Minijob ohne Sozialversicherung

07.09.10, 14:29
Moja historia jest taka (dluga)- od dlugiego juz czasu szukam legalnej pracy. Pomimo wysokich kwalifikacji, w moim zawodzie pracy nie znajduje, oferty sa raz na pol roku. Z rozpaczy chyba ostatnio zdecydowalam sie podjac cokolwiek, aby tylko na ubezpieczenie cos odchodzilo. Nie jestem zarejestrowana w urzedzie pracy i co za tym idzie, nie pobieram zadnych swiadczen. Mieszkam w malej miejscowosci i wlasnie tu w sierpniu zobaczylam wywieszke, ze w piekarni potrzebuja kogos na 400€-Basis od 1.09. W polowie sierpnia juz mialam uzgodnione z szefowa ("na buzie"), ze mam przyjs do pracy 31.08. Nic wiecej mi nie powiedziala. Stwierdzilam, ze ten 31.08 to bedzie najwyrazniej dzien probny, wiec przepracowalam go bez zwaracania uwagi na umowe o prace. Ale gdy mi powiedzieli, ze chca, zebym u nich zostala, nastepnego dnia upomnialam sie o umowe. Odpowiedzi nie dostalam zadnej. I tak przepracowalam do piatku. W piatek po pracy znow upomnialam sie o umowe. I znow mnie zbyto. W sklepie, w ktorym pracuje, jestem w jednym pomieszczeniu z tesciowa mojej szefowej. Ta pani prowadzi tam mala poczte i w miedzyczasie ma mnie pod kontrola. Nie byloby w tym nic zlego, gdyby nie to, ze ta pani ma rowniez dostep do kasy i za kazdym razem, gdy ja bylam na zapleczu (a na zaplecze musialam regularnie wychodzic, zeby chociazby cos zmyc), pani ta otwierala kase i wybierala z niej banknoty. Wiem, bo dzwieku otwieranej kasy fiskalnej nie da sie nie uslyszec a i naszlam ja na tym kilka razy. raz nawet wbila cos na kase i nie skasowala a pozniej posadzala o to mnie. Tak wiec u tej pani takze upominalam sie o umowe. Ona mnie zbyla, ze to nie z nia mam o tym mowic tylko z synowa i ze synowa niby na mnie dzien wczesniej czekala. Co jest klamstwem, bo synowa sie ze mna na zaden termin nie umawiala i chociaz ma numer mojego telefonu komorkowego i domowego, nie zadzwonila do mnie w tej sprawie. Do tesciowej na sklep dzwonila codziennie, ale rowniez nie wsponiala, ze chce sie ze mna spotkac w sprawie umowy. W piatek uslyszalam wiec od seniorki, ze synowa zadzwoni do mnie jak najszybciej. I tak czekalam do poniedzialku. Gdy do popoludnia nie doczekalam sie telefonu, poszlam do sklepu, oznajmic im, ze do pracy juz nie przyjde. Od 3 tygodni czekam na umowe o prace. Nie jestem nigdzie zameldowana, nie mam ubezpieczenia, nie mam prawa do przerwy, chociaz pracuje po 8 godzin itp. i nie podoba mi sie, ze ciagle jestem zbywana jakimis wymowkami. Szefowej nie zastalam tylko jej tescia. Ten zaczal mi wciskac kity, ze to nie szefowej wina, ze to on zapomnial mnie zameldowac. Potem znow zaczal sie platac i mowil, ze jednak mnie zameldowal. Gdy spytalam go, jak mogl to zobic, jesli nie ma mojego numeru podatkowego ani mojego numeru ubezpieczenia, bo do tej pory nie upominali sie o to, znow mnie bajerowal. Ze w takim razie on teraz spisze to sobie i natychmiast wszystko wysyla, gdzie trzeba. Odparlam, ze teraz to troszeczke na to zapozno. Pozatym oznaczaloby to i tak, ze jeszcze ten dzien musze pracowac bez ubezpieczenia, a nie mam na to ani nerwow ani ochoty, bo wlasnie to ubezpieczenie a nie te 400€ bylo powodem, dla ktorego sie na ta prace zdecydowalam. I tak chyba ze 20 minut probowalam go delikatnie przekonac, ze to nie ma sensu az wreszcie on zaczal udawac atak serca. wyszedl za mna na ulice i udawal przy wszystkich przechodniach, ze mdleje. Do tego zaczal mi zarzucac, ze przeze mnie zbankrutuje. Wiem tymczasem, ze juz od dluzszego czasu maja problemy finansowe i to takze mu poweidzialam- ze nie ma mi czego zarzucac. Ale on dalej swoje. Az nie wytrzymalam i powiedzialam dosadnie, ze pracowalam u nich tydzien na czarno i nie mam ochoty ani dnia dluzej tego ciagnac. Nikogo przy tym nie bylo i poiwedzialam to dosc cicho, bo przeciez nie chce tez sobie robic problemow (chociaz to nie moja wina,ze tak wyszlo). Ale na te slowa, facet krzyknal do mnie "ja pania podam do sadu, bo rzuca pani falszywe oskarzenia". Stwierdzilam, ze nie ma z nim o czym dyskutowac. Spokojnie podsumowalam, ze obydwoje wymienilismy swoje argumenty, ze jego wytlumaczenia nie sa dla mnie logiczne i ze czas zakonczyc te dyskusje, bo ona do niczego nie prowadzi. Pozyczylam mu milego dnia i pozegnalam sie. Przeszlam chyba 50 metrow, gdy on zaczal mnie wolac. Facet jeszcze 1 minute wczesniej omdlewal, nagle stal calkiem zdrowy i wolal mnie, ze szefowa jednak jest w domu i ze jednak ma dla mnie czas. I faktycznie przyszla. Jej tez wytlumaczylam spokojnie, ze przykro mi bardzo, ale w takich warunkach nie moge dalej pracowac. Ona sie uprawdzala, ze przy 400€ job nie ma Arbeitsvertrag, ze moga mi wypisac Arbeitsbescheinigung. Moze to i prawda, chociaz nigdy o tym nie slyszalam. Ale z tego, co ona mi opowiadala, potrzebne jest to do ARGE, a ja nie pobieram zadnych swiadczen z BA. Jesli chodzi o Sozialversicherung, to podobno i tak by mnie