Dodaj do ulubionych

Czy Niemcy sa skapi?

30.08.06, 10:11
Nie macie wrazenia, ze Niemcy sa skapi? Zwlaszcza jak chodzi o obdarowywanie
sie nawzajem.
Obserwuj wątek
    • mary_an Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 10:39
      Sa okropni!!!!!! Na urodziny robi zrzute 20 osob po 1 euro i kupuja komus
      butelke alkoholu. Moja kuzynka na 18 urodziny dostala od kolezanki kauczuk
      (taka pileczka za 50 centow).
      A najgorsze jest jedzenie - "sezon na" - jest sezon na szparagi, to sie
      wpiernicza od rana do wieczora szparagi, az do odruchu wymiotnego. A potem jest
      sezon na truskawki, kiedy sa tanie i sie tylko to je. Jak czasami sobie kupie
      truskawki drozej poza sezonem to moi Niemcy patrza na mnie jak na kosmitke.
      No i inna sprawa - jechanie godzine do supermarketu na drugim koncu miasta, bo
      tam makaron jest tanszy. Moi Niemcy potrafia naprawde godzine i wiecej
      zmarnowac, zeby kupic tanszy jogurt.
      • caysee Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 11:07
        mary, wlasnie mam podobne doswiadczenia :)

        Tak pytam, bo bylam ostatnio na duzym Polterabend, ktory znajomy meza z pracy
        urzadzal z narzeczona na tydzien przed slubem. Poniewaz slub odbywa sie dosc
        daleko, wiekszosc znajomych z pracy zadeklarowalo, ze przyjda tylko na ten
        Polterabend. Impreza byla zorganizowana calkiem fajnie i z dosyc duzym nakladem
        srodkow ze strony pary mlodej i wszyscy wiedzieli o tym na wstepie. Wiedzieli,
        ze specjalnie wynajmuja wielkie namioty, stoly, przygotowuja sporo jedzenia i
        duzo alkoholu. Impreza byla na 60-70 osob, wiec poniesli naprawde spore koszty.

        No wiec ta grupa znajomych z pracy mojego K. zadecydowala ze z okazji slubu i
        tego Polterabend obdaruja ich prezentem. Zlozyli sie po 5 Euro :> Kurcze, po
        tyle to ja sie skladalam jak mialam nascie lat czy tam bylam studentka w Polsce
        i szlam do kolezanki na urodziny wyprawiane w domu, a to sa ludzie, ktorzy
        zarabiaja w okolicach 10 euro netto na godzine i ktorzy co 2-3 dni chodza do
        knajp i wydaja tam po 30 euro jednego wieczoru. Dlatego wydaje mi sie, ze
        prezent za 5 euro jest dosc nieadekwatny, zwlaszcza ze wiekszosc przychodzila
        jeszcze z osoba towarzyszaca i naprawde korzystala z dobr oferowanych przez
        organizatorow (piwo, Bratwurst, piwo i piwo;). My dokupilismy jeszcze maly
        prezent od siebie, bo glupio nam bylo, ale inni nie wpadli na ten pomysl.
      • rotkaeppchen1 Re: Czy Niemcy sa skapi? 12.06.13, 17:13
        Hmmm, skad bierzecie tych Niemcow? Akurat wszyscy, ktorych ja znam sa albo "normalni", czyli przecietni, raz tak, raz tak albo wrecz rozrzutni, czasem wrecz marnotrawni, wywalaja jedzenie, bo data waznosci przekroczona o jeden dzien, itd...
    • magnusg Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 10:50
      Zaraz sie na ciebie rzuca, ze nie wolno uogolniac:))
      Byl tu juz kiedys dawno, dawno temu watek idacy w podobnym kierunku.Chodzilo o
      to, ze niektorzy Niemcy zapraszajac kobiete na randke n.p. do restauracji
      pozniej placa rachunek tylko za siebie, ale za nia juz nie.

      A czy sa skapi w podarunkach dla osob bliskich, to szczerze mowiac nawet
      zbytnio nie wiem.
      Nie dopytuje sie znajomych Niemcow, jak czesto swoim babom kupuja kwiatki czy
      inne upominki.Kobiety pewnie o takich rzeczach plotkuja.Faceci jakos nie:)
    • julchen33 Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 10:56
      oj, nie powiedzialabym. Moja tesciowa np. ma gest. Zawsze dostajemy od niej
      prezenty, wcale nie tanie, czesto zaprasza nas do kawiarni, restauracji, jak
      jestesmy gdzies razem; inna sprawa, to jej gust - lubi kicz :((
      Teraz sie przeprowadzamy i na nowe mieszkanie tez zaproponowala nam kupno
      czesci mebli, a nie zarabia wcale duzo, musi ekstra wziac kredyt na te meble.
      A od mojej mamy np. nie dostalismy nic. Tylko chwali sie (moja mama) ile ma juz
      na ksiazeczce oszczednosciowej. Ale to juz inna historia.
    • fufu_ffm Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 13:42
      Tak, tak - Niemcy ogolnie maja weza w kieszeni - nie da sie ukryc.
      Sa oczywiscie wyjatki od reguly ale malo.

      Moj bardzo dobry znajomy Niemiec jak musial raz pozyczyc pieniadze od rodzicow
      to im procent placil. Na 6 miesiecy.

      Czasmi jak ludzi zaprosze na dinner party do domu to wszyscy obcokrajowcy
      (Anglicy, Amerkanie, Rosjanie czy Polacy) przychodza z butelka wina albo z
      kwiatami albo z jakims ciastem - cos w tym stylu. Natomiast Niemcom zazwyczaj
      nie wpada to do glowy. Choc tak jak mowie sa wyjatki - mam tendecje zeby sie z
      tymi wyjatkami zaprzyjazniac :-)

      Tez bylam ostatnio na polter abend, gdzie para mloda zaprosila ludzi do knajpy
      na jedzenie, szampana etc. Byllismy jedynymi goscmi ktorzy przyniesli cos ze
      soba dla nich oprocz staraje poreclany do rozwalenia - no comment.

      Bylam tez ostatnio na weselu i z kosciola do hotelu na impreze(jakies 10 minut
      drogi na piechote) wzial nas do samochodu jeden z gosci (kuzyn pana mlodego)
      ktory jest bardzo bogatym czlowiekiem - dostal fortune w spadku a nastepnie ja
      jeszcze pomnozyl bo pracuje w investycjach i jest w tym dobry. Cala droge
      (ktora trwala jakies raptem 5 minut) labiedzil, ze parking jest taki drogi w
      tym hotelu - w tym czasie prowadzac samochod za kolo 100 tysicy euro. Faktem
      jest ze hotel byl 5 gwiazdkowy i parking kosztowal cos 22 euro za dobe.

      Facet ma moze 45 lat, jego jedyny kuzyn sie wlasnie ohajtal gdzie on byl
      swiadkiem a ten nic nie ma do powiedzenia zaraz po tym tylko labiedzic ile ten
      parking kosztuje. I tak cala droge bez przerwy - bral nawet pod uwage zeby
      pojechac gdzies dalej i poszukac koniecznie parkingu za darmo. W taki dzien -
      lepiej sie spoznic niz pare (jak dla niego)groszy wydac.
      Niesmaczne.

