monisia900
22.09.10, 22:29
witam
pisze na tym forum pierwszy raz i chcialabym przedyskutowac pewien nurtujacy mnie porblem.
chodzi przede wszytskim o szkole-a konkretnie o podejscie nauczycieli i innych rodzicow do waszych dzieci. ja juz swoja droga nie mam sily walczyc o jakas zmiane.
bo u nas to wyglada tak:
(tak w ogole to syn ma calosciowe zaburzenia rozwoju- 84.9, brzydko pisze, ma duza wade wzroku +6, nie rozumie czytanego tekstu i ma problemy z zapamietywaniem informacji no i oczywiscie skupieniem sie-to tak w skrocie)
1. rewalidacja: w II kl (teraz III) uczeszczal na te zajecia. jednak juz na poacztaku byla jatka z pania wspomagajaca, poniewaz chciala mu te zajecia zrobic z 4 klasa-nie zgodzilam sie. sprawa trafila do dyr. w orzeczeniu z PPP pisze wyraznie ze syn ma miec indywidualne zajecia rewalidacyje, a tam nie dosc ze 4 klasa to w dodatku 3 dzieci. pani na mnie smiertelnie obrazaona, przy czym nie omieszkala sie skomentoiwac, ze dla mojego syna nie bedzie specjalnie siedziala po lekcjach. po interwencji dyr jednak siedziala. tyle ze te zajecia pozostawialy wiele do zyczenia-w tym roku zrezygnowalam. wole juz oplacic prywatna pania w domu i wiem ze choc nie traci syn czasu na (bo tak wygladala rewalidacja) pisanie w kolko jednego zdania i wycieranie go gumka do momentu az napisze ladnie. dla mnie to absurd.
2. zajecia w klasie
syn z racji duzej wady wzroku mial siedziec blisko tablicy, a panie sadzaj go w ostatniej lawce skad malo co widzi. w dodatku jak "sie zawiesi", to juz nic nie wie, bo pani do niego nie dochodzi-bo ona kreci sie kolo pierwszych lawek. pani na testach nie pomaga mu ani troszke, czego efekty sa takie ze dostaje 1 lub 2 z testow, bo nie rozumie polecen. jak mu sie wytlumaczy polecenie, to bardzo ladnie parcuje i rozwiaze caly test. pani tlumaczy to tym, ze chce aby sam zaczal pracowac i rzuca go na gleboka wode. ale to nic nie daje, wrecz przeciwnie, bo syn sie zniecheca. ponadto znowu problem pisma-pani obniza mu stopnie za pismo-choc w orzeceniu pisze, ze syn ma problemy z pisaniem i zalecaja nie zwracac na to uwagi, a starac sie wychwytywac dobre strony syna i chwalic go za nie.
3. inni rodzice
stalam kiedys za filarem czekajac na syna az skonczy lekcje i uslyszalam ciekawa dyskusje-nie widzialy mnie inne matki.
zaznacze jescze ze syn jest w klasie integracyjnej.
otoz zgodnym chorem oswiadczyly, ze wszystkich dzieciakow z chorobami typu autyzm, ADHD, uposledzenie trzebaby stad powywalac i zamknac w jakiejs szkole gdzie nie mialyby dostepu "normalne" dzieci. bo przy takich niedorozwojach (cytuje te matki) to az strach dziecko puscic do szkoly. no i tu sie zaczelo wyliczanie ktore z naszych dzieci integracyjnych (jest 3) powinno wyleciec ze szkoly-wg nich moj syn tez, choc jest b.spokojny, zyczliwy i kolezenski. ale podobno zaniza poziom calej klasy:(.
zrobilo mi sie wtedy bbb przykro:(. przeciez nikt nie zmuszal tych matek aby daly swoje dzieci do klas integracyjnych. a co do zanizania poziomu klasy, to akurat syn jednej z matek tam dyskutujacych co roku dostaje ze szkoly skierowanie na badania do PPP, bo do tej pory nie umie czytac, liczyc i ogolnie ma b.duze problemy z nauka. ale matka stwierzdila, ze nie beda jej z dziecka glupka robili (czyli ja wywnioskowalam ze wg niej dzieci z orzeczeniem sa dla niej tym, kim sa!) i odmowila badan. i kto tuy zaniza poziom? moj syn jest najlepszy w klasie w czytaniu (pomijajac rozumienie tekstu), liczy w pamieci do 1000.
nie wiem juz czy warto o cokolwiek walczyc? czy to nie walka z wiatrakami? a moze przypadke mojego suyna jest odosobniony?
jestem daleka od zmiany szkoly, bo syn ciezko sie klimatyzuje, a tu ma kolegow. jak zmienic podejscie nauczycieli do niego i przy okazji nie wyjsc na pieniaczke?
doradzcie cos, bo juz mi rece opadaja.