"Kobieta ma latwiej w pracy"

18.10.06, 08:30
Tego wlasnie dowiedzialam sie wczoraj na rozmowie kwalifikacyjnej
(2,5-godzinnej tym razem!). Jak to uslyszalam to najpierw ryknelam smiechem, a
potem zaprotestowalam, bo generalnie panuje inna opinia, ale panowie wyjasnili
mi to tak:

Jak kobieta, szczegolnie mloda i ladna, potrzebuje jakiejs konsultacji czy
malej przyslugi i zwraca sie do kolegi, to ten zwykle z checia jej pomaga, bo
nie dosc ze zamiast gapic sie w komputer to pogada sobie z panienka, to
jeszcze moze przy okazji poczuc sie madrzejszy. A jak przyjdzie z prosba o
przysluge facet, to pewnie uslyszy "Sorry stary, ale naprawde nie mam czasu".

Nie wiem, moje doswiadczenia zawodowe sa praktycznie zadne (tylko praktyki),
ale w sumie to tlumaczenie ma jakis sens :) Moze to tez kwestia zdominowanej
przez mezczyzn branzy (motoryzacyjnej akurat w tym przypadku).

A wy jak myslicie, rzeczywiscie maja kobiety ciut latwiej czy wrecz przeciwnie?


PS. Nie bylo mnie prawie miesiac, bo mialam slub koscielny w Polsce i podroz
poslubna zaraz po nim :)
    • annajustyna Re: "Kobieta ma latwiej w pracy" 18.10.06, 08:57
      Coz, mnie sie wydaje, ze jest zdecydowanie odwrotnie...Chocby przy przyjmowaniu
      do pracy: facet jak umie polowe tego co Ty, to wszyscy juz nad nim skacza, ze
      taki madry (zartuje oczywiscie). No i odpada lek pracodawcy, ze gosc zaciazy
      etc. Ba, rodzina i dzieci to u faceta plus;))))). Pzdr!
    • saksalainen Jezeli jest jedyna kobieta 18.10.06, 16:18
      ...to jasne ze wszyscy koledzy beda obok niej "skakac" - taka juz nasza kultura tudziez uwarunkowania biologiczne.

      A z pomoca... ja dotychczas mialem szczescie pracowac dla takich firm gdzie kazdy kazdemu pomagał. To kwestia atmosfery pracy i identyfikacji z firma - wiem ze nie wszedzie tak jest, ktos mi niedawno opowiadal o firmie szef miał grupe "wielbicieli" ktorym wszystko bylo wolno, a dla innych (niezaleznie od płci) dostanie sie na jakies szkolenie albo urlop w okreslonym terminie było wiekszym problemem.
    • marijohanna Re: "Kobieta ma latwiej w pracy" 19.10.06, 21:31
      wrecz przeciwnie. na poczatku jest bardzo trudno. gdy sie przebije to ujdzie,
      mozna nawet twierdzic, ze ma wtedy latwiej, ale do tego stanu trzeba dojsc.
      mi zajelo to ponad 2 lata;)

      acha, pracuje w branzy wybitnie "meskiej".
      • caysee Re: "Kobieta ma latwiej w pracy" 19.10.06, 22:53
        Marijohanna - a co robisz? :) Bo ja ostatecznie dostalam ta prace i bede
        pracowac jako Projektingenieurin w branzy motoryzacyjnej.
        • marijohanna Re: "Kobieta ma latwiej w pracy" 19.10.06, 23:19
          jestem informatykiem. od niedawna mamy nowa kolezanke i ona ma zdecydowanie
          latwiej (ode mnie;), bo jej przetarlam szlaki. zapomnialam napisac, ze bylam
          jeszcze z calego teamu najmlodsza. niektorych to bardzo bolalo:(

          ale najwazniejsze: gratulacje!! juz zaczelas pracowac??????
          • caysee Re: "Kobieta ma latwiej w pracy" 20.10.06, 08:33
            Marijohanna, nie, ledwo co podpisalam umowe, jeszcze jej nie wyslalam nawet:)
            Troche sie boje jak to bedzie, w sumie to pierwsza konkretna praca, wczesniej
            tylko praktyki mialam.. :) Tez bede prawdopodobnie najmlodsza, albo jedna z
            najmlodszych osob (nie skonczylam jeszcze 25 lat).
            • caysee Re: "Kobieta ma latwiej w pracy" 20.10.06, 08:48
              A jak tam twoja kuchnia? Ja przestalam w ogole zagladac na wnetrza, jak juz mam
              mieszkanko urzadzone, to mnie tam nie ciagnie:)
              • marijohanna Re: "Kobieta ma latwiej w pracy" 20.10.06, 12:22
                kuchnia juz gotowa:)) zreszta prawie cale mieszkanie:) teraz je "dolizuje", ale
                nie spieszac sie:))
      • alesko Re: "Kobieta ma latwiej w pracy" 19.10.06, 22:55
        swojego czasu odbylam staz w przedsiebiorstwie produkujacym smiglowce, moje
        wyksztalcenie nie ma z tym nic wspolnego, do tego bylam tam najmlodsza,
        szczerze powiedziawszy czulam sie czasem jak "maskotka", na poczatku nikt nie
        traktowal mnie powaznie,potem bylo troche lepiej bo okazalo sie ze znam jezyki
        i od biedy moge tlumaczyc korespodencje techniczna:)jednak za nic na swiecie
        nie chcialam zamienic pokoju dzielonego z pania ania na wydzial konstrukcyjny z
        piecioma panami ktorzy chetnie robili mi kawe, herbate itp:))))do tej pory
        wspominam to jako totalna egzotyke
        pozdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja