Rutyny w życiu naszych dzieci

23.01.11, 13:47
Chciałam poruszyć temat rutyn i powtarzalności w życiu naszych dzieci. Chodzi mi przede wszystkim o to, czy potrzeba niezmienności jest u nich "od zawsze" czy też pojawiła sie w pewnym okresie życia związanym np. z chodzeniem do przedszkola czy szkoły, przeprowadzką w inne miejsce.
Mój syn nigdy nie upierał się przy niezmienności wydarzeń a zapowiadanie mu co będzie było wręcz szkodliwe, bo wtedy wymyślał sobie, że właśnie pilnie chce coś innego. Poza tym wciąż domaga się nowych atrakcji, wyjść w fajne miejsca - chociaż nie zawsze potrafi się tam odnaleźć, zwłaszcza jak jest dużo ludzi i dzieci - co zazwyczaj chodzi w parze.
Jeśli znajdzie się w nowej, nieznanej sytuacji i miejscu bywa, że czuje niepokój, bywa też, że chce z tamtąd wrócić, ale nie są to np. napady złości czy histerii, ale bardziej niepokój ruchowy - zaczyna szybciej biegać i nie może się skupić.
Chciałam zapytać jak to jest u was, czy potrzeba rutyn może się jeszcze u niego pojawić czy ten typ tak ma?
    • ald_ona Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 23.01.11, 16:57
      Nie wiem ile Twój syn ma lat, im starszy, tym mniejsza szansa, że pojawią się nowe objawy, w tym potrzeba zrutynizowanego życia. Ale pewności chyba nie ma nigdy.
      Moi też nie wymagają rutyn, choć powtarzalność dobrze im robi - daje poczucie bezpieczeństwa. Dlatego np łatwiej pojechać im na wakacje w to samo miejsce, co w poprzednich latach, ale w nowym też jakoś sobie poradzą - tylko dłużej się będą aklimatyzowali.
      A im starsi, tym mniej mają takich schematów wpisanych w codzienność :-)
    • ald_ona Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 23.01.11, 16:59
      Sprostowanie:
      Stale też pojawiają się nowe rutyny - ale chyba są mniej uciążliwe i mniej mnie obarczają koniecznością włączania się w nie.
      • legenda3 Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 23.01.11, 20:14
        w tej chwili ma 5,5 roku, ale jako 2 - letni bąk, kiedy pojawiały się pierwsze objawy, nigdy nie przywiązywał się do jednej trasy, zabawy, zabawki, nie układał rzeczy w rzędy, węże itp. nie kręcił niczym. Teraz buntuje się jak coś odbywa się ciągle tak samo. W nowych miejscach musi wszystko oblecieć i "obwąchać" a potem się czymś zajmie. Widzę, że lęki bardziej w nim wzbudzają ludzie a nie miejsca i rzeczy.
    • rauxa Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 24.01.11, 08:49
      jako 2 latek miał swoje rutyny i manie, po skończeniu 3 lat stal się bardziej elastyczny i fleksyjny z o wiele większa łatwością akceptuje nowe miejsca i osoby: szkoła, lekarz, zakupy, ubrania, jedzenie, etc

      teraz już dość łatwo jest go rozproszyć i zainteresować czymś nowym w stresującej sytuacji, albo namówić do zmiany jego planów,
      przez dość długi okres czasu utrzymywała się chęć do spacerowania tymi samymi trasami, udało się nam to zmienić ale ma tak doskonałą pamięć wzrokowa, ze nie można go zwyczajnie "oszukać", co w końcu wyszło nam na dobre bo opracowaliśmy system negocjacji, a on stal się bardziej elastyczny,

      pojawiają się tez nowe rutyny, a stare znikają - staram się trochę je zmieniać, z jednej strony wiem, ze ich potrzebuje i pozwalam na nie, a z drugiej strony staram się je zmienić, dodać lub zmienić niektóre szczegóły, żeby dzięki temu zdawał sobie sprawę, ze nie dzieje się nic strasznego jeśli zmieniam jego kod bezpieczeństwa:)
    • czarna_ida Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 24.01.11, 09:46
      u nas prawie 7 latek.. Wiec rutyny wymaga sam, np wieczornych rytualow, przy chodzeniu spac.. Czyli idziemy o okreslonej godzinie do lozka, czasami odstepstwa. smarowanie nozek i rak kremem, czesanie, spiewanie piosenek, X razy daje mamusia buzi na dobranoc..
      Ale nie wyskakujemy z czyms ze cos bedziemy robic nastepnego dnia, bo wiem ze za bardzo bedzie przezywal.. Czasami natlok wydarzen z dnia mijajacego daje tez takie nakrecenie mocne.. przed snem.. staramy sie wyciszyc.. Mysle ze rytyna jako taka w przypadku dzieci naszych jest wskazana..
    • tijgertje Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 24.01.11, 22:03
      Autystyk to nie robot robiacy 24 godziny na dobe w kolko jedno i to samo;) Dziecko z autyzmem moze miec rownie wielka , a moze nawet wieksza ciekawosc swiata jak i normalnie rozwijajacy sie maluch. Upodobanie do rutyny ulatwia zycie, pozwla uporzadkowac pewne sprawy i jesli pewne elementy przebiegaja zawsze tak samo, zycie staje sie bardziej przejrzyste, a pedzacy jak rakieta mozg moze na chwile zwolnic i odpoczac. Mysle, ze tak naprawde rutyny wystepuja przez cale zycie, z tym, ze moga miec rozne nasilenie i jesli nie dotycza istotnych dla otoczenia elementow, moga nie rzucac sie w oczy. Rutyny moga dotyczyc nie tylko koniecznosci uporzadkowania otoczenia. Moga wystapic rutyny zachowania i myslowe, ktore bywaja dla zainteresowanego wyjatkowo upierliwe, choc niewidoczne dla otoczenia. To dopiero sa jazdy;) No, ale co was bede straszyc;) Moj mlody ma swoje schematy, tak samo jak ja. Ja np w kuchni musze miec wiekszosc rzeczy dokladnie w okreslonym miejscu. Niech mi ktos naczynia w zmywarce nie tak jak trzeba ulozy, maslo czy wedline w lodowce nie na tej polce, albo nie po tej stronie polki czy folie aluminiowa czy przyprawy w nieodpowiednim miejscu w szufladzie polozy, moglabym normalnie ukatrupic. Na szczescie potrafie nad emocjami niezle panowac, ale taki wydawaloby sie drobny incydent potrafi mi caly dzien rozwalic. Mimo autyzmu uwielbiamy np nowe miejsca. Nie znosimy niespodzianek, ale jesli wyboru dokonujemy samodzielnie to chetnie poznajemy nowe miejsca. Ostatnio nalogowo niemal po muzeach lazimy ;) Nowe rzeczy, miejsca i wlasnie przede wszystkim ludzie budza niepokoj, ale czesto ciekawosc jednak zwycieza lek.
      • klafuti Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 24.01.11, 22:25
        myśle,że sendo tkwi w umiejętności poradzenia sobie z sytuacją "poza rutyną". choc niezmienność do dziś jest ważna dla Wyjątkowego, to prawie już nie ma histerii kiedy np. kubek/talerzy nie ten co trzeba, albo zmiana sali w szkole, czy jakieś inne nieoczekiwane zdarzenie nam stanie na drodze. Kiedy był Mały to były cyrki, teraz wiele potrafi przyjąć poznawczo i juz nie popada tak bardzo w emocje. Z doświadczenia jednak podpowiem,że tak jak u idy-czarnej; czasami lepiej dzieciaka nie uprzedzać o tym co będzie, co zaplanowane i ma się wydarzyć (oczywiscie oprócz info o czasie przejazdu i ile nam jeszcze zostało do celu :)) to niestety zawsze nalezy mówić, z częstotliwościa zbyt częstą, żeby rodzic mógł zachować cierpliwość.... a propos powyższego posta to w kwestiach zmywarkowo-lodówkowych jestem "autystyk" w czystej postaci; choć ja to terytorializmem kuchennym nazywam ;) poza tym z własnych rutyn: smarowanie tosta odpowiednia ilością masła i dzemu inaczej nie smakuje, błe oraz pozakuchennie:"męczenie" się z "niewygodnym" ubraniem i przebieranie aż osiągne stan tzw. komfortu. stringi i szpilki nie dla mnie ;))
        • tijgertje Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 25.01.11, 00:02
          Nieeee, stringi? Bleee... Ale szpile jak najbardziej. Kiedys... Teraz plecy juz nie pozwalaja:(
          Z chlebem mam podobnie, musi byc przykryty do samej krawedzi, nie wazne czym. Typowe rutymy mam za to rano, zawsze w tej samej kolejnosci wstaje z lozka, do momentu,az wyjde mlodego do szkoly odwiezc mozna do mnie zegarek ustawiac i zawsze pedzie za pozno :/ Modyfikacja jest tylko na mycie albo nie mycie wlosow. Pralke nastawiam zawsze w tej samej kolejnosci, proszki, plyny, zamykanie guzikow i wciskanie guziczkow, zawsze identycznie, jak cos zrobie nie w tej kolejnosci jak trzeba, to np nie wlacze startu albo piore bez proszku. No, ale jak wspomnialam, w rutynach nie mysle, dzialam automatycznie;) Tak samo z wsiadaniem do samochodu, Wypracowalam schemat i mam pewnosc, ze dzieki temu nie wyjade noca z parkingu bez swiatel (ci mi sie zdazylo, jal mnie pasazer zagadal, wrrr), czy nie zapne pasa. Rutyny czasem sa pozyteczne, np jak mlodego uczylam samodzielnego korzystania z toalety: otworz drzwi, zaswiec swiatlo, zamknij drzwi, podnies klape, podciagnij koszule, rozepnij i opusc spodnie, podciagnij podkoszulek, opusc majtki, usiadz, zrob co trzeba, wyjmij chusteczke z opakowania, wytrzyj tylek, jesl trzeba, wez druga chusteczke i powtorz, zamknij dokladnie opakowanie, wstan, spusc wode, zamknij kibel, podciagnij majtki, obciagnij podkoszulek, zaloz spodnie, zapnik haczyk, zasun zamek, obciagnij koszule, nacisnij kran, zamocz i porzadnie namydlij rece (tu wymieniona kolejnosc) itd... Raaany, jak to gadam, to sie takie proste i krotkie wydaje;) No, ale najwazniejsze, ze dziala, mlody robi wszystko jak nalezy, sam sobie tylko dolozyl w miedzyczasie bebnienie rekami na plytkach i spiewy;) Rece szoruje nawet w polsnie, nawet tacie przypomina:)
          • legenda3 Re: Rutyny w życiu naszych dzieci 25.01.11, 01:04
            Pisz, pisz Tijgertje, myślę, że nie tylko dla mnie jesteś inspiracją :).
Pełna wersja