nie zameldowali, bo oni sie upewniali w Knappschaft, ze nie musza. Nie wiem tylko, na jakiej zasadzie? I jesli tak, to w takiej sytuacji tym bardziej war die Sache für mich gegessen. jej tez pozyczylam milego dnia i poszlam do domu. Pieniedzy za przepracowany tydzien oczywiscie nie dostalam. Boje sie wogole ta sprawe poruszac, zeby ich nie prowokowac. Bo nie znam ludzi i nie wiem, czego moge od nich oczekiwac. Boje sie, ze nawet i bez tego, moga spelnic swoje grozby i za jakas zmyslona rzecz mnie oskarzyc. Nie na darmo stary udawal atak serca na srodku chodnika. Nie wiem, co teraz mam robic. Chcialam tylko zwyczajnie uczciwie pracowac. A tu nie dosc, ze zrobiono ze mnie niewolnice, to jeszcze grozi mi sie pozwaniem do sadu. Co mam robic? I czy to prawda, ze oni nie musieliby mnie meldowac do Knappschaft? I ze nie ma zadnych umow na 400€ Job? Bo od ubezpieczycieli slyszalam i w necie czytalam inne rzeczy.
    • lunatix Re: Minijob ohne Sozialversicherung 07.09.10, 14:36
      Adekwatny jest meldunek w BfA.
      • kobietka_29 Re: Minijob ohne Sozialversicherung 07.09.10, 14:42
        Dodam jeszcze, ze 2 lata temu robilam Studentenjob tez Minijob i bylam zameldowana.
      • raczyrumak mylisz się. 08.09.10, 11:17
        Minijobber są meldowani w Knappschaft.
    • florena82 Re: Minijob ohne Sozialversicherung 07.09.10, 20:57
      Bzdura ze nie ma umow na 400€ mini job, ja sama tak sobie kiedys dorabialam uczac sie i za kazdym razem mialam umowe (do tej pory je posiadam).
      Wykorzystali Cie po prostu :( tydzien popracowalas za darmo ....
      • raczyrumak umowy są ustne i pisemne, oba rodzaje 08.09.10, 11:16
        są tak samo ważne.
    • raczyrumak niepotrzebnie się tak uniosłaś. 08.09.10, 11:15
      Ustna umowa o pracę jest tak samo ważna jak umowa na piśmie.
      Pracodawca ma czas na zgłoszenie pracownika do Knappschaft do czasu pierwszego rozliczenia i wypłaty, najpóźniej z upływem szóstego tygodnia.
      Poprzez wykonywanie minijob (do 400 €) nie jesteś ubezpieczona na wypadek choroby, tylko od wypadków przy pracy.
      Zakładam, że ubezpieczenie chorobowe posiadasz w inny sposób, np. przy mężu.
      Na drugi raz nim rozpoczniesz pyskówkę z pracodawcą zapoznaj się z przepisami u źródła.
      • annajustyna Re: niepotrzebnie się tak uniosłaś. 08.09.10, 12:02
        Ustna jest wazna, ale w interesie pracownika jest byc w stanie ja udowodnic. Pracodawca musi spisac umowe na pismie do 7 dni od rozpoczecia pracy.
        • raczyrumak wiesz, że gdzieś dzwony dzwonią, 08.09.10, 15:45
          ale nie wiesz, w którym kościele.
          Nie w terminie do 7 dni, lecz w przeciągu miesiąca i nie spisać umowę, lecz pisemnie potwierdzić nawiązanie stosunku pracy z wymienieniem istotnych szczegółów (co nie jest umową o pracę lecz wynika z Nachweisgesetz).
          Tak czy owak pytająca niepotrzebnie rozdarła mordę. Piekarz znajdzie kogoś innego a ona może dalej szukać pracy jako wysokokwalifikowana siła robocza.
          Nie wystarczą kompetencje zawodowe, potrzebne są również kompetencje socjalne.
          • annajustyna Re: wiesz, że gdzieś dzwony dzwonią, 08.09.10, 15:49
            A jakie kompetencje socjalne powinna miec w obcowaniu z tesciowa wlascicielki?
            • raczyrumak w takim Familienbetrieb to teściowa 08.09.10, 18:33
              może być np. Geschäftsführerin.
              I wówczas Soft Skills są bardzo pożądane.
              Ale skoro to dla Ciebie obce, to nic dziwnego, dlaczego się tułasz bez rezultatu po rynku pracy.
              • annajustyna Re: w takim Familienbetrieb to teściowa 09.09.10, 09:04
                Piszesz takie bzdury, ze az sie nie chce sluchac.
          • kobietka_29 chyba sie troche zagalopowales 09.09.10, 09:29
            rumaczku. Ale to nie nowosc, ze na tym wysoce kulturalnym forum co drugi daje upust swojej frustracji poprzez bezsensowne i chamskie ataki na innych uczestnikow forum. Po pierwsze, nie zwyklam "drzec morde". Najwyrazniej wychowano mnie inaczej niz Ciebie, bo potrafie swoje argumenty przedstawic bez unoszenia glosu i uzywania opryskliwych wyrazen. Po drugie, nie napisalam nigdzie, ze z "pracodawca" zawarlam jakakolwiek umowe ustna. Umowione bylo jedynie to, ze mam przyjsc do pracy. Szczegolowe warunki pracy- ile godzin, za co placone, czy z ubezpieczeniem itp. nie zostaly omowione, nawet gdy na to nalegalam. To, ze piekarz znajdzie kogos innego nie boli mnie wcale. Nie zazdroszcze nikomu, kto u niego chcialby podjac prace. Masz racje, kompetencje socjalne sa niezmiernie wazne. I skoro sam to juz zauwazyles, moze nastepnym krokiem byloby w Twoim przypadku nad nimi popracowac?
            • gadupa Re: chyba sie troche zagalopowales hehe 09.09.10, 16:00
              Uwazaj zeby bialej sukieneczki sobie u nas nie pobrudzic. hehehe
              O wstazeczne we wloskach tez sie bardzo martfie zeby nie sie potargala.

