kasia123m
18.05.11, 10:36
po tym co ostatnio napisałyscie mi na forum dzwonilam ponownie na zacisze....w ciagu tyg maja sie z emna skontaktowac...ponoc terminy 10 miesieczne...ale ze my bylismy diagnozowani to moze sie cos uda....dzwonilam tez do maltancow...i tam zapisano nas do psyhiatry dr Gardziela...
widzialam dzis w przedszkolu jak moje dziecko weszlo na sale i dostało fiola....jakby go nagle cos pobudziło...najpierw sie gonił z jednym chlopczykiem co go jeszcze bardziej nakreciło a potem jakby wybuchnac chcual..biegal..wariowal...miedzy dzieci wchodzil..przytula je..jak nie moje dziecko...jakby mu sie w glowie cos poprzestaialo..złapalam go mowie uspokoj sie..co ty wyprawiasz to dotarlo usieadl z dwoma chlopakami i zaczeli cos budowac z klockow...ale przerazilo mnie to...niech mnie wysla na terpaie do pyshiatry ale przynajmniej bede pewna ze jemu pomagam na tyle na ile potrzebuje...acha noi w tym ataku wariactwa stal chwile i machal rekami jak autystyk...
rece mi sie trzesa jak to pisze...nie pasuje mi wszystko do aspergera fakt...troche tak troche nie...bo uczuciowy..dostkonale odczytuje emocje..mamo dlaczego jestes smutna..wylapal wczoraj...jak sie zloszcze..mamo niezlosc sie na mnie bede juz grzeczny...obiecuje ze bede sluchal pani...ale z drugiej strony ta cala podwrazliwosc..to machanie rekami..dlaczego na polu wsrod 4-5 dziewczynek bawi sie ladnie wspolpracuje choc bywa naiwny..ma 4,5 roku..a w przedszkolu to nie to samo dziecko....nie ma fiksacji..nie interesuje sie niczym wlasciwie..bawi sie normalni..ma wyobraznie...
ostatnio pani mowila o tym niezgalaszaniu wiec przy kolacji w niedziele wzielam miska i mowie ze to jest Pani i zaczelam zadawac pytania...i zglaszac sie z nim i z mezem..zajazyl odrazu o co chodzi i potem on byl pania....i wymyslall sam swoje pytania..moze gramatycznie poprawne nie byly od wymyslone przez niego...
wczoraj czytalam blog tijgierje...normalnie jakbym czytala o moim mezu...dobilo go to...aspoleczny mega...pamietam wyjscia go knajp z moimi znajomymi..cala noc slowem sie do nikogo nieodezwal....do rodzicow jak dzwoni to albo rozmawia o konkretach albo koniec rozmowy..bo on o niczym to rozmawiac nie umie...w oczy jak przyszedl kiedys mojj kumpel to tez mu sie niepatrzyl...normalnie po calym pokoju oczy mu uciekaly...szok...mowil ze potrafil pol nocy siedziec bo mieszkali kiedys na 10 pietrze i obserwowac auta jak jezdzily po ulicuy....
Jednego kolege mial i co najlpesze ten kolega wzorowy uczen w chwilach radosci machal rekami jak autysci.zaczyna mnie to wszystko coraz bardziej przerazac.
moje dziecko potrzebuje pomocy.Zeby funkcjonowac dobrze w szkole i przedszkolu.....i stane na glowie zeby mu pomoc
czytam wlasnie opinie jak mial 2 latka od maltancow...spontaniczny kontakt emocjonalny i spoleczny,chlopiec w wyrownanym nastroju, w swym zachowaniu spontaniczny...itd...czyli w sumie 3 diagnozy ze ok...i co potem moglo sie cos w glowie podziac?czy to nie jest tak ze zaburzenia ze spektrum dziecko ma od urodzenia...?ja juz nic nie rozumie...
przepraszam za ten post....musialam sie wyzalic zeby niezwariowac...mam wrazenie ze tylko WY mnie zrozumiecie..przepraszam