yula
26.01.11, 16:12
Właśnie leżę sobie zdychająca, bo przeszłam sie 20 m. do sklepu po podstawowe zakupy (tak mi dała w kość paskudna grypa, jeszcze kaszlę ale i tak jestem najbardziej na chodzie, bo mąż ma chorubsko w pełnym rozkwicie) i słucham zabawy dzieciaków w sąsiednim pokoju i naszła mnie refleksja że nie wyobrażam sobie naszego Aspiego jako jedynaka, chyba bym sie zastrzeliła gdyby teraz musiałabym jeszcze jemu czas organizować no i młoda uczy go zwyczajnej zabawy, wymyśla, wciąga go bo jest bardzo towarzyska, na początku szło mu opornie, ale po paru latach treningów wymyślają razem całkiem niestworzone historie :) Teraz na topie jest bajka Avatar Aang, oglądany razem z tatą, są pod silnym wrażeniem bajki więc najczęściej odgrywają sceny stamtąd chociaż nieraz mieszają z ulubionymi wróżkami córki i jakimiś bohaterami syna np. Darth Vader ze Star Vars:) Czasem bardzo zabawnie jest słuchać tego co wymyślają, no i syn też MÓWI jakąś HISTORIE chociaż normalne to z niego szczypcami trzeba wyciągać słowa :) Ja bym nie potrafiła tak go wciągnąć w zabawę :)
Nie mówię że zawsze jest różowo, czasami chętnie udusiłabym oboje jak zaczynają sie kłócić czy zaczepiać jedno drugiego, lub jak młoda skacze mu przed oczami gdy ma odrabiać lekcje itp, ale mimo wszystko cieszę sie że mam 2-kę:)