gorawka
13.09.10, 10:28
W innym wątku pisalam o nadpobudliwości psychoruchowej i nieustannym bieganiu synka, ale w oddzielnym poście chcialam Was zapytac nie o takie zwykle bieganie, tylko sytuację, ktora czesto sie zdarza i niestety trwa coraz dluzej, czyli bieganie "wahadlowe". Synek jest wtedy ewidentnie wylaczony. Patrzy uporczywie w ziemie i nabija kilometry, w tę i z powrotem, w tę i z powrotem. Czasem przy tym lekko prycha, podskakuje. Widac, ze drecza go przy tym jakies obsesyjne mysli. Co z tym robic? Czytalam, ze nic... ale ja mam poczucie, ze w ten sposob pozwalam mu zatracac sie w tym innym swiecie. Bo jesli nie reaguję, to to bieganie trwa coraz dluzej i częściej się powtarza. Jesli reaguję, biorę na ręce, przytulam, zagaduję, to on na chwilke do mnie wraca, ale za sekundę zaczyna znowu biegac. Czy Wasze dzieci tak mają / mialy? Czy jest szansa, ze kiedyś to minie? Maly ma 3,5 roku, ale jak to będzie kiedys w zerowce? szkole? Strasznie boję się przedszkola (jeszcze nie chodzi), bo jak go Panie tak zostawią z tym bieganiem, to może on w ogole się w tym zatraci i nam odplynie? ...