Przedszkole - załamka

31.08.10, 22:07
Jutro 1 września i zaczyna się przedszkole. To czwarty sezon Konrada w
przedszkolu. Gdzieś półtora roku temu zaczęła się niechęć do przedszkola ale z
pomocą terapeutów i Pań w przedszkolu poradziliśmy sobie z problemem. Ale
niechęć wróciła ... zwielokrotniona. W maju popołudniu zaczynały się płacze,
że nie chce do przedszkola a rano była tragedia :( to przestałam posyłać Go do
przedszkola na kilka tygodni przed wakacjami. Miałam nadzieję (choć
niewielką), że przez wakacje nabierze dystansu. Od kilku dni Go
przygotowywałam, że pójdzie do przedszkola i już zaczynają się płacze.
A w związku z tym, że Konrad przestaje płakać zaraz po rozstaniu to w
przedszkolu słyszę tylko, że oni nie mają problemu.
Chyba trochę chaotyczna ta opowieść ale mam nadzieję, że zrozumiecie...
    • nad-ja Re: Przedszkole - załamka 31.08.10, 22:16
      Dziecko widzi, że się "uginasz" na widok jego łez, więc sobie na nie pozwala. Niestety, trzeba być twardym i się nie dać. Dzieciaki (bez znaczenia, czy zaburzone, czy nie), to świetni manipulanci, wiedzą jak nas urobić.
      Skoro w przedszkolu nie mają problemu, to w czym tkwi Twój problem?
      Jeżeli synek płacze, to się nie rozczulaj nad nim, nie daj się wciągnąć w ten płacz, a i on z czasem odzwyczai się od tego.

      Nie wiem, czego już próbowałaś, nie wiem, w jakim stopniu Twój synek jest zaburzony, więc ciężko radzić, ale jedno jest pewne, trzeba być konsekwentnym:)
      • agaduch Re: Przedszkole - załamka 31.08.10, 22:32
        Nie jestem mamusią, która ugina się jak dziecko zapłacze. Konrad płakał przez
        prawie cały rok!! więc nie dziw się, że w czerwcu odpuściłam tych kilka tygodni
        wcześniej. Płakał codziennie, zaczynał już popołudniu, że on jutro nie chce...
        CODZIENNIE !!
    • madziulec Re: Przedszkole - załamka 31.08.10, 22:34
      A probowalas pytac dlaczego nei chce?

      Ale nei pan, tylko z nim porozmawiac, tak najzupelniej na spokojnie...
      Moze jest jakis powod, kompletnie dla Ciebie idiotyczny (typu nie wiem, to ze
      siedzi przy stole z Krysia a nie z Zosia) i juz nie chce chodzic.
      • agaduch Re: Przedszkole - załamka 31.08.10, 22:42
        Zaczęło się od balu przebierańców 1,5 roku temu a później każda większa impreza
        typu teatrzyk była trudna. Niestety dowiedziałam się o tym jak sytuacja była już
        mocno "zaogniona' pomimo, że przestał chodzić na takie "imprezy" nie uspokoiło
        się. Nie podejrzewam, żeby w przedszkolu działo się coś złego, raczej Jego
        subiektywne kłopoty, ale żal mi go i trochę żal mi siebie...
        • agaduch Re: Przedszkole - załamka 31.08.10, 22:43
          AAA i próbowałam się dopytać co jest nie tak, ale za słabo mówi i wyraża emocje...
          • miacasa Re: Przedszkole - załamka 31.08.10, 22:51
            myślę, że coś jest nie tak w tym przedszkolu i warto temat zgłębić, my
            szczęśliwie etap przedszkola mamy za sobą ale wiem, że córka miała różne trudne
            przejścia łącznie z dręczeniem przez jedną z pań (skończyło się przeniesieniem
            pani do innej grupy i wiele problemów zniknęło), pociągnij za język inne dzieci
            z grupy, ja o szarpaniu za włosy usłyszałam od koleżanki córki, ona sama miała
            trudności by to opowiedzieć
            • gomado Re: Przedszkole - załamka 31.08.10, 23:31
              Juz opisalam cala nasza historie z przedszkolem i siadl mi komp.
              Teraz napisze w skrocie. Zawsze jak cos bylo nie tak, maly nie
              chcial chodzic to zglaszalam to paniom. Kiedys powiedzialy ze moze
              dlatego ze dzieci zabieraja mu zabawki a on nie umie sie obronic i
              placze. To ja tlumaczylam mu ze dzieci czasem zabieraja a tak nie
              wolno ale sie naucza, itp. I byla poprawa, zaczal chetnie chodzic.
              A wnioski moje takie sa, ze trzeba wiercic dziure w brzuchu paniom,
              moze psychologowi. Im wiecej sie rozmawia to dziecko jest lepiej
              zaopiekowane bo widza ze matka sie interesuje i docieka.
              • gomado Re: Przedszkole - załamka 31.08.10, 23:36
                Musisz porozmawiac moze nawet z dyrektorem, moze mu ograniczyc czas,
                ze np najpierw na 2 godz, mozesz nawet czekac w szatni, wtedy bedzie
                sie czul bezpieczniej. Ja nawet jak mojemu tlumaczylam to wydawalo
                sie ze to do niego nie trafia a jednak poskutkowalo.
                Metoda malych krokow i jak bedzie gotowy to sam zechce zostac dluzej.
                Zycze powodzenia w nowym roku przedszkolnym. Daj znac jak wam idzie.
                • iska2009 Re: Przedszkole - załamka 01.09.10, 08:49
                  A moze naprawde cos sie w tym przedszkolu dzieje? Jak dziecko nie
                  placze w przedszkolu, to wcale nie musi znaczyc, ze jest ok. Moze
                  jest zbyt zestresowany, zeby plakac, a odreagowuje w domu? U nas
                  bylo tak, ze mlody nie plakal ani przed pojsciem, ani w trakcie
                  pobytu w przedszkolu. Pogodzil sie z tym, ze musi chodzic i juz.
                  Koszmar zaczynal sie po powrocie, krzyki, placze, awantury,
                  zamykanie sie w sobie.
    • agaduch Re: Przedszkole - załamka 01.09.10, 09:41
      Jestem w bliskim kontakcie z pedagogiom specjalnym, odpowiadającym za dzieci
      specjalne w grupie, prosiłam psychologa o przyjrzenie się sytuacji. Niby wszystko OK
      • miacasa Re: Przedszkole - załamka 01.09.10, 12:08
        porozmawiaj z dziećmi, dzieci widzą nieco inaczej niż dorośli, może coś umyka
        paniom co dla kolegów jest widoczne
        • klafuti Re: Przedszkole - załamka 01.09.10, 21:52
          z moim Wyjątkowym przechodziłam przez nieco podobne historie.
          przedszkole było pasmem trudności "adaptacyjnych".szcześliwie
          mieliśmy wspaniałą panią, która była tzw.pedagogiem z powołania i po
          prostu umiała wychwycić z czego wynikają lęki dziecka. jego
          nadwrażliwość na zapachy ( toaleta w przedszko, kuchnia, nawet
          zapach sali) bardzo go to drażniło, co odbijało się na jego
          samopoczuciu. nie wspomnę o dźwiękach (hałas) plus realcje
          społeczne, w których w ogóle się nie odnajdywał. uczyliśmy się
          wzajemnie na dziecku, niestety...Wyjatkowy jest zdiagnozowany
          dopiero od kilku miesięcy a idzie do 2giej klasy. Z moich przejść
          moge Ci jedynie podpowiedzieć, zeby rozmawiać z dzieckiem, po
          uprzedniej rozmowie z panią. my tak robiliśmy. ona streszczała nam
          wątki dnia ( najistotniejsze, te pozytywne) a my dawaj indoktrynowac
          dziecko i mu tłumaczyć co miłego mu się przytrafiło. uczyliśmy go
          widzieć rzeczy pozytywne. nie wiem czy to sensowne, ale u nas ta
          metoda podziałała,oczywiście to zajęło nam duużo czasu. poza tym
          kiedy były trudne dni( zapowiedziany teatrzyk, kino domowe,
          wycieczki itp.) albo szedł do przedsz po uprzednim obgadniu,
          nastawieniu itp, albo jak widzieliśmy że nie da rady odpuszczaliśmy.
          do dziś pamiętam film o piotrusiu panu,miał fobie nt tej bajki a
          mieli ja w formie słuchowiska na CD i pani odtwarzała ją dzieciom.
          wychodził do innej grupy bo tak przeżywał.kiedy zapowiedziano
          projekcje filmu, nie chciał iść do przedsz. co zrobiła pani pedagog?
          zafundowała grupie zabawe w piratów, z bójka na szable ( w postaci
          kapci czy czegoś innego równie niebezpiecznego ;). ponad to
          siedziała z WYjatkowym i razem z innymi dzieciakami był "ochraniany"
          i podtrzymywany na duchu, wszyscy bili mu brawo po filmie. Pisze o
          tym, bo nie był to standard w zwykłym przedsz,i nie słyszałam żeby
          panie tak się angażowały jak nasza. może coś z tego co napisałam
          natchnie Cie pomysłami.każdy maluch jest inny i jeśli masz
          wątpliwości, ktorych nie możesz rozwiać u źródła czyli w samym
          przedsz to próbuj kombinuj i znajduj dobre strony :) zycze Wam
          powodzenia
Pełna wersja