mei3
20.12.10, 22:34
najechal na mnie Niemiec cofajac - mam rozwalony przod, na pewno pas przedni, zderzak i lampa - wiecej nie widac bo zrobilo sie ciemno, a pod maske nie zagladalam, rzeczoznawca przyjdzie dopiero rano, udalo mi sie zrobic pare fotek z komorki,
facet wsiadl do terenowki, zastartowal i cofajac najechal... ja stalam z tylu z zachowaniem nalezytej odleglosci, zapalone swiatla, siedzialam jeszcze w samochodzie razem z dzieckiem ...
Sytuacja niby klarowna, ale on stal na ostatnim miejscu przed znakiem zakazu - ja natomiast juz na zakazie, ok 15m od skrzyzowania, Facet nie ma uszkodzen, wjechal na mnie hakiem i mial "mocny" tyl, nie wzial na siebie winy, wezwalam policje, wypadek nie zostal zarejestrowany, nie zostaly wykonane zadne zdjecia przez policjantow, ogolnie szkody na juz ok 1.500 euro wielkie, powiedziano mi, ze sprawa jest sporna i decyduje Versicherung, a ja stalam na zakazie i dostane Bußgeld
kto ma racje?
czy dostane odszkodowanie?...
niestety obecnie nie mam Rechtschutz..
p.s. Niemiaszek zostal potraktowany bardzo ulgowo...a mnie przepytano bardzo dokladnie (lacznie z data i miejscem urodzenia meza..!!!???!!!, obywatelstwo..etc.) ,na koniec po odejsciu pana wcisnieto mi do reki nr tel. i nazwisko policjanta - na wypadek gdyby Versicherung mialo watpliwosci...
Niemiaszek zamienil na osobnosci kilka slow z panami...ale byc moze nie ma to znaczenia..
powiedzcie czy jest szansa na to, ze facet sie wykreci???