Dziecko na imprezach ehhh

27.05.10, 14:02
Czy Wasze dzieci dobrze reagują w nowych miejscach, odnajdują się na różnego
rodzaju imprezach w gronie przypadkowych osób?
Pytam bo sama mam problem mój synek ma niespełna 7 lat reaguje b. róznie i nie
sposób tego przewidziec , generalnie najlepiej się czuje wsród najblizszych.
Problem w tym że dziadkowie wciąż koniecznie chcą go zabierac na imprezy
imieninowe i wszelakie do dalszej rodziny czy znajomych. Uległam kilka razy i
bywało że moje dziecko spędziło pół imprezy w przedpokoju , nasilały sie
wszelkie stereotypowe zachowania. Próbowałam rozmawiac z moją mamą jednak na
próżno ona wciąż się upiera , uważa że to moje wymysły że chce izolować
dziecko bo takie mam "widzi mi się" juz nie wiem jak mam postępować...
    • czarna_ida Re: Dziecko na imprezach ehhh 27.05.10, 15:03
      Twoja mama nie rozumie pewnie tak jak moja :(
      Moj ma 6 lat,ale napady paniki ma wsrod zupelnie obcych ludzi, jak
      jest duzo. Na imprezach jest roznie, tam gdzie zna to szaleje, tam
      gdzie nie zna siedzi cicho. Moze wogole nie puszczaj z rodzicami go
      i nie bedzie problemu? Moze odpusci mama jak wnuk komus zdemoluje
      mieszkanie?
      • gepardzica_z_mlodymi Re: Dziecko na imprezach ehhh 27.05.10, 15:26
        U mnie imprezy odpadają. Młody ma prawie 5 lat. U rodziny zawsze
        zamyka się w jakimś miejscu - pusty pokój, łazienka. Po wizycie w
        kinie wrzeszczy i robi demolkę, podobnie po wszelkich piknikach,
        przedstawieniach przedszkolnych itp.
      • nadja11 Re: Dziecko na imprezach ehhh 27.05.10, 15:35
        No właśnie pomimo różnych reakcji mojego dziecka ,babcia nie odpuszcza za
        wszelką cenę chce go zabierać a ja muszę wysłuchiwać jak to się zle/dziwnie itd
        zachowywał. Gdy ja protestuje i nie zgadzam się by go zabierała jest foch i
        pretensje jak to izloluje dziecko jacy to jestesmy "nierodzinni" i w ten deseń.
        • tijgertje Re: Dziecko na imprezach ehhh 27.05.10, 16:28
          Niektorym nie przegadasz. Moj chlop tez byl z tych
          niereformowalnych, przynajmniej tak sadzilam. Jak mlody dostal
          diagnoze i psychiatra chlopu wyjasnila dlaczego dziecko tak a nie
          inaczej sie zachowuje (o czym trabilam kilka lat i nie docieralo),
          chlopu sie oczy potworzyly. Na kursie dla rodzicow, dopiero jak
          uslyszal z jakimi problemami ludzie sie zmagaja zaczal doceniac moje
          decyzje i znajomosc dziecka;) Kilka razy stosowalam juz porobne
          myki, jak nie moglam chlopa przekonac, to ciagnelam go na spotkanie
          z nasza "opiekunka" i te same slowa z jej ust robily wrazenie. W tym
          przypadku babcia jest starsza, ma wieksze doswiadczenie zyciowe i na
          pewno wie lepiej od ciebie. Jedyny sposob (pokojowy) to
          zaciagniecie babci do lekarza dziecka, ktory jej medycznie
          uargumentuje bezsensownosc ciagania dziecka na rozne imprezy. Babcia
          musi zrozumiec, ze to nie kwestia dobrej czy zlej woli, ale
          fizycznej niemozliwosci i odmiennosci funkcjonowania organizmu. Dla
          widzimisie babci na jablonce gruszki nie urosna, chocby nie wiem co
          kombinowala. Najlepiej pozwolic dziecku zdecydowac. Moj mlody niby
          dobrze reaguje na nowosci, ale juz w pierwszych tygodniach jego
          zycia zauwazylam pewna regule: spotkania i nowosci sa ok, ale
          nastepnego dnia MUSI nastapic reakcja, mowy nie bylo, zeby cokolwiek
          zaplanowac 2 dni pod rzad. teraz mlody ma 6 lat, ale od jakis 2 lat
          pozwalamy mu decydowac, czy gdzies chce isc czy nie, o ile tylko
          jest taka mozliwosc. Teraz mam nawet lekkie obawy, bo udalo sie
          szkole urobic i na wycieczke szkolna pod koniec czerwca jedzie z
          mlodym maz, zeby dziecia pilnowac, jego i nikogo wiecej. Syn od paru
          tygodni zaczyna marudzic, ze nie chce jechac. Mam nadzieje, ze sie
          rozmysli, jesli nie, rozpaczac nie bede:) na sile nikogo nie da sie
          uspolecznic, jesli dziecko nie chce, czy sobie nie radzi w takich
          sytuacjach ciaganie go na sile na imieniny u cioci, ktora widzi 2
          razy do roku tylko mzoe zaszkodzic:/
          • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Dziecko na imprezach ehhh 27.05.10, 19:46
            tijgertje, ja zauwazylam taka sama prawidlowosc juz od pierwszych tygodni zycia
            synka, ze odreagowywal na drugi dzien. Jak gdzies wyjezdzalismy, to jakby na
            nim nie robilo wrazenia (w sensie nie bylo zadnych objawow wskazujacych na to,
            ze ciezko mu sobie poradzic z nowa sytuacja) ale jak wracalismy, to przez
            dzien/dwa byl koszmar - byl po prostu nieznosny na rozne sposoby w zaleznosci od
            wieku. Teraz gdzies od 2 roku zycia juz tego na szczescie nie zauwazam.
            Wyjsc na spedy rodzinne i inne imprezy nie mamy duzo, bo sami nie przepadamy za
            tego typu rozrywka, ale jak juz jestesmy to mlody zawsze znajdzie kogos, kto sie
            zachwyci jego wiedza o zwiewrzatach i dinozaurach i jest wniebowziety, jka moze
            gadac, gadac, gadac a ktos slucha ;-).- nie musze dodawac, ze najczesciej o ile
            nie zawsze ci sluchajacy, to nie sa rowiesnicy.
            • tijgertje Re: Dziecko na imprezach ehhh 27.05.10, 20:46
              calosciowezaburzeniarozwojowe napisała:
              Teraz gdzies od 2 roku zycia juz tego na szczescie nie zauwazam.

              szczesciara :P
              Moj mlody oreagowuje nadal, zazwyczaj wszelkie odstepstwa od normy,
              ale ostatnie kilka miesiecy bylo koszmarem, jak wracal ze szkoly.
              Skonczyl w lutym 6 lat i wedlug tubylczych przepisow musial chodzic
              do szkoly nie tylko rano (8.30-12.15) ale tez 3 razy w tygodniu od
              13.00 do 15.15. Po powrocie do domu schodzilo mi do 16.30-17.00 zeby
              go uspokoic:/ Zycia dziecko nie mialo. Mimo zapewnien z kazdej
              strony, ze wyjatkow od przepisow nie ma, pogadalam z dyrektorka,
              potem poszlam do gminy do urzedniczki nadzorujacej obowiazek
              szkolny, przedstawilam sytuacje i jakims cudem mlody dostal 2
              popoludnia wolne:) Od razu nie to dziecko. U nas jest o tyle fajnie,
              ze mlody jest strasznie towarzyski, uwielbia wyjscia do kina, teatru
              czy restauracji i to traktuje jak norme, bardziej stresuje sie
              ludzmi, np wyjscie do teatru nagle staje sie bardzo wyjatkowym i
              stresujacym wydarzeniem, jesli idziemy z jego kolezanka i jej mama:/
              dziecia musze pilnowac, bo poszedlby absolutnie z kazdym:/
      • andevi Re: Dziecko na imprezach ehhh 30.05.10, 23:30
        Problem jest nie w dziecku, a w babci, ktora nie akceptuje faktu, ze wnuk jest
        inny... U mnie jest to samo.Moja mama jest na nasze nieszczescie wlasnie teraz u
        nas,a ze jezyka nie zna, to i siedzi przy rozmowie z terapeutka jak na tureckim
        kazaniu. Przekazuje jej to, co kluczowe, czasem terapeutka prosi, by cos
        przetlumaczyc. Coz, podstawowy mechanizm obronny: zaprzeczanie i szukanie
        winnych. Wedlug mojej mamy problemy mojego dziecka sa bezposrednio zwiazane z
        zaniedbaniami wychowawczymi mojego meza (nota bene malz jest tez autystyczny,
        druga babcia rowniez)i dwujezycznoscia.Wedlug niej dziecko unika innych dzieci
        tylko dlatego, ze tatus go w pore po ichniemu gadac nie nauczyl.A dziecko w
        wieku 4 lat nie mowi, ani po polsku, ani po tubylczemu.
        Mojej mamusce nie wytlumaczysz np, ze odwolywaniem sie do empatii nie sprawi
        tego, ze maly nie bedzie ciagnal za wlosy braciszka i wpychal mu paluchow do
        oka, ze zje zupke "bo inaczej mamusi bedzie przykro" itp.. A jak ma dac prosta i
        jasna informacje typu nie wolno, to uzywa tylu niezrozumialych slow, ze nawet ja
        dorosla nie wiem, o co jej chodzi...
        Mama chodzi z malym na spacery. No i zaobserwowala "dziwne" zachowania wnuka w
        obecnosci innych dzieci. Nie wiem, moze w koncu dotarlo do niej, ze moj syn lubi
        samotne spacery, a nie zatloczone place zabaw...
        U nas teraz na tapecie sa obiadki,tzn.co zrobic, by maly zjadl to, co mu sie
        daje, a nie w kolko chrupki z mlekiem. Awantury, zyganie, wrzask i placz,
        uciekanie. No coz, mamuska juz mnie obwolala funkcjonariuszem Gestapo,
        terapeutka to hitlerowiec, no i przy babci maly dostaje swoje chrupki...
        W sobote bylismy na imprezie urodzinowej u szwagierki.Jej synek swoja droga tez
        Aspi. Obaj chlopcy po krotkiej zabawie i wydzieraniu sobie kotka wylaczyli sie.
        Szwagierka ma duzy dom, dzieci po prostu pokladly sie na kanapach, w ciszy,
        zacienionym i chlodnym pokoju, i odtajaly, a reszta towarzystwa bawila sie w
        ogrodku. I bylo fajnie. Moja mamuska zostala z niemowlakiem w domu:)
    • yula Re: Dziecko na imprezach ehhh 27.05.10, 16:13
      My chodzimy tylko tam gdzie są dzieci lub "sprawdzeni w boju", mój strasznie sie
      nakręca tam gdzie więcej osób jest. Wczoraj z okazji dnia matki/ojca odstawił
      popisuwę w szkole, kręcił sie w szegegu, a po powiedzeniu swojego wierszyka
      przybiegł do mnie i głośno domagał sie wyjścia bo sie nudzi. Już raz było tak że
      mąż z młodą pojechał na ślub kuzyna, a ja z młodym zostałam w domu. Teraz nas
      czeka piknik z okazji dnia dziecka, boje sie jak to będzie. Chociaż z tego co tu
      czytam to mój jest tylko muśnięty ZA, ale do tego dochodzi nadpobudliwość i chęć
      popisywania sie i w tłumie robi sie nieznośny i nie poddaje sie kontroli.
    • marychna31 To wszystko jest do przepracowania 27.05.10, 21:52
      Mój Misiek świadkiem:) Tylko musi być dobry terapeuta, dobrze znający dziecko,
      spedzający z nim dużo czasu.

      Kiedy mój synek miał dwa lata to nawet do teściów nie mogłam z nim pojechać, na
      imprezę dla wnuczków z okazji Dnia Babci i Dziadka albo MIkołajkową bo tak
      krzyczał i rozpaczał. W tej chwili (4 lata) to pierwszy imprezowicz: zabieram go
      kilka razy w miesiącu do kina, do teatru, na koncerty (dla dzieci i dorosłych),
      do sal zabaw, w gości do innych dzieci. Chodzi z nami na wernisaże, do kawiarni,
      restauracji. W przedstawieniach przedszkolnych zawsze występuje w pierwszym
      szeregu bo ma wyjątkowe poczucie rytmu i super tańczy.

      Czuje się jak ryba w wodzie wszędzie gdzie jest dużo dzieci, gdzie jest głośno,
      wesoło, gra muzyka i można przyłączyć się do zabawy.

      Gdyby dwa lata temu ktoś mi powiedział, że tak będzie, to bym nie uwierzyła!
      • marychna31 ostatnio zrobił kolejny krok do przodu 27.05.10, 22:01
        Jakis miesiąc temu poszedł na koncert ze swoją ciocią (nigdy wcześniej nie był z
        nią sam na sam). To było pierwsze wyjście bez rodziców lub terapeuty. MIelismy
        obawy jak będzie ale mąż miał zapalenie oskrzeli a ja zapalenie ucha i braliśmy
        antybiotyki. To był jeden jedyny koncert w Poznaniu (Disnejowski) i bardzo nie
        chcieliśmy, żeby Misiek go stracił.

        Po powrocie moja szwagierka stwierdziła, że po pierwsze - to było chyba
        najgrzeczniejsze dziecko na całym koncercie, a po drugie-najlepiej bawiące się
        :) A z kolei Misiek zaraz po przyjściu się pytał kiedy następny koncert.

        Jeszcze rok temu, kiedy ze szwagierką wiozłyśmy go na imprezę dla dzieci z
        okazji Dnia Dziecka to ponad pół godziny trwało wsadzanie go do nieznanego mu
        samochodu -tak się bał nowego auta.

        A teraz sie cieszył, że jedzie nowym autem cioci:)
    • esti75 Re: Dziecko na imprezach ehhh 28.05.10, 16:41

      mój dziewięciolatek od dłuższego czasu sam decyduje czy gdzieś chce
      jechac i przeważnie zoostaje w domu to jego azyl.Wyciągnięty na siłę
      po godzinie marudzi ze chce do domu bo głupio bo nudno nawet jak sie
      bawi -dziwne .Najbardziej lubi jeżdzić w znajome miejsca gdzie jest
      spokój i oczywiście brak dzieci bo z nimi nie umie nawiązać kontaktu
      i nie ma hałasu
Pełna wersja