dostaję szału :(

23.05.11, 09:51
Syn (3 lata) zafiksował się na otwieraniu i zamykaniu szafek i drzwi... dąży do tego non stop. Wymyślam zabawy, wchodzi w nie ale dosłownie po kilku minutach znów to samo. Zawiasy w naszych meblach na wykończeniu... mnie już głowa boli od trzaskania. Zabranianie wywołuje szał furii, płacz... Już nie wiem jak sobie z tym radzić....
Macie pomysły?
    • monisia900 Re: dostaję szału :( 23.05.11, 10:00
      moj kajtek tez mial tak przez chyba pol roku. az do momentu... kiedy sobie przycial dosc bolesnie palca. od tamtej pory omijaj wszelkie drzwi szerokim lukiem:).
      a tak co do rady, to moze staraj sie czesciej wychodzic z malym na dwor? zamykanie drzwi (o otwieraniu nie slyzalam) jest -tak mi powiedziala psychiatra- charakterystyczne u autystow.
      • aniaidaniel Re: dostaję szału :( 23.05.11, 10:15
        tak, on zamyka i otwiera... po prostu zafiksował się na tym, trwa to już wiele miesięcy. Jesteśmy dużo na dworze, teraz jak ciepło, ale za każdym powrotem do domu temat wraca. Mi już brak pomysłów na zabawy... bo albo syn mówi, ze ich nie chce "nie chcesz" albo po chwili wraca do swej czynności....
    • a-k-t76 Re: dostaję szału :( 23.05.11, 10:32
      mieliśmy już zabawy z drzwiami i o dziwo minęły, ale trwały z pól roku (nie były mega uintensywne, dał sie młody wciągnąć w inną zabawę). ciekawe jest to, że jak jesteśmy z synkiem u moich rodziców, czy teściów to wali drzwiami ile wlezie i nawyk wraca na chwilę ... co wkurza mnie niemiłosiernie, ale co robić ...
      tu idzie o UTRZYMANIE PRZEZ DZIECKO ODPOWIEDNIEGO STOPNIA POBUDZENIA OŚRODKOWEGO UKŁADU NERWOWEGO poprzez dostarczenie odpowiednich bodźców. To jest charakterystyczne przy wysokim progu pobudzenia, ale ekspertem nie jestem.

      proponuję zastanowić się nad problemami natury sensorycznej u dziecka i powiazać je z okolicznościami wystepowania. może młody ma nadwrażliwości sensoryczne i w danej chwil doładowuje się 1) by się nie nudzić, 2) być moze nie radzi sobie z nadmiarem bodźców (w danej sytuacji), albo 3) nie wie jak się zachować, 4) co zrobić ze swoim czasem (przecież w bogatą konwersację nie wejdzie - z wiadomych względów).

      spróbuj masaży wyciszajacych/relaksacyjnych i jakiegoś "głegokiego" doładowania sensorycznego (poskakać na piłce, na łóżku). później odwróć uwagę czymś ekstra ciekawym. nakazowe mówienie "nie" nie wiele pewnie pomoże.
      Wyjście na dwór dobre, o ile to nie jest noc :) :) chociaż nasz mały i tam sobie drzwiczki ogrodowe upatrzył.
      jak pisałam samo mineło.
      mam wrażenie, że u moich rodziców sie popisuje, ma tam poza tym ZA DUŻO bodźców, wszyscy gadają "na raz", gra telewizor, dodatkowo szczekapies w oddali .... wszyscy skupiają uwagę na nim ... itd ....
      przeczytaj ten artykuł: mówi o zaburzeniach modulacji sensorycznej (temat drzwi też porusza, ADHD,etc):

      www.zbigniewprzyrowski.pl/userfiles/file/skanuj0009.pdf
      • muminkowa Re: dostaję szału :( 23.05.11, 10:43
        my też do przerabialiśmy, podpisuję się pod tym co napisała koleżanka powyżej, jakaś przyczyna tego musi być, warto się zastanowić...
        moze warto dziecku pozwolić na "taką" zabawę tylko jednymi drzwiami, żeby mógł się dosytumulować, rozładować itd.
        • szalicja Re: dostaję szału :( 23.05.11, 11:53

          U nas też to było. Może to faktycznie jakaś forma stymulacji...U nas minęło, pewnie nie samo, raczej dzięki terapii SI, bo w tamtym okresie było tylko to.
    • dasia_23 Re: dostaję szału :( 23.05.11, 14:31
      Cóż 3-latek u nas to była makabra, z 5-latkiem jest o 100% łatwiej. Bujanie dzwiami, furtkami jest jedną z rzeczy o których często mamy opawiadają. Cóż przeczekać - jak każdą inną fiksację.
    • marrapog Re: dostaję szału :( 23.05.11, 18:06
      było, było...
      babcia wiązała drzwiczki na supły ale i tak zawsze jakieś drzwi było wolne
      kolejne fazy:
      zapalanie świateł których nikt nie potrzebował i gaszenie potrzebnych
      wyrzucanie rzeczy przez okno ze szczególnym zamiłowaniem do skarpetek
      okresowo bicie głową w beton
      włączanie i wyłączanie pralki
      puszczanie wody z kranu i wylewanie z kubków cokolwiek tam jest
      przelewanie wody z kubka do kubka - godzinami
      skakanie po meblach (z parapetu na łóżko) - godzinami
      rozrzucanie pociętych papierków - znienacka
      rozsypywanie żywności (ulubione: płatki owsiane) - znienacka
      być może czegoś już nie pamiętam
      obecnie:
      malowanie ścian kredkami - godzinami
      • lidqa Re: dostaję szału :( 24.05.11, 20:24
        Ja mam poradę która może ci się nie spodobać :( Ale najpierw wstęp:
        Ostatnio w czasie moich studiów odkryłam prawdę może dla niektórych oczywistą: to nie fakty nas wkurzają (złoszczą, ranią) tylko nasz sposób myślenia o nich. Niestety nie mogę tego tutaj udowodnić bo tego ćwiczenia nie powtórzę, ale generalnie chodzi o inne spojrzenie na ten sam fakt. Ile razy mieliśmy coś takiego: nie wytrzymam, nie dam rady, to jest koniec świata a potem się okazywało że: wytrzymam, dam rady i świat się nie skończył. Więc trzaska- to fakt. Wierzę że jest to dobijające dla ciebie, ale skoro i tak nie masz na to wpływu to kup sobie stopery do uszu i niech trzaska. Być może (a tego nie wiemy) jak przestaniesz zwracać na to uwagę to przestanie. Być może nie. Ale wydaje mi się, że gdybym ja wkładała tyle energii w to, żeby młody czegoś nie robił, a on ustawicznie by się tym zajmował, to byłoby to dla mnie bardziej frustrujące niż samo walenie drzwiczkami. Pozdrawiam i życzę żeby przestał :)
        • tijgertje Re: dostaję szału :( 24.05.11, 22:48
          Lidqa, troche nie na temat, ale chyba gdzies z podobnej strony. Mlody wczoraj wyjechal do mnie w samochodzie z tekstem:
          Mamo, nie mysl o niedzwiedziu polarnym. Slyszysz? Zabraniam ci. Niedzwiedz polarny nie ma wstepu do twojej glowy, zapamietaj, ok?
          5 sekund pozniej:
          o czym myslisz?
          na pewno nie zgadniecie;)
    • kenijka Re: dostaję szału :( 25.05.11, 08:57
      a o co mu chodzi? może o dźwięk?
      może podklej cos żeby nie trzaskały tylko żeby był głuchy dźwięk?
      nie wiem, ja bym tak probowala, sama dziecku odbieram sposobność do fiksacji, kalendarz wisi w kuchni po wewnetrznej stronie, zegary takie które go nie kręcą (bez cyferek) itp, ksiażki w pokoju zamknietym na klucz, chociaż nasz psychiatra twierdzi ze wygaszona fiksacja przechodzi w inną, ale czy ja wiem? jak mały się nie fiksuje to duzo lepszy kontakt z nim mamy
      • gostki2ija Re: dostaję szału :( 25.05.11, 15:01
        bardzo dobrze wiem co czujesz..., u nas fiksacja na zamykaniu, otwieraniu drzwi, na klamkach i dźwiękach jakie wydają, a także bezustanne mówienie o różnych rodzajach drzwi ( "mama, a wiesz te drzwi są automatyczne- nie cierpię tego zdania) zabawa "w drzwi" trwa już drugi rok... i nie chce przejść...oczywiście fiksacja ta jest raz bardziej nasilona innym razem dużo mniej. Zauważyłam, że nasilona jest jak syn jest przebodźcowany, zmęczony. W sumie sam fakt trzaskania, stukania ( ciężkie do wytrzymania) tak bardzo mnie nie dobija jak świadomość, że tą fiksacją się ogranicza. Nic go nie interesuje poza tymi xolernymi drzwiami. Nawet jak się bawimy np. w lekarza to w zabawie tej najważniejsze jest otwarcie i zamknięcie drzwi.
        • gostki2ija Re: dostaję szału :( 25.05.11, 15:06
          ps. kiedyś myślałam o tym żeby fiksacja na drzwiach była dla syna nagrodą za np. wyjątkowo dobre zachowanie itp. wiem że w przedszkolu do którego chodzi stosują taką metodę: dziecko wykona zadanie może przez chwilę oddać się swojej fksacji- ( akurat w przypadku drzwi byłoby to chyba uciążliwe dla przedszkola:))
          • aniaidaniel Re: dostaję szału :( 25.05.11, 20:57
            Postanowiłam pójść w metodę opcji i uczestniczyć razem z nim w tej "zabawie"... młody zadowolony, uśmiecha się, mówi do mnie, patrzy na mnie... ale powróciła poprzednia fiksacja z liczbami, stwierdził że szafka to autobus, który ma numer i chce bym mu pisała cyfry na kartkach a on je wkleja do otwartej szafki (że niby to autobus). Cóż... ok, siedzę, piszę cyfry, wymyślam gdzie jedzie ów autobus, wkładam ludziki lego. Ale... notorycznie coś nie tak... a tu krzywo cyfra przyklejona, a tu słabo przyklejona... i wybuch za wybuchem. Zabawa jest na tyle pochłaniająca, że nie mam jak wyjść do toalety... przebrać się po spaniu. Ech, dziś myłam włosy wśród ataku histerii, bo mam cały czas siedzieć z nim i pisać cyfry, przyklejać je...
            Wiem, zabranianie jest bez sensu. Wiem, mówienie "nie rób tego" wywołuje wrzask. Próby odwrócenia uwagi, propozycje innych czynności są odrzucane :(
            Tylko akceptując syna... mogę mu pomóc i wiem o tym świetnie... ale tak łatwo stracić cierpliwość :(. Staram się być z nim dużo na dworze... tylko tak odpoczywam nieco.
            Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi.
        • ggttttteeeeee Re: dostaję szału :( 30.05.11, 01:03
          gostki2ija napisała:

