybielenia postepku Wielgusa.
            Ale ja nie rozumiem czemu tak trudno sie przyznac do tego co sie zrobiło,
            przeprosic i poczekac na wybaczenie. Czy wlasnie tak nie postepują wielcy
            ludzie ? A tam ma co chce im wiecej bedzie krecił tym dłuzej media i ludzie nie
            dadza mu spokoju.
            • wiloa czytales Jana Pawła i Bendykta i B. Wielgusa? 23.02.07, 13:54
              czy moze nie czytales a tylko powtarzasz co uslyszysz w tv czy radiu?
              to czytales czy nie czytales ?
              co o tym myslisz o tym co pisze nizej Benedykt xvi
              Jan Pawel ii i Biskup wielgus ??? -:> Neopogaństwo stało się niestety także
              problemem w e w n ą t r z
              > k o ś c i e l n y m. Jak powiada kardynał J. Ratzinger:
              W z r a s t a ...o n o
              > bez przerwy
              > w samym sercu Kościoła i grozi zniszczeniem go od wewnątrz".
              > Kościół katolicki"
              > staje się niestety Kościołem pogan, którzy nazywają się jeszcze katolikami czy
              > chrześcijanami, ale myślą i postępują po pogańsku. Przejęli poglądy, postawy,
              > w z o r c e e t y c z n e, wartości i styl życia ludzi kierujących się
              > duchem tylko tego świata.

              > Odrzucają patrzenie na świat i na ludzki los sub
              > specie aeternitatis. Czynią to wbrew słowom św. Pawła:
              > "Nie bierzcie wzoru z tego świata" (Rz 12, 2),
              > oraz św. Piotra:
              > "Nie stosujcie się do waszych żądz" (1 P 1, 14).
              > Kwestionują podstawowe prawdy wiary. Doprowadzili samych siebie do osłabienia
              > poczucia godności osoby ludzkiej, do zaniku poczucia grzechu. Ich życie
              > przenika k o n s u m p cj o n i z m i erotyzm, prymat "mieć" nad "być".

              czy tak nie jest Ubocie czy nie gonia glownie za przyjemnoscia
              i pieniedzmi ?(wiola)


              > Jan Paweł II w swoim słynnym wywiadzie udzielonym
              > Messoriemu przypomina o tym, że "Kościół ciągle na nowo podejmuje
              > z m a g a n i e z duchem t e g o
              > ś w i a t a, co nie jest niczym innym jak zmaganiem się o duszę tego świata".
              > Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z
              > drugiej strony jest w nim także obecna potężna antyewangelizacja, która ma też
              > swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się
              > Ewangelii i ewangelizacji"[5].
              > Jest u części współczesnych katolickich teologów i publicystów, nawiasem
              > mówiąc akceptowanych, a nawet wysoko c e n i o n y c h przez liberalne media -
              > jako otwartych na współczesny świat intelektualistów - wyraźna tendencja do
              > eliminowania z przedstawianego obrazu współczesnego świata, wiary i Kościoła
              > zjawisk zatrważających czy niepokojących.
              > Ci, którzy ważą się o nich m ó w i ć, krytykowani są od razu jako
              > f u n d a m e n t a l i ś c i i nietolerancyjni defetyści, czarno widzący
              > świat i w p r o w a d z a j ą cy do społecznej świadomości rozterkę i
              > n i e p o t r z e b n y niepokój."

              i czy teraz nie ma takiego "niepokoju" , nie widzisz go w tych tv , radiach i
              gazetach?
              • ubott.1 Re: czytales Jana Pawła i Bendykta i B. Wielgus 26.02.07, 09:34
                Ja nie rozumiem stwierdzen typu : - > czy moze nie czytales a tylko powtarzasz
                co uslyszysz w tv czy radiu? A Ty Wiolu skad słyszysz to o czym piszesz ? Czy
                nie z mediow roznego typu ? Wiec czy takze slepo ierzysz w to co ktos Ci poda ?
                Czytalem co pisalas, ale dalej nie rozumiem co ma to do postawy Wielgusa. Czy
                samo istnienie grzechu i zagrozen wszelakich juz samo z siebie usprawiedliwia
                nas ? Pytam jeszcze raz czemu nie zachowal sie jako wybitna postac i szczerze
                powiedzial co i jak było. I czy list papieza pokazal cały czy tylko to co jest
                mu na reke ? Przeciez sa juz doniesienia w tej sprawie inne niz pokazal
                Wielgus.
                • januszx Walka z Kościołem trwa... 12.03.07, 15:41
                  Ubott.1 napisał:
                  >nie moge
                  >zrozumiec czemu tak sie czepiles tego ksiedza i go wybielasz ? Czy innych nie
                  >ze swojego obozu tez tak bronisz ? Moze to oni zbladzili bardziej niz
                  >przywoływany ksiadz. Ja wiecej wymagam od ksiedza niz od przecietnego
                  >czlowieka. Jest to chyba logiczne, chociaz wiem ze takze i oni blądzą. Jest
                  >jednak cos takiego jak skrucha, wyznanie win wybaczenie ale czy poprzez
                  >wybielanie czy podwazanie faktów, dowodów, bagatelizowanie przeszłości.

                  Ubocie odpowiem CI jeszcze raz w sprawie Arcybiskupa ( a nie "tego
                  księdza") Wielgusa

                  Chciałbym żebyś zechciał spojrzeć z większej perspektywy .
                  Jak
                  wyglądało zycie w PRLu? myśle ,żę wielu znas jeszcze je pamięta , a Ci
                  najmłodsi z opowiadań starszych. Ze względu na dłuższą juz znajomość , choć
                  czasu brak postaram się Ci odpowiedzieć i przedstawić ważne tu zagadnieia i
                  sytuacje a CIebie ( nie tylko Ciebie)uprzejmie proszę o zastanowienie się ,
                  przeanalizowanie ...

                  Czasy Polski Ludowej niewątpliwie była to epoka gdzie każdy kto myślał
                  niezależnie , dążył do wolności i sprawiedliwości poddawany był szykanom władz
                  czyż nie?
                  Ludzi uczciwi ale zaangażowani , pełni dobrej woli na pozytywne zmiany w naszej
                  Ojczyźnie narażeni byli na prześladowanie ze strony aparatu bezpieczeństwa ,
                  ówczesnych władz . Gdyż nie mamy watpliwości ,że ówczesnymi służbami kierowali
                  przywódcy partyjni i państwowi i to przeciez Oni ponosić powinni główna
                  odpowiedzialność za utrzymywanie ba walkę wszelkimi metodami z ówczesną
                  opozycją . ludźmi , którzy odarzyli się myśleć samodzielnie i zmierzali do
                  wolnej Ojczyzny
                  UB, SB , Partia (jako kierujący w PRLu) wyznaczyli sobie na cel zniszczenie
                  ludzi , którzy mieli odwagę przeciwstawic się tej ideologii . Np Koziorożka ,
                  Błotniaka, Czuk, Miet , czy Users Wspominali o tym ,że pamiętaja dobrze tamte
                  nieodległe czasy mogliby napisać czy nie tak to wygladało? a może było
                  inaczej ? Ty tez powinienineś pamiętać...
                  Zatem rządzący bardzo prześladowali Opozycje która zmierzała do wolności i
                  niepodległości .
                  Na czele walki z komunizmem stał Kościół , wielu księży odwazyło się bronicć
                  ludzi , ich niezbywalnych naturalnych czy tez pochadz ących od Pana Boga praw,
                  Wielu bohatersko walczyło z ideologami i praktykami Imperium zła ( jak mówił o
                  nim niezastapiony Prezydent Reagan)
                  Wielką walką naszego duchowieństwa było już głoszenie z ambon ,że życie może
                  być piękne i dobre , że możemy żyć na podstawie uczciwych praw, w kraju
                  kierującym się sprawiedliwością dobrem , pokojem i miłością . Przecież tych
                  kazań słuchało tysiące. milony wierncych????
                  Czy takie zachowania duchownych mogły spotkać się ze zrozumnieniem wsród
                  ówczesnej "elity" ? czy można było bez kary głosić takie zasady ?czy mogli ławto
                  znieść to ,że są ludzi którzy dostrzegają zło władz i wskzuja jak sobie radzić w
                  tej trudnej sytuacji ???
                  Czy odpowiedzą mi CI , którzy pamiętają czasy Gomułki , Gierka , Kiszczaka ?
                  czy tego typu zachowania księzy spotykały się ze może zrozumnieniem ? czy tez
                  może....?? właśnie co się działo ? także w naszym Zamościu???
                  cdn
                  pozdrawiam serdecznie
                  J
                  • januszx Re: Walka z Kościołem trwa... 12.03.07, 16:19


                    Byli na nasze sczęscie ludzie , którzy przeciwstawili się ZŁU , wielu zwykłych
                    ludzi a także właśnie księżą , biskupi , kardynałowie
                    Prymas Tysiąclecia, także przeciez nasz biskup kiedys diecezji lubelskiej ,
                    walczył ze wszystkich sił z ludźmi systemu komunistycznego , gdy było trzeba
                    spotykał się i rozmawiał z włądzami , wlaczył o polski Kosciół zmagał się tez
                    żeby ludziom ulżyć żeby wywalczyć prawo słuchania Ewangeli(...), prawo do
                    prawdy dla swych owieczek , Jednakże również dzielnie mówił swym wiernym o
                    złych uczynkach partii i ludziom im służącym , to musiało spotkać sie ze
                    sprzeciwem władz , z przeciwdziałeniem

                    Kardynał Stefan Wyszyński przesiedział kilka lat w więzieniu gdzie ....modlił
                    się cały czas za swego oprawcę Bieruta !- agenta i gestapo i bolszewików . Na
                    marginesie widziałeś spektakl Norymberga tydzień temu była powtórka - pokazano
                    dzisiejszą ! kawiarenkę nad morzem gdzie kiedyś przebywał Bierut i wisi jego
                    zdjęcie na pytanie gościa do właściciela:
                    - dlaczego tu wisi zdjęcie tego człowieka ?
                    - bo to przecież Prezydent Bierut ... jakie spustoszenie w głowach ludzi? -
                    bohatera sobie powiesił , gość pokazuje zdjęcie Hiltlera i powiada:
                    - on tez tu bywał ...
                    właściel pozostaje z wzrokiem utkwionym w plecy wychodzącego gościa z błędnym
                    wzrokiem nie wiedząc nawet o co chodzi...

                    Podobnie zmagał sie z oprawcami Kardynał Karol Wojtyła , choćby w sprawie
                    Kościła w Nowej Hucie i w wielu innych miejscach i sytuacjach . Biskup
                    Kaczmarek, prześlaowsny psychicznie fizycznie , maltretowany , oczerniany
                    przez był przez redaktorów poczytnej gazety
                    Czy Biskup Tokarczuk z pobliskiego Przemyśla, który mówił "prawo PRL jest
                    bezprawiem" Przez kilka lat zastanawiano się, jak ograniczyć "szkodliwą dla
                    państwa" działalność. Włądze próbowały wpłynąć na zmianę postawy biskupa
                    poprzez ostre rozmowy ostrzegawcze przeprowadzane przez dyrektora Urzędu do
                    Spraw Wyznań, będącego pod ścisłym nadzorem ...oczywiście SB. Grożąc ostrymi
                    karami usiłowano zmusić nieposłusznego duchownego do uległości. Wzywanio go na
                    postrunki milicji do siedzib SB i tam zmuszano do wycofania się z tej postawy
                    ...te działania wobec biskupa Tokarczuka trwały do lat osiemdziesiatych , gdzie
                    na sali rozpraw po zamordowaniu Innego Wielkiego Bohatera Kościoła księdza
                    Jerzego Arcybiskup został zaatakowany przez mordercę Sługi Bożego Piotrowskiego
                    , który zupełnie bezpodstawnie pomawiał Biskupa o wspólpracę z gestapo ,
                    obecnie Piotrowski pracuje w gazecie Fakty i Mity i dalej szkaluje polski Kościół...

                    ...
                    "Oby świt trzeciego tysiąclecia stał się początkiem nowej ery, w której szacunek
                    dla każdego człowieka i braterska solidarność między narodami przezwyciężą z
                    Bożą pomocą kulturę nienawiści, przemocy i śmierci"
                    Jan Paweł II Toruń 1999r.
                    • januszx Zamościanie co o tym myślicie? 13.03.07, 09:20
                      Prześladowanie przez władzę komunistyczną wobec biskupa Tokarczuka trwały do
                      lat
                      osiemdziesiatych , gdzie na sali rozpraw po zamordowaniu Innego Wielkiego
                      Bohatera Kościoła księdza Jerzego Arcybiskup Tokarczuk został zaatakowany
                      przez....
                      mordercę Sługi Bożego Jerzego Popiełuszki bezwzględnego
                      kata....Piotrowskiego! , który zupełnie bezpodstawnie pomawiał
                      Biskupa o wspólpracę z gestapo , obecnie Piotrowski jak gdyby nigdy nic
                      pracuje w gazecie
                      Fakty i Mity i dalej szkaluje polski Kościół....
                      a co przecież mamy wolność ...jaka tojest wolność??? gdzie jest
                      odpowiedzialność za ludzi za słowa???

                      Wielu dzielnych bohaterskich księzy było przesladowanych czy zginłęło, ,jak
                      chocby już wymieniony
                      czy już Błogosławiony ksiąðz Findisz ( byłem w Warszawie rok temu na
                      Jego Beatyfikacji i mam zdjęcia) , Księża Suchowolec, Niedzielak , Zych ...,
                      gineli juz wtedy gdy w Polsce rozpoczynał się przełom roku 1989... i wielu
                      innych księzy, a także ludzi prawicy , ludzi opozycji .
                      Byli też niestey
                      tacy , którzy donosili tej strukturze zła , agenci , działali przez kilka
                      kilkanaście , kilkadziesiąt lat i donosili na swych sąsaiadów , znajomych
                      ,, a nawet rodzinę , czyz nie tak było tez w naszym Zamościu ??? słucham co o
                      tym mysla starzy Zamościanie???
                      Czyż nie można spotkac tych ludzi dobrze ustawionych na stanowiskach ,
                      czyz nie widać ludzi bezpieki , z jakże niewspólmiernymi do "zasług" wysokimi
                      emeryturami ? a ludzie uczciwi
                      sprawidliwi , porządni... w kolejce do apteki ze strachem w oczach czy
                      wystarczy na leki , czy
                      zostanie na ...gaz , węgiel ...
                      Wielu księzy , czy innych ludzi było wzywanych do SB , do UB , tam
                      próbowano zmuszać ich do wspólpracy , zdecydowanie gorsi byli tacy którzy
                      przychodzlili sami i
                      za pieniądze donosili.. czyż nie ??
                      • januszx Re: Zamościanie co o tym myślicie? 13.03.07, 09:35
                        NIektórzy zmuszani ulegali i wspólpracowali , inni byli bardzo dzielni, nie
                        poddawalisie do końca .Szczególnie komunistyczna władza atakowała tych którzy
                        byli najbardziej niebezpieczni , myśleli niezależnie , dostrzegali zło systemu
                        i próbowało ostrzegac o tym źle innych . Do wybitnych Synów polskiego Kościoła
                        należy nasz krajan Stanisław Wielgus , który już wtedy w komuniźmie dostrzegał
                        zło tego świata . Potem zmienił sie ustrój . DO naszego kraju wkroczyła wolność
                        i swoboda , libertyńskie spojrzenie na człowieka , na zasady , bez zupełnej
                        własciwie odpowiedzialności .Własnie tą sytuacje doskonale dostrzegł najpierw
                        rektor KULu ksiądz Stanisław Wielgus , mam Jego doskonałą książkę
                        "W słuzbie Bogu i Ojczyźnie", gdzie znajdziemy homilie , przemówienia
                        rektoratej pieknej polksiej , katolickiej Uczelni ,juz tam pisał o
                        zagrozeniech , mając jeszcze nadzieje ,że świat się opamieta .
                        Wtedy ksiądz Wielgus pisał , że po soboprze Watykańskim wydawało się ,że
                        demokracja będzie uczciwie wspólżyc z Kosciołem ,różneprądy będą wspóldziałać
                        na równych prawach i w ten... sposób Kościół zreaalizuje swe ewangeliczne
                        posłannictwo...Czy nie ma tu studentów KULi z lat dziwięcdziesiątych , czyż nie
                        pamietamy pieknej postawy Duchownego pochądzącego z biednej wioski należącej
                        do Ordynacji Zamojskiej???

                        a przy
                        wyjeżdzie za granicę wzywano ich i grożbami , krzykami .. próbowano
                        zmusić do podpisania
                        Wielki teolog o jasnym umysle jakim
                        • januszx Poprawność polityczna także w mieście idealnym? 13.03.07, 09:59
                          Nastepnie nasz bohater został Arcybiskupem Płocka i wciąż pisał o zagrożeniach
                          wspólczesnego swiata .
                          Arcybiskup juz po roku 2000 pisze o "poprawności politycznej" ,która wkroczyłą
                          do:
                          wspólczesnego świata , do MEDIÓW , (nazywanych niesłusznie czwarta władzą ,
                          czyz nie jest to władza pierwsza???) ,ta poprawnośc zapanowała wsród
                          polityków ,aktorów,uczelni , kabaretów . Pamiętamy jak UNIA przeciwstawiła się
                          zapisowi o chrzęscijańskich korzeniach Europy o odwołaniu do Boga?! , teraz
                          dalej tak myślą , dalej zachodni politycy są przeciw chrześcijaństwu, sprawa
                          Rocco Butilgone , przyjaciela Jana PAwła II , którego Komisja Europejska
                          odwółała ,za to ,że ...głosił prawdy eawangeliczne...mój Boże...
                          Arcybiskup pisał też w innej nowej książce ,którą posiadam "MOCNI W WIERZE
                          przeciwstawiajcie się złu" o wspólczesnych filozofach jak kiedys Nitzsche ,
                          SARTE teraz Derrida, Horkheimer czy Adorno , którzy ogłosili śmierć Boga a
                          zwierzącość człowieka , który nie ma wymiaru trascendentnego i Oni walczą z
                          wyznawcami BOga ,którego przeciez nie ma ..
                          Mój Boże o tym media nie mówia nie pisza ...CZISZA ! trwa a czy tak trudno
                          dostrzec chaos duchowy , anarchie moralną , gdy zetkniemy sie z np. z gazetami
                          dla młodzieży " np "Dziewczyna" , "Girl" , "Brawo"! co jest propagowane w TV ??
                          czytaliście czym jest karmiona TEŻ nasza ZAMOJSKA młodzież ??? Kogo to
                          interesuje ? , kto tym się przejmował ? Kto próbował wskazywać te zagrożenia ,
                          pisał o nich nazywał po imieniu ...wskazywał drogi wyjścia ?
                          Jak zaaregowali "wielcy tego świata" , gdy dowiedzieli się ,że ten Człowiek o
                          wielkim, jasnym umysle i sercu pełnym miłosci zostanie najważniejsża osobą w
                          polskim Kościele???jak ? Czyż nie zaczeli zasatanawiac się co zrobić ?? jak
                          zaradzić ?
                          • wiloa w hrubieszowie biskup Wielgus jutro 23.06.07, 21:46
                            a dowiedzialam sie ze jutro biskup Wielgus bedzie w Hrubieszowie i nawet jest
                            duza szansa ze ja tez tam bede:) jest to okazja zeby posluchac madrego
                            czlowieka tak go przesladowali tak atakowali! jeszcze do tej pory ciarki
                            przechodza
                            a teraz przyjezdza biskup w nasze strony
                            i ma byc tez w radiu Maryja w poludnie jutro takze mozna posluchac
                                  • czuk1 Re: w hrubieszowie biskup Wielgus jutro 27.06.07, 09:02
                                    A myślałem, że wyjechaliście oboje (osobno oczywiście) na urlop albo za łatwym
                                    chlebem..
                                    Okazuje się jednak , że wytrwałych czytelników forum jest sporo. Wśród nich
                                    my... starzy stażem.Pozdrawiam i udanych urlopów życzę
                                    mariusz... klient aptek.
                                      • wiloa Re: w hrubieszowie biskup Wielgus: o mediach 30.06.07, 15:08
                                        "...na świecie chrześcijanie nadal są mordowani, męczeni w wielu krajach
                                        islamskich i innych, ale w naszym kręgu kulturowym takich prześladowań nie ma.
                                        Ale ta ideologia ma do dyspozycji innego rodzaju środki, może jeszcze
                                        groźniejsze niż te, które miały te bezbożne minione ideologie. Ma do dyspozycji
                                        olbrzymie media, ma do dyspozycji olbrzymie pieniądze, ogarnia współczesne
                                        areopagi we współczesnych społeczeństwach.
                                        Najważniejsze to parlamenty, uniwersytety i media. Opanować te trzy areopagi:
                                        parlamenty, uniwersytety, media, to jest ich cel,
                                        wtedy można zatruć duszę społeczeństw. I to się przecież dzieje.

                                        Wiele parlamentów ustanawia prawa niezgodne nie tylko z Dekalogiem, z wolą
                                        Bożą, ale i z prawem naturalnym. Wiele parlamentów na świecie ustanawia prawo
                                        do mordowania nienarodzonego życia ludzkiego, do mordowania ludzi starych,
                                        chorych w eutanazji, do mordowania życia ludzkiego w nieodpowiedzialnych
                                        badaniach genetycznych.
                                        Ustanawia dziwne, nienaturalne, będące karykaturą związki, niby to małżeńskie -
                                        homoseksualne. To wszystko, co było niewyobrażalne jeszcze kilkanaście lat
                                        temu, dziś staje się faktem.
                                        To jest działanie nowej
                                        ideologii zła,
                                        pod której presją znajdą się ci młodzi ludzie - te młode dziewczyny i młodzi
                                        chłopcy. Bo my, starsi, temu już nie ulegniemy, ale oni mogą ulec i dlatego im
                                        potrzebna jest moc wielka od Ducha Świętego, żeby w tej wielkiej sztafecie,
                                        jaka trwa od dwóch tysięcy lat, w której przekazywany jest depozyt wiary i
                                        moralności chrześcijańskiej, odegrali swoją ważną rolę. Żeby wiarę, którą
                                        otrzymali od was, od rodziców, dziadków, przekazali swoim dzieciom, swoim
                                        wnukom, gdy stworzą swoje rodziny.
                                        Na świecie jest dużo dobra, więcej niż zła. Bo gdyby było więcej zła niż dobra,
                                        ten świat by już nie istniał. Gdy się tak rozejrzymy wśród swoich najbliższych,
                                        znajomych, krewnych, kolegów, przyjaciół, to stwierdzimy, że w większości są to
                                        ludzie dobrzy, szlachetni, ale jest także zło. I zło ma do dyspozycji wielkie
                                        środki, jak już o tym wspomniałem. Jak powiedział jeden z angielskich
                                        wspaniałych pisarzy, Lewis, kiedyś diabeł miał utrudnioną pracę, bo musiał
                                        każdego z osobna kusić.
                                        Dzisiaj ma do dyspozycji wielkich pomocników, ma do dyspozycji media, które
                                        jego
                                        diabelskie idee przekazują milionom ludzi, zwłaszcza młodym ludziom, zatruwając
                                        świadomość
                                        • koziorozka homilia wygłoszona w Hrubieszowie 30.06.07, 17:47
                                          Wprawdzie Hrubieszów bardziej pasuje na forum Roztocze, ale ja tam drobiazgowa
                                          nie jestem :)
                                          Tekst całej homilii arcybiskupa Wilelgusa wygłoszonej w Hrubieszowie jest tu:
                                          www.wirtualnapolonia.com/kresy/teksty.asp?TekstID=11776
                                          • wiloa polskiego Narodu, który się w tej chwili chwieje i 30.06.07, 21:20
                                            Niestety media polskojezyczne mamy jakie mamy:(

                                            ale zakonczenie kazania dodaje nadzieji

                                            "Kochani! Maryja, którą dzisiaj czcimy w sposób szczególny i do której się
                                            uciekamy, bywa w życiu niektórych ludzi ostatnią więzią z Bogiem. Kiedyś polski
                                            poeta Lechoń napisał piękny wiersz, w którym zwrócił się do Matki Najświętszej:
                                            O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie,
                                            w kościele i sklepiku i w pysznej komnacie
                                            w ręku tego, co umiera, nad kołyską dzieci
                                            i przed którą dniem i nocą wciąż się światło świeci.
                                            Ty perły masz od królów, złoto od
                                            rycerzy
                                            w Ciebie wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy.
                                            Nieraz spotykałem w swoim kapłańskim życiu ludzi, którzy odeszli od Boga z tych
                                            czy innych względów. Nie chodzą do kościoła, nie przystępują do sakramentów
                                            świętych.
                                            Mówią, że są niewierzący.
                                            Ale nie stać ich na to, żeby się pozbyć różańca czy medalika, który otrzymali w
                                            dniu Pierwszej Komunii od swojej matki. Nie stać ich, żeby się pozbyć obrazka
                                            Matki Bożej Karmiącej, obrazka, który wisi nad łóżeczkiem ich dziecka. Tego nie
                                            mogą uczynić. To jest ostatnia więź ich z Bogiem poprzez Maryję, dlatego takie
                                            ważne jest, byśmy do Matki Najświętszej się uciekali, byśmy Ją prosili o wiarę
                                            dla nas, dla naszych najbliższych, dla naszego polskiego Narodu, który się w
                                            tej chwili chwieje i o którego świadomość musimy walczyć.
                                            • wiloa Byl ksiedzem w zamosciu a teraz co Mu zrobili?!! 03.08.07, 15:57
                                              i jeszcze mam od Cioci z naszego dziennika taki tekst mi przekazala
                                              i mowila mi ze arcybiskup Wielgus byl ksiedzem w ZAMOSCIU ! przez kilka lat i
                                              Ona to pamieta . jaki to byl mily zyczliwy czlowiek a tu patrzcie tak mozna
                                              czlowieka zniszczyc

                                              a to ten tekst od Cioci:
                                              Z pewnością dla wielu ludzi ogromnym zaskoczeniem było to, co dokonało się w
                                              piątek, 5 stycznia 2007 roku. Niedługo po tym, jak ks. abp Stanisław Wielgus
                                              wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył zarzutom o współpracy z SB,
                                              upubliczniono odezwę do wiernych Kościoła warszawskiego, w której wyraził
                                              skruchę i przyznał się do tej współpracy. Ksiądz arcybiskup Stanisław Wielgus
                                              nie był autorem odezwy, która powstała bez jego wiedzy. Dlaczego zatem nowy
                                              metropolita warszawski podpisał się pod nią?

                                              Nie był to pierwszy taki przypadek w historii Kościoła w Polsce. Znów wypada
                                              przypomnieć postać ks. bp. Czesława Kaczmarka, któremu na początku lat
                                              pięćdziesiątych zarzucono m.in. kolaborację z Niemcami i współpracę z
                                              amerykańskim wywiadem.
                                              Podczas pokazowego procesu biskup był wyczerpany do tego stopnia, że przyznał
                                              się do stawianych mu zarzutów. Wszystkie wyjaśnienia, jakie składał w czasie
                                              trwających przez tydzień rozpraw, odczytywał z maszynopisu przygotowanego przez
                                              prowadzących funkcjonariuszy Służb Bezpieczeństwa�
                                              Wróćmy jednak do sprawy, której byliśmy świadkami na początku stycznia bieżącego
                                              roku. Dlaczego ks. abp Stanisław Wielgus zgodził się podpisać pod dokumentem
                                              oskarżającym go o czyny, których w istocie nie popełnił? Odpowiedź na to pytanie
                                              znają ci, którzy przedłożyli nowemu metropolicie ów dokument do podpisu i
                                              polecili rzecznikowi Episkopatu nagranie księdza arcybiskupa odczytującego ten
                                              tekst. Odpowiedź na to pytanie zna ks. abp Stanisław Wielgus, który wkrótce z
                                              pewnością wypowie się publicznie na temat kulis tej sprawy. Zna ją również
                                              Ojciec Święty Benedykt XVI, który posiada wiedzę na temat prawdziwych twórców
                                              owej odezwy, jak też okoliczności jej opublikowania, choć wiedzy tej nie uzyskał
                                              od nich samych...
                                              Choć posiadamy dostęp do materiałów, w których zawarta jest odpowiedź na
                                              powyższe pytanie, jako dziennikarze "Naszego Dziennika" na razie nie chcemy ich
                                              upubliczniać. Podkreślamy - na razie. Po pierwsze dlatego, że nie znamy ani
                                              motywów, ani intencji owych działań i wydawanie jakichkolwiek ocen nie byłoby do
                                              końca sprawiedliwe. Po drugie, mamy przed oczyma świadectwo ks. kard. Stefana
                                              Wyszyńskiego, który zdawał sobie sprawę z faktu, że w sytuacji konfrontacji
                                              Kościoła z reżimem komunistycznym nie można pozwolić sobie na publiczne dyskusje
                                              dotyczące tematów wewnątrzkościelnych i wywlekanie wewnętrznych sporów na forum
                                              publiczne. Ktoś powie, że dziś nie mamy już do czynienia z konfrontacją Kościoła
                                              z reżimem komunistycznym. Z pewnością tak. Mamy jednak do czynienia z
                                              konfrontacją z przymierzem ówczesnych oprawców i współczesnych wrogów Kościoła,
                                              czego sprawa ks. abp. Stanisława Wielgusa była jaskrawym dowodem.
                                              Abstrahując zarówno od motywów, jak i intencji osób odpowiedzialnych za sprawę
                                              wspomnianej odezwy, nie można nie stwierdzić, że nie tylko wyrządziła ona
                                              konkretne krzywdy, ale wprowadziła ogromną dezorientację w polskim
                                              społeczeństwie. Dlatego też wyjaśnienie tej sytuacji w duchu odpowiedzialności
                                              za prawdę wydaje się sprawą priorytetową. Wierzymy, że wkrótce stanie się to
                                              rzeczywistością. Nie do dziennikarzy "Naszego Dziennika" należą jednak decyzje w
                                              tej sprawie. My wiemy na pewno to, że Ojciec Święty posiada kompletną wiedzę
                                              odnośnie do tej sprawy i dlatego o dalszy jej przebieg jesteśmy spokojni. W
                                              styczniu br. w swoim słowie skierowanym do wszystkich wiernych Kościoła w Polsce
                                              polscy księża biskupi napisali: "Kościół nie boi się prawdy, nawet jeżeli jest
                                              to prawda trudna, zawstydzająca, a dochodzenie do niej czasem jest bardzo
                                              bolesne...".

                                              to mamy nadzieje ze jednak bedzie sprawiedliwosc:)
                                              • leg-van Re: Byl ksiedzem w zamosciu a teraz co Mu zrobili 06.08.07, 12:21
                                                Obawiam się, że niektórzy mylą kolejność. Pierwszy zniszczył się x. Wielgus.
                                                Uczynił to poprzez swoją zgodę na aktywną współpracę z SB.

                                                Czemu widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?
                                                Jak możesz mówić swemu bratu: "Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w
                                                twoim oku", podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń
                                                najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka
                                                brata swego. Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa
                                                złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde
                                                drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się
                                                winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły
                                                człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.
                                                Łk 6, 41-45
    • januszx KUL dla wielkiego Czlowieka Zamojszczzny 08.04.08, 16:46
      Po roku mojej nieobecnosci na forum warto napisać o naszym jednym z największych
      ludzi pochodzących z Zamojszczyzny , choc medialne tuby chcialyby zeby zapomniec
      o tym "ukamienowaniu" . Arcybiskup Stanislaw Wielgus zostal odznaczony przez
      nasz Katolicki Uniwersytet Lubelski , pamiętamy jak media skazaly tego czlowieka
      ponad rok temu nie odpowiadala tym ludziom wspaniala postawa Arcybiskupa , ktory
      dostrzegal zagrozenia dla nas i naszych dzieci plynace ze swiata .Teraz slyszymy
      ze Ordynariuszem Archidiecezji gdanskiej ma zostac Arcybiskup Glodz i juz p.
      Walesa wytacza dziala przeciwko temu wielkiemu czlowiekowi , wiernemu sludze
      Kosciola

      Ale czy wspolczesni ludzie moga zgodzic sie czy chociaz wysluchac slowa
      wielkiego proroka ,ktory przez kilka lat pracowal w zamojskiej Katedrze , skoro
      nawet katolicy jak mowi Arcybiskup Wielgus
      "kwestionują podstawowe prawdy wiary. Doprowadzili samych siebie do osłabienia
      poczucia godności osoby ludzkiej, do zaniku poczucia grzechu. Ich życie
      przenika k o n s u m p cj o n i z m
      i erotyzm, prymat "mieć" nad "być".
      Godzą się na r o z p a d rodziny, na aborcję, eutanazję i doświadczenia na
      ludzkich embrionach. Odrzucają k o ś c i e l n ą
      n a u k ę o pożyciu seksualnym, wierności małżeńskiej itd."

      zawsze latwiej zaatakowac Biskupa niz go posluchac

      Najgorsze jest to ze:
      "Neopogaństwo stało się niestety także problemem w e w n ą t r z
      k o ś c i e l n y m. W z r a s t a ono bez przerwy
      w samym sercu Kościoła i grozi zniszczeniem go od wewnątrz"
      Kardynal J. Ratzinger


      ale jak powiedzial "nasz Papiez walka trwa" :
      --
      "Kościół ciągle na nowo podejmuje
      z m a g a n i e z duchem t e g o
      ś w i a t a, co nie jest niczym innym jak zmaganiem się o duszę tego świata.
      Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z
      drugiej strony jest w nim także obecna potężna antyewangelizacja, która ma też
      swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się
      Ewangelii i ewangelizacji"

      Jan Paweł II
      • januszx Benedykt XVI o wielkim Czlowieku Zamojszczzny 08.04.08, 16:54
        I jeszcze slowa Benedykta XVI o naszym wielkim Krajanie:

        "Posługa biskupia tak dzisiaj, jak i zawsze naznaczona jest
        c i e r p i e n i e m
        i
        krzyżem.
        Nasz Pan nie przestanie podtrzymywać Ekscelencji swoją łaską. Pomocą
        będzie również przyjaźń braci biskupów i osób, które poznały Ekscelencję i
        obdarzyły szacunkiem.

        Z żywym uczuciem, pamiętając w nieustannej modlitwie przy Ołtarzu Pańskim i
        przed Najświętszą Dziewicą Maryją, Z SERCA UDZIELAM EKSCELENCJI SZCZEGOLNEGO
        APOSTOLSKIEGO BLOGOSLAWIENSTWA W NADZIEJI NA OBFITE LASKI Z NIEBA."

        ach jakże pokrzepiajace to slowa w obliczu byc moze nowej nagonki , miejmy
        nadzieje ze z biskupem Glodziem im sie nie uda

        --
        Tylko pod tym krzyzem tylko pod tym znakiem
        Polska bedzie Polska a Polak Polakiem"
        Adam Mickiewicz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka