Szkola po raz kolejny

20.10.10, 08:02
Od września przeżywam horror ze szkołą mojego 7 latka ,o którym już nie raz pisalam. Jest w klasie integracyjnej i mamy wciąż duze problemy z podejsciem nauczycieli ,o zgrozo głownie z podejsciem pani wspomagającej która przeciez powinna byc przygotowana zawodowo do pracy z dziecmi niepełnosprawnymi nie tylko RUCHOWO.
Jak już pisałam pani przyjęła postawę wymagajacą i roszczeniową oraz nadzorujacą wciąż ma uwagi dot. zachowania mojego syna , jego funkcjonowania , wciąż słysze klepane mi na okrągło zdanie ze tu jest wiecej dzieci i on nie może sie zachowywac tak i siak i ja mam chyba brac za powyzsze odpowiedzialność.
Piszę o tym bo wciąz wychodzą mi oczy owszem miałam i nadal mam kontakt z wieloma specjalistami w ramach terapii mojego dziecka i nie spotkałam sie z podobnym podejsciem , słyszalam raczej spokojnie jestesmy przygotowani na rozne specyficzne reakcje i zachowania dziecka z tego typu zaburzeniami , mamy doświadczenie ,wiemy jak pracować....
Co jest z tą integracją w polsce ?? Mam bardzo przykre obserwacje ,nauczyciel wspomagajacy nie jest w tej placówce dla dzieci z orzeczeniem tylko obie panie zajmują sie całą klasą moje dziecko gubi książki , zeszyty , jest pozostawiany sam sobie , zdarzało sie że miłe panie zaprowadzały go na swietlicę , a szkoła nie jest mała , to jest ogromny zespół szkół z gimnazjum i liceum , moje dziecko tam ginie i nie ma nikogo kto by mu tam pomógł choc w klasie integracyjnej jest zaledwie 3 uczniów z orzeczeniem.
Nie mam sił i pomysłu co dalej jest coraz gorzej i już nie chodzi mi o przeprawy z nauczycielami bo ja dorosła baba choć rozgoryczona bede stawiac temu czoła , chodzi mi o moje dziecko...
    • yula Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 08:19
      Niestety wszystko zależy od nauczycieli, u nas w przedszkolu integracyjnym starsza wychowawczyni nie powinna była być dopuszczona w pobliże dzieci :/ Teraz na szkołę nie narzekam, chociaż brakuje osoby która pomogła by synu nawiązać prawidłowe relacje z innymi uczniami.
    • tijgertje Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 09:16
      alanis11 napisała:
      moje dziecko gubi książki , zeszyty , jest pozostawiany
      > sam sobie , zdarzało sie że miłe panie zaprowadzały go na swietlicę , a szkoła
      > nie jest mała , to jest ogromny zespół szkół z gimnazjum i liceum , moje dziec
      > ko tam ginie i nie ma nikogo kto by mu tam pomógł choc w klasie integracyjnej j
      > est zaledwie 3 uczniów z orzeczeniem.

      Nie wiem, co sensownego ci doradzic, w stosunku do tej pani chyba walczylabym jej bronia, wyjezdzajac z zarzutami, ze sobie z dzieckiem w szkole nie radzi, bo przeciez w domu jest ok;) Tak bylo z moim, w domu byl zupelnie innym dzieckiem, przez 2 lata mial 2 panie na zmiane, jedna genialnie go urabiala, druga robila notorycznie takie bledy, ze w ogole z maluchami nie powinna pracowac wedlug mnie, ale po paru przekretach nie miala juz odwagi przyczepic sie czegokolwiek;)
      Dziwi mnie natomiast, ze klasy integracyjne istnieja w takim zespole szkol??? I co, te dzieci sa puszczane na przerwach samopas po szkole??? Uderzylabym w tym wypadku z awantura zarowno u dyrekcji, jak i w gminie i kuratorium. Po kiego grzyba robic klasy integracyjne z nauczycielem wspomagajacym, jesli dziecko przed , po miedzy czy po lekcjach trafia do dzungli bez zadnego wsparcia??? Nie ma sie co dziecku dziwic, zwlaszcza jesli ma nadwrazliwosc sensoryczna dziwne jest jedynie to, ze notorycznie z tej szkoly nie nawiewa. W glowie mi sie nie miesci, ze dzieciaki z podstawowki, zwlaszcza 1-3 w ogole moga miec kontakt z licealistami, tym bardziej maluchy z klas integracyjnych. Nie wiem, sama chyba staralabym sie poszukac dziecku jakiejs mniejszej szkoly, nawet nieintegracyjna, ale z zaangazowanym personelem jest lepsza od czegoc, co istnieje tylko z nazwy.
    • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 09:42
      A ja wyleje kubel zimnej wody.
      Po pierwsze: wybor szkoly to nie jest ot tak, ze sie bierze pierwsza lepsza, szczegolnie przy takich dzieciach jak nasze. Dlatego trzeba sie zastanawiac ok. rok wczesniej, chodzic, rozmawiac, pytac, dopytywac. NIKT nie zabroni pojsc na spotkanie, zadac pytania co do zachowania nauczyciela w sytuacjach takich, jak opisalas, nikt nie zabroni, by pojsc do placowki i zapytac czy maja doswiadczenie, nikt nei zabroni, by "uswiadomic" nauczycieli z jakim dzieckiem maja do czyneinia.
      (tu wyjasnienie: Misiek jest np. jedynym dzieckiem z ZA w przedszkolu, mimo, ze jest to integracyjne od kilkudziesieciu lat i sorki, ale tez na nim testuja, obecnie zanioslam jakies materialy dotyczace ZA, a psycholog byla na szkoleniu w SOTIS)

      Po drugie: gadanie, ze dziecko zachowuje sie inaczej w domu, jest tlumaczeniem niezbyt na miejscu./. Tak, zachowuje sie inaczej, bo jest mamusia, ktora wszystko robi, jest tatus, poza tym nie ma sytuacji stresogennych, wszyscy robia tak, jak dziecko sobie tego zyczy. Gotuja to, co dziecko zjada, sciany pomalowane sa na taki kolor, jak dziecko zyczy itp.
      Tylko cholera!! Obudzcie sie !! To nie jest zycie. A w kaydzm rayie nie jest realne zycie. Pieknie, ze sie robi wszystko dla dziecka, ale wlasnie potem sa takie, a nie inne problemy.

      Wiec podsumowujac:
      Zamiast zwalac, ze pani nauczycielka, ktora pokazuje, ze dziecko nie jest pepkiem swiata (bo nie jest), ze sa inne dzieci (bo sa), ze nie bedzie 100% czasu poswiecac jednemu dziecku (bo nie bedzie) trzeba sie zastanowic jak pomoc dziecku to zaakceptowac. Jak pomoc przezyc w tym durnym swiecie.
      Co do informacji, ze "inni terapeuci to tak nei robili" - owszem, ale to byli terapeuci. Nauczyciel wspomagajacy nie sa terapeutami. Szkola nie jest placowka terapeutyczna i nie ma takich zadan. Ma zadanie wychowawcze i nauczajace. I nie ma obowiazku zapewnic jednego nauczyciela, by sie kokosil z dzieckiem.
      A jak dziecko tego wymaga - polecam cienia.

      A teraz sie wsciekajcie. Problem, ze takie jest zycie i taka jest prawda.
      • aga_sama Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 10:03
        Madziulec
        Co z tego, że taki jest świat?
        I trochę nie masz racji.
        Szkoła jest nie tylko od nauczania, ale również od zaspokojenia specjalnych potrzeb edukacyjnych. W klasie integracyjnej nauczyciel wspomagający jest właśnie po to.
        Na miejscu autorki spotkałabym się z nauczycielkami, ale nie gdzieś na przerwie, tylko specjalnie i jasno określiła swoje oczekiwania, bazując na orzeczeniu/ opinii o specjalnych potrzebach.
        • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 11:19
          Daj mi na to PRZEPIS, ustawe. KONKRET jednym slowem.

          To, ze ktos okazuje sie byc czlowiekiem nie oznacza, ze musi.
      • brolek Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 10:48
        madziulec napisała:

        > A ja wyleje kubel zimnej wody.
        > Po pierwsze: wybor szkoly to nie jest ot tak, ze sie bierze pierwsza lepsza, sz
        > czegolnie przy takich dzieciach jak nasze. Dlatego trzeba sie zastanawiac ok. r
        > ok wczesniej, chodzic, rozmawiac, pytac, dopytywac. NIKT nie zabroni pojsc na s
        > potkanie, zadac pytania co do zachowania nauczyciela w sytuacjach takich, jak o
        > pisalas, nikt nie zabroni, by pojsc do placowki i zapytac czy maja doswiadczeni
        > e, nikt nei zabroni, by "uswiadomic" nauczycieli z jakim dzieckiem maja do czyn
        > einia.

        Pod warunkiem, że do tej "wymarzonej" i "idealnej", wybranej przez nas świadomie szkoły dziecko zostanie przyjęte (zwłaszcza jeśli uświadomisz szkołę z jakim dzieckiem ma do czynienia) - często okazuje się, że niestety nie i wtedy pozostaje nam tylko szkoła rejonowa - nie zawsze będąca najlepszym rozwiązaniem. Często okazuje się też, że w praktyce szkoła jest zupełnie inna, niż nam się wydawało i nic tu nie pomogą konsultacje, nawet z rodzicami ze wcześniejszych roczników - wystarczy, że nasze dziecko trafi na beznadziejnego nauczyciela, a tacy chyba w każdej szkole się trafiają.



        > Po drugie: gadanie, ze dziecko zachowuje sie inaczej w domu, jest tlumaczeniem
        > niezbyt na miejscu./. Tak, zachowuje sie inaczej, bo jest mamusia, ktora wszyst
        > ko robi, jest tatus, poza tym nie ma sytuacji stresogennych, wszyscy robia tak,
        > jak dziecko sobie tego zyczy. Gotuja to, co dziecko zjada, sciany pomalowane s
        > a na taki kolor, jak dziecko zyczy itp.
        > Tylko cholera!! Obudzcie sie !! To nie jest zycie. A w kaydzm rayie nie jest re
        > alne zycie. Pieknie, ze sie robi wszystko dla dziecka, ale wlasnie potem sa tak
        > ie, a nie inne problemy.

        Dziecko zachowuje się inaczej, bo warunki są inne, ale nie dlatego, że rodzice rozpuścili - jest nadmiar bodźców (wszelakich: wzrokowych, słuchowych, zapachowych, dotykowych), nowe miejsce, nowe osoby, nowe zasady - to czego dziecko nauczyło się w domu, czy na terapiach, a nawet w przedszkolu okazuje się nieprzydatne, bo w szkole wszystko jest inaczej - biorąc pod uwagę pewną "sztywność" naszych dzieci, są one zagubione i chcą znaleźć sobie jakąś metodę na szkołę - często niestety nauczyciel nie pomaga znaleźć tej właściwej metody - a powinien. Nie wynika to z rozpuszczenia, tylko z zaburzeń naszych dzieci.

        > Wiec podsumowujac:
        > Zamiast zwalac, ze pani nauczycielka, ktora pokazuje, ze dziecko nie jest pepki
        > em swiata (bo nie jest), ze sa inne dzieci (bo sa), ze nie bedzie 100% czasu po
        > swiecac jednemu dziecku (bo nie bedzie) trzeba sie zastanowic jak pomoc dziecku
        > to zaakceptowac. Jak pomoc przezyc w tym durnym swiecie.

        Jeśli dziecko ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, nauczyciel nie robi łaski, ma obowiązek dostosować się do zaleceń poradnii i to szkoła ma się w tym wypadku dostosowac do dziecka - możesz wierzyć lub nie - jeśli szkoła stosuje się do zaleceń zawartych w orzeczeniu dziecko funkcjonuje dużo lepiej i mniej z nim problemów (przerabiałam w praktyce i jako rodzic i jako nauczyciel)

        > Co do informacji, ze "inni terapeuci to tak nei robili" - owszem, ale to byli t
        > erapeuci. Nauczyciel wspomagajacy nie sa terapeutami. Szkola nie jest placowka
        > terapeutyczna i nie ma takich zadan. Ma zadanie wychowawcze i nauczajace. I nie
        > ma obowiazku zapewnic jednego nauczyciela, by sie kokosil z dzieckiem.

        Nauczyciel wspomagający jest nie po to by nauczać, ale by dostosować proces nauczania do potrzeb i możliwości uczniów posiadających orzeczenie, więc nie do końca masz rację.

        > A jak dziecko tego wymaga - polecam cienia.

        Owszem, wiele naszych dzieci tego wymaga, moje również, ale niestety system szkolny nie bierze pod uwagę tej potrzeby, a jeśli nie stać kogoś na to, by cienia samodzielnie opłacać, to dziecko cienia mieć nie będzie - polecanie cienia nic tu nie pomoże.
        • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 11:22
          Dziecko niepelnosprawne nie jest objete rejonizacja.
          Wiedzialas o tym???

          Nie dostalo sie? No a widzisz. Dziecko niepelnosparwne jest poza rekrutacja. Tak jakby wczesniej przyjmuje sie niepelnosparwne z orzeczeniami i potem "normalne".
          Tak jest i juz.
          I ja nie mowie, by konsultowac z rodzicami. Kurde, na to szkoda czasu. To nie oni beda z dzieckiem pracowac, to nei oni beda z dzieckiem sie uzerac.
          No sorki.
          • brolek Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 14:04
            madziulec napisała:

            > Dziecko niepelnosprawne nie jest objete rejonizacja.
            > Wiedzialas o tym???
            >

            Tylko, ze to nie jest prawda. Szkoły integracyjnenie mają rejonów, ale jeśli żadna szkoła integracyjna dziecka nie przyjmie, to tylko szkoła rejonowa ma obowiązek przyjąc dziecko, inne nie muszą.

            > Nie dostalo sie? No a widzisz. Dziecko niepelnosparwne jest poza rekrutacja. Ta
            > k jakby wczesniej przyjmuje sie niepelnosparwne z orzeczeniami i potem "normaln
            > e".
            U nas akurat dwie z trzech istniejących szkół integracyjnych robią co moga, aby dziecka ze spektrum autyzmu nie przyjąć - i nie zagłębiają się w to, jak to dziecko funkcjonuje, jak sobie radzi.

            > Tak jest i juz.
            > I ja nie mowie, by konsultowac z rodzicami. Kurde, na to szkoda czasu. To nie o
            > ni beda z dzieckiem pracowac, to nei oni beda z dzieckiem sie uzerac.
            > No sorki.
            >
            To co mówią nauczyciele i dyrekcja nie zawsze okazuje się prawdą. Prawdę o szkole częstomożesz usłyszec właśnie od innych rodziców.
            • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 14:26
              No wlasnie.
              Ostatnio na innym forum, zamknietym przeczytalam, ze wlasnie tolerujemy taka bylejakosc. ZE tolerujemy to, ze nas przestawiaja, ze nie przyjmuja dzieci, ze pomiataja nami.

              Co to znaczy "nie przyjeto dziecka"??? A Ty to tak sobie zaakceptowalas??? Sorki, ale ja bym pyszczyla, bo chodzi o nastepne 6 lat mojego dziecka. SZESC LAT. Przeczytaj to sobie na glos i wylicz ile to dlugich dni, ile godzin.
              Koszmar, jesli jest to szkola zla.

              Teraz wyobraz sobie, ze masz koszmarna prace, znienawidzone kolezanki w pracy, kompletnie nieciekawe wnetrze i musisz pracowac najblizsze 20 lat, przy czym szef Cie mobbinguje. Jak sie czujesz?? Pewnie tak jak Twoje dziecko.

              Co do "rodzicielskiej prawdy" - tu sie smieje, bo rodzice bardzo czesto maja pretensje o brak piatki na swiadectwie, o brak takiej opieki jaka im sie wydaje niezbedna (bo nie maja w ogole pojecia co im sie nalezy, a oczywiscie wychodza z zalozenia, ze im sie wszystko nalezy, co wiecej, ze szkola ma ich wyreczac w procesie terapii i wychopwywania dziecka) wiec cala frustracje wywlekaja na forach i w stosunku do innych rodzicow.
              • brolek Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 14:34


                > Co to znaczy "nie przyjeto dziecka"??? A Ty to tak sobie zaakceptowalas??? Sork
                > i, ale ja bym pyszczyla, bo chodzi o nastepne 6 lat mojego dziecka. SZESC LAT.
                > Przeczytaj to sobie na glos i wylicz ile to dlugich dni, ile godzin.
                > Koszmar, jesli jest to szkola zla.

                Nie napisałam, ze nic nie zrobiłam.
                Pyszczenie nic tu nie da.
                Szkoła ma prawo dziecka nie przyjąć (szczególnie jeśli chętnych do tej szkoły jest więcej niż miejsc). I może czasem jeśli pyszczysz, to tym bardziej nie przyjmą, bo po co mają sobie brać na głowę uciążliwą matkę?
                • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 17:09
                  Gucio prawda.
                  Widzimisie mozesz sobie zachowac na powiedzenie dziecku: "nie bo nie".

                  Na spotkanie z Toba urzednik panstwowy zobowiazany jest przygotowac TOBIE odpowiedz, ktora bedzie zgodna z przepisami.
                  Ale skoro TY nawet nic nei zrobilas, to co ja sie pytam...
                  • brolek Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 17:23
                    madziulec napisała:

                    > Gucio prawda.
                    > Widzimisie mozesz sobie zachowac na powiedzenie dziecku: "nie bo nie".
                    >
                    > Na spotkanie z Toba urzednik panstwowy zobowiazany jest przygotowac TOBIE odpow
                    > iedz, ktora bedzie zgodna z przepisami.
                    > Ale skoro TY nawet nic nei zrobilas, to co ja sie pytam...

                    Nie napisałam, ze nic nie zrobiłam.
          • czarna_ida Re: Szkola po raz kolejny-madziulec 20.10.10, 22:37
            Nas z orzeczeniem, wykopali w kosmos, z przedszkola integracyjnego w gminie, z zerowki..
            Mogli sobie wybrać dzieci, nikomu się nie chciało, mimo ze na początku było miło i och i ach. I problem u dyra od oświaty tez sygnalizowany.. Tyle ze pan dupek nieprzeciętny..
            A w rejonie, coż zerowka ma zajęcia w salce wynajmowanej od pobliskiego kościola, bo jest za duzo dzieci..
            Ja nie wiem jak dalej bedzie..
            Wozimy poza gminę..
      • yula Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 10:49
        ej, to sie obudź, owszem trzeba szkołę wybierać, choć nie zawsze jest taka możliwość, ale to co powiedzą przed pójściem do szkoły dziecka, a co będzie sie działo w trakcie to zupełnie różne rzeczy. U mnie w przedszkolu też wiedzieli jakie dziecko i mówili że dadzą radę, będzie dobrze, nie było.
        U autorki jest klasa integracyjna, to znaczy że nauczyciel dodatkowy z założenia ma zajmować sie tą 3-ką uczniów. I trochę więcej im pomagać.

        > Po drugie: gadanie, ze dziecko zachowuje sie inaczej w domu, jest tlumaczeniem
        > niezbyt na miejscu./.
        A co ma matka powiedzieć ? Może siedzieć w ławce z synem i robić za nauczyciela jego pracę? Rodzic ma współpracować z nauczycielem, a nie pracować za niego, jeśli w domu dziecko potrafi zachowywać sie dobrze a w szkole absolutnie to raczej błąd nauczyciela i to on powinien postarać sie by to sie zmieniło, dopytać co działa na dziecko i ułatwia jego funkcjonowanie. I wcale nie znaczy że w domu dziecko rządzi i wszystko jest pod niego.

        > A jak dziecko tego wymaga - polecam cienia.
        a masz pomysł jak go zdobyć? Na wynajęcie nas nie stać ?
        • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 11:31
          A wiesz dlaczego dziecko w domu sie dobrze zachowuje???
          Zadalas sobei choc raz to pytanie???

          Obejrzalas przestrzen w szkole i w domu???
          Popatrzylas jak dziecko np. tylko zjada w szkole i w domu???
          To dwa swiaty. INNNE SWIATY!!!!
          I normalka, ze dziecko nei bedzie w tych dwoch swiatach tak samo funkcjonowac i sie zachowywac.
          Po pierwsze: w szkole sa tlumy ludzi, ktos popycha, ktos krzyknie, halas, wrzaski. Masz to w domu???
          Po drugie: w domu jak juz pisalam praktycznie jestes na kazde skinienie dziecka. W szkole sorki, nie ma takiej mozliwosci. Nie wiem, moze masz wspaniala szkole, gdzie jest 3 uczniow i klasa integracyjna. Zwykle jest 5 i z roznymi potrzebami. Twoje dziecko nie jest mozew tym momencie najbardziej potrzebujacy. Czas to zaakceptowac. Jesli sobei nei radzi - moze szkola specjalna?
          Brutalne. Sorki, zycie jest brutalne.
          W naszym przedszkolu jest 3 chlopcow i tez bardzo by mi sie podobalo, gdyby nauczyciel przesiadywal caly czas z moim synem, ale 2 pozostalych tez potrzebuje pomocy i cholera, oni bardziej tej pomocy potrzebuja niz moj. Sa dni jednak, gdy moj bardziej i wtedy jest zamiana. Problem tylko czy JA to akceptuje czy sie uzalam nad swoim dzidziusiem.

          Co do cienia nie mam pojecia.
          Tez nie mam. Ale mialas troche czasu by dziecko oswoic z mysla, ze idzie do szkoly, by pracowac z terapeutami (piszesz, ze istnieja) nad tym, jak ma praca dziecka wygladac w szkole. Teraz to jak mawia moja matka pewnie "zupa z krola"

          Ale wkurza mnie, gdy rodzice zwalaja wszystko na nauczyciela, ze to wszystko jego wina, ze on nie ma pojecia jak pracowac. Jasne, miesiac minal i on ma miec wszystko wypracowane, ma miec metode podejscia do francuskiego pieska. Do mojego dziecka przez rok panie nie umialy podejsc i jeszcez sa problemy. I w zyciu by mi do mojej glowy nie przyszlo miec pretensje, ze one sa do dupy, ze maja cos zmienic.

          Pozdrawiam.
          • yula Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 11:50
            Daleka jestem od idealizowania zarówno rodziców jak i nauczycieli. Ale też nie podoba mi sie spychanie wszystkiego na rodzica, nauczyciel też ma sie trochę wysilić. Mój akurat chodzi do zwykłej szkoły i jest na nauczaniu indywidualnym, bo skutecznie rozwalał lekcje, gdyby w klasie był nauczyciel wspomagający pewnie dało by sie go opanować, jedna nauczycielka nie zawsze daje radę. Pedagog szkolny PRACUJE z nim na indywidualnych zajęciach i czasem jak wraca do grupy, nikt nie spycha na mnie tych problemów, rozmawiam z nauczycielami, mówię co działa w domu, one radzą co działa u nich, jest informacja a nie skargi i spychanie problemu na barki rodzica. Jest co raz lepiej ale nadal drżę jak będzie w 4 klasie czy da radę być cały czas w klasie, na razie taki jest jeden dzień w tygodniu.
            Autorka pisze że w klasie jest 3-ch uczniów z problemami. Więc dlatego napisałam o 3 uczniach.
            Ale wybacz na skargi że "dziecko wyrwało rurę w łazience" - 4 lata, biega kiedy inne śpią, patrzy w sufit czy inne absurdy to czasem nie mam innej odpowiedzi jak "w domu tego nie robi" . Ja w szkole nie jestem przy nim i nie mogę dopilnować by tego nie robił, wybacz ale to rola nauczyciela/wychowawcy.
            • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 13:39
              Poszukalam w roznych mniejscach i zeby byla jasnosc wkleje:

              "Do zadań nauczyciela wspomagającego należy:

              zapoznanie się z treścią orzeczeń i innych informacji dotyczących uczniów z deficytami rozwojowymi i wspólnie z nauczycielem przedmiotu określenie celów i zakresu kształcenia dla w/w uczniów.
              opracowanie indywidualnych programów edukacyjno-wychowawczych w oparciu o treści tych orzeczeń, z uwzględnieniem możliwości i potrzeb uczniów oraz programów rewalidacyjnych realizowanych na zajęciach lekcyjnych lub indywidualnych
              dobranie metod pracy i środków dydaktycznych (wspólnie z nauczycielem przedmiotu) dostosowanych do:
              potrzeb edukacyjnych i możliwości percepcyjnych dzieci niepełnosprawnych ( w zależności od stopnia ich niepełnosprawności )
              oraz do treści wybranych programów kształcenia specjalnego
              modyfikowanie zapisów w rozkładach materiału w zależności od przebiegu pracy z dzieckiem niepełnosprawnym
              współredagowanie opinii o uczniach do specjalistycznych poradni lub innych instytucji i podpisywanie ich wspólnie z wychowawcą klasy
              utrzymywanie kontaktu z poradnią, pedagogiem, psychologiem i innymi instytucjami wspierającymi rozwój dziecka
              prowadzenie dokumentacji przebiegu nauczania uczniów niepełnosprawnych, gromadzenie ich prac
              praca na rzecz coraz pełniejszego wprowadzania dzieci niepełnosprawnych w życie szkoły, np. umożliwia zaprezentowanie ich umiejętności i uczestniczenie we wszystkich wspólnych zabawach, apelach, warsztatach oraz innych imprezach klasowych
              pełnienie funkcji wychowawcy klasy na każdym etapie edukacyjnym, jeśli wynika to z potrzeb organizacyjnych Szkoły
              utrzymywanie stałych kontaktów z rodzicami uczniów
              zapewnienie pomocy i opieki dzieciom niepełnosprawnym, gdy przemieszczają się w obrębie budynku, a także w czasie wyjść poza szkołę
              uzgadnianie z nauczycielem przedmiotu oceny bieżącej i okresowej za postępy ucznia w nauce i zachowaniu z uwzględnieniem indywidualnych możliwości ucznia."

              "Zadania nauczyciela wspierającego w kształceniu integracyjnym



              Zadania pedagoga specjalnego (wspierającego, wspomagającego) w klasie integracyjnej

              I. ZADANIA EDUKACYJNE - związane ze zdobywaniem wiedzy przez ucznia niepełnosprawnego, z jego pracą na zajęciach lekcyjnych i zajęciach rewalidacyjnych:

              dokonanie diagnozy "roboczej" tak, by proces diagnostyczny dał początek sformułowaniu oddziaływań dydaktycznych. Pedagog specjalny powinien realizować i czuwać nad realizacją przez ucznia niepełnosprawnego kolejnych zadań, kolejnych elementów opracowanego dla niego programu edukacyjno - terapeutycznego;

              udzielanie pomocy uczniom z niepełnosprawnościami tak, by nie zaniżać wymagań dydaktycznych wobec nich oraz kryteriów ich oceny. Pedagogika specjalna jest pedagogiką wymagań dostosowanych do możliwości i potrzeb dziecka, każdy uczeń ma pracować na swoim najwyższym, maksymalnym poziomie. Należy wykorzystywać w pracy specjalne metody i specjalnie dostosowane pomoce dydaktyczne;

              opracowanie, wraz z nauczycielem wiodącym (przedmiotowcem) strategii lekcji tak, by nauczanie wszystkich uczniów było skuteczne i uwieńczone sukcesami. Należy szczególnie zwracać uwagę na uatrakcyjnianie zajęć poprzez: nadawanie sensu wspólnej nauce, stosowanie ekspresyjnych metod nauczania (ruch, muzyka, drama), wykorzystywanie elementów nauczania otwartego, odpowiednie gospodarowanie dwoma zasobami: czasem i zdrowymi rówieśnikami, organizowanie pracy uczniom w małych grupach zadaniowych, wykorzystywanie metody projektów w łączeniu treści międzyprzedmiotowych.

              II. ZADANIA INTEGRUJĄCE - związane z integracją dzieci, rodziców i nauczycieli szkoły:

              czuwanie i wspieranie integracji pomiędzy dziećmi jednej klasy a także całej szkoły tak, by uniknąć tzw. integracji pozornej. Szczególnie tyczy to wszystkich przerw i zajęć pozalekcyjnych, spotkań dzieci w szkolnej świetlicy, udziału w szkolnych imprezach i uroczystościach;

              czuwanie i budowanie integracji pomiędzy rodzicami dzieci pełnosprawnych i niepełnosprawnych. Sprzyjają temu tzw. lekcje otwarte, wspólne wycieczki (całych rodzin), spotkania z rodzicami organizowane w formie atrakcyjnych, miłych chwil spędzanych wspólnie przez wychowawcę, rodziców i dzieci z jednej klasy;

              budowanie integracji pomiędzy nim samym a nauczycielem wiodącym (przedmiotowcem). Należy opracować formy współpracy na lekcjach (może być nawet na piśmie), umieć dobrze wzajemnie komunikować się (komunikacja typu A), stwarzać sobie możliwości i mieć poczucie własnej realizacji i satysfakcji zawodowej.

              III. ZADANIA WYCHOWAWCZE - związane z pełnieniem funkcji wychowawczej i pomocniczej względem rodziców dzieci niepełnosprawnych i wszystkich uczniów klasy integracyjnej;

              wspieranie rodziców dzieci niepełnosprawnych poprzez: kształtowanie prawidłowej postawy rodzicielskiej wobec własnego dziecka, informowanie na bieżąco o pracy ucznia na zajęciach, udzielanie codziennych instruktaży dotyczących odrabiania przez dziecko pracy domowej, udzielanie porad związanych z koniecznością skorzystania z dodatkowej pomocy innych specjalistów czy instytucji społecznych (i wskazywanie ich);

              bycie wychowawcą całej klasy integracyjnej. Wychowywanie stanowi działalność każdego nauczyciela i każdy nauczyciel w ramach swojego przedmiotu przekazuje, w różnorodny sposób, najważniejsze wartości zgodne ze szkolnym planem wychowawczym, potrzebny jest więc taki pedagog "łącznik", który koordynowałby tematykę wychowawczą realizowaną przez innych nauczycieli i prowadził "integrujące" godziny wychowawcze."

              Przeczytaj te punkty.
              I potem zadaj sobie pytanie czy zasadnie masz pretensje do tego, ze dziecko nei wyrwalo rury w domu.
              • brolek Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 14:24
                Sama sobie Madziulec przeczysz, bo w tych cytowanych przez Ciebie zadaniach nauczyciela jest między innymi o takich zadaniach, o jakich my pisałyśmy, więc może zamiast bić pianę i obrażać ludzi przeczytaj to sobie do poduszki ze zrozumieniem. Sorry, może teraz ja jestem brutalna.
                • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 14:32
                  Niby o jakich???

                  Zeby PILNOWAC Twojego dziecka???? by nie wyrwalo rury????

                  O nie ;))) Takich zadan nie ma.
                  • yula Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 16:54
                    No sorki ale jak dziecko problemowe w PRZEDSZKOLU w wieku 4-lat siedzi 15 min w łazience to chyba jednak wypadało by sie zainteresować nim, tym bardziej że więcej do roboty nic nie mieli, akurat była drzemka :)
                    • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 17:17
                      Moje dziecko siedzialo gole w szatni (bez koszulki, bo wlasna zalalo kompotem, a czyjejs zalozyc nei moglo).

                      I akurat na niego najlepszy pomysl to jest zostawic w spokoju.

                      Jak chcesz psa uderzyc to kij sie ZAWSZE znajdzie. I uwierz mi - nauczycielki maja sporo do roboty i naprawde nawet jak dzieci spia to tez maja troszke pracy.
                  • brolek Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 17:03
                    madziulec napisała:

                    > Niby o jakich???
                    >
                    > Zeby PILNOWAC Twojego dziecka???? by nie wyrwalo rury????
                    >
                    > O nie ;))) Takich zadan nie ma.
                    >
                    Twoja odpowieć znaczy tylko tyle, że moje posty też powinnaś przeczytać jeszcze raz.
                    A i o rurze nie ja pisałam. Pisałam o czymś zupełnie innym...
          • brolek Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 14:19
            madziulec napisała:

            > A wiesz dlaczego dziecko w domu sie dobrze zachowuje???
            > Zadalas sobei choc raz to pytanie???
            >
            > Obejrzalas przestrzen w szkole i w domu???
            > Popatrzylas jak dziecko np. tylko zjada w szkole i w domu???
            > To dwa swiaty. INNNE SWIATY!!!!
            > I normalka, ze dziecko nei bedzie w tych dwoch swiatach tak samo funkcjonowac i
            > sie zachowywac.
            > Po pierwsze: w szkole sa tlumy ludzi, ktos popycha, ktos krzyknie, halas, wrzas
            > ki. Masz to w domu???
            O tym własnie pisałam. I nie jestem na kazde skinienie mojego dziecka (choćby dlatego, że mam w domu dwoje dzieci ze spektrum, każde na innym poziomie funkcjonowania). Myślę też, że jestem o wiele bardziej stanowcza i wymagająca, niż wielu "specjalistów" czy nauczycieli z którymi miałoy do czynienia moje dzieci.

            Jesli sobei nei radzi - moze szkola specjalna?
            > Brutalne. Sorki, zycie jest brutalne.

            Rzecz w tym, że od kiedy zmieniliśmy szkołę i trafiliśmy na dobrych nauczycieli, którzy współpracują ze specjalistami i stosują się do zaleceń moje dziecko funkcjonuje i radzi sobie dużo lepiej. Więc jednak można? Więc jednak dużo zalezy też od podejścia szkoły i od nauczycieli.


            > Ale wkurza mnie, gdy rodzice zwalaja wszystko na nauczyciela, ze to wszystko je
            > go wina, ze on nie ma pojecia jak pracowac. Jasne, miesiac minal i on ma miec w
            > szystko wypracowane, ma miec metode podejscia do francuskiego pieska. Do mojego
            > dziecka przez rok panie nie umialy podejsc i jeszcez sa problemy. I w zyciu by
            > mi do mojej glowy nie przyszlo miec pretensje, ze one sa do dupy, ze maja cos
            > zmienic.

            Widzisz, niestety ja sama jestem nauczycielem, dużo od siebie wymagam, ale też wiem, że jak się chce to można. Więc sorry, ale od innych też bedę wymagać...!
            • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 14:30
              ZADNA matka nie jest stanowcza i wymagajaca jak obcy czlowiek.
              I nie uwierze w takie bajeczki. ZAWSZE matka pozostanie matka, bedzie usprawiedliwiac swoje dziecko i bedzie mu poblazac.

              Skoro masz 2 dzieci ze spektrum to teraz sobie wyobraz: 1 dziecko ze spektrum, 1 z zespolem downa i 1 niedoslyszace. Taki komplecik.
              I co??? Jak Ci sie podoba. Oczywiscie, dla Ciebie jako matki dziecka ze spektrum tylko ono wymaga pomocy czy opieki, dla pozostalych mam ich dzieci sa wazniejsze i ich dzieci wymagaja opieki.


              Nie porownuj innych ze soba. Ludzie i nauczyciele sa rozni. Taka prawda.
              Wymagac mozesz w ramach OBOWIAZUJACYCH PRZEPISOW i nic poza tym. I fajnie by bylo gdybys to ogarnela.
              • brolek Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 14:43
                Wymagam w ramach obowiązujących przepisów. (Rozporządzenie ministra edukacji dotyczące kształcenia uczniów niepełnosprawnych)

                Właśnie dlatego, że kocham moje dzieci jestem stanowcza i wymagająca też w stosunku do nich. Wiem, ze one tego potrzebyją. Nie znasz mnie, nie znasz moich dzieci, więc mnie nie oceniaj.

                I nigdzie nie napisałam, ze nauczyciel ma poświęcać czas tylko mojemu dziecku. Napisałam, że jemu też ma pomóc, że każdemu ma pomagać zgodnie z jego potrzebami - taka jest rola nauczyciela wspomagającego.

              • tijgertje Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 17:04
                madziulec napisała:

                > ZADNA matka nie jest stanowcza i wymagajaca jak obcy czlowiek.
                > I nie uwierze w takie bajeczki. ZAWSZE matka pozostanie matka, bedzie usprawied
                > liwiac swoje dziecko i bedzie mu poblazac.

                Zapraszam do mnie na szkolenie;) W stosunku do mnie nikt nigdy w calym moim zyciu nie mial tak wysokich wymagan, zadan i oczekiwan, jak moja mama. I jestem tego swiadoma, ze mam podobne ciagoty i musze sie baaaardzo pilnowac, zeby w wymaganiach w stosunku do mlodego nie rpzesadzic. Na szczescie mam meza, ktory skutecznie mi to uniemozliwia, posuwajac sie wrecz do sabotazu;)
                • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 17:18
                  Nie uwierze poki nie zobacze.

                  KAZDA matka ma bowiem cos wiecej niz pozostale osoby. Cos takiego jak uczucia macierzynskie, ktore nie daja jej przekroczyc granic.


                  Jak widac - chyba tego nei rozumiecie.
                  • tijgertje Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 18:17
                    madziulec napisała:

                    > Nie uwierze poki nie zobacze.
                    >
                    > KAZDA matka ma bowiem cos wiecej niz pozostale osoby. Cos takiego jak uczucia m
                    > acierzynskie, ktore nie daja jej przekroczyc granic.

                    Podac adres na priv? Madziulec, nie kumasz. Jedno nie wyklucza drugiego. Mozna dziecko kochac nad zycie, ale jednoczesnie w wychowaniu kierowac sie rozsadkiem i stawiac dziecku wysokie wymagania. a nie wszystkie matki potrafia znalezc w tym jakas rownowage, czego przykladem jest moja. W VII klasie podstawowki dostalam pale, bo czegos tam na plastyke zapomnialam. Mama uczyla w tej samej szkole, byla jedynym nauczycielem przedmiotu i sila rzeczy musialam miec z nia do czynienia. Na terenie szkoly nie wolno mi sie bylo do niej zwrocic "mamo", a za ta jedyna w mojej karierze podstawowkowej pale wyslala chlopaka do pokoju nauczycielskiego po 1,5-metrowy drewniany wskaznik i sprala mnie nim przy calej klasie. Mam na to 18 naocznych swiadkow. Wtedy po raz pierwszy w zyciu powaznie myslalam o tym, zeby sie wyprowadzic do babci.
    • a-mila Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 13:42
      Hej alanis11,
      zmień szkołę, jeśli możesz na małą.
      Nasze dzieci nigdy nie zaakceptują tłoku, krzyku, bieganiny.
      One przyzwyczają się do tego, ale w tzw międzyczasie dostaną rozstroju nerwowego, albo, jak mój syn - będą chciały sobie zrobic cos złego.
      Szkoła sama w sobie jest dla naszych dzieci ogromnym stresem. Jeśli gubią się w prostych sprawach, ich poczucie wartości spada do zera.
      Nasze dzieci wymagają cały czas przypominania im, co mają robić, podobne są trochę do kukiełek - trzeba nmi sterować. I taka jest rola nauczyciela wspomagającego, który ma dziecku pomagać.
      Walcz o swoje dziecko, jeśli wiesz, że szkoły nie zmienisz, tup nogami, lepiej żebys to Ty robiła, niz Twoje dziecko w rozpaczy nad rzeczywistością, w której nie jest w stanie sobie poradzić.
      Pozdrawiam
      a-mila
    • marika012 Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 13:59
      Alanis pedagog wspomagający jest po to aby pracować tylko i wyłącznie z ta trójką z orzeczeniami. Oczywiście zdarzają się sytuacje że wspiera też inne dzieci ale trwa to moment i nie zakłóca pracy z dziećmi "specjalnymi".
      W klasie syna (2 kl)jest dość dobra sytuacja dla nauczyciela wspomagającego bo jest tylko dwóch chłopców z ZA. Praktycznie lekcje wyglądają tak, że pani siedzi z tym drugim chłopcem bo tamten ma kłopoty w liczeniu, czytaniu a do mojego syna podchodzi, pokazuje ćwiczenia które ma wykonać, tłumaczy co trzeba zrobić, sprawdza poprawność, daje naklejki za dobrze wykonane zadania itp.
      Codziennie dostaję informację w zeszycie jak młody pracował, jak się zachowywał na przerwach, co ma odrobić itd.
      Nigdy nie otrzymałam żadnej sugestii co do terapii, konsultacji. To raczej ja mówię jakie syn ma terapie, gdzie, na jakich szkoleniach ja byłam, podsuwam pani sposoby rozwiązywania pojawiających się problemów.

      Co do wyboru szkoły. Łatwo powiedzieć. Mieszkam w mieście z dwoma podstawówkami.
      Jedna ma klasy integracyjne.
    • gemmavera Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 15:16
      Madziulec, Ty chyba żartujesz z tym "wyborem szkoły"?
      Po pierwsze, wybór to może i mamy, ale teoretycznie.
      Mnie się udało zapisać córkę do tej szkoły, do której chciałam. Ale równie dobrze szkoła mogła jej nie przyjąć i wtedy chodziłaby do innej - takiej, w której są miejsca.
      W naszej szkole miała być jedna klasa integracyjna. Zrobili dwie, bo w ostatniej chwili przenieśli grupę dzieci z innej, też integracyjnej. I, jak to mówią, nie ma zmiłuj. Dlatego, że gmina ma obowiązek zapewnić Ci klasę integracyjną, ale nie ma obowiązku zapewnić Ci akurat taką szkołę, jaką chcesz.

      Po drugie, nauczyciela wspomagającego się nie wybiera, wiedziałaś o tym?
      Nigdy wiesz, na kogo trafi twoje dziecko, choćbyś przeprowadziła dogłębny wywiad.
      Jeśli w roczniku mojej córki były dwie klasy integracyjne, to co najwyżej mogłam próbować sobie wybrać między dwójką nauczycieli (podkreślam słowo "próbować" - bo już widzę, jak dyrektorka ochoczo zgadza się na zmianę klasy przy czwórce dzieci z orzeczeniami w każdej klasie...). Niespecjalnie bogaty wybór, twierdzę.

      A do tego nauczycielka wspomagająca córki zaszła w ciążę i tyle ją widzieli. ;P
      I potem byli nauczyciele dochodzący. Więc w zasadzie cała pierwsza klasa do bani - chociaż szkoła rokowała świetnie, miała super opinie i w ogóle. I co z tego?

      Na szczęście w drugiej klasie pojawił się nowy nauczyciel, w którego pracy jestem bardzo zadowolona. Widać, że ma mnóstwo serca dla dzieciaków (a ma ich czworo), mnóstwo chęci i po prostu robi swoje, zamiast mi miauczeć, że sobie nie radzi, bo moje dziecko jest takie rozwydrzone.
      Owszem, informuje mnie o tym, co zmalowało moje dziecię, ale na Boga, nigdy nie skarży, jak to opisuje autorka wątku.
      Sorry, ale dla mnie pedagog, obojętnie czy to wychowawca, czy pedagog specjalny, skarżący się rodzicowi, że nie daje rady, bo dziecko się zachowuje tak, a nie inaczej, powinien zmienić zawód. Co innego próba znalezienia z rodzicem jakiegos rozwiązania, czyli współpraca, a co innego oczekiwanie, żeby rodzic wziął odpowiedzialność za zachowanie dziecka przez 24 godziny na dobę, żeby nauczyciel miał łatwiej.

      Przypomina mi się zabawna skądinąd historia mojej znajomej z innego forum, do której kiedyś, kiedy była w pracy, zadzwoniła nauczycielka ze skargą, że jej dziecko nie chce napisać literki "f". Cudnie, nie? :DD
      No przecież to jest żałosne po prostu.

      Sama Madziulec napisałaś, że dla dziecka z ZA szkoła a dom to są dwa inne światy i zawsze będzie się inaczej zachowywało w tych dwóch miejscach. Tym bardziej kretyńskie wydają się oczekiwania nauczycielki, żeby rodzic "coś zrobił" z dzieckiem, bo nie jest jedynym, którym trzeba się w szkole zająć.
      • madziulec Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 17:15
        Zobacz:
        mamy pazdziernik.
        Bylam na rozmowie w przedszkolu.
        Okazuje sie, ze szkola, ktore zwykle tworzyla klasy integracyjne i ogolnie jest mi pasujaca nie tworzy (za malo dzieci).
        Co ja robie??? TERAZ umawiam sie z prezydentem miasta do tych spraw, nie zadnymi paniami w odpowiednim wydziale oswiaty, bo te panie sa niekompetentne.

        Dzwonilam do szkoly i nie dalam sie zwiesc, ze poczekamy to zobaczymy. Ja wiem, ze bedzie 2 dzieci, a wiem, ze 2 dzieci nei wystarczy by utworzyc klase integ4racyjna.

        Jasne, nie wybiore nauczyciela integracyjnego. Moje dziecko po roku musialo sie rozstac z jednym (pani poszla na macierzynski). Masakra, bo akurat dla Miska byla to tragedia i teraz znow rozpoczynami prace od podstaw.

        I zaczynam znow to samo szkola jest na SZESC LAT. Jesli to olejesz, Twoja sprawa. Jesli nei pojdziesz wczesniej, nie porozmawiasz 10, 20 razy by poznac Pania nayczycielke - sorki, ale tez Twoja sprawa. To ona przez te 6 lat bedzie przebywac z Twoim dzieckiem. I ona bedzie miala te informacje o Twoim dziecku... albo bedzie musiala niestety je zdobyc. Tak jak kazdy terapeuta. Bedzie sie musiala Twojego dziecka nauczyc.

        I napisalam, ze dom i szkola to dwa swiaty.
        Ale masz racje. Trzeba dalej dbac o dziecko jak o francuskiego pieska. Napewno to bardzo pomoze. NIe bedzie dalej chcialo napisac lietrki "f", wyrwie rure w lazience... albo.. zacznie seksualnie molestowac kolege.
        • tijgertje Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 18:21
          madziulec, jak cie czytam, to sadzie, ze jesli wszedzie reprezentujesz takie nastawienie jak tu, to zrobia wszystko, zeby tej klasy integracyjnej nie otworzyc, nawet, jakby setke dzieci mieli;)
        • gemmavera Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 21:41
          madziulec napisała:

          > Ale masz racje. Trzeba dalej dbac o dziecko jak o francuskiego pieska. Napewno
          > to bardzo pomoze. NIe bedzie dalej chcialo napisac lietrki "f", wyrwie rure w l
          > azience... albo.. zacznie seksualnie molestowac kolege.

          Jasne, od niepisania literek się zaczyna, a stąd to juz prosta droga do kryminału... ;P

          Madziulec, bądź uprzejma nie zapędzać się w swoich fantazjach, tylko trzymać się tego, co napisałam i do tego się odnosić. O ile naprawdę chcesz dyskutować, a nie jedynie przeforsować swoje zdanie i swoje mądrości.

          Ty najwyraźniej nie rozumiesz, o co mi chodzi i co gorsza nie chcesz zrozumieć.

          Nie twierdzę, że trzeba traktować dziecko jak francuskiego pieska.
          Zasadniczo to uważam, że przeciwnie, dziecko z ZA powinno byc uczone, że życie to nie bajka, właśnie w domu, w przyjaznych warunkach i w poczuciu bezpieczeństwa. Bo potem, kiedy pójdzie w świat, tego komfortu już nie będzie miało - a musi się nauczyc odpowiednio reagować i dawać sobie z różnymi sytuacjami radę.
          Ale to temat na inną dyskusję.

          Powiedz, co Twoim zdaniem matka ma zrobic, jak do niej pedagog ze szkoły dzwoni, że dziecko nie chce napisac literki?? Pojechać do szkoły i w dupę mu dać, żeby zrobić dobrze pani nauczycielce??
          Serio jestem ciekawa Twojej opinii w tej kwestii.

          Jeżeli szkoła i dom to dwa rózne światy, to nic dziwnego, że dziecko z ZA w szkole tej literki nie chce pisać (ze sobie tylko zrozumiałych względów), a w domu pewnie i pisze.
          I co w związku z tym ma zrobić rodzic? Na głowie stanąć? Dać na mszę, żeby dziecko zaczęło pisać?
          Czy może po prostu liczyc na to, że pedagog zajmie się tym, za co mu płacą (marnie, ale jednak), czyli zmotywuje takiego ucznia z ZA, spróbuje znaleźć sposób dotarcia do niego i przekonania się, dlaczego tej cholernej litery pisać nie chce.

          Madziulec, trochę teraz zboczę personalnie, chociaż zasadnioczo tego nie robię na forum, ale zrobię to zupełnie bez złośliwości i chęci wbicia Ci szpilki.
          Trudno się z Toba dyskutuje i myślę, że to dlatego, że Ty po drodze tracisz wizję celu dyskusji. Znaczy skupiasz się na szczegółach, detalach, dajesz się ponosić własnym wizjom, a przez to niestety nadinterpretujesz - a po drodze umyka Ci sens całej dyskusji.

          Jak mówię, nie traktuj tego jak próby dowalenia Ci - piszę o tym licząc, że może na chwilę się nad tym zastanowisz, zamiast dalej atakować bez celu.

          A jeszcze chciałam powiedzieć, że wszystko, co piszesz, brzmi super. Cieszę się, że jesteś świadomym rodzicem, walczącym o swoje dziecko. I naprawdę życzę Ci, żeby nikt Ci skrzydeł nie podciął - będziesz wtedy mogła pouczać innych rodziców (bo niestety powstrzymać się nie umiesz), podając im siebie za światły przykład rodzica walczącego.
          Będę Ci wiernie kibicować, jak już Twój syn pójdzie do szkoły. :)
        • czarna_ida Re: Szkola po raz kolejny 20.10.10, 22:56
          u nas w gminie nie widzieli potrzeby tworzenia zerowki integracyjnej, w szkole ''normalnej'' z oddziałami integracyjnymi. Mamy jednego logopedę w poradni ppp na całą gminę.
          wkur...wia mnie walenie głową w mur, bo pan dyrek od oswiaty wie, jak się wychowuje ''cudze'' dzieci niepełnosprawne i na w dupie co bedzie z tymi ktore nie dostaną sie do klas integracyjnych. A tych odrzuconych było ponad 10..Mowi się nie wiem ile w tym prawdy, ze na nie byc wogole klas ani szkol integracyjnych, integracja ma byc w masówkach, nie wiem czy taki projekt jest czy jak ?
          Ale ja juz wiem ze zaburzenie swoja droga a zycie swoja..Tak samo wszelkie diagnozowanie, mialo byc lepiej? A jest strasznie, nawet nie śmieszniej :(
    • mamiami Re: Szkola po raz kolejny 21.10.10, 20:18
      Witam,
      mam coś co może pomóc. Nie gwarantuję "zwycięstwa", ale uważam, że można spróbować.
      Opiszę może na własnym przykładzie, żeby łatwiej było zrozumieć.
      Mój syn został zdiagnozowany dość późno, jak na towarzyszące nam objawy, nigdy nie miał żadnej terapii, działałam wg instynktu, prób i ostatnio ćwiczyłam na synu rozmowy coachingowe, które dają rezultaty. Pytałam w Poradni dla Dzieci z Autyzmem o możliwości terapii, tylko że musiałabym na nie długo czekać, a mnie szkoda już tego czasu...Tam jednak uzyskałam podpowiedź, że taką terapię mogę uzyskać za pomocą MOPSu w ramach usług specjalistycznych. Warunkiem było otrzymanie od lekarza stosownego zaświadczenia. My otrzymaliśmy zaświadczenie, że syn wymaga takiego terapety w grupie rówieśniczej, czyli w klasie. Chodzi do szkoły integracyjnej, do klasy pierwszej i są dni lub lekcje kiedy nie uczestniczy w lekcjach, rozprasza klasę i nie ma mocnego na niego.Nie wspominam co zapomina,czego nie wie:), czego nie zabierze itd., itp..... Dopiero dziś otrzymaliśmy
      z PPP orzeczenie o potrzebie specjalnego kształcenia, więc do tej pory różnie patrzono na jego zachowanie, mimo informacji o ZA i orzeczeniu o niepełnosprawności .
      Teraz mam już komplet dokumentów, byłam u Dyrektor szkoły i poprosiłam o możliwość uczestniczenia w lekcjach terapeuty, za którego nota bene płacę do spółki z MOPSem.Usłyszałam odpowiedź, którą w skrócie mogę przedstawić następująco: nie mówię nie, ale nie mówię tak.:) Szkoła na początek chce sama sobie z tym poradzić, mając na uwadze inne dzieci w klasie i odpowiednie przepisy. Czas pokaże jak będzie dalej:)
      W tym momencie biorę terapeutę do domu, bo nie można łączyć szkoła/dom, a ewentualnie będę wnioskować o zmianę miejsca usług terapeutycznych.
      Rozporządzenie MEN z 21 maja 2001r. (Dz.U. nr61 z 19 czerwca 2001r. poz.624 ze zmianami )paragraf 13 ustęp 2 mówi , że "w uzasadnionych przypadkach w szkołach tych [integracyjnych] można zatrudnić pomoc nauczyciela". Być może mogłabyś dowieść, że nauczyciel wspomagający nie jest w stanie zapewnić pomocy wszystkim , wymagającym pomocy, dzieciom i uważasz to za uzasadniony przypadek. Zapoznaj się z całym rozporządzeniem, przemyśl i ewentualnie podejmij działanie. Ja na razie wstrzymałam się, co nie oznacza, że się poddałam:) Poczekam na rozwój sytuacji:)
      Mam nadzieję, że wniosłam mały promyczek nadziei i że się uda zmienić na lepsze sytuację Twojego Syna w szkole.
      Życzę powodzenia i chętnie się dowiem jak poszło:)
      Pozdrawiam
      mami Ami
Pełna wersja