          > Nawet jak się bawimy np. w lekarza to w zabawie tej najważniejsze jest otwarcie
          > i zamknięcie drzwi.
          >
          boze
          czytam to i oczom nie wierze
          KOSZMAR
          Nie zycze nikomu dysfunkcyjnych dzieci
          • eps Re: dostaję szału :( 30.05.11, 08:38
            ja juz sie przyzwyczaiłam :) czasem mi nerwy puszczą i musze wyjśc bo ...
            No dziecka z dysfunkcjami to sie nie wybiera niestety
            Mój miał kiedys takiego hopla że jak jadł np. jogurt z lentilkami to musiał dostać kartkę i długopis i zapisywał ile w danym momencie ich nabrąl z jogurtem na łyżkę, a jak mu młodszy brat odwrócił uwagę i sie pogubił w rachunkach to rozpętało sie pieklo na ziemi ;)
            ale juz nie kupuje tych jogurtów :)
            jedno jest pewne, trzeba próbować przestawić dziecko na coś innego, tłumaczyć, tłumaczyć, i poczekać, bo samo przechodzi na cos innego (przynajmniej mojemu).
            ale czasem nerwy to trzeba mieć ze stali :)
          • legenda3 Re: dostaję szału :( 30.05.11, 11:48
            A ja nie zycze nikomu miec do czynienia z ludzmi o zerowej empatii.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja