glupie pytanie :)

14.05.10, 09:56
Moze to glupie, ale wyjasnijcie mi takie cos, bo sie jzu z tym u
wielu spotkalam. Dlaczego wiekszosc rodzicow, tych dzieci z
niewidocznymi dla oczu, niepelnosprawnosciami, tak sie odżegnują od
tych wszytkich papierkow?? Chodzi mi o orzeczenia o
niepelnosprawnosci, opinie o potrzebie wczesnego wspomagania,
specjalnych potrzeb edukacyjnych. Rodzice, jak jest wczesne
wspomaganie, w szkole specjalnej to juz nie, woli zaplacic niz zeby
tam chodzic za darmo. Tak samo dokumenty do szkoly, lepiej jest
zataic, ze dziecku cos jest, niz powiedziec?
A jak potem cos jest nie tak, to czyja wina szkoly czy rodzicow ??
    • szalicja Re: glupie pytanie :) 14.05.10, 10:20
      Myślę, tak z mojego doświadczenia (męża) to po części strach przed już takim
      oficjalnym i formalnym "uprawomocnieniem" choroby czy zaburzeń. Czyli póki nie
      mamy tego w papierach to tak, jakby nie do końca mamy tego bakcyla. A z drugiej
      strony obawa przed ludźmi. Żyjemy, jak sama Wiesz, w ciemnogrodzie i ludzie
      często bardzo głupio się zachowują. Na wcześniaczym forum jedna mama chciała
      zapisać dziecko do przedszkola. Babka od razu odrzuciła je, bo matka przyznała,
      że dziecko jest wcześniakiem. Baba na to, że to jest dziecko upośledzone,
      opóźnione, ADHD, Down i takie tam klimaty. A dziecka nie widziała, dziecka,
      które świetnie sobie radzi i nie jest ułomne. Więc skoro dyrektor przedszkola
      jest taki ciemny i głupi to ja się nie dziwię, że ludzie wolą na zewnątrz nie
      ujawniać problemów i płacić z własnej kieszeni. Niestety to jest krótka piłka,
      bo wkrótce kieszeń robi się pusta i trzeba szukać różnych form pomocy a do tego
      już potrzebny jest papier.
      Tak myślę...
      • szalicja A pytanie nie jest głupie 14.05.10, 10:23
        Głupi są ludzie wokoło, którzy nas do tego doprowadzają. Zamiast wychodzić do
        ludzi bo tego nasze dzieci potrzebują, to my się jeszcze bardziej izolujemy, bo
        przecież wszyscy wiedzą, że to co nam się przytrafiło to kara od Boga za
        grzechy...
      • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: glupie pytanie :) 14.05.10, 10:27
        Polecam przeczytanie tego watku:
        forum.gazeta.pl/forum/w,10034,89515377,89515377,Czy_znajomi_waszych_dzieci_z_ZA_wiedza.html
        Znam lekarza, u ktorego dziecka zdiagnozowano ZA, ale ona nie byly zupelnie
        zainteresowana przyjeciem diagnozy na pismie i zrobieniem z niej jakiegokolwiek
        uzytku i to samo polecala mi. Ludzie jednak mysla stereotypami - autyzm i
        spektrum jest kojarzone z ulomnoscia psychiczna, a to wzbudza niechec, lek,
        obawy i wlasnie uruchamia stereoptypy.
        My na razie w przedszkolu integracyjnym ujawnilismy, bo maly dostal sie wlasnie
        jako dziecko niepelnosprawne (inaczej pewnie nie mialby szans) i akurta w tym
        momencie jestem z tego bardzo zadowolona.
        Rodzina poinformowana o diagnozie, raczej nie przyjmuje do wiadomosci i stara
        sie poddawac w watpliwosc i wypierac (zwlaszcza dziadkowie).
    • yula Re: glupie pytanie :) 14.05.10, 11:09
      A taka odpowiedz że ludzie są głupi i z dziecka z papierami potrafią zrobić
      ofiarę :/ Wszystko zwalać na niego bo przecież on jest nienormalny, a mój to
      zdrowy. A ten zdrowy prowokuje a potem leci na skargę. U mnie w szkole to raczej
      jest minimalne bo szkoła mała i Maks jest pod szczególnym nadzorem, ale sie
      zdarza. I absolutnie nie mówię że mój jest aniołem :p Często on jest winny
      zajścia ale nie zawsze.
      • szalicja Re: glupie pytanie :) 14.05.10, 11:20
        No właśnie. I to jest to. I czasem jest tak, że zdrowe nabroi to jest ok, ale
        chore nabroi to go się wywala. Mi się wydaje, że dużo mniejsza jest granica
        tolerancji na wybryki dla dziecka z żółtą kartką niż dla zdrowego. W przedszkolu
        na razie da się przeżyć, ale szkoły boję się panicznie...
    • zakladka Re: glupie pytanie :) 14.05.10, 20:29
      Robią też tak dlatego, że wiele szkół masowych, które sobie nie radzą
      z dziećmi ze specjalnymi potrzebami, dzieci te eliminuje-bo nie ma żadnego
      interesu w trzymaniu takiego dziecka w szkole.
      Niby bez zgody rodzica do specjalnej skierować nie można,
      ale jak się nie chce, to papier jest dostateczną wymówką żeby nawet nie próbować
      jakoś sobie poradzić.
      A ze ścieżki edukacji specjalnej powrotu na "normalną" nie ma,
      w życiu nie słyszałam o rekwalifikacji dziecka
      zatem bardzo wielu rodziców walczy do końca o pozostawienie dziecka w masówce.
      Czasami kosztem dziecka, jeśli faktycznie powinno tam być a to rodzice mają
      problem z zaakceptowaniem tego faktu,
      ale równie często to szkoła ma problem, bo po prostu nie potrafi i nie chce a
      przecież jest sporo dzieci, które nie są bardzo zaburzone i przy odrobinie
      wsparcia w masówce sobie poradzą.
      Niestety integracja, wczesne wspomaganie, zwłaszcza w małych miejscowościach to
      mit i posiadanie papieru niczego nie zmienia, bo
      cóż popatrzeć na niego można co najwyżej.
      Czasami kwalifikacja do specjalnej oznacza bardzo dalekie dojazdy
      do innej miejscowości, pobyt w internacie etc.
      • inx123 Re: glupie pytanie :) 14.05.10, 22:23
        moje dziecko miało wczesne wspomaganie było w przedszkolu specjalnym
        a od wrześnie idzie do masowego czytaj ,,normalnego,, ..teraz juz
        Pani słyszała
        • yula Re: glupie pytanie :) 15.05.10, 01:45
          ale pomiędzy przedszkolem a szkołą jest spora różnica. Ze szkoły specjalnej do
          normalnej nie powróci. Zresztą z tego co wiem szkoły specjalne są dla dzieci o
          obniżonych zdolnościach intelektualnych.
        • zakladka Re: glupie pytanie :) 15.05.10, 07:36
          Inx-gratuluję pani, niestety nie każdy ma takie szczęście.
          A taka odpowiedź częściowo wyjaśnia-czemu rodzice się bronią:)
          Nie pisałam o dzieciach na początku ścieżki edukacyjnej-
          przedszkole właściwie, jako nieobowiązkowe, do niej nie należy.
          I niestety o ile przedszkola coraz częściej bywają przyjazne problemy narastają
          w szkole-bo szkoły z licznymi klasami tak przyjazne nie są, a sama ich atmosfera
          /hałas, zagęszczenie/wyzwala w naszych dzieciach nieakceptowane zachowania.
          Szkoły specjalne choć z definicji są dla dzieci z obniżoną sprawnością
          intelektualną-to nie znaczy, że tylko takie tam są,
          częściowo też dlatego,że rodzicom po prostu brakuje siły przebicia i
          determinacji. Zresztą obniżona sprawność intelektualna nie wyklucza uczęszczania
          dziecka do "normalnej" szkoły-w grupie rówieśników dałoby sobie radę pod
          względem społecznym a program zawsze można przyciąć i dostosować do
          indywidualnych możliwości dziecka-
          i to jest właśnie integracja, której nie mamy i jej rzeczywisty brak decyduje o
          tym, że rodzice bronią się przed papierami i stygmatyzacją.
    • tijgertje Re: glupie pytanie :) 14.05.10, 22:47
      Pytenie wcale nie takie glupie, jesli sie w temacie nie obracasz, to
      faktycznie glupio to z zewnatrz wyglada;) Prawda jest taka, ze w pl
      nawet lekarze nieraz stawiaja znak rownosci pomiedzy autyzmem a
      uposledzeniem umyslowym. Widzialas, jak funkcjonuje szkola
      specjalna? Wiele dzieci z autyzmem ma normalna do bardzo wysokiej
      inteligencje i w takiej szkole co najwyzej mogliby sie cofnac i
      faktycznie uposledzenia umyslowego nabawic. Sama mam ZA/HFA i wiem,
      ze z autyzmem mozna calkiem normalnie zyc, ale trzeba miec szanse
      NAUCZENIA sie funkcjonowania w NORMALNYM swiecie. A papierki z
      diagnozami niestety czesto dla szkola sa po prostu wymowka, zeby
      dziecka sie pozbyc, zamiast zrobic cokolwiek, zeby mu pomoc:(
    • neska.20 Re: glupie pytanie :) 15.05.10, 09:59
      To samo pytanie męczy mnie od dłuższego czasu. Właśnie czekam na decyzję o
      wczesne wspomaganie małego dziecka (2 lata). Żeby ją uzyskać musiało być
      skierowanie od neurologa, logopedy, psychologa itp. Przy składaniu wniosku pani
      dyrektor tej placówki zapytała czy na pewno tego chcę, bo dziecko z tymi
      papierami pójdzie dalej. To zabrzmiało jak wyrok.
      • inx123 Re: glupie pytanie :) 15.05.10, 19:16
        nie wiem z jakiego powodu Pani dziecko ma miec wcześne wspomaganie
        ale trzeba brac pod uwagę dobro dziecka....moja mała była na
        wczesnym ze wzg na wcześniactwo..od 2 do 3 roku zycia miała
        orzeczenie o niepełnosprawności (sama sie o nie postarałam)..była w
        przedszkolu specjalnym..po 5 latach nadrobiła wszystko...i w tej
        chwili idzie do normalnej zerówki..a potem szkoły....bez zadnych
        etykietek....i papierów....
      • yula Re: glupie pytanie :) 16.05.10, 00:39
        c ma piernik do wiatraka??? Z przedszkola do szkoły nie idą żadne papiery.
        Orzeczenie o niepełnosprawności czy o wczesnym wspomaganiu wydaje sie na czas
        określony. Jeśli dziecko "wyrobi" sie to nie dostanie następnego orzeczenia.
        Jeśli potrzebuje dalej pomocy to lepiej by miało papiery uprawniające do tego.
        • olka794 Re: glupie pytanie :) 16.05.10, 08:37
          Mój synek chodzi do szkoły prywatnej. Dzięki tzw."papierkom" ja nic za nią nie
          płacę tylko urząd miasta. Po drugie od początku nie ukrywałam tego że Igor jest
          autystykiem i w klasie tak naprawdę miało być oprócz 2 niepełnosprawnych jeszcze
          dodatkowo 2, czyli mój syn i dziewczynka z cukrzycą. I po tygodniu okazało się
          że dzieciaczków z problemami jest chyba 10. Rodzice nic nie powiedzieli. Ale
          teraz kiedy mają iść do pierwszej klasy, pani dyrektor wyrzuca wszystkich nawet
          tych których rodzice byli uczciwi. I tu kłania się nam nasza integracja czyli
          coś co nie istnieje jak dla mnie. Trzeci rok z rzędu muszę szukać dla Igora
          szkoły. Nie mam już siły....
          • el-loco Re: glupie pytanie :) 16.05.10, 18:02
            Jeśli chodzi o nasze szkoły to dzielą się na: zwykłe
            (masowe),integracyjne i specjalne.
            Moje dziecko chodzi do integracyjnej (może być do 5 dzieci z
            orzeczeniem o potrzebie specjalnego kształcenia i nie chodzi tu
            bynajmniej o szkołę specjalną ,jest druga nauczycielka,która zajmuje
            się tylko tymi dziećmi- pedagog specjalny,a klasa liczy tylko 20
            dzieci).Może to być szkoła integracyjna albo klasa w "masówce".W
            naszej szkole są dzieci autystyczne,z ZA,porażeniem mózgowym (na
            wózkach),z zespołem Downa,z całoćciowymi zaburzeniami
            rozwoju.Oczywiście przeważają dzieci "zdrowe" i uczą się jak
            w "zwykłej" podstawówce.
            Nikt tu niczego nie ukrywa (nawet jeśli zaburzenia nie widać na
            pierwszy rzut oka.)Jeśli jdziecko jest na pograniczu normy
            intelektualnej i upośledzenia w stopniu lekkim to ma po prostu
            dostosowywany do swoich możliwości program.
            Nie rozumiem dlaczego trzeba na siłę dawać dziecko autystyczne do
            szkoły masowej (nawet prywatnej) jeśli można do integracyjnej.No
            chyba,że w danej miejscowości takiej nie ma.Dawanie
            dziecka "muśniętego" autyzmem,z ZA,do szkoły specjalnej ,gdzie
            przebywają dzieci naprawdę zaburzone,upośledzone w stopniu znacznym
            to naprawdę
            nieporozumienie.
            Jeśli dostajecie papier na którym pisze "o potrzebie kształcenia
            specjalnego" to nie znaczy,że dziecko ma być w szkole specjalnej,ale
            ma mieć wymagania dostosowane do swoich możliwości i może to być
            realizowane w szkole masowej jak i integracyjnej.
            • zakladka Re: glupie pytanie :) 17.05.10, 09:53
              el-loco napisał:

              > Nie rozumiem dlaczego trzeba na siłę dawać dziecko autystyczne do
              > szkoły masowej (nawet prywatnej) jeśli można do integracyjnej.No
              > chyba,że w danej miejscowości takiej nie ma.

              A w większości małych miast nie ma i o tym tu mowa,
              są czasami oddziały integracyjne, gdzie panie wolą dziecko z cukrzycą
              nie sprawiające kłopotów edukacyjnych, od autysty,
              wiec alternatywą jest specjalna i przed nią rodzice się bronią.

              Dawanie
              > dziecka "muśniętego" autyzmem,z ZA,do szkoły specjalnej ,gdzie
              > przebywają dzieci naprawdę zaburzone,upośledzone w stopniu znacznym
              > to naprawdę
              > nieporozumienie.
              W szkole specjalnej są różne oddziały-normalne klasy i tzw. poziomy -różnicowane
              według stopnia upośledzenia i możliwości intelektualnych dziecka i nie znaczy,
              że dziecko trafi do tych "naprawdę zaburzonych".
              Co to zresztą znaczy? Dzieci w szkole specjalnej o określonym stopniu
              niepełnosprawności inetelektualanej mogą sobie doskonale radzic społecznie i w
              kontaktach z innymi osobami i w samodzielnym funkcjonowaniu w świecie wypadają
              znacznie lepiej niż w pełni sprawny intelektualnie autysta. W ocenie osoby
              niezorientowanej
              to autysta sprawi wrażenie "bardziej zaburzonego".
              I czasami lepiej jest zrezygnować z ambicji przyswojenia normalnego programu
              nauczania na rzecz spokoju i opieki innego typu, którą szkoła specjalna może
              zapewnić-ale to należy zawsze rozpatrywać indywidualnie.
        • inx123 Re: glupie pytanie :) 16.05.10, 23:12
          moja odp była do nesca.20..
    • myszewa Re: glupie pytanie :) 17.05.10, 23:14
      Pytanie wcale nie głupie, samą mnie to mocno wkurza. Napiszę jak
      było u nas. Młody diagnoze (autyzm atypowy) dostał kiedy miał 2,5
      roku, potem dorobiliśmy funkcjonalną i z kompletem papierków
      złożyłam podanie w ppp o wczesne wspomaganie... i się zaczęło -, że
      krzywdę dziecku robię, że będą etykietować, że dla wielu nauczycieli
      autyzm = uu, że on inteligentny, że do wyciągnięcia itd. Jednym
      słowem specjaliści, którzy są od tego by pomagać zaczeli wmawiać mi,
      że źle robię, a mi naiwnej się wydawało, że diagnoza, wczesne
      wspomaganie, orzeczenia są po to by pomóc dziecku ;) nagle okazuje
      się, że jest inaczej. Zaczęłam się zastanawiać co będzie lepsze dla
      mojego dziecka, i nadal nie wiem, młody ma ponad 3 lata, obecnie
      wszystkie terapie prywatnie (mieliśmy jakiś czas zajęcia z
      psychologiem i logopedą w ppp, ale były na naprawdę żenująco niskim
      poziomie, a, że wczesne wspomaganie moglibyśmy w naszym mieście
      realizować tylko tam, więc obecnie nie zależy mi na nim). Narazie
      jesteśmy zawieszeni - młody w tym roku do przedszkola jeszcze nie
      pójdzie (źle znosi zajęcia nawet w małej grupie, wspólnie z
      terapeutami uznaliśmy, że jeszcze nie czas), ale nie wyobrażam sobie
      nie mówienia nic, zresztą mimo, że idzie do przodu jego inność widać
      gołym okiem... Z obserwacji i własnego doświadczenia wiem, że to
      sami specjaliści niejednokrotnie nakłaniają nas do tego, byśmy fakt
      niepełnosprawności dziecka ukrywali. Pewnie w dużych miastach jest
      trochę łatwiej (znam osobiście przypadek totalnie odwrotny od
      naszego - dziecko z problemami, u którego nie stwierdzono jednak
      autyzmu dostaje papierek z autyzmem atypowym, tylko po to by mogło
      dostać miejsce w przedszkolu integracyjnym), my mieszkamy w małej
      mieścinie, do tutejszego przedszkola integracyjnego zdrowego dziecka
      bym nie puściła...
    • blamblam Re: glupie pytanie :) 26.05.10, 17:06
      Wydaje mi sie że wszytsko zalezy od kilku czynników np stopnia
      trudnosci dziecka, mozliwosci finansowych i logistycznych rodziców,
      mozliwosci intelektualnych i rozwojowych dziecka, to na jakie
      otoczenie trafi. Faktem też jest że uzyskanie pomocy na podstawie
      dokumentacji o potrzbie specjalnego kształcena nie zawszej ejst
      proste. W moim przypadku o wiele bardziej sprawdza sie korzytsanie z
      rad specjalistów i literatury i samodzielne organziowanie
      wspomagania niz na podstawie orzeczeń czy innych papierków. Syn ma
      ZA w bardzo łagodnej postaci, świetnie sobie radzi w publicznym
      przedszkolu, nie wymaga intensywnego wspomagania. chodzi tylko na
      zajęcia SI i trening umiejętnosci spolecznych (oprócz tego w
      przedszkolu ma masę zajęć które uwielbia. Na sI i TUS chodzi
      prywatnie bo zorganizowanie tego na podtsawie opinii o potrzebie
      wczesnego wspomagania w ramach PPP mnie przerosło (trudno o miejsce,
      trzeba dziecko wozić w malo sprzyjających godz). Zajęcia przynosza
      dobry efekt a dzieki bogu stac nas na nie. Syn w tym roku idzie do
      szkoły integracyjnej ale do klasy ogólnej. Bez orzeczenia o
      potrzebie specjalnego kształcenia. Szkola wie o schorzeniu (podałam
      info w specjalnej ankiecie i przedstwiłam opinie z przedszkola o tym
      jak sobie radzi) ale nie przedstwiam na razie zadnych specjalnych
      dokumentów bo to co dostałam w opinii o potrzebie wspomagania (z
      PPP) średnio odzwierciedla potrzeby konkretnie tego dziecka. Jest
      tam zestaw standardowych rad (mam wrażenie bardziej "książkowych"
      niz opartych na tym konkretnie przypadku )wystawiony na podstwie
      jednego spotkaniaz psychologiem. Wielu poruszonych tam problemów u
      mojego dziecka nie zauważyłam, nie zgłaszała ich też pani w
      przedszkolu. Przedstwienie wiec takiej opinii w ewidentny spoób moze
      nastawic nauczycieli do dziecka i wskazać im problemy ktore nie
      muszą sie pojawic (np jak dotąd nie ma potrzby ilustrowania synowi
      obrazkami poleceń albo dzielenia poleceń na kilka cząci tak aby je
      spamiętał). Uznałam że ew bede reagować jesli szkoła bedzie zgłaszać
      jakieś poważne problemy, o odpowiednią dokumentację zawsze zdążę
      wystapic (jesteśmy zarejestrowani w PPP, tam jest dokumentacja,
      uzyskanie takiego orzeczenia trwa max miesiać). Wychowawczyni w
      przedszkolu syna ktora dobrze ocenia funkcjonowanie syna i jego
      postepy poradziła mi aby nie informować nowej przedszkzolanki o
      diagnozie bo to ewidentnie przyklei dziecku "łatke" a na razie jej
      zdaniem dziecko dobrze sobie radzi. I jak na razie nie mamy jakiś
      wiekszych problemów wychowawczych. Nowa pani o nic nie pyta, chyba
      nie zauważyła nic "dziwnego". Jestem elastyczna, ale polegam
      bardziej na sobie niż na procedurach bo narazie niewiele mi pomgly
      ale jestem też otwarta i jesli bedzie taka potrzba o orzecznie o
      potrzebie specjalnego ksztalcenia zdążę wystapić. Nie wrzucajmy
      wszystkich do jednego worka. dzieci naprawde mają rózny poziom
      zaburzen i róznie sobie radzą. to że rodzic nie wystepuje o
      dokumentacje dot niepełnosprawnosci lub potrzebie specjalnego
      kształcenia nie znaczy ze nie chce sie przyznać przed światem ze
      problem istnieje. Czytam wszystko co sie da na temat ZA, pracujemy z
      synem i w domu i chodzimy na zajecia, poinformowalismy najbliższą
      rodzine ale jakos na raze mam poczucie ze wystapienie o specjalne
      oreczenie nic dobrego nie rpzyniesie..
Pełna wersja