      Czesto tez obserwuje ze brak ludziom zwyklego gestu - jak prezent to byle
      najtanszy. Totalny odjazd.

      W wielu Niemieckich domach sie w zimie zwyczajnie marznie bo nawet dla goscia
      szkoda im ogrzewanie podwyzszyc. A na wschodzie Niemiec to juz kompletna
      poraznka - swiatla wylaczaja w kazdym pokoju nawet jak do niego za 5 minut
      wracasz), drzwi do kazdego pokoju tez pozamykane bo tak za ogrzewanie sie mniej
      placi, ogrzewanie jest na minimum (bo sie mozna cieplo ubrac) itd.
      Jakbym tak miala zyc to bym sie wykonczyla...

      A wogole co robicie jak ktos do was przychodzi i przynosi butelke wina? Ja
      zazwyczaj ja otwieram i czestuje goscia. Natomiast juz kilka razy w Niemieckich
      domach spotkalam sie z tym ze przynioslam ze soba dobre wino wyszukane w jakies
      dobriej winiarni a gospodarz je schowal i w zamian serwowal juz otwarte wino
      typu Aldi albo cos w tym styly i to nadodatek juz dobrze odstane bo otwarte
      poprzedniego dnia. Makabra.
      • schwarzerkater Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 14:02
        Zgodze sie z Wami, ale niewiem czy to wynika ze skapstwa czy z mentalnosci. Moj
        maz wobec mnie byl zawsze hojny, ale jesli juz chodzilo o innych to jego
        rozrzutnosc sie konczyla. Na urodziny czy inne okazje kupilby jakies tanie
        badziewie, z ktorym ja bym sie wstydzila pojsc. Nie mowie o wydatkach rzedu
        parusete euro, ale prezent za piec euro i(do tego kupiony w euroshopie) to juz
        przesada. Kiedy szlismy na parapetowe (chyba tak to sie nazywa), albo do
        przyjaciol, ktorzy zostali swiezo upieczonymi rodzicami, to tez sie zdziwil, ze
        chce cos kupic. Moj maz z reguly nie jest skapy, ale twierdzi, ze moze w Polsce
        sa takie obyczaje ale nie tutaj. Odkad jestem z nim, wyraznie zmienil swoje
        nastawienie, jednak na poczatku musze przyznac, niezle musialam mu nagadac.
      • caysee Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 18:49
        Z tym winem, to nie wiem jak wlasciwie sie powinno postepowac zgodnie z s-v, ale
        ja tam tez odkladam wino otrzymane w prezencie na inna okazje, gdyz mam takie
        wrazenie, ze jakbym je otworzyla przy gosciach, znaczyloby to, ze nie
        przygotowalam wlasnego i musze sie ratowac prezentem.
        • fufu_ffm Re: Czy Niemcy sa skapi? 31.08.06, 09:43

          Caysee -

          W sumie masz racje. Nie popatrzylam na to z tej strony.

          Denerwowalo mnie tylko, ze czesto serwowane byly wina po prostu
          fatalne...jakies kompletnie kwasoty z komicznym bukietem w najlepszym
          wypadku...a sama natomiast wkladam duzo uwagi w wybor i znalezienie wina ktore
          ze soba przynosze.

          w przyszlosci przerzucam sie na biale :-)

    • marijohanna Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 14:35
      No wlasnie. To chyba wynika z ich mentalnosci. Moja tesciowa i maz tez maja
      gest, ale nie w stosunku do wszystkich. Ale ogolnie zgodze sie z kazdym slowem,
      ktore napisaliscie. Moj m. nauczyl sie, ze gdy goscie przyjda do nas, to trzeba
      ich nakarmic. Nie zaluje im niczego i z duma opowiada, ze w Polsce goscinnosc
      jest pisana przez duze „G“;)
      Ale nie powiem wam kiedy ostatnio bylam u jakiejs niemeickiej rodziny (za
      wyjatkiem rodziny meza) na jakiejs kolacyjce. Nazrec sie na krzywke to i owszem,
      ale gorzej z rewanzem. Choc nie licze nigdy na jakis rewanz, bo jestem goscinna,
      ale niektorzy maja tendecje do wykorzystywania naszych staropolskich nawykow.
      Takie sa moje doswiadczenia.
      • marijohanna ps. 30.08.06, 14:37
        nie wiem czy to jest normalne, czy tylko ja mam jakiegos pecha, ale do nerwicy
        doprowadza mi opowiadanie przy stole znajomych niemcow ile sie "napracowalo"
        przy zrobieniu mizerii i w niektorych przypadkach dochodza jeszcze westchnienia
        o drogich ogorkach. masakra.
    • sabba Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 14:40
      nie wiem czy sa skapi, czasem tak sie wydaje. z ta zrzutka na prezent tez sie
      oburzalam, w pracy na urodziny dla kogos zrzucaja sie ludzie ok 2 Euro, wydawalo
      mi sie to strasznie malo ale jak sobie policze ile sie daje na urodziny to taka
      20to osobowa zaloga i urodzin rozrzucone po calym roku moglyby niezle szarpnac
      kieszen (moja przykladowa, nie mowie o tych co maja stale duze etaty..)
      co do rodziny to nie moge powiedziec ze skapia. znajomi to roznie, dziwie sie do
      tej pory ze czasem jak zapraszaja na urodziny to mowia zeby nic nie przynosic no
      ale jak tak mozna przyjsc z pustymi rekami, dla mnie to nie do pomyslenia, no
      ale wqidze ze faktycznie potem nikt nic nie przynosci i jest ok. ja tak nie
      umiem, musze chocby szampana przyniesc:)
      • niki1162 Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 15:31
        Skapstwo nie zalezy od narodowosci, ale od czlowieka. Jak jade do tesciow-
        Niemcow, to stol sie ugina i ciagle donosza i polewaja trunki. Znajomi Niemcy
        robia grille bez okazji i stawiaja skrzynki piwa za darmo i zarcie za darmo.
        Az glupio nie przyniesc chociaz salaty lub jakiegos prezentu. Kolega Niemiec z
        Hamburga robi imprezy urodzinowe swoje i zony, u niego w lecie stoi zastawiony
        bufet i napoje, mozna sie czestowac do woli. Zona ma urodziny w styczniu,
        zaprasza wybrane grono, ca. 8-10 osob, do dobrego chinczyka i zamawia Peking-
        Ente-Menü dla wszystkich, do tego napoje, ile kto "wychla" . Moze i sa skapcy,
        ale ja takich nie spotkalam, z jednym wyjatkiem. Moja niedoszla tesciowa,
        mamusia narzeczonego, ktorego rzucilam,dzieki Bogu 3 tyg. przed slubem,
        zapraszala na obiadki, po czym serwowala ukochanemu synusiowi fure zarcia, a
        mnie jeden kartofelek i troche mieska. Jak synus pozarl swoja porcje
        (a mial 1,98 m wzrostu i pozrec mogl wiele), pytala mnie, czy sie najadlam, bo
        jak nie, to nie ma problemu, ona moze doobierac ziemniaki i dogotowac! Hahaha.
        Nadmieniam, ze wtedy wazylam 55 kg przy 1,70 m wzrostu i nie robilam zadnej
        diety.

        Ale o sknerach moglabym duzo pisac, tylko, ze sa to sknery z Polski i sa moimi
        rodzicami,niezyjaca juz mama i tatus, ktorzy chorobliwa oszczednoscia
        i naprawde o wiele wiekszym sknerstwem niz w postach na tym watku , z emerytury
        1000 Pln dali mi, corce na "zachodzie" , 50000 € "bar", cobym miala dla dzieci.

        Oni tez wylaczali swiatlo w kazdym pokoju,zalewali torebke herbaty po dwa
        razy, krzyczeli "koncz!!!!", gdy rozmawialam przez telefon dluzej niz 5 min. i
        uzywali wode odlewana z gotowania ziemniakow do mycia naczyn.
    • annajustyna Moze sie czekam... 30.08.06, 15:21
      ale dlaczego mama tej pani (mieszkajac w Niemczech) nie dala jej tych 600 zl???
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3582781.html
      I jeszcze jedno: zauwazyliscie, ze przelicznikiem dla wielu Niemcow sa wakacje?
      to drogo, bo za to moglibysmy poleciec na Majorke np...
    • sooya geiz ist geil! 30.08.06, 15:24
      toc to ich dewiza zyciowa hahahaha ;)
      choc.... nie wszystkich :)
      nie ma co kazdego Niemca pakowac do jednej szuflady :)
      owszem, oszczednosc maja juz we krwi,
      co z czasem u niektorych "nieuwaznych"(nie trzymajacych reki na pulsie),
      nieswiadomie przeradza sie w najwyzklejsze skapstwo
      a wtedy juz jest za pozno hahahhaha

      • fufu_ffm Re: geiz ist geil! 30.08.06, 16:13

        Do szuflady nie ma co pakowac to fakt bo ludzie sa rozni ale...:-)

        Doskonale wiem co marihuana ma na mysli - jak juz mnie ktos zaprosi a potem
        opowiada ile to kosztowalo to mam ochote na miejscu zwrocic...

        Raz myslalam ze trafilam na takich goscinnych Niemcow bo przygotowali duzo
        ciast i tortow na tzw. kafe und Kuchen. A potem rozmawiam z ta dziewczyna a ona
        mi mowi jakby nigdy nic ze te jej wujek ja wnerwial na imprezie bo zjadl piec
        kawalkow torta...
        Ja bym na taki pomysl nie wpadla zeby liczyc ile moi goscie kawalkow tortow
        zjedza czy ile kieliszkow wina wypija. Odlot...
        Inna sprawa, ze tez nie rzucam sie u kogos na jedzenie jakbym w zyciu nie
        widziala co na przyklad na Niemieckich imprezach jest nagminne - jak jest cos
        za "free" to ma dla nich nieodparty urok.

        Sama zachodze w glowe z czego to wynika.

        Choc musze powiedziec ze we FFM duzo spotykam bardzo "normalnych" Niemcow.
        Natomiast Wschodnich Niemiec nie cierpie...tam goscinnosci to trzeba bylo ze
        swieca szukac. Kolegi tato ze Wschodu zalatwia wszytkie rozmowy ponizej 3 minut
        zeby przypadkiem wiecej nie zaplacic - a powodzi mu sie calkiem dobrze. Wogole
        cala rodzina do kolegi prawie nigdy nie dzwoni bo "drogo".

        Druga kolezanka (tez mieszka w FFM) ma meza ktory pochodzi z Sachsen. Jak tam w
        odwiedziny jada to po podrozy jej tesciowe kroja zawsze okreslona ilosc chleba
        na kolacje i jak ona jest glodna to mowia, ze "ewentualnie moga dokroic".
        Mezowi musi laska cieple skarpetki pakowac w zimie zeby sie tam nie przeziebil
        w domu.

        Nieraz jak opowiadam ze bylam tu czy tam jak na przyklad w Tiger Palast w FFM i
        ze sie dobrze bawilam to widze w znajomych Niemcach doslownie wewnetrzna walke
        mysli na czole - poszedlby z checia ale kurcze strach siegnac do kieszeni bo
        tam glebowisko wezy...

        Niemcy oszczedzaja tez na wodzie, na kawie, na herbacie, na energii, na
        telefonie - rany, co to za zycie...

        Co oni owgole z ta kasa chca robic? Bo nie widze zeby im to radosc zycia
        powiekszalo czy jego jakosc.

        Wogole, w DE mam wrazenie ze wiekszosc ma taka filofie zycia: "z czego jeszcze
        moge zrezygnowac zeby mniej wydac". Natomiast mi osobiscie znacznie lepiej
        podchodzi filofia "jakby tu jeszcze wiecej zarobic zebym nie musiala z niczego
        zrezygnowac". Dlatego pewnie mnie to skerstwo tak drazni - roznice
        mentalnosci :-)
        • ggigus fufu, wg mnie lecisz stereotypami 30.08.06, 16:18
          i to ciagle
          znasz jedna osobe z Saksonii i mowisz o calosci, o wszystkich Sakonczykach
          to mnie wpienia w druga strone, bo ktos zna jedna Polke, ktora cos tam i
          twierdzi, ze ja tez tak
          ale dopoki sami nie odrzucimy naszych stereotypow, nie mozemy tego oczekiwac od
          innych
          spedzilam ostanio tydzien w dosc pop. miejscowosci turystycznej na poludniu
          Europy w kraju, w ktorego jezyku w miare moge sie dogadac
          polowa ludzi w tym miescie miala wyraz twarzy: Cudzoziemcze, zostaw mi swoja
          forse i splywaj, a polowa byla mila, gadala ze mna, choc jezyk mi sie lamal.
          no i?? czy to mnie upowaznia do wnioskow o wszystkich, 4 mlnach mieszkancow tego
          kraju?
          nie
          • fufu_ffm Re: fufu, wg mnie lecisz stereotypami 30.08.06, 17:09

            Gigus -

            Tak sie sklada ze znam bardzo duzo ludzi z Sachsen i Sachsen Anhalt.
            Bliskie mi osoby maja tam tez duzo krewnych, ktorych tez dobrze znam.
            I niestety (bo to nie sa moje ulubione okolice) zdarzalo mi sie tam spedzic
            wiecej czasu niz bym sobie tego zyczyla. A moja opinia opiera sie na moich
            personalnych doswiadczeniach z wieloma ludzmi.

            Podalam jako przyklad akurat jedna osobe ale znam takich wiele. Zeszta pisalam
            o tym ze sa wszedzie wyjatki. Ja akurat nie mialam tego szczescia zeby je w
            East Germany spotkac.

            Dlatego napisalam o przykladzie konkretnego Sachsonczyka a nie wszystkich
            Sachsonczykow. Gdzie dokladnie wyczytalas ze pisze o wszystkich Sachsonczykasz?

            Mimo ze sa na pewno i mili ludzi we Wschodnich Niemczech i ze jest tam piekna
            przyroda to by mnie tam wolami nie zaciagnal. Ale to kwestia personalnych
            preferencji.

            Zreszta, jezeli masz super doswiadczenia ze szczodrymi ludzmi z Sachsonii czy
            Brandeburga czy Sachsen Anhalt to je opisz i zbalansuj te wypowiedzi
            przykladami Twoich osobistych dobrych doswiadczen. Ja takich nie mialam to
            moglam napisac tylko o stronie medalu ktora ja widzialam.

