kataryniarz1
22.08.06, 19:27
Z przyczyn zawodowych byłem ostatnio w Berlinie w kilkunastu biurach raczej
poważnych firm niemieckich i biur architektow, w dzielnicach Wilmersdorf,
Charlottenburg i Steglitz. Rozmawiałem m.in. o zamiarach lokalizacji naszego
przedstawicielstwa w okolicach Alexanderplatzu. Wszędzie, ale to dosłownie
wszędzie patrzono na mnie jak na wariata a w kilku biurach obdarzono mnie
śmiechem albo słowami, że tam to można lokować Urząd Socjalny ale nie poważna
firmę i inne w tym rodzaju. Moi rozmowcy obrazili sie prawie, gdy chciałem
ich zaprosić na obiad w jednej z restauracji niedaleko Alexanderplatz i
powiedzieli, że "tam sie traci dobre imię" w interesach. Podobne reakcje
spotkałem już i w Monachium czy Hamburgu, do tego stopnia, że w jednym biurze
usłyszałem, że jak zamieszkam w "tym czerwonym buszu", to ze mną nie będą
współpracować.