Dodaj do ulubionych

Pytanie do Tijgertje :)

03.02.11, 09:18
Co sądzisz o terapii Son - Rise? Zwłaszcza dla HFA?
Z góry dzięki za odpowiedź :)
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 12:00
      Jak poszperac co to konkretnie, to sie bede mogla wypowiedziec;) dam znac.
      • lejdi.lilka Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 12:43
        Tu ich strona : www.autismtreatmentcenter.org/
        Generalnie program polega na podążaniu za dzieckiem, włączaniu się w jego aktywności (np. kręcenie przedmiotami) i o ile wydaje mi się dosć sensowny w przypadku małych, poważniej zaburzonych dzieci, to cały czas się zastanawiam, co by dał w przypadku 6-latki z HFA. Słyszałam opinie, że po tym programie dzieci wychodzą z autyzmu całkowicie, idą do szkoły i nikt o ich autyzmie nie wie. Takich "gwarancji" nikt mi nie dał przy podejmowaniu terapii, a trudno mi znaleźć kogoś, kto jest wystarczająco kompetentny i obiektywny, żeby zasięgnąć języka.
        Może się wypowiesz? A może ktoś jeszcze ma wyrobione zdanie w tym temacie?
        • legenda3 Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 13:12
          Pytanie było do Tijgertje, ale ja się też wypowiem, jeśli pozwolisz.
          Kaufmanowie, twórcy tego programu i rodzice dziecka z autyzmem zaczęli tę terapię gdy dziecko miało 18 miesięcy i było bardzo zaburzone. Pracowali tą metodą całymi dniami sami i mając do momocy kilku wolontariuszy. W Wieku 4 lat syn niewiele odsatwał od rówiśników i psychologowie wycofali się z pierwotnej diagnozy. To wszystko opisali w książce. Napisali tez drugą książkę o przypadku ciężko zaburzonego dziecka, które rozpoczęło intensywną terapię w wieku 5 lat i osiągnęli bardzo niewielką poprawę - dziecko zaczęło zwracać uwagę na inne osoby i włączać się do niektórych aktywności.
          Tak więc po pierwsze twoja córka i tak jest prawdopodobnie za duża na ten program, chociaż nikt ci tego pradwopodobnie nie powie. Po drugie nie wiem czy jesteś w stanie podążać za dzieckiem przez 14 godzin na dobę, po trzecie czy jej jest to potrzebne. Jeśli ma HFA, to prawdopodobnie potrzebne jest jej odpowiednie ukierunkowanie w zabawie, poznawaniu świata, sytuacjach społecznych, korygowanie mowy. Mój syn ma taką samą diagnozę i jest rok młodszy. Staram się w tzw. wolnym czasie bawić się z nim "dydaktycznie", przemycać do zabawy porządane elementy, dużo do niego i z nim mówić, interesować go nowymi rzeczami. Nie sadzam go na siłę przy stoliku, nie narzucam mu jedynej właściwej zabawy, ale przyłączam się do tego co go aktualnie interesuje. Ponieważ nie fiksuje się na tych samych aktywnościach ani nie stymuluje w widoczny sposób, oraz ma też inne narzucone aktywności - przedszkole i terapie, to ja staram się właśnie współuczestniczyć. Tak jest u nas, może ta informacja ci się przyda, ale wybór oczywiście nalezy do ciebie. A tak na marginesie chciałabym zobaczyć metodę, dzięki której dzieci wychodzą z autyzmu i dziecko, które wyszło...
          • gomado Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 13:30
            Po wyslaniu do nich maila- pare zdan o dziecku, przesylaja poczta materialy szkoleniowe z 2 plytami DVD. Mi to wystarczylo, stosuje sie do tych wskazowek caly czas i mamy efekty.
            • rauxa Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 14:36
              obejrzałam film nakręcony na podstawie ich książki (w odcinkach na YouTubie)
              ich synek był bardzo mały jak zaczęli i pracowali non stop - mama a później wolontariusze zamykali się z małym w łazience (jak najmniej niepotrzebnych stymulacji i rozproszeń) i cały czas ćwiczyli-na początku to było zagłębienie się w jego świecie (machanie raczkami, razem z nim, kołysanie się), łapanie kontaktu, a potem powolne wprowadzanie ćwiczeń, zadań etc

              potem na tej podstawie opracowali program i do tej pory bardzo aktywnie pracują w USA,
              Myślę, ze w wielu przypadkach terapia ta odnosi sukces bo:
              - trwa wiele godzin dziennie,
              - jest bardzo aktywna, akceptującą dziecko bezwarunkowo z wszystkimi jego dziwnościami, wypracowującą platformę porozumienia i akceptacji na poziomie dziecko-terapeuta,

              odnalazłam w nim wiele rzeczy, które sama robiłam nieświadomie, jak mały był w najgorszym okresie zamknięcia się w sobie a ja jeszcze nie wiedziałam, ze to autyzm..

              odkryłam, ze jedynym momentem kiedy na mnie patrzył świadomie i z własnej woli było kiedy razem wchodziliśmy i schodziliśmy po schodach, dziesiątki razy zamykaliśmy drzwi, bawiliśmy się promykami słońca wpadającymi do pokoju albo odbijającymi sie w wodzie, biegliśmy jak szaleni w parku przed siebie...
              kiedy uczestniczyłam w jego fiksacjach - zauważał mnie, istniałam dla niego - potem przyszla diagnoza, powolna praca, zmiany, postępy,

              ale nigdy nie zapomnę pierwszych spojrzeń w oczy - właśnie dzięki nieświadomie zastosowanym technikom Rise:)
    • ojciec.karmiacy Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 15:04
      witam,
      my pracowaliśmy przez 18 miesięcy metodą opartą na son - rise, nie mówię, że to son-rise, bo nie mieliśmy kontaktu z Kaufmanami.

      Podstawą tej terapii jest niedyrektywność, czyli najpierw podążanie za dzieckiem w snsie dosłownym, a później rozwijanie jego zainteresowań. W domu nadal posługujemy się tą metodą, normalnie mały jest w przedszkolu Montessori. Postępy są przez cały czas, włączyliśmy przedszkole bo zależało nam na integracji z rówieśnikami - w końcu trzeba wyjść z pokoju zabaw. Zaczęliśmy kiedy mały miał 2,8. Postępy są ogromne, wielu ludzi neguje diagnozę. Proszę nie mówicie o wielogodzinnej pracy, bo to głównie zabawa, którą możemy spontanicznie modelować. Ustala się tylko główne cele, ale można iść dalej, to zależy od dziecka. Jeśli dziecko chce leżeć i patrzeć w sufit, to leżymy.
      Stan na dziś jest taki, że mamy mowę i to porozumiewanie się zdaniami, dialog. Wyciszone izmy, brak zachowań agresywnych. Mały jest nadwrażliwy na dźwięki, ale już nie reaguje paniką - potrafi zasłonić uszy rękami i przeczekać. Widać, że nie jest zestresowany...

      Jeśli chodzi o wspominango w tym wątku Robertita Soto, to skończył college.
      Metodę uznaję za fajną, bo zmienia sposób myślenia rodziców - tak aby akceptowali dziecko i nie walczyli z autyzmem. Dla mnie to świetna postawa. Ale są też inne niedyrektywne metody, które dają satysfakcje dzieciom i rodzicom (jak chośby Montessori, albo terapia humanistyczna - polecam książkę Hanny Olechnowicz "Dziecko własnym terapeutą" )
      Jeśli będą jakieś pytania chętnie odpowiem, przepraszam za chaos wypowiedzi.
      Pozdrawiam:)
      • legenda3 Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 15:28
        Ojciec karmiący - nie wiedziałam jak się potoczyły losy Robertito Soto, bo czytałam tylko książki Kaufmanów.
        Chodzi mi o to samo. Wielu rodziców nieświadomie stosuje tą metodę pracy z dzieckiem czyli niedyrektywność, ale podążanie i współpraca. Zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko, które dużo rozumie, współpracujące, poddawane innym terapiom a w domu należy wyrównywac deficyty, tłumaczyć, objaśniać, korygować.
        Napiszcie jeśli stosujecie Son Rise metodą, jaką opisał Kaufman w swojej książce w przypadku większych dzieci, dobrze funkcjonujących. Mnie się wydaje to trochę bez sensu - zamykanie się w pomieszczeniu gdzie jest mało bodźców i np. przelewanie wody przez dłuższy czas, bo dziecko akurat ma na to ochotę. Co nie znaczy, że nie bawię się z synem w łazience, ale nie pozwalam mu nalewać i wylewać wody, ale przynoszę kuchenkę, garnki, makaron, warzywa i proponuję "gotowanie" zupy lub robienie masy piany i zabawa nią.
        • ojciec.karmiacy Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 15:57
          W tym sęk, że son-rise w Polsce jest zupełnie nie rozumiana. Pierwszy etap polega na zyskaniu kontaktu z dzieckiem zaburzonym, wtedy stosuje się jak najprosztsze środowisko, w którym nic nie będzie kontaktu zaburzać. Naśladujemy izmy, dzięki czemu aktywujemy neurony lustrzane i budujemy nowe połączenia w mózgu. Chodzi jednak o to, że rozwijamy dziecko w kierunku wybranym przez nie, a w sytuacjach społecznych uczymy własnym dobrym przykładem. W naszym przypadku w pokoju zabaw budowaliśmy całe miasta z różnych przedmiotów, albo obserwowaliśmy jak jest zbudowany samolot na bardzo szczegółowych schematach... a przecież mały kiedy zaczynał terapię nie chciał w ogóle wchodzić w interakcje z nikim. Z klubu malucha wysłali nas na badania słuchu. Zalecenia terapeutów zawsze dotyczą szczegółów, oni dzięki doświadczeniu potrafią dostrzec to czego my nie widzimy... i dlatego to jest cenne, ale każdy rodzic ma szansę iść tym tropem nacodzień. Niektórzy specjaliści nie zalecają mieszania terapii dyrektywnych i niedyrektywnych, niektórzy specjaliści ABA twierdzą, że Son Risa szkodzi - ja tego nie widzę. Widzę wzrastającą otwartość i elastyczność, umiejętność odnalezienia się w grupie. Naprawdę fajne momenty kiedy mały np żegna się w przedszkolu i mówi: "Dowidzenia, miłego weekendu". Poza tym pojawia się świetna relacja między nami. Myślę, że do terapii sensu stricte już nie będziemy musieli wracać:)
          • gloria2 Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 18:55
            Przepraszam, że tak pytam, ale co to są izmy?
            • ojciec.karmiacy Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 18:59
              "izmy" - to nazwa stymulacji i zachowań stereotypowych stosowana w son-rise.
          • legenda3 Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 19:43
            Niestety z mojego doświadczenia wynika, że specjaliści ABA uważają, że wszystkie terapie i interwencje poza ABA są be. Nie to, żebym miała coś do ABA, mój syn miał na początku część terapii prowadzoną tą metodą. Miał wspaniałe, zaangażowane terapeutki, które zrobiły dla niego wiele dobrego, ale ich poglądy były jak beton, chociaż to inteligentne dziewczyny.
            • ojciec.karmiacy Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 19:57
              spoko, ja mam coś do ABA - uważam, że działają na błędnych założeniach. Nie osiągają maksymalnego poziomu dziecka... Mój syn nigdy nie miał ABA, funkcjonujemy w terapii humanistycznej - niedyrektywnej. Wiem, że są bardzo zangażowani terapeuci w ABA, ale kiedy zaczynamy rozmawiać o podstawach terapii zaczyna się fanatyzm, a kiedy rozmawiamy o efektach terapii - negują diagnozę. Nic do niech nie mam, ale myślę, że można inaczej. Pozdrawiam:)
              • legenda3 Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 20:52
                Przez to, że twórca ABA przeprowadził badania skuteczności zgodne ze sztuką metodologiczną wciąż jest przekonanie sprzed 20 czy iluś lat, że to najbardziej skuteczna metoda. Teraz nikt nie pokusi się o prowadzenie badań gdzie będzie grupa porównawcza bez terapii, bo to byłoby niehumanitarne.
                Powiem że ja też miałam zastrzeżenia gdy syn w pewnym momencie zaczął utrwalać pewne schematyzmy gdyż uczono go czegoś czego nie rozumiał a powtarzał. Wówczas ja interewniowałam i ustalałam z terapeutkami jak postępować żeby nie było takich efektów. Na szczęście miałam do czynienia z osobami, które też podzielały moje obawy i modyfikowały terapię. Inaczej pewnie bym ją przerwała. No i druga sprawa, że syn stosunkowo dobrze funkcjonował a terapia była raczej behawioralno-poznawcza.
                • ojciec.karmiacy Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 21:03
                  jako, że ABA nie mieliśmy, to mogę powiedzieć tylko o tym czego się o niej dowiedzieliśmy - ABA inwestuje w konkretne umiejętności, uczy ich. Klasyczna terapia behawioralna operowała na systemie nagród i kar. ABA funkcjonuje już tylko na nagrodach, ale brak nagrody jest karą. Powiedziałbym dość brutalnie tak - ABA skupia się na wyuczeniu konkretnych rzeczy, a my skupiamy się nad rozwojem potencjału. Nasz dzieciak nigdy nie uczył się kolorów, ani liczb od 1 do 10, ale zna je. Nauczył się przy okazji... a podobnie było ze zrzuceniem pampersa... trwałem dopóki nie zrozumiał o co chodzi. Po pierwsze szacunek, po drugie umiejętności. I wbrew pozorom to droga prostsza niż ABA. My się cały czas bawimy:)
                  • iska2009 Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 22:20
                    Ja nie Tijgertje :), ale idea son rise, popularnie zwana opcja jest mi bliska, wiec tez moze swoje trzy grosze wtrace.
                    Na pewno praca z dzieckiem z HFA wyglada inaczej niz z dzieckiem niskofunkcjonujacym, choc fundamenty sa takie same. Akceptacja, szacunek i jeszcze raz absolutna akceptacja to baza i punkt wyjscia. Natomiast cele sa nieco inne, pracuje sie nad elastycznoscia, kreatywnoscia, poczuciem wlasnej wartosci, sprawczosci, nad przelamywaniem wlasnych barier i ograniczen.
                    W trakcie terapii w naturalny sposob wychodza mocne strony dziecka i te mocne strony sie wzmacnia, staja sie one motywacja do pracy nad nowymi wyzwaniami. To co dziecko lubi jest punktem wyjscia do pracy nad trudniejszymi aspektami, ale nie na zasadzie przymusu, a raczej zachety.
                    Ta terapia nie jest usystematyzowana, kazda sesja jest improwizacja, ale dzieki temu dziecko moze sie wypowiedziec i pojsc w kierunku, ktory go interesuje. Rola terapeuty jest podazanie, ale jednoczesnie moderowanie "akcji" i wspieranie w taki sposob, aby zblizac sie do ogolnych celow zalozonych na poczatku. Jednak to dziecko decyduje kiedy postawic kolejny krok, nie ma "odhaczania" kolejnych zadan z olowkiem w reku i upojnego powtarzania do znudzenia, a mimo wszystko postepy sa. Dla mnie podstawowa przewaga nad ABA jest to, ze gdy u mojego dziecka pojawi sie jakas umiejetnosc, lub fajne zachowanie wiem, ze jest ono spontaniczne, a nie wyuczone, ze sam sobie do pewnych rzeczy doszedl, moze z minimalnym wsparciem terapeutow. I to cieszy. Dla mnie jest to jedna z terapii, ktore dotyka istoty autyzmu, a nie wyucza, nie przykrawa do naszych oczekiwan. No i jest to - ale to juz absolutnie moje osobiste zdanie - swietna terapia dla rodzicow :) Prawdziwe zaangazowanie w opcje, przepracowanie sobie zasad i przyjecie ich do wlasnego uzytku mnie pozwolilo sie jakos emocjonalnie uporac z calym tym majdanem zlych emocji, ktore niewatpliwie towarzysza kazdemu rodzicowi swiezo przyjetemu do klanu A.

                    • ojciec.karmiacy Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 23:18
                      świetnie piszesz, ale Opcja nie ma nic wspólnego z autyzmem:) postawa Opcji to filozofia życia, terapia autyzmu i nie tylko to son-rise:) namawiam do zmiany nazewnictwa, bo... nie mogę powiedzieć dlaczego;) niedługo się dowiecie:) pozdrawiam:)
                      • iska2009 Re: Pytanie do Tijgertje :) 03.02.11, 23:33
                        No dlatego napisalam "popularnie zwana opcja" :) tak sie przyjelo i to kazdy mniej wiecej kojarzy, son-rise juz niekoniecznie...zreszta ja tez myslac o son-rise mysle o opcji, z ta nazwa sie zetknelam na poczatku i jakos tak utrwalilo mi sie...
                        • mysia2000 do ojca karmiacego 05.02.11, 11:30
                          skad wziales wiedze na temat tego podejscia?co i jak, jak "pracowac" z dzieckiem?
                          • ojciec.karmiacy Re: do ojca karmiacego 06.02.11, 19:40
                            okazało się z czasem, że pewne rzeczy robiłem instynktownie - zgadazając się na filozofię humanistyczną, czyli szacunek do dziecka i niedyrektywne podejście. potem poznałem terapeutów, którzy to przekonanie ugruntowali i dalej szukałem, szukłem, szukałem... i zawsze coś z tego wynikało. Sojego ośrodka raczej nie stworzę, ale jestem przekonany, że pewne uniwersalne metody sprawdzają się wszędzie.
                            • gomado Re: do ojca karmiacego 06.02.11, 20:06
                              To się nazywa mądrość naturalna :)
                              • ojciec.karmiacy Re: do ojca karmiacego 06.02.11, 20:11
                                myslę, że wszyscy to mamy, tylko czasem zamiast słuchać własnych instynktów ufamy różnym Specjalistom... trzeba ufać sobie przede wszystkim i wierzyć w dziecko.
                                • legenda3 Re: do ojca karmiacego 06.02.11, 21:41
                                  Właśnie, pierwszy wniosek jaki mi się nasunął w związku z chorobą, diagnozowaniem i terapiami dziecka to nie ufać autorytetom, ale zdać się na własny zdrowy rozsądek. Nie znaczy to, że nie będziemy popełniać błędów, ale jeśli mamy wątpliwości to należy szukać dalej. Specjaliści są tylko ludźmi a za nasze dzieci odpowiadamy my.
                                  • iska2009 Re: do ojca karmiacego 06.02.11, 22:06
                                    Racja, tylko na poczatku jest panika, presja, zeby cos robic i niewiedza. Czesto bardziej ufamy specjalistom, niz wlasnemu instynktowi.
                                    • ojciec.karmiacy Re: do ojca karmiacego 06.02.11, 23:29
                                      gdzieś na to wszystko jest miejsce, nie jesteśmy terminatorami, którzy wiedzą wszystko - nic nie musimy, ale możemy, ale z czasem uczymy się. każdy sygnał, w którym czujemy opór, nawet jeśli nie wiemy dlaczego, trzeba traktować poważnie. ja tak miewałem w wymarzonej terapii nawet... się rozmawiało i po problemie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka