suwsuw
14.10.09, 16:01
Zainspirowana watkiem o obiedzie u niemieckich tesciow/zwyczajach w
niemieckich rodzinach przypomnialo mi sie, co ostatnio moja
tesciowa "wywinela".
Otoz tesciowie kupili sobie jakis czas temu b.dobre, nowe auto. Jak
to Niemcy dbaja i dopieszczaja swoje auto, pucuja, jezdza dumni raz
w tyg. na zakupy, pelny szpan. Pare dni temu tesciowa opowiedziala
mi, ze bedac z wizyta u znajomych (ktorych daaawno nie widzieli)
zapytala sie znajomej (poniewaz ta nie zareagowala na samochod), co
sadzi o ich nowym nabytku. Znajoma nic nie skomentowala, skutek:
tesciowa sie obrazila. Poczula sie urazona i niedoceniona no i sie
obrazila.Jeszcze dodala oburzona, ze znajoma powinna znac ten model
samochodu i wiedziec ile on kosztowal.
Glupota ze az boli, zenada. Z drugiej strony: mam wrazenie, ze
Niemcy w chory sposob kochaja swoje samochody.