calosciowezaburzeniarozwojowe
08.04.10, 00:38
Napiszcie mi prosze, jak wy sobie radzicie z rozmowami o dziecku i jego
problemach przy dziecku.
Coraz czesciej zdarzaja mi sie takie sytuacje, ze podczas wizyty lekarskiej
(takiej zwyklej, pediatrycznej czy innej specjalistycznej ale z tematem
autyzmu niezwiazanej) musze co najmniej wspomniec o diagnozie, choc zazwyczaj
lekarze dopytuja o szczegoly. Do tego dochodza oczywiscie cykliczne wizyty u
psychiatry, psychologow, terapeutow....
Maly (4,5 roku) nie jest w temat wprowadzony, na razie nie zamierzamy tego
robic, bo diagnoza jest troche jakby niepewna, nie chcemy go naznaczac w zaden
sposob. A z drugiej strony maly lapie wszystko o czym sie mowi i dopytuje: a
co to autyzm, a co to ZA, a co to zzaburzenia itd...
Mozecie dac jakies podpowiedzi, jak mu to tlumaczyc, zeby nie poczul sie
dotkniety, gorszy, nie taki, jak trzeba, no jak wytlumaczyc zaburzenia w
odniesieniu do niego samego? Syn ma dodatkowo w tej chwili faze na definicje i
swiat sobie tak porzadkuje, nawet znane mu od dawna slowa kaze sobie
przekladac na definicje.
Ja na razie czuje, ze owijam mu w bawelne i tylko czekam az zacznie naciskac ;-).
Moze ktoras z Was ma takie rozmowy za soba z takim maluchem jednak.