bartekwasiluk
24.05.11, 05:19
Witam,
jestem ojcem (niewielu nas chyba tutaj na tym forum) dziecka z diagnozą Całościowe zaburzenie rozwoju (CZR; ang. pervasive developmental disorder, PDD). Dziecko ma niecałe 3 lata, od kilku miesięcy otrzymuje pomoc terapeuty od mowy, od 3 tygodni bardziej intensywną (około 3-4h dziennie) terapię ABA.
Zwróciliśmy się o pomoc, gdy zobaczyliśmy że Janek w wieku 2 lat nie mówi zbyt wiele. Nie przejmowaliśmy się tym wcześniej, bo skoncentrowaliśmy się na jego rozwoju fizycznym. Jako wcześniak urodzony w 7 miesiącu ciąży miał sporo do nadrobienia. Cieszyliśmy się każdym kolejnym kilogramem, dobrym apetytem czy centymetrami wzrostu. Zignorowaliśmy symptomy zaburzonego rozwoju w innych sferach. Janek w wieku 2 lat mówił tylko pojedyńcze słowa.
W marcu udaliśmy się na ewaluację, gdzie psycholog zwróciła nam uwagę na objawy mieszczące się w tzw. spektrum autyzmu:
przymus stałości otoczenia
niezdolność do interakcji społecznych
zaburzenia mowy
słaby kontakt wzrokowy
nie potrafi się bawić zabawkami
sporadycznie trzepotanie rączkami i chodzenie na palcach
agresja w stosunku do młodszej siostry, gdy sytuacja zmienia się "za szybko"
Jesteśmy teraz mądrzejsi o te kilka miesięcy i po 3 tygodniach terapii zauważyliśmy:
postęp w ilości wypowiadanych słów
postęp jeżeli chodzi o reakcję na polecenia
Najbardziej przykre są dla nas sytuacje zmian w otoczeniu, na które Janek reaguje bardzo histerycznie. Na przykład:
- rano płacz bo trzeba wsiąść do autobusu i pojechać do szkoły
- po południu płacz, bo z autobusu trzeba wysiąść
- histeria przy powrocie do domu ze spaceru (kładzenie się na chodniku, tupanie nogami, bardzo głośny płacz)
Generalnie, większość sytuacji związanych ze zmianą otoczenia wywołuje płacz.
I teraz pytanie do rodziców z podobnymi doświadczeniami: czego można się po takim dziecku w przyszłości spodziewać. Moim największym koszmarem byłaby sytuacja, że moje dziecko nie jest w stanie radzić sobie samo w życiu, a ja nie mógłbym mu pomóc. Boję się sytuacji, że Janek mógłby zostać w jakiś sposób wykorzystany lub ośmieszony przez rówieśników w szkole. Boję się, że zostanie mu przypięta "gęba", która będzie się za nim podążać przez całe jego życie. Bardzo kocham mojego syna i taka sytuacja byłaby dla mnie nie do zniesienia...
Dlatego proszę o opinie, bo osobiste doświadczenia ludzi są dla mnie ważniejsze od tych naukowych wykładów, których się naczytałem...
Jakie są Wasze doświadczenia? Kiedy zaczęliście terapię? Jakie były efekty?