            • ggigus znasz duzo ludzi, ale nie znasz wszystkich 30.08.06, 17:16
              i ja tez, gdybym znala 100 szczodrych Saksonczykow, tylko o nich bym myslala
              pociesze cie, ze tez kiedys myslalam schematami, dopok nie zostalam
              skonfrontowana ze stereotypami Polki ( i tak jest czesto do dzis), ktore rzadko
              odpowiadaja mojej naturze

              PS: Mam nadzieje, ze przeczytalas moj post o winie.
              Znawcy, (tzw.) sa zdania, ze wino nalezy pic odstane, wiec Twoj znajomy Cie
              honoruje.
              To sa trudnosci w komunikacji miedzykulturowej w zakresie "winnym".
              • fufu_ffm Re: znasz duzo ludzi, ale nie znasz wszystkich 30.08.06, 20:23
                Gigus -

                Radze poczytaj "biblie" Parkera na temat wina. A jezeli Parket jest za gruby to
                sa dobre ksiazki na temat wina czerownego, jego serwowania a takze
                przechowywania.

                Rzadko ktore wino czerowne wymaga tego zeby je "dekantowac" wiecej niz 15
                minut. Wino otwarte poprzedniego dnia jest zazwczaj zbyt "oxygenated" zeby
                wogole moglo smakowac.

                Wino nie bedzie smakowac jak korek przez to ze go przeniesiesz z jednego
                miejsca w drugie - nie bedzie nawet jak korek smakowac jezeli by go porzadnie
                wytrzasniesnac (choc trzesenia czerownym winem bym nie polecala...)

                Moze jak wino przechowujesz jakies 20 lat to cos sie tam na dnie
                troszeczke "nazbiera" - i wtedy lepiej zeby "wina do gory nogami" nie odwracac
                no ale nie sadze, ze duzo ludzi z butelka dobrego, 20 letniego Burgunda za 600
                euro na kawa do znajomych sie wybiera :-)


                Naprawde dobre czerowne wino - i polecam na przyklad Chateau Mouton De
                Rothschild (1986 szczegolnie dobry - i wmoim jak dotad nic sie na dnie nie
                osadzilo...hehehe) - nic sie nie stanie nawet jak do "bottoms up" odwrocisz. A
                juz na pewno nie bedzie jak "korek" smakowac - musialabys w tej butelce kilka
                korkow moczyc w tym winie przez pare lat zeby takiego smaku nabralo...

                Kupuje czerwone wina skrzynkami i lageruje co poniektore obiecujace czerwone
                wina zakupione "enprimeur" wiec mimo ze Twoj post przeczytalam to mi sie nie
                chcialo odpowiadac bo bylo dla mnie ewidentnie ze czerwone wino nie nalezy do
                Twojej expertyzy.

                • ggigus niestety, nie jestem znawca wina 30.08.06, 21:03
                  i dlatego pisalam o tzw. znawcach, ale wszyscy znani mi pijacy wino twierdza
                  zgodnie, ze wino musi sie odstac min. pare godzin
                  bardzo mi milo, ze tak epatujsz rocznikami i nazwami, ale to niestety, nie jest
                  specjalnie interesujaca mnie dziedzina
                  • fufu_ffm Re: niestety, nie jestem znawca wina 31.08.06, 09:21

                    To widac...

                    Wedlug Twojej teori (czy tez Twoich znajomych "znawcow wina") to kazde wino
                    smakowaloby by korkiem bo kazde jest przechowywane w ten sposb (jezeli jest to
                    wlasciwie zrobione) ze "lezy" i wino w butelce powinno dotykac korka caly czas
                    w ten sposob zeby zakrywalo go w mniej wiecej 2/3.

                    Czasem (aczkolwiek bardzo rzadko) zdarza sie ciekawe wino ktore smakuje lepiej
                    jak go 3 godziny dekantujesz. Ale to sa bardzo rzadkie wyjatki.

                    Zreszta - whatever. To jest watek o skapstwie a nie o degustacji wina.
                    • ggigus nigdy nie pisalam, ze jestem znawca wina, 31.08.06, 21:27
                      wiec niczego nie widac.
                      niestety
                      ale ty tez malo sie znasz, skor nie potrafisz odczytac gestu znajomego - ma on
                      jeszcze jeden aspekt - to on gotowal/kupil jedzenie i wie, jakie wino lepiej pasuje.
                      ale to dla znawcy wina doprawdy banalna prawda, trzeba tylko nim byc
                • cosiminka26 Re: znasz duzo ludzi, ale nie znasz wszystkich 08.06.13, 20:46
                  Mieszkam w niemczech od 7 lat, czy niemcy so skompi to ciezko powiedziec, w restauracji ktorej pracowam , jako jedyna bylam polka, i jako jedyna planowalam prezenty i zbiurki pieniezne dla osob ktore pracowaly w restauracji i co :D mojego sie nie doczekalam, czy to swiadczy o skapstwie nie wiem, wiem ze niemcy sa oszczedni, mieszkam w Niemczech zachodnich, nie wiem dlaczego moje wszystkie kolezani ktore sa niemkami , po umyciu naczyn ich nie opukuja tylko wycieraja sucha scierka, zeby wody nie marnowac. Z tym alkocholem to troche prawda, ad czasu do czasu spotykam sie z kolezankami na kieliszek wina musujacego lub likieru , ja kupuje takie ktore smakuja i sa markowe, jak ide z kolezanka do sklepu to ona bierze te z niskiej polki, a jak jej cos drozszego zaproponuje np. za 6 € to patrzy z przerazeniem, a moze to ja rozrzutna jestem.

                  Nie powiem, ze nie lubie niemcow, bo mam takie dwie fajne kolezanki, ale czasami smutno jest sluchac wyzutow, ze niemcy jako pansto wszystkim pomagaja, a im nikt nie pomaga, i ze ta unia europejska nie sprawdza sie w przypadku niemiec, niemcy czuja sie wykorzystani przez inne panstwa ..... i bac tu polka i sie wypowiedz.

                  Czasami tez czulam sie tu , jakbym byla nikim, niemcy duzo wykorzystuja, a jak patrze tutaj na niektorych polakow, to tak niemcowi potrafia wejs w.... ze az przykro patrzec, mowi sie o polakach , ze sa pracowici, to nie prawda, prawda jest to, ze ze strachu przed utrata pracy zrobia wszystko, a niemcy to wykorzystuja..... to takie moje spostrzezenia, takrze zeby sie tu utrzymac trzeba byc dobrym potulnym pieskiem, ktory na karzdym kroku mowi komplementy.........smutne.

                  • cosiminka26 Czy niemcy sa skapi ? 09.06.13, 04:24
                    Mieszkam w niemczech od 7 lat, czy niemcy so skompi to ciezko powiedziec, w restauracji ktorej pracowam , jako jedyna bylam polka, i jako jedyna planowalam prezenty i zbiurki pieniezne dla osob ktore pracowaly w restauracji i co :D mojego sie nie doczekalam, czy to swiadczy o skapstwie nie wiem, wiem ze niemcy sa oszczedni, mieszkam w Niemczech zachodnich, nie wiem dlaczego moje wszystkie kolezani ktore sa niemkami , po umyciu naczyn ich nie opukuja tylko wycieraja sucha scierka, zeby wody nie marnowac. Z tym alkocholem to troche prawda, ad czasu do czasu spotykam sie z kolezankami na kieliszek wina musujacego lub likieru , ja kupuje takie ktore smakuja i sa markowe, jak ide z kolezanka do sklepu to ona bierze te z niskiej polki, a jak jej cos drozszego zaproponuje np. za 6 € to patrzy z przerazeniem, a moze to ja rozrzutna jestem.

                    Nie powiem, ze nie lubie niemcow, bo mam takie dwie fajne kolezanki, ale czasami smutno jest sluchac wyzutow, ze niemcy jako pansto wszystkim pomagaja, a im nikt nie pomaga, i ze ta unia europejska nie sprawdza sie w przypadku niemiec, niemcy czuja sie wykorzystani przez inne panstwa ..... i bac tu polka i sie wypowiedz.

                    Czasami tez czulam sie tu , jakbym byla nikim, niemcy duzo wykorzystuja, a jak patrze tutaj na niektorych polakow, to tak niemcowi potrafia wejs w.... ze az przykro patrzec, mowi sie o polakach , ze sa pracowici, to nie prawda, prawda jest to, ze ze strachu przed utrata pracy zrobia wszystko, a niemcy to wykorzystuja..... to takie moje spostrzezenia, takrze zeby sie tu utrzymac trzeba byc dobrym potulnym pieskiem, ktory na karzdym kroku mowi komplementy.........smutne.
    • gszesznica Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 16:17
      mezczyzni nie sa zbyt wylewni i rozrzutni w stosunku do wlasnych kobiet,
      ograniczyja sie do takich snobistycznych prezentow..np..to co zona sasiada mma..
      to kupia..
      ale sporadycznie..
      Niemki zas dla mezczyzn sa bardzo hojne..
    • sabba Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 19:14
      wlasnie sobie przypomnialam przypadek, nie wiem czy to skapstwo moze tak, corka
      mojej tesciowej opowiada jak to kupowala prezent dla niej czyli swojej mamy.
      kupila jej taki kalendarz co sie wkleja tam samemu zdjecia, no wiecie taki
      pusty. nie powiem zeby cena ich byla zabojacza ale sa rozne, ze zwyklego
      papieru, z kredowego itp. no wiec ona opowiada swojej matce ze ten drozszy z
      kredowego to byl jej za drogi i nie chciala na niego tyle ( !!!) kasy wydawac
      dlatego kupila ten tanszy no ale przeciez tez jest bardzo ladny no nie???
      wszytsko rozumiem itd ale zeby mowic to osobie obdarowanej????:))) straszny
      nietakt moim zdaniem. cos w stylu - nie wydam na ciebie piec eruo wiecej bo mi
      tyle nie jestes dla mnie warta ...
      • fufu_ffm Re: Czy Niemcy sa skapi? 30.08.06, 20:34

        Mam jeszcze lepszy przyklad...

        Kolega (Niemiec w Berlinie) dostal na urodziny podwojny CD od dobrego kumpla
        (tez Niemca) , rozpakowal go i okazalo sie ze w CD jest tylko CD2.
        Jego kumpel zatrzymal dla siebie CD1...

        I co mnie najbardziej zastanawia, ze to jest kumpel bez problemow finansowych.
        Rozumiem jak ktos po prostu nie ma kasy, ale w tej sytuacji???
    • businessangel Niemcy nie skąpi!!! 30.08.06, 23:08
      Obdarowywanie się pierdołami to egoizm, bo liczymy na rewanż.
      Niemcy udzielają prywatnie najwięcej ze wszystkich narodów pomocy ludziom
      potrzebującym na świecie, ofiarom klęsk żywiołowych itp. Państwo niemieckie,
      mimo zadłużenia budżetowego, również jest zawsze w pierwszym szeregu, jeżeli
      chodzi o pomoc. Pomoc dla krajów rozwijających się, prywatne fundacje,
      są "einmalig und nicht vergleichbar".
      Istnieje szacunek dla pieniądza uzyskanego poprzez pracę i dlatego nie wyrzuca
      się go "w błoto".
      Przypomnijmy sobie koniec lat 70, początek 80. Bundespost zwolniła z opłat
      paczki z pomocą do Polski. Dystrybucja w Polsce nie radziła sobie z tym
      zalewem. Do dzisiaj z każdego miasta, wsi wyruszają transporty do miast
      partnerskich w krajach b. ZSRR, do Rumunii itd. Ile zebrano dla ofiar trzesięń
      ziemi, tsunami...

      Zapomnieliście w tym wątku o tych sprawach :-)))
    • polaola Znam jednego skapego ... 11.09.06, 15:44
      bardzo skapego Niemca, inni moi niemieccy znajomi nie sa skapi. Lubia wychodzic
      do knajpek, uzadzac spontaniczne imprezy itd.
      Znam tez skapych Polakow ktorzy beda po calym miescie jezdzic aby kupic cos o
      jedno euro taniej niz w sklepie za rogiem albo trudnia sie paserstwem
      (kupowaniem od zlodziei - bo taniej).
      Ktos tu napisal ze Niemcy umawiaja sie z kobietami w restauracji i nie placa za
      ich zamowienia. Trzeba umiec rozroznic czy zostalo sie zaproszaonym na dajmy na
      to kolacje czy lokal jest to tylko miejscem w ktorym sie umawiamy a potem kazdy
      placi za siebie. Ja osobiscie nie lubie aby ktos regulowal moje wydatki i niby
      dlaczego facet ma zywsze placic ???
      • step44 Re: Znam jednego skapego ... 18.09.06, 14:47
        No to i ja doloze pare przykladow na temat skapstwa Niemcow.
        20 lat temu jezdzilem kilkakrotnie na winobranie do Niemiec w okolice Landau,
        Karlsruhe.
        Pare razy sie zdarzylo, ze nas Winzer zaprosil do swojego domu na kawe.
        Moj szwagier i ja lubimy pic bardzo slodka kawe i w dodatku z mlekiem.
        Jak gospodarze widzieli, ze cukrujemy - ja 2-3 a szwagier 4 lyzeczki cukru - to
        nam niby zartem powiedzieli, ze tak duzo sie nie daje!!

        Nastepnego razu sytuacja sie powtorzyla wraz z tymi samymi uwagami plus uwagi
        dotyczacych cukrzycy i innych chorob.

        Efekt byl taki, ze szwagier kupil w pobliskin sklepie kilogramowa torebke cukru
        i tak tam do nich jeszcze pare razy poszlismy. Myslelismy, ze bedzie jakis
        komentarz ze strony Winzera odnosnie przynoszonego przez nas cukru. Ale nie!
        Widocznie byli juz zadowoleni, ze "straty" sa znacznie mniejsze.

        Ci sami gospodarze odwiedzili mojego szwagra w Polsce. Uzgodniona wczesniej
        ilosc dni odwiedzin wynosila od 2 do 3 dni. Niemiaszkom tak zasmakowalo polskie
        jedzonko, ze zostali 9 dni! Widocznie nie slyszeli polskiego przyslowia "Ryba i
        gosc smierdza juz na trzeci dzien"

        Niemcy nie znaja tez polskich powiedzonek typu:
        "ZASTAW SIE A POSTAW SIE", albo "GOSC W DOM, BOG W DOM"

        Dwa lata pozniej - mieszkajac juz w Niemczech - wraz z moja zona i corka
        odwiedzilem tego Winzera i jego zone. Poniewaz nie bylem pewny, ze ich naprawde
        odwiedzimy nie pisalem, ani nie telefonowalem do nich wczesniej.
        Zdazylismy tylko zarezerwowac w sasiednim miescie hotel i tak prawie "z marszu"
        bez uprzedzenia odwiedzilismy tych starych znajomych.
        Oczywiscie sie bardzo nasza niespodziewana wizyta ucieszyli, poprosili do
        pokoju, nalali do kieliszkow "ichniego" wina i rozmawialismy o starych dobrych
        czasach.
        Corka, juz glodna po prawie 4 godzinnej podrozy autem siegala bez przerwy do
        talezyka z malymi wafelkami, ktore byly na stole.

        Co powiedziala by Polka w podobnej sytuacji?

        Jak dlugo jechaliscie? Z pewmnoscia jestescie glodni - ja szybko przygotuje
        herbate i zrobie pare zakasek.
        Zaznaczam, ze mysmy tam nie pojechali aby sie najesc, ale poto aby sie z nimi
        po paru latach niewidzenia znowu zobaczyc.

        Najbardziej niesmaczne jest zazeranie sie na jakis oficjalnych przyjeciach,
        gdzie daja za darmo, egal was!!!
        Jest nawet powiedzonko tutaj w Niemczech: OSZCZEDNOSCI MOZNA SIE TYLKO OD
        BOGATYCH NAUCZYC!

        Moj znajomy, koscielny powiedzial kiedys, ze najmniejsze skladki pieniezne
        znajduje po pogrzebie jakiegos bankiera. Sama lepsza smietanka, bogaci ludzie w
        ilosci 20 -30 osob a w skarbonce 3,50 Euro!
        A my pozostaniemy zawsze soba - wiekszosc wie co mam na mysli.

        Pozdrawiam Step44
          • step44 Re: A nie wydaje ci się, drogi stepciu, że... 18.09.06, 22:00
            Hallo fan.club1

            Nie wydaje mi sie, ze to co pisalem mozna zakwalifikowac - tak jak Ty to
            nazwales do - "obsmarowywania", cytuje Twoje zdanie:

            >A nie wydaje ci się, drogi stepciu, że...
            > Twoje obsmarowywanie "Niemaszków" najwięcej mówi o Tobie samym?

            Dla mnie ten wyraz ma bardzo negatywne znaczenie bo zwiazane z oczernianiem,
            falszem, nieprawda i wyolbrzymianiem pojedynczych, tendencyjnie wybranych
            przypadkow, faktow.

            A wiec ja - drogi przyjacielu - nie mialem takiej tendencji i zamiaru.
            Ja sie juz tutaj na dobrze zaaklimatyzowalem ale zawsze zostane soba -
            widocznie nie doczytales tego mojego ostatniego zdania - lub nie rozumiesz co
            mialem na mysli!?! Ja nie mam tych typowych "przywar" co rodowici Niemcy -
            jestesmy otwarci, goscinni i jak sie nam wydaje lepiej wychowani - ale to juz
            jest material na jeszcze obszerniejszy watek niz "skapstwo Niemcow".

            Ja po prostu przypadkowo natknalem sie na ten temat "Czy Niemcy sa skapi?" i
            chcialem dodac i swoje spostrzezenia - a mam ich "cala furmanke" - mam zamiar
            za jakies 3-4 lata wydac na ten temat ksiazke. Sam wyraz "Niemiaszki" jest
            bardzo niewinny i ani cienia w nim zjadliwosci czy pogardy - to jest zreszta
            moje osobiste, subiektywne odczucie.

            Wiem, ze wyraz "Polaken" w ustach Niemca juz brzmi troche inaczej, jest jakby
            bardziej negatywne i uszczypliwe.
            Piszesz fan.club1 z Polski czy mieszkasz tez tutaj i poczules sie troche
            urazony?

            Zycze wiecej luzu i umiejetnosci czytania pomiedzy wierszami
            Lacze pozdrowienia
            Step44

            • alesko Re: A nie wydaje ci się, drogi stepciu, że... 18.09.06, 23:26
              sa, sa ,sa, a juz ci z NRW pobijaja rekordy
              tam nauczylam sie ze normalny chleb z piekarni to luksus a szynka to bardzo
              ekskluzywna wedlina:))) moj ex stwierdzil ze on jest tradycyjnie "oszczednie"
              wychowany i bedziemy za wszystko placic oddzielnie, potem tak sie do tego
              przyzwyczailam, ze z kolezankami w lublinie chcialam sie rozliczac co do grosza
              za taxi....popukaly sie w glowe i powiedzialy ze zupelnie mi odbilo:)
              ale absolutny killer to poznany w münster szwajcar ktory tlumaczyl mi ze
              studenci w szwajacarii (tak tak to ten bogaty kraj na poludnie od niemiec) nie
              jedza wedliny....bo jest za droga na kieszen studenta, pozostaja im tylko
              sery:))))))nie moglam zachowac powagi, kurcze jakbym wiedziala ze jest tam tak
              zle to zamiast zobrowki przywiozlabym mu troche szynki staropolskiej:))))))
              najlepsze jest jednak to ze moj chlopak jest identyczny a urodzony na drugim
              koncu polski,zawsze wychwala münster i mowi ze tam czul sie naprawde dobrze,
              nie musial udawac, ze nie jest skapy, bo wszyscy tacy byli:)))) mysle ze
              niektorzy maja to po prostu w genach (na szczescie nie jego mamy, ktora jest
              bardzo szczodra), wlasnie dzis wpadl na pomysl abym ladowala swoja komorke
              w...pracy, oczywiscie ja sie z tego podsmiewuje, ale on wciela ten pomysl w
              zycie:))))
              ja zawsze cos kupuje jak ide na impreze, on otwiera oczy zdziwiony ze "musze
              zawsze cos ze soba targac"
              nie wspomne juz o prezentach, dlugo trzeba go namawiac:)
              no ale dla rownowagi ja mam lekka reke i "nieodparty" urok wiec za duzo nie
              naoszczedza:)))
              pozdr
              ps podczas mojego ostatniego pobytu w PL zauwazylam ze swobodnie przychodzi mi
              mowienie slow "to jest za drogie" itp w Pl to jednak jest temat "tabu", lepiej
              nie mowic nic niz sugerowac ze jest sie oszczednym
              • step44 Re: Stepciu kochany, a słońce z doopy przypadkiem 19.09.06, 07:58
                ......... i tym oto zdaniem przekresliles mozliwosc dalszej ze mna dyskusji.

                Jestes fan.club1 zadnym dla mnie partnerem do dyskusji.
                Istnieje wolnosc slowa i pogladow - ale nic nie upowaznia Cie do obrazania
                innych na tym forum.

                Ludzie tutaj wyrazaja swoje poglady, wymieniaja w sposob kulturalny swoje
                spostrzezenia a Ty tu z jakas "doopa" z ktorej "slonce swieci" wyjezdzasz!!
                Wstydzilbys sie chlopie! Ty nie zdajesz sobie nawet sprawy jak bardzo sie tutaj
                dyskwalifikujesz a w najlepszym wypadku osmieszasz. Albo "po pijaku" te slowa
                pisales - ale to Cie tez nie usprawiedliwia.
                Jedno jest pewne - odeszla mi ochota na jakiekolwiek dyskusje z Toba!
                Pokazales swoje NIVEAU i sam sie zdyskwalifikowales do najnizszego poziomu!

                Jest dobrze miec IQ i kulture osobista na wysokim poziomie. Jesli to nie idzie
                w parze to odstaje sie od normalnosci i efekty sa potem widoczne - o czym wyzej.
                Step44
                  • step44 Ostatnia szansa dla fan.club1 20.09.06, 07:31
                    fan.club1 - ich bin nicht eingebildet - wie Du behauptest.
                    Ich bin ein ganz normaler Mensch!
                    Du kannst sogar eine zweite Chance bekommen! Was sagst Du dazu?
                    Step44

                    PS za gratulacje dziekuje, jesli byly szczere (osobiscie mam watpliwosci! :-)))
                    • fan.club1 Ostatnia szansa dla stepa 20.09.06, 09:45
                      1. Kawa w cukrze.
                      Gospodarz Wam uprzejmie powiedział, że taka ilość cukru jest po prostu
                      niezdrowa. Cukru Wam jednak nie odmówił i cukiernicy ze stołu nie sprzątnął.
                      Gdzie tu jest skąpstwo? Skąpstwa nie ma, ale jest wasze chamstwo z torebką
                      cukru zabraną w kolejne odwiedziny.

                      2. Głodne dziecko po podróży.
                      Jeszcze się dobrze nie ulokowałeś w hotelu, a już polazłeś nieproszony i nie
                      zapowiedziany w tzw. odwiedziny. Głodne dziecko nie było w tym momencie żadnym
                      problemem, czas gospodarzy również problemem nie był. Polazłeś na krzywy ryj i
                      głodziłeś dziecko przez bite 4 godziny. Gdzie jest napisane, że dowolnie
                      wybrany "Niemaszek" ma alimentować Twoje dziecko?

                      Dziękuję za pouczenie o związkach IQ i kultury osobistej, ale po tym głodowym
                      numerze i Niemaszkach trudno mi uwierzyć, że sam na to wpadłeś. Może żona Ci
                      powiedziała, że masz jakieś IQ?

                      Ja Tobie również życzę więcej luzu, szczególnie na kawie u Niemca. Swoje szanse
                      zachowaj dla siebie samego - będą potrzebne!

                      W sumie Twój post nie był o rzekomym skąpstwie, lecz zwykłym donosem
                      na "Niemaszków", czyli obsmarowywaniem. Ja tam wolę numery o podzielonej
                      podójnej CD - to jest dopiero śmieszne!

                      Einbildung macht doch stark, gell!


                      Zycze wiecej luzu i umiejetnosci czytania pomiedzy wierszami
                      • step44 Re: Ostatnia szansa dla stepa 20.09.06, 13:01
                        Zaskoczyles mnie fan.club1 tak szybka (wczesna)odpowiedzia.
                        Albo masz urlop, albo pracujesz na zmiany, albo tez jestes na "Harz4"?
                        Ja tez na paczatku tutejszego pobytu bylem bezrobotny i doskonale wiem jak to
                        jest. Czlowiek byl bliski zalamania sie, wszystko i wszyscy go denerwowali.
                        Czlowiek stawal sie zlosliwy. Rozumiem Cie wiec doskonale.
                        Ale wracajac do Twoich uwag.

                        fan.club1 napisał:

                        > 1. Kawa w cukrze.
                        > Gospodarz Wam uprzejmie powiedział, że taka ilość cukru jest po prostu
                        > niezdrowa. Cukru Wam jednak nie odmówił i cukiernicy ze stołu nie sprzątnął.
                        > Gdzie tu jest skąpstwo? Skąpstwa nie ma, ale jest wasze chamstwo z torebką
                        > cukru zabraną w kolejne odwiedziny.
                        =========================
                        To nie bylo tak. Jak sie nie zna tamtejszej atmosfery to nie mozna takich
                        wyciagac wnioskow. Mysmy byli z tymi mlodymi (30 lat) bardzo ze soba
                        zaprzyjaznieni, per DU, sklonni robic zawsze i o kazdej porze kawaly.
                        Nie moze tu byc mowy o "chamstwie" z naszej strony - jak to niezrecznie nazwales

                        > 2. Głodne dziecko po podróży.
                        > Jeszcze się dobrze nie ulokowałeś w hotelu, a już polazłeś nieproszony i nie
                        > zapowiedziany w tzw. odwiedziny. Głodne dziecko nie było w tym momencie
                        żadnym
                        > problemem, czas gospodarzy również problemem nie był. Polazłeś na krzywy ryj
                        i
                        > głodziłeś dziecko przez bite 4 godziny. Gdzie jest napisane, że dowolnie
                        > wybrany "Niemaszek" ma alimentować Twoje dziecko?
                        ====================================
                        Zapomnialem napisac, ze juz bylo troche pozno (19 - 20) i nie chcielismy tych
                        odwiedzin jeszcze bardziej opozniac jakas kolacja w hotelu. Mysmy nie byli
                        glodni - a dziecka zapomnielismy sie po prostu zapytac czy glodne. A wiec nie
                        poszlismy do nich - jak to brzydko nazwales "na krzywy ryj". Nie moglem sie
                        doczekac spotkania z dawniejszym "chlebodawca", z ktorym spedzilismy tyle
                        wspanialych chwil podczas winobrania.

                        > Dziękuję za pouczenie o związkach IQ i kultury osobistej, ale po tym głodowym
                        > numerze i Niemaszkach trudno mi uwierzyć, że sam na to wpadłeś. Może żona Ci
                        > powiedziała, że masz jakieś IQ?
                        ===========================

                        Po co tyle jadu i zlosliwosci? IQ mam - i to wcale niezle. Moglibysmy sie
                        zmierzyc i nasze IQ zmierzyc. Zreszta nie ma sensu.
                        Wynik jest z gory do przewidzenia!
                        Wielkosc IQ jest odwrotnie proporcjonalna do wspolczynnika zlosliwosci :-)))

                        Step44
                    • step44 Ostatnia szansa dla fan.club1 20.09.06, 18:28
                      A jednak mnie przeczucie nie mylilo - niepotrzebnie sie wdawalem z Toba w
                      jakies dyskusje i przekonywania.
                      Czy naprawde bylo tak trudno zrozumiec, ze jadac do dobrych znajomych, ktorych
                      razem ze szwagrem przez 9 dni w Polsce goscilismy mozna bylo oczekiwac od nich
                      pytania: "A moze jednak cos zjecie, bo widze, ze ta mala jest glodna?"

                      Byc moze brakowalo tam jeszcze innych, dodatkowych informacji ulatwiajacych
                      wczucie sie w sytuacje (np. ze kupilismy dla pani domu elegancka bomboniere a
                      dla gospodarza polska "Wyborowa" - ktora zreszta zaraz schowal do barku :-)))

                      Na tym koncze z Toba dyskusje - ktora od samego poczatku skazana byla na
                      niepowodzenie. A przyczyny sa znane - zbyt bardzo sie roznimy.
                      Ty poza tym nie znasz takich pojec jak szacunek i respekt, kultura osobista,
                      oglada i dobre wychowanie. Takim Cie odebralem na podstawie Twoich kasliwych
                      wypowiedzi.....

                      Zycze powodzenia
                      Step44
                      • fan.club1 Widzisz, kochaneńki stepciu... 20.09.06, 19:41
                        Na początku naszej dyskusji zadałem Ci jedno pytanie. Odpowiedzi nie otrzymałem
                        mimo dłuższej wymiany postów. Nie odniosłŁeś się także do odpowiedzi na Twoją
                        ostatnią szansę dla mnie.
                        Zamiast odpowiedzi - lub innego jasnego odniesienia - otrzymałem spory wykład
                        na temat Twojej kultury i Twojego IQ, a także na temat respektu, szczacunku,
                        etcvetera, etcetera...

                        Swoją drogą: ciekaw byłbym, jak Twoje wizyty odebrał gospodarz - może on
                        rozstrzygnął by ten spór?
    • viktualia japońska historyjka zwana Rakugo 20.09.06, 16:04
      Aby należycie się najeść, pewien skąpy człowiek zjadł wiśnie razem z pestkami.
      W nocy na jego głowie z pestek wyrosło drzewko, które wkrótce stało się
      miejscem spotkań innych ludzi a w jego koronie zamieszkały ptaki. Przez swoje
      skąpstwo mężczyzna nabawił się wielu kłopotów.

      no..pokazcie mi chociaz jednego jemiaszka z drzewem na glowie!
      pa
    • mei3 Re: Czy Niemcy sa skapi? 08.06.13, 23:51
      caysee napisała:

      > Nie macie wrazenia, ze Niemcy sa skapi? Zwlaszcza jak chodzi o obdarowywanie
      > sie nawzajem.

      bardzo skapi i to przy takich wydarzeniach jak chrzest, czy wesele
      cos okropnego.
      Ostatnio obserwuje to tez tutaj u wielu Polakow , ktorzy z upodobaniem nasladuja Niemcow, i udaja, ze nie wiedza o co chodzi, kiedy inni Polacy z POlski sie dziwia...to mnie najbardziej drazni.
      Z Polski nie znam tyle skapych ludzi, co tutaj poznalam. Na przestrzeni kilkunastu lat zmieniali sie na coraz wiekszych skapcow, zabawne, ze szlo im finansowo przy tym coraz lepiej!
      Niemcy jak Niemcy, ale Polacy?....
      • chief-denunciator Re: Czy Niemcy sa skapi? 09.06.13, 10:34
        mei3 napisała: czy wesele cos okropnego.
        ================================

        Najlepiej jest u naszych tureckich braci i sióstr...

        Wesele poniżej 800 gości, to nie wesele.

        Pieniądze przekazuje się nie dyskretnie, ale tak aby każdy widział, bez koperty.

        Aby następny gość się postawił i dał więcej....

        Banknoty przyszpila się panu młodemu do rewersu marynarki.

        Inne ludy, inne zwyczaje.

        Moja koleżanka ze studiów, Niemkinia, powiedziała mi, że ona ze swym mężem żadnych uroczystości nie urządzali, kasę przeznaczyli na spłacenie domku...

        Ot, co...

        PS

        Ciekaw jestem, co Turki wygadują o Helmutach ???
        • mei3 Re: Czy Niemcy sa skapi? 09.06.13, 12:00
          chief-denunciator napisała:

          > Inne ludy, inne zwyczaje.
          zadna przesada nie jest dobra,

          ponizej przyklad:
          wlasnie, to mialam na mysli piszac o Polakach...przypominam sobie jak kilka lat temu zaprosila nas znajoma na sylwestra domowego, prosila, zebysmy cos przyniesli, ja ze swej strony oczywiscie natychmiast sie zadeklarowalam. Znajoma stara i nowa, spotkalam ja przypadkowo w okolicy po wielu, wielu latach, chodzac po gorach (pagorkach), a ze akurat tym razem nie wyjechalismy na Boze Narodzenie do Polski, a dziecie bylo male - uznalismy, czemu nie?..Chciala nam pokazac swoj nowy dom.
          Przynieslismy zimne przekaski i butelke sekta, zaplanowalismy powrot jescze tej nocy.Sama nie postawila na stole nic oprocz salaty (tylko salaty) a na pytanie czy ma jakis sos???
          zaczela nerwowo szukac w kuchennej szafce, po czym wyciagnela oliwe z oliwek
          i pieszczotliwe poglaskawszy butelke powiedziala, ze kosztowal 8 euro...
          Nastepnym razem ta sama osoba po dlugim milczeniu z naszej strony...zaprosila nas ponownie (tym razem latem) na grilla. Poprosila, aebysmy i tym razem cos przyniesli...
          Malz przyniosl piwo i mieso,jakies paluszki itepe, na stole staly tylko herbatniki (dwojka dzieci jej + 1 nasze) i woda mineralna.
          Mieso zaraz upiekla i podala, piwo zaniosla do piwnicy. Nie otworzyli ani jednej butelki naszego piwa ani nie podali zadnych innych napojow. Nie widzialam jej od tej pory juz trzy lata.

          chief-denunciator napisała:

          > Moja koleżanka ze studiów, Niemkinia, powiedziała mi, że ona ze swym mężem żadn
          > ych uroczystości nie urządzali, kasę przeznaczyli na spłacenie domku...

          My rowniez nie mielismy wesela z pompa, bo nie chcielismy, i nie rezygnowalismy z niego na rzecz splaty czegokolwiek. Po prostu nie chcielismy.





















            • mei3 Re: Czy Niemcy sa skapi? 09.06.13, 17:33
              to nie jest argument do tego co napisalam.
              Czy taki byl Twoj cel?

              ja od lat nie przyjmuje zadnych materialnych prezentow oprocz kwiatow, jesli ktos (bliski) chce mi cos podarowac, to wie co lubie, a jak nie wie to sie pyta, bo zalezy mu na tym abym byla zadowolona. Do domu nigdy nic nie dostaje, bo nie lubie odkurzac i preferuje minimalizm. Na szczescie wiekszosc juz sie z tym "oswoila":-))
              W ogole uwazam za bardzo osobiste obdarowywanie kogos czyms.

              • chief-denunciator Re: Czy Niemcy sa skapi? 09.06.13, 17:39
                mei3 napisała:
                >
                > ja od lat nie przyjmuje zadnych materialnych prezentow oprocz kwiatow, jesli k
                > tos (bliski) chce mi cos podarowac, to wie co lubie, a jak nie wie to sie pyta,
                > bo zalezy mu na tym abym byla zadowolona. Do domu nigdy nic nie dostaje, bo ni
                > e lubie odkurzac i preferuje minimalizm. Na szczescie wiekszosc juz sie z tym "
                > oswoila":-))
                > W ogole uwazam za bardzo osobiste obdarowywanie kogos czyms.
                >-------------------------------------------------------
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka