Dodaj do ulubionych

pływadełko ???

19.09.05, 23:12
Pytanie do wszystkich doświadczonych żeglarzy .
Mam zamiar kupić łódkę i nie bardzo wiem co wybrać.
Powinna być niedroga 10-15 tyś, z kabiną, dla 2-4 osób,
dobrze pływająca, łatwa w transporcie drogowym,
niestety zapewne używana.
Wiem, że każdy może mieć tu inne zdanie(na to liczę) ale może wspólnie
uda się coś wybrać :)))
Bardzo proszę o rady i dziękuję za pomoc.
Obserwuj wątek
    • tomjani Re: pływadełko ??? 20.09.05, 09:49
      test88 napisał:

      > Pytanie do wszystkich doświadczonych żeglarzy .
      > Mam zamiar kupić łódkę i nie bardzo wiem co wybrać.
      > Powinna być niedroga 10-15 tyś, z kabiną, dla 2-4 osób,
      > dobrze pływająca, łatwa w transporcie drogowym,
      > niestety zapewne używana.

      Za taką cenę to zapewne można by kupić jacht całkiem już współczesny, jak
      Sportina 595, Sasanka 620 lub jakieś MICRO, albo ze 2 Oriony czy Gigi w
      nienajgorszym stanie (BEZ-a 4 za 16tys wystawionego w komisie na warszawskiej
      Spójni traktowałbym raczej jako "ciekawostkę przyrodniczą"). Inna sprawa czy w
      zakupiony jacht nie trzeba będzie potem dodatkowo zainwestować - zależy na co
      się trafi.
      • test88 Re: pływadełko ??? 20.09.05, 14:58
        tomjani napisał:
        >
        > Za taką cenę to zapewne można by kupić jacht całkiem już współczesny, jak
        > Sportina 595, Sasanka 620 lub jakieś MICRO, albo ze 2 Oriony czy Gigi w
        > nienajgorszym stanie (BEZ-a 4 za 16tys wystawionego w komisie na warszawskiej
        > Spójni traktowałbym raczej jako "ciekawostkę przyrodniczą").Inna sprawa czy w
        > zakupiony jacht nie trzeba będzie potem dodatkowo zainwestować - zależy na co
        > się trafi.
        No właśnie ... i pewnie parę innych łódeczek. Rzecz w tym, że te wszystkie
        łódki jednak się czymś różnią i pewnie nie będzie obojętne co wybiorę.
        Zdać się na traf szczęścia czy wybrać jakąś i takiej szukać?



        • tomjani Re: pływadełko ??? 20.09.05, 15:56
          test88 napisał:

          > Rzecz w tym, że te wszystkie łódki jednak się czymś różnią i pewnie
          > nie będzie obojętne co wybiorę.
          > Zdać się na traf szczęścia czy wybrać jakąś i takiej szukać?

          A to już zależy od tego do czego Ci łódka potrzebna.
          Jesli mieszkasz niezbyt daleko do morza, to nawet jeśli blisko domu masz jakieś
          bajorko, warto zastanowić się nad jachtem zdolnym pływać nie tylko po tym
          bajorku, ale przede wszystkim po morzu. Takim jak np. Giga czy Venuska a nawet
          MICRO POLO (lub niektóre inne MICRO). Jeśli zaś mieszkasz w Warszawie, to
          łatwość transportu drogowego może nie grać większej roli - z Warszawy można
          bowiem dopłynąć na Mazury, szczególnie jachtami mieczowymi o małym zanurzeniu.
          A więc w tym wypadku raczej nie Venuska lecz Sasanka, Mors lub Sportina (ale
          nie z mieczem szybrowym!). Jesli chciałbyś startować w regatach - to
          przeciwnie, przede wszystkim Sportina 595 właśnie z szybrowym mieczem.
          A i tak ostatecznie wszystko zależy od tego na jakie oferty trafisz, i czy
          wybrany jacht nie okaże się "kaloszem". W tym ostatnim wypadku można jeszcze
          się zdać na włąsne umiejętności szkutnicze, i przywrócić go do przyzwoitego
          stanu, tak jak sam postąpiłem z nabytym za 3 500 PLN Orionem.
          • test88 Re: pływadełko ??? 20.09.05, 17:48
            Nie zamierzam raczej pływać po morzu, na razie.
            Mieszkam niedaleko wody (Gopło) i też można sobie wodą popłynąć na Mazury,
            ale to podobno z Gopła trwa jakieś 3tyg i tydzień z powrotem. Dlatego raczej
            w grę wchodzi przyczepa i transport drogowy( dlatego powinna być lekka), bo
            targać Venuskę 300km to raczej średnia przyjemność. Więc cos nie dużego.
            Ale co?? Co byś proponował? Zacięcia regatowego nie mam ale łódka musi pływać.
            Słyszałem dobre słowa o MicroPolo ?
            • tomjani Re: pływadełko ??? 21.09.05, 08:44
              test88 napisał:

              > Słyszałem dobre słowa o MicroPolo ?

              Też słyszałem, ale tylko słyszałem. Wygląda jak wypasiona Foka ;-) (prawie o
              pół metra szerszy!) i z pewnymi zastrzeżeniami nadaje się do pływania po
              Bałtyku. A do morza masz mniej więcej tak daleko jak i na Mazury; nieco bliżej
              jest Pojezierze Iławskie z Jeziorakiem (przy czym stamtąd można Kanałem
              Elbląskim na Zalew Wiślany). No i cena powinna się "zmieścić".
              Możesz jednak pozostać na swoim lokalnym akwenie; Gopło zdaje się wchodzi w
              skład "Pętli Wielkopolskiej"? Będziesz w takim wypadku potrzebował
              ekonomicznego, najlepiej czterosuwowego silnika (w zupełności wystarczy Yamaha
              F4A lub Honda BF5) do pływania po kanałach i rzekach (owe rzeki przemawiają
              również za jachtem mieczowym a nie np. Venuską czy ElBimbo).
              Gdybym miał pewność że wybrany egzemplarz nie jest zarżnięty, na Twoim miejscu
              bym się zdecydował na ten typ.
              • test88 Re: pływadełko ??? 21.09.05, 13:30
                Szkoda, że też tylko słyszałeś a nie miałeś okazji popływać.
                Chyba nie jest to zbyt popularna łódka?
                No, a jak poznać czy nie jest zarżnięta? Na co zwrócić szczególną uwagę
                przy takim jachcie. Na żagle, olinowanie, stan żelkotu .... wiek ?
                Może kto inny pływa taką łódką i może trochę o niej napisać?
                pozdrawiam
                • tomjani Re: pływadełko ??? 21.09.05, 14:38
                  test88 napisał:

                  > Chyba nie jest to zbyt popularna łódka?

                  Nooo, z popularnością takich "koromyseł" jak Sasanka 660, Tango 780F, Janmor 28
                  czy "hiperkoromyseł" jak TES 32, czy hit sezonu na WJM - 11 metrowy (!) Twister
                  36 nie może konkurować nic! MICRO POLO w odróżnieniu od w/w nigdy nie było
                  typową łódką czarterową. Ale nierzadko się je widuje w rękach prywatnych.

                  > No, a jak poznać czy nie jest zarżnięta? Na co zwrócić szczególną uwagę
                  > przy takim jachcie. Na żagle, olinowanie, stan żelkotu .... wiek ?

                  Mogę polecić artykuł:

                  www.port21.pl/porady/article_699.html
                  Przy czym warto pamiętać że żagle czy olinowanie można z czasem wymienić, a
                  remont zniszczonego kadłuba - to poważniejszy problem, często wiążący się z
                  koniecznością zrezygnowania z żeglowania na conajmniej sezon, co i mnie
                  spotkało w 2002r...

                  > Może kto inny pływa taką łódką i może trochę o niej napisać?

                  Niestety to Forum jest od jakiegoś czasu takie senne... Spytaj może na
                  pl.rec.zeglarstwo, na które wejdziesz po kliknięciu w "Usenet"
                  • test88 Re: pływadełko ??? 21.09.05, 22:06
                    Widzę, że to dosyć skomplikowane. Chyba będę musiał zaryzykować.
                    Na nową mnie nie stać : ( .Nie wiem jednak jeszcze, czy zdecydować się na
                    MicroPolo czy może coś innego? Może jakaś Foka ?? Widziałem kilka
                    ofert za 6-8 tyś. Co sądzisz o takiej łódce?

                    • tomjani Re: pływadełko ??? 22.09.05, 09:21
                      test88 napisał:

                      > Widzę, że to dosyć skomplikowane. Chyba będę musiał zaryzykować.
                      > Na nową mnie nie stać : (

                      I tak jesteś w lepszej sytuacji ode mnie, skoro możesz sobie pozwolić na
                      wydanie aż 15 tys. zł. Nawet na oko zadbany Orion za 9 tys. zł był poza moim
                      zasięgiem; musiałem więc kupić takiego "Zabujczego" (pisownia oryginalna, z
                      p.r.z) za 3,5 tys. I "na raty" dokładać potem przy zakupie róznych potrzebnych
                      rzeczy, z profilem masztowym włącznie. Ale po upływie półtora roku od zakupu
                      miałem wreszcie na czym pływać :-)

                      > Nie wiem jednak jeszcze, czy zdecydować się na MicroPolo czy może coś innego?

                      Z racji tego że do morza masz nie tak daleko, to bym się decydował na
                      MicroPolo. Tylko spytaj na wszelki wypadek czy jego poprzedni właściciel nie
                      zgubił gdzieś... balastu ;-)

                      > Może jakaś Foka ??

                      Przede wszystkim są dwa modele: Foka 1 i Foka 2 nazywana też OPTY 55. Ta
                      ostatnia ma zdecydowanie bardziej pojemną kabinę; w pierwszym modelu ukośna
                      tylna ścianka kabiny bezużytecznie zabiera miejsce tak w kabinie, jak i w
                      kokpicie.

                      > Widziałem kilka ofert za 6-8 tyś.

                      W odróżnieniu od budowanych przez chojnicką stocznię Orionów, "Foki" były z
                      reguły budowane amatorsko. Bywają więc w baaardzo różnym stanie. Niektóre
                      wykończone na pływający "pałacyk"; widziałem jednak też i taką której
                      właścicielowi zabrakło motywacji na zrobienie nie tylko okien w kabinie, ale
                      nawet grodzi oddzielającej hundkoje od achterpiku. Nie było też komór
                      wypornościowych, było za to 50kg żelastwa luźno wrzuconego do zęzy w
                      charakterze "balastu" dającego mu złudne poczucie bezpieczeństwa. Warto zatem
                      sprawdzić, jakiego "standartu" dotyczą szczególnie te najtańsze oferty. No i
                      mając szczególnego pecha możesz trafić np. na egzemplarz cieknący jak sito, z
                      racji tego że nieuczciwy szkutnik podczas laminowania rozcieńczał żywicę
                      acetonem, rzekomo w celu dokładniejszego przesycenia włókien, a w istocie po to
                      aby częśc jej "zaoszczędzić", z przeznaczeniem na nadkola do syrenek, pokątnie
                      klepane w jego garażu...

                      > Co sądzisz o takiej łódce?

                      Najlepiej zapytaj samego konstrukrora, p. Jerzego Pieśniewskiego, poprzez
                      redakcję miesięcznika "Żagle" (kontakty znajdziesz na www.zagle.com.pl )
                      Z mojego punktu widzenia: jest ona o pół metra krótsza od "Oriona" przez co
                      brak jest skrajnika dziobowego, i koja od strony dziobu jest bardzo wąska. Za
                      to dzięki "bakdeckowi" kabina jest znacznie szersza, i wyższa w częsci
                      dziobowej. Inna jest też "filozofia" konstrukcyjna: dwie skorupy laminatowe,
                      kadłub i pokład, zamiast trzeciej (wkładki kojowej występujacej w Orionie)
                      zastosowano usztywniającą zabudowę sklejkową. Dlatego łatwiej jest tam dostać
                      się we wszelkie zakamarki kadłuba, z drugiej jednak strony sklejka, szczególnie
                      źle zabezpieczona, jest w takim zastosowaniu narażona na gnicie. Musisz więc
                      przy ewentualnym zakupie uważnie sprawdzić wszelkie połączenia sklejki z
                      laminatem.
                      • test88 Re: pływadełko ??? 22.09.05, 13:53
                        tomjani napisał:
                        > I tak jesteś w lepszej sytuacji ode mnie, skoro możesz sobie pozwolić na
                        > wydanie aż 15 tys.
                        Ja nie mam po prostu innego wyjścia. Nie znam się na naprawie i budowie
                        jachtów, więc nie mogę kupić czegoś do remontu, bo nie potrafiłbym tego
                        zrobić, poza drobnymi naprawami. Mam nadzieję, że za te 10-15tyś to już
                        nic grubego nie będę musiał robić i sobie parę lat popływam.
                        Z racji tego że do morza masz nie tak daleko, to bym się decydował na
                        > MicroPolo. Tylko spytaj na wszelki wypadek czy jego poprzedni właściciel nie
                        > zgubił gdzieś... balastu ;-)
                        Czy rzeczywiście MicroPolo nadaje się do pływania po Bałtyku? Jakie to są
                        ograniczenia? Co z balastem ? Czy rzeczywiście można go łatwo zdemontować i
                        po co to miałby ktoś zrobić. Przecież powinien być zalaminowany.
                        Na razie nie przewiduję rejsów po Bałtyku ale to kusząca perspektywa.
                        Myślę, że prędzej czy później coś takiego może mi się zamarzyć ale do
                        tego potrzeba chyba jakiś większych uprawnień niż żeglarz jachtowy ?


                        • tomjani Re: pływadełko ??? 22.09.05, 15:32
                          test88 napisał:

                          > Nie znam się na naprawie i budowie jachtów, więc nie mogę kupić czegoś
                          > do remontu, bo nie potrafiłbym tego zrobić, poza drobnymi naprawami.

                          Miejmy nadzieję że z czasem się i tego nauczysz, tak jak ja w klubach :-)
                          Prędzej czy poźniej trzeba będzie, inaczej każdy jacht w końcu stanie
                          się "Zabujczy" tak jak mój Orion, zanim go kupiłem.

                          > Mam nadzieję, że za te 10-15tyś to już nic grubego nie będę musiał robić
                          > i sobie parę lat popływam.

                          Raczej tak; parę lat temu widziałem ofertę sprzedaży MicroPolo właśnie, i to
                          nawet z silnikiem za niecełe 10tys.

                          > Czy rzeczywiście MicroPolo nadaje się do pływania po Bałtyku?

                          Tamten zdaje się miał papiery na tzw. P20 (20Mm od brzegu). A jak to w
                          przypadku jachtów klasy MICRO może wyglądać w praktyce, przeczytaj tu:

                          www.sail-ho.pl/article.php?sid=2239&mode=&order=0
                          > Jakie to są ograniczenia?

                          Przede wszystkim rozsądek :-) Trzeba śledzić prognozy pogody, aby sztormowi nie
                          dać się zaskoczyć, zwłaszcza w pobliżu odkrytego brzegu.

                          > Co z balastem ? Czy rzeczywiście można go łatwo zdemontować i
                          > po co to miałby ktoś zrobić. Przecież powinien być zalaminowany.

                          Osobiście tego nie widziałem, jednak bez trudu potrafię sobie wyobrazić stały
                          balast składający się z ciężkiej "bulby", cienkiej lecz wytrzymałej płetwy o
                          dużej powierzchni oraz "główki" ściśle dopasowanej do wnętrza skrzynki
                          mieczowej. Zawiesałoby się to na sworzniu, tym samym na którym zwykle obraca
                          się miecz, oraz dodatkowym sworzniu bliżej windy fału miecza,
                          przeciwdziałającym obracaniu się balastu. I nie widać potrzeby jego
                          zalaminowania. Łatwo można sobie też wyobrazić zawiniecie z morza np. do
                          Gdańska, zamianę balastu na miecz, pozostawienie balastu w marinie, i rejs w
                          górę Wisły...

                          > Na razie nie przewiduję rejsów po Bałtyku ale to kusząca perspektywa.
                          > Myślę, że prędzej czy później coś takiego może mi się zamarzyć ale do
                          > tego potrzeba chyba jakiś większych uprawnień niż żeglarz jachtowy ?
                          >
                          Miejmy nadzieję że gdy Ci się to wreszczie zamarzy, nie będzie już potrzeba
                          żadnych "uprawnień" na pływanie własnym jachtem gdziekolwiek! :-)
                          • test88 Re: pływadełko ??? 22.09.05, 16:47
                            tomjani napisał:
                            > Miejmy nadzieję że z czasem się i tego nauczysz, tak jak ja w klubach :-)
                            > Prędzej czy poźniej trzeba będzie, inaczej każdy jacht w końcu stanie
                            > się "Zabujczy" tak jak mój Orion, zanim go kupiłem.

                            Nauczyć to może i bym się chciał ale raczej nie mam gdzie :((.
                            Nie to, że mam dwie lewe. Wręcz przeciwnie , radzę sobie z narzędziami,
                            samochodem, drewnem ale nigdy nie miałem własnego jachtu i nie znam się
                            na tych sprawach. Może przy pracy nad wreszcie moją łódką się czegoś
                            nauczę z czasem nauczę.

                            > Osobiście tego nie widziałem, jednak bez trudu potrafię sobie wyobrazić stały
                            > balast składający się z ciężkiej "bulby", cienkiej lecz wytrzymałej płetwy o
                            > dużej powierzchni oraz "główki" ściśle dopasowanej do wnętrza skrzynki
                            > mieczowej. Zawiesałoby się to na sworzniu, tym samym na którym zwykle obraca
                            > się miecz, oraz dodatkowym sworzniu bliżej windy fału miecza,
                            > przeciwdziałającym obracaniu się balastu. I nie widać potrzeby jego
                            > zalaminowania. Łatwo można sobie też wyobrazić zawiniecie z morza np. do
                            > Gdańska, zamianę balastu na miecz, pozostawienie balastu w marinie, i rejs w
                            > górę Wisły...

                            Aha !! takie przezbrojenie łódki przy zmianie akwenu, ciekawe!
                            Z kilem na morze a z mieczem na jeziora. Tylko że taki kil pewnie
                            waży jakieś 200kg. Czy można go bezpiecznie i rozłącznie zamocować
                            w skrzynce mieczowej? Szkoda, że tego nie widziałeś.

                            www.sail-ho.pl/article.php?sid=2239&mode=&order=0
                            Ładny ten Promyk, no i jednak można!

                            > Miejmy nadzieję że gdy Ci się to wreszczie zamarzy, nie będzie już potrzeba
                            > żadnych "uprawnień" na pływanie własnym jachtem gdziekolwiek! :-)

                            Śledzę dyskusje na ten temat i też mam taką nadzieję ale to nic pewnego,
                            niestety!

                            pozdrawiam
                          • jurmak1 Re: pływadełko ??? 22.09.05, 17:06
                            tomjani napisał:


                            >
                            > Osobiście tego nie widziałem, jednak bez trudu potrafię sobie wyobrazić stały
                            > balast składający się z ciężkiej "bulby", cienkiej lecz wytrzymałej płetwy o
                            > dużej powierzchni oraz "główki" ściśle dopasowanej do wnętrza skrzynki
                            > mieczowej. Zawiesałoby się to na sworzniu, tym samym na którym zwykle obraca
                            > się miecz, oraz dodatkowym sworzniu bliżej windy fału miecza,
                            > przeciwdziałającym obracaniu się balastu.

                            Prawie tak to jest rozwiązane w Polo:-). Balast podwiesza się na sworzniu, przed
                            obrotem zabezpiecza się śrubą wkręcaną w balast z góry skrzynki mieczowej
                    • tomjani Re: pływadełko ??? 03.02.06, 18:48
                      goniapa napisała:

                      > a czemu uwazasz, ze tes 32 to "hiperkoromyslo"?

                      Oj, widzę że znowu zbieram cięgi z powodu swoich fobii... ;-((( Po prostu,
                      taka "kolubryna" jakiej i Chorwacja by się nie powstydziła - na małych
                      Mazurkach wygląda po prostu śmiesznie. Tak samo hiperkoromysłem nazwałbym Fokę,
                      Micro Polo czy Oriona, gdyby ktoś zwodował go w warszawskich Łazienkach, i
                      zadowolony z siebie żeglował po owej okrągłej sadzawce u stóp pomnika Chopina.
                      Jachty wielkości TES-a 32 lub Twistera 36 są na WJM po prostu niepraktyczne:
                      w "normalnych" portach zajmują miejsce na którym zmieściłoby się z
                      5 "normalnych" jachtów, nie wpłyną na wiele urokliwych zakątków jak choćby na
                      jeziora Gołdopiwo, Buwełno czy Ublik, dokąd "własnemy ręcamy" zaciągnąłem
                      swojego "Oriona" budując w tym celu... śluzę z kamieni(!) tym samym pozostając
                      skazanymi na wieczne oranie "jachtostrady" Węgorzewo - Sztynort - Giżycko -
                      Mikołajki - Ruciane (bo tym bardziej prawie nikt nie będzie ryzykował pchania
                      się tak kosztownym sprzętem na Pisę, Narew i dalej do Warszawy, tak jak ja
                      pływam co rok, w dwie strony i to bez względu na stan wody). Mając właściwe
                      Mazurom niewielkie zanurzenie oraz będącą niezbędnym atrybutem
                      każdego "koromysła" wysokość stania potrafią się zachować w sposób mało
                      przewidywalny przy podejściu do kei na żaglach, co ich sternicy skwapliwie
                      wykorzystują jako pretext do używania silnika w strefach ciszy.
                      Jakoś nie potrafię doszukać się przyjemności w pływaniu w składzie
                      kilkunastoosobowego "kołchozu" (chociaż niewątpliwie byłoby ono przyjemniejsze
                      niż w tym samym składzie ale na będącej kultową jednostką znienawidzonego przez
                      mnie PZŻ-tu galerze zwanej DZ-tą). Rozumiem jednak że wynajęcie
                      jednego "koromysła" na kilkanaście osób może okazać się tańsze niż wynajęcie
                      równowaznej liczby 4-5 osobowych jachtów o standarcie cokolwiek wyższym niż
                      owe "Zabujcze Oriony" gdzie posiłki przyrządza się na kei w wyciągnietych z
                      brudnego, wilgotnego i oślizgłego achterpiku poobijanych garach, a centralnym
                      punktem "wyposażenia hotelowego" jest paląca się wśród sterty rzeczy osobistych
                      załogi świeczka w kabinie. Na szczęście mój Orion do tej kategorii już się nie
                      zalicza. Z drugiej jednak strony, trafiają się ludzie pasujący do żeglarstwa
                      jak pięść do nosa, i wtedy kilkunastoosobowa ferajna chuliganów na TES-ie 32
                      czy Janmorze 28 sieje spustoszenie i grozę na biwakach które mają pecha ich
                      gościć. Ta sama ferajna rozśrodkowana pomiędzy kilka mniejszych łódek,
                      niekoniecznie pływającyych w stadzie, stałaby się mniej groźna.
                      Ale - de gustibus... Test88 pytał akurat o Micro Polo, i o to dlaczego jest ono
                      tak mało popularne. Chyba TES 32 byłby mało odpowiednim jachtem dla
                      przeciętnego prywatnego właściciela?
                • bynek Re: pływadełko ??? 22.09.05, 18:46
                  Witam ! Ja pływam na MicroPolo :)
                  To fajny jachcik : nie durzy 5,5m , lekki 550kg , szybki, spory kokpit ,
                  4 koje ale raczej 2+2. Podwójna koja dziobowa jast krótka i nadaje się
                  raczej dla dzieci. Miejsca w Pow. żagli 18,4 , wysokość KLW 8,2 m Konstrukcja
                  wydaje się solidna ale nie pływałem po morzu. Przy żegludze na wiatr
                  (baidewindem )jest mocno nawietrzny i trzeba sobie z tym jakoś poradzić.
                  Wodowanie i wyciąganie jachtu z wody nie sprawia większego problemu.
                  Transport na przyczepie jest możliwy prawie każdym samchodem osobowym.
                  Przewożenie jachtów nie jest łatwe ale MicroPolo to jeden z lżejszych
                  jachtów o tej wielkości więc problemów z tym jest stosunkowo mało.
                  Jest dosyć szeroki 2,43 wiec szerszy niż wiekszość samochodów i trochę
                  słabo widać do tyłu , potrzebne dodtkowe lusterka.
                  Jacht godny polecenia do celów, o ktrych piszesz.

                  pzdr
                  bynek


                    • bynek Re: pływadełko ??? 23.09.05, 23:49
                      Nie jest to wielki problem. Każdy jacht w zależności od warunków, ożaglowania
                      itp jest albo nawietrzny albo zawietrzny. Gdy na silnym wietrze staje się to
                      uciążliwe, trzeba manipulować żaglami( refować grota, zmieniać foka),stopień
                      wybrania itp. MicroPolo ma dość dużego foka, właściwie genue zachodzącą za
                      maszt w kierunku rufy. Czasem wystarczy wyluzować foka, czasem zrefować grota,
                      czasem podnieść trochę miecz, a czasem wszystko na raz i już jest dobrze.
                      Trzeba wyczuć jak zachowuje się jacht przy żegludze na wiatr i nauczyć się
                      przeciwdziałać żaglami i mieczem. Trochę doświadczenia i będziesz wiedział co
                      zrobić żeby wiatr nie obracał jachtu do wiatru ( żeby nie ostrzył).
                      Nawietrzność jest i tak zawsze lepsza od zawietrzności (bezpieczniejsza).
                      pzdr
                      bynek
            • jurmak1 Re: pływadełko ??? 22.09.05, 08:32
              test88 napisał:


              > Słyszałem dobre słowa o MicroPolo ?

              Mój kolega miał, chwalił sobie tą łódkę. Można było używać jako mieczowej lub
              balastowej. W wersji mieczowej pływał na Jeziorak i po Zalewie, gdy zgubił:-)))
              miecz ("zeskoczył" ze swożnia i urwał się fał), założył balast. W wersji
              balastowej "śmigał" z Gdańska do Helu...
                • jurmak1 Re: pływadełko ??? 22.09.05, 14:28
                  test88 napisał:

                  > Widzę, że chyba jednak MicroPolo :))

                  Lódka jest wg. mnie optymalna jeżeli chodzi o pływanie i możliwości transportu
                  za samochodem. Oczywiście dla osób powiedzmy sobie młodszych:-) bo mnie to już
                  na Nefrycie ciasno:-)))

                  > To można pływać bez miecza? Co z kursem ? Czy dryf nie będzie
                  > wtedy zbyt durzy?

                  Eeee nie, jak stracił miecz to już wrócił na silniku... Wtedy założyliśmy
                  balast, ma on na końcu bulbę w kształcie wydłużonej kropli.
                  • test88 Re: pływadełko ??? 22.09.05, 15:16
                    No taaaak! Ale teraz już po jeziorkach to nie to samo.
                    Zanuzenie znacznie sie zwiększyło i na mielizny trzeba bardziej uważać.
                    Czy w wersji mieczowej też można popływać po morzu baz specjalnego ryzyka?
                    • jurmak1 Re: pływadełko ??? 22.09.05, 15:46
                      test88 napisał:


                      > Czy w wersji mieczowej też można popływać po morzu baz specjalnego ryzyka?

                      Hymmm no morzu mieczówki pływają ale... Wszystko zależy od warunków i co balast
                      to balast:-)))
                      • skipbulba Re: pływadełko ??? 04.02.06, 12:18
                        jurmak1 napisał:

                        > test88 napisał:
                        >
                        >
                        > > Czy w wersji mieczowej też można popływać po morzu baz specjalnego ryzyka
                        > ?
                        >
                        > Hymmm no morzu mieczówki pływają ale... Wszystko zależy od warunków i co
                        balast
                        > to balast:-)))
                        >
                        Dlatego z duzym żalem sprzedałęm MIKIego(chociaz byłą to mieczówka budowana pod
                        pływanie morskie i pól bałtyku na niej opłynałem) na balastowego Beckera 27.
                        Jednak łodka morska to łodka morska, ale spoko można mieczówka po morzu hasac,
                        o ile sie ja przygotuje odpowiednio i ma sie odrobine rozsądku.

