jei
06.07.10, 14:25
syn ma 5 lat. Nie podejrzewam żeby miał jakąś konkretną chorobę, ale na pewno
ma kilka cech, zachowań, które są ze spektrum ZA.
Po latach widzę też , że mój mąż chyba ma ZA.
Nie wiem jak z nim postępować. Problem jak zwykle nasila się latem, gdy
zaczynamy chodzić na plac zabaw, gdzie są dzieci.
syn jest niezwykle ułożonym, grzecznym, przestrzegającym zasad dzieckiem a
jego problemy emocjonalne tłumaczymy częstymi chorobami i pobytami w szpitalach.
Jest na wiek poważny, nie wygłupia się, nie robi rzeczy niespodziewanych,
niebezpiecznych.
Od zawsze był mało komunikatywny, nigdy nie cieszył się na czyjś widok, albo
tej radości nie okazywał. długo walczyłam o jego pierwszy uśmiech,
zdecydowanie za długo, długo nie nawiązywał kontaktu wzrokowego, co tłumaczę
później stwierdzonym zezem.
aktualnie mamy taki problem, że syn nie potrzebuje innych dzieci. Jeszcze rok
temu było tak, ze gdy inne dziecko się do niego zbliżało to on zaczynał
uciekać w panice, biegł przed siebie, nie widząc np ławki wpadał na nią. taka
reakcję wywoływało każde dziecko. Teraz po prostu jest agresywny, nie pozwala
się do siebie innym dzieciom zbliżyć, bawi się sam, a jak ktoś się zbliży
potrafi uderzyć. Jest sam - jest ok. Toleruje jedynie młodszego brata, bo ten
robi to co on chce. spytany dlaczego nie chce iść do innych dzieci, odpowiada
że one zawsze chcą się bawić inaczej niż on a jemu się inne zabawy nie podobają.
Do dorosłych się nie odzywa wogóle bo jest nieśmiały.
Z rodziną rozmawia normalnie. Ale gdy jest w domu więcej osób, zaczyna
zachowywać się niegrzecznie aby zwrócić na siebie uwagę, jest wtedy bardzo
natrętny.
drugi problem jest taki, że bardzo boi się np niektórych zjeżdżalni, ale nie
wszystkich. I nie pójdzie np na karuzelę jeżeli jest tam inne dziecko. W
przedszkolu bawi się sam w kącie, a jesli ktoś mu przeszkodzi to bije.
W grupie lubi jedynie zabawy zorganizowane według zasad przedszkolanki i
nadzorowane.
Drugi syn zachowuje się bez problemów wobec innych dzieci.
Jak reagować mam w takich sytuacjach? Dzis chłopiec oberwał od niego
ciężarówką, więc za karę zabieram i wracamy natychmiast do domu, gdzie ma karę
w stylu karnej poduszki. Potem mnie przeprasza i mówi że rozumie co zrobił
źle. ale jutro to sie powtórzy.
Karać? Czy chodzić tam gdzie nie ma dzieci?