Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR?

09.04.10, 07:19
Czytam ogromne ilości waszych pstów i mam wrażenie że wszystkie
macie chłopców z takimi zaburzeniami jak ZA czy CZR. Bo jak juz
pisałam ja mam dziewczynkę i trochę mnie to dziwi. Może to głupie
pytanie ale dla mnie sprawa niezrozumiała, czy nikt nie dziewczynki?
    • gemmavera Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 07:54
      Dziewczynek jest podobno mniej - mówi się, że stosunek autystycznych chłopców do
      dziewczynek to 4:1.
      Ale mówi się też, że dziewczynki, zwłaszcza w lżejszych przypadkach zaburzeń ze
      spektrum, mają z natury lepsze umiejętności społeczne, a więc lepiej się
      "maskują". Dlatego też mniej dziewczynek dostaje diagnozę.

      Niemniej jednak jest tu na forum kilka dziewczynek, np. moja córka. :)
      • gloria2 Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 08:42
        Moja córka (4 l.) też ma ZA i w naszym przedszkolu też jest jedna
        dziewuszka z ZA:)
      • ruda.5 Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 09:15
        Do gemmavera
        Dzięki za odpowiedź. Jeśli masz gg to bym npoklikała i podpytała o
        kilka rzeczy a jeśli nie to będą na forum pytać. Ja podaję mój numer
        gg jesli masz ochotę to napisz i chętnie poklikam też z innymi
        którzy mają dziewczynki z podobnymi zaburzeniami
        • ruda.5 Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 09:16
          mój nr gg 3896101
        • gemmavera Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 10.04.10, 21:29
          Ruda, odezwałam się do Ciebie na gg.
    • tijgertje Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 09:03
      Chlopczykiem to ja nie jestem;) MAm ZA, ale fakycznie ponoc niezle
      sie maskuje;) Autyzm to bardziej meska przypadlosc, mozg autysty
      jest bardziej meski, co u chlopaka wyrazniej widac. Jakie sa
      proporcje wystepowania to nie wiem, ale chodze na trening dla ludzi
      z diagnoza ze spektrum, gdzie na 10 uczestnikow jestem jedyna
      kobieta, sami faceci, ale z kilkoma myslimy w identyczny sposob. U
      dziewczynek autyzm tez sie zdarza, ale jest znacznie mniej widoczny,
      dlatego trudniej o diagnoze, czasem wiele cech jest przypisywanych
      niesmialosci, "charakternosci", ale ze wiele dziewczynek w mlodszym
      wieku miewa podobne zachowania, to czesto po prostu nikt sie nie
      doszukuje zadnych zaburzen.
      • yula Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 10:38
        A tak z ciekawości wiesz coś może na co zwracać uwagę u dziewczynek i w jakim
        wieku przestaje być bo dzieci tak mają, a zaczyna być niepokojące. Mam 5-letnią
        córkę, w sumie wygląda na zdrową dziewuszkę :) I mam szczerą nadzieje że tak
        jest, jedyne uwagi do niej w przedszkolu "uparta" i to od urodzenia :) Wybieramy
        sie do logopedy by skonsultować nieszczęsne 'sz', 'ż', 'cz'. Nieszczęsne bo
        walczymy z tym u syna, narazie z marnym skutkiem :
        • brolek Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 15:14
          Jestem mamą 6-letniego chłopca (autyzm dziecięcy) i 8-letniej
          dziewczynki (ZA) - faktycznie córka lepiej się maskuje. Możesz pisać
          na maila gazetowego.
          • ruda.5 Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 22:15
            a czy możesz napisać jak u twojej córci przejawały się problemy, od
            kiedy je zauważyłaś i czy od razu miała diagnozę ZA. Jak ona teraz
            funkcjonuje, czy jest specjalnie utalentowana w jakiejś dziedzinie,
            czy rozwija się po prostu "normalnie" stosownie do wieku i jakie
            terapie stosowaliście lub nadal stosujecie?
            • rohatyna Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 09.04.10, 22:41
              Mamy dziewczynek z ZA,

              Macie farta , że to dziewczynki, u nich ZA to takie "muśnięcie ZA ", tak jak o
              chłopcach z ZA mówi się " muśnięci autyzmem "
              Potwierdza się tu moja teoria , że kobiety ( dziewczynki ) są generalnie
              inteligentniejsze, bardziej zdolne do empatii niż chłopcy, lepiej się
              dostosowują - czyli jakby tu rzec - są na wyższym poziomie ewolucji.-:) Sama
              jestem mamą chłopca z ZA, więc wiem co mówię -:)
              Znam dziewczynki z ZA, które miały gorsze początkowe zaburzenia niż mój Michał,
              a jednak bardziej potrafiły się dostosować ,zakamuflować,wypracować zdolność
              empatii - czyli bardziej sprostać oczekiwaniom tego Świata. I to jest bardzo
              duży plus...! No bo o co tak naprawdę chodzi nam - mamom zaburzonych dzieci ...
              o to aby mogły kiedyś być samodzielne i samodzielnie funkcjonować..., czyli de
              facto dostosować się. Z facetami jest trudniej, nawet zdrowi, są " zabetonowani
              " i ciężko reagują na zmiany, a co dopiero Ci co maja ZA . Dziewuszka z ZA ma
              bardzo dużą szansę na normalne życie - chłopiec - mniejszą.
              A tak na marginesie , czytałam raport z ostatnich zeszłorocznych badań nad
              autyzmem, stosunek chłopcy - dziewczynki , ma się jak jak 10 do 2.
              Pozdrawiam Was R
              • gemmavera Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 10.04.10, 01:11
                rohatyna napisała:

                > Mamy dziewczynek z ZA,
                > Macie farta , że to dziewczynki, u nich ZA to takie "muśnięcie ZA "

                Chyba upraszczasz.
                Po pierwsze, u dziewczynek zaburzenia również występują w różnym natężeniu.
                Niektóre dziewczynki są rzeczywiście "muśnięte", a o innych niestety nie można
                tego powiedzieć.
                Po drugie, sam obraz zaburzenia również bywa różny. Niektóre dziewczynki są
                wycofane i aż nadto spokojne, inne mają ataki histerii itd.

                Poza tym w ZA dziewczynek tkwi pewna pułapka, związana z tym właśnie
                "maskowaniem się". Chłopcy często wyraźnie manifestują, że mają problem - bywają
                np. agresywni w kontaktach z innymi dziećmi. Dziewczynki często siedzą cicho, co
                skutkuje późniejszą diagnozą albo w ogóle jej brakiem. Cały czas pamiętam jedną
                z mam z forum autyzm.pl, która dowiedziała się, że jej 13letnia córka ma ZA po
                tym, jak została wezwana do szkoły, bo córka groziła, że popełni samobójstwo.
                Trafiła do szpitala psychiatrycznego i dopiero tam dostała diagnozę.
                Oto zalety "maskowania się".

                Moja córka przez ponad rok przesiedziała w przedszkolu sama w kąciku, bo nikt
                się nią nie zainteresował - bo po co, skoro była "taka grzeczna i spokojna". Nóż
                mi się w kieszeni otwiera, jak sobie to przypominam.
                "Maskowanie się" to często są stracone lata, niestety. Więc proszę mi nie mówić,
                że tak jest lepiej.

                Inną kwestią jest, czy dziewczynki faktycznie lepiej sobie radzą potem, czy
                potrafią się lepiej przystosować. Ale tu znowu jest moim zdaniem tak samo jak z
                chłopcami - jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej. Bo owszem, można się pewnych
                rzeczy wyuczyć, wypracować je i potem sprawiać wrażenie osoby, która wie, o co w
                relacjach społecznych chodzi. Ale trzeba pamiętać, że często to pozory, w
                dodatku zachowywane wielkim kosztem.
                Czy empatii można się wyuczyć? Szczerze wątpię. Tę zdolność albo się ma (w
                większym lub mniejszym stopniu), albo nie. Jeśli się empatii nie ma, będąc
                inteligentnym można się nauczyć "na rozum" rozpracowywać, co może czuć/myśleć
                druga osoba. Ale to nie to samo.

                Gdzieś słyszałam o przypadku dziewczynki, która jako dziecko miała zdiagnozowany
                ZA z IQ ponad normę, a będąc dorosłą kobietą (około 30 lat) była już w okolicach
                dolnej granicy normy intelektualnej.
                Zmierzam do tego, że nigdy nie możemy przewidzieć, jak będzie przebiegał rozwój
                dziecka - i nieważne, czy to dziecko jest dziewczynką, czy chłopcem.

                Nie twierdzę, że wszelkie tezy dotyczące lżejszego przebiegu ZA u dziewczynek są
                nieprawdziwe. Uważam jedynie, że nie trzeba generalizować, to po pierwsze.
                A po drugie, warto sobie zadać pytanie, czy przypadkiem nie jest tak, że ZA
                dziewczynek jest inne od ZA chłopców głównie dlatego, że bywa przeżywane w
                środku, samotnie. I możliwe, że nikt nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, co
                dzieje się w głowie dziewczynki z ZA.
                Przyznam, że dla mnie to bywa najgorsze - kiedy wyraźnie widzę, że coś się
                dzieje, ale córka nie potrafi sobie uświadomić, co to jest i nie umie mi o tym
                opowiedzieć. Nie potrafi nawet tego wykrzyczeć, żeby trochę upuścić tego napięcia.
                • rohatyna Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 10.04.10, 01:43
                  Wiesz gemmawera, ja nie poruszyłam tematu " psychicznych kosztów " ,
                  jakie ponoszą dziewczynki z ZA - " kamuflujac się " poruszyłam temat
                  , że w ogóle mają ZDOLNOŚĆ kamuflowania się , bo chłopcy tego nie
                  mają. W związku z tym - przedstawiają się - takimi jacy de facto są.
                  Czyli jako dziwacy," psychole" " głupki ", bo tak są określani i
                  odbierani przez swoich rówieśników. Nie widzą potrzeby kamuflażu - bo
                  nie widzą w swoim rozumowaniu i postępowaniu nic niewłaściwego. Są -
                  jacy są - i tak ma być. Dziewczynki wyczuwają ( stąd moje
                  spostrzeżenie , że mają większość zdolność empatii ), że lepiej " nie
                  pokazywać " się całkowicie , lepiej coś " ukryć " - czyli -
                  dostosować się - nawet wbrew sobie. Inna sprawa - jakie koszty z tego
                  tytułu ponoszą - ale mają większość zdolność " dostosowania się ",
                  czyli w konsekwencji większą szansę na normalne życie , a nasi
                  synowie nie. I nie uogólniam wcale, jest to trend jaki obserwuję
                  przez lata obcowania z dziećmi autystycznymi. Ja oceniam to, jako
                  plus dla dziewczynek, jako ich szansę , no a cóż ...psychiczne koszty
                  można redukować terapiami, treningami,i innymi działaniami, A nam -
                  mamom dzieci autystycznych , chodzi o to , że jak już pomrzemy,to
                  nasze dzieci będą sobie mniej więcej - jakoś radzić - i w tym
                  kontekście - dziewuszki mają na to większą szansę niż chłopcy
                  • m-alami Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 10.04.10, 16:25
                    Ja mam kuzynkę z ZA, jest w tej chwili już dorosła. Tak, naprawdę diagnozę
                    dostała dopiero w wieku 20 lat. Wcześniej wszystko było zwalane na inne
                    problemy. Dla mnie np zawsze była trochę "inna" odkąd pamiętam, nawet jako
                    dziecko .Wszyscy mówili,że jest po prostu niedojrzała. Dziewczyna chodziła do
                    zwykłego przedszkola, szkoły, potem liceum...niby zawsze miała tam jakieś
                    problemy, ale przechodziła z klasy do klasy. Nie miała tylko znajomych.
                    A teraz studiuje, pracuje i świetnie sobie radzi tak naprawdę. Ogólnie jest
                    wspaniałym człowiekiem, widać,że ma ten swój świat, ale ma świetny kontakt z
                    rodziną. Tylko czasem jak wejdzie na jeden temat to potrafi go maglować do
                    upadłego nawet przez telefon :)Ale ja się już do tego przyzwyczaiłam.
                    Jedynie pamiętam,że miała kiepski okres dojrzewania, bo była dosyć depresyjna,
                    zaczeła się wtedy ubierać na czarno i tak jej zostało ;/
                    No i był problem z odchudzaniem, a raczej głodzeniem, bo faktycznie ważyła
                    bardzo dużo, ktoś jej tam powiedział,że jest gruba i wtedy zaczęła się histeria.
                • rohatyna Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 10.04.10, 18:47
                  Żal mi bardzo Twojej córci , że taka zamknięta i zagubiona. Na temat przedszkola
                  też nic mi nie mów, bo mnie nie nóż ale siekiera mi się otwiera.!!! Jak mój syn
                  poszedł do przedszkola , biegle czytał i pisał, pięknie mówił.
                  Po dwóch tygodniach chodzenia , poszłam do nauczycielki ,zapytać jak tam On
                  sobie radzi, czy bawi się z dziećmi, czy bierze udział w zajęciach, Pani
                  spojrzała na mnie ze zmarszczonymi brwiami , i przy wszystkich dzieciach ,
                  wyciągnęła jego zabrudzone majtki i spodnie, rzucając przy wszystkich dzieciach
                  na głos ooo...proszę zobaczyć , załatwił się w majty , prosiłam , żeby poszedł
                  do ubikacji, to nie chciał...! Dzieci śmiały się w głos....a On stał tam , ze
                  spuszczoną głową...i płakał...Miał 3 latka.
                  Potem Pani zapytała mnie , czy nie niepokoi mnie , że 3 letnie dziecko - nie
                  mówi. Zrobiłam wielkie oczy... jak powiedziałam , że nie tylko biegle mówi , ale
                  czyta i pisze , to spojrzała na mnie jak na wariatkę . Okazało się , ze było Mu
                  tam tak źle, że założył "bunt milczenia " i przez dwa tygodnie - nie odezwał się
                  do nikogo ani słowem - a mnie nikt tego nie zgłosił. Nie poszedł tam ani dnia
                  więcej. No ale to było prawie 14 lat temu, przedszkola integracyjne były w
                  powijakach, więc poszedł do zwykłego rejonowego....Myślałam , że teraz się
                  zmieniło...
                  • gemmavera Re: Tylko chłopcy mają ZA, czy CZR? 10.04.10, 21:26
                    rohatyna napisała:

                    > poszedł do zwykłego rejonowego....Myślałam , że teraz się
                    > zmieniło..

                    Jak widać, zmieniło się niewiele. :)
                    Z tym milczeniem u nas było podobnie. Tzn. na jakimś spotkaniu świątecznym
                    przedszkolanka usłyszała, jak córka nam (mnie i mężowi), coś opowiada - i
                    powiedziała naprawdę zaskoczona "o, jaka ona jest rozgadana przy rodzicach".
                    Zdziwiliśmy się bardzo, bo w domu dziecku nie zamykały się usta. ;) Potem, kiedy
                    już mieliśmy diagnozę, okazało się, że w przedszkolu moje dziecię odzywało się
                    albo wcale, albo półgębkiem i niewyraźnie.

                    Ale tak szczerze, to ja nie mam żalu do przedszkolanek, że nie postawiły
                    diagnozy. Mam za to żal, że przez tak długi czas żadna nie pomyślała, że może
                    trzeba by mi powiedzieć, że dziecko się izoluje, że nie nawiązuje żadnych
                    relacji z innymi dziećmi. Ilekroć pytałam "jak było", niezmiennie słyszałam
                    "dziś świetnie". No ja rozumiem, że zdaniem pań było świetnie, kiedy dziecko
                    siedziało w kącie, jakby go nie było. :/
                    No ale to było jakieś 5 lat temu, teraz moja córka zdecydowanie nie jest już
                    taka cicha i "niewidzialna". ;)
                    Wierzę, że da sobie w życiu radę. Tyle że trochę się boję tych 'kosztów' owego
                    dawania sobie rady, o których pisałam w poprzednim poście.
Pełna wersja