Wasze dzieci w wieku szkolnym - jaka terapia?

15.01.10, 13:55
Mam pytanie do tych z Was, których dzieci są w wieku szkolnym, czyli nie łapią
się już na np. wczesne wspomaganie.
Jakiego rodzaju terapię mają Wasze dzieci i jak często?

Przyznaję, że mam trochę zgryz, bo odkąd skończyło się wwr, z terapią u nas
marnie - głównie z powodu braku interesującej oferty w naszym mieście. Moje
dziecko wprawdzie bardzo dobrze funkcjonuje, ale czasem myślę, czy aby czegoś
nie przegapię i nie obudzę się kiedyś z ręką w nocniku żałując, że za mało
tych form terapii było.

Napiszcie, proszę, jak to jest u Was.
    • yula Re: Wasze dzieci w wieku szkolnym - jaka terapia? 15.01.10, 14:29
      Mój obecnie ma biofeedback, SI, rehabilitacje ruchową, logopedę i spotkania
      grupowe z psychologiem wszystko raz w tygodniu. We wrocławiu z terapia dla ZA
      bardzo słabo i tam gdzie chodzimy nie specjalizują sie w tym, ale przynajmniej
      ma ruchowe ćwiczenia i logopedę, na temat biofeedbacku wypowiem sie po
      skonczeniu serii, wzięłam go bo był dostępny. Z psychologiem mam mały kontakt
      więc też nie wiem nic. Tak naprawdę to najbardziej mi braku grupy wsparcia dla
      rodziców i jakichś szkoleń.
    • tijgertje Re: Wasze dzieci w wieku szkolnym - jaka terapia? 15.01.10, 18:41
      gemmavera napisała:
      Moje
      > dziecko wprawdzie bardzo dobrze funkcjonuje, ale czasem myślę, czy
      aby czegoś
      > nie przegapię i nie obudzę się kiedyś z ręką w nocniku żałując, że
      za mało
      > tych form terapii było.


      Moj mlody za kilka tygodni konczy 6 lat, wiec w Polsce jeszcze sie
      niby nie lapie, ale u nas jest juz w II klasie, tak ze w sumie nie
      wiem, do ktorego watku bardziej sie nadaje. Zdaje sobie sprawe, ze
      kazdemu rodzicowi zalezy na zapewnieniu dziecku jak najlepszej
      przyszlosci, ale... No wlasnie, jest jedno ale przy tych wszystkich
      terapiach. Patrze na sytuacje mlodego z innej perspektywy, bo sama
      mam autyzm i system wartosci przez to moze mam nieco odmienny. Mlody
      diagnoze ma dopiero od pol roku, bez diagnozy u nas niczego w
      zasdadzie nie da sie zdzialac, tym badziej, ze u niego na pierwszy
      rzut oka naprawde trudno stwierdzic, ze cos jest nie tak, mimo, ze
      ma klasyczny autyzm. Dostaje coraz wiecej komplementow, ze to ja
      jestem najlepszym terapeuta dla mlodego, wlasnie przez to, ze
      myslimy w identyczny sposob, mamy te same zainteresowania i podobne
      problemy. Ja nigdy zadnego wsparcia nie mialam i jakos sobie
      poradzilam, ale ponoc mnostwo rekompensuje wysoka inteligencja. Dla
      mlodego najpierw chcialam kombinowac, zeby mial jak najwiecej
      terapii, ale w pewnym momencie zmienilam zdanie. W tej chwili od
      maja ma SI i postepy zrobil wrecz niewiarygodne, od diagnozy
      mamy "opiekuna", terapeute specjalizujacego sie w autyzmie, z ktorym
      widujemy sie 2-4 razy w miesiacu (ja z mezem) i omawiamy biezace
      problemy i zachowania mlodego, ta pomoc jest naprawde super. Z mezem
      chodzimy tez na krotki kurs dla rodzicow dzieci z autyzmem (6
      wieczorow po 2 godziny), no i sama pracuje z mlodym, wyglada to
      roznie, odpuscilam rysowanie, klejenie itp, uznalam, ze kiedys moge
      sie obudzic z reka w nocniku stwierdzajac, ze nie zdazylam sie
      nacieszyc dziecinstwem mlodego:-) Teraz konczy 6 lat, wiec przjdzie
      do innego dzialu, ale nowego "opiekuna" mozemy miec na stale do
      skonczenia przez niego 18 lat, SI kontynuujemy raz w tygodniu
      45min., teraz staram sie dostac dodatkowy fundusz z ubezpieczenia na
      prywatne lekcje plywania (mlody jest jedynym w klasie 4-5-latkow,
      ktory jeszcze nie plywa), u nas jest to niestety koniecznosc, a
      kursy grupowe sie dla niego nie nadaja. Kombinuje jak zalatwic
      hippoterapie, raz w tygodniu 45-60min, mamy niecale 15 min
      samochodem, wiec super. Najbardziej zalezy mi na dodatkowej pomocy
      dla szkoly, mam nadzieje, ze uda sie dogadac ze wszystkimi stronami
      i zatrudnic kogos, kto bedzie z mlodym indywidualnie pracowac 2-4
      godziny tygodniowo. Do szkoly musi chodzic 3x do 15.15, 2x do 12.15,
      wiec wolnego czasu i tak mu niewiele zostanie, a piatkowe popoludnia
      rezerwuje na wolne, wowczas umawia sie z dzieciakami ze szkoly na
      zabawe u kogos w domu i wiem, ze jest to dla jego rozwoju bardzo
      wazny element. Ze mna chodzi regularnie do teatru, na balet, w
      przyszlym tygodniu idziemy na musical z piosenkami z filmow Disneya.
      Z tata ma swoje dni (dla mamy wstep wzbroniony), min. 3 razy w
      miesiacu gdzies razem jezdza, do muzeow interaktywnych, na plaze,
      do zoo. Ze mna sie bardziej ukulturalnia, wspolnie bardzo duzo
      sluchamy muzyki klasycznej, poza wspomnianymi teatrami chodzimy
      czasem do kina, w domu gramy w rozne gry (ogrywa mnie skubany
      zazwyczaj w monopol i labirynt), gotujemy, pieczemy itp. wszystkie
      te pozornie "normalne" zajecia bardzo duzo mu daja, przy grach uczy
      sie wielu zasad, ktore mozna przenosic na plac zabaw, do klasy itp.
      Nie traktuje tego jako terapie, ale w sumie to najlepsza terapia,
      analizujemy roizne sytuacje i tlumacze mu wszystko z tubylczego na
      jego;-) W szkole miewa problemy, ale radzi sobie calkiem niezle,
      jesli problemy sie nasila, moze sam uczestniczyc w terapii grupowej,
      ale na razie psychiatra twierdzi, ze znacznie lepsze efekty przynosi
      odpowiednie przygotowanie rodzicow, ktorzy potem kieruja dzieckiem.
      Mam nadzieje, ze ma racje, a ja chcialabym, zeby mlody mial co
      wspominac ze swojego dziecinstwa, zebysmy rzeczywiscie byli rodzina,
      a nie firma dowozowa na terapie;-)
      • sitanka Re: Wasze dzieci w wieku szkolnym - jaka terapia? 29.01.10, 09:32
        tijgertje napisała:

        chcialabym, zeby mlody mial co
        > wspominac ze swojego dziecinstwa, zebysmy rzeczywiscie byli
        rodzina,
        > a nie firma dowozowa na terapie;-)

        Bardzo,bardzo celne stwierdzenie :)

        Ja (podobnie chyba jak gemmavera) wciąż mam te rozterki, czy aby na
        pewno wszystkiego dopełniłam, nad wszystkim czuwam, czy dziecko jest
        właściwie "zaopiekowane". Tym bardziej, że syn też funcjonuje
        całkiem nieźle i może się pozornie wydawać, że tej "zmasowanej"
        pomocy nie potrzebuje aż tak bardzo.

        Dlatego staram się przenosić na siebie ten "punkt ciężkości
        terapeutycznej", czyli po prostu poświęcam więcej czasu na
        objaśnianie oczywistości świata i dnia codziennego - co kto
        powiedział, dlaczego tak powiedział i co naprawdę miał na myśli ;)

        A do tematu :
        syn ma 8 lat,jest w II klasie, diagnoza - obserwacja w kierunku ZA.
        Ma zajęcia w szkole, wynikające z zaleceń orzeczenia, czyli :
        rewalidację, terapię SI, zajęcia socjoterapeutyczne oraz
        logopedyczne.
        Przyznam, że traktuję te zajęcia trochę z przymróżeniem oka
        (niestety) - ale czego można oczekiwać po np. terapii SI prowadzonej
        w kilkuosobowej grupie raz w tygodniu przez 0,5 h ?
        Oczywiście to już jest zupełnie inna kwestia - niezależna od dobrej
        woli szkoły - a bardziej dotycząca całej struktury integracji,
        przepływu pieniędzy z gmin itp. (o czym niejednokrotnie była już tu
        na forum mowa :/)

        Poza szkołą mamy terapię SI - prawdziwą ;) oraz w rejonowej PPP
        zajęcia dla dzieci z problemami emocjonalnymi.

        Jeśli chodzi o najbliższą przyszłość (czyli kolejny rok szkolny), to
        planuję kontynuować SI i znaleźć zajęcia TUS z prawdziwego
        zdarzenia, najchętniej bezpłatne :D
        • gemmavera Re: Wasze dzieci w wieku szkolnym - jaka terapia? 29.01.10, 10:34
          sitanka napisała:

          > Jeśli chodzi o najbliższą przyszłość (czyli kolejny rok szkolny), to
          > planuję kontynuować SI i znaleźć zajęcia TUS z prawdziwego
          > zdarzenia, najchętniej bezpłatne :D

          Ha, widzę, że mamy niemal identyczne plany. ;))
          Tyle że u nas jakoś z dostępnością tego typu terapii marnie, mimo że niby duże
          miasto...

          A jeszcze w nawiązaniu do dobrego funkcjonowania dziecka - właśnie jestem po
          wywiadówce i okazuje się, że aż tak różowo nie jest. W zasadzie moja córka w
          domu i córka w szkole to jak dwie różne osoby. :/ Okazuje się, że szkoła jest
          dla niej o wiele większym wyzwaniem, niż sądziłam. Najgorsze jest to, że moje
          dziecko bardzo mało (prawie nic właściwie) nie mówi o tym, co myśli, co czuje,
          jakie ma trudności. Wiem wiem, że tak m.in. objawia się ZA. :) Ale mimo wszystko
          tak łatwo dać się nabrać i uwierzyć, że skoro się nie skarży, to znaczy, że jest
          dobrze...
          • sitanka Re: Wasze dzieci w wieku szkolnym - jaka terapia? 29.01.10, 11:45
            gemmavera napisała:

            > Tyle że u nas jakoś z dostępnością tego typu terapii marnie, mimo
            że niby duże
            > miasto...

            Gemmo, ja mieszkam w Warszawie (może zresztą pamiętasz ;))
            I cóż z tego ? Nic. Oczywiście, że jest kilka ośrodków, które TUS
            prowadzą. Odpłatnie. Ja, do niedawna jeszcze na wychowawczym, mogłam
            tylko o tym pomarzyć :(
            Wścieka mnie to okrutnie, tym bardziej, że patrząc na klasę mojego
            syna,co widzę : 6 osób z orzeczeniem, z czego trójka ze spektrum -
            i NIKOMU nic to nie daje do myślenia !
            Inna rzecz : wyżebrałam (tak, to dobre słowo) zajęcia w rejonowej
            PPP. Nie jest to dokładnie to, co mu potrzebne, ale lepsze to niż
            nic. Nie chciano go w ogóle przyjąć ze wględu na...diagnozę.
            Ręce opadają na każdym prawie kroku. To nie powinno wszystko tak
            wyglądać. <Znowu temat na inną dyskusję ;)>
            Ja i tak mam sporo szczęścia, że spotykam na drodze wielu życzliwych
            ludzi, którzy pomagają i wspierają .

            > A jeszcze w nawiązaniu do dobrego funkcjonowania dziecka - właśnie
            jestem po
            > wywiadówce i okazuje się, że aż tak różowo nie jest. W zasadzie
            moja córka w
            > domu i córka w szkole to jak dwie różne osoby. :/

            To możemy podać sobie ręce i uścisnąć ;)
            Mniej więcej podobne mam odczucia. W domu prawie bez zastrzezeń,
            natomiast w szkole jakby lekko, ale jednostajnie w dół.
            Co gorsza boję się strasznie, że to się będzie nasilać, więc ten TUS
            na gwałt nam potrzebny. Ja pewnych rzeczy nie jestem w stanie
            przeprowadzić. W końcu nie jestem fachowcem, tylko zwykłą mamą.
    • efka24 Re: Wasze dzieci w wieku szkolnym - jaka terapia? 02.02.10, 09:41
      Cześć Gemmo :) Pamiętasz nas mam nadzieję :) Ewa z Adasiem z Rudy
      Śl.Spotkałyśmy się 2-3 lata temu :)

      Adaś chodzi do II klasy integracyjnej. W klasie jest 16 uczniów w
      tym 4 z orzeczeniem, w I klasie była 5 dzieci z orzeczeniem. Adaś ma
      w tygodniu 3 godz. rewalidacji, 1 godz. z logopedą, 1 zajęcia terap.
      Weronika Sherbourne, 1 godz. zajęć ruchowych indywidualnych z
      terapeutą. Ponadto jeździmy już od 2005 r. raz w tygodniu na rehab.
      ruchową do K-c na Ułańską i ostatnio załatwiłam przez 10 kolejnych
      wtorków BFB w Por. Psych. Pedag. bo jeszcze nigdy nie byliśmy. Tak
      poza tym nie szukam ( tak jak kilka lat wcześniej ) wszystkich
      innych możliwości terapii i rehab. aby zapełnić mu cały tydzień.
      Staram się spędzać z nim max. dużo czasu i sama rehab. go społecznie
      i życiowo. Nie mam już wyrzutów że robię coś żle i za mało. Staram
      się być po prostu tylko dobra, bo chyba najlepsza nie będę nigdy.
      Skróciłam czas pracy i od tego dnia jestem "gorszym" dla pracodawcy
      pracownikiem co stara mi się pokazywać na każdym kroku dośc
      dobitnie. Jeździmy raz w roku na turnus rehabilitacyjny i to
      wszystko jeśli chodzi o terapię Adasia
      Pozdrawiamy serdecznie Magdo Ciebie oraz córeczkę i synusia :)
Pełna wersja