kontakty z dziecmi

17.06.10, 22:13
Mam wielka prosbe - czy mozecie podac przyklady, co oznaczaja
problemy z zawieraniem kontaktow u autystyka. Czy to oznacza, ze
takie dziecko w ogole nie lubi dzieci, ucieka od nich, nie potrzebuje
ludzi? Czy tez po prostu nie umie zainicjowac zabawy? Mam synka, kt.
ma 4 lata, ma lekko opozniony rozwoj i dopiero rozkreca sie z
mowieniem. Dzieci uwielbia od zawsze, lubi ludzi, nowe miejsca. Ale
jego kontakt z dziecmi wyglada tak: biegnie na plac zabaw i wlazi na
rozne elementy, probuje zaczepic jakies dziecko - mowi czesc, albo
nasladuje je (np. tamto zjezdza, to on tez), albo sie wyglupia(ma
mlodszego brata, kt. sie strasznie cieszy jak ten starszy sie
wyglupia) albo jak sa jakies starsze dzieci to je obserwuje i krazy
wokol nich. Ale nie inicjuje zabawy (np. pobawmy sie w cos), nie
rozmawia z dziecmi (jest b. wrazliwy i troche niesmialy). Jesli
jakies dziecko odpowie na jego zaczepki to maly ciagle za nim biega,
nasladuje, zaczepia, jest przeszczesliwy, ze ktos sie nim
zainteresowal. Ale te zabawy to wlasnie takie zjezdzanie ze
zjezdzalni, albo zabawka w berka, albo obserwowanie co tamten robi,
albo jakas glupawka.
    • myszewa Re: kontakty z dziecmi 18.06.10, 00:47
      Pewnie u różnych dzieci różnie wygląda - dla mojeg 3 latka dzieci
      mogłyby w ogóle nie istnieć :( absolutnie nie zwraca na nie uwagi,
      jeśli już woli dorosłych. Natomiast na zajęciach grupowych jest
      chłopiec, który uwielbia dzieciaki, wita się z każdym wylewnie,
      zawsze dopytuje się jeśli któregoś nie ma, ale ma problemy z
      inicjowaniem i podtrzymywaniem kontaktu. Dla pocieszenia powiem Ci,
      że jeśli synek naśladuje innych to bardzo dobry znak, autyści mają
      na ogół problemy z naśladownictwem.
    • martinimartini Re: kontakty z dziecmi 18.06.10, 09:10
      Mój 9 latek wg psychologa nie czuje potrzeby posiadania kolegów. ja
      niestety tez mam takie wrażenie. I mam też wrażenie, że zupełnie nie
      cierpi z tego powodu. O inicjowaniu czy podtrzymywaniu kontaktów nie
      ma mowy. Miał w życiu jednego kolegę w przedszkolu, i to tylko
      dlatego, że ten kolega był uparty i nie dał się spławić ani
      zniechęcić. I w kontaktach z nim młody zachowywał się zupełnie
      poprawnie.
      Teraz zdarzają się sytuacje, kiedy np. przebywa pierwszy raz na
      zajęciach z obcą sobie klasą w której nikogo nie zna, siada obok
      pierwszego z brzegu osobnika i normalnie nawiazuje rozmowę. Zupełnie
      jakby nie był sobą. Rzadkie to pzrypadki, ale bywają. Częściej jest
      tak, że nawet kolegów z klasy (którzy swoją drogą lubią go) traktuje
      jakby byli przezroczyści.

      Mała poprawka, młody ma jednego kumpla - młodszego 2 lata brata.
      dogadują się naprawdę świetnie.
    • marika012 Re: kontakty z dziecmi 18.06.10, 09:41
      Mój syn (zdiagnozowane CZR) garnie się do dzieci. Często wybiera sobie jakieś
      dziecko za którym chodzi krok w krok, jest jego cieniem. Nie umie zainicjować
      albo podtrzymać zabawy. Rzadko logicznie z drugim dzieckiem porozmawia. Gdy
      jakieś dziecko chce nawiązać kontakt z moim synem, mówi coś do niego, proponuje
      zabawę, młody zachowuje się jakby nie rozumiał o co tamtemu dziecku chodzi. Nie
      odpowiada na pytania albo odpowiada całkiem bez sensu.
      Z moim synem chodzi do klasy chłopiec z ZA i tamten w ogóle nie zwraca uwagi na
      dzieci, nie wykazuje chęci kontaktu. Jednak zapytany odpowiada o wiele
      logiczniej niż mój młody.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: kontakty z dziecmi 18.06.10, 09:54
      Mój 5-latek na widok dzieci robi w tył zwrot. W ogóle poinformowanie
      go, że gdzieś będzie dziecko, kończy się tym, że odmawia pójścia w
      dane miejsce. Toleruje jedynie starszego o 2 lata brata.
    • tijgertje Re: kontakty z dziecmi 18.06.10, 09:55
      Nie kazde dziecko z autyzmem nie wykazuje potrzeby kontaktu z
      innymi. Przykladem jest moj mlody. On kolegow potrzebuje niemal jak
      powietrza, ciagnie do dzieci strasznie, z tym , ze kontaktuje sie z
      nimi bardzo jednostronnie. U nas do szkoly 4-latki dochodza zawsze
      tuz po urodzinach, w roznych porach roku szkolnego. Mlody czasem 2
      miesiace po tym, jak sie pojawi nowe dziecko, mimo, siedza razem
      przy stoliku i rowniez na zewnatrz wspolnie sie bawia, nadal nie
      wie, jak sie "nowy chlopiec" nazywa. Jego kontakt jest dosc
      jednostronny, ma swoja wizje i nawet jak zadaje pytanie, nie zawsze
      oczekuje odpowiedzi. Nie potrafi podjac inicjatywy, czesciej
      nasladuje inne dzieci. W zabawie najgorzej jest, jesli dzieciaki
      usiluja sie bawic w zabawy tematyczne. Moj mlody dokladnie wie, jak
      taka zabawa powinna wygladac, zagaba musi sie odbyc dokladnie wedlug
      jego schematu i zasad, bo tak POWINNO sie np w indian bawic. Jesli
      dzieci usiluja cos zmienic, albo kaza mu grac inna role, jest
      tragedia. Mlody tez sporo papla (po mamie) i dzieciaki czesto za nim
      nie nadazaja. Z ndoroslymi kontaktuje sie znacznie latwiej, z
      dziecmi wyglada, ze bawi sie razem, jednak przy wnikliwszej
      obserwacji widac, ze dzieci bawia sie obok siebie, nie ze soba.
      • marika012 Re: kontakty z dziecmi 18.06.10, 10:13
        Mój też nie wie jak się dzieci nazywają. Kończy własnie pierwszą klasę i przez
        9,5 m-ca poznał imiona może 2-3 dzieci z klasy.
        Jednak jego kolega z ZA mimo, iż nie jest zainteresowany kontaktem z dziećmi i
        wydaje się być pochłonięty bez reszty swoim światem - zna wszystkie imiona, wie
        który rodzic jest którego dziecka.
    • aikii Re: kontakty z dziecmi 18.06.10, 15:50
      Bardzo dziekuje za odpowiedzi. Widze, ze jest bardzo roznie. Moj maly odpowiada
      dzieciom calkiem przytomnie jak ktos je zagadnie. Ale pamietam, ze jeszcze rok
      temu tak jakby zupelnie nie rozumial, gdy ktos np. mowil: idz sobie. To on stal
      i sie usmiechal, wtedy bylo dosc slabo z mowieniem i rozumieniem jeszcze. Ciezko
      tez wlasnie z inicjowaniem zabawy (ale nawet nie wiem jak to wyglada normalnie u
      4-latkow) i normalnej rozmowy. Czasem zdarza sie, ze podejdzie i mowi - pobaw
      sie ze mna. Albo mowi: czy mozemy bawic sie np. plastelina? Czy mozemy zjezdzac?

      A jeszcze mam takie pytanie: jak to jest z rozumieniem emocji?

      Moje dziecko ma bardzo plastyczna twarz, wszystkie emocje widac u niego jak w
      otwartej ksiedze. Doskonale wie jak ktos jest smutny czy tez zartuje (chodzi o
      domownikow). Nie za bardzo wiem czy umie tak samo odczytac emocje u kogos
      obcego. Jak jest u Waszych dzieci?
      • iska2009 Re: kontakty z dziecmi 18.06.10, 20:04
        Moj prawie 5 latek tez nie ma problemu z wyrazaniem emocji, z
        odczytywaniem jest roznie, czasem bawimy sie w ten sposob, ze ja
        robie mine, a on ma zgadnac czy jestem smutna, wesola,
        przestraszona, zdziwiona itd. i z tym nie ma problemu, natomiast
        gorzej jest z empatia. Wydaje sie ze jest obojetny gdy ktos sie
        np.uderzy, czy jest smutny. Tak jakby tego nie zauwazal, natomiast
        skubaniec bezblednie wyczuje, gdy ktos jest zdenerwowany. Nawet jak
        tego zdenerwowania nie okazuje w zaden sposob, mlody sie od razu tez
        sie denerwuje.
        • gomado Re: kontakty z dziecmi 20.06.10, 18:39
          To calkiem niezle z tymi Waszymi autystykami, jak normalne dzieci.
          Moj ma teraz 3,5 roku i emocje sa mu calkiem obce, staram sie uczyc
          go tego, ale on nie obserwuje normalnie twarzy, wiec nawet nie
          zauwaza, ze ktos robi jakas mine, a nawet jak zauwaza to nie reaguje
          adekwatnie. Np jak ktos sie uderzy to smieje sie i to takim
          chichoczacym smiechem.
          Najczesciej bawi sie sam, niby cieszy sie ze ktos sie z nim bawi,
          ale ta osoba sluzy mu tylko do przytrzymania zabawki, ruszenia nia,
          nie ma prawdziwego kontaktu.
          Mam nadzieje, ze umiejetnosc kontaktu bedzie sie polepszac z
          wiekiem. Narazie wyglada, ze to mu wcale nie przeszkadza, z reguly
          dzieci lubia go, to raczej on od nich odchodzi. Chociaz czasami jak
          mu sie ktos spodoba, to lazi za nim i jest strasznie namolny,
          zwlaszcza starsze rozowe dziewczynki.
          • iska2009 Re: kontakty z dziecmi 20.06.10, 19:23
            starsze rozowe dziewczynki :))) dobre! u nas podobnie tylko to juz
            musza byc takie duzo starsze dziewczyny, jak mu sie ktoras spodoba
            to nie ma zycia :)))
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: kontakty z dziecmi 20.06.10, 21:20
              Chyba jakis standard, bo moj synek tez jeszcze niedawno preferowal do kontaktu
              "starsze rozowe dziewczynki" - zeszlego lata mial etap przytulania sie do osob,
              ktore sobie upatrzyl. Szkoda mi bylo tych dziewczynek czasami, zwlaszcza takich,
              ktore widac bylo, ze tylko z grzecznosci nie protestowaly ;-).
          • gepardzica_z_mlodymi Re: kontakty z dziecmi 21.06.10, 13:05
            Mój syn odczuwa niepokój na widok mimiki innej osoby. Stara się
            interpretować ale zwykle jest to nietrafne. Na przykład denerwuje
            się minami niemowlaka: "A dlaczego on ma taka zdziwiona minę,
            przeciez ja nie mam nic nowego w ręce" i bach zakrywa głowę kołdrą
            kilkumiesięcznemu bratu. "Co to za minę zrobiłaś?! (do mnie) Nie rób
            wiecej takich min!" a ja bidna nawet nie wiem o co chodzi, bo
            przypadkowo coś tam mi się w twarzy ruszyło:P "Czy ten pan jest
            dobry, czy zły? Jaka to mina?" "Nie lubie pani X, bo się śmieje!" -
            chodzi o uśmiechniętą terapeutkę.
Pełna wersja