Szarlatani leczą dzieci

02.02.10, 19:04
to tytuł artykułu z najnowszego Przekroju.
www.przekroj.pl/galerie_archiwalne_galeria.html?galg_id=1358
NIestety samego artykułu nie ma w sieci.

Opisane są w nim metody terapii róznych zaburzeń ( w tym autyzmu), zdaniem
autorki artykułu, słabo udokumentowane medycznie, niebezpieczne albo wręcz
szkodliwe dla dzieci a powszechnie stosowane w Polsce, często wręcz
refundowane przez NFZ.


Terapeuci je stosujący w artykule zostali nazwani szarlatanami albo hienami.
Do takich metod zostały zaliczone między innymi:
rehabilitacja metodą Vojty, integracja sensoryczna, suplementowanie,
chelatacja, kinezjologia edukacyjna, Domana-Delacato i inne.

Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii, choć niestety muszę Was odesłać do
wersji papierowej gazety.
    • kasia_de Re: Szarlatani leczą dzieci 02.02.10, 19:34
      na pewnym forum niedawno pojawiła się pani próbująca skłonić
      rodziców do takich wyznań. Nie spotkałą się ze zrozumieniem, to
      widać gdzieś indziej poszukała
      www.dzieci.org.pl/cgi/forum/ikonboard.cgi?act=ST;f=12;t=10003
      • aga_sama Re: Szarlatani leczą dzieci 02.02.10, 21:57
        o fak
        Ręce mi opadły
        nie wiem czy mam się śmiać czy płakać
        temat z okładki ...
    • iwpal Re: Szarlatani leczą dzieci 02.02.10, 22:08
      >>marychna31 napisała:
      Do takich metod zostały zaliczone między innymi:
      > rehabilitacja metodą Vojty, integracja sensoryczna, <<<

      No tak, jezeli posiłkowała sie literaturą dostępną na polskim rynku albo
      obiegowymi opiniami kilku znanych ostatnio z TV naczelnych polskich terapeutów,
      to rzeczywiście - szarlataństwo; ale jakby sięgnęła po wyniki badan z USA
      (jezeli chodzi o SI, np z konferecji w Bostonie z 2008) lub badań niemieckich
      czy austiackich (Vojta), to artykuł mógłby miec inny wydźwięk.
      Niestety, nie czytałam, a i po nocy nie chce mi sie po Przekrój lecieć.
      • aga_sama Re: Szarlatani leczą dzieci 02.02.10, 22:44
        Ja przeczytałam dwukrotnie
        na plus:
        1 lub 2 akapity o tym, że gminy, odpowiedzialne za rehabilitację naszych dzieci,
        przeznaczają subwencję oświatową na zupełnie inne cele, zostawiając nas,
        rodziców samych z problemem, a jak się upomnimy, to jesteśmy oszołomami -
        podsumowanie wniosków z artykułu o dzieciach z ZA sprzed kilku m-cy
        na plus także
        bałagan i brak kontroli, wynikającego chyba z braku zainteresowania, procesów
        diagnozy i terapii dzieci z takimi dysfunkcjami
        na minus
        JEDNOSTRONNOŚĆ
        krytyka metod terapeutycznych oparta na rękopisie książki psychologa dra Tomasza
        Witkowskiego. Powoływanie się na wyniki badań tylko krytykujących metody
        terapeutyczne, bez pokazania innych wniosków. Bez pokazania dzieci i rodzin,
        którym terapie pomogły.
        Tytuł - do bani, okładka w pogoni za sensacją, po nowej naczelnej spodziewałam
        się czegoś innego. Generalnie nie ma się czym emocjonować.
        • iska2009 Re: Szarlatani leczą dzieci 03.02.10, 08:24
          Nie czytalam, ale potrafie sobe wyobrazic. Znam troche srodowisko
          dziennikarskie i wiem jak to wyglada od kuchni. Dziennikarzom nie
          chce sie/nie maja czasu na zglebianie tematu zwlaszcza jak trafi im
          sie temat-morze. Najwazniejsze zeby tekst byl mocny. I potem pisza
          takie glupoty, grunt zeby byla sensacja, meritum sprawy gdzies
          umyka. Zreszta na naszym forum - pisala kiedys dziennikarka.
          Opisywala swoja historie, wiele lat wczesniej pisala o ZA, nastepnie
          okazalo sie, ze jej dziecko ma ZA. Z perspektywy czasu uswiadomila
          sobie jak powierzchownie potraktowala temat, jak znajde to wkleje.

          • iska2009 Re: Szarlatani leczą dzieci 03.02.10, 08:26


            forum.gazeta.pl/forum/w,10034,89515377,89799237,Re_Czy_znajomi_waszych_dzieci_z_ZA_wiedza.html
            • szalicja Re: Szarlatani leczą dzieci 03.02.10, 09:56
              No to widzę, że ja jestem mega oszołomem...I w dodatku jeszcze naruszyłam prawa
              dziecka, bo jako wcześniacze niemowlę musiał być poddawany terapii wbrew sobie.
              Nosz okrutna jestem.
              I szczerze wątpię, że kiedyś te metody będą uznane za słuszne, skuteczne.
              Wątpię, że kiedyś leczenie autyzmu w tym zakichanym kraju będzie darmowe i
              ogólnodostępne, o wysokim poziomie tych usług nie wspominając. A szczepionki?
              Wszystko się kręci wokół potężnych pieniędzy i szczepionki będą zawsze i wszędzie.
              Tak więc, jako oszołom, zainwestuję kolejne parę tysięcy na jakąś bezsensowną
              metodę, jakiś cudaczny eksperyment, który jak zwykle przyniesie pozytywny efekt ;-)
              I tego Wam wszystkim oszołomom życzę ;-D
    • firella2 Re: Szarlatani leczą dzieci 03.02.10, 10:35
      Artykułu nie czytałam, ale niektóre z opisanych i nie tylko terapii
      są mi znane - miało je moje dziecko. I tak: Vojta - uważam, że
      bardzo mu ta terapia pomogła - miał jako niemowlę dużą asymetrię i
      spowodowany nią kręcz szyi, a dzięki Vojcie ładnie i dosć szybko się
      to wyprostowało. Następnie terapia SI - nie jestem jej zwolenniczką;
      jedyna poprawa, jaką zauważyłam, to poprawa równowagi; inne problemy
      niestety pozostały - a chodziliśmy naprawdę długo i mnóstwo kasy nas
      to kosztowało. To samo eeg biofeedback :(. Hipoterapia - dobra rzecz
      jeżeli chodzi o poprawę postawy, ale w jaki sposób miałoby to niby
      pomagać w przypadku zaburzeń ze spektrum autyzmu?? A tak też się
      reklamuje te zajęcia.
      Reasumując - moje dziecko na szczeście funkcjonuje teraz dobrze i
      mam głęboką nadzieję, że tak pozostanie, bo niestety nie bardzo
      wierzę w skutecznosć tych wszystkich terapii (z wyjątkiem Vojty). A
      jak wiadomo są one niestety bardzo drogie. Tak więc chyba trochę
      prawdy jest w tym artykule :(
      • szalicja Re: Szarlatani leczą dzieci 03.02.10, 11:00
        No tak, ale metoda Vojty to przecież "tortury, naruszenie praw dziecka"... Bo
        dzieciaki Vojty nie lubią, często płaczą, krzyczą itd. Nie miałaś nigdy poczucia
        krzywdy dziecka? Ja miewałam, choć tylko na początku i rehabilitowaliśmy
        Bobath'em, który szybko przyniósł efekt. My też mieliśmy asymetrię, do tego
        zmienne napięcie mięśniowe, młody wogóle nie trzymał głowy. Co do SI to u nas
        efekty są, ale nie powalające. Jednak wiem, że są dzieci, u których efekty są
        wręcz natychmiastowe i widoczne. Tak więc nie każdemu służy coś, co dla innego
        jest rewelacyjną w efektach metodą. Co, jak parę osób słusznie przyznało, nie
        może skreślać od razu metody. Co do hipoterapii to nie mogę się wypowiedzieć, bo
        krótko ją mieliśmy. A np. metoda masażu krzyżowo-czaszkowego? Też niektórzy
        twierdzą, że to żadna metoda a już na pewno nie na autyzm. A jednak są rodzice,
        którzy wychwalali ten masaż bardzo.
        Powiem tak - jakby mi ktoś kazał stanąć w kącie skierowanym na północny zachód,
        spojrzeć w tył przez lewe ramię i splunąć trzy razy klepiąc się po głowie
        jednocześnie i miałoby to pomóc mojemu dziecku i zadziałałoby, to bym to robiła
        ;-)
        Niech medycyna konwencjonalna nazywa sobie homeopatię wodą z cukrem. Nam pomogła
        i to bardzo. Dlatego mam w nosie co ktoś pisze i co myśli na temat tych
        wszystkich metod. Grunt, że naszym dzieciom pomagają. A kasa? Kiedyś się ten
        budżet domowy odbuduje.
        • lillyofthevally Re: Szarlatani leczą dzieci 03.02.10, 11:14
          czytała artykuł..

          wiecie - fajnie sie pisze jak się nie jest " w naszej skórze"

          tak jak jedna z matek wypoweadała się w tym artykule- że dla nas
          rodziców najważniejsza jest nadzieja, i jeżeli są jakiekolwiek
          metody do których mamy dostęp -czy to prywatny czy z NFZ to bierzemy
          w tym udział. Czy mamy siedzieć bezczynnie?!

          No fakt, ze wartykule było napisane , że NFZ przeznaczy wiecej
          pieniędzy na rehabilitacje dziecikaów.
          Ale co z tego?!
          To wszystko jest mało - patrząc na nasze potrzeby!!!
          Gdzie trening umiejętności społecznych, metody behawioralne....
          spotkanie raz w tygodniu - to kpina!! nie liczą tego że na miejsce
          trzeba dojechać..

          nasza służba zdrowia jest chora po prostu :(
          • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 08:46
            zaraz, zaraz... ale rekomendowanie behawiorki jako JEDYNEJ sensownej
            terapii to chyba nieporozumienie... ona może sobie istnieć jako
            jedna z opcji do wyboru... której zresztą świadomie nigdy bym nie
            wybrał.
            • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 12:50
              > ale rekomendowanie behawiorki (...) której zresztą świadomie nigdy >bym nie
              > wybrał.
              a dlaczego?
              • szalicja Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 14:00
                W naszej poradni argumentem na NIE przeciw behavioral jest pogląd, iż dzieci
                uczone w ten sposób różnych zachowań, potem, w warunkach innych niż na terapii
                nie są w stanie wykonać tej czynności np. nauka załatwiania się do toalety.
                Efekt może być taki, że dziecko załatwi się w toalecie, ale tylko w tej jednej.
                Gdziekolwiek indziej już nie... Po za tym chyba kierują się tym, że taka
                klasyczna terapia, jak dawno dawno temu za siedmioma lasami, była tresurą,
                torturą i takie tam. Taki pogląd. Kolejnym argumentem było, iż tą metodę powinno
                się stosować w pracy z dziećmi głęboko zaburzonymi. Takie podano mi akurat
                argumenty, kiedy pytałam o tą terapię w kontekście synka. Przynajmniej ja tak to
                zrozumiałam. Ale przecież tak czy siak, każda terapia pedagogiczna zawiera w
                sobie elementy behavioralu. I tyle.
                • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 17:53
                  Szalicjo, a możesz napisać jaką w takim razie terapie poleca Twoja poradnia
                  skoro behawioralna jest zła?
                  • szalicja Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 19:01
                    Stosują po prostu terapię pedagogiczną. I tyle. Mateusz jest słabo zaburzony i
                    może dlatego uważają, że tego nie potrzebuje...
                    • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 19:44
                      > Stosują po prostu terapię pedagogiczną.
                      A która konkretnie. Behawioralna to jest terapia pedagogiczna.

                      > I tyle. Mateusz jest słabo zaburzony i
                      > może dlatego uważają, że tego nie potrzebuje...

                      O moim dziecku mówią, że "jest lekko musniete autyzmem" i ma 30 godzin terapii
                      behawioralnej w tygodniu.
                      • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 20:45
                        Marychna31, a mozesz napisac, gdzie tak zalecaja. Moje dziecko tez lekko
                        zaburzone, na pierwszy rzut oka niezauwazalnie, ale tez nam w Synapsis
                        powiedzieli, ze takie 20-30 godzin tygodniowo to dla nisko wunkcjonujacych
                        dzieci z licznymi dysfunkcjami. Behawioralna w naszym przypadku zupelnie
                        niepotrzebna podobno.
                        • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 22:06
                          > Marychna31, a mozesz napisac, gdzie tak zalecaja.
                          Wszędzie, gdzie diagnozowano moje dziecko. W Synapsis, w PPP (W Poznaniu,
                          specjalizująca się w autyzmie-na Trybunalskiej, gdzie zresztą po określeniu, że
                          optymalna liczba godzin to 25-30/tyg przyznano mu WWR na poziomie 45 min/tyg), u
                          psychiatry poznańskiego (dr A. Słopień).
                          Moje dziecko b. wysoko funkjonuje, w PPP twierdzą, ze ma co najwyżej specyficzne
                          zaburzenia mowy i nie chciano mi w ogóle dać diagnozy "autyzm" (taki był wymóg
                          przy przyjmowaniu do Oddziału).

                          Terapie behawioralną, w wymiarze 20 godzin na tydzień ma z ramienia Oddziału dla
                          dzieci z autyzmem (tfcom.pl/autyzm/) + 2,5 godziny "domowe" (pisze
                          "domowe" bo w ramach tych godzin chodzi np. z terapeutką do kina albo teatru, do
                          dentysty, a w przyszłym tygodniu na lody:-) )

                          W związku z tym, że wysoko funkcjonuje terapia jest realizowana wyłącznie na
                          terenie zwykłego przedszkola (synek ma tam swój pokój ale aktualnie nie ma
                          potrzeby, zeby z niego korzystał, uczestniczy we wszystkich podstawowych i
                          dodatkowych zajęciach przedszkolnych)

                          Wykupiłam u terapeutki dodatkowe 5h/tygodniowo.

                          Ponadto ma dogoterapię 2 razy w tygodniu i hipoterapię raz w tygodniu. Jedne i
                          drugie zajęcia prowadzone są przez pedagogów specjalnych-behawiorystów,
                          pracujących równiez w Oddziale, którzy realizuja program zintegrowany z
                          programem napisanym dla MIśka w Oddziale.

                          W Oddziale synek będzie tak długo, jak będzie to konieczne, czyli jesli zajdzie
                          taka potrzeba przez całą karierę szkolna przejdzie z terapeutą-cieniem.

                          To co jeszcze istotne. Terapia nie wiąże się z żadnym stresem dla dziecka.
                          terapeuci, w pierwszym okresie pracy z Misiem przychodzili do domu, nosili go na
                          rękach, przytulali, spiewali piosenki, baraszkowali z nim. Robili wszystko, co
                          moje dziecko najbardziej lubi. Byłam obecna podczas całego tego czasu i wszystko
                          obserwowałam. To ja byłam uczona jak bez strsu dla dziecka (i siebie) mam
                          osiągać to co chcę,
                          w różnych sytuacjach trudnych dla dziecka.
                          Cała terapia opiera się na zabawie. Pomoce dydaktyczne zawsze są przygotowane
                          specjalnie dla Misia, pod jego najnowsze fasycnacje. Zawsze wykorzystywane jest
                          to, co najbardziej lubi i co go aktualnie najbardziej zajmuje.

                          Cała terapia napisana jest dokładnie pod potrzeby mojego dziecka. Teraz jest
                          nakierowana na rozwój społeczny. terapeuta jest w grupie dzieci cały czas przy
                          moim synku i uczy go jak zawierać znajomości, zapraszać do zabawy, przyłączać
                          sie do zabawy, radzić sobie z róznymi emocjami podczas kontaktu z rówieśnikami etc.

                          Mam też program do ćwiczenia w domu (przygotowany przez terapeutę i przez niego
                          jestem też zaopatrzona w pomoce). Program jest tak skonstruowany, że moje
                          dziecko go uwielbia i np. domaga się zabawy również w niedzielę, kiedy to
                          teoretycznie mamy odpoczywać ;)
                      • agaduch Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 21:29
                        30 w tygodniu?? skręciło mnie z zazdrości. My mamy 8 i wydawało się nam to dużo.
                        Działa tak, że wymiata !!!!
                        • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 22:15
                          Na te 30 godzin składa się 20 godzin z ramienia Oddziału dla Dzieci z Autyzmem
                          tfcom.pl/autyzm/ +2,5 godziny wizyt "domowych" (tak jak pisałam powyżej
                          sa to różne wyjścia), 2*1h dogoterapii i 0,5 hipoterapii prowadzonych przez
                          behawiorystów ( z Oddziału) + 5 h wykupione dodatkowo przeze mnie u terapeutki
                          synka.

                          Jestem głęboko przekonana, że taką terapie powinny otrzymywać wszystkie dzieci z
                          autyzmem/spektrum. Oczywiście kluczem jest tutaj równiez jakość terapii.
                          Prawdiłowa terapia jest ściśle dopasowana do indywidualnych potrzeb, braków,
                          możliwości dziecka. Pracuje się nad tym, co pracy wymaga i to metodą, która jest
                          dla dziecka optymalna.

                          Niestety na Oddziale jest tylko 11 miejsc i bardzo trudno tam się dostać. Wiem,
                          że chodzą plotki, ze tylko po znajomości/protekcji. My jesteśmy przykładem, ze
                          tak nie jest. Wzięliśmy udział w konkursie i udało nam się.
                          • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Szarlatani leczą dzieci 06.02.10, 00:45
                            Pewnie roznica tkwi w roznym rozumieniu wysokiego funkcjonowania dziecka.
                            Moj funkcjonuje na tyle dobrze, ze cien w przedszkolu zupelnie nie jest mu
                            potrzebny. mamy z Synapsis bardzo ogolny program do pracy w domu, przez 20-30
                            godzin to nie wyobrazam sobie, coz on moglby cwiczyc.
                            Napisalas, ze u Twojego synka wypatrzono tylko specyficzne zaburzenia mowy, to
                            na co nastawiona jest ta terapia w jego przypadku?, bo na zaburzenia mowy to
                            raczej logopeda przeciez.
                            Na filmach prezentujacych metody pracy wg zasad tej terapii widuje sie czesto,
                            jak sie uczy literek, alfabetu, liczenia i czytania trzyletnie dzieci - tylko po
                            co?, zeby mogly zablysnac czymkolwiek?
                • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 06.02.10, 02:17
                  dlatego, że moje zwierzęta wychowuje inaczej...
                  • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 06.02.10, 12:33
                    > dlatego, że moje zwierzęta wychowuje inaczej...
                    A to nie rozmawiamy o dzieciach?
                    • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 06.02.10, 13:12
                      obojętnie czy nazwiemy to urabianiem, wychowaniem, czy terapią
                      behawioralną tresura pozostanie tresurą i nie zapominajmy, że jej
                      źródła tkwią w badaniach Pawłowa.
                      • karolinakusiolina Re: Szarlatani leczą dzieci 26.02.10, 15:20
                        Ja też ręką, nogą i wszystim czym się da będę popierać terapię behawioralną. Ale taką prowadzoną przez kogoś kto się faktycznie na tym zna.
                        Niestety wśród wiele osób terapię tą kojarzy ze wszytkim co najgorsze- z kopaniem prądem włacznie. A nie na tym rzecz polega. Oglaliście SuperNianie - ona własnie nić innego nie robi jak stosuje terapie behawioralną.
                        Nowoczesna terapia behawioralna własnie na tym polega iż bardzo nagradza się wszystkie pozytywne zachowania, umiejętności i jednoczesnie zmniejsza atrakcyjność złych zachowań - np udając że sie na nie nie zwraca uwagi, chowając nagrodę jaką dziecko by dostało jakby wykonało zadanie poprawnie.
                        Mój syn półtora roku temu nie utrzymywął kontaktu wzrokowego, wpadał w szał jak próbowało się coś zmienić w jego otoczeniu - np przebrać ubranie, mówił dokładnie 6 słów. Po półtora roku zajęć w przedszkolu dla dla dzieci autystycznych mój syn:
                        - potrafi się porozumieć i z dorosłymi i z dziećmi, mówi pełnymi zdaniami, ma bardzo duży zasób słów - większy nawet niz jego równieśnicy
                        - nie ma żadnych problemów z kontaktem wzrokowym
                        - zmian nie lubi, ale je akceptuje, nie wybucha płaczem ani gniewem
                        - chodzi sam do zwykłego przedszkola i praktycznie niczym się w grupie nie wyróżnia.
                        Terapia behawioralna jest nie tylko skuteczna ale tez bardzo przyjazna dla "naszych" dzieci. One lubią jasny poukładany świat - i to w tej terapi mają. Uczone są pojedyńczo wszystkich "dobrych" zachowań. Maja klarowny jasny obraz - co jest dobre a co złe, bo podczas całej terapi obowiązują te same zasady. Terapia behawioralna to bardzo dobry sposób na poukładanie dziecią swiata, na pomoc im w zrozumieniu praw nim rządzących.
                        Ta terapia jest dla dzieci przyjemna. Pokażcie mi dziecko które nie lubi jak dostaje nagrody! A podstawą tej terapi jest właśnie nagradzanie!!!
                        W ośrodku mojego synka, które działa zaledwie 4 lata i ma zaledwie 8 miejsc juz 5 dzieci uczy sie z rowieśnikami w zwykłych szkołach lub przedszkolach.


                        • oleczek555 karolinakusiolina 26.02.10, 19:42
                          czy twoje dziecko chodzi do przedszkola przy IWRD w gdańsku-
                          skojarzyłam tak, bo tam jest 8 miejsc. jeśli tak, to czy mogłabyś mi
                          napisać coś więcej (może być na priv), bo my byliśmy tam na rozmowie
                          kwalifikacyjnej, ale mała się nie dostała. i przeraziły mnie te 40 godz
                          terapii, 20 w przedszkolu i 20 w domu- mi się wydaje, że to przesada
                          dla 3 latki, 40 godzin ABA, a gdzie SI, rehabilitacja ruchowa i inne?
                          poza tym nie spodobało mi się,że tam są zamknięci na inne terapie- SI
                          to dla nich głupota itp. napisz coś więcej, będę wdzięczna.
                          • karolinakusiolina Re: karolinakusiolina 07.03.10, 03:22
                            Odpisałam na priwa - adres gazetowy oczywiście
                        • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 27.02.10, 00:12
                          jesteśmy po testach... mój syn wykonał 50 zadań przy stoliku.
                          jesteśmy w terapi niedyrektywnej, mały ma ma 3,5 roku. mówimy
                          autyzmowi PA, Pa. Trzymajcie się dalej behawiorki. my idziemy do
                          szkoły:) i dobrze Wam rzyczymy.
                          • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 27.02.10, 11:07
                            > jesteśmy w terapi niedyrektywnej, mały ma ma 3,5 roku. mówimy
                            > autyzmowi PA, Pa.

                            Proszę napisać coś więcej o tej terapii. Wszyscy chętnie poczytamy a może i
                            wykorzystamy. Sugeruje Pan, że dziecko zostało wyleczone z autyzmu? Czy zostanie
                            to udokumentowane medycznie? Pytam bo pewnie to jest pierwszy przypadek w
                            świecie wyleczenia z autyzmu.
                            • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 27.02.10, 21:30
                              gratuluję niewiedzy i polecam dokształecenienie się. acha - siad.
                              Panią pozdrawaiwm.
                              • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 27.02.10, 21:49
                                A mniej chamsko a bardziej merytorycznie, da się?
                                • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 27.02.10, 22:29
                                  da sie, jak mniej chamsko zostany zapytany
                                  • roggalique Re: Szarlatani leczą dzieci 27.02.10, 22:39
                                    ojciec.karmiacy napisał:

                                    > da sie, jak mniej chamsko zostany zapytany

                                    Dobra, panie ojcze karmiący. Ja - ojciec też karmiący - proszę: czy możemy już
                                    zacząć rozmawiać, czy też będziecie sobie z matką (karmiącą?) wyrywać butelki z
                                    Bebikiem?

                                    pozdro
                                    r.
                                    • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 27.02.10, 23:08
                                      o co się wkurzasz?
                                      • roggalique Re: Szarlatani leczą dzieci 27.02.10, 23:21
                                        Nie wkurzam się:)
                                        • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 05.03.10, 00:20
                                          a w całej bajce chodzi tylko o jedno... artykuł o którym tu mowa
                                          twierdzi, że istnieje tylko jedna metoda walki z autyzmem. co jest
                                          oczywitą nieprawdą. no i my cały czas jesteśmy oczywiście pod okiem
                                          ludzi naukowo badających sprawę. nie każdy ma dostęp do naszej
                                          metody, ale to nie znaczy, że jest zła. oczywiście tak znakomite
                                          sukcesy zostaną opisane. oczywiście zostaną wyciągnięte wnioski. co
                                          z tego, że takie same zostały wyciągniąte w latach 70? ktoś chce
                                          mieć wyniki? Ludzie nauczcie się czytać! a tak naprawdę to każda
                                          metoda gwarantuje wyjście z autyzmu. poczytajcie...
                                          • roggalique Re: Szarlatani leczą dzieci 05.03.10, 07:25
                                            ojciec.karmiacy napisał:

                                            > nie każdy ma dostęp do naszej
                                            > metody, ale to nie znaczy, że jest zła. oczywiście tak znakomite
                                            > sukcesy zostaną opisane. oczywiście zostaną wyciągnięte wnioski.

                                            Chętnie bym poczytał, ale niestety na stronie ośrodka, w którym jesteś w terapii
                                            pod hasłem "terapia autyzmu" są same ogólniki.
                                            Może jednak byłbyś łaskaw w kilku zdaniach streścić na czym polega metoda
                                            terapeutyczna, o której mówisz? Chyba to nie jest tajne?

                                            pozdrawiam
                                            e.
                                            • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 07.03.10, 20:44
                                              właściwie to sama nazawa "terapia niedyrektywna" mówi wszystko.
                                              potrzebujesz czegoś jeszcze? myślę, że o terapiach dyrektywnych
                                              wiadomo znacznie mniej. na przykład w przykładzie przemocy...
                                              przecież jest... wczoraj słyszałem o wyciąganiu dziecka za
                                              nadgarstki z sali. u nas tak nie ma. pozdrawiam:)
                                            • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 07.03.10, 21:00
                                              roggalique napisał:


                                              > Chętnie bym poczytał, ale niestety na stronie ośrodka, w którym
                                              jesteś w terapi
                                              > i
                                              > pod hasłem "terapia autyzmu" są same ogólniki.
                                              > Może jednak byłbyś łaskaw w kilku zdaniach streścić na czym polega
                                              metoda
                                              > terapeutyczna, o której mówisz? Chyba to nie jest tajne?
                                              >
                                              > pozdrawiam
                                              > e.

                                              jebło Cię, sorry?
                                              rodzica pytasz? weź sie przejedź i dopytaj jak to wygląda między
                                              Wami fachowcami. ja jestem zadowolony. wystarcza Ci?
                                              • roggalique Re: Szarlatani leczą dzieci 07.03.10, 21:19
                                                ojciec.karmiacy napisał:

                                                > jebło Cię, sorry?
                                                > rodzica pytasz? weź sie przejedź i dopytaj jak to wygląda między
                                                > Wami fachowcami. ja jestem zadowolony. wystarcza Ci?

                                                Jasne. Zapomnij, że pytałem.

                                                r.
                                                • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 07.03.10, 21:23
                                                  a boisz sie, czy co?
                                                  • roggalique Re: Szarlatani leczą dzieci 07.03.10, 21:39
                                                    ojciec.karmiacy napisał:

                                                    > a boisz sie, czy co?

                                                    Nie. Po prostu nie chce mi się z Tobą rozmawiać. Jarzysz?

                                                    r.
                                                  • ojciec.karmiacy Re: Szarlatani leczą dzieci 09.03.10, 01:09
                                                    jarze Bibi, szkoda że są tacy terapeuci jak Ty, którzy winią
                                                    rodziców za zbyt ogólnikowe strony ośrodków. mam nadzieję, że przed
                                                    kolejnym dzieckiem się dokształcisz. Jarzysz?
                                • roggalique niedyrektywnie... 27.02.10, 22:36
                                  Ja też się przyłączam do prośby. Jestem terapeutą - pracuję metodami, które
                                  ortodoksyjni behawioryści uznaliby pewnie właśnie za "niedyrektywne". Chociaż
                                  sam chętnie czerpię z doświadczeń behawiorystów i wykorzystuje je tam "gdzie,
                                  komu" się da (choćby plany aktywności, żetonówka, organizacja miejsca "pracy"
                                  itd.). Ale nie z każdym pracuję tak samo, co już behawioralne nie jest zbyt:)

                                  Jednak jako terapeuta, ale też ojciec dzieciom - nie wyobrażam sobie wychowania
                                  bez sporej (podkreślam: sporej) dozy dyrektywności:) Której wszakże nie uważam
                                  za tresurę (pokaż misia to dostaniesz cukierka;), a jedynie za naukę
                                  przestrzegania granic i ogólnie przyjętych norm.

                                  Każda terapia zasadza się na procesach uczenia.A uczymy się jednak w dużym
                                  stopniu w sposób dyrektywny. Świat nasz opiera się na dyrektywności. W świecie
                                  tym ludzie postępujący "niedyrektywnie" należą do ciekawej mniejszości. Ot,
                                  choćby sławni Norwegowie z osiołkami. (Chociaż założę się, że "nowe" osiołki
                                  jednak trochę tresują;).

                                  Nawet Rousseau, co to postulował prowadzać dziecko na pole by obserwowało
                                  zjawiska czasowe i przyrodnicze dotykając trawy i wąchając ranną rosę, to jednak
                                  nie kazał, żeby ono dziecko samo wypuszczało się w naturę. Ktoś to dziecko
                                  musiał na one pole zaprowadzić i objaśnić co w trawie i rosie piszczy und brzęczy.
                                  A jeśli dziecko nie chciało - bo zimno i mrok - to co wtedy? Wiadomo: łaps za
                                  wszarz i maszeruj gnojku na łono, bo ci nogi z dupy powyrywam:D

                                  pozdro
                                  r.

                  • agaduch Re: Szarlatani leczą dzieci 06.02.10, 13:11
                    ja też nie rozumiem kontekstu
    • agaduch Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 14:44
      Dla nas behawioralna jest podstawą terapii, stosujemy ją 3,5 roku i przynosi
      świetne efekty. Nie jest idealna, zdarza się, że dziecko nie generalizuje
      umiejętności (mamy tak teraz z liczeniem) ale terapeuci pomagają nam rozwiązać
      domowe kłopoty.
      Wybrałam tę metodę, gdy wyczytałam, że jest to metoda najszerzej stosowana na
      świecie w pracy z autystami i dająca najlepsze efekty.
      Jestem gotowa odpierać ataki przeciwników ;)
      • szalicja Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 14:57
        No i super ;-) My może nie stosujemy tej metody w pełni, ale domowy terapeuta,
        mam nadzieję, wprowadzi jej elementy również do pracy z Matim. Mateusz ma
        straszliwie ciężki charakter typu - nikt mi nie będzie mówił, co mam robić. Dla
        nas ostra dyscyplina jest jedyną metodą na młodego.
        • gomado Re: Szarlatani leczą dzieci 05.02.10, 22:42
          Dziewczyny!
          Ostatnio mam strasznego doła. Po okresie wzmozonych poszukiwan
          sposobow pomocy, pelna nadziei dzieki doniesieniom o uleczalnosci
          autyzmu, opadlam z sil i juz nie wiem co mam robic, wiem ze nic nie
          wiem. Co wynika z tej pieknej konferencji "Autyzm jest uleczalny" w
          Vega-medica?
          • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Szarlatani leczą dzieci 06.02.10, 00:53
            Dla nas wynika chociazby to, ze po badaniach w VM wzmocnilam swoja motywacje, co
            do diety bg i bm :-) i, nie chce zapeszac i zupelnie nie mam pewnosci czy to
            dzieki diecie, ale zaczynam dostrzegac pozytywne aspekty: synek zaczal normalnie
            jesc, dopomina sie o jedzenie, zjada rzeczy, o ktorych nawet nie snilam, ze
            zacznie w koncu jesc i taki jakis bardziej rezolutny sie zrobil :-) (nigdy nie
            narzekalismy bardzo na ta sfere, ale ostatnio swoimi odzywkami wprawia nas w
            pozytywne oslupienie).
            Ja zaczelam wierzyc, ze moze nie wszystko, ale pewne rzeczy sa odwracalne albo
            przynajmniej poprawialne ;-). Trzeba tylko miec szczescie i znalezc ten sposob
            na wlasne dziecko, czesto doglebne badania pomagaja, inna rzecz, ze kieszen
            zubazaja mocno.
            Nie mam zludzen, ze konferencja miala sluzyc innym celom, jak przysporzenie
            wielu klientow VM ;-), mysle, ze sie udalo, bo jak probowalismy sie zapisac, to
            nam mowiono, ze dlugie terminy, bo nawal klientow po konferencji.
            • szalicja Re: Szarlatani leczą dzieci 06.02.10, 15:00
              Co nie zmienia faktu, że skutecznie leczą. My przecież nie jesteśmy już na
              diecie a młody dostaje już "tylko" leki homeopatyczne. Codziennie czymś nas
              zaskakuje, mowa dużo ruszyła do przodu, wogóle młody jest bardziej kumaty i
              kontaktowy. U nas leczenie DAN dało bardzo dużo. Na samym początku leczenia od
              razu ostra poprawa w kontakcie wzrokowym, poprawa koncentracji, chęć do
              naśladowania... Terapie nie dały takiego efektu co leczenie biomedyczne. Ja
              jestem tego zdania, że każdy powinien szukać dla swojego dziecka własnej
              ścieżki. Bo każde dziecko jest inne i nie ma jednej słusznej terapii dla
              wszystkich. Ja nie mam 30 godzin terapii behavioralnej tygodniowo i nawet nie
              wyobrażam sobie, jakby to miało teraz wygladać. Staram się o załawienie ok. 8 do
              10 maks. godzin w tygodniu i myślę, że więcej rady nie damy i to jest już
              totalny maks obok tego, co już mamy. Trzeba tez przecież pożyć ;-)
    • agaduch Re: Szarlatani leczą dzieci 16.02.10, 21:26
      Dzięki za zostawienie ksera artykułu w Gliwicach w CTB. Nie przeczytałam do
      końca ale w czwartek skończę. Przyznam, że pewne rzeczy mnie zdziwiły a inne
      zaniepokoiły. SI nam pomagało... Wypowiem się jak doczytam.
      • szybkislimak ten tekst to skandal 16.02.10, 23:35
        szczególnie w temacie integracji sensorycznej. Jest już w sieci ale proponuję
        nie zwiększać czytelnictwa takiego badziewia. Lepiej zignorować
      • baby00179 Re: Szarlatani leczą dzieci 16.02.10, 23:35
        Jako terapeuta miałam mieszane odczucia czytając ten artykuł. Mam pewne
        zdanie na temat sposobu w jaki był napisany artykuł. Nawet jeśli jest ziarno
        prawdy w niektórych kwestiach jest ono otulone tendencyjnymi tekstami i co do
        merytorycznego przygotowania dziennikarki .....ręce opadają.
        Uważam , ze artykuł miał pokazać jakie są tendencje : np. wyleczymy komórki
        mózgowe Pani dziecka (absurdalne i od takich ludzi należy uciekać). Niestety
        trzeba przyznać , że jest dużo szarlatanów. Jednak jest wiele
        metod a między innymi wymienione przez dziennikarkę: SI, Vojta, które pomagają
        dzieciom. (na temat Domana i kinezjologii nie mam zdania , bo ich nie znam)
        Rzucanie wszystkich terapeutów tych metod i same metody do wora ze
        śmieciami na postawie "pracy" pewnych niekompetentnych osób i jednostronne
        spojrzenie na założenie tych metod (bez kompletnej wiedzy na ich temat-widoczne
        w artykule) jest niewybaczalne z dziennikarskiego nawet punktu widzenia. Ta Pani
        pogrąża metody wymieniając argumenty tylko pewnej grupy nieprzychylnej wyraźnie tym
        metodom i pewnie jakiś jest ukryty cel takiej praktyki.
        To dziennikarska ściema i śmiem powiedzieć: " szarlataneria godna super ekspresu".

        Wiele osób napisało do tej Pani. Jest niestety zafiksowana!!! Nawet jeśli
        wszyscy a między innymi rodzice dzieci, które skorzystały z terapii napiszą
        sprostowanie ona pewnie nazwie to : "efekt placebo a nie
        wyleczenie dziecka".

        Prawdą jest to , że są obecnie prowadzone badania meta-analityczne w przypadku
        efektywności terapii SI. O tyle o ile jeszcze nie ma kompletnych wniosków- bo
        nowe badania są w trakcie( stare badania z 1978/1981-3 roku potwierdzają
        efektywność), jest zaznaczone , że są na dobrej drodze do udowodnienia
        efektywności tej metody. Na pewno jednak można powiedzieć to , że metoda sama w
        sobie i na
        postawie zasad jej praktykowania przez na prawdę zakwalifikowane osoby nie
        szkodzi dzieciom.
        Jeszcze jeden błąd tej dziennikarki jest to , że wymienia jako grupę docelową
        terapii SI dzieci z Mpdz, Z.Downa, autyzm. To nie jest grupa docelowa tej
        metody. Metoda SI W ICH PRZYPADKU JEST STOSOWANA A RACZEJ ELEMENTY TEJ METODY
        jako terapia wspomagająca a nie wiodąca, gdyż wiadomo , że pierwotne problemy
        tych dzieci są inne niż zaburzenia integracji sensorycznej a raczej te ostatnie
        są jakby efektem ubocznym pierwotnych zaburzeń.

        Jest niestety wiele błędów w artykule tej Pani, tyle, że nie w sposób ich
        wszystkich przeanalizować na tym forum.

        Uważam, że warto powalczyć, aby takich artykułów , tak źle napisanych nie było
        więcej.
        • marychna31 Re: Szarlatani leczą dzieci 17.02.10, 11:18
          NIe jestem w stanie ocenić merytoryczności (nie wiem czy jest takie słowo ale
          wiadomo, o co mi chodzi;) )artykułu bo się po prostu nie znam. Jeśli są tam
          błędy to koniecznie specjaliści powinni wdać się, na łamach gazety, w fachową
          polemikę, żebyśmy my-zwykli użytkownicy różnych metod, wiedzieli co mamy mysleć.

          Natomiast sam problem-naciągaczy stosujących nie sprawdzone (nie działające) lub
          wręcz szkodliwe metody jest BARDZO POWAŻNY i powinien być jak najczęściej
          poruszany. Uważam, że w tej dziedzinie w ogóle powinno być zmienione prawo na
          bardzo restrykcyjne, pilnujące praw pacjenta.
          • roggalique Telewizja kłamie 18.02.10, 18:40
            marychna31 napisała:
            >Jeśli są tam
            > błędy to koniecznie specjaliści powinni wdać się, na łamach gazety, > w fachową
            > polemikę, żebyśmy my-zwykli użytkownicy różnych metod, wiedzieli co > mamy mysleć

            Niektórzy pisali do autorki, ale nie raczyła odpowiedzieć.

            Ja osobiście uważam, że rozmowa z głupkiem ogłupia jego interlokutora.

            Ale na marginesie tej całej sprawy mam refleksję.

            Ile artykułów, materiałów i newsów łyka przeciętny oglądacz, czytacz i słuchacz
            zupełnie bezrefleksyjnie?

            Podnosi się teraz rumor, bo yo! znamy tematykę!. Ale jaka jest refleksja kiedy
            czytamy o np. polityce, gospodarce, edukacji?

            Ile bzdur się pisze i wyświetla jako prawdy objawione, a społeczeństwo to bierze
            za dobrą monetę?

            Przykład tego artykułu doskonale pokazuje czym są mass-media. To redagowane
            przez leni i półgłówków bzdury narajone im przez manipulantów i lobbystów:)

            Oglądając dzisiejsze wydania Faktów/Wiadomości/Wydarzeń; czytając bieżące numery
            Wyborczych/Rzplitych/Dzienników itp. - pamiętajcie o szarlatanach, którzy leczą
            dzieci:)

            pozdro
            r.

            • iska2009 Re: Telewizja kłamie 18.02.10, 20:42
              Ja mysle, ze to jednak jest troche inaczej, tzn. zgadzam sie, ze
              dziennikarze czesto powierzchownie traktuja tematy i gonia za
              sensacja. Jednak gdy pisza na tematy nazwijmy to nie niszowe,
              podchodza do sprawy nieco powazniej, no bo jak dziennikarz ze
              znanego dziennika, czy tygodnika napisze glupoty o podatkach,
              finansach, polityce, czy edukacji moze sie skompromitowac w
              srodowisku, moze skompromitowac swoja gazete. Na to sie nie pozwala.
              Nieco inaczej jest gdy mamy do czynienia z tematem niszowym wlasnie,
              na ktorym zna sie w skali kraju moze kilkadziesiat, kilkaset osob, a
              zainteresowanych jest moze z kilka tysiecy, na dodatek
              niezorganizowanych. Wtedy samokontrola sie wylacza. Mozna napisac
              wszystko i to bezkarnie. Wiekszosc czytelnikow, ktorych to
              bezposrednio nie dotyczy przeczyta pokreci glowa ze wspolczuciem i
              tyle. Tych kilku, ktorzy napisza polemike spuszcza sie z woda. A w
              swiat idzie opinia ze tygodnik nie boi sie trudnych i
              kontrowersyjnych tematow, a to sie przeklada na naklad.
              I tyle.
              • oleczek555 Re: Telewizja kłamie 18.02.10, 21:33
                a moim zdaniem dziennikarze to ludzie bez charakteru, jakiś czas temu Przekrój "obsmarował" terapię behawioralną, a teraz ją zachwala i robi z niej zabawę. Historia(na www.dzieci.org.pl) tego nieszczęsnego artykułu też bardzo duzo mówi o autorce i jej postawie. Zresztą Przekrój już nie raz pokazał na co go stać, wklejam list dra Jaśkowskiego, który udzielał wywiadu dla tej gazety nt szczepionek- nie doczekał się sprostowania.

                Prośba dr Jerzego Jaśkowskiego o rozsyłanie artykułu do jak największej liczby osób:

                "Prawda- półprawda- artykuł Mileny Rachid Chehab z tygodnika Przekrój
                ostrzegam przed udzielaniem wywiadów tej Pani.
                www.przekrój.pl/wydarzenia

                W dniu 17 kwietnia udzieliłem telefonicznego wywiadu p. Milenie Rachid Chehab na temat szczepień, który ukazał się w dniu 23 kwietnia 2009r. Jednak moja autoryzowana wypowiedź została w istotny sposób zmieniona, wykreślono z niej wszelkie dane liczbowe zmieniając w istotny sposób sens wypowiedzi.
                W związku z odmową wydrukowania przez red. Jacka Kowalczyka, sprostowania, zmuszony jestem do przekazania tego tekstu PT Czytelnikom w inny dostępny sposób.

                Fragment mojej wypowiedzi po autoryzacji brzmiał:'
                Od 30 lat nie ma wątpliwości, że „szczepionki to prawdopodobnie największa pomyłka medycyny XX wieku”. O ich wadach mógłby rozmawiać godzinami: – To nieprawda, że zapobiegają znacznej liczbie zachorowań i zgonów. Spadek śmiertelności w ostatnim stuleciu to zasługa coraz wyższego poziomu higieny, a nie medycyny – przekonuje doktor Jaśkowski. W rozmowie często powołuje się na oficjalne statystyki, na przykład dotyczące wzrostu zachorowań na błonicę w Polsce na początku lat 90w województwie rzeszowskim i sąsiednich [w czasie epidemii tej choroby na Ukrainie] mimo obowiązkowych szczepień w Polsce.
                . Doktor Jaśkowski twierdzi też,
                na podstawie oficjalnych raportów publikowanych w czasopismach specjalistycznych. że całkowity brak zachorowań na ospę prawdziwą to nie zasługa szczepień,[ ospa wyginęła po szczepieniach w ciągu 8 pokoleń -tj 180 lat] ale samoistne wyginięcie choroby oraz wzrostu higieny [ przede wszystkim kanalizacji] analogiczne do zniknięcia tak zwanych
                angielskich potów, które w XVIII wieku zdziesiątkowały mieszkańców np. Gdańska,
                a dziś nie wiemy nawet [ bez szczepień choroba zniknęła w ciągu jednego pokolenia [tj 25 lat], co to właściwie było.

                Kolejną dezinformacją podaną przez PT Autorkę było sformułowanie ,cyt.:" Choć nie jest specjalistą...."
                Otóż moje zawodowe zainteresowania nie były tematem wywiadu. Od redaktora wymaga się minimum staranności czyli zebranie wywiadu dokładnie. W kwestii specjalizacji :

                1. Przez wiele lat byłem założycielem i pierwszym kierownikiem Poradni Ekologicznej Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Gdańsku. - jedną z prac było wyjaśnienie przyczyn zgonów na raka w Gdańsku.
                2. Byłem przez wiele lat kierownikiem Pracowni Ekofizycznej Katedry Biofizyki AMG efektem jest np. . Raport o konsekwencjach katastrofy w Czarnobylu 1992, jedyne kompleksowe opracowanie w Polsce.
                3.Byłem jedynym biegłym sądowym Sądu Okręgowego w Gdańsku w zakresie oddziaływania czynników zewnętrznych na organizmy żywe.
                4. Bylem ekspertem strony Solidarnościowej przy Okrągłym Stole -.
                Tak więc wbrew cytatowi od 29 lat zajmuję się wpływem czynników środowiskowych na organizmy żywe czego dowodem jet ok 200 publikacji i np. pierwszy w Polsce podręcznik do Ekotoksykologii- 1995r.
                Proszę o umieszczenie tego sprostowania w kolejnym numerze Przekroju
                Z poważaniem
                dr Jerzy Jaśkowski

                Rozumiem ,że w dobie kryzysu Przekrój musi się chwytać wszelkich sposobów zdobywania pieniędzy i pod pozorem rzetelnych relacji- wywiadów przedstawia artykuły sponsorowane, ale dlaczego PT Czytelnicy mają brać poważnie tak nieetyczne zachowania dziennikarzy.

                Na marginesie parę uwag dotyczących problemu szczepień w/g tego artykułu.
                Na całym świecie społeczeństwa się burzą przeciwko przymusowi szczepień. Jak wiadomo wymyślono już ponad 280 różnego rodzaju szczepionek. W związku z faktem, że koszt szczepionki w produkcji to ok. 5 centów USA ,a koszt sprzedaży do 50 dolarów jest to doskonały interes dla przemysłu, o wiele lepszy aniżeli sprzedaż narkotyków czy też broni. W każdym bądź razie bardziej bezpieczny, ponieważ nie ścigany przez prawo.


                Wzrost świadomości społeczeństwa, że jet nabijane w przysłowiową butelkę, powoduje zrozumiałe zdenerwowanie producentów szczepionek. Nic dziwnego więc, że szukają wszelkich możliwych sposobów aby wymusić na rządach tzw obowiązkowe szczepienia. Wiadomo, że jak rząd zakontraktuje 100 czy też 200 tysięcy szczepionek to producent nie musi się bać co po wyprodukowaniu będzie z nimi robił, czy nie ulegną przeterminowaniu itd. Rząd , czyli my za to już zapłaciliśmy. Czyli kontrakty rządowe są gwarancją pełnego sukcesu ekonomicznego. Od 1945 roku nie może się społeczeństwo w Polsce dowiedzieć jakimi kryteriami kieruje się ministerstwo dokonując zakupu takiej a nie innej szczepionki, ani ile za to musieliśmy zapłacić i o ile uboższy stał się budżet NFZ. Wiadomo np. dla województwa pomorskiego, że na samo rozpoznanie 17500 nowych przypadków zachorowań na raka potrzeba 34000000 zł, a wojewódzki Fundusz dostaje tylko 70 000 000 zł. A gdzie pieniądze na leczenie tych nowotworów?

                W tej sytuacji zdziwienie budzą wypowiedzi ministerstwa o przeznaczeniu kolejnych dziesiątek milionów złotych na szczepionki.

                Takim właśnie celom dezinformacji służy artykuł zamieszczony w Przekroju przez Milenę Rachid Chehab. Już sam podział opracowania tj. tylko jeden przeciwnik a reszta to sami zwolennicy stosowania szczepionek mówi sam za siebie. A przecież wśród lekarzy jest znacznie więcej przeciwników stosowania przymusu szczepień. Dla przykładu pewnego profesora pediatrii pozbawiono po cichu katedry tylko dlatego , że publicznie wypowiadał się o szkodliwości masowych szczepień. Oczywiście o tych problemach p. Milana Rachid `Chehab nie wspomina.

                Wielkie zdziwienie budzi także fakt powoływania się przez autorkę na informacje z Państwowego Zakładu Higieny, skoro wiadomo, że Zakład ten przez 50 lat nie umiał opracować system zbierania informacji o powikłaniach poszczepiennych. Jednocześnie wiadomo, że sam jest jednym z większych dystrybutorów szczepionek np. WZW, sprzedając je w okresie “żółtego tygodnia” w “promocyjnej” cenie. Innymi słowy ceny w innych miesiącach są naciągane?!!!

                Zupełnie niepoważne są wypowiedzi zwolenników szczepień jakoby nie było związku pomiędzy szczepieniami a autyzmem. Może to świadczyć o niedouczeniu albo celowej dezinformacji czyli braku etyki. Nie wiem co jest gorsze? Ale nauczyć jeszcze się można, a etyki jak się nie ma to już jej się mieć nie będzie.

                Jak powszechnie wiadomo autyzm jako jednostkę chorobową opisano dopiero w ok 10 lat po rozpoczęciu szczepień. Innymi słowy przed szczepieniami autyzmu jako choroby nie było!!!!

                Po drugie w latach 40 ubiegłego wieku jeden przypadek autyzmu notowano na 100 000 porodów a obecnie na 150 porodów. I ten gwałtowny prawie skokowy wzrost zanotowano dopiero w latach 90 -XX-wieku, po wprowadzeniu tzw szczepionek potrójnych. Trudno aby o tym nie wiedzieli pracownicy Państwowego Zakładu Higieny [ PZH] i p. Rachid? Dlaczego więc o tym nie pisze?!!!
                Twierdzenie, że portal “Szczepienia .info” jest niezależny jest tak samo prawdziwą informacją, jak to, że na księżycu rosną gruszki. Jeżeli jest finansowany przez PZH, który z kolei jest sprzedawcą szczepionek to mówienie o niezależności czyli braku dochodu ze sprzedaży jest zwykłym okłamywaniem społeczeństwa. Wiadomo, że ktoś za to płaci. oczywiście jest to wliczone w marże szczepionki. Tajemnicą poliszynela jest to, że 30 % kosztów szczepionki to cena marketingu, czyli oszukiwania ludzi.

                Zupełnym nieporozumieniem jest przytaczanie wypowiedzi dr Stefanoffa cyt. “Dopóki jednak hipotezy [ o szkodliwości] nie zostaną poparte rzetelnymi badaniami nauko
                • marychna31 Oleczek 18.02.10, 22:39
                  > Jak powszechnie wiadomo autyzm jako jednostkę chorobową opisano >dopiero w ok 10
                  > lat po rozpoczęciu szczepień. Innymi słowy przed szczepieniami >autyzmu jako
                  choroby nie było!!!!
                  Chyba coś się nie zgadza. zainteresowało mnie to zdanie więc poszukałam w
                  wikipedi najpierw o historii autyzmu:




                  "W roku 1943 dr Leo Kanner z Johns Hopkins Hospital po raz pierwszy wyodrębnił i
                  scharakteryzował grupę dzieci, których objawy nie mieściły się we wcześniej
                  znanych kryteriach diagnostycznych takich jak psychozy dziecięce czy niedorozwój
                  umysłowy. Badając grupę jedenaściorga dzieci wprowadził termin wczesny autyzm
                  dziecięcy[2]. W tym samym czasie niemiecki naukowiec, dr Hans Asperger, opisał
                  łagodniejszą postać choroby, znaną później pod nazwą zespołu Aspergera."


                  A potem o historii szczepień:

                  # 1796 Ospa prawdziwa[2]
                  # 1882 wścieklizna
                  # 1890 tężec, błonica
                  # 1892 cholera
                  # 1897 dżuma

                  Z czego wynika, że od wynalezienia szczepionki do pierwszego opisania autyzmu
                  minęło nie 10 a 147 lat.
              • roggalique Re: Telewizja kłamie 18.02.10, 22:30
                iska2009 napisała:

                > podchodza do sprawy nieco powazniej, no bo jak dziennikarz ze
                > znanego dziennika, czy tygodnika napisze glupoty o podatkach,
                > finansach, polityce, czy edukacji moze sie skompromitowac w
                > srodowisku, moze skompromitowac swoja gazete. Na to sie nie pozwala.

                Spróbuj się postawić w sytuacji czytelnika, który autyzm kojarzy jeno z Dustinem
                Hoffmanem;)
                Dla niego inkryminowany artykuł będzie wyglądał na w pełni profesjonalny (bo
                niby skąd ma wiedzieć, że jest inaczej?). Na ilu tematach my się nie znamy? Albo
                znamy się słabo? Znasz się np. na prawodawstwie Unii Europejskiej? A ile
                artykułów czytasz na temat Unii? I na ile podchodzisz krytycznie do tego co
                czytasz?

                Inny ciekawa refleksja nt. tego artykułu - zastanawiam się, czy wytoczyłbym
                "Przekrojowi" proces, gdyby któryś z moich klientów oznajmił, że rezygnuje ze
                współpracy, bo korzystam z metody Delacato w terapii, a to, jak przeczytał, jest
                szarlataneria:)
                Chyba bym musiał się wtedy jednak do sądu pofatygować:) I udowodnić, że nie
                podduszam dzieci;))))

                Artykuł potencjalnie uczynił wiele zła, bo wymieszał faktyczną szarlatanerię z
                metodami uznanymi i zweryfikowanymi w ramach randomizowanych badań
                (Doman-Delacato). A najgorsze jest wymieszanie prawdy z kłamstwami.

                I jeszcze jedno mi na myśl przychodzi: autorka nie rozumie jednej rzeczy,
                mianowicie takiej, że otrzymawszy od losu/boga (z małej litery, bo bogów
                ludzkość wielu wymyśliła;) dziecko niepełnosprawne - rodzic złapie się
                największego kretyństwa jeśli ma nadzieję, że to pomoże. Ja w mojej praktyce
                spotkałem rodziców korzystających z pomocy księży egzorcystów, uzdrowicieli
                (typu "ręce które leczą"), homeopatów, bioenergoterapeutów itd. Nigdy bym nie
                ośmielił się odwieść kogokolwiek od takich imprez. Mogę jedynie przedstawić
                suche fakty (o ile je znam) dotyczące skuteczności danej metody/sposobu leczenia
                (mimo, że mam wyrobione zadanie na ten temat)- ale decyzja zawsze należy do
                rodzica. (Nie wiem, co ja bym zrobił w takiej extremalnej sytuacji)

                Natomiast tutaj jakaś nieopierzona pismaczka z popularnego tygodnika (kiedyś
                niezłego), nie posiadając żadnego doświadczenia i wiedzy - wyrokuje co rodzic
                powinien, a czego nie powinien. Granda i żal.

                pozdro
                r.
                • marychna31 roggalique 18.02.10, 23:04
                  > I jeszcze jedno mi na myśl przychodzi: autorka nie rozumie jednej
                  >rzeczy,mianowicie takiej, że otrzymawszy od losu/boga (z małej >litery, bo
                  bogów ludzkość wielu wymyśliła;) dziecko niepełnosprawne >- rodzic złapie się
                  > największego kretyństwa jeśli ma nadzieję, że to pomoże. Ja w >mojej praktyce
                  spotkałem rodziców korzystających z pomocy księży >egzorcystów,
                  uzdrowicieli(typu "ręce które leczą"), homeopatów, >bioenergoterapeutów itd.
                  Nigdy bym nie ośmielił się odwieść >kogokolwiek od takich imprez.


                  Roggalique ale własnie dlaczego? Skąd ci zrozpaczeni, ogłupiali od cierpienia
                  rodzice mają wiedzieć jak oddzielić ziarno od plew skoro są np. fizykami albo
                  robotnikami budowlanymi? Kto ma im pomóc wybrać właściwie, skoro czają się na
                  nich w różnych zakamarkach oszuści i po prostu wykorzystują!

                  Dla mnie jako rodzica autystycznego dziecka najgorsze jest własnie to
                  osamotnienie i poczucie ogromnej odpowiedzialności za sposób pomagania mojemu
                  dziecku. Skąd ja mam wiedziec co jest najlepsze skoro bezczelnie oszukuje mnie
                  lekarz?
                  NIe uważasz, że potrzebne by było wprowadzenie jasnych standardów dotyczących
                  terapii określonego schorzenia? Tak, żeby oszukiwanie było utrudnione (bo pewnie
                  nie dałoby się go całkowicie wyeliminować).
                  Mam teraz mętlik w głowie i nie umiem jasno sprecyzować swoich mysli i emocji.
                  Postaram się tu wrócić z jaśniejsza głową a na razie dobranoc :)
                  • roggalique Re: roggalique 19.02.10, 21:45
                    marychna31 napisała:

                    > Roggalique ale własnie dlaczego? Skąd ci zrozpaczeni, ogłupiali od > cierpienia
                    > rodzice mają wiedzieć jak oddzielić ziarno od plew skoro są np.
                    > fizykami albo
                    > robotnikami budowlanymi? Kto ma im pomóc wybrać właściwie, skoro
                    > czają się na
                    > nich w różnych zakamarkach oszuści i po prostu wykorzystują!

                    Zgadza się. Mam praktykę, że jeśli ktoś mnie pyta o zdanie to staram się
                    przedstawić fakty dot. danej metody czy sposobu leczenia, często też
                    przedstawiam opinie rodziców, którzy korzystali/korzystają z różnych terapii i
                    dzielą się ze mną spostrzeżeniami czy wnioskami na ten temat.

                    Staram się odesłać rodziców do źródeł, polecam dobrą literaturę z zakresu
                    zaburzeń rozwoju. W naszej placówce także wypożyczamy po prostu książki
                    zainteresowanym rodzicom.

                    Natomiast na pytania "czy powinniśmy spróbować tego i owego?" odpowiadam "jest
                    to wasza decyzja. warto zawsze najpierw zdiagnozować dziecko pod kątem jego
                    potrzeb i ocenić, czy dana terapia czy leczenie jest dla niego wskazane".

                    Mam swoje zdanie nt. różnych tematów i prywatnie powiedziałbym "stary, daj se
                    spokój, wywalisz kupę forsy, nafaszerujesz dzieciaka jakimś dziadostwem, które w
                    najlepszym razie ma właściwości placebo, a skutek będzie żaden".

                    Ale jako terapeuta tak powiedzieć nie mogę. Nie mogę rościć sobie prawa do
                    decydowania o tym jak leczyć (lub nie leczyć) nie swoje dziecko. Mogę brać
                    odpowiedzialność tylko w zakresie moich działań.

                    Tyle w temacie.

                    A dzisiaj na wizycie miałem kolejnych rodziców, którzy wywalili kupę siana na
                    "leczenie" X, w końcu zrezygnowali, bo - oczywiście - efekt był żaden, a nawet
                    było pogorszenie. Przykre, bo pamiętam ile w nich było nadziei kiedy zaczynali
                    "leczenie" X. Byli dość odporni na argumenty i wiedzę, po prostu podsycali
                    nadzieję, że wyleczą dziecko... Na tym żerują prawdziwi szarlatani.

                    > NIe uważasz, że potrzebne by było wprowadzenie jasnych standardów > dotyczących
                    > terapii określonego schorzenia?

                    Oczywiście, że standardy być powinny i tak naprawdę w dużej mierze są. Inna
                    sprawa ich stosowanie.
                    Ale ostatecznie - wiadomo jak leczyć raka, są procedury i standardy, a i tak
                    znajdą się chętni by zajadać kotlety z grochu włoskiego, lub pić wywar z
                    korzenia z Issyk-Kułu;)) I chętni, którzy taką garmażerkę dostarczą.

                    pozdrawiam
                    r.
                • iska2009 Re: Telewizja kłamie 19.02.10, 08:47
                  Roggalique, masz racje, ze jest wiele tematow na ktorych sie nie
                  znamy. Lub znamy sie slabo. I byc moze nie jestesmy w stanie fachowo
                  ocenic czy to co proponuje nam taka lub inna gazeta, czy program tv
                  jest rzetelne, zgodne z prawda itd.
                  Jednakowoz....
                  Chodzilo mi o cos innego, o to mianowicie, ze jak dziennikarz
                  powaznego pisma zabiera sie za tzw. powazny temat podchodzi do niego
                  powaznie, gdyz ma swiadmosc, ze jego czytelnicy, to nie tylko
                  nabywcy gazet, ale rowniez koledzy po fachu i rozne profesjonalne
                  agencje monitoringu prasy. Przylapanie na nierzetelnosci moze sie
                  dla niego skonczyc kompromitacja, nieprzyjemnym artykulem
                  polemicznym w innym pismie, procesem sadowym, wywaleniem z pracy
                  itd. Jest wieksza samokontrola.
                  Natomiast mechanizm pisania na tematy niszowe, ktore tak naprawde
                  niewiele osob interesuja jest zupelnie inny. Nisza mozna
                  zainteresowac poprzez stworzenie sensacyjnego materialu, bo wyobraz
                  sobie czytelnika przekroju ktory z wypiekami na twarzy czyta
                  zalozenia takiej czy innej terapii, nikogo to przeciez nie
                  interesuje, No, a napisanie, ze szarlatani oszukuja, wyciagaja
                  pieniadze od biednych rodzicow, no to juz jest sensacja, to jest
                  nosne i sie sprzeda. No i nie ma zadnej samokontroli, bo ten temat
                  interesuje zaledwie garstke ludzi i nie wywola zadnego skandalu.
                  Reszta przeczyta tylko dlatego bo jest sensacja.
                  Tak wiec reasumujac oczywiscie zawsze nalezy podchodzic z dystansem
                  do tego co sie czyta, czy oglada i tu sie z Toba zgadzam, ale w
                  przypadku tematow polityczno-gospodarczo-ekonomiczych, bylabym
                  jednak nieco spokojniejsza jesli chodzi o rzetelnosc...
                  • oleczek555 Re: Telewizja kłamie 19.02.10, 09:26
                    masz rację iska, tylko ta Pani poprosoiła o pomoc rodziców dzieci niby przed napisaniem artykułu. zapewniała,że nie chodzi jej o sensację- wszyscy zwrócili jej uwagę, że temat z założenia dąży do skanalu. A ona olała wszystkie opinie, bo artykuł był już gotowy, a wątek założyła tak dla "picu" . a okładka pokazuje w jakim kierunku idzie przekrój...
                    • iska2009 Re: Telewizja kłamie 19.02.10, 09:50
                      Przez wiele lat moi rodzice prenumerowali Przekroj, byl moim
                      pierwszym "doroslym" pismem zaczelam go czytywac jako 9 latka,
                      oczywiscie na poczatku ostatnia strone i felietony o modzie Pani
                      Barbary Hoff :). Potem coraz wiecej. Teraz zdecydowanie zszedl na
                      psy. A szkoda, bo to byl naprawde ciekawy, wartosciowy i oryginalny
                      tygodnik.
                      A jesli chodzi o nasze tematy, to mysle, ze nie ma sie co oszukiwac,
                      ze jakis poczytny ogolnopolski dziennik lub powazny tygodnik napisze
                      cos sensownego co mogloby nam jako rodzicom pomoc. Lub chociaz
                      obiektywnie naswietlic temat. Wrecz przeciwnie, ostatnio przeciez
                      bylo wiele krytycznych artykulow na temat przekazywania 1% na
                      konkretny cel. Nawet byly wnioski o zlikwidowanie takiej mozliwosci.
                      A przeciez dla wielu ludzi to jedyna mozliwosc aby zapewnic dziecku
                      sensowna terapie. No niestety taka rzeczywistosc kasa rzadzi, kasa
                      to naklad, a naklad to dostarczanie "ciekawych" tematow. Nawet
                      kosztem innych. Etyka dziennikarska w tym przypadku przestala
                      obowiazywac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja