Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech

22.02.07, 09:16
Zastanawiam się czy postawić na Niemcy i porządnie zacząć się uczyc
niemieckiego, czy też dać sobie spokój i wreszcie tylko mysleć o Polsce. Mam
rozdarcie bo mąż pracuje w Niemczech ma swoją firmę i jest gościem w domu w
Polsce. Poradzcie gdzie lepiej jest ułożyć sobie przyszłość?
    • diegosia Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 09:34
      Moze nie takiej porady szukasz, ale moja brzmi: najlepiej ulozyc sobie zycie z mezem. Nie wiem jak
      wyglada Twoja sytuacja w Polsce: czy masz dzieci, prace, studia... ale ja osobiscie nie wyobrazam sobie
      ciaglego zycia osobno. Albo ja bym pojechala do niego, albo 'sciagnela' go do Polski.
    • jaga64_64 Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 09:47
      Mam dzieci 2 synów. Jeden przed maturą a drugi kończy gimnazjum, dlatego jestem
      uziemiona i opiekuję sie dziećmi. Prowadzę firmę której dochody pozwalaja nam
      tylko na opłaty reszte zarabia mąz w Niemczech. Musze byc w Polsce ze względu na
      dzieci.One nie chcą byc w Niemczech.
      • lalka_01 Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 10:18
        przed matura mowisz...to wyslij go do ojca na studia. Moze i na poczatek nie
        bedzie mu latwo, ale potem Ci podziekuje. A Ty zobaczysz - do nastepnej matury
        masz trzy lata ;-).
        Z drugiej strony - im pozniej sie zdecydujesz, tym bedzie Ci trudniej.
        • mazur39 przecież dzieci nie chcą do Niemiec! 22.02.07, 10:29
          a w Polsce nie może studiować? Jaka przyszłość w Niemczech?
          • lalka_01 Re: przecież dzieci nie chcą do Niemiec! 22.02.07, 11:04
            moim zdaniem latwiejsza. Rowniez jesli po studiach zechce wrocic.
            A autorka postu ma okazje wypchnac dziecko na szerokie wody, nie tracac nad nim
            rownoczesnie do konca kontroli.
    • polaola Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 10:03
      Dla mnie jest tylko jeden minus zycia w Niemczech - a mianowicie ze trzeba tu
      mowic po niemiecku. Chociaz znam niemiecki dosc dobrze bo przeciez studia tu
      robilam i jako tlumaczka pracowalam ale mimo to czesto poprostu "brak mi slow".
      Na przyklad gdy chce szybko komus cos "odpalic" albo zablysnac spontanicznym
      dowcipem :)) - czuje sie jakos spowolniona przez to ze musze wyrazac sie w
      obcym jezyku. Dostaje tez czasami napadow tremy podczas gdy musze cos moderowac
      czy przedstawiac w pracy przed publika - najgozej jest gdy cos blednie powiem
      po niemiecku, uswiadomie to sobie natychmiast i tak mnie to wku...y ze trace
      watek przy swoim wystapieniu.
      Generalnie jestem zadowolona z zycia w Niemczech, uwazam ze moja decyzja
      wyjazdu z Polski do Niemiec byla trafna. Czuje sie tu dobrze jestem otoczona
      sympatycznymi ludzmi. A do Polski teoretycznie moge jezdzic co weekend (z
      Berlina to tylko niecale 100 km). Pozdrawiam.
      • alesko Re: mam to samo 22.02.07, 11:56
        tak jest przede wszystkim w profesjach humanistycznych, trzeba ladnie sie
        wyslawiac no i czlowiek stawia sobie wysokie wymagania jezykowe
        a jak czasem blad jest zdarzy to tragedia hehe
        ja ciagle pisze prezentacje pismnie (jeszcze studiuje), zeby miec podkladke i
        nigdy nie musiec wymyslac na zywo, chyba nic by mnie bardziej nie zestresowalo,
        pozdr
        • jaga64_64 Re: mam to samo 22.02.07, 12:48
          Mam pytanie do alesko. Pisałaś że studiujesz. Prosze napisz czy na uczelni
          obowiazuje tylko jezyk niemiecki. Syn umie oba jezyki ale najlepiej sobie radzi
          w jezyku angielskim. Podejrzewam że wykłady sa w języku niemieckim i uczelnia we
          Frankfurcie chyba będzie odpadac. Syn chce studiowac prawo na uniwersytecie we
          Wroclawiu, ale jakby mógł studiowac w języku angielskim we Frankfurcie to kto wie?
          • mazur39 zdajesz sobie sprawę, co to oznacza studiować 22.02.07, 13:34
            prawo w obcym języku? Prawo po polsku jest już niezrozumiałe dla przeciętnego
            obywatela, nawet z wyższym wykształceniem.
          • info-tw Re: mam to samo 22.02.07, 15:12
            Zanim zacznie studiowac prawo w Niemczech w jezyku niemieckim radze niech
            przemysli to dobrze. Nie studiuje akurat prawa ale niestety musze z prawa
            wkrotce zdawac egzamin. To koszmar. Uwazam, ze prawo niemieckie jest duzo
            bardziej skomplikowane niz polskie. A juz napewno trzeba miec bardzo dobrze
            opanowany jezyk niemiecki.
            • mazur39 mój syn studiuje prawo, ale mieszka w Niemczech 22.02.07, 15:15
              ponad 20 lat. zaczyna 10 semestr
              • info-tw Re: mój syn studiuje prawo, ale mieszka w Niemcze 22.02.07, 15:22
                To juz blizej konca. Prawda jest, ze ten wysilek jest potem w miare dobrze
                oplacany.
                • mazur39 wysiłek???? dzwonię do niego o 14:00 zgłasza się 22.02.07, 15:40
                  guten morgen :-))))))
          • fufu_ffm Re: mam to samo 22.02.07, 18:35

            Mam kilku znajomych prawnikow - tak sie jakos porobilo. Poznalam jednego i jak
            sie okazalo "the ycome in packs of 10 or more" :-)

            Z tego co slysze to z praca po studiach jest bardzo ciezko. Najlepiej jak sie
            wyrobilo dobre kontakty w trakcie studiow albo jezeli rodzina ma dobre kontakty.
            Jako prawnik, ktory studiowal prawo w Niemczech w dla siebie w obcym jezyku to
            na dobra prace ma sie jeszcze mniejsze szanse. Prawnikiem mozna
            byc w ojczystym jezyku - albo jak sie ten drugi zna naprawde doskonale. Jezyk
            to dla prawnika po prostu narzedzie pracy.

            Dodatkowo, to sie zastanawiam skad ten ped na prawo o ktorym czesto slysze.
            Konkurencja o prace jest ogromna a zarobki na poczatek "takie sobie".
            Na przyklad jako sedzia w Niemczech (jest sie wtedy Verbeamted) zarabia sie cos
            kolo 3000 czy moze 3200 euro brutto na start.
            Odlicz od tego podatki, ubezpieczenie prywatne (jako Verbeamted musisz tylko
            prywatnie byc ubezpieczony) itd. - zostaje moim zdaniem niewiele (choc zaraz
            mnie tu wszyscy zakrzycza ze w DE da sie znakomicie zyc z rodzina i 5 dzieci za
            2000 na miesiac).
            Noi tak wogole - dostan ta prace jako sedzia najpierw...bo konkurencji na takie
            prace nie brakuje mimo niewielkich zaraobkow.

            W kancelarii - o ile sie juz komus uda dostac prace zarabiac mozna na poczatek
            rownie dobrze 30.000/rok jak i 70.000/rok. Zalezy od kanceraii, co umiesz itd.
            Tak czy siak, przy Niemieckich podatkach, ubezpieczeniach itd. to "na reke"
            zostaje z tego polowa sumy.
            Ale tych co placa 70.000 na start jest niezmiernie malo i o te miejsca jest
            walka. Do tego oczywiscie pracuje sie wtedy "bez konca".
            100 godzinny tydzien pracy w top kancelarii to nic niezwyklego. Oczywiscie
            kazdy liczy, ze partnerem i bezdie zarabial przynajmniej 500 tysiecy na rok
            zostanie ale z tysiecy mlodych prawnikow partnerem zostaje kilku.

            I jest cala rzesza prawnikow ktora ma dochody "0" bo bezrobocie w tej
            dziedzinie jst naprawde duze. A z kazdym rokiem kiedy nie pracujesz w zawodzie
            Twoje szanse na zatrudnie jako prawnik topnieja w zastraszajacym tempie.


            Jezeli o prawo chodzi to szczerze odradzam:
            1. Studiowanie w obcym jezyku (chyba ze chodzi o jakis rok wymiany na przyklad
            do Anglii albo USA gdzie tez bezdie sie mialo jakas praktyke ktora potem na CV
            wejdzie)
            2. Studiowanie we Frankfurcie nad Odra (sorry absolwenci, nie chce nikogo
            urazic ale moim zdaniem zmniejsza to wrecz szanse na prace)

            • lalka_01 Re: mam to samo 22.02.07, 18:44
              dzieci bylo dwoje a kasy 2300 - o ile sie nie myle. A pytajaca nie chciala
              zyc "znakomicie" tylko normalnie, nie gorzej niz w Pl. Masz sklonnosci do
              przesady, w kazdym razie w swoich wywodach.
              • fufu_ffm Re: mam to samo 22.02.07, 18:51

                Uzylam hiperboli porownawczej...

                Masz sklonnosci krytykowac rzecz yna ktorych sie nie znasz nadajac im postac
                pesonalnych wycieczek.
                • fufu_ffm Re: mam to samo 22.02.07, 18:53

                  Dodam Ci definicje bo wierze w edukacje:
                  Comparison Hyperbole = an exaggeration for effect
                  • lalka_01 Re: mam to samo 22.02.07, 19:09
                    ale czemu nie piszesz po polsku? Kazda z tych definicji, ktorymi mnie bylas
                    uprzejma uraczyc, znajdziesz rowniez w polskich encyklopediach internetowych. W
                    angielskim szkole sie gdzie indziej, nie na forum o De.
                    Jak dla mnie to nie byla zadna hiperbola tylko drobna szpila zlosliwosci pod
                    adresem tych, ktorzy mieli inne zdanie niz Ty. A ze to wychwycilam? Zalozmy ze
                    zachwycilam sie Toba podczas tamtej wymiany zdan.
                    Gdybys byla uprzejma sprecyzowac, na czym sie nie znam, bylabym wdzieczna.
                    • fufu_ffm Re: mam to samo 22.02.07, 19:32

                      Pisze jak najbardziej po Polsku i to od lat.

                      Ale dobra, wyjasniam dalej:

                      Hiperbola nalezy to do postawowych skladnikow mowy podobnie jak:
                      Metaphora, Simile, Apostropha, Paradox, Irony.

                      Lubisz internet to sobie definicje znajdziesz.

                      Tu po angielsku raz jeszcze bo, ze tak powiem "pod reka" go mam: :-)
                      Hyperbole - A dramatic exaggeration of a point highlighting its importance.
                      The audience is able to remember and identify the point because it is
                      presented as a dramatic situation or issue.

                      Jak Ci to z ichniego na nasze przetlumacze to chodzi o to ze:
                      "Mimo ze wiem ze ludzie pisali o zyciu rodzinnym z dwojka dzieci za 2300 a nie
                      za 2000 to napisalam o tym ze zaraz wszyscy na mnie naskocza ze mozna zyc
                      znakomicie z 5 dziecmi za 2000 tysiace po to zeby podkreslic ze 2 tysiace to
                      bardzo, bardzo malo pieniedzy na zycie w Niemczech mimo, ze niektorzy beda
                      twierdzic inaczej i poprzez moja "hiperbole" chcialam podkreslic fakt jak malo
                      to jest oraz ten fakt, ze niektorzy wcale tak nie uwazaja".

                      Christ! Comprende? Co mialas z Polskiego na maturze?

                      Acha, i nie pytalam sie analize moje osoby pod tytulem "bo masz tendecje...,
                      jestes zlosliwa itd." - ale skoro zaczelas to prosze bardzo - chociazby z tego
                      powodu ze nie dyskutuje z ludzmi ktorzy nie potrafia prowadzic rzeczowej
                      dyskusji zamiast tego koncentrujac sie na pseudo-analizie mojej osobowosci
                      tudziez sposobu wyslawiania (sie), ktora to wyrazaja poprzez personalne ataki
                      na ten wyzej wymienioy temat n atemat ktorego nie maja zadnego pojecia.

                      Ha, ha - kazdy nauczyciel Niemieckiego bylby teraz dumny z mojego zdania.
                      (Teraz info: uzywam ironie. Chodzi mi o to ze poprzednie zdanie jest tak dlugie
                      i nieskladne ze niektorzy (choc nie wszycy) moga je odebrac jako typowy
                      przyklad znanego Niemieckiego sposobu wyrazania sie w dlugich zdaniach).


                      **Jak ktos mial klopoty z nauka w podstawowce to zaden wstyd. To tragedia.***
                      • lalka_01 Re: mam to samo 22.02.07, 19:47
                        po polsku sie pisze, polsku z malej literki. Stopien z polskiego mialam niezly,
                        zawsze; co jak mi sie zdaje jeszcze o niczym nie swiadczy. I tez potrafie
                        zastosowac metafore czy ironie (bo tak to sie po polsku z malej literki pisze),
                        hoho, moze nawet hiperbole. Ale jesli chce byc zlosliwa, to po prostu jestem; i
                        nie dorabiam do tego zadnej pseudofilologicznej otoczki - i tak tez odbieram
                        innych.
                        Psychologiem tez nie jestem, a czasami, powiem Ci, zaluje...
                        I nie denerwuj sie tak juz, zlosc pieknosci szkodzi (przyslowie).
                        • fufu_ffm Re: mam to samo 22.02.07, 20:22

                          To ze psychologiem nie jestes to widac - prawda za siebie mowi.

                          lalka_01 napisala: "Ale jesli chce byc zlosliwa, to po prostu jestem"
                          Trzeby Ci przyznac, zlosliwa po prostu jestes - to fact...

                          Nawiasem, zlosc pieknosci szkodzi tylko brzydkim - ktorym nic nie pozostalo jak
                          na przekonujacy character liczyc.

                          E tam, milo sie przygaduje ale spadam(bez hiperboli) na plywanie.

                          Ciao i milego wieczoru.




                          • lalka_01 Re: mam to samo 22.02.07, 20:28
                            ee, zal ze to nie nasz watek, bo calkiem milo sie z Toba gawedzi, faKt.
                            CharaKter tez mam piekny, mowie Ci.
                          • ggigus przepraszam, fufu, nie powinnam sie w,tracac 22.02.07, 21:43
                            ale to pytania nasuwa mi sie od dawna
                            pisownia wielka litera u Ciebie wskazuje na to, (hiperbola i rozne inne obce
                            slowa), Hesja np. - ze albo nie chodzilas do szkoly w Polsce, co samo w sobie
                            nie jest bledem :)))
                            bo z drugiej strony masz klopoty z niekt. niemieckimi slowami

                            byc moze jestes jak moje tzw. dwujezyczne kolezanki, z rodzin polskich,
                            wychowane w De - jedno zdanie z maila, z listu i juz widac
                            wybacz ciekawosc, ale czy zdawalas w Polsce mature?
                            • fufu_ffm Re: przepraszam, fufu, nie powinnam sie w,tracac 23.02.07, 11:06


                              W Polsce wychowywalam sie...troche:-)
                              W Niemczech nie wychowywalam sie wcale.

                              Do Niemiec trafilam przypadkiem :-) i po Niemiecku nauczylam sie tak pi razy
                              drzwi na oko przy okazji :-) i mam swiadomosc, ze kalecze ten jezyk ale mimo to
                              uwazam, ze mowie w nim plynnie :-) W pracy w zasadzie Niemiecki jest mi czasem
                              przydatny ale niekonieczny bo firma ma inny oficjalny jezyk businessowy wiec
                              brakuje mi motywacji zeby sie nauczyc Niemieckiego bardzo dobrze.

                              Sa zdolniachy ktorym kazdy jezyk latwo przychodza, ale jak dla mnie Niemiecki
                              to bardzo trudny jezyk.
          • ggigus studiowanie prawa w kraju, w ktorym ktos nie chce 22.02.07, 21:39
            mieszkac, jest bez sensu
            prawnik niemiecki moze pracowac tylko jako prawnik w Niemczech, a zeby nim byc,
            trzeba zdac dwa trudne egz.
            nie zmuszaj syna do czego,s czego nie chce robic
            jest prawie dorosly
          • alesko Re: jez.niem 23.02.07, 09:34
            jezyk niem. na uczelni niemieckiej jest najwazniejszy, owszem zdarzaja sie
            zajecia po ang., takze korzysta sie sporo z ang. literatury, ale generalnie
            wszystko jest po niemiecku!!!! i ten uczelniany niem. potrafi byc bardzo trudny!

            po drugie zanim syn zostalby zapisany na uczelnie musi zdac egz z jezyka, bez
            tego nie moze sie zaimatrykulowac, ten egzamin nie jest taki trudny, problem w
            tym zdanie go absolutnie nie gwarantuje swietnej znajomosci niemieckiego, a
            takowa jest potrzebna zeby naprawde efektywnie studiowac (oczywiscie pomijam
            przypadki lawirantow, ktorzy jakimis cudem piszac blad na bledzie ciagna studia
            do przodu, ja tej metody nie opanowalam)
            jezeli twoj syn zdecydowalby sie na prawo w niemczech to trzeba sie liczyc z
            tym ze studia trwalyby wiecznosc a pierwsze lata musialby poswiecic na nauke
            jezyka (nawet jakby zdal ten egzamin)
            studia po ang sa mozliwe na prywatnych uczelniach, sa tez programy podyplomowe
            po ang
      • artur666 Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 13:37
        > Na przyklad gdy chce szybko komus cos "odpalic" albo zablysnac spontanicznym
        > dowcipem :)) - czuje sie jakos spowolniona przez to ze musze wyrazac sie w
        > obcym jezyku. Dostaje tez czasami napadow tremy podczas gdy musze cos
        moderowac

        ..............tja, znaczy, ze myslisz jeszcze po polsku.
    • mucha_na_dziko1 Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 10:38
      Oprocz tego, ze Niemcy to kraj biurokratow, zakazow, przepisow, urzednikow i
      biurokracji, to da sie jakos zyc. Czasem trzeba "przeskoczyc przez wlasny cien"
      przez ta ich mentalnosc, ale to juz madrosc zyciowa....
      • fufu_ffm Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 19:36
        Na Niemiecka biurokracje jak dotad (odpukac) to wogole nie moge narzekac.
        Uwarzam ze jest wyjatkowo sprawna. Jedyne co mogliby poprawic to godziny
        otwarcia urzedow.

        Jak sie to porowna z innymi krajami to Niemiecka biurokracja (za wyjatkiem
        nieslawnego urzedu pracy) moglaby byc wzorcem do nasladownictwa.


    • dunia77 Biurokracja 22.02.07, 14:23
      Ja tam na niemiecka biurokracje nie narzekam - mam wrazenie, ze przecietna osoba
      sie z nia malo styka, a jesli - to rzeczy przebiegaja milo i sprawnie (tak
      przynajmniej bylo w moim przypadku). Urzednicy panstwowi byli z reguly bardziej
      profesjonalni niz pracownicy handlu i uslug ;-(
      Jedyny niechlubny wyjatek to dziekanaty - istna plaga :-(((
      • ggigus no wlasnie - w kazym urzedzie dostaje sie tutaj 22.02.07, 21:50
        papierek z lista rzeczy do zalatwienia, nie ma dopytywania sie w jak w Polsce
    • mary_an Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 16:07
      Prawo w Niemczech studiuje sie po niemiecku, mozna natomiast we Frankfurcie ale
      nad Odra studiowac prawo polsko-niemieckie na Viadrinie, wtedy czesc jest po
      polsku czesc po niemiecku.
    • caysee Re: Plusy i minusy życia i mieszkania w Niemczech 22.02.07, 20:23
      Ja uwazam, ze mieszkanie w innym kraju niz maz jest do bani i czym predzej
      dazylabym do tego, zeby zamieszkac razem. Skoro masz syna pod koniec gimnazjum,
      to poswiec te 3-4 lata na solidna nauke jezyka, a jak obydwoje beda juz
      pelnoletni i zapewne na studiach, dolacz do meza :) Ja bym wlasnie tak zrobila.
Pełna wersja