                        Maciek"S"Kotas
    • test88 Re: pływadełko ??? 26.09.05, 20:23
      Wydaje się, że MicroPolo to dobra propozycja na żeglowanie po różnych
      akwenach z umiarkowane pieniądze.
      Może jednak ktoś zaproponuje coś innego.
      Przecież tyle jest różnych rozwiązań jachtów, że głowa od tego boli.
      Na pewno są jeszcze inne ciekawe jachty za rozsądne pieniądze.
      • skipbulba Re: pływadełko ??? 04.02.06, 12:19
        test88 napisał:

        > Wydaje się, że MicroPolo to dobra propozycja na żeglowanie po różnych
        > akwenach z umiarkowane pieniądze.
        > Może jednak ktoś zaproponuje coś innego.
        > Przecież tyle jest różnych rozwiązań jachtów, że głowa od tego boli.
        > Na pewno są jeszcze inne ciekawe jachty za rozsądne pieniądze.

        linki do stron z jachtami:

        www.andijkyachting.nl/index.php
        www.botenbank.nl/
        www.schepenkring.nl/
        www.botentekoop.nl/
        www.ts-jachtverkoop.com/begin-nl.php?page=gebruikt/index.html
        www.pl.best-boats24.net/start.php
        www.boot-24.com/
        www.scanboat.com/de/default.asp
        www.gebrauchtboote.de/e/home.shtml
        www.blocket.se/search?q=&caller=shl_s&l=0&city=0&category=18&where=3
        begmarknad.batnet.se/sok/allt.php
        www.yachtdatabase.com/
        www.fjc.nl/Nederlands/index.html
        www.wehmeyer.nl/
        www.hamnen.se/
        opisy jachtów:
        www.sailguide.com/fakta.asp
        słownik szwedzki:
        lexikon.nada.kth.se/cgi-bin/swe-eng


        www.kapaza.nl/cat/30/Watersport.html
        www.marktplaza.nl/boten/
        www.speurders.nl/watersportenboten/
        snuffelcorner.nl/watersportjachten/
        www.flohmarkt.at/boote/
        www.sail4you.at/
        motors.listings.ebay.de/Boote_W0QQfclZ3QQfcoZ1QQfromZR4QQsacatZ36621QQsocmdZList
        ingItemList?ssPageName=DE:Motors:BFboot
        sport.listings.ebay.de/Bootsport_Segeljollen_W0QQfromZR4QQsacatZ13352QQsocmdZLis
        tingItemList
        wyszukiwarka konkretnej lodzi w kilku miejscach
        www.advertentiezoeker.nl/
    • bez_mlota_nie_robota Re: pływadełko ??? 17.02.06, 18:33
      jurmak jeden byl uprzejmy dac mi link do swojego zdjecia:
      galeria.makiela.pl/lipiec_04/PICT0032
      na pewno nie mozna tego piegnego jachtu Pomeranka nazwac plywadelkiem ale
      jakbym mial wydac 15,000 na cos to zamiast kupowac gotowy to bym taki jacht
      zrobil. Robienie jachtow nie jest wcale trudne jak sie wielu ludziom wydaje
      wymaga tylko checi, planow, miejsca akcji i troche czasu. Pisze 'troche' zeby
      zachecic do wlasnej konstrukcji. Niestety nie wiem czy i gdzie takie plany
      istnieja :( Jacht taki po zrobieniu bedzie mial duza wartosc z uwagi na
      tradycje i unikalnosc.


      test88 napisał:

      > Pytanie do wszystkich doświadczonych żeglarzy .
      > Mam zamiar kupić łódkę i nie bardzo wiem co wybrać.
      > Powinna być niedroga 10-15 tyś, z kabiną, dla 2-4 osób,
      > dobrze pływająca, łatwa w transporcie drogowym,
      > niestety zapewne używana.
      > Wiem, że każdy może mieć tu inne zdanie(na to liczę) ale może wspólnie
      > uda się coś wybrać :)))
      > Bardzo proszę o rady i dziękuję za pomoc.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka