germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow

17.05.09, 11:23
Czy ktos byl w podobnej sytuacji?? jestem germanista, pracuje w szkole na
razie w Poslce i staram sie o uznanie moich polskich dyplomow za granica,
dokladnie w Niemczech (BW), bo chce tma szukac pracy jako nauczyciel w szkole
podstawowej. Slyszalam ze mam podobno studiowac drugi kierunek, bo niemiecki
sam to troche za malo. Prosze o jakies szczegoly ,jesli ktos byl w podobnej
sytacji.
    • annajustyna Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 17.05.09, 11:30
      Sama polska germanistyka dla Niemcow nie jest kierunkiem pedagogicznym (auf
      Lehramt), ot taki paradoks. Poza tym, czego chcialabys uczyc w szkole?
      Niemieckiego? Chyba ze obcokrajowcow, ale to tez w Niemczech jest oddzielnym
      kierunkiem studiow (Deutsch las Fremdsprache, DAF). Mgr (PL) masz prawo uzywac
      bez zadnego uznawania.
      • justynah82 Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 17.05.09, 11:37
        No tak chodzi o ten Lehramt...mialas podobna sytacje?? wiem, ze bede musiala cos
        studiowac,obawiam sie, ze te moje studia nie beda mialy zbyt duzego znaczenia
        tam. a jak jets z tlumaczeniami?? czesc mam zrobionych w Polsce, czesc w
        Niemczech?? Uznaja oni w ogole polskie tlumaczenia?? to znaczy u polskiego
        tlumacza przysieglego?
        • annajustyna Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 17.05.09, 11:44
          Generalnie uznaja polskie tlumaczenia, ale nie maja obowiazku (tutaj nawet
          tlumaczenia z innego niemeickiego landu moga byc odrzucone). Na pewno musialabys
          nadrobic tzw. Referendariat (staz przygotowawczy), no chyba ze zaliczyliby Ci
          chocby czesciowo prace w polskiej szkole. Szkoda, ze akurat germanistyke w PL
          robilas, a nie np. anglistyke albo matematyke (proponuje bys napisala mejla do
          Jessi_a na gazetowego, chyba ze Jessi sama tu dzis zagosci).
          • justynah82 Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 17.05.09, 11:48
            dzieki za info, wlasnie ta germnaistyka to nic to nie da. matma fajnie by bylo..
            ale wiesz do tego trzeba miec glowe, a matma raczje moja mocna storna nie byla,
            tak jak i angielksi, czego bardzo zaluje..
        • shabbat.shalom Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 17.05.09, 12:26
          justynah82 napisała:

          > No tak chodzi o ten Lehramt...mialas podobna sytacje?? wiem, ze bede musiala co
          > s
          > studiowac,obawiam sie, ze te moje studia nie beda mialy zbyt duzego znaczenia
          > tam. a jak jets z tlumaczeniami?? czesc mam zrobionych w Polsce, czesc w
          > Niemczech?? Uznaja oni w ogole polskie tlumaczenia?? to znaczy u polskiego
          > tlumacza przysieglego?
          --------------------------------
    • rotkaeppchen1 Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 17.05.09, 13:12
      Hej,
      niestety sama germanistyka to za malo. Tu nawet jezeli studiujesz
      germanistyke na bachelor lub potem master, musisz jeszcze jeden
      kierunek wziac. Lehramt to zupelnie inna historia, tez wybierasz dwa
      kierunki, dodatkowo studiujac Lehramt, masz przygotowanie
      pedagogiczne. Studiuje Lehramt Grundschule na Uni w Essen, nie wiem
      jak to jest na innych uniwerkach. Tu studiujac Grundschule trzeba
      obowiazkowo wziac albo Germanistyke albo Matematyke (mozna oba na
      raz) i do ktoregos z tych kierunkow, jezeli nie robi sie obu, trzeba
      wziac dodatkowo albo angielski - innych raczej w podstawowce nie ma,
      chyba ze francuski w rejonach przygranicznych, albo sport,
      Lernberech Gesellschaftswissenschaften, zeby potem uczyc tzw
      Sachunterricht, czyli troche historii, geografii, wiedzy spolecznej
      itd, lub Lernbereich Naturwissenschaften albo Religie - kat lub ev.
      Poza wybranymi dwoma kierunkami, robi sie blok pedagogiczny oraz
      podstawy metodyczne z niemieckiego lub matematyki, o ile tych
      przedmiotow sie nie studiuje jako kierunki glowne. W ´niemieckiej
      podstawowce uczys generalnie wszystkiego, im wiecej masz uprawnien,
      tym latwiej o prace. Oczywiscie, zeby uczyc np muzyki czy plastyki,
      nie musisz studiowac sztuki czy robic kierunku studiow muzycznego,
      wystarczy zrobic odpowiednie doksztalcenie, czyli Fortbildung,
      ktorych i tak w czasie pracy robi sie mnostwo.
      Pozdrowienia i powodzenia
    • prochottka1 Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 18.05.09, 09:01
      napisalam na priv
      • justynah82 Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 20.05.09, 10:11
        Prochottka1, wyslij mi to prosze na adres justynah82@vp.pl.
    • othala76 Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 28.05.09, 19:56
      dziewczyny a ja mam taką sytuację,żę kończyłam germanistykę w Polsce
      i pracowałam 8 lat, zrobiłam dyplomowanie - nie mam pojęcia czy to w
      ogóle ma jakieś znaczenie,poza tym skończyłam j. angielski
      wnauczycielskim kolegium językowy,plus licencjat na uniwerku. Czy ja
      mam W OGÓLE szanse na pracę w szkole? bo teoretycznie mam 2
      przedmioty.
      • anettchen2306 Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 29.05.09, 10:34
        Alez oczywiscie ze masz! Skladaj papiery na uznanie kwalifikacji
        zawodowych - napisza co i jak dalej (znanie do nauczania przedmiotu
        na konkretnym poziomie: Realschule, Gymnasium ...). Z pewnoscia nie
        odbedzie sie bez Anpassungslehrgang. W niektorych landach mimo
        dyplomu z germanistyki trzeba zdac panstwowy egzamin z
        niemieckiego :-)
        • znana.jako.ggigus sorek za pytanie - 29.05.09, 14:01
          naprawde sa w De absolwentki czy absolwenci poslkiej germany, ktorzy/ktore ucza
          niemieckiego Niemcow??
          Troche mi sie to nie miesci w glowie, no chyba ze ktos jest wychowany
          dwujezycznie w Pl.
          • anettchen2306 Re: sorek za pytanie - 29.05.09, 20:14
            A wyobraz sobie, ze tak :-)) Dziwnie to brzmi, ale tak jest.
            Przyczyna jest prosta: nie istnieje cos takiego jak 100% poprawnosci
            jezykowej, kazdy popelnia wieksze lub mniejsze "grzeszki".Ja ucze
            niemieckiego w gimnazjum. Problemow z uznaniem kwalifikacji do
            nauczania tegoz przedmiotu na tym wlasnie poziomie nie bylo zadnych,
            trwalo to jednak ok. 1,5 roku. Musialam jednak uzupelnic drugi
            przedmiot (zrobilam dyplom z matematyki), zdac panstwowy egzamin z
            niemieckiego i oczywiscie odbyc obowiazkowo Anpassungslehrgang (ten
            egzamin z niemieckiego byl warunkiem zapisania wlasnie na
            Anpassungslehrgang, pod jeszcze jednym warunkiem, ze zda sie go na
            najwyzszym przewidywanym poziomie, np. Test DaF: ze wszystkich
            czesci skladowych nalezy osiagnac poziom piaty). Obecnie wiekszosc
            godzin mam jednak z matematyki, bo kolegow po fachu z ta wlasnie
            specjalizacja jak na lekarstwo :-(
            • znana.jako.ggigus Re: sorek za pytanie - 30.05.09, 11:19
              no nie, nie ma poprawnosci jezykowej 100% i nie o tym pisalam, ale osoba
              wychowana w Niemczech popelnia inne bledy niz osoba z zewnatrz, ma inne
              slownictwo (wlasnie rozwiazywalam test w Wer wrid Milionär i znow poczulam sie
              Ausländrem), dlatego podziwiam.
              Zreszta nawet osoby wychowane dwujezycznie robia koszmarne bledy w pisanym
              jezyku. Mam kolezanke, chodzila do poslkeij szkoly w Berlinie, mowi bez akcentu
              po polsku, jest dwujezyczna, ale nie dwupismienna. No i na nazwisko Kollataj
              zaeragowala: A co to za dziwus?
              Sa rzeczy nie do nadrobienia, ktore nauczyciel jezyka ojczystego!! musi jednak
              wiedziec/umiec.
              Mimo to podziwiam
              • annajustyna Re: sorek za pytanie - 30.05.09, 15:27
                Ggigus, zgadzam sie calkowicie. I szczerze powiedziawszy, wolalabym by moje
                dziecko uczyl jezyka native speaker.
                • znana.jako.ggigus hehe 30.05.09, 16:19
                  tez tak pomyslalalam:)
                  • anettchen2306 Re: hehe 30.05.09, 20:09
                    he he he :-)) Moja niemiecka z krwi i kosci kolezanka po fachu
                    (kobita prawie 60-letnia) poprawia samego Kafke i Goethego (poprawia
                    cytaty!) i uparcie twierdzi, ze to "bledy przedruku" i ze w jej
                    egzemplarzach ksiazkowych te cytaty brzmia zupelnie inaczej :-))
                    Ja jednak wolalabym, by moje dzieci uczyl polski lub francuski
                    germanista niz przypadkowy pocztowiec (z tytulu Beamtenvertretung).
                    Prawda jest taka, ze nauczycieli brakuje i lepszy "zagraniczny"
                    germanista majacy pojecie o nauczaniu i swoim fachu, niz kolejne
                    Vertretung der Vertretung.
                    • annajustyna Re: hehe 30.05.09, 20:49
                      Jaki pocztowiec?
                      • anettchen2306 Re: hehe 31.05.09, 16:21
                        Bematenvertretung - dlatego pracownik poczty majac status urzednika
                        panstwowego jest zatrudniany w szkole w celu latania godzin z
                        roznych przedmiotow - praktyka czesto stosowana. Podobne uprawnienia
                        maja szkoly wzgledem np. Forstner :-), ktory mze byc skierowany do
                        nauczania biologii, chemii...
                        Rozczaruje byc moze was bardzo, ale wiecej wynioslam (w czasie
                        studiow germanistycznych) z wykladow polskich profesorow lub nawet
                        zwyklych mgr, niz roznych niemieckojezycznych native speaker(ow)... -
                        To od wiedzy, osobowosci i doswiadczenia nauczyciela zalezy - takze
                        od jego zaangazowania, czy dziecko chetnie i z pasja podejdzie do
                        przedmiotu, czy tez bedzie to dla niego przykra koniecznosc.
                        Wiekszosc moich kolegow po fachu konczyla stary tok studiow, tzn
                        studia dyplomowe Lehramt 2-3 letnie, podczas ktorych "zglebiali" na
                        raz niejednokrotnie 2-3 przedmioty. Zaden z moich kolego
                        nauczajacych j. niemieckiego nie studiowal
                        germanistyki! "Zagraniczny" germanista nie jest w niczym gorszy
                        od "niemieckiego" :-) a niejednokrotnie poziomem wiedzy i
                        przygotowaniem pedagogicznym przewyzsza swoich niemieckich kolegow.
                        • znana.jako.ggigus nie neguję Twojej wiedzy 31.05.09, 17:37
                          bo wiem, że zagraniczni germaniści mają inne spojrzenie na język i nie pisałam o
                          tym, że wiedzy nie masz, ale np. możesz mieć problewmy szykiem zdania, możesz
                          nie rozumieć wielu aluzji czy cytatów jako cytatów właśnie.
                          Poprawianie cytatów to się akurat zdarza wszędzie, hehe.
                          Naprawdę osoba wychowana wjakimś języku, kulturze ma inną wiedzę, o czym się -
                          jakże często - niestety - przekonuję.
                          Poza tym niemiecki - vide partykuły, vide sztywny szyk zdania - jest zdradliwy
                          dla osób z zewnątrz, a germanista, nauczyciel, bo germanistyka jako studium w
                          Niemczech to co innego jako nauczyciel, a co innego jako M.A. - a germanista
                          nauczyciel takie rzeczy jak szyk itepe, wessał z krwią swojej niekoniecznie
                          niemieckiej matki.
                          • annajustyna Re: nie neguję Twojej wiedzy 31.05.09, 20:26
                            O wlasnie! Tzw. Mutterschprachprinzip chocby w tlumaczeniach...
                            • anettchen2306 Re: nie neguję Twojej wiedzy 01.06.09, 13:50
                              "Tzw. Mutterschprachprinzip chocby w tlumaczeniach..."
                              No wlasnie na temat jakosci tlumaczen robionych tu na miejscu przez
                              Muttersprachler(ow) nie bede sie wypowiadac :-(
                              Tak ogolnie mowiac, wiekszosc zwyczajnych ludzi ma male pojecie o
                              tym, czym naprawde zajmuje sie germanistyka (pamietam zdziwienie
                              niemieckiego rektora katedry matematyki: "A to za grancia studiuje
                              sie germanistyke? Po niemiecku wszystko?". Przewaznie kojarza ja z
                              masywnym drylem gramatycznym :-) Tymczasem gramatyke opisowa
                              studiuje sie zazwyczaj tylko rok. Obok niej rowniez literature,
                              retoryke (!), lingwistyke (w tym znajomosc Redewendung,
                              Sprichwörter...), prace z tekstem pisanym, kreatives Schreiben,
                              historie Niemiec, historie jezyka niemieckiego (germanskiego) i
                              wiele innych. Tak jak wsrod kazdej grupy zawodowej istnieja
                              ci "lepsi" i ci "gorsi" nauczyciele. Jezyk jakim mowia lub w jakim
                              wyrosli ma z ich kompetencjami jako nauczyciel czesto niewiele
                              wspolnego. Gdy jednak widze w szkole ludzi z "przypadku"
                              (Vertretung) to tez mnie szlag trafia, zwlaszcza, ze moj starszy syn
                              tez chodzi do szkoly i opowiada, co sie na lekcjach dzieje i jak
                              czesto lekcje przepadaja - nie sa latane zadnymi zastepstwami z
                              innych przedmiotow, dzieciaki po prostu zostaja w domu lub wczesniej
                              do niego wracaja.
                              Zawod nauczyciela jest tutaj naprawde uwazany za maloatrakcyjny,
                              stresujacy... Moze dlatego "zagraniczni" germanisci i nauczyciele
                              innych profesji sa witani (oczywiscie po spelnieniu roznych
                              kryteriow) z otwartymi rekami w szkolach. Jezeli wiec ktos ma szanse
                              na prace w swoim zawodzie tutaj, powinien z niej skorzystac. Z
                              wlasnego doswiadczenia powiem jeszcze, jako nauczyciel mialam w
                              Polsce znacznie wiecej powinnosci i obowiazkow niz tutaj, praca byla
                              bardziej "uciazliwa" a pensja ... coz, przemilczmy to minuta ciszy :-
                              ((
                              Moja wypowiedz dotyczyla ogromnych brakow kadrowych wsrod
                              nauczycieli. Wg mnie lepiej, by dzieci mialy zajecia z jezyka
                              ojczystego, nawet jesli prowadzi je "zagraniczny" nauczyciel, nizby
                              te lekcje mialy przepadac, mialby je prowadzic sflustrowany i nie
                              majacy ochoty na zadne innowacje 60-paroletni nauczyciel lub wlasnie
                              przykladowy pocztowiec. Myslicie, ze ja nie mialam obaw, czy poradze
                              sobie jako Muttersprachlehrerin? Czy nie zostane "zjedzona" przez
                              moich uczniow i ich rodzicow? No pewnie, ze mialam! Na szczescie
                              obawy byly przesadzone a rzeczywistosc szkolna wyglada zupelnie
                              inaczej:-) Pozdrawiam z Rheinland-Pfalz
                              • znana.jako.ggigus o tzw. kreatives Schreiben 01.06.09, 14:04
                                nie bede pisala, bo nie widze sensu uczenia kogokolwiek kreatywnosci Badz
                                kreatywny to jak wolanie: badz spontaniczny!!
                                Tym bardziej na studiach kreatywne pisanie.
                                Nie przecze, ze zagraniczna germana to cos innego niz germana w De, a pan, ktory
                                sie dziwil, byl zwyczajnym ignorantem.
                                Zreszta nie wszystko na studiach germn. w Pl jest po niemiecku i nie wszystko to
                                gramatyka opisowa i literatura.
                                Ja np. mialam zajecia z p. dr G. - pol roku przerabialismy tekst o parku ksiecia
                                Pücklera albo jakos tak. Slownixtwo ogrodnicze plus rosliny. Potem okazalao sie,
                                ze pani dr G. pisala prace doktorska o ksieciu i stad zamilowanie do tekstow.
                                Jej akcent i i jej iś czyli ich do dziś mam w uszach, tym bardziej że p. dr G.
                                nie była moją fanką, oj nie była:)
                                Mnie nie chodzi o program studiow, bo mialam tez na germanie lepsze zajecia i
                                lepszych docentow, a o co mi chodzi, juz pisalam.
                                Ale jesli sie spelniasz w tej roli i jesli cie dzieci nie zjadly, to gratuluje
                                i podziwiam.
                                Chociaż ryzyko że wpoisz dziecoim błędy jest wg mnie większe nmiż w przypadku
                                znuszonych życiem urzędników. Jakość błędów jest inna.
                                Ale Twoją ogromną zaletą jest wiedza gramatyczna o języku, to rzadkość tutaj.
                                • annajustyna Re: o tzw. kreatives Schreiben 01.06.09, 15:06
                                  Hmm, pracuje z dziewczyna, ktora robila germanistyke (i anglistyke) na Slowacji.
                                  Wymowa i akcent w obu jezykach to zgroza po prostu (mieszkala w Stanach, a w
                                  Niemczech jest prawie 4 lata, a mimo to...). Niestety, ale filologia obca
                                  zazwyczaj uczy literatury i slownictwa, ale nie JEZYKA. Jezyka mozna sie tylko
                                  nauczyc ciezka praca, zyjac wsrod nativov. I do tego trzeba miec tez talent.
                                • anettchen2306 Re: o tzw. kreatives Schreiben 01.06.09, 21:13
                                  Dziwne, bo podczas moich studiow zarowno w kolegium jak i pozniej na
                                  germanistyce WSZYSTKIE przedmioty byly wykladane wlasnie po
                                  niemiecku - od samego poczatku (kolegium jezykowe w Lesznie, katedra
                                  Germanistyki w Zielonej Gorze), wlacznie z kreatives Schreiben (ze
                                  spontanicznoscia nie mialo to nic wspolnego :-), to raczej
                                  przypominalo warsztaty pismienniczo-literackie, pokazywalo w jaki
                                  sposob zachecic uczniow do pisania tekstow a sama czynnosc pisania
                                  uczynic bardziej znosna dla zwyklego Kowalskiego). Przedmioty takie
                                  jak metodyka nauczania jezyka oraz elementy psychologii rowniez byly
                                  wykladane po niemiecku. Ja decydujac sie na niemiecki wybralam
                                  wlasnie kolegium, gdyz slyszalam, ze mozna tam sie nauczyc wlasnie
                                  praktycznej znajomosci jezyka, studenci nie sa tak bardzo anonimowi
                                  i nie odchodzi taka masowka jak na zwyklej germanistyce. Faktycznie,
                                  magiel jezykowy przeszlam niezly i to glownie tam nauczylam sie
                                  praktycznego mowionego jezyka (Muttersprachlerow mielismy i owszem,
                                  jednak niezbyt chetnie przykladali sie do zajec z nami, zazwyczaj
                                  podczas dyskusji rzucali jakies haslo i "robta z tym co chceta").
                                  W nauce jezyka ojczystego chodzi o wiele wiecej niz "pokazywanie
                                  bledow", "unikanie bledow" lub ich "utrwalanie", to takze obcowanie
                                  z literatura (a to juz jezyk uniwersalny, podobnie jak muzyka),
                                  umiejetnosc dyskusji i argumentacji. Faktem jest tez, ze nie znam
                                  sie na wszystkim co "jezykowe" bo i nie sposob sie na tym znac.
                                  Kazdy jezykowiec ma swojego konika, jedni lubia slowotworso, inni
                                  grame a ja np. literature, choc w gramatyce czuje sie dobrze i
                                  koledzy "wysluguja" sie mna majac zaplanowane godziny z gramatyki
                                  (zwlaszcza z Passiv i Konjunktiv :-)). Polonisci tez nie sa
                                  chodzacymi slownikami i zbiorami idiomow i cytatow. Ja tez sie lapie
                                  na tym, ze zdarza mi sie popelnac rozne bledy - zwlaszcza, ze czasem
                                  szybciej gadam niz mysle :-)) To chyba jednak "zboczenie zawodowe"
                                  podobnie jak pisanie bez konca...
                                  Dzieki za "niezjedzenie" mnie jako Polki uczacej Niemcow niemca :-
                                  ))), choc moj maz (Niemiec) z poczatku tez z przymruzeniem oka na to
                                  patrzyl, z biegiem czasu mu przeszlo.
                                  Ide zagnac moje dwa mlode Pokemony do lozek.
                                  • znana.jako.ggigus Re: o tzw. kreatives Schreiben 01.06.09, 22:25
                                    a ja nie pisalam o tym, ze przedmioty na germanie nie byly wykladane po niemiecku.
                                    co to jest kreat. schreiben wiem i dlatego watpie - jak ktos nie potrafi napisac
                                    tekstu, bz powtorzen i z sensem, to zaden warsztat kreatywnego pisania mu nie
                                    pomoze. Jak ktos nie potrafi pisac, tez mu nikt nie pomoze.

                                    A annajustyna pytala o Twoje kwalifikacje nauczania matym ciekawe pytanie tak
                                    swoja droga:)
                                    • annajustyna Re: o tzw. kreatives Schreiben 02.06.09, 08:12
                                      Pytanie bylo zaczepne, bo dotyczylo kwalifikacji niemeickich germanistow, no bo
                                      skoro nie do nauczania jezyka, to do czego?
                              • thunder-mug nauczyciel “niemieckiego” z Ameryki. 01.06.09, 15:03
                                anettchen2306 napisała:

                                Czy nie zostane "zjedzona" przez
                                moich uczniow i ich rodzicow? No pewnie, ze mialam!
                                -------------------------------------------
                                • annajustyna Re: nauczyciel “niemieckiego” z Amer 01.06.09, 16:51
                                  Ale teraz to dowaliles...
                                  • thunder-mug Re: nauczyciel “niemieckiego” z Amer 01.06.09, 17:01
                                    annajustyna napisała:

                                    > Ale teraz to dowaliles...
                                    ------------------------
                        • znana.jako.ggigus PS studia germanistyki w Niemczech 31.05.09, 17:39
                          nie dadzą żadnego przygotowania do zawodu germanisty/germanistki, stąd
                          konieczność studiowania na Lehramt.
                          Tyle że masz wiedzę gramatyczną, jakiej i nauczycielom i ludziom niemieckim
                          brakuje (dlatego łatwo wpuszczać ich w maliny w razie dyskusji:))
                          • annajustyna Re: PS studia germanistyki w Niemczech 01.06.09, 15:07
                            To jakie masz przygotowanie po studiach germanistyki w Niemczech? Do matematyki?!
        • othala76 Re: germanista,praca w szkole, uznanie dyplomow 04.06.09, 08:16
          napisałam do Ciebie prv
          • othala76 do anettche2306 04.06.09, 08:18
            napisałam do Ciebie na prv
Pełna wersja