Łatka ale czy napewno???

10.02.11, 11:21
Piszemy tu sobie o wyborze szkoły czy przedszkola.
Moj syn chodzi do przedszkola integracyjnego, w normalnym, mimo najszczerszych checi nie dawal sobie rady.
Jak wygladalo wtedy nasze zycie? O 17 go odbieralam z przedszkola i gonilismy na terapie (niedaleko, bo co to jest 25 minut samochodem). Wracalismy o 19:30 do domu.
Rano rozstawalismy sie max. o 7:30.

Dom byl zaniedbany, bo terapia byla rowniez w sobote, zakupy ciagle nei chcialy sie zrobic same...
Ale za to Misiek chodzil na: SI, muzykoterapie, Weronike Sherborne, zajecia grupowe, mial zajecia z psychologiem i pedagogiem.

Jak jest teraz? Olalam swiadomie zajecia poza przedszkolem. Nie wyrabiam. Znacznie bardziej cenie sobie chwile, ktore moge spedzic z nim, zreszta robimy troche rzeczy razem w domu.
Nie biegamy z zajec na zajecia, czesc zajec ma w przedszkolu (logopeda, gimnastyka korekcyjna, SI, psycholog, pedagog).

Niedawno powstalo w moim miescie przedszkole dla dzieci z autyzmem: www.pzszsl.republika.pl/oferta_przedszkola.html.
Gdybym miala mozliwosc zapisania tam Misia to bym to zrobila. Nie lubie argumentu rownania w gore, kojarzy mi sie z wiecznym wyscigiem szczurow, zmuszaniem kogos do bycia kims innym, bo trzeba byc ciagle lepszym.

Moj Misiek jest malo zaburzonz, ale gdyby byl bardziej to bym sie nie wahala.
    • ojciec.karmiacy Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 11:29
      madziulec napisała:

      > Nie lubie argumen
      > tu rownania w gore, kojarzy mi sie z wiecznym wyscigiem szczurow, zmuszaniem ko
      > gos do bycia kims innym, bo trzeba byc ciagle lepszym.
      >
      > Moj Misiek jest malo zaburzonz, ale gdyby byl bardziej to bym sie nie wahala.
      >
      Czy to oznacza, że gdybyś miała zupełnie zdrowe dziecko to też posłałabyś je do szkoły specjalnej, bo po co ma realizować swój potencjał? gdyby chciało chodzić na tenis, kółko historyczne, albo uczyć się angielskiego dostałoby szlaban na tydzień?;) Nie atakuje Cię, ale zwracam uwagę na pewien błąd logiczny - stwarzanie możliwości dziecku to nie wyścig szczurów, ale te możliwości muszą być optymalne żeby były dobre - nie można przesadzać w ani jedną stronę, czyli nie można zostawić gibiącego się dziecka w kącie, ani biegać z terapii na terapię od świtu do zmierzchu. Niech żyje zdrowy rozsądek i dobre warunki dla wszystkich ludzi!:)
      • mit-och Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 11:45
        Zgadzam się z przedmówcą.
        A osobiście to pociągnę wątek Montessori - u nas w Gdyni jest jedna szkoła oparta na M., ale nas tam nie chcą :(
        Faktycznie wybór szkoły to ciężka dezycja...
        • ojciec.karmiacy Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 11:53
          W Montessori mówi się często o castingach dzieci, rozmawiałem o tym z psychologiem naszym i powiedział mi, że to nie tyle casting dzieci ile rodzin, dlatego warto przed wizytą popatrzeć w sieci jakie są założenia pedagogiki Montessori i starać się być maksymalnie otwartym - oni wychodzą z założenia, że sami bez współpracy rodziców w domu nie są w stanie spełnić wszystkich rodzicielskich oczekiwań. Myślę, że to jest rozsądne, ale powinni chyba zwyczajnie rodziców o tym informować. Kopalnia wiedzy na temat Montessorii:
          www.forum-montessori.pl/forum/
          - dużo linków, informacji, ogłoszeń, bardzo przyjazne forum. Pozdrawiam:)
          • mit-och Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 11:57
            Dzięki, chętnie poczytam. Ale na szkołę nie możemy liczyć.... szkoda, bo wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem
      • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 14:47
        Moment ;)
        Jesli dziecko ma zdolnosci to chodzi na tenis.

        Czy myslisz, ze moje dziecko ma jakies nadprzyrodzone zdolnosci? Ja ich nei widze ;)
        Ale za to potrzebuje (ba! on wymaga) terapii. I moge zapykac oczy tyle ile chce, ale to nic nei pomoze, bo on nadal tej terapii bedzi ewymagal.
        Moge sie oszukiwac i kazac mu chodzic do normalnej szkoly, co pewnie w jakims momencie zaskutkuje niezdaniem.
        Zajebiscie no nie?
        • szalicja Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 15:10
          To co w takim razie? Lepiej lecieć na 5-tkach w specjalnej niż mieć 3-je w zwykłej? Magda? O co chodzi? A dlaczego uważasz, że Misiek nie ma talentu? Widzę taki brak Twojej wiary w niego, Wiesz? W jednym wątku piszesz, że "też byś chciała mieć zdrowe, ładne i inteligentne dziecko". Do pełni szczęścia brakuje więc zdrowia, bo ja akurat co do jego inteligencji czy urody wątpliwości nie mam. Tu piszesz, że nie ma talentu...Daj mu czas, ale nie skreślaj. Może po prostu jeszcze go nie ujawnił... A oglądałaś Temple Grandin? Też nie od razu była "geniuszem", choć nie mowa tu o nadprzyrodzonych zdolnościach. A co do terapii, myślę, ze nasze dzieci po prostu ją lubią. Chcą się uczyć, widzą, że potrafią coś coraz lepiej, że robi im się nowe, trudniejsze zadnia.
          Mój ma uśmiech do okoła głowy jak się czegoś nauczy, jest szczęśliwy. Im są te terapie do szczęścia potrzebne, niech je mają.
          I jeszcze...nie chodzi tu o oszukiwanie siebie...Widzisz, jedni uważają, że Mati nie ma autyzmu a ja chciałam go posłać do takiej szkoły. To może przegięłam w drugą stronę? Nie jest łatwo znaleźć złoty środek...A może Ci, go dają poprzeczkę bardzo wysoko nie robią tego na silę, że wstydu (aby nie poszło do specjalnej) tylko po to, aby dziecko ciągnać w górę. Bo jak nikt nie wymaga ode mnie, to po co mam się gimnastykować?
          • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 15:26
            Wiesz,w tym wszystkim przypomina mi sie moj wlasny ojciec.
            Tak samo stukniety jak my, rodzice.
            Bo dziecko musi wlasnie rownac w gore. Nie, nie moze byc soba. Bo trzeba sie pochwalic dzieckiem w cioci na imieninach, bo przeciez nie wypada powiedziec, ze dziecko tak naprawde nie spelni oczekiwan, ktore w nim pokladalismy.

            Mowisz nie wierze?? Oj wierze. Moze bardziej niz Ty i niz ktokolwiek z tego forum. Ale nie przekladam swoich niespelnionych ambicji na dziekco. Nie bede mu nigdy kazala konczyc studiow tylko dlatego, ze mam chore ambicje, by on skonczyl studia. Nie bede mu kazala uczyc sie czegos tylko dlatego, ze ja sobei tak wymyslilam i ze ma rownac w gore, ze przeciez to wstyd miec dziecko, ktore nie pasuje.

            Mowisz, ze dzieci lubia terapie??? Moje dziecko wylo (tak, dobrze przeczytalas, wyło) na terapiach, ktore mialo od 3 miesiaca zycia. Wychodzilo, bo bolalo je naciaganie przykurczonych rak, potem denerwowaly go inne dzieci na terapii grupowej. Potem denerwowala go pani, wiec tez wychodzil i wyl znow jak wilk na SI.
            Tja.. moze Twoj syn lubi. Moj nie. Terapia kojarzy mu sie z cierpieniem, bolem i malo przyjemnymi rzeczami.

            Moj nie umie sie smiac. Ma na twarzy wyuczony grymas. Do tego ma puste oczy. Albo smieje sie z przedasa, skaczac do gory lub rzucajac sie na kogos, bo gdzies tak zobaczyl. Nie umie wyrazac emocji.

            Ale z drugiej strony - moje dziecko wie, ze warto robic niektore rzeczy dla siebie. Nie po to by komus zaimponowac lub spelnic czyjes ambicje.
            • szalicja Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 15:38
              O raju...Po pierwsze nie chodzi o to by realizować jakieś SWOJE ambicje czy chwalić się dzieckiem..Ja się teraz chwalę cioci, jakie robi postępy, jaki jest super. I widzę jej szczery uśmiech. Nie o to chodzi - nie o wstyd! Kurka! Magda, chodzi o to, by dać dziecku jak największe szanse na to, aby się kiedyś usamodzielniło. Nie uda się - trudno. Ale czy nie chciałabyś, aby Misiek był samodzielny? A może byłby, gdyby Tobie na tym zależało? Przecież mogłoby tyle doświadczyć w życiu, gdyby nie ich aktualne ograniczenia! Mi chodzi o to, by mógł po prostu przeżyć życie jak każdy, i tyle, i może aż tyle.
              A terapie? Tak, są terapie przykre jak bobath, ale to dla maluchów. Kiedyś też Mati walczył na terapii, prawie stał w miejscu. Ale trafiła kosa na kamień, świetny terapeuta, który go przełamał i pokazał, że może być fajnie. A dlaczego Mati teraz uczy się czytać? Bo chce! Pokazuje to wszystkim wszem i wobec. Ja wierzę, że Misiek może nie lubić terapii bo ona przede wszystkim zależy od człowieka, a wcale nie łatwo jest znaleźć kogoś fajnego, kto akurat dziecku przypasuje. Mo jest w logopedzie zakochany wręcz i tu jest nasz klucz do sukcesu. Kiedyś była walka, ryk, agresja...teraz jest ok. Więc nie dawaj za wygraną.
              ...A co do ostatniego zdania...Można pisać, tłumaczyć a Ty i tak swoje...Nie mierz ludzi swoją miarką bo może tak naprawdę to Ty Masz kompleksy na jego punkcie?
              • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 16:26
                a zastanow sie i SZCZERZE powiedz jakie REALNE szanse ma TWOJE (konkretne) dziecko na osiagniecie czegos w zyciu.
                Tak realnie.

                Co do samodzielnosci. MOje dziecko pewnie w przeciwienstwie do wiekszosci dzieci tu na tym forum jest paskudnie samodzielny, Z mojej wredoty i wygody. Bo nie chcialo mi sie go wyreczac, bo sie z nim o to klocilam i awanturowalam.
                Dzieki temu i zjada sam i ubiera sie sam i jest w stanie przygotowac sobei kanapke.
                Nie umie wielu rzeczy to fakt, ale jest tylko 7-latkiem, wiec to jest podstawowe ograniczenie, a nie jego dyffunkcja.
                KARNIE przechodzi przez ulice, nei wyrywa sie, nei rzuca na ziemie itp.

                Widzisz roznice???? Bo ja grzecznie przyjechalam na komisje sama z Misiem, kory grzecznie usiadl i olal filozoficznie reszte towarzystwa.
                • yula Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 20:10
                  > a zastanow sie i SZCZERZE powiedz jakie REALNE szanse ma TWOJE (konkretne) dzie
                  > cko na osiagniecie czegos w zyciu.
                  > Tak realnie.
                  Na to jeszcze nie mam zielonego pojęcia, bo jest za mały. Ale staram sie dać mu jak najwięcej możliwości. Wyobraź sobie że mój też darł sie na terapii miał Vojtę do 11 mieś. na szczęście następne terapie w większości polubił lub przynajmniej tolerował/toleruje.

                  > Co do samodzielnosci. MOje dziecko pewnie w przeciwienstwie do wiekszosci dziec
                  > i tu na tym forum jest paskudnie samodzielny,
                  do
                  Mój też potrafi sam sie ubrać sie, zrobić kanapkę, co prawda jak są pokrojone rzeczy lub do smarowania, bo noża boję sie dać mu ręki(, dotychczasowe próby wypadły negatywnie).
                  Ale na dwór samego go nie puszczę, przez ulicę potrafi przejść spokojnie, pod warunkiem że akurat w tej chwili coś mu nie strzeli do łba. Olać towarzystwa fizycznie nie potrafi, jak jest więcej osób to sie nakręca bo on tak ma i tyle. I mogę kłócić sie, awanturować, żyły sobie wypruć ale niektórych zachowań nie zmienię, tylko mam nadzieje że z wiekiem bardziej nauczy sie panować nad sobą i staram sie mu w tym pomóc, między innymi terapią. Żyjemy w społeczeństwie i każdy powinien mieć min. zachowań społecznych i tyle.

                  >Z mojej wredoty i wygody. Bo nie
                  > chcialo mi sie go wyreczac, bo sie z nim o to klocilam i awanturowalam.

                  A ja nie kłóciłam sie i nie awanturowałam tylko czekałam na sygnał że daną czynność potrafi zrobić, i do tej pory często pomagam jak sie śpieszymy czy po prostu ma zły dzień, ale równie często ubierają sie same i robią sobie kanapki z rana, dając rodzicom pospać. Jak już wiedziałam że to potrafi zrobić to owszem było wredne zachowanie typu radź sobie sam, bo wiedziałam że poradzi.
                  Jak będzie dalej z jego samodzielnością nie wiem, wiem że w domu sobie w końcu poradzi, ale na razie nie wiem jak będzie poza domem.

                  > Dzieki temu i zjada sam i ubiera sie sam i jest w stanie przygotowac sobei kana
                  > pke.
                  > Nie umie wielu rzeczy to fakt, ale jest tylko 7-latkiem, wiec to jest podstawow
                  > e ograniczenie, a nie jego dyffunkcja.
                  > KARNIE przechodzi przez ulice, nei wyrywa sie, nei rzuca na ziemie itp.
                  >
                  > Widzisz roznice???? Bo ja grzecznie przyjechalam na komisje sama z Misiem, kory
                  > grzecznie usiadl i olal filozoficznie reszte towarzystwa.
                  >
                  A mój jest inny i za chiny nie "usiądzie i oleje resztę towarzystwa"
            • ojciec.karmiacy Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 15:41
              ja nie mam talentu tenisowego, ale na tenics chodziłem, bo lubiłem grać - nigdy nie grałem w zawodach, więc nie chodziło o chore ambicje.
              W niedyrektywnym podejściu nie ma miejsca na chore ambicje, bo to dziecko wybiera czego chce:) nie ma presji. a jak będdzie chciało rozwijać talent, to będzie. jeśli uznajesz, że najlepszym miejscem dla dziecka jest szkoła specjalna - to ok. ale ja uważam, że to ostateczność (na przykład z braku innych możliwości, a nie w sensie skreślania kogoś). Jestem ostatnim człowiekiem na świecie, który chciałby żyć życiem swojego dziecka. Nawet go ochrzcić nie chciałem bo nie wiem, czy będzie wierzący...
              Akceptuję swoje dziecko i wspieram je, staram się mu dawać miejsca gdzie będzie się fajnie bawił, jeśli przy okazji się rozwinie, to świetnie:)
              • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 16:28
                To teraz wyobraz sobie, nie znosisz grac w tenisa, ale Twoi rodzice wymyslili, ze towarzystwo, w ktorym sie obracaja i wszyscy Twoi znajomi graja. I zapisuja, bo masz do nich rownac. Ty rzygasz, ale MUSISZ chodzic. I NIKT si enie liczyc z tym, czy to Ci sie podoba, czy nie. Ty chodzisz.
                I co?? Zajebiaszczo no nie?

                Bardzo wtedy dziecko wybiera. Szczegolnie jak ma jakies 5 lat i wlasciwie niewiele wie co lubi a co nie i to rodzice daja pewna projekcje tego, co ono lubi, wszczepiuaja mu milosc do tego czy tamtego.
                • ojciec.karmiacy Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 16:43
                  jeżeli chcesz być w 100% w porządku wobec tego co mówisz , to natychmiast MUSISZ zaprzestać wszelkich form terapii i edukacji dopóki Twoje dziecko nie powie, że ich chce... najlepiej niech Ci to napisze w oświadczeniu. Już czuje jak świętnie się będzie bawić w szkole specjalnej:)

                  Mamy pewne standardy odnośnie gatunku homo sapiens, w przybliżeniu możemy powiedzieć kiedy te istoty są szczęśliwie. No i co począć z faktem, że mój syn chce chodzić do superowego przedszkola Montessori, bo tam świetnie się bawi i nie przeszkadza mu to, że robi postępy... chyba nawet wręcz przeciwnie. Nikt Ci nie każe skutecznie uczestniczyć w rozwoju Twojego dziecka. To tylko Twoja sprawa co z nim robisz (dopóki nie przekraczasz prawa), a ja w ogóle tego nie oceniam. Chcesz szkoły specjalnej? Ok. Dla mnie to dyskusja bezprzedmiotowa... Chcesz mi udowodnić, że dobre przedszkola i szkoły są złe?
                  • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 17:17
                    Chyba nie umiesz czytac tego, co ja napisalam.

                    Moje dziecko stanowi przyklad dziecka, ktore ma wybor pomiedzy klasa normalna, do ktorej go nei pcham (bo mi nei odbija) a wlasnie integracyjna, gdzie sobei pradzi, bo bedzi emial pomoc.

                    I wlasnie bawi mnie to, ze KAZDY musi spelniac standardy, bo "Mamy pewne standardy odnośnie gatunku homo sapiens, w przybliżeniu możemy powie
                    dzieć kiedy te istoty są szczęśliwie."
                    • ojciec.karmiacy Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 17:28
                      Twoim standardem jest to, ze jeśli nie zrezygnujesz ze szkoły i terapii, to nie wiem po co zakładałaś ten wątek? po co mówić innym, że głupio robią i samemu robić to samo.

                      nie wiesz nic o ludziach? to ciekawe, ale ok. mam nadzieję, że jesteś z tym zwyczajnie szczęśliwa.
                • rauxa Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 16:49
                  mój tez jest "paskudnie" samodzielny, a skończy dopiero 4 lata w maju,
                  nie daje forów, ale idę za nim, towarzysze, pokazuje, stwarzam możliwości, obserwuje, szukam nowych dróg, ochraniam i wskazuje,

                  widzisz rok temu terapeuci nie dawali za niego złamanego grosza.. nie robił kompletnie nic, nie wykazywał żadnej motywacji, nie potrafił złożyć ust do mówienia, nie wypowiadał żadnego słowa,
                  rok temu kwalifikowal sie do szkoly specjalnej na zawsze;)
                  a teraz sami nie dowierzają postępom jakie zrobił.. (bez żadnych super terapii)

                  mam mu zamknąć te drogę?

                  druga sprawa: polowa mojej politycznej rodziny do dziwacy, samotnicy, z zaburzeniami nigdy niezdiagnozowanymi - pozna mowa, opóźniony rozwój w stosunku do rówieśników - moi teściowie wyprowadzili na tzw. "ludzi" wszystkie swoje dzieci, nigdy się nie poddali, zmieniali szkoły, szukali, pytali - nie rezygnowali..
                  • marika012 Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 17:10
                    Mój też samodzielny. Od początków przedszkola (3 lata) sam się myje, łącznie z głową, sam ubiera. Dużo robi w kuchni i to samodzielnie np. gofry, naleśniki, ciasto, surówki, kroi ziemniaki na frytki, robi lemoniadę. Od dawna sprząta nasz dom oczywiście na miarę możliwości (myje okna, myje łazienki, lubi myć płytki i wannę, rozładowuje zmywarkę, wynosi śmieci, odkurza. Potrafi zając się chwilę 2-letnią siostrą, dawniej ją karmił ale teraz młoda chce sama. Zdarzało się że został z małą sam w domu na kilkanaście minut. Sam jeździ rowerem do sklepu oddalonego o przeszło kilometr od kiedy skończył 5 lat.
                    Ja tam wierzę że "coś osiągnie" w sensie że zdobędzie wykształcenie i będzie pracował.
                    Jesienią skończył 8 lat.
                  • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 17:19
                    Nic nie rozumiesz.
                    Nie napisalam, by nie prowadzic terapii.

                    Szkoda, ze tak to zrozumialas. Teraz widze, ze nei ma sensu pisac, bo kazdy odbiera to po swojemu i niestety odbiera bardzo personalnie. Co wiecej czuje to jako personalny atak. I dokaldnie widac teraz co kogo najbardziej boli.
                    • verdana Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 18:12
                      Madziulec, u mnie chyba ZA ma tylko mąż, a i to w lekkiej formie, więc raczej się tu nie wypowiadam.
                      Ale ja dokladnie rozumiem o co Ci chodzi, bo mam dzieci z bez porównania lżejsżą dysfunkcją, latwiejszą do zlekcewazenia. Ale jednak utrudniajacą życie - moje dzieci nie potrafią pisać, dorosly syn ma taką dysortografię, ze ma problemy z załatwaniem spraw w banku, bo nie potrafi złożyć dwukrotnie tego samego podpisu.
                      I mimo wysokiej inteligencji uczył się fatalnie. Nie dał sobie rady w LO. Przeniosłam go do Liceum Zawodowego, ku potepieniu i rozpaczy cholernie wyksztalconej od pokoleń rodziny. Efekt - nie uczace się, nieszczęśliwe dziecko (mlody człowiek) z nerwicą odzył psychicznie. Nawet uczyć sie zaczął.
                      Mogłam mu dawać korepetycje, lekcje, kolejne, dziesiąte z rzedu reedukacje. Nie sądzę, aby pomogly tak bardzo, jak nagłe zniknięcie presji.
                      • kasia_de Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 18:27
                        no ok, ale jak ocenić u 6-latka, który właśnie ma iść do szkoły czy poradzi sobie w szkole masowej? czy dawać do integracyjnej? albo specjalnej?

                        ja bym nie miała oporów przeciwko przeniesieniu dziecka z integracyjnej do specjalnej, gdybym widziała, ze nie daje rady. Trudno, niech kładzie glazurę, wywozi śmieci czy co tam jeszcze robi, ale niech będzie szczęśliwy.

                        Ale jak nie spróbujemy w integracyjnej, to skąd mam wiedzieć, czy sobie w niej da radę? od razu spróbować na niższym poziomie?
                        • ania-pat1 Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 23:19
                          Pewnie ktoś poczuje się atakowany, ale się wypowiem. Wiele razy nie dałam za wygraną i zrobiłam pewne rzeczy na siłę. Przy akompaniamencie płaczu. Wyrodnie kazałam mojej dwulatce siedziec na najwyższym koniu w stadninie (przy okazji najspokojniejszym) darła się, że nie. Teraz to uwielbia. Taki typ (co zresztą jest składową ZA), że po 1 każda niepoznana aktywnośc jest bardzo trudna więc jest opór, a po 2gie jako dyspraktyczka ma z definicji trudniej. To co ma nie zapinać guzików - bo akurat to jest dla niej najtrudniejsze i przy tym wyje...Ja najbardziej obawiam się, że jako dorosła powie mi, że coś jej odpuściłam, a gdybym tego nie zrobiła miałaby lepsze życie. I ten strach każe mi szukac najlepszych (lubianych!) terapeutów, poświęcać czas. Nie odpuszczać. A jak coś nie działa szukac innych rozwiązań. A jak każdy miałabym ochotę czasem tym walnąć. Olac. Uznac, że inni to zrobią lepiej. Że się nie da. Ale przecież efekty terapii SĄ? Prawda? NIe przekonuje mnie, że usluchanie dziecka świadczy o jego szczęściu - a moje uczyłam nieposłuszeństwa (nie rozumiała jak można zrobic coś wbrew komuś) i kiedy pierwszy raz sama z siebie uciekła w parku popłakałam się z radości. Dopóki jest szansa trzeba ustawiać poprzeczkę - nie dziecku tylko sobie. Dla dziecka. A mimikę ćwiczymy co dzień - i tłumaczę kiedy wygląda sztucznie kiedy naturalnie i co otoczeniu może wydac się dziwne np. przedrzeźniam jej krzywy uśmiech. Ma trochę ponad cztery lata i wie po co to robimy......To zdrowe dziecko tylko z problemami. I chcę, żeby była dla siebie kategorią A. Mam dni kiedy wydaje mi się, że ją męczę wtedy gadam z psychologiem, konsultuję program i żyję dalej.
                          • marika012 Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 13:04
                            Z moim też czasem trzeba na siłę. Bo jak się zaprze to nie spróbuje i już. A jak się go wypchnie to zwykle mu się podoba. Dzieki temu idzie do przodu...
                          • jan.kran Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 13:43
                            Jak wiecie moje dziecko mialo diagnozę późno więc nie miałam problemów zw szkołą , terapią i etceterami.
                            To co osiągnęło a osiagneło bardzo dużo wygryzłam ja , Liliowy i szkoła oraz psycholog pozaszkolny.
                            Ja zawsze stawiałam poprzeczkę na tyle wysko żeby siegnał ale na tyle nisko żeby miał szanse.
                            Pierwszy próg to byla szkoła ponadpostawowa , w Norwegii jest system 10 + 3 lata.
                            Dzięki dobrym radom mojej córki oraz pomocy szkoły młodzieżowej dostał miejsce w szkole idealnej pod każdym wzgledem.
                            Trochę przypadku w tym było a trochę naszych rozwazań.
                            Szkola średnia , bardzo dobry poziom , tolerancyjna , chcąca współpracować.
                            I blisko co też miało znaczenie.
                            Obcy miał normalny program szkolny tylko ostatnią klasę , trzecią robił w dwa lata. Poszło świetnie.
                            Dla mnie osobiście najwyższą poprzeczką była matura która w porownaniu z innymi krajami europejskimi jest niezbyt trudna.
                            Nie wierzylam że ją wygryzie , wygryzł.
                            A teraz będzie studiował od jesieni i ma spokojnie zapewnione miejsce na studiach .
                            Ja uważam że Jego zdolności i potencjał leżą gdzie indziej niż On sądzi ale sie nie odzywam.
                            Przyjdzie czas to zobaczy sam gdzie jest silny i co umie.
                            Ma łatkę aspergerowca ale nie odczuwam tego jako minus , wrecz przeciwnie. Większosć ludzi którzy słysza ZA reagują :
                            - Acha , to Twój syn ma specjalne uzdolnienia , jest niezwykły a w czym jest świetny ?
                            To że w Norwgii czy w Stanach oraz Europie tzw, Zachodniej coraz więcej się wie o Obcych i coraz częściej to zaburzenie jest traktowane jako potencjał a nie handicap dziwi mnie mniej.
                            Natomiast zauważam coraz częściej że ludzie w PL też zaczynają kumać o co chodzi.
                            Kran
                            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 14:08
                              jan.kran pozwol, ze pociagne troszke temat, ktory sie pojawil posrednio w Twoim poscie, a ktory jest moja fiksacja na obecnym etapie ;-).
                              Piszesz, ze nie mialas problemow ze szkola, terapiami itd. ja sie ostatnio troche gryze, ze tak mnie roznosilo, ze musialam tak wczesnie te diagnozy porobic i ciagle sie lapie na tym, ze jednak mlodego traktuje inaczej, patrze na niego przez pryzmat ZA, bardzo sie staram, zeby tak nie bylo, ale nie zawsze mi wychodzi.
                              Napisz, jesli mozesz, czy z perspektywy czasu wolalabys miec te diagnoze wczesniej czy majac swiadomosc z jakimi problemami stykaja sie rodzice malych dzieci z diagnoza, cieszysz sie, ze ta diagnoza przyszla w takim momencie, w jakim przyszla.
                              W mojej sytuacji ta łatka przynosi chyba tyle samo pozytku co szkody w sensie dzialan edukacyjno-wychowawczych, z punktu widzenia obciazen emocjonalnych wolalabym tej diagnozy nie miec. Wolalabym byc matka, ktora nie dostrzega takich niuansow w swoim dziecku.
                              • jan.kran Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 16:56
                                Chętnie Ci odpowiem niedługo szerzej na ten temat , w tej chwili nie mam czasu ...
                                Na szybko napiszę że ze szkołami miałam problemy ale dlatego że nie miałam diagnozy ale nie miałam dylematu co do szkoły bo nie znałam diagnozy...
                                Ja od zawsze wiedziam że z synem jest coś nie ok i diagnoza nawet poźna nam pomogla.
                                Kran
                    • czarna_ida Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 21:46
                      a ja wiem o czym pisze Magda niestety...
                      i poznalam dziecko na wozku, gdzie do przedszkola integracyjnego się nie nadaje,
                      I matka jeszcze nie wie ? Albo łudzi się ze bedzie szkoła integracyjna, ale nawet i nie taka, bo najprędzej będzie specjalna.. I plakać mi sie chciało ot tak po prostu..
                      I wiem ze tez są dzieci ktore są niezdiagnozowane, a tez maja klopoty..
                      Nie wiem jakie sa u was rejonowki w okolicy, ale u nas to porażka..Ogromny moloch z gimnazjum..
                      Tu nie chodzi o to zeby dziecko bylo klasowym glupkiem, zeby spedzalo po 10 godzin za domem..
                      Ale żeby bylo szczęśliwe, zeby sobie radziło.. To co powiecie tym co maja dzieciaki wlasnie w szkole specjalnej?? tez zle zrobili ?
                      • brolek Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 09:58
                        czarna_ida napisała:

                        > a ja wiem o czym pisze Magda niestety...
                        > i poznalam dziecko na wozku, gdzie do przedszkola integracyjnego się nie nadaje
                        > ,
                        > I matka jeszcze nie wie ?

                        Ale z jakiego powodu się nie nadaje?
                        Czy placówka napewno nie może nic zrobić, aby się "nadawało"? Stworzyć mu warunków właściwych dla niego?

                        Wiele dzieci chodzi do szkół integracyjnych, a nawet masowych i często praca z nimi jest mniejszym wyzwaniem dla szkoły niż np. praca z dzieckiem z autyzmem.
                        • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 14:15
                          Rozmawialam kiedys z dyrektorka naszego przedszkola.
                          Wlasnie na temat stanu roznych dzieci, ktore dzieci chca zapisac do przedszkola.
                          Jedni byli tacy, ktorzy chce dziekco stale podlaczone do jakichs pomp wstawic do przedszkola.
                          Inni kompletnie unieruchomione, dodatkowo wymagajac, by panie potem bawily sie, m.in. na zjezdzalni. Jak sobei to wyobrazasz??? 2 osoby maja dziecko zdejmowac i puszczac na zjezdzalni??? W grupie danej jesli jest nauczyciel wspomagajacy to w danym momencie jest 2 nie 3 nauczycieli. Wozna nie wychodzi na spacery ani na plac zabaw i ona nie odpowiada za opieke nad dzieckiem.

                          Pytasz o zrobieniu czegos, by dziecko sie nadawalo. Czego? Co bys zaproponowala???
                          Jakie warunki? Dla dziecka siedzacego neiruchomo na wozku??? Lezanke?? I sonde do karmienia???
                          Bo rodzice wlasnie wymyslili integracje a nie specjalne przedszkole, wychodzac z zalozenia, ze przeciez dziecku trzeba dac szanse.


                          Pozdrawiam.
                          PS
                          Jestem swiezo po przeczytaniu pewnego watku o babci i dziecku na e-mamie. Polecam.
                          • aga_sama Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 14:52
                            Magda, sonda to nawet dla mnie przesada.
                            Ale dziecko na wózku, o ile jest w normie intelektualnej, powinno chodzić do szkoły integracyjnej. Z asystentem, opłaconym ze zwiększonej subwencji edukacyjnej. Jak nie starczy kasy z subwencji - SUO. Takie to dziecko ma prawa.
                            Nie rozumiem Twojego przyzwolenia na tok myślenia dyrekcji, że się nie da.
                            Da się, w olbrzymiej większości przypadków, tylko potrzeba dobrej woli i zaangażowania. O ile rodzicom go nie brakuje, to przedstawicielom oświaty już tak.
                            I wkurza mnie takie gadanie: A skąd nauczycielka ma znać metody postępowania z autystykiem? A dlaczego ona ma poświęcać swój czas na dokształcenie się? A za co?
                            Za kobyle caco, jak mawiała moja babcia.
                            Zauważyłam, że takie argumenty padają przede wszystkim w obronie nauczycieli i lekarzy.
                            a ja to co?
                            Nie jestem nauczycielem, wykonuję pracę, która cały czas wymaga podnoszenia kwalifikacji. A to niesie za sobą nakłady finansowe i jest czasochłonne. dla mnie i mojego pracodawcy jest jasne, że będę inwestować w siebie i własny rozwój. W mojej pracy normą jest chodzenie do kina 2 razy w tygodniu, bynajmniej nie dla rozrywki, normą jest przesiadywanie całymi nocami przed komputerem, żeby nauczyć się obsługi nowych programów. Myślisz, że pracodawca funduje mi zniżkowe bilety do kina? Że zwraca koszty specjalistycznych kursów czy dorzuca się do książek, które ściągamy ze stanów? Nie.
                            Ja muszę wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej, a na nauczycieli patrzy się przez palce. Wielkie nieba, przyjdzie taki jeden autystyk i trzeba się będzie dla niego dokształcać, jakieś programy pisać, dodatkowe zajęcia? No tak, tyle że nie "dla niego", tylko dla siebie, dla podwyższenia swoich kwalifikacji i bycia jeszcze lepszym w zawodzie.
                            • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 15:10
                              W tym przedszkolu bywaja rozne dzieci.
                              Przez pol roku bylo dziecko z autyzmem. Niestety to byl 6-latek, ktorego trzeba bylo karmic i wysadzac.
                              Wybacz. Jak sobei wyobrazasz organizacje przedszkolengo zycia? Dziecko nie ubieralo sie samo, nie obslugiwalo a rodzice zaprzeczali ze dziecku cos jest.
                              Jasne. To przedszkole powinno. Bo to nauczycielka powinna podcierac tylek 6 czy juz 7 latkowi??? Opanuj sie!!!!

                              Co do kosztow kursow. Powiem Ci, ze w pewnym monecie moja bratowa zarabiala kokosy. Super 1500 zeta + jakis dodatek, ktory chyba byl az 300 zeta (bo poszla na angielski i cos wlasnie jej dodawali).
                              Kurs angielskiego kosztowal ja pare tysiecy. Widzisz dysproporcje???

                              Ile Cie kosztuje bilet do kina 2 razy w tygodniu???
                              Z tego co ja wiem to na 3d kosztuje 30 zl.
                              • aga_sama Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 15:40
                                Za dzieckiem z autyzmem idzie subwencja w wysokości 3700 x 10 m-cy. Za zdrowym - 600 zł x 10 m-cy. Niech przedszkole "zabiera" 600 zł na prąd, gaz itp. Zostaje 3100 na zaspokojenie specjalnych potrzeb. Dzieci integracyjnych jest 5 w grupie, nauczyciel wspomagający niech kosztuje brutto 3000, podzielić na 5 dziecków - z subwencji autysty odchodzi 600-900 zł (bo jeszcze wakacje). Zostaje 2200. Część etatów logopedy, terapeuty SI, pedagoga specjalnego, zakup specjalnych pomocy - niech "zabierają" na to 500 zł z subwencji każdego dziecka integracyjnego, powinno być ich w przedszkolu z 4 grupami 20 sztuk.
                                Zostaje 1700 na asystenta. Za mało. Można skorzystać z SUO, można zatrudnić kogoś w ramach stażu z urzędu pracy. Dużo można. Tylko trzeba chcieć i wiedzieć jak.
                                Ja muszę wiedzieć, mój mąż musi wiedzieć jak sobie radzić z wyzwaniami w firmie, większość z nas musi się dokształcać, rozwijać umiejętności zawodowe i zdobywać wiedzę poza czasem pracy. I jest to dla nas NORMALNE!
                                Nie wyjeżdżaj z argumentem, że Twoja bratowa mało zarabia. A co, kiedyś jak wybierała zawód to nauczyciele zarabiali więcej? Wiedziała, na jaką pensję może liczyć, nie wiedziała, że wymagania wobec niej będą rosły. Ja też kończyłam humanistyczne studia, po których na pewno to była praca w domu kultury, za jeszcze mniejszą kasę niż w szkole.

                                Nie będę Ci pisała, ile specjalistyczne kursy, dużo więcej niż angielski bratowej
                                Na filmy wydaję 3 stówy w miesiącu. I nie jest to koniec inwestycji w zawód.
                                • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 17:49
                                  Przedszkole nie dostaje tej kasy. Jak juz gdzies tam tlumaczylam - kasa idzie do wspolnego wora i tyle. I idzie na wszystko, na oplacenie WSZYSTKIEGO, pradu, pana od zieleni, pani od sprzatania itp.
                                  Wynagrodzenie nauczyciela...
                                  Popatrzmy: opieram sie na portalu:
                                  www.nauczycieleprzedszkola.pl/print.php?type=F&thread=1113
                                  teraz tak: nauczyciel wspomagajacy pracuje bodajze 6 godzin dziennie.
                                  Licze 23 dni robocze w miesiacu co daje mi wynagrodzenie brutto 3570 dl anauczyciela dyplomowanego.
                                  Nawet nei wystarcza subwencja.
                                  Gdzie ten prad??? Gdzie gaz????

                                  Pozdrawiam i wiecej realizmu.
                                  Czasme przydaje sie znajomosc ekonomii
                                  • aga_sama Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 18:16
                                    No właśnie, wszystkim nam chodzi o to, żeby część kasy szła do wspólnego wora, a część na zaspokojenie specjalnych potrzeb dziecka, z których to tytułu gmina dostaje tych pieniędzy więcej. Na zdrowe dziecko subwencja jest 600 zł i to idzie na gaz, prąd, wynagrodzenia. Wytłumacz mi, dlaczego z subwencji dziecka autystycznego można "podbierać" więcej kasy na gaz? A co, autystyk więcej gazu zużywa?
                                    Niech nauczyciel wspomagający zarabia brutto 3570, a co. Jak ma pod opieką 5 dzieci ze specjalnymi potrzebami, to z ich subwencji bez łaski nazbiera się na jego pensję i jeszcze coś zostanie na podniesienie kwalifikacji. I na pomoce i na SI, na logopedę też.
                                    Warunek jest jeden: subwencja MUSI iść za dzieckiem do placówki, a jej wydawanie MUSI być kontrolowane.
                                    A Tobie burmistrz powiedział, że nie ma...
                                    Ma, tylko ma ważniejsze wydatki niż Miśka SI.
                                    • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 20:24
                                      Nie wiem dlaczego wymyslilas, ze 600 zl wystarcza na oplaty. Nie wystarcza.
                                      W przypadku takich dzieci jak nasze nie jest zatrudniony jeden nauczyciel,a le KILKU specjalistow.
                                      Moze tego nei widzisz, ja widze.

                                      Umiem nawet policzyc: nauczyciel wspomagajacy, specjalista od SI, logopeda, specjalista od gimanstyki korekcyjnej, psycholog, pedagog.

                                      Nie wiem jak nazbierasz te kase, ale gratuluje nazbierania.
                                      Z proznego podobno i Salomon nie nalewa, ale widze, ze Tobie sie udaje ;)
                                      • aga_sama Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 21:07
                                        Nie wiem dlaczego wymyslilas, ze 600 zl wystarcza na oplaty. Nie wystarcza.

                                        Magda, nigdzie nie napisałam, że starcza. Najprawdopodobniej nie i każda gmina dokłada do edukacji. Warszawa np. dokłada w przeliczeniu na każde dziecko ok 20 tyś rocznie. Te pieniądze są przeznaczane min. na inwestycje w oświacie.
                                        Jako że nie starcza, gminy muszą dokładać, ale zamiast szukać pieniędzy gdzie indziej, wrzucają podwyższoną subwencję dla dzieci ze specjalnymi potrzebami do jednego worka i z tego np. okna wymieniają. Idą na łatwiznę - bo MOGĄ, ALE NIE MUSZĄ.

                                        W przypadku takich dzieci jak nasze nie jest zatrudniony jeden nauczyciel,a le KILKU specjalistow.
                                        Moze tego nei widzisz, ja widze.

                                        Umiem nawet policzyc: nauczyciel wspomagajacy, specjalista od SI, logopeda, specjalista od gimanstyki korekcyjnej, psycholog, pedagog.

                                        Magda, ja też umiem liczyć. Hipotetycznie w tym przedszkolu jest 20 dzieci ze specjalnymi potrzebami. 10 to autyści. Subwencja na nich (po odjęciu tych 600 zł, jakie jest na każde dziecko) to miesięcznie 30 tyś. Do tego niech będzie jeszcze 15 tyś z subwencji pozostałych 10 przedszkolaków nie z autyzmem. Razem jest 45 tyś. 4 nauczycieli wspomagających - 11 tyś. Reszta specjalistów nie musi pracować na cały etat, a jak z ich pomocy korzystają zdrowe dzieci (np. z logopedy) to ich wynagrodzenia można częściowo finansować z ogólnej subwencji.

                                        Nie wiem jak nazbierasz te kase, ale gratuluje nazbierania.
                                        Z proznego podobno i Salomon nie nalewa, ale widze, ze Tobie sie udaje ;)

                                        Już wiesz, jak to liczę? Oczywiście, że wirtualnie, bo takie pieniądze nie trafiają do przedszkola, a powinny. Tylko ja mam chyba większą niezgodę na sytuację.
                                        Pieniądze są, chodzi tylko o to, że zamiast na zaspokojenie specjalnych potrzeb edukacyjnych naszych dzieci w ich przedszkolach/ szkołach, idą na przysłowiowe okna.
                          • brolek Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 17:23
                            Widzisz mój syn nie ma ZA, ma autyzm. Bywało, że w oczach niektórych osób, to on był tym, który się "nie nadawał".
                            Może dlatego patrzę na to inaczej?
                            Dlaczego upieram się przy integracji?
                            Nie z powodu łatek, przesądów społecznych czy moich wygórowanych ambicji. Zwyczajnie jestem przekonana, że mój synek ma szanse na to, by być samodzielnym. Aby tak się stało musi nauczyć się żyć wśród ludzi. Nie nauczy się tego, jeśli odizolujemy go od dzieci.
                            Nikomu nie bylo łatwo, ale idzie do przodu i lubi chodzić do swojej szkoły. Miałabym mu to odebrać?
                            W imię czego? Wygody nauczycielki?
                            Dlaczego uważasz, że w szkole specjalnej to dziecko na wózku będzie mialo lepsza opiekę.
                            Tam z zasady jest tylko jeden nauczyciel i pomoc nauczyciela (czyli taka osoba jak woźna w przedszkolu), a grupy są często kilkunastoosobowe. Nie mówiąc o tym, że do szkoły specjalnej rodzice często muszą dowozić dziecko bardzo daleko, co często przekracza ich możliwości. (co dla samego dziecka też nie jest bez znaczenia). Uważasz, że mamy prawo odbierać tym dzieciom prawo do przebywania wśród rówieśników?

                            Jak można dziecku pomóc pisała już aga-sama. Nie będę tego powielać.


                            W większości cywilizowanych krajów dzieci niepełnosprawne uczą się w tych samych szkołach, co dzieci zdrowe. W wielu krajach wcale nie ma szkół specjalnych. I nie trzeba w takim systemie większych nakładów finansowych, wręcz przeciwnie, taki system jest tańszy.
                            W Polsce system oświaty też pozwala na takie rozwiązanie i niektóre gminy już po nie sięgają.
                            I da się.
                            Mój syn chodził do masowego przedszkola. I nadawał się. Do placówki integracyjnej "nie nadawał" się dwa lata później, kiedy był starszy, znacznie bardziej samodzielny, komunikatywny i lepiej funkcjonujący.
                            Dużo zależy od tego, czy się chce pomóc. Wtedy można znaleźć sposób.
                            Życzę lepszej wyobraźni.

                            • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 17:51
                              To to się integrujcie i popatrzcie jak was odbieraja z zewnatzr:
                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,122010788,122010788,uposledzone_dziecko_i_integracja_za_wszelka_cene.html
                              Fajnie???
                              • legenda3 Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 18:23
                                Widzisz, jak to czytam, to znów mam jeden wniosek. Prawdą jest, że upośledzone dziecko w "rękach" niefachowej opieki może zagrażać i sobie i innym dzieciom. Niestety punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Rodzice zdrowych dzieci nie są zazwyczaj w stanie wczuć się w problemy dzieci niepełnosprawnych i najchętniej usunęliby takie dzieci z otoczenia, bo robią problemy. Jednocześnie ubolewają nad tym, że osoby niepełnosprawne mają w naszym kraju przerąbane. Ale jakby się tak zastanowić to tolerancja i zrozumienie powinno się zaczynać od pojedynczego przeciętnego człowieka. Wtedy wszystkim będzie łatwiej.
                              • ania-pat1 Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 19:36
                                Zintegrowałam się...............
                              • marychna31 Re: Łatka ale czy napewno??? 12.02.11, 22:51
                                madziulec napisała:

                                > To to się integrujcie i popatrzcie jak was odbieraja z zewnatzr:
                                >
                                rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,567,122010788,122010788,uposledzone_dziecko_i_integracja_za_wszelka_cene.html
                                > Fajnie???
                                A czemu ty się opinia innych tak bardzo przejmujesz? Inni ludzie mają swoja perspektywę a ty sie trzymaj swojej. Stań po stronie swojego dziecka i bądź jego rzecznikiem zamiast się martwić odczuciami paru anonimowych frustratek z forum.
    • monna16 Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 23:50
      A ja rozumiem Magdę. U nas też był taki czas, kiedy biegaliśmy z przedszkola na zajęcia, potem na następne i następne. W domu lądowaliśmy ok. 20-21. Pociągnęliśmy tak 2 lata i odpadłam. Mam jeszcze młodszą córkę dla której zupełnie nie miałam czasu. Podporządkowana zupełnie pod młodego. Spanie, karmienie, wszystko w przerwach między jego zajęciami. Jedna wielka bieganina. Później żeby zaoszczędzić trochę czasu na dojazdach na terapię, postaraliśmy się o prywatną terapeutkę która przychodziła do nas do domu. I tak byłoby idealnie, ale wszystko rozbiło się o kasę. Teraz zostaliśmy tylko z przedszkolem, logopedią i wczesnym wspomaganiem rozwoju. Przez te 3 lata młody nauczył się bardzo wiele i te terapie były mu bardzo potrzebne. Teraz też są, ale nie mam czasu, pieniędzy ani zbyt wielu możliwości żeby non stop dojeżdżać po 30-50km. Mała nareszcie odczuła co to znaczy mieszkać w domu a nie w samochodzie.
      I nie jest tak że totalnie olałam terapię. Chodzimy i chodzić będziemy, ale większość pracuję z młodym w domu. Przerabiamy co się da. Logopedię, program z przedszkola, SI. Nie uważam żebym wyrządzała młodemu krzywdę. Co więcej, zyskuje dwójka dzieciaków. Pracując z Młodym córka uczy się przy nim. Dla nich to świetna zabawa, dla mnie to doskonała terapia dla syna. Teraz po 2-miesięcznym "chorobowym" terapeutki zauważyły ogromne postępy.
      Tak czy owak, też nie widzę specjalnych zdolności u młodego. Nie ma zainteresowań. Młody emocjonalnie jest o 2-3 lata do tyłu. Nie umie jeszcze wielu rzeczy, ale coraz bardziej staje się samodzielny. Potrafi się umyć, ubrać (często tył do przodu skarpetki czy koszulki) i od biedy zrobiłby sobie kanapkę.

      W tym roku prawdopodobnie czeka nas wybór szkoły. Wiem że w zerówce odstaje od reszty grupy, nie rażąco ale jednak. Wahamy się czy posłać go do szkoły - klasy integracyjnej, czy jednak zostawić go jeszcze rok w zerówce. Jesteśmy jeszcze przed rozmową z wychowawczynią i dyrekcją przedszkola. Prawdopodobnie pójdzie do szkoły. Nie chcę go na siłę zatrzymywać w przedszkolu i nie chcę też za wszelką cenę pchać go szkoły. Jak będzie zobaczymy ale upierać się przy żadnej z tych opcji upierać.
      • monna16 Re: Łatka ale czy napewno??? 10.02.11, 23:57
        Miało być że przy żadnej z tych opcji upierać się nie będziemy...
      • lidqa Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 17:04
        A to 6-scio czy 7-mio latek?

        Ja uważam że przedszkole to był genialny czas, szkoła nie daje tego co przedszkole. Wiedza to nie wszystko. Jakbym miała posłać 6-latka na bank bym odraczała. Z 7-latkiem... no własnie...
        • monna16 Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 19:43
          7-mio latek, dlatego właśnie się waham.
          • czarna_ida Re: monna16 11.02.11, 21:52
            a my wlasnie 7 latka odraczamy od pierwszej klasy, nie mam zadnego oporu, mialam, ale wytlumaczyl mi juz pedagog specjalny..
      • yula Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 20:34
        > I nie jest tak że totalnie olałam terapię. Chodzimy i chodzić będziemy, ale wię
        > kszość pracuję z młodym w domu. Przerabiamy co się da. Logopedię, program z prz
        > edszkola, SI. Nie uważam żebym wyrządzała młodemu krzywdę. Co więcej, zyskuje d
        > wójka dzieciaków. Pracując z Młodym córka uczy się przy nim. Dla nich to świetn
        > a zabawa, dla mnie to doskonała terapia dla syna. Teraz po 2-miesięcznym "choro
        > bowym" terapeutki zauważyły ogromne postępy.
        A co mam zrobić jeśli logopedie w domu z nim nie da sie zrobić w ogóle (ćwiczenia języka, buzi) bo zaczyna wygłupiać sie i tyle. Próbowałam wiele razy, inne zalecenia logopedy robimy ale te nijak. A co do wyboru szkoły, to my nie mamy żadnego wyboru, chyba że nazwać wyborem codzienny dojazd 30 km do Wrocławia, nas na to po prostu nie stać.
        • monna16 Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 21:50
          yula napisała:
          > A co mam zrobić jeśli logopedie w domu z nim nie da sie zrobić w ogóle (ćwiczen
          > ia języka, buzi) bo zaczyna wygłupiać sie i tyle. Próbowałam wiele razy, inne z
          > alecenia logopedy robimy ale te nijak. A co do wyboru szkoły, to my nie mamy ża
          > dnego wyboru, chyba że nazwać wyborem codzienny dojazd 30 km do Wrocławia, nas
          > na to po prostu nie stać.

          Wiem co to znaczy. U nas na początku praca w domu była jednym wielkim koszmarem. W czasie kiedy mieliśmy tych terapii sporo, w domu nie ćwiczyliśmy. Nie było kiedy. Dom potrzebny był nam tylko do tego żeby się najeść i wyspać. Później kiedy zrezygnowaliśmy z bardzo długich dojazdów na terapię, postaraliśmy się o prywatną terapeutkę. Ta to dopiero miała z Młodym jazdy. Walka o to żeby choć 5 minut siedział i pracował (na terapiach poza domem oczywiście starał się robić to co mu kazali). To terapeutka tak naprawdę nauczyła młodego, że będąc w domu, też jest określona pora na zajęcia i wszystko inne idzie w odstawkę. O ile dało się go zachęcić do kredek, plasteliny itp, o tyle ćwiczenia logopedyczne cały czas były nie do przejścia. Po jakimś czasie udało nam się znaleźć na niego sposób. Za każde nie koniecznie prawidłowo (chodziło o to żeby się choć postarał) wykonane ćwiczenie logopedyczne mógł obejrzeć jeden odcinek ulubionej bajki (ta bajka była zarezerwowana tylko jako nagroda po logopedii). Doszliśmy do tego że młody sam chciał ćwiczyć, żeby tylko bajkę obejrzeć. Po jakimś czasie bajka się znudziła, ale rytuał codziennych ćwiczeń pozostał.
          Teraz mamy problem z załatwianiem swoich potrzeb (żeby nie było w gatki tylko na muszlę) i taką kartą przetargową jest książka o pociągach. Może ją oglądać tylko wtedy kiedy siedzi na kibelku i nigdzie indziej. I póki co sprawdza się bardzo dobrze.
          Zdaję sobie sprawę że nie na każde dziecko taka czy inna metoda zadziała. Czasami niektóre zachowania na dzień dzisiejszy są nie do przejścia, ale za jakiś czas kto wie... może i Wam uda się znaleźć sposób jak podejść dziecia i wyciągnąć z niego to na czym Tobie zależy.
          • yula Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 23:00
            Ja nie mówię że nic sie nie udaje, chociaż mnie wykańczają prace domowe :/ ale ta logopedia to po prostu koszmar. A teraz jeszcze ma sie uczyć literki "r" z którą sama mam problemy, całe życie jej nie wymawiałam i wywołała ją u mnie logopedka syna :P ale do automatu i swobodnego używania mi jeszcze daleko. I oboje dzieciaki mają z nią problemy. Też mamy przekupstwa, rytuały itp :)
    • inx123 Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 21:38
      >Niedawno powstalo w moim miescie przedszkole dla dzieci z autyzmem:

      jesteś może z Lublina?
      • madziulec Re: Łatka ale czy napewno??? 11.02.11, 23:07
        inx123 napisała:

        > >Niedawno powstalo w moim miescie przedszkole dla dzieci z autyzmem:
        >
        > jesteś może z Lublina?
        Ja? Nie ;)
Pełna wersja