caysee
14.09.06, 17:07
Wlasnie zadzwonila do mnie mila pani z firmy, w ktorej zlozylam papiery ponad
miesiac temu (i juz spisalam ja na straty) i zaprosila mnie na rozmowe
kwalifikacyjna w poniedzialek. A ja w ten piatek wyjezdzam do Polski bo mam
slub koscielny i jeszcze pare rzeczy musze zalatwic, wiec i tak bedzie knapp.
Pani mysli co tu zrobic i mowi na to, ze w takim razie moze po slubie? Tylko
ze 4 dni po slubie to ja jade w podroz poslubna na 2 tygodnie, wiec wracam do
Niemiec za miesiac od dzis.
Pani znowu mysli i wyskakuje z terminem: jutro o 10.
No zgodzilam sie, bo jak. Ale teraz troche mnie stres dopada. Aaa! Jak ja sie
przygotuje! Nigdy nie bylam na powaznej rozmowie kwalifikacyjnej, jedynie
staralam sie o praktyki, wiec rozmowa trwala pare minut i gotowe.
No nic, potraktuje to jako pierwsze doswiadczenia w tej materii bo i tak nie
wierze, ze za pierwszym razem sie uda.
Trzymajcie kciuki jutro o 10 ;)