Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedzenia..

11.02.11, 16:05
...zwłaszcza nowych rzeczy. I zdrowych :). Serio pytam.
    • legenda3 Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 11.02.11, 21:39
      Podoba mi się bardzo to podejście niedyrektywne, o którym piszesz. Staram sie stosowac też, chociaż czasem bez skutku. Zwłaszcza na polu jedzenia poległam całkowicie. Mój syn ani prośbą, ani groźbą ani dobrym przykładem nie chce próbować nowych rzeczy. Niejedzenie to jedno z naszych największych problemów.
      Jeśli ktoś ma patent na dziecko, żeby próbowało nowego jedzenia, to też mile widziany. Help!
      • mikkoevi Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 11.02.11, 21:57
        Pewnie zganiłaby ten sposób Super Niania ;))) ale w przypadku wprowadzania nowych potraw do menu się sprawdza.
        Mój synek ma fioła na punkcie komputerów za włączenie komputera potrafi zrobić wszystko;))
        Stosujemy to tylko w sytacjach ekstermalnych;))
      • czarna_ida Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 11.02.11, 22:02
        No to co je w takim razie?
        Pewnie selektywnie ? Ja się balam ze beda takie klopoty jak ze mna..
        Ale nie moje dziecko jest ''żarte''
        Napisz czy w takim razie jak postawisz cos nowego to moze stać? I nawet nie zainteresuje ?
        A czy pies nie jest dobrym odnosnikiem jedzenia? Bo nasza suka zje doslownie wszystko co je młody :-)
        On nawet jej chrupki, da, i ją nakarmi :-)
        • legenda3 Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 11.02.11, 22:28
          Je niewiele, bo po pierwsze ma alergie na wszystko, po drugie je wybiórczo bo wiekszość autystycznych dzieci tak ma. Nie chce próbować nic nowego, w dodatku skubany ma rentgen w oczach jak przemycam jarzyny w mięsie lub ziemniakach. Zupy nie tknie, bo musi być chrupiące. Komputer i telewizja nie przeszkadza mu w skanowaniu obiadu. Najchętniej jadłby tylko tosty. Całymi dniami i całymi tygodniami. Jeśli próbuję go przetrzymać to nie je nic cały dzień. Karmię go obiadem do dzisiaj. Tosty oczywiście je sam. Nie musze dodawać, że jest chudy jak patyk.
          • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 00:20
            Do niedawna to byla tez nasza bolaczka, nie bylabym do konca szczera, gdybym napisala, ze problemu sie pozbylismy, ale jest o niebo lepiej, na tyle dobrze w zasadzie, ze temat jedzenia przestal zajmowac moje mysli ;-).
            Samo sie sporo naprawilo zaraz po wprowadzeniu diety bezmlecznej i bezglutenowej (alergik), dodalismy jeszcze bezcukrowa juz sila rozpedu. Mlody byl tak wyglodzony, ze zaczal na potege wcinac mieso w kazdej postaci, choc wczesniej tolerowal tylko mielone miekkie pulpety i w niewielkich ilosciach i otworzyl sie na wiele warzyw, ktorych wczesniej nie chcial tknac. Zaluje, ze nie wykorzystalam wtedy tego etapu otwartosci w wiekszym stopniu, bo ona pozniej zdecydowanie zmalala (tzn. zatrzymal swoje rozszerzanie menu na pewnej okreslonej liczbie potraw mu pasujacych, dopuszczajac pewne nieduze modyfikacje) - bylam wtedy i tak w wielkiej euforii, bo dodatkowo mlody zaczal jesc sam i chetnie (choc nieprzysmaki je dosc dlugo, a niektore bardzo dlugo).

            To o co udalo nam sie rozszerzyc diete wtedy, zostalo do dzis czyli prawie poltora roku. Teraz staram sie rozszerzac w sposob iscie dyrektywny tzn. maly mowi "mama, zrobisz mi frytki? ja mu na to "OK, ale z fasolka szparagowa ;-)", on "nie chce fasolki szparagowej!", ja "zrobie frytki, ale z fasolka", on "no dobra, ale malo fasolki" ja "ok" :-) - za kazdym razem zjada ta fasolke jakby z wiekszym przekonaniem, ze nie jest taka zla. W podobny sposob przekonal sie juz do kilku rzeczy, a niektore z nich staly sie nawet ulubionymi po pewnym czasie ;-).
      • 1iwona1 Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 07:41
        U nas też kiepsko z jedzeniem. Mały jest mocno wybiórczy. Ma bardzo dużą nadwrażliwość smakową, nie traktuję tej wybiórczości jak widzimisię. Proszę otoczenie, by nie nakłaniać go do jedzenia i nie robić zbytniego szumu wokół tego tematu (to z różnym skutkiem, ale po kilku latach jest lepiej).

        Takie podejście spowodowało, że mały chce próbować nowe smaki. Większość z marnym skutkiem, bo wypluwa i popija swoim jedynym słusznym sokiem, by zneutralizować smak, który mu nie odpowiada.

        Ale próbuje i to jest dla mnie bardzo ważne, bo mimo wszystko udaje się wprowadzić czasem coś nowego, choć bardzo bardzo powoli. Nadal menu jest pozbawione warzyw i owoców, ale skosztował marchewkę, brukselkę (!), pomidor. Na razie nie smakują, ale może za jakiś czas znowu spróbujemy i będzie tolerował?

        Jeszcze jedno. Zaobserwowałam, że jemu samemu przeszkadza ta nadwrażliwość, że czasem zwabiony ładnym zapachem chce skosztować potrawę, a potem jest rozczarowany - tak ładnie pachniało, a nie smakuje.
    • ojciec.karmiacy Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 02:09
      mój syn jest klasycznym niejadkiem. on nie ma rygorów żywieniowych, po prostu nie po drodze mu z jedzeniem. i tak prawdę powiedziawszy to nie zachęcam. czekam aż sam wyrazi wolę. kiedy coś mu smakuje, to mu to przygotowuję. ostatnio nie wiem jakim cudem wymyślił sobie, że chce makaron z olejem i pieprzem. dosypuje się tam tam trochę tartego parmezanu, to normalne włoskie danie. chciałem mu to trochę wzbogacić, więc dorzuciłem gotowaną tartą marchewkę, którą lubi... no i je. daje mu coraz większe porcje. pewnego dnia powiem, że nie mam makaranu, a on będzie głodny - więc zje co innego. Teraz jest też inaczej, bo z dzieciakami w przedszkolu je... nie potrafię tego wytłumaczyć - domaga się jedzenia. Ja staram się tylko nie dawać mu słodyczy. I tyle. Dziś jedliśmy pizzę z kurczakiem i kukrydzą. Jeden trójkącik na obiad zjadł(z dużej pizzy). Staram się nie martwić, sam byłem niejadkiem. Idę za nim, więc nie znam sposobów...
      • lidqa Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 07:25
        u mnie sprawdziło się coś takiego- i mniej więcej je,
        1) bardzo pilnuję żeby przy młodym nikt nie mowil że on czegoś nie lubi, nie je, ze jest z tym problem.
        2) bardzo staram się aby on nie wyczuł że z jedzeniem ma jakiś problem, nie robię z tego halo wielkiego
        3) skorzystałam z tego że on dziko nie chce jeśćc sosów i pozwoliłam mu nie jeść pod warunkiem że resztę je
        4) punkt 3-ci działa też wybiórczo, ale i tak się bardzo poprawiło od momentu zawarcia układu.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 08:37
      Ha! A ja nie mam tego problemu z autystycznym synkiem, mam za to z NT-owym, który ma dużą nadwrazliwość na smaki i zapachy oraz dotyk (ale myśli typowo;)) Jest drobniutki i wyglada na dziecko 2 lata młodsze.
      Przede wszystkim staram się cieszyć, że w ogóle je. Odwrażliwiam jamę ustną. Mamy układ, że wszystko ma chociaż spróbować. Jemy razem. Powielam potrawy, które mu podpasowały + dodaję nowy element. Ale najlepiej i tak je u babci, więc w wakacje pojedzie na dożywianie;)
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 08:42
      Ja byłam ogromna fanką Montessori. Mój zapał opadł jak w jednym z przedszkoli nie przeszliśmy castingu:P
      Ale przedszkole "ojcowskie" uważam za fajne i nie dziwię się fascynacji:)
      • madziulec Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 09:29
        U mnie panuje zasada: trzeba sprobowac.
        I taka zasada jest od zawsze.

        Ze jakos u nas kobiety w rodzinie potrafia gotowac, ze ja lubie to robic to nie chwalac sie jak mi sie jeszcze chce wychodza cuda ;) No i on probuje. I mowi, ze dobre.
        Ale zwykle nie utrudniam sobei zycia i po prostu pytam: co bedziesz jadl. To naprawde bardzo wyrabia komunikacje, ulatwia zycie, bo mowimy sobie, ze on czegos nei lubi, cos bardzo, cos zaledwie toleruje.
        Tak jest z burakami: nie znosi ich, a pod postacia barszczu kocha ;)

        Musze tez przyznac, ze metoda okazuje sie dosc skuteczna. Misiek jest dosc duzo jedzacym w sensie mnogosci potraw, moze nie ilosciowo (choc to zalzy od dnia), raczej nie ogranicza.
      • ojciec.karmiacy Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 10:13
        No z castingami, to jest problem:( nam otworzyły się drzwi kiedy przyszliśmy z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego i powiedzieliśmy, że pracujemy metodą opcji. No i druga sprawa - Mały naprawdę jest ładnie wyprowadzony. można by powiedzieć, że z autymu zostały mu tylko te rzeczy za które chwalimy autystów... a jego problemy tam bardziej są niewidoczne też dlatego, że nikt go nie stresuje i nie próbuje podciągać. on sam wskazuje co jest mu potrzebne i naprawdę nadrabia. Był koszmarną niezdarą (jak w ZA?) i od września poprawił się fizycznie wprost cudownie... no słów brak....
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 15:36
          Ojcze, a co wg Ciebie wyprowadzilo malego z tej koszmarnej niezdarnosci w ciagu kilku miesiecy?
          • ojciec.karmiacy Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 15:45
            po 18 miesiącach SI do akcja weszła fizjoterapia i basen - fizjoterapia to 2 godziny w tygodniu (indywidualnie raz i raz grupowo), basen raz w tygodniu i tu ogromny postęp. dodatkowo też w przedszkolu gimnastykę prowadzi Pani, która ćwiczy gimnastykę artystyczną (Pani Elastyna;))- układa dzieciakom normalnie proste układy. i to wszystko skumulowane razem zaczęło przynosić efekty... wcześniej to on nawet skakać nie umiał... załamywało mnie to:(
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 15:50
              Czyli jednak jest szansa :-) - bo ja to juz sie pogodzilam z tym, ze moj niezdara zostanie do konca. U mojego to taki paradoks, bo jest szybki, elastyczny, tylko kurcze, te ruchy mu sie jakos nakladaja jedne na drugie, inne jakby w zwolnionym tempie, no kosmos jakis z tego wychodzi ;-).

              Basen by sie nam bardzo przydal, ale mlody wody sie boi. Dopiero kilka dni temu, przekonywany przez caly dzien, zgodzil sie umyc buzie normalnie, jak ludzie, woda z kranu - musielismy zaczac intensywnie zmywac fiolet po ospie ;-).
              • ojciec.karmiacy Re: Ojcze.karmiący jak zachęcasz dziecko do jedze 12.02.11, 16:17
                nie wiem czy Wam pomoże ale może komuś się przyda - kupiłem w sklepie rehabilitacyjnym takie szrfy z cienkiej gumy do rozciągania, najłatwiejsze są w kolorze żółtym - Mały na różne sposoby sobie to rozciąga - w rękach jak sprężynę, albo przydeptuje nogą i ciągnie do góry.

                Są też podobno takie worki z gumy - dziecko może wejść do środka i rozciągać się w dowolny sposób, ten worek rozciąga się do rozmiarów dorosłego człowieka....

                Wiesz co jeszcze pomogło? Gonitwy z kotem. Koty to mistrzostwie SI, najlepiej rozwinięty układ przedsionkowy na świecie, wykonują takie akrobacje, bo instynktownie wiedzą gdzie znajduje się głowa w stosunku do reszty ciała. No i jak Mały goni kota to jest gimnastyka na całego. Czsem też naśladuje ruchy kota, na ile potrafi.

                Największym szokiem było dla mnie kiedy pewnego dnia w drodze do przedszkola zaczął wskakiwać obunóż na kolejne schody, po których codziennie wchodzimy. Byłem w szoku:)
Pełna wersja