Polonia w Niemczech i Holandii

15.04.07, 13:25
moze ktos wie, dlaczego tak jest?

a oto opis: od paru dni bawie w Straelen przy granicy holednerskiej
pelno Polakow, w sklepie po 20 w Kauflandzie jest mniejszosc niemiecka
ta sa, jak zauwazylam, glownie robotnicy pracujacy tutaj u Bauera
na miescie, oki 15.000 ani sladu polskosci, jst Edyta´s Treff, knajpa
prowadzona przez Edyte Kowalska, wiadomo jaka narodowosc wlascicielki
z karty wynika ze mozna kupic Zywca itepe, Grassovki pewna nie jestem, sprawdze

i pojechalam rowerem do Holandii, do Venlo, na ulicy sklep z art. polskim
Felicja, napis po poslku, po drodze mijam knajpe Warszawa
dlaczego Polonia w De jest niewidoczna, a w Holandii Polacy przestaja miec opory
mieszkam w Monachium, 12.000 Polakow tam mieszka i nic, dwa polskie sklepy od
niedawna, nie wiem czy jeszcze istnieja, ale oba od niedawna

co sprawia te roznice??
    • annajustyna Re: Polonia w Niemczech i Holandii 15.04.07, 14:32
      Hmm, to tylko teoria...Ale czy aby czesc emigracji holenderskiej nie siega
      jeszcze II wojny swiatowej (jak we flamandzkojezycznej czesci Belgii)??? I
      pOlakow traktowano jak bohaterow??? A nie cwaniakow??? Zaznaczam, ze to tylko
      teoryja ad hoc...
      • ggigus masz racje, to teoria, bo pytałam tę panią, 15.04.07, 14:43
        z czego żyją tutaj w Holandii znaczy się Polacy, jak i w De z pracy u Bauera
        i nie zauważyłam, żeby Polacy w Niemczech byli generalnie traktowani jako cwaniacy
        ale moja teoria jest taka, że społeczeństwo przyjmujące, niemieckie, ma problemy
        z manifestacją polskości i emigranci, Polacy, mają skłonności konspiracyjne,
        wzmacniane tndencjami społ. niemieckiego
        np. w Wiedni wpadło mi w oko, że cudzoziemcy, Polacy czy Serbowie, Chorwaci,
        telefonują z komórek mi głośno rozmawiają,a w Niemczech często się spotyka
        dziwne spojrzenia albo chamskie komentarze, jak się gada po polsku, zdarzyło mi
        się w ukochanej Stabi, matce mojej i to też!
        • annajustyna Re: masz racje, to teoria, bo pytałam tę panią, 15.04.07, 15:11
          Ja tam gadam normalnie przez komore i nie patrze, jak sie inni patrza...Ale
          czasami zaluje, ze rozumiem, co mowia wspolrodacy:((((.
          • ggigus to swoja droga, ze sie zaluje, ze sie rozumie, ale 15.04.07, 15:44
            rozmawialam z kolezanka cicho w Stabi i normalnie dla mily pan powiedzial do nas
            shut up, co rzmialo szat ap z bawarskim akcentem
            bylo to po 18, sala byla pusta, mysmy gadaly przy gazetkach i po cichu
            takich przykladow mam wiele i nie dotycza tylko jezyka polskiego
        • fan.club Ggigus, z jednej strony twierdzisz... 15.04.07, 15:21
          że Polaków w Niemczech nie widać, a z drugiej strony mówisz o niemieckich
          problemach wobec manifestacji polskości. Czy to nie jest sprzeczność? I czy to
          musi być od razu manifestacja?
          • ggigus no wlasnie, skoro kogos nie widac, nie moze sie 15.04.07, 15:43
            ta osoba manifestowac
            wg mnie sa problemy, poniewaz Niemcy maja problemy z manifestacja mniejszosci
            bycia mniejszoscia wlasnie

            manifestacja nie jest najlepszym okresleniem, przyznaje, ale zastanawia mnie,
            dlaczego w jednym kraju sa to polnische Delikatessen i Edyta`s Treff, a w innym
            knajpa Warszawa i polskie Delikatesy Felicja

            i nie jestem tez zwolennikiem teorii narodowej a la jestem Polka, i mam gucia
            Mickiewicza we krwi
            jestem Polka i mam we krwi ylacznie cialka czerwone, biale i hemoglobine
            nie, ale juz pare razy widzialam zirytowanych Niemcow, kiedy slyszeli Ausländra
            w metrze i sie zastanawiam, czy jedo nie ma z drugim nic wspolnego
            • ggigus drogi fan.clubie, doloz sobie do tego czas, jaki 15.04.07, 15:50
              potrzebowalo niemieckie spoleczenstwo, aby uznac liczna rzecze emigrantow
    • ewa553 Re: Polonia w Niemczech i Holandii 15.04.07, 16:02
      a ja mam swoja teorie. Niemcy sa jedynym (o ile wiem) krajem, gdzie przez wiele
      lat ludzie z Polski przyjezdzali na tzw. pochodzenie. To Wy gigus, czy anna
      jestescie nowa generacja emigrantow, ale wiekszosc wlasnie byla na pochodzenie.
      Wiele z tej starej emigracji to autentyczni Niemcy ze Slaska Gornego i Dolnego,
      z Pomorza. Niektorzy z nich nawet nauczyli sie - mieszkajac przez wiele lat po
      wojnie w Polsce - polskiego. Ale sa teraz w swoim kraju, w Niemczech i nie maja
      powodu aby swoja poniekad przez los wymuszona polskosc demonstrowac. Druga
      grupa tych starych emigrantow, to tacy niemco-polacy, co to oba jezyki znaja,
      ale wola podkreslac swoja niemieckosc, skoro juz ja oficjalnie uznano. I
      odzegnuja sie od tego polskiego. Czasami sa to komiczne osoby. Drobny przyklad:
      kupowalam na Swieta szynke na targu u polskiego rzeznika (fatalny zreszta:))
      Za mna w kolejce staly dwie mocno starsze panie. Byly ewidentnie z Polski,
      chyba z Dolnego Slaska, bo nie mialy tego charakterystycznego akcentu z Gornego
      (znam sie, jestem z Katowic). Rzeznik Polak, wiec mam zwyczaj odzywac sie do
      niego po Polsku. Cos zostalo powiedziane po polsku, pani za mna podkreslila
      mocno, ze nie rozumie tego jezyka. Potem cos znowu zostalo powiedziane i ta
      sama pani spontanicznie odpowiedziala - wprawdzie po niemiecku, ale z sensem.
      Ergo: rozumiala po polsku. Tak czesto bywa. Mysle wiec, ze to jest powod ze
      Polskosc nie jest tu w Niemczech wielce demonstrowana. A swoja droga nasz
      polski sklep w Mannheim nazywa sie "Polnisches Centrum" , ma wiele niemieckich
      klientow i mysle ze ta nazwa bardziej do Niemcow przemawia jak "Warszawa".
      Polska mala restauracja nazywa sie Danusia. Polskie potrawy restauracyjne nie
      maja u Niemcow raczej wziecia. Ale to juz niezaleznie od nazwy:))))
      • ggigus polskie potrawy jako kuchnia zydowska 15.04.07, 16:17
        wziecie maja, juz o tym bylo tutaj :))
        kopytka, pierogi i bigos
        jak wzielam koptytka, jakis pan stwierdzil mina znawcy - o pierogi pani wziela
        :))

        co do Slazakow - masz racje, wielu z nich reaguje dziwacznie na nazwanie ich
        Polakami w Niemczech i Niemcami w Polsce, cos o tym wiem, mam rodzine na Slasku
        Opolskim
        ale jedno Twojej teorii wielu lat przeczy: w Holadnii ludzie pracuja od
        niedawna, w Anglii tez
        to sa wszytko emigranci nowej generacji
        swoja droga spotkalam kiedys pania, jak rozmawialam z kolezanka po poslku,
        powiedziala do mnie: O, tez kiedys bylam Polka
        • ewa553 Re: polskie potrawy jako kuchnia zydowska 15.04.07, 16:28
          nie przeczy gigus, tylko potwierdza: nowa generacja nie ma problemu z uzywaniem
          polskiego. Nie musza niczego udawac czy udawadniac.
          • annajustyna Re: polskie potrawy jako kuchnia zydowska 15.04.07, 16:32
            Sluchajcie, padlam! "Tez kiedys bylam Polka":)))): Tez kiedys bylam brunetka;))))...
            • ggigus dobre, nie, do tego lamana polszczyzna 15.04.07, 16:40
              nie wiedzialam, jak zareagowac na takie dictum
          • ggigus nie, bo ta sama mloda emigracja w jednym kraju 15.04.07, 16:39
            zaklada knajpe Warszawa,a w innym kraju w miescie z zarejestr. 12 tys. Polakow
            od niedawna sa dwa polskie sklepy
            i jeszcze mi sie przypomnial reportaz o polskim imbisie z Berlina
            wlascicielka opisywala, ze co ranka otwiera klodke, na ktora. sorry za
            obrzydliwosc, ktos od lat charka
    • ewa553 Re: Polonia w Niemczech i Holandii 15.04.07, 16:56
      niech Was to nie smieszy, Panienki. Mlode jestescie, nie wiecie jak to bylo.
      Jak Niemcy zamieszkujacy byle tereny niemieckie byli zmuszani do przyjecia
      polskiego obywatelstwa. Po wojnie czyszczono z Niemcow okolice, ale zamiast im
      pozwolic wyjechac do Reichu, spolszczano ich. I ci "Polacy na sile" roznie to
      wspominaja. Poznalam kiedys pania, ktora jako mlodziutka osoba mieszkala po
      wojnie w Katowicach. Tez mi powiedziala, ze "byla Polka"., Nie bylo w tym nic
      glupiego, ani zlosliwego. Opowiadala jak jej zycie przez tych kilka lat
      wygladalo, az ich do Niemiec wypuscili. Opowiadala ciekawie, rzeczowo,
      wiedziala, ze to wszystko bylo konsekwencja wojny. No i BYLA Polka przez jakis
      czas. Wcale nie smieszne. Choc tak brzmi.
      • fan.club I tu siem wtroncem. 15.04.07, 17:04
        Uzupełnię - i uwiarygodnię - opowiadanko Ewy i dodam, że pełny szpruch
        dotyczący tej okoliczności brzmi: byłam Polką za 25 złotych. Tyle wynosiła
        opłata skarbowa za "narodościową weryfikację". Panowie byli w tej samej cenie.
        • annajustyna Re: I tu siem wtroncem. 15.04.07, 17:07
          Ale to chyba jednak troche inna, gorzka opowiesc, prawda?
          • fan.club Interpretacji jest kilka, ale fakty pozostają. ntx 15.04.07, 17:11
        • ggigus nie podwazam wiarygodnosci opowiesci Ewy 15.04.07, 17:10
          drogi jecki
          ale nie sadze, zeby kazda na sile spolszcona osoba mowila po paltach spotkanej
          przypadkowo w supermarkecie Polce, ze tez byla Polka
          • ggigus po latach - glupia literowka 15.04.07, 17:11

          • fan.club Re: nie podwazam wiarygodnosci opowiesci Ewy 15.04.07, 17:14
            Przypadkowo wiem, że bez jeckiego nie potrafisz żyć, ale mnie proszę do tej
            symbiozy nie mieszać.
            • ggigus musisz uzywac innych argumentow w dyskusjach ze 15.04.07, 17:16
              mna abym mogla ci uwierzyc
              • fan.club Nie wiem, które argumenty masz na myśli, ale... 15.04.07, 17:25
                mogę ogólnie dodać, że argumenty można podzielać. Na Twoją wiarę nie mam
                żadnego wpływu. Twoje zachowanie wydaje mi się być wysoce osobliwe.
                • ggigus cóż mogę napisać, jesli dwie osoby piszą właściwie 15.04.07, 17:30
                  to samo na temat mojej osoby, to sprawa wydaje się dość dziwna
                  i jeszcze zdradza Cię parę innych rzeczy, ale sam rozumiesz, jecki, że nie będę
                  Ci ułatwiać życia
                  • fan.club Przecież nie napisałem ani jednego słowa 15.04.07, 17:37
                    na temat Twojej osoby!
                    Jest mi całkowicie obojętnie kogo z kim mylisz. Próbowałem jedynie wyprowadzić
                    Cię z błędu. Ośmieszaj się dalej.
                    • ggigus nie w tym watku i nie dzis, drogi jecki, ktorka 15.04.07, 17:43
                      pamiec masz, a szkoda
                      jedno napisze, co cie zdradza - stosujesz te same chwyty retoryczne na obu forach
                      zawsze pisalam, abys popracowal nad zmiennoscia stylu
                      jeden nick - jeden styl
                      to jest przeciez latwe!
                  • tiggerific Re: ggiguś 27.04.07, 01:06
                    to fan.club też już jest jeckim? hehe
                    chyba wstąpię do tego fanklubu

                    jak to Ty ładnie ujmujesz? aaa, obsesja zatacza coraz szersze kręgi :))))

                    niewidzialny jecki to także ty, hahaha, czkawki zaraz dostanę :))))
                    • tiggerific Re: ggiguś 27.04.07, 01:10
                      a poza powyższym, gratuluję tematu, całkiem udany.
                    • fan.club Re: ggiguś 27.04.07, 07:50
                      Fan.club jest uniwersalny: o wszystkich i dla wszystkich.

                      Egalité, Fraternité, Kamillentee...
      • caysee Re: Polonia w Niemczech i Holandii 15.04.07, 20:03
        Z tym spolszczaniem Niemcow to tez slyszalam, przy czym nie wiedzialam, ze to
        bylo tak zupelnie na sile i ze nie pozwalano im wyjezdzac. Babcia mojego meza,
        ktora jest Niemka mieszkajaca w Polsce opowiadala mi, ze w jej rodzinie
        spolszczyli sie dlatego, bo sytuacja w tamtym okresie byla bardzo niepewna,
        ojciec z wojny jeszcze nie wrocil i nie wiadomo bylo co sie z nim dzieje, matka
        miala wybor wyniesc sie z tym co zdola przewiezc i paroma dzieciakami na wielka
        niewiadoma gdzies wglab Niemiec albo zostac "na swoim" i przyjac obywatelstwo.
        No ja bym chyba w takiej sytuacji tez nie zgrywala patriotki.

        I wlasnie w ten sposob powstawali ludzie, ktorzy maja problemy z okresleniem
        swojej narodowosci i mowia "bylam Polka", chociaz dla mnie brzmi to tez
        smiesznie i wrecz zenujaco - Polka to dla mnie osoba o NARODOWOSCI polskiej, a
        nie z polskimi papierami, tak samo jak zaden Polak, ktory ma niemieckie
        obywatelstwo nie jest dla mnie Niemcem. Dlatego nie da sie "byc jakis czas
        Polakiem", bo albo sie jest Polakiem od urodzenia, albo nie. No albo sie jest
        mieszanka polsko-niemiecka :P
    • fan.club W tym miejscu proponuję wrócić do tematu. ntxt 15.04.07, 17:39
      • ggigus zebys to zrobil, powinienes byl sie tematu trzymac 15.04.07, 17:44

        • fan.club Przecież to ty sama scurviłaś ten wątek. ntxt 15.04.07, 17:46
          • ggigus proces zakrzywiania sie watka nie przeszkadza mi 15.04.07, 17:47
            i nie o tym pisalam
            to ty zadales powrotu do tematu, nie ja
            masz az tak krotka pamiec?
            ojej
            • fan.club To była tylko propozycja, ale wątek jest Twój. 15.04.07, 17:54
              Od zaraz.
              • ggigus no to pisz na temat, tak sobie milo dykutowalismy 15.04.07, 17:57
                o manifestacjach i nagle koniec
    • ggigus supermarkety greckie, tureckie, chinskie itepe 15.04.07, 18:02
      sa
      a moze Polacy - czesc - sa zybt skapi, zeby zarabiac ciezkie euraki i wydawac je
      na grzeski, michalki i torcik wedlowski?
      sa i knajpy Opatija, Grey, Wlosi rzecz jasna, a jak polska knajpa, to od razu
      pierogi ze smalcem
      ja jako djane np. promuje polska kulture, puszczam Maryle Rodowicz, Krzyszotfa
      Krawczyka, Violette Villas, Kazika i No limits i prosze, przychodza Niemcy i
      pytaja sie, co to za plyty (co jest najw. komplementem dla djow o djejek, ze
      pozwole sobie niekromnie zauwazyc)
      no i jeszcze tancza do ww.!
      wiec da sie promowac nasz piekny kraj
      jak bede slynna djane, to sie zajme polska kuchnia, to bedzie nastepne wyzwanie
      • caysee Re: supermarkety greckie, tureckie, chinskie itep 15.04.07, 20:14
        No chyba nie chodzi jednak o skapstwo, bo fakt ze te grzeski polskie w Niemczech
        kosztuja pewnie z 3 razy tyle co w Polsce, ale mimo wszystko na zarobki
        niemieckie nie jest to jakas zabojcza cena i jakby ktos mial potrzebe, to by
        kupowal. Ja tam na przyklad nie mam potrzeby sie obkupowac w polskie towary, bo
        mi one az tak strasznie nie brakuja. Wczoraj wrocilam z Polski i wzielam ze soba
        pare wafelkow i Ptasie Mleczko. Nie mam wiec potrzeby manifestowac swojej
        narodowosci pokazywaniem sie w polskim sklepie (z w.wym. powodu) czy na polskiej
        dyskotece (nie chadzam do dyskotek). Swoja polskosc "manifestuje" w gronie
        znajomych czy nawet w pracy, co jakis czas im cos opowiadajac o Polsce, czy
        jezyku polskim. A te Ptasie Mleczko co kupilam, to do pracy, bo mam zamiar nim
        poczestowac swoja grupe (10 osob) na cowtorkowym spotkaniu grupowym - w ten
        sposob promuje we wlasnym zakresie nasz kraj ;))
        • info-tw Re: supermarkety greckie, tureckie, chinskie itep 15.04.07, 20:34
          A ptasie mleczko mozna dostac tez na orlenie. Tyle ze kosztuje ponad 4 € o ile
          dobrze pamietam.
        • ggigus kupowanie w polskich sklepach nie jest dla mnie 15.04.07, 21:52
          synonimem manifestacji polskosci
          nie tylko to
          oczywiscie ze takie towary sa drozsze i bez grzeskow zyje mi sie swietnie
          ale mi chodzilo o klimat, widoczny np. w kwestii polskich delikatesow w
          Straelen, Venlo i Monachium
    • fan.club Ostatni raz, ale za to na temat. 15.04.07, 18:02
      Dobrze, że Niemcy nie czytają tego wątku.
      • ggigus dlaczego tak myslisz? 15.04.07, 18:04

        • jecki.p Re: dlaczego tak myslisz? 15.04.07, 19:16
          myslem, ze zglupieliby moze widzonc ciem...

          j.
          • ggigus twoja wypowiedz nie zawiera ani jednego sens. 15.04.07, 19:17
            argumentu
            • backdoorman1 Hahahahahahahahahahaha !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.04.07, 19:50
              bdm
    • info-tw Re: Polonia w Niemczech i Holandii 15.04.07, 20:40
      Mieszkam 50km od Venlo. Sa u nas 3 polskie restauracje, i polski sklep (chyba
      nawet 2). Istnieje tez handel polski obwozny. Jak mam ochote na cos polskiego
      to tez moge kupic na orlen.
      • mazur39 nie tylko Orlen, Star to jest też firma 16.04.07, 17:20
        pod Orlenem. billig-marke :-))
        ale to są tylko dzierżawcy, produkty nie muszą być polskie
    • artur666 Kupom moscipanswo.... 16.04.07, 12:45
      Pytanie tylko czy Polonia w niemczech chce stworzyc swiat podobny jaki maja np.
      Turcy. Mnie nie pasuje zyc w podobnym polskim Vacuum.
      • kolonistka Re: Kupom moscipanswo.... 16.04.07, 13:43
        A ja sadze, ze polonia w Niemczech jest malo widoczna poniewaz wiekszosc ludzi
        przyjechala do Niemiec na tzw. "pochodzenie" - ergo - jak sie na pochodzenie
        przybylo to jest sie niemcem z papierami i nie wypada sie afiszowac polskoscia
        (co dla mnie osobiscie jest smieszne).
        Zdarzylo mi sie juz prowadzic rozmowy z emigrantami z Polski, ktorzy na moje
        pytania zadane w jezyku polskim odpowiadali po niemiecku i zeby bylo weselej
        gdy zapytalam sie gdzie ta osoba mieszkala w Polsce uslyszalam (lamana
        niemczyzna nota bene) - ja nie mieszkalam w Polsce tylko na Slasku.
        Przeciez to rece opadaja, kiedy rozmowca ma lat ok. 34, wyjechal kilka lat temu
        z Polski (ooopss sorry ze Slaska) i puszcza taki tekst.

        Ja osobiscie nie spotkalam sie nigdy ze "zlym okiem" autochtonow patrzacym na
        mnie kiedy rozmawiam po polsku a mieszkam tu juz kupe czasu. Natomiast mnie
        sama razilo, kiedy jedna pani na lotnisku czekajac na lot do Gdanska glosno
        rozmawiala przez komorke. I tak samo raziloby mnie gdyby mowila po chinsku,
        wlosku, francusku czy niemiecku.
        Po prostu kiedy sie prowadzi rozmowe w miejscu publicznym to obojetne w jakim
        jezyku nalezy przeprowadzac ja w miare dyskretnie.
        Takie jest moje zdanie.
        Polska restauracje mam niedaleko, ale w niej nie bywam, polska wedline kupuje
        u "przewoznego" rzeznika a polska gazete dostarcza mi poczta ;-)
        Tyle ile chce polskosci mam i nie potrzebuje do tego polonii.
        A o to by nasze potomstwo nie zapomnialo jezyka zadbalismy z mezem sami.
        • maria421 Re: Kupom moscipanswo.... 16.04.07, 16:34
          Przychylam sie do opinii Ewy i Kolonistki. W Niemczech jest bardzo duzo osob
          ktory przyjechaly z Polski, co nie znaczy ze sa lub ze czuja sie Polakami czy ze
          chca sie takimi czuc. Jezeli czuja, ze sa bardziej Niemcami czy Slazakami, to
          jest to ich sprawa. Jezeli chca rozmawiac tylko po niemiecku to tez jest to
          tylko ich sprawa.
          Co do samej kwestii Polonii w Niemczech czy sklepow Polskich w Niemczech- nie
          odczuwam zadnej potrzeby bycia zrzeszona w kolku polonijnym a to z takiego
          powodu ze jutro, jesli tylko zechce, moge byc w Polsce:-) Z tego samego powodu,
          czyli bliskosci Polski, czestych wyjazdow tam i czestych odwiedzin krewnych i
          przyjaciol z Polski, nie odczuwam potrzeby zaopatrywania sie tutaj w polskie
          artykuly spozywcze.
          Gdybym mieszkala w jakims bardziej od Polski oddalonym kraju z pewnoscia
          odczuwalabym wiekszy apetyt na twarozek czy "Michalki":-)
          • artur666 Re: Kupom moscipanswo.... 16.04.07, 16:57
            Taaa
            Tak jak wszyscy Gastarbeiterzy, Polacy powinni tez miec swoje cetra aby
            poszukac sobie pracy lub przetlumaczyc cos po niemiecku, poszukac
            polskojezycznego lekarza itp.
            Czy nie widzicie w tym izolowania samych siebie? Aby bylo smieszniej pozniej
            tacy narzekaja, ze Polacy to sie chyba nigdy nie potrafia zaaklimatyzowac w
            Niemczech. Znalem kiedys takie "centra", ich uczestnicy nie doszli w Niemczech
            do niczego wychamowujac sie wzajemnie w rozwoju. Kupa moscipanstwo...kupa!
          • alesko Re: Kupom moscipanswo.... 16.04.07, 22:44
            ja ze swoja polskoscia tez nie mam problemu, nawet raz wybralam sie na
            poszukiwanie polskiej knajpy z pierogami w berlinie, efekt byl zalamujacy, nie
            dosc ze dlugo jej szukalam (kto otwiera knajpe w takim miejscu???) to byla
            zamknieta! dodam ze club der polnischen versager tez zamykaja za dwa miesiace
            (tych to mi nie szkoda, bo swoja arogancja sobie na to zasluzyli)
            bardzo chetnie odwiedzilabym w weekend jakis doooooobry polski klub (bez
            violetty villas tudziez najnowszych hitow akcentu), ale niestety nic takiego
            tutaj nie ma
            mysle ze najzwyczajniej w swiecie nie umiemy sie promowac
            berlin to b dobre miasto na taki interes bo ludzie interesuja sie
            roznymi "klimatami", no ale jakos nic z tego nie wychodzi....

            co do polskich produktow to je b lubie,
            pozdr
            • ggigus hehe, wiem o jakiej knajpie z polskimi pierogami 17.04.07, 23:51
              chyba mowa, ale nie bylo czego zalowac :))
              pozdrowka
    • fufu_ffm Re: Polonia w Niemczech i Holandii 16.04.07, 22:20
      To sa dyskusje ktorych termin waznosci minal jakies 10 lat temu.

      Patrze obecnie z przyjemnoscia na nowa fale Polskich emigrantow, ktorzy sa
      wyksztlaceni, obyci, mowia obcymi jezykami (czesto wiecej niz jednym) i ktorym
      jakiekolwiek kompleksy (jezeli wogole takie mieli) przechodza po 5 minutach w
      firmie.

      Ci ludzie czuja sie swobodnie mowiac po Polsku w Berlinie, Monachium,
      Amsterdamie, Londynie, Dublinie czy Nowym Yorku.

      Nie ma co sie zastanwiac nad przeszloscia bo sie jej i tak nie zmieni tylko
      powiedziec sobie ze bylo jak bylo a teraz jest dobrze i bedzie jeszcze lepiej.
      Odkad w Niemczech mieszkam to mnie zalamuje, ze tutaj CIAGLE i WIECZNIE sa
      programy o 2 wojnie swiatowej. W zyciu sie tyle filmow historczno -wojennych
      nie naogladalam. A mieszkalam juz w kilku krajach, ze tak powiem "dotknietych"
      historia.

      A kogo to do jasnej anieli jeszcze interesuje? Drazni mnie tez, ze jako Polak
      na obczyznie musi sie czlowiek wiecznie okreslac jako "Polak". Traci sie
      osobowosc kompletnie na rzecz narodowsci.

      A co to wogole znaczy? Co ja mam wspolnego z Polakiem Henkiem z budowy (nic
      przeciwko Henkowi)? I ta obsesja ludzi czy sie po Polsku mowi, czy
      wystarczajaco po Polsku itd. - and who the hell cares - ze tak powiem?
      W stosunkach meidzyludzkich chodzi o komunikacje - jak mi Cie lepiej zrozumiec
      po Aramejsku to wal smialo. Mi osobowosci nie ubedzie od tego, ze w obcym
      jezyku kogos zagadam. Polskosci tez nie.

      A dyskusje na temat Slaska wychodza mi obydwoma bokami. Co za obsesja. Polacy
      usiluja sobie wmowic, ze Slask byl Polski. Taaak - jak tam jeszcze puszcze
      stala to moze. We Wroclawiu neguje sie cale Niemieckie dziedzictwo. Co to za
      neuroza, zeby faktom w oczy nie spojrzec?

      Powiem Wam dla przykladu, ze podczas wojny Wroclaw byl twierdza wiec ludzi
      cywilnych wysiedlili. Do tych cywilow nalezeli tez Polacy ktorzy na przyklad
      przed wojna we Wroclawiu mieszkali i podczas wojny musieli tam jako niewolnicy
      pracowac (jak sie odchylili od sluzby w wojsku). Po wojnie czesc z tych ludzi
      wrocila do miasta - zazwyczaj na piechote bo o drodze im biedacy z Armii
      Rosyjskiej odebrali rower, zegarek i co tam jeszcze mieli.

      Po powrocie do Wroclawia, domy ktore mieli przed wojna zostaly im zabrane na
      rzecz nowych wlascicieli. Do tego pracy nie mogli dostac - no bo element
      podejrzany, autochtonii ze Slaska. Noi te nazwiska takie dziwne...Potem nowi
      wlasciciele miasta (ale o tym cicho - bo przeciez Wroclaw byl od zarania
      dziejow Polski...jak przynajkmniej propagandowe podreczniki hostorii by tego
      chcialy) wymslili sobie, ze kazdy kto nie moze wyprodukowac 3 swiadkow z czasu
      wojny na to ze byl Polakiem to musi wyjechac. 3 swiadkow - z miasta
      ewakuowanego w trakcie wojny.

      Najlepiej stworzcie policje Polskosci ktora bedzie sprawdzac kto jest
      wystarczajaco Polski, mowi wystraczjaco duzo i glosno po Polsku, oraz wsuwa te
      oblesne, tluste Polskie potrawy na codzien i jeszcze zachwala ze Polska kuchnia
      taka wspaniala (dlatego tak sie przeciez na miedzynarodowym rynku przebila).
      I chlostac publicznie jak sa tacy ktorzy wola sie okreslac przez swoja
      osobowosc niz narodowosc.






      • bibi1 Polacy w Niemczech unikaja rodakow, w Holandii nie 17.04.07, 18:27
        dlaczego????
        ile razy jestem w DE i spotkam Polakow,zawsze zaczynam rozmowe,nawet zapraszam
        do siebie,jesli ktos mieszka w poblizu.Jednak ludzie zwykle nie chca
        rozmawiac,a juz malo kto ma ochote na zawarcie blizszej znajomosci.
        Dla sprostowania dodam,ze zazwyczaj jest ze mna moj 3-letni syn,wiec jako
        kobieta po 30-tce i z dzieckiem nie wzbudzam chyba strachu;poza tym zagaduje
        tylko kobiety i przewaznie tez dzieciate.Na dodatek nie jest to jakas
        metropolia, a ledwie kilkutysieczne miasteczko,wiec i tak stale spotykam tych
        ludzi.Zatem czego sie boja?
        Ja mieszkam w Holandii i tam takie pogaduchy sa naturalne i wrecz spontaniczne.

        • fufu_ffm Re: Polacy w Niemczech unikaja rodakow, w Holandi 18.04.07, 11:33

          bibi1 -

          Ja mam natomiast zupelnie inne doswiadczenia. Znam z Frankfurtu i okolic bardzo
          duzo Polakow. Polacy sie czesto spotykaja (na przyklad dzisiaj jest spotkanie).
          Na ulicy slychac Polski jezyk. Czesto ludzi w ten sposob poznalam, ze sie
          gdzies w publicznym miejscu zgadalismy jak na przyklad na lace nad Menem.
          Nie zgodze sie tez co do mowienia po Polsku bo we Frankfurcie Polski na ulicy,
          w knajpie, w sklepie slyszy sie ciagle.

          Co jak co, ale jezeli masz ochote na pogawedke po Polsku to sie wystraczy
          przejsc tutaj po miescie i pogadac sobie mozesz do woli.

          Natomiast wez po uwage, ze nie z kazdym poznanym Polkiem\Polka musisz sie
          zaprzyjaznic ani oni z Toba. Do przyjazni czy nawet zwyklej znajomosci potrzeba
          wiecej wspolnego niz tylko to, ze - (powiedzmy dla przykladu) - jestesmy
          Polkami i mamy obydwie 3-letnie dzieci.

          To jest meczace, ze sie ciagle zaklada ze jezeli jestem Polka i spotykam druga
          Polke to sie musimy koniecznie polubic i zaprzyjaznic.
      • ggigus no nie fufu, ja o tym nie pisalam 17.04.07, 23:51

        • aptus Re: no nie fufu, ja o tym nie pisalam 26.04.07, 14:13
          W Hamburgu i Berlinie manifestowanie polskosci to normalka.Pewnie w tych
          miastach mieszka kilkaset tysiecy Polakow i to dlatego
          Secundo - mysle,ze obecnie najbardziej trendy jest kosmopolityzm w
          Eurolandzie.Dlatego niekoniecznie kazdy manifestuje swoja przynaleznosc
          panstwowa czy tez narodowa.
          Mysle,ze sukcesywnie-np w ciagu 10-20 lat Polska zdobedzie w Euroland renome i
          respekt,ale nie sadze,ze bedzie o na rowni z Francja i Wlk.Brytania.
          Np wakacjie i urlopy Niemcy spedzaja chetniej we Francji jak w Polsce, bardziej
          wola Kino Francuskie, i ich zarelko niz polskie, ich dorobek kulturowy i
          historyczny(zreszta ja takze-ale to nie wazne).
          Nie wiem, moze faktycznie jesli chodzi o awans socjalny emigrantow polskich w
          Niemczech,to jest on duzo mniejszy jak w Benelux, UK i USA?
          Dlatego musimy "lamac" te stereotypy i ksztalcic sie, zajmowac dobre pozycje.

          Polska musi miec takze dobry management jesli chodzi o polityke zagraniczna ;
          nie chodzi tutaj o ludkow w ludowych strojach i przetpotowy asortyment
          zywnosciowy typu bigos,kopytka i ciezko strawne mieso-tj pokazywanie Polski
          jako skansenu i zascianka Europy, tylko ambasadorow kultury podrozujacych po
          swiecie typu:
          Gretkowska,Maslowska,Woloszanski,Wolek,Jedrzejczak,Malysz,Polanski plus Mozgi
          ze swiata nauki i ekonomii i muzy
          Uwazam,ze Gotschalk czy Raab powinni zapraszac do programow np Malysza i o.g.
          persony aby robic Polsce opinie panstwa nie tylko roboli.

          Jest jeszcze jeden aspekt
          Podaz i Popyt-moze popyt na polska zywnosc jest w Holandii wiekszy?
          Wtedy ta monstrualna ilosc punktow uslugowo-gastronomicznych bylaby logiczna.



Pełna wersja