Autyzm na obczyźnie

25.03.10, 10:25
Witam, mieszkam chwilowo we Francji i tu dwa miesiace temu dostalam diagnoze dla corki: gleboki autyzm.
Jestem jak autysta, bez znajomosci jezyka nie moge dowiedziec sie niczego na temat tego zaburzenia i tego jak moge tu, w tym kraju pomoc corce. Zero porozumienia z otaczajaca rzeczywistoscia.
Szukam rodzicow w podobnej sytuacji. Zaburzone dzieci + obcy kraj =???
Martwie sie ze dwa jezyki w ktorych corka musi funkcjonowac to dodatkowa bariera komunikacyjna. Czy jest tu ktos w podobnej sytuacji, a moze ktos kto zna francuskie "realia autystyczne"?
pozdrawiam
    • tijgertje Re: Autyzm na obczyźnie 25.03.10, 12:01
      Ja mieszkam w Holandii , sama mam ZA w kierunki HFA i mlody z
      klasycznym autyzmem. Jako, ze meza mam tubylca holenderski jest
      pierwszym jezykiem mlodego, ale nie widze, zeby 2-jezycznosc byla
      problemem, on doskonale wie, kto jaki jezyk rozumie (nie w jakim
      mowi, bo jak Polak rozumie tubylczy, mimo,z e nim nie gada, to mlody
      za Chiny nic po polsku do niego nie powie). U nas mozliwosci sa
      ogromne, choc zeby sie przebic i trafic na odpowiedni tor to mnostwo
      czasu i wysilku to kosztuje. Wal do lekarza, ktory wystawil diagnoze
      i nie daj sie zbyc, niech ci powie co i gdzie mozesz zalatwiac,
      poszukaj tubylczych stron dla autystow, na forach na pewno ci
      pomoga, nawert jesli po angielsku bedziesz pisac. Nie wiem, w jakim
      wieku jest twoja coreczka, moze sie okazac, ze wiele rzeczy i tak
      musisz zalatwic sama i nie bedziesz miec dostepu do wszystkiego, o
      czym pisza tu na forum, co wcale nie znaczy, ze mala dostanie gorsza
      opieke. W przedszkolu czy szkole gadaj z opiekunami, bierz meza i
      ewentualnie tlumacza , umawiaj sie z nauczycielka mi i dyrekcja i
      robcie plany postepowania, wszystko niech na papierze pisza, daja ci
      do podpisu. Kazdy drobiazg moze byc wazny. Poszperaj w internecie
      poszukaj moze kogos, kto ci pomoze z jezykiem i pytaj na tubylczych
      forach. U nas jezyk nie jest problemem, jesli juz sie uda dostac do
      odpowiedniej instytucji. Ja wprawdzie biegle po tubylczemu gadam,
      (dla niektorych ponoc az za dobrze;) , ale ludzie na nieco wyzszym
      poziomie, czyli wszyscy terapeuci i lekarze gadaja po angielsku. we
      Francji moze byc z tym problem, ale jesli dziecko chodzi do szkoly
      czy przedszkola i dogadasz sie, zeby zaakceprtowali diagnoze, to
      maja na pewno pole do pewnych manewrow i moga ci sporo pomoc.
    • roseanne Re: Autyzm na obczyźnie 25.03.10, 22:49
      witaj

      my dostalismy diagnoze w Kanadzie, w momencie gdy na szczescie bylam juz na
      poziomie znajomosci jezyka takim, by zrozumiec co chca ode mnie
      potem troche USA, 3 lata
      teraz Quebec, w srodowisko fracuskojezyczne jeszcze nie weszlam, jezyk juz znam
      ,ale nie na tyle by sie czuc swobodnie - gorzej ze Mlody odmawia jakiejkolwiek
      checi pomocy, a duuuuzo mu niestety potrzebne wciaz 0 - pomoc angielskojeczna
      tez nam jest oferowana, ale on ani dudu
      • ooka Re: Autyzm na obczyźnie 30.03.10, 14:15
        masz racje tijgertje, we Francji ciezko z agielskim. Jak Francuzi slysza angielski, to uciekaja na druga strone ulicy ;) Ciezko znalesc terapie glownie przez bariere jezykowa. Z jezykiem musze zawalczyc, bo jak corka zobaczy ze gadam po francusku, to moze sama chetniej zacznie. Na razie nawet w jezyku polskim brak sukcesow. Chyba kiedys bylo lepiej, zaczynala z sensem uzywac prostych wyrazow, teraz tylko echolalie:/
        Pediatre mamy bardzo klasycznego wg mnie, tzn. jak pytalam o diete dla dziecka to spojrzal jak na szaloną.
        Mała ma 3,5 roku. Chodzi troche do przedszkola, i to jest akurat fajne bo przedszkole wie, nie robi problemow i stara sie byc pomocne.
        Roseanne, w jakim wieku masz syna? Co to znaczy ze odmawia pomocy? Wzbrania sie przed kontaktem?
        • tijgertje Re: Autyzm na obczyźnie 30.03.10, 15:38
          ooka napisała:
          Pediatre mamy bardzo klasycznego wg mnie, tzn. jak pytalam o diete
          dla dziecka
          > to spojrzal jak na szaloną.

          Wcale sie nie dziwie;) Ja zadnej diety nie stosuje, wychodze z
          zalozenia, ze nie ma sensu "na wszelki wypadek" ograniczac dziecku
          diety, zwlaszcza, ze dzieciaki z autyzmem i tak sa wybredne.
          Ograniczam tylko to, co autentycznie widze, ze szkodzi, np po mleku
          ma roblemy z jelitami, nadmiar cukru powoduje, ze go "nosi". Dieta
          dziecka z autyzmem nie wyleczysz, mozesz zniwelowac pewne
          zachowania, bo np na nabial czy cukier wiekszosc dzieci reaguje w
          jakis tam sposob, ale jesli roznicy nie widac, to nie ma sensu
          dziecka meczyc i sobie zycia utrudniac;) Cudowne ozdrowienia po
          diecie dotycza dzieci z bledna diagnoza, czasem nadwrazliwosc na
          niektore produkty moze powodowac zachowania autystyczne, ale
          rzeczwywisty autyzm jest niezalezny od diety.
          Moj mlody zaczal gadac, jak mial 4 lata, jakby mu nagle ktos
          guziczek wcisnal. Pewien regres moglo spowodowac przedszkole. Jesli
          gadalas do malej po polsku, a potem nagle znalazla sie we
          frencuskojezycznym otoczeniu, moze potrzebowac wiecej czasu, zeby
          sobie wszystko w glowie poukladac. Na twoim miejscu staralabym sie
          do niej jednak po polsku mowic, francuskiego i tak sie nauczy, choc
          dla ciebie zdecydowanie latwiej bedzie, jesli bedziesz rozumiec czy
          moc uzywac jezyka. Moj urwis mimo, ze ode mnie tylko polski slyszal,
          to jednak wybral tubylczy, widzial, ze rozumialam, bo z mezem po
          tubylczemu gadamy i zadnej sily na niego nie ma, nigdy do mnie po
          polsku nie mowil:( Uzywa prostych slow tylko, jesli ktos w zab
          holenderskiego nie rozumie. Skubany doskonale wie, do kogo w jakim
          jezyku ma mowic, kolezanka polka z tubylczym partnerem nie mogla sie
          nadziwic, jak siedzac u nich przy stole jednoczesnie gadal do niej
          po polsku, do jej meza po tubylczemu i nie sprawialo mu to
          najmniejszego problemu. Wiem, ze niektorzy zalecaja, zeby dziecko z
          autyzmem wychowywac w jednym jezyku, ale nie moge sie z tym zgodzic.
          Wiecej dziecku namieszasz, jesli z bezpiecznego dla niej polskiego
          przejdziesz na francuski, ktorego zreszta dobrze nie znasz.
          Konsekwencja i rutynowe, przewidywalne zachowania daja dziecku
          poczucie bezpieczenstwa, a mysle, ze to jest podsawowym warunkiem do
          rozwoju.
          • ooka Re: Autyzm na obczyźnie 06.04.10, 09:58
            Ja zadnej diety nie stosuje, wychodze z
            > zalozenia, ze nie ma sensu "na wszelki wypadek" ograniczac dziecku
            > diety, zwlaszcza, ze dzieciaki z autyzmem i tak sa wybredne.
            > Ograniczam tylko to, co autentycznie widze, ze szkodzi, np po mleku
            > ma roblemy z jelitami, nadmiar cukru powoduje, ze go "nosi". Dieta
            > dziecka z autyzmem nie wyleczysz, mozesz zniwelowac pewne
            > zachowania, bo np na nabial czy cukier wiekszosc dzieci reaguje w
            > jakis tam sposob, ale jesli roznicy nie widac, to nie ma sensu
            > dziecka meczyc i sobie zycia utrudniac;) Cudowne ozdrowienia po
            > diecie dotycza dzieci z bledna diagnoza, czasem nadwrazliwosc na
            > niektore produkty moze powodowac zachowania autystyczne, ale
            > rzeczwywisty autyzm jest niezalezny od diety.

