lidqa
26.04.11, 14:09
Młody od września chodzi do szkoły. Zwyczajnej i nieintegracyjnej. Teraz jest ogólnie taki tręd nauczania włączającego- to po pierwsze, po drugie tak mi było wygodniej, a po trzecie nie było takiej konieczności- a przynajmniej jescze w tamtym roku wydawało się że nie będzie konieczności posyłania go do szkoły integracyjnej która jest od nas dość daleko i "niepodrodze".
A jak jest? Jest źle. Non stop słyszę o tym, żeby go przenieść do integracyjnej, jego zachowanie się pogarsza z dnia na dzień, on nie lubi szkoły, pani nie lubi go. Teraz klasa jedzie na wycieczkę ale pani nie chce go wziąć. Dodam może że mój synek nie jest agresywny, nie bije innych dzieci- jest raczej typem ofiary. Ale jak coś mu nie leży to zatyka uszy i mówi blablabla - co jest nowe bo w przedszkolu tak nie było. Mało tego w przedszkolu w ogóle nie było ŻADNYCH problemów oprócz kontaktów z rówieśnikami. Są naciski na nauczanie indywidualne albo przeniesienie go do innej szkoły.
CO ja na to? Nie chcę indywidualnego!!! Ja sama uczę w szkole i wiem co to oznacza. A poza tym co ja mam z nim zrobić przez resztę dnia? A on sobie dobrze radzi w nauce- same 4 i 5 więc nie chcę. Przenieść bym go przeniosła ale on nie chce. Wreszcie ma jakiegośtam kumpla a tu od nowa...
A poza tym moja kolezanka mówi ze w szkole integracyjnej w Katowicach prawie wszystkie dzieci z AZ mają indywidualne. TO jaki sens? to już wolę w obecnej. Powiedzcie jak to jest z waszymi dziećmi. Jak sobie ten system z nimi radzi? Może macie jakieś podobne doświadczenia? Jak myślę o wycieczce to mi się normalnie chce wyć.