              Ja juz rozne ku... widzialem, tez i z dobrego domu.
              Ot co!
    • calineczka_777 Re: Minijob ohne Sozialversicherung 08.09.10, 15:29
      1) Moja zasada jest taka, ze nie zaczynam pracy bez umowy pisemnej. Stosuj sie do tej zasady, bo inaczej masz problemy. Umowa ustna jest oczywiscie umowa ale musisz to udowodnic, czasami nawet w sadzie (masz swiadkow ze tam pracowalas, ktorzy beda chcieli zeznawac)?
      2) Niezaleznie od tego nie odpuszczaj- pieniadze musza wyplacic! Idz do Bundeszollverwaltung (zajmuja sie zwalczaniem pracy na czarno), policji (ze to jest "Betrug", ze oni ci obiecywali umowe i z pelna premedytacja oszukali). Mozesz isc do BfA. Caly czas utrzymuj to co napisalas, ze nie chcialas pracowac na czarno i ze to oni cie oszukali. To ty jestes ofiara.
      3) Jesli chodzi o Arbeitsvertrag przy tzw. Minijob: jako studentka pracowalam i wykonywalam Minijob (zarobek do 400 Euro na miesiac). Podpisywalam Arbeitsvertrag (bylo tak napisane czarno na bialym). Co wiecej mialam placone skladki na Krankenversicherung i Rentenversicherung -to bylo tak ze to JA jako Arbeitnehmerin moglam przy Minijob zdecydowac czy chce byc "versicherungspflichtige Arbeitnehmerin" (czyli placic skladki na Kranken- i Rentenversicherung) czy nie i pracodawca nie mial tu nic do gadania. Ja sie zdecydowalam na placenie skladek na Krankenversicherung i Rentenversicherung z mojej pensji (przy czym przy Rentenversicherung potrzebne bylo Aufstockung bym miala to zaliczone jako pelne lata pracy, co przejawialo sie tym, ze ja doplacalam jakies grosze z mojej strony ale dzieki temu mam zaliczone te lata do emerytury). Rzecz nie dziala sie tak dawno, bo 2 lata temu, w Niemczech, pracodawca byl uniwersytet. Zreszta idz do Deutsche Rentenversicherung to ci to wytlumacza.
      Aha, przy zglaszaniu tego do roznych urzedow rob to pisemnie i pros o potwierdzenie, ze zlozylas to zawiadomienie sama, tzn. ze ty do nich przyszlas. Ja bym im nie odpuscila, bo zwyczajnie cie wyrolowali. No, ale ja to taka msciwa malpa jestem :-)

