Fiksacje

16.04.10, 09:27
Jak radzicie sobie z fiksacjami? U nas była jeszcze jakiś czas temu fiksacja na szczypanie. Stosowałam metodę podpowiedzianą przez terapeutę na turnusie i podziałało jakoś magicznie, niestety Mati znalazł sobie nową zabawę. Kiedyś to robił, ale nie jakoś notorycznie, raczej od czasu do czasu. Teraz mu się nasiliło a jest to rzucanie zabawek do góry. Na szczęście rzuca maskotkami, więc nie jest to tak groźne jak oberwanie resorakiem czy większym kalibrem, ale... No babki w przedszkolu marudzą a mi też to przeszkadza. Wczoraj miś zawiesił się na żyrandolu, Mati w płacz. Zebrałam wszystkie pluszaki i schowałam, ale przecież w przedszkolu tak nie zrobią bo są inne dzieci, które chcą się bawić. Macie jakieś pomysły?
Mam też wrażenie, że personel przedszkola oczekiwał, że Mati wróci z turnusu "cudownie ozdrowiony" i są rozczarowane. Jak można oczekiwać, że dwa tygodnie radykalnie zmienią jego zachowanie i funkcjonowanie? Ja i mąż poprawę widzimy, jest bardziej samodzielny, więcej mówi, więcej łączy, buduje zwrotów. Ale przecież turnus rehabilitacyjny to nie "złoty środek" na autyzm czy zaburzenia, a na pewno nie jeden a my dopiero byliśmy raz. Najpierw wychwalają a potem jeden jego "błąd" i znów jest "be". Mam dziś smuta ;-(
    • aagawek Re: Fiksacje 16.04.10, 10:15
      My mamy na to 1 sposób polecany przez wszystkich naszych terapeutów, odwracanie
      uwagi i zajęcie Kuby czymś innym. U nas to działa. Wiele już tym zwalczyliśmy.
      • szalicja Re: Fiksacje 16.04.10, 10:23
        No to chyba taki złoty środek na wiele problemów... Będziemy próbować ;-)
        Mnie to irytują te babki. Przecież to one są specjalistkami. Powinny służyć radą
        a nie tylko jęczeć i mieć pretensje... Po co idzie ktoś na pedagogikę specjalną
        skoro nie ma cierpliwości i "metody" na dziecko? Eh...
        • aagawek Re: Fiksacje 16.04.10, 10:33
          Panie faktycznie lekko mówiąc nie stają na wysokości zadania. Może podejdź je
          jakoś. Spytaj jak reagują, gdy Mati zaczyna te maskotki podrzucać. Przecież dla
          takiej kobiety nie powinno być wielkim problemem zajęcie 4-latka czymś innym w
          wielkiej sali pełnej zabawek.
          • szalicja Re: Fiksacje 16.04.10, 10:45
            Wiesz, niby to przedszkole "ą, ę" z grupami integracyjnymi ale mam wrażenie (podobnie zresztą jak rodzice drugiego chłopca z autyzmem w grupie), że im te dzieci przeszkadzają. Ta integracja to takie ładne słowo, słuszna idea ale jak przyjdzie co do czego, to najlepiej, żeby zabierać go po obiedzie. Często są sugestie, aby synka obierać wcześnie, najlepiej do 15.00. Staramy się jak najwcześniej, dla jego dobra a nie widzi misię pań, ale przecież oboje pracujemy. To jaka to jest integracja? Czuję, że na spotkaniu w przedszkolu będę musiała pokazać pazurki, bo dotychczas nawet nie pisnęłam. Przeszkadza im, że Mati jest nadpobudliwy. No jasne, przecież w głównej mierze na tym polega jego problem - nadpobudliwość psycho-ruchowa. To do dziecka ZD też mają pretensje, że jest upośledzone?
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Fiksacje 16.04.10, 11:20
              U nas fiksacje na razie na szczescie niegrozne tzn. np. powtarzanie w kolko tych
              samych stwierdzen, albo noszenie stale ze soba pewnych wybranych przedmiotow.
              Zaciskam zeby i przetrzymuje - mija po jakims czasie i zastepowane jest czyms
              innym :-(, no taka uroda i juz. Niemniej, gdyby byly w jakis sposob
              niebezpieczne dla malego czy innych, to tez usilowalabym z tym walczyc. A
              probowalas mu wytlumaczyc dlaczego takie zachowanie nie moze byc akceptowane?
              Moze on nie wie, ze Wam to nie pasuje? Moze jak mu juz wytlumaczysz, sprobuj
              obiecac nagrode jesli wytrzyma iles tam czasu bez rzucania i codziennie
              wydluzac ten czas (u nas sprawdza sie bardzo metoda z tablica i naklejkami za
              drobne osiagniecia przez kilka dni i potem jakas duza obiecana nagroda).
              Co do przedszkola i metod: rozumiem, ze dziecko trudne jest po prostu trudne,
              ale nie rozumiem, ze sugeruje sie wczesniejsze zabieranie dziecka dla wygody
              Pan. W grupie malego jest chlopiec z trudnymi zachowaniami (nadpodudliwy,
              agresywny, nie panujacy nad reakcjami) - widze, ze Paniom jest trudno, ale maja
              na niego caly czas oko i jest bardziej "zaopiekowany" niz inne dzieci. Bylam
              kiedys jako dodatkowy opiekun z dziecmi na wycieczce i widzialam, ze jedna z Pan
              byla praktycznie caly czas specjalnie dla niego - trzymala go za reke i
              zajmowala sie nim bardziej niz innymi.
              • aagawek Re: Fiksacje 16.04.10, 11:41
                Nie no tak też nie można odpuścić. Dziś rzuca maskotkami i paniom to
                przeszkadza, więc jakoś reagują. A co jak będzie robił coś, co paniom będzie
                obojętnie? Na początku przedszkolnej kariery Kuba się stymulował szczeblami
                płotu. Jak ktoś z boku patrzył mu w oczy na spacerze, to było to coś strasznego.
                Plac zabaw w przedszkolu jest też oczywiście ogrodzony. Więc próbował tak sobie
                chodzić od jednego końca ogrodzenia do drugiego. I natychmiast jak zaczynał
                zjawiała się Pani lub zjawiały jakieś dzieci i go zajmowały zabawą. Nikt z tego
                wielkiego problemu nie robił. Problem minął bardzo szybko.
                Zabieranie z grupy wcześniej niż inne dzieci to też jakiś kiepski dowcip.
              • szalicja Re: Fiksacje 16.04.10, 12:37
                Metoda z nagrodą i tablicą jest ok, ale nie wiem, czy mały to zrozumie... Ja z
                fiksacjami nie walczę, bo nie są uciążliwe czy niebezpieczne, na ogół. Zresztą
                to nie jest jakiś trudny dla nas temat, częsty. Jednak to rzucanie zabawkami
                jest niefajne. Ja bym tego nie nazwała fiksacją, ale za fiksację uważa to
                terapeuta to i pewnie tak jest... Czasami wogóle nie mamy z tym problemów. Może
                choroba swoje robi? W każdym razie panie starają się i to wiem, ale takie ich
                sugestie czy marudzenie działa na mnie jak płachta na byka. Mati też często jest
                pod opieką 1:1 z pedagogiem, bo straszny z niego "latawiec". Ja tylko uważam, że
                zamiast jęczeć mogłyby po prostu zapytać, czy mamy taki problem w domu i
                podpowiedzieć wspolne rozwiązanie.
                • szalicja Re: Fiksacje 16.04.10, 12:42
                  Pisząc, że "choroba swoje robi" miałam na myśli teraz akcję po antybiotykach.
                  Jak młody choruje to jest trudniejszy niż zwykle. Potem też potrzeba czasu, żeby
                  wrócił na właściwy tor.
              • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Fiksacje 16.04.10, 13:17
                Jeszcze mi sie przypomnialo cos na potwierdzenie tego, ze dziecko ma motywacje
                do zaprzestania dziwnych zachowan tylko wtedy, kiedy mu sie wytlumaczy dlaczego
                nie powinno czegos robic.
                Synek nosil po domu caly czas mlotek z zestawu malego majsterkowicza, bo sobie
                wymyslil, ze to narzedzie paleontologa, a on sie interesuje dinozaurami, wiec
                traktowal ten mlodek jak swoj niezbedny rekwizyt ;-)
                . Maz mu wytlumaczyl, ze w domu dla samego noszenia to bez sensu. Chyba pojal,
                bo za kazdym razem, kiedy tata wchodzil do domu, a on akurat trzymal mlotek w
                rekach (a przewaznie trzymal, bo ja z kolei mialam strategie niezwracania na to
                uwagi), odkladal i biegl sie przywitac z informacja, ze w domu mlotek nie jest
                mu do niczego potrzebny ;-). To tak bardziej na wesolo :-).
                • szalicja Re: Fiksacje 16.04.10, 13:25
                  Fajnie ;-D Mój mały jest przywiązany do kilku maskotek i zabawek i czasem
                  przemieszczając się z jednego pokoju do drugiego czy do łazienki, targa ze sobą
                  całą tą bandę. Ale to akurat myślę, że nie jest chorobowe? Jak myślicie? Kiedyś
                  wogóle miał w nosie maskotki, nie miał ulubionej zabawki ani bohatera bajki.
                  Teraz ma Clifforda, Elmo, lokomotywy. Do przedszkola zawsze zabiera Clifforda.
                  Rozumie, że tam zabiera tylko jedną zabawkę. Mówimy tak - ciuchcia poczeka, aż
                  Mateuszek wróci z przedszkola. Czasem Mati weźmie coś dodatkowego ze sobą to
                  chowamy wspólnie do plecaczka w szatni i też mówię, że np. ciuchcia zaczeka w
                  szatni. I jest ok. Z tym rzucaniem to nie wiem, jak umotywować. Może wystarczy
                  odwrócić uwagę... Zobaczymy "w praniu".
                  • gloria2 Re: Fiksacje 16.04.10, 19:59
                    Większość rzeczy, które zostały wymienione w tym wątku zdarza sie u
                    zupełnie normalnych dzieci. Zwłaszcza w wieku przedszkolnym. Wiele
                    dzieciaków ma jakiegoś pierdolca. Jak przypomnę sobie swoje
                    dzieciństwo i swoje fiksacje i rutyny wieloletnie, to na tle waszych
                    dzieci byłam chyba całkiem mocno zaburzona.
                    • szalicja Re: Fiksacje 17.04.10, 18:26
                      gloria2 napisała:

                      > Większość rzeczy, które zostały wymienione w tym wątku zdarza sie u
                      > zupełnie normalnych dzieci. Zwłaszcza w wieku przedszkolnym. Wiele
                      > dzieciaków ma jakiegoś pierdolca. Jak przypomnę sobie swoje
                      > dzieciństwo i swoje fiksacje i rutyny wieloletnie, to na tle waszych
                      > dzieci byłam chyba całkiem mocno zaburzona.

                      Gloria, tak mi pisz ;-)
                      Wiesz to jest tak, że jak dziecko jest oficjalnie zdrowe, to wszystkie jego
                      "głupawki" są określone jako naturalne dla wieku, zdrowe itp. Ale jak masz łatkę
                      "autysta", to wszystko będzie postrzegane jako efekt zaburzenia. Zdrowe dziecko
                      (maluch) wytaple się w kałuży, zje błoto z ciekawości to ok, ale jak mały
                      autysta spróbuje błota to już to są zaburzenia SI. Takie przykłady mam na co
                      dzień... Zarówno psycholog jak i pedagog w naszej poradni twierdzą na przykład,
                      że moje problemy wychowawcze nie wynikają z mojej niezaradności czy
                      nieporadności oraz zaburzeń Mateuszka, lecz z jego szczególnego charakteru i
                      bardzo silnej osobowości. Ale już w przedszkolu patrzą na to inaczej, bo muszą
                      się z nim zmagać. Prawda jest taka, że mój mały na maksa obstaje przy swoim. Ja
                      jako dziecko też taka byłam, do bólu przy swoim. Tłukłam się ze swoim starszym
                      bratem i choć czasem bolało to NIGDY nie odpuściłam... No. Osobiście nie mam
                      zaburzeń, ale też nie jestem "łatwa" we współżyciu. Gdyby zrobić mi test, też
                      pewnie ktoś by mi postawił jakąś diagnozę. Nie można dać się zwariować, ale też
                      pewne niewłaściwe zachowania trzeba temperować niezależnie od tego, jakie mają
                      podłoże.
    • marrapog Re: Fiksacje 16.04.10, 13:42
      szalicja napisała:

      > Jak radzicie sobie z fiksacjami?

      Przyłączam się
    • myszewa Re: Fiksacje 17.04.10, 23:53
      Proszę - zdradź jak poradziliście sobie ze szczypaniem ... :)
      • szalicja Re: Fiksacje 18.04.10, 11:30
        Nie wiem jak to podziałało... Terapeutka, kiedy Mati ją uszczypnął, mówiła
        głośno - "ał, boli" i dotykała miejsca, w które Mati chciał uszczypać lub
        uszczypał. On rozumie co to znaczy - boli. Jakoś podziałało. Robiłam tak samo w
        domu. W sumie jak zaczęliśmy tak reagować to szybko przeszło. Teraz też czasem
        chce uszczypać, ale wydaje mi się, że on nas sprawdza, patrzy na twarz, na
        reakcję. Mówię co trzeba i już tego nie robi. Rzeczywiście wcześniej nie
        tłumaczyłam, że to boli, że jest przykre. Mówiłam, że nie wolno i takie tam,
        kiwanie palcem. Myślę, że często na tym polega nasz błąd - zakazujemy, zamiast
        po prostu wytłumaczyć dlaczego tak nie robimy.
        Babeczka sugerowała mi też drastyczne metody, gdyby nie podziałało tj. po prostu
        uszczypać, jeśli się zostanie uszczypanym. Przyznam się, że też małego
        uszczypałam kilka razy w odwecie bo widać było, z jaką złością i złośliwością
        mnie szczypał. Potem był bardzo zdziwiony, rozczarowany, rozżalony i "podkówką"
        na twarzy. Był zdziwiony - jak to?, mama szczypie? -. Potem długo tego nie
        zrobił. Może podziałaby obie metody...?
        • myszewa Re: Fiksacje 18.04.10, 11:50
          Ech, na mojego nic nie działa - ani zakazy (które generalnie go
          śmieszą), ani mówienie, że boli (chyba tego też do końca nie kuma,
          jak mówię, że boli to z radością pokrzykuje "bibi, bibi" ), ani
          szczypanie w odwecie (też go to śmieszy i dodatkowo nakręca, chyba
          ma inny próg bólu...)Jedyna nadzieja, że jest młodszy od Twojego,
          więc może z czasem zatrybi...Wczoraj wracaliśmy od dziadków
          (pokonujemy co tydzień 200 km w jedną stronę i generalnie
          funkcjonujemy na dwa domy, bo na miejscu nie mamy dużych możliwości
          terapii)i młody z aniołka którym jest na terapiach zmienił się w
          diabła wcielonego - całe dwie godziny w autobusie na przemian
          szczypał mnie, drapał po twarzy, ciągnął za włosy, piszczał na
          wysokich rejestrach i próbował zaczepiać osoby, które siedziały
          przed nami. Ludzie patrzyli na mnie jak na jakąś porąbaną matkę, bo
          jedyne co mogę robić w takich sytuacjach, żeby się bardziej nie
          nakręcał to nie okazywać żadnych emocji i z obojetną twarzą
          przytrzymywać go za ręce, ewentualnie próbować odwrócić uwagę - ale
          to sprytna bestia i rzadko da się przechytrzyć... Myślę, że mojego
          najbardziej kręcą zabarwione emocjonalnie reakcje typu "ała", nie
          wolno, przestań - śmieszy go to i prowokuje do dalszego brojenia...
          Zupełnie nie mam pomysłu co z tym zrobić, terapeuci też nie mają
          zbytnio pomysłu. Jedyne co mi zostaje to mieć nadzieję, że z czasem
          coś się zmieni i pilnować by miał obcięte pazurki, póki co to od
          wakacji mam non stop podrapaną twarz...
          • szalicja Re: Fiksacje 19.04.10, 09:40
            No u nas też tak było - śmiech na zakazy a wręcz robienie na przekór. Im
            bardziej mi zależało, żeby czegoś nie robił, tym on miał większą motywację. Ale
            dobrze robisz, często brak reakcji jest metodą. U nas to działało na demolkę w
            histerii czy demolkę jako próbę wymuszenia czegoś. Rozwalał zabawki, wywracał
            krzesła a ja nic, odwracałam się i nie reagowałam, uprzedzając tylko, że będzie
            to musiał posprzątać. I sprzątał, czasem z rykiem ale sprzątał a potem
            robiłgrzecznie co chciałam. To zaczęliśmy w wieku trzech lat a powinniśmy dużo
            wcześniej. Mimo to ta metoda działa.
            Jak napisałaś o progu bólu to Mój też czasem się śmiał, kiedy go uszczypnęłam,
            traktował to jako zabawę. Hm... może zależy gdzie się uszczypie? No wiem, że to
            już jest masakra co piszę, jeżu... To też jest tak, że jedno przechodzi w
            drugie. Skończyła się u nas zabawa drzwiami to zaczęło szczypanie. Skończyło
            szczypanie to teraz rzuca do góry zabawkami. W piątek na spacerze w przedszkolu
            Mati rzucił Clifforda na drzewo i awantura. To jest bardzo problematyczne.
            O drapaniu nie wspomnę. Mati nie raz w histerii sam się podrapał i to mocno.
            Bałam się, że zostaną mu ślady. Na szczęście te histerie miał w wieku tak ok. 2
            do 3 lat, więc od dawna już z tym spokój. Pewnie z niektórych zachowań dzieciaki
            wyrastają tak po prostu, ale niestety niektóre są na tyle kłopotliwe, że trudno
            tak nic z tym nie robić...
            • jan.kran Re: Fiksacje 20.04.10, 07:47
              Staram sie o ile możliwe zachować spokój.
              Czasem ciężko znaleźć powód niepokoju i agresji.
              Ostatnio Liliowy , normalnie raczej spokojny zamienił się w potffora.
              Wrzeszczał, latał totalny odjazd...
              On jest dorosły , 20 lat , więc się można dogadać .
              Znalazłam przyczynę.
              On żuje papier toaletowy , nie ciągle tylko jak jest zestresowany.
              Kupiłam inny rodzaj papieru niż zwykle i On to wyczuł żując :PPP co spowodowało
              niepokój.

              Ja staram się wyszukiwać powody niepokoju i agresji bo mój Aspi jest bardzo
              spokojny i jak pojawia się agresja to nie bez przyczyny.

              Poza tym staram się podchodzić z humorem bo bym inaczej oszalała:))
              Od tygodnia kilkanaście razy dziennie wysłuchuję o tym jak inaczej wygląda niebo
              ... chmura wulkaniczna ...

              Już nie mogę tego słuchać ale niekiedy sama Go prowokuję i mówię:
              - O , popatrz jaki inny koleor ma niebo:PPP
              On nie jest pewien czy ja żartuję , ironii nie wyczuwa , ale na wszelki wypadek
              się obraża i mam choć chwilę spokoju:))

              Bardzo mnie męcza te fiksacje i obsesje , na szczęście moja córka mnie wspiera.
              Ale jak Junior coś cobie włoży wmózg to cięzko wyjąć...

              Ja jestem optymistką bo uwazam że dzięki dociekliwości ma dużą wiedzę.
              Wczoraj nieopatrznie zaczełam sie zastanawiać nad etymologią nazwy islandskiego
              wulkanu.
              Dostałam wykład z języka staronorweskiego i mitologii Wikingów:PPP
              Nawet ciekawe było tylko ciężko było Liliowego wyłączyć:PPP
              Kran
    • koralik_81 Re: Fiksacje 20.04.10, 14:36
      hm.. jesteśmy na poczatku drogi ze tak powiem, bo jestesmy przed diagnozą autyzmu lub zaburzeń ze spektrum autyzmu..
      no własnei u nas trudno odzielić mi samej czy jego zachowania wynikaja z uporu i stawiania na swoim czy z zaburzeń

      synek fiksuje na szczypanie, faktycznie zbraniam i mówię nie wolno, ale tez pokzauję ze mnie to boli bo faktycznie czasem do łez mnie doprowadza :( ma ulubione miejsca wierzch dłoni i łokieć.. i tylko mnie szczypie, z zaciętością i złością
      nerwy mi puszczaja czasem choć wiem ze nie powinnam się złościć :(

      ostatnio ma hopla na punkcie nakrywania do stołu, wyciaga talerze i sztućce i rozkłada, albo zawsze do zlewu wkłada.. na ile to zachowania przyniesione z przedszkola? nie wiem... czasem wpada w jakiś trans i znosi wszystko co znajdzie na stół, to chybanormalne nie jest :(
    • mit-och Re: Fiksacje 20.04.10, 22:30
      Dołączę swoje...
      Mój synek ma jest od niedawna zdiagnozowany i jest to ZA.
      Fiksacje ma od dawna. Szkodliwe i mało szkodliwe. Jedna to Krecik -
      wszystko w temacie od 2 lat, druga to starodawne telefony (z tarczą
      do wykręcania numerów). Z tymi fiksacjami nic nie robię bo ulegam :)
      Bardziej szkodliwe, jak najbardziej typowe dla 4-latków: rzucanie
      przedmiotami, rzucanie się na ziemię - nie toleruję, nie reaguję -
      mówię jedynie, że jak będzie tak robił ominie go przyjemność
      (wieczorne czytanie książek) i jakoś dajemy radę :)
      Najgorzej jest jednak w przedszkolu - młody kompletnie nie potrafi
      bawić się z dziecmi...
      • szalicja Re: Fiksacje 21.04.10, 08:36
        Kurcze, a może to rzucanie do góry to nie jest jakieś chorobowe? Może to taka
        sama głupawka jak walenie głową i takie tam? Po prostu "urok" tego wieku?
        • mit-och Re: Fiksacje 21.04.10, 19:40
          Jest to wysoce prawdopodobne :)
          Znam zdrowego 4-latka zafiksowanego na punkcie pociągów (oczywiście
          Tomek i przyjaciele), który wpadał w straszne histerie i którego
          rodzice uspokajali "holdingiem" przynajmniej godzinę.
          Mój ZA-4-latek też rzuca, rozrzuca, wyrzuca, strąca -świadomie,
          czasem mało świadomie, czasem ze złości, czasem z bezsilności...itp.
          Ja jeszcze daję radę, mąż niekoniecznie ...
Pełna wersja