Jak reagowac?

04.04.11, 09:31
Mam pytanie do tych bardziej doświadczonych z ciut starszymi (powyżej 4-5 lat) dziećmi wysoko-funkcjonującymi. Jak reagujecie w sytuacji typu: moja córa próbuje zawierać znajomość, podchodzi do grupy (ferie zimowe, hotel) i wyuczenie (niestety) mówi cześć jestem X czy mogę się z wami pobawić? Dzieci się podśmiewają. Ona bierze to za dobrą monetę i ciągnie: ja mam misia a wy macie jakieś zabawki? A dzieci dalej w śmiech (cichy). (Mnie już się chce płakac, ale stoję w oddali). Córa odchodzi i mówi : nie chcą się ze mną bawić. Na to ja: trudno nie wszyscy muszą się lubić... Na drugi dzień przechodzimy obok grupy - a dzieci (szeptem): może znów powie coś śmiesznego? Szczerze powiem pierwszy raz miałam taką sytuację, wiem, że pewnie będzie ich coraz więcej - ale co z tym robić? Trudno odciągać ja od dzieci, trudno tłumaczyć, że się z niej a nie do niej śmieją (bo boję się że się wycofa) - w końcu poprawnie zawiera znajomość i jest jej przykro - więc jak wytłumaczyć czemu. Z drugiej strony nie reagować wcale? Co robiłyście?
    • szalicja Re: Jak reagowac? 04.04.11, 11:09

      Wiesz, ja nie doradzę, ale tak jak przeczytałam opis sytuacji, to te dzieci wydały mi się dziwne...Dziecko podeszło, przedstawiło się, zaproponowało wspólną zabawę. Co w tym śmiesznego? A co miała zrobić? Jak powiedzieć? Cześć głupie gnoje, mam was w tyle? Może powiedziała to zbyt mechanicznie...ale powiedziała, tak? To w czym rzecz?
    • tijgertje Re: Jak reagowac? 04.04.11, 11:48
      Olalabym sytuacje. Przypuszczam, ze dzieciaki sie wczesniej znaly i po prostu znalazly sobie powod do chichrow. Moj mlody (7 lat) strasznie ciagnie do szieci. Jak gdzies jestesmy w nowym miejscu, czy na placu zabaw, to zawsze sie do kogos przyczepi. Nie robie problemu, jesli on nie wiedzi problemu. Jesli sytuacja wymyka sie spod kontroli, to reaguje, ale zazwyczaj wychodzi na to, ze mlody sie do kogos uczepi i nawet jak sie dzieciaki z niego podsmiewaja, to on swietnie sie bawi. Po co to burzyc. Zycie jest wystarczajaco brutalne. Pewne sytuacje omawiam z nim pozniej, jesli robi cos, co ewidentnie nie jest akceptowane przez dzieci albo powoduje, ze w wiekszosci sytuacji bylby wysmiany. Nieraz zdarza sie, z e dzieci nie chca sie z nim bawic, tak jak opisalas, zdarza sie to najczesciej w nowych miejscach, zwlaszcza, gdy dobija sie do juz zgranej grupy. Jelsi go ktos wprost odtraca, to wyjasniam, ze jest to przykre i rozumiem, ale nie kazdy musi lubic wszystkich i tu wymieniam dzieciaki, ktorych mlody sam nie moze strawic czy przypominam,z e nawet z dziecmi, ktore lubi nie zawsze ma ochote sie bawic. Staram sie tylko wyraznie oddzielic zachowanie od oceniania, zamiast podkreslac, ze nie chca sie Z NIM bawic, tlumacze, ze akurat TE DZIECI w TEJ CHWILI nie maja ochoty na wspolna zabawe, nie koniecznie akurat z nim, mozliwe, ze na inne dzieci tez by tak zareagowaly. Staram sie nie oceniac sytuacji tylko przez pryzmat jego zaburzen, bo do takich zdarzen dochodzi regularnie miedzy dziecmi niezaleznie od tego, czy maja jakies zaburzenia czy nie. Sama pamietam, jak do naszej klatki wprowadzila sie rok mlodsza ode mnie dziewczynka. Wydarzenie bylo niesamowite, a mala niemal wszyscy traktowali jak dziwaka. Przeniosla sie z innego regionu Polski, znala inne zabawy, a u nas dzieciaki z 3 sasiednich blokwo znaly sie w zasadzie od pieluch. Z dziewczyna wszystko bylo ok, jednak bardzo trudno czasem dostac sie do grupy, ktora juz sie jako tako zna.
    • monna16 Re: Jak reagowac? 04.04.11, 14:15
      Ja mam trochę inny problem choć nieco zbliżony do tego o czym piszesz. U mnie sytuacja wygląda tak, że młody (7lat) nie podchodzi do innych dzieci tylko bawi się sam. Jego zabawa polega na tym, że chodzi z miejsca w miejsce i coś tam pokazuje rękami. Nie żeby to robił komuś przed oczami, tylko tak sam sobie. I za każdym razem widzę jak podśmiewają się z niego nie tylko dzieci, również dorośli. Młody nie zwraca na to uwagi i pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, ale mnie wkurza to na maksa. Jest to mój problem póki co, ale zastanawiam się co robić kiedy któregoś razu syn podejdzie i spyta dlaczego oni się ze mnie śmieją?
      Myślę że w tej sytuacji nie potrafiłabym się opanować. Zawsze jak widzę podobne sytuacje aż mnie korci żeby podejść i spytać takich cwaniaczków co ich tak rozbawiło, co w tym takiego śmiesznego to może pośmiejemy się razem? Nie wiem jak powinno się postąpić.
    • rika1991 Re: Jak reagowac? 04.04.11, 17:12
      Eee, a co w jej zachowaniu było nie tak? Sama jako dziecko zawsze zawierałam znajomości w piaskownicy, nad morzem, w hotelu i jakoś nikt się ze mnie nie śmiał. Może trzeba podchodzić do dzieci w zbliżonym wieku, albo do pojedynczych czy też małych grupek? :)
      • lidqa Re: Jak reagowac? 04.04.11, 20:27
        Monna mój jest taki sam :( Ale w wieku lat 5-6 jak mial terapię w przedszkolu to podchodził do dziecka i mówił Cześc jestem... a ty jak masz na imię? Zauważcie ze normalnie żadne dziecko tak nie robi! I wiesz kiedy był sukces? Kiedy podchodził do pojedynczego dziecka. Z grupą nie jest łatwo nigdy. Jako dorosła osoba też wiem, że wejscie do grupy jest trudne. Ale gdyby ona podeszła do innego też samotnego dziecka to bardzo możliwe że to by jakoś poszło. Także w tą stronę ją może zachęcaj.

        Idzie lato i te cholerne place zabaw... Nawet nie chcę o tym myśleć. A podchodzić jest lepiej do dzieci młodszych- to też z obserwacji.
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Jak reagowac? 05.04.11, 00:45
      Doskonale Cie rozumiem. Mnie sie serce kraje, jak mi mlody opowiada o swoich najlepszych kolegach z przedszkola, a potem widze, ze oni go calkowicie ignoruja, a nawet sie podsmiewaja. Na szczescie kontakt z innymi dziecmi mlody ma dobry, ale o dziwo o tych nie mowi w kontekscie przyjaciol.

      Moj ma taki sposob, ze jak sie kims zainteresuje, zaczyna sie bez slowa krecic wokol jakiegos dziecka czy grupy dzieci, z pewna taka niesmialoscia ;-), o dziwo czesto zostaje zaczepiony, a to go tak pozytywnie nakreca, ze staje sie wtedy bardzo osmielony i relacja sie nawiazuje.
      Przed rokiem preferowal sposob zaczepny: podchodzil do wybranca albo grupy wybrancow i mowil "a ja jestem wiekszy/starszy od Ciebie/od Was." z odpowiednim chwalacym sie akcentem, ku mojemu zdziwieniu, a potem juz rozsmieszeniu to zazwyczaj dzialalo, najczesciej w efekcie wlaczal sie do zabawy :-).

      Rzeczywiscie jest tak, ze dzieci nie wypowiadaja takiej zlozonej kwestii jednym ciagiem. Moze poprobuj z nia zmienic te formulke na krotsza np. "moge sie z Wami pobawic?", jak dzieci nie beda mialy nic przeciwko to na pewno spytaja ja jak ma na imie, a jak nie beda chcialy, to i tak i tak uslyszy "nie"
      • tijgertje Re: Jak reagowac? 05.04.11, 08:23
        Mnie sie serce kraje, jak mi mlody opowiada o swoich na
        > jlepszych kolegach z przedszkola, a potem widze, ze oni go calkowicie ignoruja,
        > a nawet sie podsmiewaja.

        Do niedawna z moim mlodym bylo identycznie. Jego "przyjaciele" wykorzystywali go na kazdym kroku (raz byla wojna,jak mlody chcial jednemu za jakas drobna "pomoc" 100 euro zaplacic). Z takimi "przyjaciolmi" przetrwal prawie 3 lata w szkole w ogole nie zdajac sobie sprawy z tego, ze ich stosunek do niego od przyjazni dzieli przepasc. Przykro mi bylo z mojego punktu widzenia, z drugiej jednak strony nie wiem, czy w tym przypadku zaburzenie czyniace mlodego "slepym" na sytuacje bylo wady, czy wprost przeciwnie;) staralam sie nie przejmowac, o ile mlodemu sie krzywda nie dziala (bo czasem niestety przesadzali). Gdy mlody mial niecale 7 lat, cos mu sie stalo. Kolegow juz przestal interesowac, sam nieco "dorosl" i ciut bardziej krytycznie zaczal przygladac sie swoim znajomym. Z wlasnego doswiadczenia dochodze do wniosku, ze czasem autyzm i spoleczna slepota ulatwiaja zycie w sensie: oszczedzaja mnostwo zawodow i stresu. Owszem, z czasem zwykle sie otwiera oczy, ale latwiej i szybciej przejsc nad pewnymi sprawami do porzadku dziennego. Bardzo sie pilnuje, zeby mlodego INFORMOWAC, ale pozwolic wyciagac wlasne wnioski, a nie przelewac na niego moich wlasnych obaw.
      • ania-pat1 Re: Jak reagowac? 05.04.11, 13:20
        Właśnie chyba w formułce jest problem. Zwłaszcza wygłaszanej do grupki dzieci. Inna sprawa, że dzieci NT w ogóle nie wygłaszają pytań typu "mogę", a włączają się spontanicznie bo rozumieją o co w danej chwili idzie - tu jak nie trudno zgadnąć jest kłopot, bo moje dziecko chce i potrzebuje wyjaśnień, czyli zapyta "w co się bawicie?" (no to dopiero zabawne- jak nie trudno zgadnąć). A córa jako AS baaardzo to przeżywa. Dzieci młodsze trudno tu uznać za towarzystwo w zabawie tematycznej (zapytajcie rodzica dziecka NT czy wie co to zabawa tematyczna), w diadach radzi sobie jakoś, ale te same dzieci z diady w grupie to już inna bajka, za to moje dziecko wciąż ta sama. ale fakt, że jak kogoś zna dłużej jest to "zwyklejsza" relacja (ona jakby uczy się obsługi poszczególnych osób). Ale obce dzieci zwłaszcza w grupie bez nadzoru dorosłego....O to tu najbardziej chodzi - że wtedy boli mnie serce (chociaż mam świadomość, ze fakt, że przeżywa i chce byc częścią grupy to raczej pozytyw). A najchętniej to bym wlała tym co się śmieją ( ale jak już kiedyś pisałam to ja cierpię na braki w tolerancji względem NT).
        • mysia2000 Re: Jak reagowac? 05.04.11, 17:25
          wejsc do grupy jest ciezko nawet NT. Jak oddawalam do przedszkola starszego synka (NT) i chcial sie podlaczyc do bawiacych sie dzieci i dzieci wypalily mu "spadaj" to ja zanim pomyślalam juz tym dzieciom pojechałam:) bo sa na swiecie mile fajne dzieciatka i wredne bachory. i nawet normalnym dzieciiom trudno dac sobie z tym rade. moj starszy na pewno nie ma cech autystycznych (ba ma wrecz anty autystyczne:) i taknie radzi sobie z niektorymi dziecmi. i wina nie lezy w nim.
        • lidqa Re: Jak reagowac? 05.04.11, 18:56
          Tak, może młodszych się do zabaw tematycznych nie bierze, ale za to zabawa przebiega bez stresu. Ja tak źle znoszę to napięcie jakie widzę w moim dziecku keidy ono jest w grupie. Z jednym dzieckiem bawi się bez problemu, z kilkoma- w ogóle. On probuje rządzić, nie umie przegrywać, nie widzi zasad grupowych- no jest źle. Zawsze jestem po takim oglądaniu go chora przez jakiś czas :(
          • ania-pat1 Re: Jak reagowac? 06.04.11, 09:20
            Lidqa, ujęłaś chyba to o co chodzi - ja też to "odchorowałam". Alpy, słońce, narty, świetne warunki itd., a ja Validol. Ale mam w głowie fakt, że przecież będzie musiała się jakoś przystosować i umieć znaleźć własne miejsce - jeśli ma być kiedyś całkiem samodzielna (na co na razie bardzo liczę). Skoro wszyscy (trapeuci, psycholog, neurolog, pediatra) mówią że ma iść ścieżką dzieci NT bo niewiele odstaje - to kurcze musi próbować nawet jeśli potem JA jestem chora a ona zmartwiona. Zwłaszcza, jak kilka osób zauważyło teoretycznie jej zachowanie jest normalne (dla dorosłych, niestety).
            • lidqa Re: Jak reagowac? 06.04.11, 22:35
              Wiesz, ale wiele osob tez mowi, ze potem jest lepiej. Ze ten wiek jest trudny, a pozniej będzie może łatwiej. Generalnie po młodym tez nie widac- zastanawiam się co będzie na komisji. Wśrod dorosłych to normalne elokwente dziecko- wśrod dzieci jest problem.
Pełna wersja