zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wychowanie

11.06.10, 22:58
Moj maly ma 3 lata 10 miesiecy, nie mowi, tzn.uzywa pojedynczych rzeczownikow,
nie buduje zdan, czasem trafi mu sie jakas echolalia.
Od poczatku wychowywany byl dwujezycznie (mama - polski, tata i otoczenie -
niderlandzki).Mieszkamy w Holandii, ja mowie sama biegle po holenderku.
W tej chwili, po diagnozie, terapeutka mowi, ze maly ma przede wszystkim
dobrze opanowac holenderski, a polskiego nalezy go uczyc wtornie.Nie godze sie
z tym stwierdzeniem.Moze chodzilo jej o nauke pisania i czytania po polsku.
Niemniej jednak, co Wy na to?
    • jan.kran Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 00:54
      Ja na to że mój Aspie lat 20 , mówi pisze i czyta w czterech językach. Polski ,
      niemiecki , angielski , norweski .
      Po niemiecku jest nativ, robi noweską maturę , angielski bdb takoż polski.
      Rozumie szwedzki i duński , daje radę rosyjskiemu i czeskiemu.
      A córka nie Aspi ma słabiej choc się stara.
      Po pierwsze bym zmieniła terapeutkę a po drugie zajrzala TU:

      forum.gazeta.pl/forum/f,37229,Wielojezycznosc_w_rodzinie.html
      • jan.kran Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 01:04
        forum.gazeta.pl/forum/w,37229,95117354,,Dwa_jezyki_a_ASD_Autistic_Spectrum_Disorder_.html?v=2&wv.x=1
      • roggalique Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 11:39
        jan.kran napisała:

        > Ja na to że mój Aspie lat 20 , mówi pisze i czyta w czterech
        > językach.

        Przecież andevi napisała wyraźnie, że jej dziecko ma opóźniony rozwój mowy. Do
        czego Ty tutaj porównujesz swoje dziecko z Z.A.? No fajnie, że Twój syn jest tak
        świetny, że nauczył się 4-ma językami władać, ale to chyba dość niezręczne
        przywoływać go w rozmowie o dziecku, które jak wynika z opisu ledwo co mówi. I
        jeszcze zalecać zmianę terapeutki - na jakiej podstawie?

        Bo wg mnie terapeutka ma prawdopodobnie rację. Piszę prawdopodobnie, bo nie znam
        niestety właściwości rozwojowych Twojego, andevi, dziecka. Ale z tego co piszesz
        to opóźnienie mowy jest dość duże.

        Z czego biorą się problemy komunikacyjne osób ze spektrum? Ano po pierwsze z
        deficytów myślenia symbolicznego (a język to symbole), a po drugie z trudności
        percepcyjnych (słuch, przetwarzanie słuchowe, sensoryka itd.).

        Popularnie się mówi, że osoby autystyczne KAŻDEGO języka uczą się tak, jak
        języka obcego. No więc - mamy dziecko z opóźnionym rozwojem mowy, które z trudem
        porozumiewa się w ogóle. Jaki jest sens obarczania go dwujęzycznością (teraz)?
        Co to ma mu dać? Wg mnie tylko utrudni rozwijanie komunikacji.

        Dziecko z takimi trudnościami powinno być uczone tego języka, który dominuje w
        jego otoczeniu. A drugiego w ogóle nie powinno się uczyć (teraz).

        I doprawdy nie rozumiem co miałoby być trudnego w tym, że do jednego dziecka
        mówi się po holendersku, a do drugiego po polsku?

        Są domu, w których do jednego dziecka się mówi ustami, a do drugiego - rękami,
        migając. Albo używa się piktogramów, PECSów, symboli makatonu itp.

        I ba - uczy się rodzeństwo, że mówiąc do autystycznego brata czy siostry z
        trudnościami w rozumieniu mowy - trzeba posłużyć się gestem i obrazkiem. Bo
        inaczej może nie zrozumieć.

        pozdro






        • jan.kran Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 12:31

          >
          > > Ja na to że mój Aspie lat 20 , mówi pisze i czyta w czterech
          > > językach.
          >
          > Przecież andevi napisała wyraźnie, że jej dziecko ma opóźniony rozwój mowy. Do
          > czego Ty tutaj porównujesz swoje dziecko z Z.A.? No fajnie, że Twój syn jest ta
          > k
          > świetny, że nauczył się 4-ma językami władać, ale to chyba dość niezręczne
          > przywoływać go w rozmowie o dziecku, które jak wynika z opisu ledwo co mówi. I
          > jeszcze zalecać zmianę terapeutki - na jakiej podstawie?

          ----------> Przepraszam że się popisuję moim Aspie ale On do dziś nm ogromne
          problemy komunikacyjne , niezależnie od języka.

          Co do terapeutki i lekarza to ZAWSZE jestem zdania ze trzeba szukać drugiego ,
          trzeciego i piątego zdania.
          OT ale gdybym nie wyszarpała kilku lekarzy z różnych krajów to mój syn byłby
          dziś pozbawiony śledziony bo norwescy lekarze chcieli Mu ją usunąć z powodu
          trombocytopenii ale ja poszukałam pomocy w wielu krajach i językach.

          > Bo wg mnie terapeutka ma prawdopodobnie rację. Piszę prawdopodobnie, bo nie zna
          > m
          > niestety właściwości rozwojowych Twojego, andevi, dziecka. Ale z tego co piszes
          > z
          > to opóźnienie mowy jest dość duże.
          >
          > Z czego biorą się problemy komunikacyjne osób ze spektrum? Ano po pierwsze z
          > deficytów myślenia symbolicznego (a język to symbole), a po drugie z trudności
          > percepcyjnych (słuch, przetwarzanie słuchowe, sensoryka itd.).
          >
          > Popularnie się mówi, że osoby autystyczne KAŻDEGO języka uczą się tak, jak
          > języka obcego. No więc - mamy dziecko z opóźnionym rozwojem mowy, które z trude
          > m
          > porozumiewa się w ogóle. Jaki jest sens obarczania go dwujęzycznością (teraz)?
          > Co to ma mu dać? Wg mnie tylko utrudni rozwijanie komunikacji.

          -------------> Jeżeli uważasz wielojęzyczność za obarczanie to rozumiem
          dlaczego ją negujesz.
          Dla mnie wielojęzyczność to wzbogacenie.
          Mój syn ma problemy sensoryczne ogromne , symboliczne takoż , komunikacja to
          porażka, kontakt wzrokowy na drzewie , ironii nie rozumie.
          Nie ma znaczenia w jakim języku , On po prostu pewnych rzeczy nie łapie i juz.
          Czy mam Go ograniczyc i pozbawić kontaktu w wielu językach skoro w KAŻDYM ma
          identyczne problemy ?

          Ze mną dokładnie tak samo ŹLE komunikuje po polsku jak z siostrą po niemiecku i
          ze szkołą po norwesku.
          PROBLEM nie leży w tym że On jest wielojęzyczny tylko w TYM że ma zaburzeni
          autystyczne.



          >
          > Dziecko z takimi trudnościami powinno być uczone tego języka, który dominuje w
          > jego otoczeniu. A drugiego w ogóle nie powinno się uczyć (teraz).

          ------------> U nas jest tak że nie wiem jaki język dominuje.
          Norweski otoczenie , polski ja i komunikatory typu polskie radio i polska
          rodzina przez telefon i skype , norweska szkoła , 90 % znajomych Juniora to
          Niemcy ale ma też polskich znajomych w Oslo siostra ze mną po polsku , z
          Liliowym siostra po niemiecku po niemiecku, większość netu po angielsku.

          Jaki język mam wybrać jako dominujący:))))))
          Czekam na poradę.


          • roggalique Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 14:23
            jan.kran napisała:

            > ----------> Przepraszam że się popisuję moim Aspie ale On do dziś >ma ogromne
            problemy komunikacyjne , niezależnie od języka.

            Ale różni się tym od dziecka andevi, że skoro ma Z.A. to rozumiem, że nie miał
            opóźnionego rozwoju mowy, prawda? A więc jego myślenie symboliczne jest znacznie
            lepiej rozwinięte. Oczywiście - syn może mieć problem z niuansami językowymi,
            ale to jest znacznie wyższa półka.

            Dziecko andevi - zgaduję - zapewne ma problem znacznie bardziej podstawowy i
            zapewne uczenie go w ogóle nowych słów jest zadaniem żmudnym i wymagającym wielu
            powtórzeń, ćwiczeń.

            Nie można więc porównywać dziecka Z.A. z wykształconym myśleniem
            obrazowo-werbalnym, z dzieckiem autystycznym, u którego wyraźnie dominuje
            myślenie niewerbalne, obrazowe.

            > Co do terapeutki i lekarza to ZAWSZE jestem zdania ze trzeba
            > szukać drugiego

            Ale napisałaś "zmień terapeutkę", a nie - skonsultuj się z innym specjalistą w
            tej sprawie.

            > -------------> Jeżeli uważasz wielojęzyczność za obarczanie to
            > rozumiem
            > dlaczego ją negujesz.

            Wybacz, ale stosujesz demagogię, pominęłaś moje argumenty i odniosłaś się do
            jednego zdania, które wyrwane z kontekstu jest nieprawdziwe.

            Nie mówię, że wielojęzyczność jest obarczaniem. Dzieci, które mają możliwości
            uczenia się języków, powinny się ich uczyć.

            Dzieci, które w wieku ponad 3 lat rozwijają mowę powoli, i jak wynika z postu
            andevi, w pewnym stopniu ta mowa jest niefunkcjonalna - są drugim językiem
            obciążone.

            > Dla mnie wielojęzyczność to wzbogacenie.

            Dla Ciebie. Dla mnie też. Ale mówimy o małym dziecku z wyraźnymi problemami
            rozwojowymi. Może trochę empatii;)

            > Mój syn ma problemy sensoryczne ogromne , symboliczne takoż ,
            > komunikacja to
            > porażka, kontakt wzrokowy na drzewie , ironii nie rozumie.

            Ale kiedy poprosimy go: "Pokaż guziczek" to nie pokaże policzka, prawda? A jeśli
            mamy dziecko z opóźnionym rozwojem mowy w wieku lat 3 to my mówimy o takich
            właśnie problemach. A nie o ironii, przysłowiach i facecjach.

            > Czy mam Go ograniczyc i pozbawić kontaktu w wielu językach skoro > w KAŻDYM ma
            > identyczne problemy ?

            A czy ja TOBIE proponuję jednojęzyczność? Ja to pisałem w odniesieniu do postu
            andevi.

            > Jaki język mam wybrać jako dominujący:))))))

            Zapewniam, sytuacja Twojego syna wynika z jego MOŻLIWOŚCI.
            Gdyby ich nie miał, to nie miałby znajomych Niemców, Anglików itd. Skoro potrafi
            się z nimi komunikować - to gratulacje! Niech to wykorzystuje i używa tylu
            języków ile chce. Ma takie MOŻLIWOŚCI poznawcze.

            pozdrawiam
    • 9-x-2 Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 07:11
      To chyba zależy. Szczerze zazdroszczę takim talentom. Niestety nie każdy
      ZA/autystyk ma uzdolnienia języczne, Często wręcz przeciwnie.
      Mój syn przez ok. 1,5 roku był wychowywany dwujęzycznie, później ze względu na
      właśnie taki nakaz odstawiłam drugi. Został tylko polski. To było zalecenie
      neurologopedy, więc nie moja decyzja.
      Oczywiście mowa ruszyła.
      Ale syn mój ma wyraźnie zaznaczone zaburzenia semantyczno-pragmatyczne, czyli
      mowa i budowa zdań/nauka nowych słów przechodzi z założenia bardzo ciężko.
      Sądzę, że w moim przypadku rezygnacja z drugiego języka była słuszna.
      Ruszyła mowa, potrafił jakoś się dogadać, a co za tym idzie miał mniej
      frustracji i lepiej zaczął sobie radzić z otoczeniem.
    • jan.kran Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 09:05
      Oczywiście że każde dziecko jest inne . Mój ex , ZA , w mniejszym stopniu
      zaburzony niż syn nie może się porzadnie nauczyć żadnego języka.
      Ale ja mam wrażenię że on nigdy nie walczył i sie nie sta®ał i szedł po
      najmniejszej linii oporu w każdej dziedzinie.
      Ja bym w tak istotnej sprawie nie opierła się na jednym terapeucie i poszukała
      druiego zdania.
      Polecam jeszcz ten wątek , nie o ZA ale o Holandii.

      forum.gazeta.pl/forum/w,37229,101937921,101937921,Co_mnie_dzis_spotkalo_w_zlobku.html
    • tijgertje Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 09:28
      Andevi, w wiatrakowie ida po najmniejszej linii oporu jesli dziecko
      ma problemy i jest wychowywane 2-jezycznie. Skonsultuj sie z
      prychologiem , albo jeszcze lepiej prsychiatra dzieciecym. Jesli
      konsekwentnie mowilas do syna od poczatku po polsku i widzisz, ze
      rozumie oba jezyki, to nie rezygnowalabym z polskiego. Na pewno
      warto odpuscic mu mowienie po polsku, jesli bedzie wiedziec, ze NIE
      MUSI, byc moze sie przelamie i zacznie wiecej gadac w jednym jezyku.
      Nie wiem jednak, jak sobie wyobrazaja twoja sytuacje? Do jednego
      dziecka masz mowic w obcym ci w sumie jezyku, a do drugiego mozesz
      po polsku? Obawiam sie, ze jesli nigdy po tubylczemu do syna nie
      mowilas, nagla zmiana moze sie okazac dodatkowym stresem. Ma
      swiadomosc, kto do niego jak mowi, jest to pewien staly faktor w
      jego zyciu i moze sie okazac, ze tylko go to bardziej zdezorientuje.
      Jesli nie ma problemu z rozumieniem jezykow, kontynuowalabym
      mowienie po polsku, ale nie wymagala odpowiedzi w tym samym jezyku.
      Mozesz sprawdzic jego reakce mowiac polecenia po polsku i
      powtarzajac po tubylczemu. Moj mlody skubany do mnie po polsku nigdy
      nie chcial mowic, od malego doskonale wiedzial kto po jakiemu gada i
      jesli ktos tubylczy rozumial, po polsku slowa nie powiedzial. Teraz
      ma 6 lat i ostatnio sam wpadl na to, ze sie po polsku nauczy. Pyta
      mnie o rozne slowka, kaze mi tlumaczyc zdania, a ja nie robie nic
      ponadto, wiem, ze jak tylko zobaczy,z e mie zalezy, to sie znbowu
      zablokuje;) Taki typek skubany;)
      • roggalique Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 11:44
        tijgertje napisała:

        > MUSI, byc moze sie przelamie i zacznie wiecej gadac w jednym
        > jezyku.

        Załóżmy, że zacznie po polsku. W Holandii. I co - będzie chodził całe życie do
        placówek z językiem polskim wykładowym?
        Co niby ma zrobić z tym polskim w przedszkolu, gdzie wszyscy mówią po holendersku?

        > Nie wiem jednak, jak sobie wyobrazaja twoja sytuacje? Do jednego
        > dziecka masz mowic w obcym ci w sumie jezyku, a do drugiego mozesz
        > po polsku?

        No i? Jeszcze raz piszę - a migowy, a gesty, a piktogramy? To nie są naturalne
        metody komunikacyjne przeciętnego człowieka, a jednak czasem trzeba takimi
        alternatywnymi metodami się posługiwać.

        > Obawiam sie, ze jesli nigdy po tubylczemu do syna nie
        > mowilas, nagla zmiana moze sie okazac dodatkowym stresem.

        Za to z pewnością nie przeżyje stresu w środowisku, które z polskich słów zna
        tylko "Walesa". Jak ma się porozumieć z rówieśnikami? Z nauczycielami?

        pozdro
        • tijgertje Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 19:30
          roggalique napisał:
          Rogalique, mysle, ze przesadzasz nieco. dziecko naturalnie w mowie
          wybiera latwiejszy jezyk i nikt mi nie wmowi, ze dziecko, ktore
          slyszy bardzo skomplikowany polski od tylko jednej jedynej osoby,
          jaka jest mama, majac na co dzien kontakst z bajecznie prostym
          niderlandzkim, ktorym posluguje sie tata, babcia i cale otoczenie,
          wybierze jako pierwszy jezyk polski. Takimi hipotezami szkoda sobie
          komplikowac zycie. Pewnie,z e mozna mowic do dzieci w innych
          jezykach, ale po co to robic, jesli ma sie alternatywe? Bede sie
          jednak upierac przy tym, ze problem nie lezy w rozumianym jezyku, bo
          przypuszczam,z e dziecko oba rozumie w podobnym stopniu. Znacznie
          latwiej jednak zaczac mowic, jesli moze sie skoncentrowac na jednym,
          prostszym jezyku, jakim w tym wypadku jest niderlandzki, dlatego
          napisalam, ze andevi powinna mowic nadal po polsku, nie wymagajac
          odpowiedzi w tym samym jezyku. Bierna a czynna znajomosc jezyka to 2
          zupelnie inne rzeczy. Moja gadula sie cichutka robi, jak ma gfadac
          po polsku i wiem, ze zeby gadac, trzeba miec wystarczajaco duzo
          wiary we wlasne umiejetnosci. Moja opinia jest taka, a nie inna, bo
          znam od podszewki niemal medyczny swiat Holandii i doskonale znam
          stosunek do 2-jezycznosci, zwlaszcza u dzieci zaburzonych. Zazwyczaj
          nie maja pojecia o 2-jezycznosci i NAKAZUJA mowienie do dziecka
          tylko po tubylczemu, nie zastanawiajac sie, jakie to moze miec
          konsekwencje dla calej rodziny.
    • mruwa9 Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 12:46
      Moje dzieci sa rowniez dwujezyczne, corka z autyzmem mowi wlasciwie
      w swoim wlasnym narzeczu, ale w tym narzeczu mozna uslyszec oba
      jezyki. Czyli mozna uznac, ze jest dwujezyczna. na poczatku personel
      przedszkola sugerowal, zeby zdecydowac sie na jeden jezyk (nie
      polski), zeby ulatwic zycie , no chyba nie dziecku, ale sobie -
      personelowi - przede wszystkim, co zostalo wysmiane przez logopede
      (no, moze nie wysmiane tak doslownie) i pedagogow specjalnych ze
      szkoly dziecka. Bo dla niego dwujezycznosc jest naturalna, nawet
      przy opoznionymn /uposledzonym rozwoju mowy. W domu u nas jezyk
      polski jest obowiazkowy, w szkole- szwedzki i tak ma byc. Ja w domu
      po szwedzku z dziecmi rozmawiac nie bede. Niedoczekanie.
      • roggalique Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 14:36
        mruwa9 napisała:

        > Moje dzieci sa rowniez dwujezyczne, corka z autyzmem mowi
        > wlasciwie
        > w swoim wlasnym narzeczu, ale w tym narzeczu mozna uslyszec oba
        > jezyki.

        Zbyt enigmatycznie napisałaś, nie mogę się odnieść, co to znaczy narzecze? Czy
        ją można zrozumieć? Czy tylko Ty ją rozumiesz? Czy zawsze ją rozumiesz?

        Ale tak ogólnie czy uważasz, że porozumiewanie się narzeczem złożonym ze
        mieszaniny dwóch języków, w dodatku (muszę zgadywać, że tak jest, ale zdanie, że
        w tym "narzeczu MOŻNA usłyszeć" na to może wskazywać) okraszonej już to swoistą
        mową dziecięcą lub mową idiosynkratyczną - jest funkcjonalne? Ułatwia
        komunikację w środowisku?

        > Czyli mozna uznac, ze jest dwujezyczna.

        Za mało danych, bym mógł przytaknąć;)

        > na poczatku personel
        > przedszkola sugerowal, zeby zdecydowac sie na jeden jezyk (nie
        > polski), zeby ulatwic zycie , no chyba nie dziecku, ale sobie -
        > personelowi - przede wszystkim,

        Z pewnością ten personel zasługuje na potępienie. Jak można domagać się, np. we
        Francji, żeby polskie dziecko autystyczne mówiło po francusku! To zadaniem
        personelu i rówieśników jest nauczenie się języka polskiego!

        Wybacz, że ironizuję, ale nie rozumiem takiego podejścia. Mieszkając w obcym
        kraju trzeba porozumiewać się językiem lokalsów, inaczej jest się w izolacji
        językowej.

        > co zostalo wysmiane przez logopede
        > (no, moze nie wysmiane tak doslownie) i pedagogow specjalnych ze
        > szkoly dziecka. Bo dla niego dwujezycznosc jest naturalna, nawet
        > przy opoznionymn /uposledzonym rozwoju mowy.

        Mówimy o autyzmie. Jeśli ktoś uważa, że dziecko autystyczne, nie rozwijające
        prawidłowo mowy w zakresie ekspresji i rozumienia, powinno uczyć się dwóch
        języków to nie rozumie czym jest autyzm i jakie są procesy poznawcze w autyzmie.

        > W domu u nas jezyk
        > polski jest obowiazkowy, w szkole- szwedzki i tak ma byc. Ja w
        > domu
        > po szwedzku z dziecmi rozmawiac nie bede. Niedoczekanie.

        Twój wybór. Ja wypowiadam tylko swoje zdanie na temat dwujęzyczności u dzieci
        autystycznych z poważnymi problemami w zakresie rozwoju mowy.

        Język, tradycja itd. pozostają domeną jednostki. Jednostka wybiera.
        A za dziecko decyduje rodzic, proste.

        Mi chodzi tylko o to, że dla MNIE najważniejsze by było w takiej sytuacji, żeby
        dziecko potrafiło się komunikować z otoczeniem, nadawać i odbierać ze
        zrozumieniem komunikaty od otoczenia, móc prowadzić dialog z otoczeniem itd.
        Starałbym się to dziecku maksymalnie ułatwić.


        • mruwa9 Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 16:14
          roggalique napisał:

          > >
          > Zbyt enigmatycznie napisałaś, nie mogę się odnieść, co to znaczy
          narzecze? Czy
          > ją można zrozumieć? Czy tylko Ty ją rozumiesz? Czy zawsze ją
          rozumiesz?

          Ja rozumiem, otoczenie - nie. Szkola- bywa, ze rozumie niektore
          slowa, zwroty, choc sa mocno znieksztalcone i jedno slowo w jezyku
          mojego dziecka moze znaczyc rozne rzeczy, zaleznie od kontekstu,
          sytuacji. Ale mowimy o dziecku, ktore prawdopodobnie nigdy nie
          rozwinie mowy w stopniu umozliwiajacym komunikacje z calym
          otoczeniem, dlatego wiekszy nacisk stawia sie na rozwoj
          alternatywnych form komunikacjhi (PECS), nie zaniedbujac jednozesnie
          cwiczen logopedycznych. Nikt nie wie, jak daleko dziecko dotrze z
          mowa.

          >
          > Ale tak ogólnie czy uważasz, że porozumiewanie się narzeczem
          złożonym ze
          > mieszaniny dwóch języków, w dodatku (muszę zgadywać, że tak jest,
          ale zdanie, ż
          > e
          > w tym "narzeczu MOŻNA usłyszeć" na to może wskazywać) okraszonej
          już to swoistą
          > mową dziecięcą lub mową idiosynkratyczną - jest funkcjonalne?
          Ułatwia
          > komunikację w środowisku?


          Moje dziecko ma mocno utrudniona komunikacje z powodu autyzmu, a nie
          z powodu dwujezycznosci. I w tej dwujezycznosci doskonale wie,
          jakimi slowami poslugiwac sie w domu, a jakimi w szkole (przelacza
          sie automatycznie, a ja, odwiedzajac szkole, to widze i slysze).

          >
          > > Z pewnością ten personel zasługuje na potępienie. Jak można
          domagać się, np. we
          > Francji, żeby polskie dziecko autystyczne mówiło po francusku!

          Nie, ale oczekiwanie, ze ja, Polka, bede z rodzonym dzieckiem
          rozmawiac w domu po szwedzku, bylo dosc upiornym pomyslem.

          >
          > Wybacz, że ironizuję, ale nie rozumiem takiego podejścia.
          Mieszkając w obcym
          > kraju trzeba porozumiewać się językiem lokalsów, inaczej jest się
          w izolacji
          > językowej.

          Na zewnqatrz- oczywiscie. We wlasnym domu - niby dlaczego?
          Zaniedbujac jezyk polski okaleczamy nasze dzieci, odbierajac im
          szanse na tak naturalna i zupelnie za darmo osiagalna
          dwujezycznosc.Pozbawiajac w pewnym sensie przeszlosci, zakotwiczenia
          w kulturze, jezyku, bo chocbym tu miezkala nie wiem, jak dlugo,
          obcojezyczne brzmienie zawsze bedzie slyszalne w mojej mowie.
          Szwedzki nigdy nie bedzie dla mei naturalnym, pierwszym jezykiem,
          choc jest to jezyk, ktorym trzeba sie poslugiwac na zewnatrz, w
          pracy, szkole, z sasiadami, w sklepie, urzedach itp.

          > Mówimy o autyzmie. Jeśli ktoś uważa, że dziecko autystyczne, nie
          rozwijające
          > prawidłowo mowy w zakresie ekspresji i rozumienia, powinno uczyć
          się dwóch
          > języków to nie rozumie czym jest autyzm i jakie są procesy
          poznawcze w autyzmie

          Akurat mowimy o logopedzie, ktory pracuje niemal wylacznie z
          dziecmi sopecjalnej troski, w duzej mierze- z dziecmi z autyzmem.
          Wadami wymowy logopeda sie tu nie zajmuje.
          A moje dziecko nie tyle UCZY SIE dwoch jezykow, ile je po prostu MA,
          poznaje, wchlania przez skore ;-) I nie sadze, zeby dwujezycznosc
          jakkolwiek uposledzala rozwoj mowy jako takiej, porownujac z innymi
          dziecmi ze szkoly, dwu- lub jednojezycznymi. Nikt nie wie, jak
          daleko w rozwoju mowy moje dziecko dotrze, ale dzieki np. obrazkom
          (PECS) uczy sie, ze jeden przedmiot/czynnosc moze roznie brzmiec w
          domu i w szkole, ze rozne slowa moga w roznych jeztykach znaczyc to
          samo.

          > .
          >
          > > W domu u nas jezyk
          > > polski jest obowiazkowy, w szkole- szwedzki i tak ma byc. Ja w
          > > domu
          > > po szwedzku z dziecmi rozmawiac nie bede. Niedoczekanie.
          >
          > Twój wybór. Ja wypowiadam tylko swoje zdanie na temat
          dwujęzyczności u dzieci
          > autystycznych z poważnymi problemami w zakresie rozwoju mowy.
          >
          > Język, tradycja itd. pozostają domeną jednostki. Jednostka
          wybiera.
          > A za dziecko decyduje rodzic, proste.
          >
          > Mi chodzi tylko o to, że dla MNIE najważniejsze by było w takiej
          sytuacji, żeby
          > dziecko potrafiło się komunikować z otoczeniem, nadawać i odbierać
          ze
          > zrozumieniem komunikaty od otoczenia, móc prowadzić dialog z
          otoczeniem itd.
          > Starałbym się to dziecku maksymalnie ułatwić.
          >
          >
        • mruwa9 dokoncze, bo wczesniej mi przerwano 13.06.10, 09:09
          roggalique napisał:


          >
          >>
          > Mi chodzi tylko o to, że dla MNIE najważniejsze by było w takiej
          sytuacji, żeby
          > dziecko potrafiło się komunikować z otoczeniem, nadawać i odbierać
          ze
          > zrozumieniem komunikaty od otoczenia, móc prowadzić dialog z
          otoczeniem itd.
          > Starałbym się to dziecku maksymalnie ułatwić.


          Dla mnie to tez jest wazne, aby dziecko potrafilo sie komunikowac z
          otoczeniem. Tylko, ze prawdopodobnie nigdy nie bedzie sluzyla do
          tego mowa, moze z najblizszym otoczeniem.- tak, z osobami
          nieznanymi - nie sadze, zawsze pewnie potrzebny bedzie tlumacz. I
          dlatego tak duza wage przyklada sie do rozwoju alternatywnych form
          komunikacji (jezyk migowy- to nas akurat nie dotyczy, nie wypalilo,
          czy wlasnie PECS). rezygnujac z jezyka ojczystego (polskiego) wcale
          nie ulatwilabym dziecku zadania, wprost przeciwnie, w jakims sensie
          okaleczylabym je, pozbawiajac nie tylko szansy na zupelnie naturalna
          dwujezycznosc, ktora obserwuje u dziecka, mimo tak zaburzonego
          rozwoju mowy, ale chocby dlatego, ze sama jeszcze przez jakis czas
          nie bede sie poslugiwala szwedzkim na takim poziomie, na jakim jest
          moja polszczyzna (wymowa, zasob slow, poprawnosc gramatyczna). Tak
          wiec nie jestem odpowiednia osoba, ktora powinna uczyc dziecko
          szwedzkiego. Akurat rozpoczely sie wakacje i nie mam mozliwosci
          porozmawiania z nauczycielem czy logopeda, ale przy najblizszej
          okazji postaram sie popytac o literature na temat dwu- czy
          wielojezycznosci u dzieci z autyzmem ( w Szwecji liczba imigrantow
          jest ogromna, wiec odsetek dzieci wielojezycznych z autyzmem
          rowniez, zwlaszcza, ze np. dzieci afrykanskie w Szwecji
          statystycznie znacznie czesciej maja autyzm, wiec sadze, ze musza
          istniec badania i literatura na ten temat).
    • roseanne Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 12.06.10, 14:53
      moje 3 grosze

      terapuetka nie poslugje sie jezykiem polskim, wiec umacnia swoja teorie, ze jej
      jezyk jest wazniejszy, bo ten moze byc poprawiany i prowadzony przez nia

      uklad miesni ust, policzkow, gardla jest zalezny od jezyka,
      moja corka np, "zlapala" angielski zanim do konca mowila plynnie po polsku i
      mimo lat wielu ma klopot z wyrazna artykulacja polskich zglosek, angielkojzyczni
      terapeuci nie mogli pomoc w tyn akurat problemie, oni nie moga wymowic rz, sz itd

      w waszym przypadku mysle ze trzeba sie przychylic do opinii terapuetki,
      opanowanie mozliwosci mowy jest wazniejsze niz ewentualnie klopoty z polskimi
      zgloskami
    • jan.kran Re: zaburzenia rozwoju mowy a wielojezyczne wycho 13.06.10, 03:01
      ***I doprawdy nie rozumiem co miałoby być trudnego w tym, że do jednego dziecka
      mówi się po holendersku, a do drugiego po polsku?

      -------------> Ja uważam z kolei że to jest duży problem. Przez dwanaście lat
      mówiłam do obojga dzieci tylko po polsku , kompletnie sobie nie wyobrażam
      sytuacji że do dziecka A mówię w języku A do dziecka B w jezyku Y.


      ***I ba - uczy się rodzeństwo, że mówiąc do autystycznego brata czy siostry z
      trudnościami w rozumieniu mowy - trzeba posłużyć się gestem i obrazkiem. Bo
      inaczej może nie zrozumieć.

      ---------> Zgadza się. My mamy określony system komunikacji. Ja i Młoda
      mówimy do Juniora w pewien określony sposób i akurat to w jakim języku nie ma
      znaczenia. Ważne jest to JAK mówimy.

      ***Ale różni się tym od dziecka andevi, że skoro ma Z.A. to rozumiem, że nie miał
      opóźnionego rozwoju mowy, prawda?

      ---------> Trudno mi to ocenić bo przez lata nie wiedziałam że Liliowy jest
      autystą, diagnozę miał bardzo późno.
      Moja córka , nie Aspie , zaczęła mówic póżniej niż brat. On używał wielu słów
      , ale nie wiem ile z nich rozumiał...

      ***Ale napisałaś "zmień terapeutkę", a nie - skonsultuj się z innym specjalistą w
      tej sprawie.

      ----------> W pierwszym poście napisałam jak powyżej ale w kolejnym:

      ***Ja bym w tak istotnej sprawie nie opierała się na jednym terapeucie i poszukała
      drugiego zdania.

      Ja jestem totalnie nieufna do terapeutów , nauczycieli , lekarzy i specjalistów
      na niwie wielojęzyczności i autyzmu.
      Większość osób które spotkałam na swojej drodze było swietnych otwartych i
      kompetennych.
      Ale natknęłam się też na taki beton i głupotę że głowa mała.
      Ja jestem filologiem i pedagogiem i trochę mam pojęcie w temacie, natychmiast
      wyczuwam niepewnośc i brak komptetencji.
      Doceniam to że aktualnie Aspie ma po prostu genialną pomoc a współpraca idzie
      jak po sznurku , zarówno ja jak i szkoła , psycholog i pedagog działamy razem
      i efekty są bdb.
      Ale nie zawsze tak było...

      *** Jesli nie ma problemu z rozumieniem jezykow, kontynuowalabym
      mowienie po polsku, ale nie wymagala odpowiedzi w tym samym jezyku


      -----------> Tak robiłam latami. Ja po polsku a Junior często odpowiadał po
      niemiecku. Miałam momenty totalnego załamania bo z Młodą nie było aż takich
      problemów. Ale nie odpuszczałam bo wiedziałam ze On doskonale rozumie polski.
      Opłacalo się.
      Po wielu latach walki i wątpliwości jakaś klapka w mózgu Mu się otworzyła i
      chętnie mówi po polsku.
      Mówi z akcentem ale ma bogate słownictwo i spore pojęcie o polskiej kulturze ,
      literaturze , polityce , muzyce.

      ***Załóżmy, że zacznie po polsku. W Holandii. I co - będzie chodził całe życie do
      placówek z językiem polskim wykładowym?
      Co niby ma zrobić z tym polskim w przedszkolu, gdzie wszyscy mówią po holendersku?

      --------> Moje dzieci zaczęły po polsku. W DE. Z językiem polskim w przedszkolu
      nie robiły NIC bo się prozumiewały w tubylczym ...

      ***Za to z pewnością nie przeżyje stresu w środowisku, które z polskich słów zna
      tylko "Walesa". Jak ma się porozumieć z rówieśnikami? Z nauczycielami?

      ----------> Jeteś zwolenniczką wychowania bezstresowego ?
      To już wyszło z mody 20 lat temu...
      Moje dzieci w Niemczech porozumiewały się z rówieśnikami i nauczycielami po
      niemiecku , w Norwegii po norwesku...

      Proste:)))

      *** Może trochę empatii;)

      Rogalik , jak ja bym nie miała empatii to bym się nie angażował w forum o
      wielojęzyczności , w to forum i nie odpowiadała na wiele majli i telefonów jakie
      kierują do mnie matki dzieci wielojęzycznych i autystycznych.
      Na pewno nie wiem wszystkiego i ciągle sie uczę i czytam.
      Poza tym od lat 20 + mam dwoje dzieci wielojęzycznych a do tego od blisko
      trzech lat zdiagnozowanego Liliowego.
      Zapewniam Cię że nie jest lekko.
      Popełniłam i popełniam wiele błędów ale moje dzieci sa już uksztaltowane
      wilojęzycznie.
      Jak chodzi o Aspergera to bardzo boleję nad tym że syn został tak pożno
      zdiagnozowany , wiele smutku i problemów uniknęlibyśmy gdyby diagnoza była
      wcześniejsza.
      Ale mleko się rozlało i teraz próbuję pomóc innym a zarazem korzystam z
      doświadczeń osób ktore przeżywaja to samo co my.
      pozdrawiam :)
      Ula








Pełna wersja