      • raczyrumak nie podpuszczaj, bo nie masz racji. 08.09.10, 15:49
        Pracodawca, szczególnie w takim małym zakładzie jak piekarnia, ma czas na zgłoszenie pracownika do czasu pierwszej wypłaty.
        Przy minijob nie jesteś krankversichert.
        P.s. jesteś nie tylko mściwa ale i głupia małpa.
        • annajustyna Re: nie podpuszczaj, bo nie masz racji. 08.09.10, 16:15
          www.krankenkassenratgeber.de/gesetzlich-versichert-startseite/mini-job-krankenversich.html
          Pomylila, bo jako studentka i tak i tak byla ubezpieczona...
          • raczyrumak też mylisz. 08.09.10, 16:37
            ale co se popieprzycie i wprowadzicie pytających w błąd to wasze.
            • calineczka_777 Re: też mylisz. 08.09.10, 18:08
              Annojustyno - przeciez na stronie internetowej podanej przez ciebie jest "www.krankenkassenratgeber.de/gesetzlich-versichert-startseite/mini-job-krankenversich.html" jest napisane wyraznie -cytuje:

              "Wer einen Minijob bis 400€ ausübt, ist also entweder über seinen SV-pflichtigen Hauptjob, über die Familienversicherung oder freiwillig krankenversichert(......) Wer als Mini-Jobber nicht familienversichert ist und auch keinen SV-pflichtigen Haupt-Job ausübt, kann sich ab einem Betrag von ca. 140 Euro monatlich freiwillig versichern."
              To byl moj przypadek i ubezpieczylam sie "freiwillig" tzn. zazyczylam tego sobie od pracodawcy (oczywiscie kosztem pensji).
              Normalnie to studenci w Niemczech sa ubezpieczeni przy rodzicach "familienversichert" ale to tylko do 25 roku zycia i jesli zarabiaja mniej niz 400 euro miesiecznie. Zas pomiedzy 26 a 30 rokiem zycia placi sie albo 63,38 € (dla dzieciatych studentow) albo 64,66 € (dla nie posiadajacych dzieci) co miesiac. Sa ludzie ktorzy maja 26 lat i studiuja np.drugi fakultet, wtedy oplaca sie ubezpieczyc poprzez minioib niz np.pracowac freiberuflich, jednoczesnie studiowac ten drugi fakultet i placic minimum 63,38 / 64,66 euro co miesiac (pisze "minimum" bo Krankenkasse zazwyczaj w takiej sytuacji pyta sie ile taki "student", ktory pracuje freiberuflich zarabia i jesli zarabia wiecej niz 400 euro na miesiac to nawet majac 26 lat nie podpada pod studenckie Krankenversicherung i "kochana" Krankenkasse wylicza mu normalnie "Beiträge" procentowo - a wtedy to mozna sie wsciec:-))
              • raczyrumak upłynęło sporo lat, jak chodziła do szkoły 08.09.10, 18:34
                i czytanie ze zrozumieniem trochę szwankuje.
                • annajustyna Re: upłynęło sporo lat, jak chodziła do szkoły 09.09.10, 09:05
                  Won, trollu!
                  • raczyrumak fick dich! 09.09.10, 09:11
              • annajustyna Re: też mylisz. 09.09.10, 09:05
                Zalozylam, ze bylas "normalna" studentka, tzn. w normalnym przedziale wiekowym.
                • raczyrumak założyć to ty se możesz beret na łeb! 09.09.10, 09:11
                  moherowy :D
                • calineczka_777 Re: też mylisz. 09.09.10, 10:14
                  annajustyna napisała:

                  > Zalozylam, ze bylas "normalna" studentka, tzn. w normalnym przedziale wiekowym.


                  Staralam sie byc "normalna" :-) Natomiast w Niemczech jest duzo studentow w "nienormalnym" wieku, bo i studia jest dosyc latwo pogodzic z praca. W najgorszym przypadku mozna je przedluzyc. Jak zaczynalam ten drugi kierunek - to sa dwuletnie studia masterskie (choc zajecia trwaja tylko 3 semestry, bo 4 semestr pisze sie prace masterska) - to ze mna zaczynali ludzie o dobre 10 lat starsi, np. jedna miala 36 lat, druga tez jakos tak koniec 30tki. Z tego co wiem to pracowaly na niepelnym etacie i studiowaly i byly naprawde dobre w tym wszystkim. Nie zauwazylam by profesorzy sie temu dziwili.
                  • jureek Re: też mylisz. 09.09.10, 10:33
                    A ja wybieram się na studia na emeryturze. Coś trzeba będzie zrobić z tym wolnym czasem, bo z bezczynności można dostać takiego szmergla jak Asiek, co to wszędzie Żydów widzi.
                    Jura
                    • calineczka_777 Re: też mylisz. 09.09.10, 13:17
                      jureek napisał:

                      > A ja wybieram się na studia na emeryturze. Coś trzeba będzie zrobić z tym wolny
                      > m czasem, bo z bezczynności można dostać takiego szmergla jak Asiek, co to wszę
                      > dzie Żydów widzi.
                      > Jura

                      Mamy tez takich:-) Tylko oni raczej zapisuja sie jako Gaststudent, tzn. nie przystepuja do egzaminow, bo dyplomu to oni raczej nie potrzebuja. Mamy np. pana juz na emeryturze, inzyniera, ktory przepracowal wiele lat na kontraktach w krajach arabskich i nam rozne przygody z tego czasu opowiada opowiada. Zreszta wiedze tez ma.
                      • jureek Re: też mylisz. 09.09.10, 13:45
                        Ja chciałbym i do egzaminów normalnie przystępować, bo papierka co prawda nie potrzebuję, ale egzaminy lepiej motywują. Ciekawe, czy w Polsce można się w tym wieku zapisać na studia dzienne. Mam jeszcze trochę czasu do emerytury, ale podoba mi się ta perspektywa :)
                        Jura
                        • drugiich kilka lat temu zgłosiłem się na DaF na RUB, 09.09.10, 14:20
                          ale zrezygnowałem ze studiów, gdy zobaczyłem komilitonki. Moja uwaga byłaby zbyt rozproszona i nie mógłbym w skupieniu studiować! :D
                          • jureek Re: kilka lat temu zgłosiłem się na DaF na RUB, 09.09.10, 14:24
                            drugiich napisał:

                            > ale zrezygnowałem ze studiów, gdy zobaczyłem komilitonki. Moja uwaga byłaby zby
                            > t rozproszona i nie mógłbym w skupieniu studiować! :D

                            Mi to nie grozi, bo chcę studiować teologię :D
                            Jura
                            • annajustyna Re: kilka lat temu zgłosiłem się na DaF na RUB, 09.09.10, 14:46
                              A kobiet teolozek to niby nie ma?
                              • jureek Re: kilka lat temu zgłosiłem się na DaF na RUB, 09.09.10, 15:35
                                annajustyna napisała:

                                > A kobiet teolozek to niby nie ma?

                                Pewnie, że są, ale nie widziałem jeszcze takiej, która mogłaby mnie rozproszyć :)
                                Jura
                    • folksdojczer4kategorji z bezczynności można dostać takiego szmergla 09.09.10, 16:05
                      (1)
                      Nu, dobra nie chciałem się outować, ale skoro mnie zmuszacie: niniejsze posty piszę na starym laptopie na wykładach...

                      (2)
                      Młodziutki sprzedawca u mego nadwornego rzeźnika, u którego ciągle tatar (Hackepeter) kupuję, ma rysy twarzy, jakby posiadał gen inteligencji...On osobiście zapewne sobie z tego nie zdaje sprawy...Uważa się za Folksdojcza z dziada pradziada...

                      Ot co...

                      jureek napisał:

                      > A ja wybieram się na studia na emeryturze. Coś trzeba będzie zrobić z tym wolnym czasem, bo z bezczynności można dostać takiego szmergla jak Asiek, co to wszędzie Żydów widzi.
                      > Jura
                      • gadupa Psychiatra ci cos przepisze. 09.09.10, 16:19
                        Kopiowanie linkow i fragmentow tekstow to nie terapia.
                        • folksdojczer4kategorji Re: Psychiatra ci cos przepisze. 09.09.10, 16:56
                          2005.euroforum.cc/2005/pix/main/Michel_Friedmann.jpg
                          Buhaha Buhaha Buhaha Buhaha Buhaha Buhaha ....
                          __________________________________________________
                          gadupa napisała:

                          > Kopiowanie linkow i fragmentow tekstow to nie terapia.
                      • folksdojczer4kategorji Kupiłem znowu Hackepeter... 11.09.10, 15:28
                        Właśnie wróciłem od mego nadwornego rzeźnika (2). Kupiłem znowu Hackepeter...

                        Bardzo fajnie żeśmy sobie pogaworzyli, pożartowali, wymienili poglądy polityczne, społeczne, pogadali o pogodzie ( u nas jest Hitzewelle..). Chciałbym więcej tak miłych ludzi w moim otoczeniu...

                        Nie mogę zrozumieć, dlaczego nasza rozmowa z Januszkiem się jakoś nie klei...
                        ---------------------------------------------------
      • artur666 A z drugiej strony to wyglada nastepujaco. 09.09.10, 11:00
        My nie zatrudniamy na 400,00 eur....za duzo biurokracji. Kiedys bylo to mniej skomplikowane.
        Obecnie, trzeba dzwonic do Bundeskanpappschaft Leipzig zeby przyslali formularze na zatrudnienie.
        Jak przysla to sie zalamuje, tony formularzy na zatrudnienie kogos...kto, moze popracuje jeden miesiac...moze dwa. Kosztuje na dodatek jeszcz 200 stowki, bo jest pomomo tego ubezpieczony.
        Biurokracja! Wiecej biegania niz oplacalosci.

        Kiedys Niemcy byly pieknym krajem....a po zjednoczeniu...zrobila sie bryndza.

        Milego dnia.
        • calineczka_777 Re: A z drugiej strony to wyglada nastepujaco. 09.09.10, 13:22
          artur666 napisał:

          > My nie zatrudniamy na 400,00 eur....za duzo biurokracji. Kiedys bylo to mniej s
          > komplikowane.
          > Obecnie, trzeba dzwonic do Bundeskanpappschaft Leipzig zeby przyslali formularz
          > e na zatrudnienie.
          > Jak przysla to sie zalamuje, tony formularzy na zatrudnienie kogos...kto, moze
          > popracuje jeden miesiac...moze dwa. Kosztuje na dodatek jeszcz 200 stowki, bo j
          > est pomomo tego ubezpieczony.
          > Biurokracja! Wiecej biegania niz oplacalosci.

          Tez wypelnialam mnostwo papierow. Rozumiem ciebie jako pracodawce, natomiast dla mnie to bylo na plus, ze bylam ubezpieczona mimo pracy niepelnoetatowej. Wiem, ze wielu prywatnych pracodawcow nie zatrudniloby mnie na Minijob jeslibym uparla sie na Kranken- i Rentenversicherung, wiec sie ciesze, ze trafilam wtedy na uniwerek, bo im to bylo wszystko jedno czy mi placa czy nie placa. Dla prywatnej, szczegolnie malej firmy to jest jednak pewne obciazenie finansowe. Choc sie nie zgodze, ze ludzie pracuja 1 czy 2 miesiace i uciekaja. Wydaje mi sie, ze wiekszosci jednak zalezy na pracy - jak wszystko pasuje w pracy to nikt nie ucieknie tylko bedzie trzymal sie tej roboty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja