21aga1
12.08.10, 00:10
Mam bratanka 8 -latka. Chłopiec jest bardzo
specyficzny...Zastanawiamy się z mężem, czy kwestia wychowania czy
zaburzeń. Ma bardzo dobrych, kochających, cierpliwych rodziców, co
chcą zadowolić dziecko, a ono ciągle niezadowolone...Ma bardzo mały
kontakt z dziećmi, bo wychowany na wsi i w okolicy po prostu nie ma
dzieci. Chłopiec inteligentny, ładnie czyta, ale jakby strasznie
nieśmiały. Nie mówi, tylko jęczy, jakikolwiek komunikat od niego to
jękliwy cichy ton, pytam, żartuję, żeby wiedzieć o co chodzi i ledwo
słyszę "..no bo ja nie chcę/chcę...Jest u nas na wakacjach (ku
ogromnemu zaskoczeniu jego rodziców i naszym, sam chciał do nas
przyjechać, najpierw nasi synowie(młodsi) byli u nich 3 tygodnie).
Dziś tj. 4 dzień, powiedział do mnie pierwsze zdanie, że chce pójść
do sklepu, w którym byliśmy wczoraj...Mam wrażenie, że jego rozwój
jest bardzo nieharmonijny, np. bardzo się brudzi, rozwala/chlapie
jedzenie, siorbie (tak na poziomie 2-3latka). Ma silne
przyzwyczajenia np. pod pidżamę musi włożyć majtki, dziś jak nie
mógł znaleźć to płakał, bo on musi mieć majtki pod pidżamą...Z moimi
synami się niby bawi, ale dużo na zasadzie obserwatora, patrzy co
oni robią, biegną, to on ich naśladuje, układają tory kolejki to
patrzy, na wyraźne moje polecenie "B.tu połącz, proszę, postaw domek
itp. robi to wg instrukcji". Mój teść (który kilka godz. w ciągu
dnia był z dziećmi)pytał, czy ma problemy z mową, bo z nim w ogóle
się nie komunikuje, nie odpowiada na pytania itp. Szkoły nie lubi,
choć Pani twierdzi, że umie, jest zdolny, ale nie korzysta z tego,
nigdy się nie zgłosi itp. Jak na placu zabaw jakieś dziecko
podłączyło się do zabawy to on się wycofuje, sam bawi i obserwuje.
Chciał siusiu, jak jechaliśmy samochodem, to nie powiedział,
tylko "jeździł pupą" po siedzisku, bo nie mógł wytrzymać aż go
zapytałam, to potwierdził. Bardzo wrażliwy, łatwo go urazić,
szorstki ton wywołuje łzy. Nie ma mowy, że w sklepie coś kupił, nie
odezwie się do obcej osoby. Bardzo grzeczny, przesadnie posłuszny,
jak powiedziałam, żeby po śniadaniu zaniósł talerz do kuchni do
zlewu, to robi to każdego dnia... Niejadek, smakuje mu słodkie,
chyba tylko...Z tego co zaobserwowałam to nie bawi się, ale
kolekcjonuje zabawki. Wg opowiadań, normalnie nigy się tak nie
śmieje, jak przy komputerze, wtedy potrafi śmiać się do rozpuku,
bawią go wszelkie kraksy, wypadki itp.Jest jedynakiem, nie chce mieć
rodzeństwa kategorycznie. Śpi krótko, ciężko mu zasnąć, nie wiem czy
nauczył się jeździć na rowerze, jeśli to dopiero w tym roku,
wcześniej nie łapał że to trzeba rozwijać określone tempo, bał się.
I stąd moje pytanie, czy jego zachowanie, może wynikać z braku
wychowywania, stawiania granic, instruowania co wypada a co nie
ładnie itd., sporadycznych kontaktów z dziećmi? I po prostu z tego
wyrośnie? (Dodam, że mój brat był podobno specyficzny, jest ok w
dorosłym życiu, w normie)