            Moj maz mowi dokladnie to samo i przez cale swieta faszerowal mala czekoladowymi jajkami.

            Co do jezyka, to nie moge pozbyc sie strachu ze dwa to juz dla niej za duzo.
            Oboje jestemy z mezem Polakami. W domu tylko polski, polskie ksiazeczki. Corka kocha muzyke i slucha nagran we wszystkich jezykach swiata bez problemu ale jesli chodzi o telewizje, to ma juz konkretne preferancje i nawet najfajniejsza francuska kreskowka przegrywa z "obojętniejaką" ale polską.
            Mieszkamy tu 1,5 roku. Od 0,5 corka chodzi do zwyczjnego publicznego przedszkola i po tak dlugim czasie opiekunki mowia, ze nie potrafia powiedziec czy mala rozumie cokolwiek.
            Po Polsku tez nic nie gada, ale jak powiem "helikopter" to zadziera glowe do gory a jak obiecam Kubusia Puchatka to pędzi do domu jak szalona ;), czyli rozumie.
            W zeszlym tygodniu wreszcie udalo nam sie spotkac z logopeda doswiadczonym w pracy z dziecmi autystycznymi. Bardzo mila Pani, przeprowadzila z nami wyczerpujacy wywiad, podpytywala o ewentualna chec powrotu do Polski i powiedziala jasno że przy autyzmie b. wazna jest jasna i prosta komunikacja, wiec z dwoma jezykami dziecko ma duzo trudniej.
        • roseanne Re: Autyzm na obczyźnie 30.03.10, 21:47
          syn w grudniu skonczyl 16 lat
          odmawia, wprost, on nie widzi potrzeby jakichkolwiek terapi,
          bywa, ze sie zgodzi na spotkanie z psychoterapeutka, 1:1, pod warunkiem ze nie
          poruszaja tematow zwiazanych ze szkola, dalsza nauka, planiami na przyszlosc,
          umiejetnosciami spolecznymi
          diagnoze dostalismy 8 lat temu
          • ooka Re: Autyzm na obczyźnie 06.04.10, 09:43
            roseanne, niewiele jeszcze wiem o autyzmie, ale wiem że nastolatek to trudny partner w rozmowie. Może to bunt? Być może z czasem przekonasz go, ze to dla niego dobra rzecz.
            Moja corka, tez ma czasem w nosie spotkanie z psychologiem - uprze sie sie i nie chce wspolpracowac, zajecia koncza sie po 10 minutach. Chociaz ma dopiero 3 lata nie ma na nia sily:/
    • anieska1 Re: Autyzm na obczyźnie 30.03.10, 21:21
      Witaj, my z kolei od trzech lat mieszkamy w Wielkiej Brytanii (a ja
      o paradoksie, skończyłam romanistykę i władam lepiej francuskim niż
      angielskim ;-)). Osiedliśmy tutaj, gdy Mati miał 2 latka (teraz ma
      prawie 5), nic wtedy nie mówił, wydawał z siebie tylko jakieś piski
      i dziwne odgłosy, był bardzo trudnym dzieckiem. Upływały miesiące,
      rok, a on wciąż był zamknięty na mowę - na początku byliśmy pewni,
      że pomieszaliśmy mu w głowie dwoma językami i cierpliwie czekaliśmy,
      a że był dziwny i trudny?... Myśleliśmy, że taki nam się trafił
      egzemplarz. Dopiero w przedszkolu troskliwie się nim zajęto,
      przebyliśmy wiele bolesnych rozmów z nauczycielkami - bolesnych, bo
      mocno uświadamiających nasz problem. W sumie wszystko ułożyło się w
      logiczną całość, potem szybko Matim się zajęto, miał mnóstwo badań
      przeprowadzonych przez rozmaitych specjalistów (wszystkie w formie
      zabawy, w naturalnym środowisku), a nam do domu jedynie przychodziły
      raporty i plany następnych działań. Jestem pod ogromnym wrażeniem
      tego jak kompleksowo się zajęto tutaj moim dzieckiem i z tego powodu
      nie jestem w stanie wrócić do Polski - brzmi to dla mnie jak wyrok.
      Niestety, nie mam pojęcia jak wygląda diagnozowanie i wszystkie
      związane z tym programy pomocowe dla dziecka we Francji, ale jeśli
      jest podobnie do systemu brytyjskiego, to będzie dobrze. Na Twoim
      miejscu zrobiłabym dokładnie jak radziła moja poprzedniczka -
      uruchom jakiegos tłumacza, albo idź z mężem do tej lekarki, zapytaj
      o dalsze badania, pomoc specjalistów, logopedów, itp. W Anglii taką
      pomoc na codzień zapewnia Mateuszowi szkoła - chodzi do szkoły
      publicznej, ale ma specjalny program nauczania i postępowania, jest
      otoczony opieką tam i rozwija się znakomicie, a przede wszystkim,
      mimo swego dziwnego języka (mówi miesznina polskiego, angielskiego i
      swojego własnego języka) jest dzieckiem szczęśliwym, bo wszędzie
      spotyka go akceptacja. Życzę Ci tego samego :-)
    • andevi Re: Autyzm na obczyźnie 03.05.10, 23:08
      Trafilam na to forum kilka dni temu. Czytam, i ucze sie od Was:) Po fazie
      zalamania przychodzi czas na zdobywanie informacji na temat.
      Mieszkamy w Holandii, maz Holender, ja Polka. Syn 3 lata 8 miesiecy, u ktorego
      wlasnie stwierdzono zaburzenia ze spektrum autyzmu,i nowonarodzony synek.
      Starszaka wychowywalam od poczatku dwujezycznie. Poszedl do przedszkola w wieku
      2 i pol roku. Nie mowil wtedy ani po polsku, ani po holendersku. Madra inaczej
      pani pedagog zaproponowala eksperyment, ktory mial na celu wyparcie jezyka
      polskiego na rzecz jezyka holenderskiego, jako ze dzieci tu juz w wieku 4 lat
      obejmuje obowiazek szkolny, a moj maly po holendersku ani be ani me ani
      kukuryku. Nie zgodzilam sie i konsekwentnie stosowalam OPOL. Maly rozumial
      doskonale oba jezyki, ale gadac zaczal dopiero ok.trzecich urodzin. Gadac, tzn.
      nazywac zwierzatka, przedmioty w domu. O tym, by budowal zdania mowy nie ma. Po
      bilansie trzylatka wyslano mnie na badania prowadzone przez instytucje zajmujaca
      sie dziecmi z zaburzeniami rozwoju. Przedszkole zaobserwowalo niepokojace
      zachowania; maly unika innych dzieci, choc w grupie jest popularny i dzieciaki
      go jak najbardziej akceptuja, wybiera sobie jedna pania, z ktora sie bawi,
      czesto ma napady histerii czy inne paniczne reakcje nieadekwatne do sytuacji.No,
      przyszla kobitka do nas do domu, film nagrala, wywiad przeprowadzila, zajrzala
      do przedszkola, pogadala z lekarzami zajmujacymi sie malym. A nastepnie wyniki
      swoich badan przedstawila zespolowi specjalistow. No i? W sierpniu maly konczy 4
      lata i pojdzie do szkoly specjalnej, gdzie bedzie mial rowniez terapie, a my
      dostaniemy wsparcie pedagogiczne i psychologiczne. Mojego meza tez diagnozuja,
      bo prawdopodobnie i on ma ZA.
      Czytam, i ciesze sie, ze mieszkamy w Holandii.Podano nam tu wszystko jak na
      tacy, dzieckiem zajeto sie profesjonalnie, dostalismy kazda mozliwa pomoc.
      Mozemy sobie pozwolic na to, by po prostu byc rodzicami, a nie nieudolnymi
      terapeutami. Jak bedzie dalej, nie wiem, ale poki co jestem dobrej mysli! Choc
      jeszcze wiele musze sie nauczyc...
      • jan.kran Re: Autyzm na obczyźnie 04.05.10, 00:45
        A czy nadal stosujesz OPOL ?
        Mój syn miał stwierdzone ZA bardzo późno , w wieku 17 lat , ex też
        prawdopodobnie ma to zaburzenie.
        Aspie mówi , pisze i czyta w czterech językach.
        Wiele razy próbowano mi wcisnąć w DE i niemieckiej szkole w Oslo że powodem
        problemów syna jest wielojęzyczność ... żaden mądry inaczej lekarz czy pedagog
        nie próbował znależć innych powodów.
        Teraz syn chodzi trzeci rok do norweskiej szkoły i mam świetne wsparcie i
        opiekę , po prostu wzorowe.
        Ula:)
        • jan.kran Re: Dieta i języki. 04.05.10, 08:35
          Tak dwa tematy w jednym:)

          DIETA

          Nie stosujemy diety natomiast w zasadzie jemy bardzo rzadko gotowe produkty.
          Zarowno syn jak i córka bdb gotują więc nie ma problemu.
          Jemy dużo warzyw , używamy sporo przypraw.
          Natomiast pijemy tylko wodę z cytryną , czasem sok i bardzo rzadko napoje typu
          cola i co.
          Jak chodzi o słodycze to głównie czekoladę , najchętniej ciemną.
          Unikamy konserwantów i gotowych prduktów choć bez przesady czasem zgrzeszymy:)
          Ale generalnie jedzenie ma być proste i domowe.

          Widze ogromną różnicę kiedy jest w PL czy DE i je różne plastikowe słodycze i
          inne bo niestety ani ex ani ex teściowa nie pilnują żeby nie jadł śmieci.

          JĘZYKI

          Ja wychowywałam dzieci ściśle według OPOL i są dwujęzyczne plus dwa jezyki bdb
          plus kilka językow znają z widzenia.

          Junior ma duże zdolności językowe i na dziś spokojnie porusza sie w czterech
          językach , czasem równocześnie:)
          Po polsku nauczył się czytać sam , w zasadzie się nie uczył tylko mając sześć
          lat wziął książkę po polsku i zacząl czytać.
          Nie chodził nigdy do polskie szkoły.

          Moja córka miała wiele problemow żeby się nauczyć czytać i pisać po polsku ,
          chodziła do polskiej szkoły , miała korepetycje z polskiego
          i długo trwało zanim zaczeła pisać i czytać po polsku.
          Junior wciąga jezyki jak powietrze.

          w zeszłym roku miał test na znajomość norweskiego przeprowadzony prze świetną i
          mądrą psycholog.
          Mówi po norwesku z akcentem natomiast z testu wyszło że jak chodzi o słownictwo
          i znajomość norweskiej gramatyki jest lepszy od rodowitych Norwegów.
          Niemiecki zna w stopniu nativ , angielski bdb.
          Nie widzę żeby wielojęzyczność Mu ciążyła czy powodowała problemy w szkole ,
          wręcz przeciwnie.
          Kran


      • aga_sama Re: Autyzm na obczyźnie 04.05.10, 14:49
        Cześć Andevi
        Nie napiszę, że miło Cię to widzieć, bo nikomu nie życzę przynależności do klubu
        rodziców z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.
        Tak czy siak to forum to kopalnia informacji, a jakbyś czegoś potrzebowała - pisz :)
        ściskam cieplutko...
    • jan.kran Re: Autyzm na obczyźnie 04.05.10, 08:43
      Ooka , zapraszam na forum o wielojęzyczności:

      forum.gazeta.pl/forum/f,37229,Wielojezycznosc_w_rodzinie.html
      Był tam temat o dzieciach z ZA , w wolnej chwii poszukam.
      A poza tym możesz znaleźć pomoc i rady jak wychować dziecko wielojęzyczne.
      Pozdrawiam.
      Ula:)
      • jan.kran Re: Autyzm na obczyźnie 04.05.10, 08:56
        forum.gazeta.pl/forum/w,37229,95117354,95117354,Dwa_jezyki_a_ASD_Autistic_Spectrum_Disorder_.html
    • k.wita Re: Autyzm na obczyźnie 04.05.10, 22:58
      mieszkam w szkocji. Mam pytanie na jakiej podstawie zdiagnozowano u Waszych
      dzieci autyzm. Moj synek w czerwcu bedzie mial 4 latka, w pl podczas ostatniego
      pobytu odwiedzilismy logopede, i ona na podstawie 40 min wydala opinie:(
      Teraz Tu poruszamy niebo i ziemie.....maly chodzi juz do logopedy. Bo ma
      problemy z mowieniem, duzo mowi ale to ni polski, ni angieski...powtorzy cos czy
      sam powie po polsku.

      oto opina logopedy z pl
      W wyniku obserwacji stwierdzono znacznie opóźniony rozwój mowy czynnej.
      Kontakt słowny z otoczeniem ograniczony do kilku pojedynczych słów.
      Mowa bierna rozwinięta w lepszym stopniu, dotyczy głównie przedmiotów i zjawisk
      znanych
      z bezpośredniego otoczenia i doświadczenia. Komunikacja oparta głównie na
      przekazie pozawerbalnym - gesty naprowadzające, mimika, którymi chłopiec
      oznajmia swoje potrzeby
      i emocje. Unika kontaktu wzrokowego, podejmuje go tylko w sytuacjach, w których
      potrzebuje współpracy i zainteresowania innych osób.
      Rozumie kierowane do niego pytania i polecenia, nie zawsze je wykonuje. W
      sytuacjach trudnych
      ( np. stres ), występuje tendencja do autoagresji.
      Występują zaburzenia autystyczne. Przejawia rytmiczne, rutynowe zachowania,
      polegające na systematycznym układaniu klocków, obrazków, wykonuje te czynności
      sam, izolując się od otoczenia, nie tolerując ingerencji z zewnątrz.



      czy to autyzm???? bo ja czytam o tym tym autyzmie i juz mam metlik w glowie.
Pełna wersja