Chciałam się wygadać.

18.03.11, 13:20
Chciałabym tylko się wygadać. Mam starszą córkę (obecnie w kwietniu skończy 10 lat). Zawsze była nieśmiała, wycofana, lękliwa. Myślałam, że to minie. Zresztą radziła sobie całkiem nieźle. Niestety musiałam wybrać się z nią do psychologa, bo zaczęłam niepokoić się jej rozwojem emocjonalnym. Wychowawca oraz pani ze świetlicy także zauważyli, że z córka zachowuje się inaczej niż jej rówieśnicy. Córka ma zdiagnozowaną dysleksję. Nie lubi się uczyć. Uwielbia się bawić swoimi pieskami maskotkami. Twierdzi, że jest psem w ludzkim ciele. Żyje w swoim świecie. Nie przejmuje się tym, że czasami dzieci się z niej śmieją, kiedy chodzi i gada do swoich maskotek. Powiedziała, że nie zależy jej na opinii innych dzieci. W szkole ma jedną koleżankę, której każe do siebie mówić wymyślonym imieniem (psim). Teraz kiedy wracam wstecz to widzę, że nigdy nie byli jej potrzebni rówieśnicy do zabawy.
Wybrałam się do psychologa. Niestety psycholog nie uspokoił mnie. Powiedział, że w tym wieku nie są to normalne zachowania dla 10 latki. W czwartek wybieram się na wizytę z córką. Pani psycholog będzie rozmawiać z córką i dopiero po tej rozmowie okaże się, co dalej.
Jestem trochę zdołowana, chociaż widziałam, że córka jest trochę inna. Mam do siebie pretensje, że nie zainteresowałam się tym wcześniej. Wydawało mi się, że z tego wyrośnie.
Chciałam się tylko wygadać.
Pozdrawiam
    • monisia900 Re: Chciałam się wygadać. 18.03.11, 13:42
      a moze to niesmialosc jest przyczyna tego, ze nie szuka towarzystwa rowiesnikow? bo piszesz ze corcia kest niesmiala. zeby wykluczyc/zdiagnozowac autyzm potrzeba sporo czasu i nie da sie tego okreslic tylko na podst w/w zaburzen.a jak z kontaktem wzrokowym? jak z mowa?
      • nova_33 Re: Chciałam się wygadać. 18.03.11, 14:50
        Oczywiście nie ma żadnej diagnozy. Psycholog po rozmowie ze mną stwierdziła tylko, że rozwój emocjonalny mojej córki jest poniżej jej wieku. Rozmawialyśmy ok godziny. Druga wizyta to spotkanie Pani psycholog z moją córką. I wtedy będę wiedziała coś więcej. Córka nie dąży do kontaktów z rówieśnikami. Koleżanki z klasy lubią córkę i sama byłam świadkiem, kiedy zaczepialy ją i chciały się z nią bawić. A córka tylko groźnie szczekała. W wieku 10 lat takie zachowania??? Sama mi mówi, że ona jest psem i nic to nie zmieni. Dużo z nią rozmawiałam i tłumaczyłam, że dzieci w to nie wierzą i mogą się z niej śmiać. odpowiedziała, że nie zależy jej na opinii innych kolegów. Zresztą wszystkim mówi, że jest psem, wychowawczyni, pani ze świetlicy, pani od angielskiego, która do nas przychodzi itd.
        Ograniczyła mocno kontakty ze swoją najlepszą kolezanką, ponieważ koleżankę zaczęło wkurzać to, że córka chce się ciagle bawić w pieski. Ostatnio wzięła do szkoły kawałek czarnego materiału. dała go innej koleżance do ręki a sama wzieła to do buzi i szarpała. No to chyba jednak nie jest do końca normalne. Dlatego trochę się martwię. Zastanawiam się skąd wynika takie zachowanie córki. Ale mam nadzieję, że kolejne wizyty u psychologa pozwolą mi to wszystko zrozumieć.
        Pozdrawiam
        • mywork Re: Chciałam się wygadać. 18.03.11, 17:31
          Jak czytam to co piszesz o swojej córce to przypomina mi się moja koleżanka ze szkoły podstawowej. Dokładnie takie samie zachowania, kazała do siebie mówić imieniem psa i my tak do niej się zwracaliśmy przez bardzo długi czas. Niby nas to bawiło ale jak teraz o tym myślę, to dziewczyna była raczej takim klasowym dziwadłem.
          Nie wiem na co dokładnie chorowała (wiem że jako małe dziecko przeszła zapalenie opon mózgowych), ale niestety nie była leczona przez specjalistów i jej stan się pogłębiał. Po latach jak ją spotkałam to już nie uważała, że jest psem ale miała bardzo, bardzo poważne kłopoty z osobowością, z agresją, z oceną uczuć innych, była manipulowana przez złe towarzystwo i generalnie popadła w poważne kłopoty z prawem. W sumie smutna historia, która wcale nie musiała się tak skończyć gdyby dziewczyna miała wsparcie specjalistów i rodziców. Przepraszam, nie chcę cię straszyć!
          Tak więc super, że poszłaś do psychologa. Bo sprawa wcale nie jest błaha i jak najbardziej trzeba twojej córci pomóc. Ja bym też ewentualnie poszła do dobrego psychiatry dziecięcego który oceni czy nic poważniejszego się nie dzieje (tylko poszukaj kogoś na prawdę znającego się na dzieciach, żeby dokładnie zbadał córkę a nie tylko jakieś leki przepisywał). Może jakaś terapia będzie potrzebna. No ważne żeby ktoś fachowo i trafnie ocenił a nie odsyłał od lekarza do lekarza. Bo wtedy dziecko może się dopiero zrazić do świata!
    • rika1991 Re: Chciałam się wygadać. 19.03.11, 11:23
      Czułam się trochę, jakbym czytała o sobie...

      Kiedy byłam dzieckiem, miałam ogromnego bzika na punkcie psów. Zbierałam wszystko, co było związane z psami - porcelanowe figurki, maskotki, wycinki z czasopism o psach. W wolnych chwilach bawiłam się tymi zbiorami, odgrywając scenki, a jeśli nie miałam ich pod ręką, dzieliłam kartkę papieru na kratki i rysowałam komiksy o psach. Kiedy umiałam już czytać (dość wcześnie) i chodziłam z mamą do biblioteki, nie interesowały mnie książki o dzieciach, uważałam je za śmiertelnie nudne. Zawsze prosiłam o książki o psach, ewentualnie o innych zwierzętach. W przeciwieństwie do Pani córki lubiłam i umiałam bawić się z innymi dziećmi, chociaż głównie z chłopcami - bawiliśmy się figurkami kupowanymi na odpustach i w Kinder Niespodziankach. (Lalki nie interesowały mnie). W domu jednak zwykle bawiłam się "psami" lub sama udawałam psa, łażąc na czworakach po podłodze.
      Gdy poszłam do podstawówki, zaczęły się kłopoty. W pierwszych dniach szkoły zbłaźniłam się przed wszystkimi, bo podbiegałam do starszych dzieci i udawałam psa, szczekając i podskakując. Kiedy o tym myślę, wydaje mi się, że robiłam to, bo uważałam to za świetną zabawę i nie umiałam zrozumieć, że inni nie myślą tak samo. Byłam bardzo zaskoczona, gdy dzieci reagowały śmiechem, a później zapamiętały mnie i zaczęły mi dokuczać. Szybko przestałam udawać psa, co jednak nie zmieniło mojej sytuacji, bo byłam już kozłem ofiarnym dla wielu osób. Chociaż byłam zdolna, nie znosiłam chodzić do szkoły, najbardziej lubiłam przebywać w domu i robić to, co lubiłam. Często marzyłam, że gdybym była psem, mogłabym zawsze robić to, co lubię, i nikt by mi nie dokuczał. Kiedy mieliśmy na plastyce narysować siebie, narysowałam siebie jako kolorowego psa, który bawi się z innymi psami. Generalnie wolałam rysować psy niż ludzi, dlatego, że nie umiałam porządnie rysować człowieka, a psy wychodziły mi ładnie. Zwróciło to jednak uwagę nauczycielki, która odesłała mnie do psychologa.
      Przez pewien czas jeździłam z rodzicami na zajęcia do psychologa. Stwierdził on, że jestem bardzo wrażliwa i wolniej rozwijam się emocjonalnie, ale nie wykrył żadnych konkretnych zaburzeń czy problemów, które mogłyby to spowodować. Pochodziłam z normalnej rodziny, nie miałam trudnych przeżyć ani problemów w domu, byłam bardzo kontaktowa i rozmowna, nie przejawiałam też innych dziwnych zachowań. Zajęcia u psychologa podobały mi się, ale nie pamiętam, żeby zmieniły mnie w jakiś znaczący sposób. Może stałam się bardziej otwarta na inne zabawy?
      W międzyczasie w Polsce ukazała się gra komputerowa dla dzieci "Symulator psa". Bardzo pragnęłam ją mieć i marudziłam o tym rodzicom. Mama powiedziała mi wtedy, że nie może mi kupić tej gry, bo już i tak zachowuję się jak pies przy ludziach. Bardzo zależało mi na niej i obiecałam, że nie będę tego robić. I udało mi się! Kiedy chciałam zmienić się w psa, grałam przez godzinę na komputerze albo bawiłam się zabawkami, ale nie szczekałam, nie wyłam i nie chodziłam na czworakach.
      Moje zabawy w psy trwały bardzo długo - w klasach IV-V odkryłam Pokemony, lalki i książki o dzieciach, miałam dwóch fajnych kolegów, ale długo jeszcze rysowałam psy na kartkówkach w szkole. Czytałam profesjonalne książki o psach. Znalazłam koleżankę, która razem ze mną bawiła się psami-maskotkami na przerwach w szkole i w domu - mówiłyśmy do nich, wymieniałyśmy się prezentami dla nich, pisałyśmy listy w ich imieniu (!). Czasami psy się zakochiwały, a czasami bawiłyśmy się w szkołę i wystawiałyśmy im oceny. Trudno mi określić, kiedy to minęło, bo nie było jakiegoś jednego dnia, gdy to się stało. Psy-maskotki znudziły mi się tak po prostu, gdy obraziłam się na koleżankę. W wakacje po VI klasie rodzice kupili mi prawdziwego psa i przeniosłam wszystkie uczucia na niego. :)

      Gdybym miała coś Pani poradzić - proszę się nie przejmować aż tak bardzo! Dzisiaj jestem zwyczajną osobą, chociaż ciągle bardzo kocham psy, lubię je fotografować i nawet jeździć na wystawy. Spotkania z psychologiem może pomogą Pani córce, zwłaszcza jeśli kryje się za tym jakiś większy problem, ale myślę, że powinna jej pani zawsze dawać do zrozumienia, że nie jest Pani na nią zła, że ją akceptuje. Pamiętam, jak było mi przykro, gdy wszyscy mieli do mnie pretensje.
      Pod żadnym pozorem niech Pani nie wyrzuca zabawek córki, ale stara się rozbudzić w niej jednocześnie inne zainteresowania, obok psów - żeby miała coś innego, jeśli stopniowo zacznie z nich wyrastać.
      Może taka umowa jak u mnie coś by zmieniła? Np. córka obiecuje brak "psich" zachowań w szkole i wśród ludzi (jeśli , a Pani w zamian obiecuje jej wystawę psów.
      Nie wiem, czy ma Pani warunki do posiadania własnego psa - mnie to bardzo zmieniło, gdy już byłam na tyle odpowiedzialna, żeby móc się nim zajmować.
      Wierzę, że będzie dobrze! :))
      • rika1991 Re: Chciałam się wygadać. 23.03.11, 19:28
        Proszę, niech Pani napisze, co powiedział psycholog i co dalej!
        • nova_33 Re: Chciałam się wygadać. 24.03.11, 13:01
          Dzisiaj wybieram się z córką do psychologa. W niedzielę córka miała bardzo złe samopoczucie. Płakała, że nie chce żyć, że życie jest bezsensu. Mówiła, że chciałaby być normalna, taka jak inne dzieci, ale ona już uwierzyła, że jest psem i teraz jest jej ciężko z tym żyć. Mówiła też, że w szkole wszyscy się z niej smieją, że nie ma już żadnych przyjaciółek. Płakała trzy godziny. W końcu zasnęła. Pytałam się czy chce psa, bo byłam gotowa nawet go kupić. Jednak córka boi się, że pies kiedyś umrze i ona to bardzo przeżyje.
          Najbardziej mnie niepokoją jej nastroje, smutki, lęki. Córka sama mówiła, że chciałaby cieszyć się ze wszystkiego, ale w jej glowie siedzą smutne myśli.
          Jak będę wiedziała coś więcej, napiszę.
          Pozdrawiam
          • yula Re: Chciałam się wygadać. 24.03.11, 13:08
            Warto wybrać sie do psychiatry, takie smutki to może być depresja
            • nova_33 Re: Chciałam się wygadać. 25.03.11, 10:09
              Jesteśmy po wizycie u psychologa. Córka wymaga konsultacji u psychiatry. Córka ma myśli samobójcze, wykazuje nerwowość, nie nawiązuje kontaktu wzrokowego. Stan córki jest bardzo niepokojący.
              Dziekuję Wam za pomoc.
              Pozdrawiam
Pełna wersja